haen1950
04.06.07, 06:26
Wiele dzieje się ostatnio w relacjach Kaczorów z Kościołem.
Najpierw znany wolnomyśliciel Dorn zanurzył się w kropielnicy. Pewnie woda
się w niej zagotowała.
Potem pan rezydent prosi Rydzyka, żeby ten raczył przeprosić jego małżonkę to
będzie mógł prawić swoje głupawe kazania Polakom w jego mediach.
Macierewicz na sabacie lustratorów wychwala Rydzyka pod niebiosa i robi z
niego duchową podporę i czynnik decydujący zwycięstw rewolucji moralnej, obok
Leppera i Giertycha.
Na koniec Kaczor Number Two leci do Watykanu kajać się przed Benedyktem za
lustrację klechów i aferę Wielgusa. Pewnie też prosił o załatwienie rozwodu
dla córeczki, która w grzechu z komuchem żyje i dzieci nieprawe płodzi.
Wciskał też papieżowi ciemnotę, że rządy Katschorenhaus w państwie polskim są
jedyną gwarancją utrzymania przywilejów, pomnożenia majątku i dóbr kościoła
rzymsko-katolickiego.
Ciekawe, czy Benedykt uwierzy tym zawodowym łgarzom bez czci i sumiena?