haen1950
07.07.07, 19:35
Fragment anonimowego bloggera, bardzo ciekawy i rozjaśniający obecną sytuację
w Katschorenpartei, można pospekulować, którędy obecny kryzys pójdzie:
"Kilka miesięcy temu Jarosław Kaczyński zaczął masakrować za nielojalność
środowisko Przymierza Prawicy. Z PiS odeszła grupa Marka Jurka. Ujazdowski
nie stanął w obronie kolegi, wypuszczając na mediacje J. Polaczka - ministra
transportu. Wtedy mógł to sobie zracjonalizować tym, że M. Jurek i jego
akolici to narodowcy, nie zaś szlachetni konserwatyści. Tym razem Kaczyński
zawziął się na towarzysza walki: Zalewski był razem z Ujazdowskim w UD, PK,
KK, SKL, PP, PiS i co tam jeszcze chcecie.
Ujazdowski znalazł się w śmiertelnym uścisku: albo poświęci przyjaciela i
straci twarz, albo poświęci swój stołek w rządzie i znowu będzie "integrował"
prawicę konserwatywną, tym razem z PO. Jeżeli wybierze pierwszy wariant, i
tak będzie następny "do odstrzału", bo bracia nie liczą się ze słabymi i nikt
nawet nie zauważy, że był ministrem, zaś jego popularność na salonach potrwa
15 minut. W PiS ma już kompetentnego zmiennika. Jeżeli wybierze wariant
drugi - patrz wariant pierwszy.
My "na zapleczu" mamy swoje cynki i wiemy, że bracia traktuję tę kadencję
sejmu jako swoiste wyrównanie krzywd doznanych przez układ przez ostatnie 15
lat. Dlatego promują różnych Gosiewskich, bo jak nie teraz to kiedy. Ponadto,
oni naprawdę wierzą w układ i walkę z nim. Nie bez kozery prof. Jadwiga
Staniszkis mówiła, że Jarosław ma deficyt emocjonalny i może poświęcić
każdego. Co to oznacza dla naszego Kazimierza? Sami zgadnijcie!"