Dodaj do ulubionych

a swoja droga szkoda

03.06.07, 23:51
myslalem, ze znajde oponenta, a to forum w ostatnich dniach degeneruje sie w okopy swietej trojcy à rebours.

I dzisiejsze przemowienie kwacha. Jak bedzie referendum... wiecie, jako emigrant dotychczas nie szedlem glosowac, wychodzac z zalozenia, ze nie mam moralnego prawa wplywac na losy kraju, ktory opuscilem, nawet bedac z nim jakos tam zwiazanym. Ale oddac wladze w rece lewicy...

Polsce potrzebny jest Pinochet. Ale to juz zupelnie inny temat. Oszczedzcie sobie lewacka propagande.
Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: a swoja droga szkoda 04.06.07, 00:20
      do.ki:
      > dotychczas nie szedlem glosowac, wychodzac z zalozenia, ze nie mam moralnego
      > prawa wplywac na losy kraju, ktory opuscilem, nawet bedac z nim jakos tam
      > zwiazanym.

      Bardzo rozsądnie i uczciwie. Kiedyś wyjechałem na dwa lata z Polski i już po
      pół roku nie ośmieliłbym się głosować, bo nie kumałem, co się w kraju dzieje i
      kto jest z kim. Po powrocie potrzebowałem jakieś dwa miesiące, żeby to nadrobić.

      do.ki:
      > Ale oddac wladze w rece lewicy...

      A Ty znowu o tych etykietkach...

      do.ki:
      > Polsce potrzebny jest Pinochet.

      Co tam Pinochet, Polsce potrzebny jest Dżyngis-chan.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
      • sclavus Re: a swoja droga szkoda 04.06.07, 10:32
        > do.ki:
        > > Polsce potrzebny jest Pinochet.


        > stefan4
        > Co tam Pinochet, Polsce potrzebny jest Dżyngis-chan.
        >


        ... to może obu zaprosić ?? ;), ;), ;)
        do.ki byłby "niezmiernie" usatysfakcjonowany... a biorąc pod uwagę, że w tym
        słowie jest "fak", byłby w niebowzięty... żywcem najlepiej :|
        > www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
        • do.ki Re: a swoja droga szkoda 04.06.07, 12:14
          > ... to może obu zaprosić ?? ;), ;), ;)

          Niestety, obaj panowie w dalszym ciagu nie zyja.

          A co do etykietek- stefanie4, "lewicowiec" to nie etykietka, tylko skrocone przedstawienie czyichs pogladow. Takie skroty sa niezmiernie przydatne, dlatego istnieja. Nazywam cie lewicowcem i wszyscy wiedza o co chodzi. Oczywiscie, tworzenie pojec wymaga starannego ich zdefiniowania- i tu pewnie lezy kosc niezgody.
          • stefan-50 Re: a swoja droga szkoda 04.06.07, 13:03
            do.ki ! Polsce ani Pinochet ani inni tego typu wodzowie nie jest do niczego
            potrzebny. LUDZIOM potrzeba więcej zdrowego rozsądku i przypomnienia sobie jak
            to 30 lat temu było. To nieprawda że społeczeństwo było podzielone
            na "komuchów" i "opozycję". 99,9 % chciało jakoś się urządzić, jedni się
            skundlili mniej, inni bardziej ale WSZYSCY byli jakoś umoczeni. Jeśli chcesz
            mozemy bliżej podyskutować, mam spore doświadczenie (sprawdź wrzuconą przez
            siebie gdzie indziej na tym forum ankietę). Prawda jet taka że żaden wódz ani
            Pinochet ani Kaczyński niczego za nas nie załatwi. Pozdrawiam
            stefan-50@gazeta.pl
          • stefan4 Re: a swoja droga szkoda 04.06.07, 13:24
            do.ki:
            > A co do etykietek- stefanie4, "lewicowiec" to nie etykietka, tylko skrocone
            > przedstawienie czyichs pogladow. Takie skroty sa niezmiernie przydatne,
            > dlatego istnieja. Nazywam cie lewicowcem i wszyscy wiedza o co chodzi.

