elfhelm
19.09.07, 19:55
To jest jakieś kuriozum. My w Trójmieście też stoimy w korkach. W mojej Gdyni
są co najmniej obecnie dwie blokujące miasto inwestycje. W sąsiednim Gdańsku
kolejno remontowane newralgiczne miejsca także w ścisłym centrum. W obu
miastach przez długie miesiące w roku wyborczym także prowadzono utrudniające
kierowcom (w tym i mnie) inwestycje.
Gdyby mój prezydent siedział w ratuszu, żarł ciastka i traktował miasto jako
większy plac wokół jednego muzeum, to po 4 latach pożegnałby się z urzędem.
Jeśli dziś Gronkiewicz w Warszawie jest w stanie zwiększyć inwestycje o 50%,
to świadczy tylko o tym, że stolica pod względem finansowym była
katastrofalnie zarządzana. Może lepiej, by te pieniądze przepadły?
Jako kierowca mogę sobie porzucać w korku odpowiednimi słowami. Jako wyborca
byłbym kretynem, gdybym za nieudolność potraktował rozpoczynanie kolejnych
inwestycji, których odsuwanie w czasie groziłoby utratą przez miasto środków
finansowych na ten cel.