            Wszyscy wiedzą tylko, że mnie tak nazwałeś, i że to znaczy, że mnie nie lubisz.
            Gdybyś nazwał mnie durniem, skutek byłby taki sam.

            Zobacz, nie nazwałeś tak nikogo z zadeklarowanych kaczystów, chociaż sam
            twierdziłeś, że PiS jest partią lewicową. Bo ich lubisz. Tymczasem ja na tym
            forum W OGÓLE dotąd nie ujawniłem moich poglądów na temat pożądanego kształtu
            społeczeństwa. Nie możesz więc wiedzieć, czy jestem prawicowy, czy lewicowy,
            czy przedni, czy tylny; w moich wypowiedziach może Cię razić tylko
            ,,nieprawicowy'' język. Natomiast bardzo konsekwentnie zwalczam na tym forum
            etatyzm. Bardziej konsekwentnie niż Ty, bo mnie rusza, kiedy państwowy politruk
            dyktuje ludziom, jak mają ubierać swoje dzieci do szkoły, a Ciebie nie rusza,
            dopóki nie położy Ci się tego przed nosem na talerzu.

            Przez tą manię etykietkową wyszło Ci, że zwalczanie ,,lewicowego'' i
            etatystycznego PiSu jest działaniem ,,lewicowym''; a wspieranie superlewicowego
            państwowego urzędasa uzurpującego sobie prawa rodzicielskie do milionów polskich
            dzieci, to wg Ciebie ,,prawicowość''. Patrz, ile jest warte to Twoje ,,skrocone
            przedstawienie pogladow''.

            Jeśli w próbach zrozumienia świata będziesz opierał się na
            etykietkach-wyzwiskach, to zawsze będziesz tak pociesznie błądził.

            do.ki:
            > Oczywiscie, tworzenie pojec wymaga starannego ich zdefiniowania- i tu pewnie
            > lezy kosc niezgody.

            No to może spróbuj starannie zdefiniować ,,prawicowość'' i ,,lewicowość'' tak,
            * żeby ta definicja była poznawcza a nie z góry wartościująca,
            * żeby mieściła się w tradycji klasyczno-liberalnej,
            * żeby mieściła się w tradycji neo-liberalnej,
            * żeby miała jakiś związek z dzisiejszą rzeczywistościa,
            * żeby wynikało z niej, że PiS jest bardziej prawicowy niż SLD,
            * żeby wynikało z niej, że ja jestem lewicowcem,
            * żeby jeszcze wyszło, że gospodarka Wysp Dziewiczych jest bardziej prawicowa
            niż gospodarka USA.
            Przepraszam za ostatni punkt, ale coś takiego słyszałem kiedyś od naczelnego
            trefnisia Twojej ulubionej partyjki, jeszcze za czasów jej istnienia. Mogę się
            zgodzić, że ten punkt olejesz.

            Dostałeś teraz na talerzu kość niezgody, więc ją gryź. Jak zgryziesz, to się
            zgłoś po następną. A póki co, nazywaj mnie sobie lewicowcem, albo masonem, albo
            Słoniem Trąbalskim... I tak nikt tych nazw nie potraktuje inaczej, niż jako
            dowolnie przez Ciebie przylepiane etykietki wartościujące.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
            • do.ki na zyczenie: definicja robocza 05.06.07, 17:40
              Istnieje w Polsce JEDNA partia prawicowa: UPR.

              Cala reszta jest mniej lub bardziej lewicowa.

              Do reszty Twojego wpisu wlasciwie nie powinienem sie odnosic. Ciezko dyskutowac
              z tym. Wmawiasz mi jak babie dziecko w brzuch, ze "lubie kaczystow". Ciekawe z
              czego to wnosisz? Ja tylko twierdze, ze sa mniejszym zlem od LiD chociazby.

              Wmawiasz mi, ze cie nie lubie, choc przeciez cie nie znam, wiem tyle ile
              napisales w CV dostepnym w necie. Jak bede jechal Grunwaldzka od Warszawy,
              wychyle sie (w prawo!) i wrzasne "Stefan!", to odpowiesz? Nie jest to jednakze
              deklaracja wielkiej sympatii, poki co. Najwyzej przy piwku mozemy sobie
              podyskutowac. Nie trzeba kogos lubic, by z nim dyskutowac.
              • stefan4 Re: na zyczenie: definicja robocza 05.06.07, 21:23
                do.ki:
                > Istnieje w Polsce JEDNA partia prawicowa: UPR.
                >
                > Cala reszta jest mniej lub bardziej lewicowa.

                I to ma służyć za definicję? W takim razie zdefiniowałeś prawicowość jako
                zjawisko bardzo lokalne. Dokładniej: mały ruszek unysłowy, który zaczął się w
                Polsce ok. 1980 i skończył definitywnie ok. 2000. Co innego wielka tradycja
                liberalizmu ekonomicznego, z której UPR przejęła kilka strzępków nic nie dając w
                zamian...

                do.ki:
                > Wmawiasz mi jak babie dziecko w brzuch, ze "lubie kaczystow".

                W takim razie przepraszam Cię, że źle zrozumiałem pewne Twoje posty. Pewnie
                czytałem je zbyt nieuważnie. Postaram się tego błędu nie powtórzyć.

                do.ki:
                > Ja tylko twierdze, ze sa mniejszym zlem od LiD chociazby.

                Ciekawe, czemu tak twierdzisz; ja myślę, że jest na odwrót. PiS są znacznie
                bardziej antyliberalne niż LiD. Ale to pryszcz, bo co tam partie głoszą, to
                jest i tak bez znaczenia. Ważniejsze jest, że są znacznie lepszymi graczami niż
                LiD; dlatego są dla Polaków-niepolityków skrajnie niebezpieczni.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                • do.ki Re: na zyczenie: definicja robocza 06.06.07, 09:21
                  > I to ma służyć za definicję? W takim razie zdefiniowałeś prawicowość jako
                  > zjawisko bardzo lokalne. Dokładniej: mały ruszek unysłowy, który zaczął się w
                  > Polsce ok. 1980 i skończył definitywnie ok. 2000. Co innego wielka tradycja
                  > liberalizmu ekonomicznego, z której UPR przejęła kilka strzępków nic nie dając
                  > w
                  > zamian...

                  Chyba niezbyt uwaznie zapoznales sie z programem UPR. Nie czytujesz tez Najwyzszego Czasu, ze o klasykach liberalizmu nie wspomne.
                  • stefan4 Re: na zyczenie: definicja robocza 06.06.07, 09:53
                    do.ki:
                    > Nie czytujesz tez Najwyzszego Czasu

                    Jasne, że nie. Kiedyś miałem w ręku, potem dałem mu jeszcze jedną szansę, ale
                    bez przesady z wyrozumiałością dla takich niedonoszonych tworków.

                    do.ki:
                    > ze o klasykach liberalizmu nie wspomne.

                    O, jednak wspomniałeś?

                    Widzisz, z klasykami liberalizmu jest całkiem inna sprawa. Powinieneś się już
                    był zorientować, że zasady klasycznego liberalizmu mam dość dobrze przemyślane;
                    i że (w przeciwieństwie do reżimowych propagandzistów) nie traktuję słowa
                    ,,liberał'' jako obelgi. Ponieważ to nie ja wymyśliłem te zasady, więc widać,
                    że trochę się naczytałem.

                    Ale kiedy pytasz o ,,czytywanie'' w czasie teraźniejszym, to istotnie, obecnie
                    tego nie robię. Nie czytuję również ,,Elementów'' Euklidesa ani ,,Elementarza''
                    Falskiego; z czego nie wynika, żebym nie znał geometrii i rysowania liter na
                    poliniowanym papierze. Z dzieciństwa się wyrasta.

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka