Dodaj do ulubionych

Tuske nie czytał Traktatu!

22.12.07, 22:43
Com, nie chwaląc się, odgadnął jeszcze zanim go nasz Mężyk Stanu podpisywał ;))

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=73178330&a=73183079
hambura.salon24.pl/53400,index.html
Teraz już wiecie dlaczego mamy "rząd", a nie rząd i na czym polega różnica ;)
Obserwuj wątek
    • alfa.alfa Nikt go nie czytał bo nie ma tłumaczenia na polski 22.12.07, 23:17
      • kicior99 Re: Nikt go nie czytał bo nie ma tłumaczenia na p 22.12.07, 23:18
        a co to ma do rzeczy?
        • alfa.alfa Re: Nikt go nie czytał bo nie ma tłumaczenia na p 22.12.07, 23:23
          kicior99 napisał:

          > a co to ma do rzeczy?

          Wiele osób chciałoby sie z nim zaznajomić
          • kicior99 Re: Nikt go nie czytał bo nie ma tłumaczenia na p 22.12.07, 23:26
            wiesz, w szkołach uczą języków obcych...
            • pis24 Re: Nikt go nie czytał bo nie ma tłumaczenia na p 03.01.08, 11:49
              a za tym kaczory stoją.
            • 1normalnyczlowiek Po co wygadujesz głupoty! 03.01.08, 14:06
              kicior99 napisał:
              > wiesz, w szkołach uczą języków obcych...

              ---> Co ma wspólnego znajomość języków obcych ze znajomością treści tego traktatu lub innych umów międzynarodowych???
              Umowy muszą być przetłumaczone przed podpisaniem. Jeśli tak się nie stało, to ci którzy je podpisywali popełnili przestępstwo.
      • piotrgd26 Po polsku akurat jest, sęk w tym 22.12.07, 23:41
        że eurobiurwy chcą jak najdłużej pozostawić go jak najbardziej zagmatwanym,
        porozbijanym na poprzednie traktaty i za bardzo nie kwapią się aby scalić go w
        jeden dokument. A na moje oko, gdyby zaprząc do tego z dziesiątkę prawników
        byłaby to robota na góra jeden tydzień roboczy. Ja męczyłem wersję angielską, bo
        zaufania do ichnich "tłumaczy" zbytniego nie mam. Już przy poprzedniej wersji
        uniokonstytucji trochę pokręcili. Na razie porównałem po łebkach aktualne
        tłumaczenie KPP i już wyczaiłem tam kilka dwuznacznych kwiatków. Niemniej jam
        zwykły robaczek, a Tuske i jego zgraja robią tu za "rząd" więc winni
        przynajmniej streszczenie przeczytać, a nie "ekspertyzy", bo TR to nie jakiś tam
        kolejny świstek do podpisania. Poznałbym przy okazji nazwiska tych "ekspertów" i
        to co tam se wyskrobali.
        • alfa.alfa Re: Po polsku akurat jest, sęk w tym 22.12.07, 23:44
          piotrgd26 napisał:

          > że eurobiurwy chcą jak najdłużej pozostawić go jak najbardziej zagmatwanym,
          > porozbijanym na poprzednie traktaty i za bardzo nie kwapią się aby scalić go w
          > jeden dokument. A na moje oko, gdyby zaprząc do tego z dziesiątkę prawników
          > byłaby to robota na góra jeden tydzień roboczy. Ja męczyłem wersję angielską, b
          > o
          > zaufania do ichnich "tłumaczy" zbytniego nie mam. Już przy poprzedniej wersji
          > uniokonstytucji trochę pokręcili. Na razie porównałem po łebkach aktualne
          > tłumaczenie KPP i już wyczaiłem tam kilka dwuznacznych kwiatków. Niemniej jam
          > zwykły robaczek, a Tuske i jego zgraja robią tu za "rząd" więc winni
          > przynajmniej streszczenie przeczytać, a nie "ekspertyzy", bo TR to nie jakiś ta
          > m
          > kolejny świstek do podpisania. Poznałbym przy okazji nazwiska tych "ekspertów"
          > i
          > to co tam se wyskrobali.
          >

          Teraz może i jest , ale w dniu podpisania i przez kilka kolejnych nie było
          • piotrgd26 Był. Na stronie RUE wisiał już jakoś 22.12.07, 23:50
            od końca listopada.
            • alfa.alfa3.0 Re: Był. Na stronie RUE wisiał już jakoś 03.01.08, 14:01
              piotrgd26 napisał:

              > od końca listopada.
              >
              Co to jest RUE? WG mnie to powinien być w każdym serwisie rządowym
              • piotrgd26 Rada Unii Europejskiej n/t 03.01.08, 14:35

        • mietowe_loczki rzucam rękawicę 23.12.07, 19:40
          Podaj te dwuznaczne kwiatki - przecież nie będziesz gołosłowny.
          Te "unikonstytucyjne" też byłyby mile widziane.

          Nie masz pojęcia, przez jaki magiel rekrutacyjny musi przejść
          kandydat na etatowego tłumacza w instytucjach europejskich. Bo i
          skąd masz wiedzieć.

          Liczę na to, że podasz przykłady złego tłumaczenia, np w odniesieniu
          do wskazówek OPOCE.
          • piotrgd26 Mam gdzieś na chacie wydruk 23.12.07, 22:54
            mietowe_loczki napisała:

            > Podaj te dwuznaczne kwiatki - przecież nie będziesz gołosłowny.

            ze stosownymi podkreśleniami więc jak po świętach doń zawitam to ten wątek ci
            specjalnie podbiję. Na teraz luknąłem jeno w tekst z wiki, w art. 2, bo ten
            zapis utknął mi w pamięci i widzę, iż szczęśliwie już stoi "każdy" choć w
            drafcie widziałem "każda osoba", co tłumaczeniem "everyone" było średnim.

            > Te "unikonstytucyjne" też byłyby mile widziane.

            Bez przesady, rzeczy sprzed 3 lat specjalnie dla cię teraz wyciągać nie będę.
            Tym bardziej, iż tłumaczeniowe wtopy (także te merytoryczne) komentowane były
            wówczas w mediach, a samo MSZ się z nich gęsto tłumaczyło i, o ile pamiętam,
            zwalało winę właśnie na kiepskie kadry RUE.

            >
            > Nie masz pojęcia, przez jaki magiel rekrutacyjny musi przejść
            > kandydat na etatowego tłumacza w instytucjach europejskich. Bo i
            > skąd masz wiedzieć.

            A po czym wnosisz i skąd niby to wiesz? Mnie wystarczy doświadczenie swoje i to
            co tamtejszym fahórom wytkną czujne pismaki czy nawet rodzime ministerstwo od
            zagranicy.

            > Liczę na to, że podasz przykłady złego tłumaczenia, np w odniesieniu
            > do wskazówek OPOCE.

            A dlaczego niby miałbym się odnosić do wskazówek OPOCE? Co ja jestem, jakiś
            unijny audytor?
            • piotrgd26 W necie też widzę ostało się trochę wspominków 23.12.07, 22:56
              po "fachowcach", którzy przechodzili ów straszny magiel, o którym nie mam
              pojęcia, no bo skąd:

              hotnews.pl/artpolska-405.html
            • mietowe_loczki Re: Mam gdzieś na chacie wydruk 23.12.07, 23:17
              Chętnie poczekam zatem. Ten przykład z everyone mnie nie przekonuje
              i wygląda na zwykłe czepialstwo. W dodatku nie przekłamuje polskiej
              wersji, a zdaje się, że to był twój główny zarzut?

              > Bez przesady, rzeczy sprzed 3 lat specjalnie dla cię teraz
              wyciągać nie będę.
              > Tym bardziej, iż tłumaczeniowe wtopy (także te merytoryczne)
              komentowane były
              > wówczas w mediach, a samo MSZ się z nich gęsto tłumaczyło i, o ile
              pamiętam,
              > zwalało winę właśnie na kiepskie kadry RUE.

              Szkoda. Liczyłam na wypunktowanie wtop przez CIEBIE.

              > A po czym wnosisz i skąd niby to wiesz? Mnie wystarczy
              doświadczenie swoje i to
              > co tamtejszym fahórom wytkną czujne pismaki czy nawet rodzime
              ministerstwo od
              > zagranicy.

              Czekam zatem na wypunktowanie błędów i zaproponowanie swojej wersji.
              Twojej wersji, a nie wersji pismaków.

              > A dlaczego niby miałbym się odnosić do wskazówek OPOCE? Co ja
              jestem, jakiś
              > unijny audytor?

              Bo wskazówki redakcyjne OPOCE mogą być jednym z kryteriów oceny
              tłumaczenia. Nie wiedziałeś?
              • piotrgd26 Re: Mam gdzieś na chacie wydruk 24.12.07, 00:50
                mietowe_loczki napisała:

                > Chętnie poczekam zatem.

                A w międzyczasie dorzucę kolejne dwa kwiatki:

                Art. 3

                1. Everyone has the right to respect for his or her physical and mental integrity.

                (...)

                Art. 7

                Everyone has the right to respect for his or her private and family life, home
                and communications.

                Przetłumaczone odpowiednio:
                - "Każdy ma prawo do poszanowania swej integralności fizycznej i psychicznej."
                - "Każdy ma prawo do poszanowania swego życia prywatnego i rodzinnego, domu i
                komunikowania się."

                Czyli co, "tłumacz" wspaniałomyślnie nadaje mi prawo do samoposzanowania swojej
                integralności czy życia prywatnego? O to chodzi w oryginale?

                > Ten przykład z everyone mnie nie przekonuje
                > i wygląda na zwykłe czepialstwo.

                Ale tu trza się czepiać, bo to nie jakiś hołmłerk na następne zajęcia z angola,
                żeby se nawet bardzo bliskoznacznymi substytutami jechać, ino pono kluczowy dla
                przyszłości eurosajuza dokument.

                W dodatku nie przekłamuje polskiej
                > wersji, a zdaje się, że to był twój główny zarzut?

                Mój główny zarzut to dwu- tudzież wieloznaczność. Dorzuciłbym jeszcze
                niechlujstwo, być może świadome. "Każdy", pomijając już fakt, iż to jedyne
                właściwe w akcie prawnym tłumaczenie "everyone", jest stwierdzeniem daleko
                bardziej abstrakcyjnym (i w świetle kodeksów wręcz niedefiniowalnym) niż "każda
                osoba", więc z zapisu owego "każdego" zawierającego trudniej coś wycisnąć. A
                osoba to (za encyklopedią PWN):

                "w klas. ujęciu metafizycznym Boecjusza „indywidualna substancja o rozumnej
                naturze” (rationalis naturae individua substantia); w większości koncepcji
                filoz. istota ludzka obdarzona godnością, wolnością i odpowiedzialnością,
                odrębna od innych i jednocześnie włączona we wspólnotę, kierująca się określoną
                hierarchią wartości, zdolna do samorealizacji".

                I tu, mając konkretne kryteria, różne lewe kauzyperdziny mogą sofistycznie
                kombinować czy dzieciak nienarodzony bądź człek poważnie upośledzony takową
                rozumną naturę posiada, o np. odpowiedzialności nie wspominając.

                > > Bez przesady, rzeczy sprzed 3 lat specjalnie dla cię teraz
                > wyciągać nie będę.
                > > Tym bardziej, iż tłumaczeniowe wtopy (także te merytoryczne)
                > komentowane były
                > > wówczas w mediach, a samo MSZ się z nich gęsto tłumaczyło i, o ile
                > pamiętam,
                > > zwalało winę właśnie na kiepskie kadry RUE.
                >
                > Szkoda. Liczyłam na wypunktowanie wtop przez CIEBIE.

                A co to za różnica, czy ja to będę punktował czy pismaki? Żebyś jeszcze jakoś
                umiała zagadać z kulturą to bym może obiecał się przemóc, odgrzebać swe
                nieaktualne dziś notatki, poskanować i po ściągnięciu na chatę wrzucić do neta.
                A nie umiesz, bo startujesz od razu z tekstami, że się nie znam. Faktem jest, iż
                polskie tłumaczenie tamtej wersji konstytucji było rojącą się od błędów porażką,
                która miała nawet zagrozić ratyfikacji, o czym donosiły i media i władze. A może
                ten fakt kwestionujesz?

                >
                > > A po czym wnosisz i skąd niby to wiesz? Mnie wystarczy
                > doświadczenie swoje i to
                > > co tamtejszym fahórom wytkną czujne pismaki czy nawet rodzime
                > ministerstwo od
                > > zagranicy.
                >
                > Czekam zatem na wypunktowanie błędów i zaproponowanie swojej wersji.
                > Twojej wersji, a nie wersji pismaków.

                Jak wyżej.

                >
                > > A dlaczego niby miałbym się odnosić do wskazówek OPOCE? Co ja
                > jestem, jakiś
                > > unijny audytor?
                >
                > Bo wskazówki redakcyjne OPOCE mogą być jednym z kryteriów oceny
                > tłumaczenia. Nie wiedziałeś?

                Ja pytam o to, dlaczego miałyby być akurat kryterium dla mnie? Ich stosowanie
                uchroniło unijne urzęda od wypuszczania tłumaczeniowych bubli, że miałbym sobie
                nimi zawracać głowę?
                • mietowe_loczki kłamstwa, ale czy za nie przeprosisz? 03.01.08, 11:52
                  Nie wiem, skąd wziąłeś swoją wersję tekstu. Prawdopodobnie wkleiłeś
                  tę wersję w złej woli, czego nie można wykluczyć (ten argument
                  zapożyczony z twojej notki, szybko się uczę).

                  Teksty przyjęte przez Parlament
                  Czwartek, 29 listopada 2007 r. - Bruksela Wersja tymczasowa
                  Zatwierdzenia Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej przez
                  Parlament Europejski

                  ARTYKUŁ 3

                  Prawo człowieka do integralności

                  1. Każdy ma prawo do poszanowania jego integralności fizycznej i
                  psychicznej.

                  Cały wywód na temat "każdego" też można potłuc o kant. Słowo jest
                  dobrze przetłumaczone i konsekwentnie używane później.

                  www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+TA+P6-TA-2007-0573+0+DOC+XML+V0//PL


                  Swoją drogą, śmieszne jest to, że ktoś, która używa w ojczystym
                  takich chwastów (trza, hołmłerk z angola, se jechać substytatami,
                  pono), próbuje punktować polszczyznę kogokolwiek innego. Tym
                  bardziej, że niechlujstwo, które zarzuca, jest tylko i wyłącznie
                  jego wymysłem, jak to widać na powyższym obrazku.
                  • mietowe_loczki Re: kłamstwa, ale czy za nie przeprosisz? 03.01.08, 11:54
                    Poprawka:
                    która=kto
                  • piotrgd26 Wow, znaczy w końcu poprawili. Wklejałem taką, 03.01.08, 13:37
                    jaka była i jaka wciąż jest na innych stronach eurosajuza, stronach naszego
                    MSZ-u czy UKIE o wiki i innych "cywilnych" sajtach nie wspominając. Znaczy się,
                    albo tamtych partaczy wymienili, albo ich w końcu doszkolili. Co nie zmienia
                    faktu, iż sama kłamiesz zarzucając mi kłamstwo. Ale czy przeprosisz?

                    > Swoją drogą, śmieszne jest to, że ktoś, która używa w ojczystym
                    > takich chwastów (trza, hołmłerk z angola, se jechać substytatami,
                    > pono),

                    "Trza", "se" czy "pono" to chwasty, czyściochu? No nie rozśmieszaj mię ;)

                    > próbuje punktować polszczyznę kogokolwiek innego.

                    Nie polszczyznę, jeno tłumaczeniowe partactwo. A nawet gdyby polszczyznę, w
                    której wyskrobany jest jeden czy drugi akt prawny, to w czym problem? Odróżniasz
                    forumową pogadankę od urzędowego, formalnego np. zapytania? Nie bardzo, chyba.

                    Tym
                    > bardziej, że niechlujstwo, które zarzuca, jest tylko i wyłącznie
                    > jego wymysłem, jak to widać na powyższym obrazku.

                    Nie, nie jest moim wymysłem i to m.in. widać na powyższym obrazku. Partactwo
                    eurosajuzowych tłumaczy jest rzeczą powszechnie znaną i kilka razy szeroko
                    nagłaśnianą i piętnowaną.
                    • mietowe_loczki niestety, znowu skłamałeś 03.01.08, 13:59
                      www.eurokonstytucja.pl/kon/karta.html
                      www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+TA+P6-TA-2007-0573+0+DOC+XML+V0//PL

                      Zatem miej pretensje do tych, którzy taką wersję umieszczają na
                      swoich stronach. Czy to, że na stronie ukie wisi to co wisi, jest
                      winą tłumacza? Może wykażesz się odrobiną uczciwości, chociaż tu
                      mogę się przeliczyć. Nie zamierzam cię za nic przepraszać, dlatego,
                      że bezpodstawnie szkalowałeś tłumaczy, a ja to kłamstwo tobie
                      wytknęłam. Zdobędziesz się na przeprosiny? Wątpię.

                      > "Trza", "se" czy "pono" to chwasty, czyściochu? No nie rozśmieszaj
                      mię ;)

                      Tak, to są chwasty, które rażą kogoś, kto nawet w małym stopniu
                      uwrażliwiony jest na sprawy tzw. kultury języka.

                      > Nie polszczyznę, jeno tłumaczeniowe partactwo. A nawet gdyby
                      > polszczyznę, w której wyskrobany jest jeden czy drugi akt prawny,
                      > to w czym problem? Odróżniasz forumową pogadankę od urzędowego,
                      > formalnego np. zapytania? Nie bardzo, chyba.

                      Po raz kolejny pokazujesz, że nie wiesz, o czym mówisz. Przede
                      wszystkim, zostało ci udowodnione, że wersja polska nie jest
                      spartaczona. Druga rzecz, wypominanie komuś złego stylu w
                      tłumaczeniu, przy jednoczesnym posługiwaniu się jakimiś językowymi
                      dziwolągami, daje komiczny efekt. Niezależnie od tego, czy dzieje
                      się to na Forum Kraj, w rozmowie czy gdziekolwiek indziej.

                      > Nie, nie jest moim wymysłem i to m.in. widać na powyższym obrazku.
                      > Partactwo eurosajuzowych tłumaczy jest rzeczą powszechnie znaną i
                      > kilka razy szeroko nagłaśnianą i piętnowaną.

                      Jak widać, w większości przypadków 'nagłaśnianą' w złej woli, bo
                      niezgodnie z prawdą, ale za to z dużą dawką ignorancji i arogancji.
                      Udowodniłam ci, że bezczelnie i otwarcie skłamałeś - wersja polska
                      jest przetłumaczona poprawnie.

                      Piotrusiu, skompromitowałeś się całkowicie.
                      • mietowe_loczki A ten też jest 'niezły': 03.01.08, 14:03
                        www.konstytucjaue.com/opr_k_bledy.htm
                        • piotrgd26 Każden, kto wynajduje wtopy 03.01.08, 14:33
                          owym partaczom - choć nie musi tudzież mu za to nie bulą - zasługuje na uznanie.
                          • mietowe_loczki Re: Każden, kto wynajduje wtopy 03.01.08, 14:51
                            Faktycznie na uznanie zasługuje egzemplarz, który 3 stycznia 2008
                            roku odkrywa Amerykę i bezlitośnie punktuje błędy, które DAWNO
                            zostały poprawione.

                            Świadczy to o wielkiej uczciwości intelektualnej tego osobnika,
                            który, no co to za niesamowity zbieg okoliczności!, ... ma poglądy
                            prawicowe. Przepraszam: "prawicowe".
                            • piotrgd26 Pytam ponownie: jakie dawno? 03.01.08, 15:35
                              Biorąc pod uwagę to, ile ów bubel był w obiegu raczej przeciwnie, tj. zupełnie
                              NIEDAWNO. I w jaki sposób zmienia to fakt, iż te sieroty najęte przez eurosajuz
                              nie umieją tłumaczyć? Konkretnie: w JAKI?

                              > Świadczy to o wielkiej uczciwości intelektualnej tego osobnika,
                              > który, no co to za niesamowity zbieg okoliczności!, ... ma poglądy
                              > prawicowe. Przepraszam: "prawicowe".

                              A to co znowu za głupawe wtręty? Rozumiem, skompromitowałaś się, ale w taki
                              wypadku zostaje milczeć, a na pewno nie kompromitować się dalej ;)
                              • mietowe_loczki Re: Pytam ponownie: jakie dawno? 03.01.08, 15:47
                                Nie wiem, kiedy dokładnie. Wiem, która wersja była przyklepana przez
                                Parlament Europejski pod koniec listopada. Mamy początek stycznia.
                                To dużo czasu, aby móc dokładnie sprawdzić wersję ostateczną,
                                zwłaszcza, i chcę to mocno podkreślić, kiedy chce się przeciwko
                                komuś wytoczyć najcięższe działa.

                                Głupawe, niegłupawe. Akurat istnieje pewna korelacja między
                                arogancją a poglądami politycznymi. I ty i ten kolega, a mam
                                podejrzenie, że nie bronisz go bezinteresownie ;), mieliście okazję
                                to zaprezentować.

                                Tak jak napisałam poprzednio: dla mnie temat jest zamknięty. Szkoda
                                mi czasu na międlenie w kółko tego samego.
                                • piotrgd26 No rzeczywiście, miesiąc (jeden) wstecz 03.01.08, 16:07
                                  to zupełnie dawno, a nawet DAWNO (a może wręcz "D_A_W_N_O!!!111"?), jak
                                  skrobiesz, a fakt, iż ów bubel w obiegu był miesięcy kilkadziesiąt o niczyim
                                  partactwie nie świadczy. Tak se to, nomen omen, tłumacz ;)))

                                  > Głupawe, niegłupawe. Akurat istnieje pewna korelacja między
                                  > arogancją a poglądami politycznymi.

                                  Dlatego zgaduję, żeś elektorka którejś z lewicy (platfusów, pisiaków tudzież
                                  eseldzinek) ;)))

                                  I ty i ten kolega, a mam
                                  > podejrzenie, że nie bronisz go bezinteresownie ;), mieliście okazję
                                  > to zaprezentować.

                                  A ktoś go atakuje, żebym miał bronić? Stwierdzam tylko fakt, iż ten który robi
                                  coś pożytecznego, choć wcale nie musi zasługuje na uznanie.

                                  > Tak jak napisałam poprzednio: dla mnie temat jest zamknięty. Szkoda
                                  > mi czasu na międlenie w kółko tego samego.

                                  Racja, bo partactwem jednego czy drugiego unijnego urzędasa, np. tłumacza, za
                                  bardzo przejmować się nie należy, bo tamże partactwo jest na porządku dziennym.
                                  I się tym nie przejmuję, bo przecież wątek jest o czymś innym.
                                  • mietowe_loczki Re: No rzeczywiście, miesiąc (jeden) wstecz 03.01.08, 20:40
                                    Powtórzę jeszcze raz - jeśli przeciwko komuś wytacza się najcięższe
                                    działa i próbuje zarzucić niekompetencję, należy fakty sprawdzić 150
                                    razy, żeby wypaść wiarygodnie. Ty nie wypadłeś.

                                    > Dlatego zgaduję, żeś elektorka którejś z lewicy (platfusów,
                                    > pisiaków tudzież eseldzinek) ;)))

                                    Na zdrowie. Została jeszcze Samoobrona i Liga Polskich Rodzin.

                                    Dla mnie EOT. Muszę Pacewiczowi zedytować tekst, a potem mam dyżur
                                    na laryngologii. Ciao.
                                    • piotrgd26 Przecież sama mi linkujesz eurosaujzowego 04.01.08, 11:45
                                      mietowe_loczki napisała:

                                      > Powtórzę jeszcze raz - jeśli przeciwko komuś wytacza się najcięższe
                                      > działa i próbuje zarzucić niekompetencję, należy fakty sprawdzić 150
                                      > razy, żeby wypaść wiarygodnie. Ty nie wypadłeś.

                                      sajta, na którym jeszcze niedawno wisiała wersja z kompromitującym bykiem, która
                                      to wersja funkcjonowała przez kilka lat i która została poprawiona DOPIERO na
                                      podpisanie owej szajzy. Choćby ten fakt (o innych, które przytoczyłem nie
                                      wspominając) już świadczy o "kompetencjach" tamtejszych szpeców i nic nie
                                      zmienią twoje zaklęcia, iż czarne jest białe i na odwrót :))

                                      >
                                      > > Dlatego zgaduję, żeś elektorka którejś z lewicy (platfusów,
                                      > > pisiaków tudzież eseldzinek) ;)))
                                      >
                                      > Na zdrowie. Została jeszcze Samoobrona i Liga Polskich Rodzin.

                                      Właśnie, zapomniałem o chopcach od Andrzeja, a to chyba mniemam najwłaściwszy
                                      trop ;)))
                                      • mietowe_loczki Re: Przecież sama mi linkujesz eurosaujzowego 04.01.08, 12:09
                                        > Właśnie, zapomniałem o chopcach od Andrzeja, a to chyba mniemam
                                        najwłaściwszy
                                        > trop ;)))

                                        To znaczy? Napisz, co masz dokładnie na myśli. Koniecznie.
                                        • piotrgd26 Znaczy tyle, iż oceniam twe możliwości 04.01.08, 12:36
                                          na te właściwe typowemu elektorowi partii o nazwie Samoobrona. Choć nie wiem po
                                          co ci ta egzegeza, bo każden, który posiadł zdolność czytania ze zrozumieniem
                                          wpadłby na to o co mi chodzi spokojnie bez niej ;)
                      • piotrgd26 Toż przecież piszę, że poprawili. Czytać nie umi? 03.01.08, 14:29
                        Nie rozumi co się doń pisze?

                        > www.eurokonstytucja.pl/kon/karta.html

                        A w wersji np. sprzed roku?

                        web.archive.org/web/20061127204353/http://www.eurokonstytucja.pl/kon/karta.html
                        Gdzie to kłamstwo?

                        . Czy to, że na stronie ukie wisi to co wisi, jest
                        > winą tłumacza?

                        A myślisz, że skąd oni biorą te tłumaczenia?

                        > Może wykażesz się odrobiną uczciwości, chociaż tu
                        > mogę się przeliczyć. Nie zamierzam cię za nic przepraszać, dlatego,
                        > że bezpodstawnie szkalowałeś tłumaczy,

                        Jak najbardziej podstawnie.

                        a ja to kłamstwo tobie
                        > wytknęłam.

                        Wytknąć coś, a udowodnić to dwie różne sprawy, kłamczucho.

                        > Zdobędziesz się na przeprosiny? Wątpię.

                        Za co? Za pisanie prawdy o tłumaczach-partaczach?

                        >
                        > > "Trza", "se" czy "pono" to chwasty, czyściochu? No nie rozśmieszaj
                        > mię ;)
                        >
                        > Tak, to są chwasty, które rażą kogoś, kto nawet w małym stopniu
                        > uwrażliwiony jest na sprawy tzw. kultury języka.

                        Wow, taka staropolszczyzna na przykład nagle chwastami zalatuje. Czy owa kultura
                        języka nie oznacza czasem również dumy z jego dziedzictwa, czyścioszku? ;))

                        >
                        > > Nie polszczyznę, jeno tłumaczeniowe partactwo. A nawet gdyby
                        > > polszczyznę, w której wyskrobany jest jeden czy drugi akt prawny,
                        > > to w czym problem? Odróżniasz forumową pogadankę od urzędowego,
                        > > formalnego np. zapytania? Nie bardzo, chyba.
                        >
                        > Po raz kolejny pokazujesz, że nie wiesz, o czym mówisz. Przede
                        > wszystkim, zostało ci udowodnione, że wersja polska nie jest
                        > spartaczona.

                        W którym miejscu? Upraszam o niestawianie niczym niepopartych tez, o dalszym ich
                        w dyskusji nieużywaniu nie wspominając.


                        Druga rzecz, wypominanie komuś złego stylu w
                        > tłumaczeniu,

                        Nie złego stylu, jeno ordynarnych jak na takie akta błędów.

                        przy jednoczesnym posługiwaniu się jakimiś językowymi
                        > dziwolągami, daje komiczny efekt.

                        Jakimi dziwolągami? W słowniku ich nie ma czy co?

                        Niezależnie od tego, czy dzieje
                        > się to na Forum Kraj, w rozmowie czy gdziekolwiek indziej.
                        >
                        > > Nie, nie jest moim wymysłem i to m.in. widać na powyższym obrazku.
                        > > Partactwo eurosajuzowych tłumaczy jest rzeczą powszechnie znaną i
                        > > kilka razy szeroko nagłaśnianą i piętnowaną.
                        >
                        > Jak widać, w większości przypadków 'nagłaśnianą' w złej woli, bo
                        > niezgodnie z prawdą, ale za to z dużą dawką ignorancji i arogancji.

                        Gdzie ci to widać? Takie fanatycznie prounijne eseldowskie MSZ dało się wrobić w
                        kanał i nie dość, że stwierdziło błędy to jeszcze je poprawiało?

                        > Udowodniłam ci, że bezczelnie i otwarcie skłamałeś - wersja polska
                        > jest przetłumaczona poprawnie.

                        Bo poprawili i (być może) teraz jakoś pod tą poprawność podpada. Co nie oznacza,
                        iż na moment, w którym sprawdzałem nie była tłumaczeniową szajzą.

                        >
                        > Piotrusiu, skompromitowałeś się całkowicie.

                        I co, myślisz, że takimi zaklęciami kogoś, poza sobą oczywiście, przekonasz? ;)))
                        • mietowe_loczki Re: Toż przecież piszę, że poprawili. Czytać nie 03.01.08, 14:48
                          Co mnie obchodzi wersja sprzed roku. Mnie interesuje to, że istnieje
                          przyjęta przez PE wersja polska Traktatu, i jeżeli ktoś tego nie
                          wie, a próbuje zarzucić komuś niekompetencję, jest zwykłym kłamcą.

                          > A myślisz, że skąd oni biorą te tłumaczenia?

                          Co myślę? Myślę, że nie masz zielonego pojęcia, o czym mówisz - po
                          raz kolejny. Znajdź sobie, kto zleca tłumaczenia i co się z nimi
                          później dzieje, bo ja już nie mam dla ciebie czasu.

                          > Wytknąć coś, a udowodnić to dwie różne sprawy, kłamczucho.

                          Kłamałeś otwarcie - podałeś dwa przykłady: i jeden i drugi DAWNO
                          poprawiony. Zanim napiszesz cokolwiek na temat niekompetencji
                          tłumacza, poznaj wersję ostateczną tego, co spłodził. Po twoich
                          uwagach widzę, że nie masz pojęcia o tłumaczeniu najprostszych
                          tekstów, bo wiedziałbyś, że tłumacz jest najgorszym edytorem tego,
                          co sam przełożył.

                          > Za co? Za pisanie prawdy o tłumaczach-partaczach?

                          Zostało ci wytknięte kłamstwo. Polskie tłumaczenie nie jest
                          spartaczone i łatwo to sprawdzić na stronie Parlamentu
                          Europejskiego. Po raz kolejny rzucasz oszczerstwa.

                          > W którym miejscu? Upraszam o niestawianie niczym niepopartych tez,
                          > o dalszym ich w dyskusji nieużywaniu nie wspominając.

                          Widzę, że zaczynasz rżnąć głupa. W końcu co ci pozostało. Pokazałam
                          czarno na białym, że tłumaczenie polskie nie jest spartaczone. Ty
                          idziesz w zaparte. Przecież nikt was nie przekona, że białe jest
                          białe ...

                          > Bo poprawili i (być może) teraz jakoś pod tą poprawność podpada.
                          > Co nie oznacza iż na moment, w którym sprawdzałem nie była
                          > tłumaczeniową szajzą.

                          Co oznacza, że nie sprawdziłeś dokładnie i rzetelnie, być może
                          celowo i w złej woli pominąłeś poprawioną wersję. Wersja w PE
                          została zatwierdzona pod koniec listopada - w moim pierwszym poście
                          z dzisiaj jest data, zatem mało co cię usprawiedliwia. Jeżeli chcesz
                          zarzucić komuś niechlujstwo, rób to przynajmniej uczciwie.

                          W dodatku znowu prostacko insynuujesz - co to znaczy: może jakoś
                          podpada pod poprawność? Skoro tylko podpada, wypunktuj błędy!

                          > I co, myślisz, że takimi zaklęciami kogoś, poza sobą oczywiście,
                          > przekonasz? ;)

                          Uczciwie myślących przekonam tym, co napisałam wyżej. W kwestii
                          zaklęć i cudów, zwróć się do kogoś innego.
                          • piotrgd26 Jak to "co mnie obchodzi"? Przecież pytasz o te 03.01.08, 15:30
                            > Co mnie obchodzi wersja sprzed roku. Mnie interesuje to, że istnieje
                            > przyjęta przez PE wersja polska Traktatu, i jeżeli ktoś tego nie
                            > wie, a próbuje zarzucić komuś niekompetencję, jest zwykłym kłamcą.

                            partactwa więc ci je podaję. Bo raz, że owi partacze porobili szkolne błędy i
                            puścili je w obieg, a dwa - poprawili dopiero po trzech latach.

                            >
                            > > A myślisz, że skąd oni biorą te tłumaczenia?
                            >
                            > Co myślę? Myślę, że nie masz zielonego pojęcia, o czym mówisz - po
                            > raz kolejny. Znajdź sobie, kto zleca tłumaczenia i co się z nimi
                            > później dzieje, bo ja już nie mam dla ciebie czasu.

                            No to jak, skąd nasze urzęda biorą te tłumaczenia? Potrafisz odpowiedzieć czy
                            nie? Jak nie to daruj se lnie wody.

                            >
                            > > Wytknąć coś, a udowodnić to dwie różne sprawy, kłamczucho.
                            >
                            > Kłamałeś otwarcie - podałeś dwa przykłady: i jeden i drugi DAWNO
                            > poprawiony.

                            Jakie dawno? I gdzie tu kłamstwo? To, że nie jestem na bieżąco co do miesiąca z
                            tym co se tam owi partacze popoprawiali w ogóle nie oznacza kłamstwa, ani nie
                            sprawia tego, iż nagle partaczami być przestali. Aż takie masz kłopoty z
                            rozumieniem ojczystego języka?

                            Zanim napiszesz cokolwiek na temat niekompetencji
                            > tłumacza, poznaj wersję ostateczną tego, co spłodził.

                            Hmm, jaja se robisz? "Ostateczna wersja" to ta, która schodzi z biura tłumaczeń
                            i ogląda światło dzienne. Profesjonalne tłumaczenie to nie wypuszczanie w
                            szeroki świat bubli i czekanie na reakcję: módlmy się, żeby nic nie znaleźli,
                            choć jak znajdą to też żaden problem, bo się przecież poprawi; a krytykować
                            prawa nikt nie ma. Fest masz pojęcie o tłumaczeniu, tudzież w ogóle o fachowym
                            wykonywaniu zawodu :))

                            Po twoich
                            > uwagach widzę, że nie masz pojęcia o tłumaczeniu najprostszych
                            > tekstów, bo wiedziałbyś, że tłumacz jest najgorszym edytorem tego,
                            > co sam przełożył.

                            Nie kompromituj się, wszak piszesz o tych, którzy przechodzą ów magiel
                            kwalifikacji. A gdyby jeden czy drugi przetłumaczył "every" na "niektóry" to też
                            nie miałbym prawa się czepiać, bo bidok nie może być przecież własnym
                            recenzentem, a w ogóle to trzeba czekać na "wersję ostateczną"? No i w końcu,
                            pomijając wszystko powyższe, jest tam on tam, w biurach eurosajuza, jeden jedyny?

                            >
                            > > Za co? Za pisanie prawdy o tłumaczach-partaczach?
                            >
                            > Zostało ci wytknięte kłamstwo.

                            W którym miejscu, kłamczucho?

                            Polskie tłumaczenie nie jest
                            > spartaczone i łatwo to sprawdzić na stronie Parlamentu
                            > Europejskiego. Po raz kolejny rzucasz oszczerstwa.

                            Teraz może nie jest (co jeszcze będę sprawdzał), ale było i są na to dowody. A
                            partactwo poprawiono dopiero po KILKU latach, choć błędy były oczywiste.

                            >
                            > > W którym miejscu? Upraszam o niestawianie niczym niepopartych tez,
                            > > o dalszym ich w dyskusji nieużywaniu nie wspominając.
                            >
                            > Widzę, że zaczynasz rżnąć głupa. W końcu co ci pozostało. Pokazałam
                            > czarno na białym, że tłumaczenie polskie nie jest spartaczone. Ty
                            > idziesz w zaparte. Przecież nikt was nie przekona, że białe jest
                            > białe ...
                            >

                            Nie, to ty rżniesz głupa i zaczynam podejrzewać, że interesownie ;) No bo jak na
                            oczywiste przykłady partactwa można tamtejszych partaczy z taką bezmyślnością i
                            za pomocą tak kuriozalnych jak powyższe "argumentów" bronić?


                            > > Bo poprawili i (być może) teraz jakoś pod tą poprawność podpada.
                            > > Co nie oznacza iż na moment, w którym sprawdzałem nie była
                            > > tłumaczeniową szajzą.
                            >
                            > Co oznacza, że nie sprawdziłeś dokładnie i rzetelnie, być może
                            > celowo i w złej woli pominąłeś poprawioną wersję.

                            Nie, kłamczucho, sprawdzałem dokładnie i niczego nie pomijałem. Bo przecież
                            skrobałem na przykład, że wersja z każdą osobą już poprawiona więc dlaczego
                            miałbym tego nie robić z art. 3, gdybym takowy poprawiony miał po ręką?

                            Wersja w PE
                            > została zatwierdzona pod koniec listopada - w moim pierwszym poście
                            > z dzisiaj jest data, zatem mało co cię usprawiedliwia.

                            No i? A kiedy została na serwy eurosajuza wrzucona i udostępniona?

                            Jeżeli chcesz
                            > zarzucić komuś niechlujstwo, rób to przynajmniej uczciwie.
                            >
                            > W dodatku znowu prostacko insynuujesz

                            "Prostackie" i "insynuowanie" byłyby gdyby w przeszłości tylu głupich wpadek
                            tamtejsi "tłumacze" nie mieli. Staraj się używać tylko tych słów, które rozumiesz.

                            - co to znaczy: może jakoś
                            > podpada pod poprawność? Skoro tylko podpada, wypunktuj błędy!
                            >
                            > > I co, myślisz, że takimi zaklęciami kogoś, poza sobą oczywiście,
                            > > przekonasz? ;)
                            >
                            > Uczciwie myślących przekonam tym, co napisałam wyżej. W kwestii
                            > zaklęć i cudów, zwróć się do kogoś innego.

                            Owszem, przekonasz ich, ale do tego, iż kłamiesz, rzucasz oszczerstwa i bronisz
                            partaczy, których wybronić się po prostu nie da.
                            • mietowe_loczki Re: Jak to "co mnie obchodzi"? Przecież pytasz o 03.01.08, 15:39
                              Nie zamierzam się powtarzać - wszystko, co miałam do napisania na
                              ten temat, napisałam powyżej. I pozostanę przy swoim zdaniu.

                              Oczywiście, że nie bezinteresownie [emotikon: puszczenie oczka]
                              bronię tłumaczy. Przecież to ja tłumaczyłam ten tekst ... Każdy
                              głupi się domyśli po powyższym, gdzie pracuję ...

                              Tak jak kiedy broniłam Pacewicza, kiedy pisał o dr. G, "wiadomo
                              było", że pracuję dla gazety.

                              Tak jak kiedyś, krótko, broniłam lekarzy, "wiadomo było", że jestem
                              lekarzem.

                              Tak jak wytykam komuś antysemityzm, "wiadomo od razu", że jestem
                              Żydówką. Albo żydówką. Dla "wiedzącego" nie ma to przecież znaczenia.

                              Holmesie, jesteś doprawdy genialny!

                              (poproszę o torebkę).
                              • piotrgd26 No ta, argumentów nie stykło, więc zostało 03.01.08, 16:04
                                uciekanie w jakieś nic do dyskursu niewnoszące dygresje, a najlepiej jeszcze
                                Żyda z kapelusza wyciągnąć i będzie zupełnie git ;))

                                > Oczywiście, że nie bezinteresownie [emotikon: puszczenie oczka]
                                > bronię tłumaczy.

                                Toż sama sugerowałaś, iż masz w temacie eurosajuzowych tłumaczy i procedur które
                                przechodzą wiedzę ekstraordynaryjną. Tego, iż sama masz z tego na chleb nie
                                sugeruję, bo przecie np. jakąś różnicę między "każdym", a "każdą osobą" byś
                                zauważyła, niemniej jakiś twój bojfrend tudzież wujo - czemu nie? ;))
                                • mietowe_loczki ależ oczywiście 03.01.08, 20:34
                                  Wszystkie swoje argumenty wyczerpałam, przecież napisałam. Mam je
                                  pisać od początku? Nie mam zamiaru bić piany po to tylko, żeby
                                  wydłużać wątek i w nieskończoność bawić się w Odpowiedz cytując.

                                  Nie mam zamiaru polemizować też ze wszystkim, co napisałeś w
                                  poprzednim poście, bo nie lubię, jak ktoś w moich notkach wynajduje
                                  jakieś cuda, buduje na tej podstawie argumenty, a następnie sam je
                                  zbija. Nie mam na to czasu. Widać, że "z Żyda" zrozumiałeś, co
                                  zrozumiałeś - no trudno, przecież to tylko forum.

                                  Bojfrend, wujo - próbuj dalej. Beze mnie, idę przetłumaczyć następny
                                  Traktat.
                                  • piotrgd26 Ta, jeno, że te "argumenty" ci 04.01.08, 11:42
                                    > Wszystkie swoje argumenty wyczerpałam, przecież napisałam. Mam je
                                    > pisać od początku?

                                    obaliłem, a jako tako rzeczowa dyskusja skończyła się na tym poście:

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=73623267&a=73938943
                                    W tymże poście padają widocznie za trudne dla cię pytania oraz wytknięta ci jest
                                    rażąca nieznajomość powinności jakie obowiązują przysięgłego tłumacza. Rozumiem,
                                    że nie potrafisz tego skontrować (czemu się nie dziwię), więc przynajmniej
                                    miejże odrobinę honoru i miast utrzymywać, iż cokolwiek tu komuś udowodniłaś
                                    przyznaj po prostu, że nabzdurzyłaś.

                                    >Nie mam zamiaru bić piany po to tylko, żeby
                                    > wydłużać wątek i w nieskończoność bawić się w Odpowiedz cytując.

                                    No jasne, po co się trudzić! Wystarczy wyjść z założenia, że wszyscy som gupi, a
                                    ja mondra i przejść na tym do porządku dziennego.

                                    > Nie mam zamiaru polemizować też ze wszystkim, co napisałeś w
                                    > poprzednim poście, bo nie lubię, jak ktoś w moich notkach wynajduje
                                    > jakieś cuda, buduje na tej podstawie argumenty, a następnie sam je
                                    > zbija.

                                    Pięknie opisałaś swoje metody "dyskusji" :))) Jeszcze ci się zaimki osobowe
                                    mylą, ale wierzę, że i to można naprostować :)

                                    Nie mam na to czasu. Widać, że "z Żyda" zrozumiałeś, co
                                    > zrozumiałeś - no trudno, przecież to tylko forum.>
                                    > Bojfrend, wujo - próbuj dalej. Beze mnie, idę przetłumaczyć następny
                                    > Traktat.

                                    Bez przesady, już sobie tak nie pochlebiaj ;))) O tym, co myślę o eurosajuzowych
                                    "tłumaczach" już naskrobałem, odpowiednio swe zdanie argumentując, niemniej owa
                                    opinia o nich nie jest, aż tak katastrofalnie zła, coby wnioskować, że i ty
                                    jesteś jednym z nich ;)) Dlatego apeluję o więcej dystansu wobec swej osoby ;))
                                    • mietowe_loczki Ogłaszam wszem i wobec, że Piotr ma tu ostatnie 04.01.08, 12:02
                                      słowo. Daję ci tę satysfakcję, bo nudzi już mnie ta rozmowa, jeśli
                                      muszę tak dosadnie.

                                      Obaliłeś chyba flaszkę, a nie moje argumenty.

                                      Co do podanego linka - nie zamierzam zbijać idiotycznych argumentów
                                      na temat biur tłumaczeń w kontekście wykonywania przekładów
                                      zleconych przez Komisję Europejską, nie mam zamiaru zbijać
                                      argumentów, kiedy wypowiadasz się na temat moich kompetencji w
                                      ramach wykonywanego przeze mnie zawodu, którego nazwy nawet nie
                                      znasz, nie mam zamiaru wypowiadać się na temat sytuacji, co BY BYŁO,
                                      gdyby "jakiś" tłumacz przetłumaczył "every" jako "niektóry",
                                      wreszcie - nie mam zamiaru uczestniczyć w rozmowie, w której, z
                                      właściwym sobie wdziękiem, prezentujesz się jako zwykły pieniacz.
                                      Powiedziałam wprost, że zabawy z Odpowiedz cytując bawią mnie tylko
                                      do pewnego stopnia. Interpretuj sobie to jak chcesz.

                                      Zdaniem o tłumaczach przysięgłych w kontekście wykonywania zleceń
                                      dla Komisji Europejskiej skompromitowałeś się do końca. Ty naprawdę
                                      nie wiesz, o czym mówisz.

                                      Jeśli chodzi o mój dystans do mojej osoby - dziękuję, wszystko z nim
                                      w porządku.

                                      I na koniec - wersja przyklepana przez PE jest wersją obowiązującą i
                                      nie jest spartaczona, wbrew temu co usiłowałeś twierdzić.

                                      A i jeszcze jedno - jako obywatel UE masz prawo napisać pismo do
                                      Komisji Europejskiej w jakiejkolwiek sprawie, która ciebie dotyczy i
                                      ciebie boli. Komisja ma obowiązek na to pismo odpowiedzieć. Możesz
                                      opisać wszystkie bóle, jakich doświadczasz w związku z w/w
                                      tłumaczeniem. Tylko nie pisz po polsku, bo każdy taki list musi być
                                      obowiązkowo przetłumaczony na angielski, a odpowiedź obowiązkowo
                                      przetłumaczona na polski.
                                      • piotrgd26 No to już wiem - dyskusja na argumenty 04.01.08, 12:34
                                        > słowo. Daję ci tę satysfakcję, bo nudzi już mnie ta rozmowa, jeśli
                                        > muszę tak dosadnie.

                                        cię nudzi, bo to takie nudne i męczące. Lepiej właśnie rzucić "jesteś gupi",
                                        dołożyć parę kłamstw i oszczerstw i ogłosić wszem i wobec swoją wyższość :))

                                        >
                                        > Obaliłeś chyba flaszkę, a nie moje argumenty.

                                        No i kolejna próbka finezji i merytoryczności twych "argumentów" :))))

                                        >
                                        > Co do podanego linka - nie zamierzam zbijać idiotycznych argumentów
                                        > na temat biur tłumaczeń w kontekście wykonywania przekładów
                                        > zleconych przez Komisję Europejską, nie mam zamiaru zbijać
                                        > argumentów, kiedy wypowiadasz się na temat moich kompetencji w
                                        > ramach wykonywanego przeze mnie zawodu, którego nazwy nawet nie
                                        > znasz, nie mam zamiaru wypowiadać się na temat sytuacji, co BY BYŁO,
                                        > gdyby "jakiś" tłumacz przetłumaczył "every" jako "niektóry",
                                        > wreszcie - nie mam zamiaru uczestniczyć w rozmowie, w której, z
                                        > właściwym sobie wdziękiem, prezentujesz się jako zwykły pieniacz.
                                        > Powiedziałam wprost, że zabawy z Odpowiedz cytując bawią mnie tylko
                                        > do pewnego stopnia. Interpretuj sobie to jak chcesz.


                                        A ja nie mam zamiaru wykazywać, że dłubiesz w nosie, podbierasz mamie na tanie
                                        wina, a sąsiadowi wpinasz się w linię telefoniczną i dzięki temu możesz skrobać
                                        na forum. No bo przecież, stosując twoją metodę "argumentowania", udowadniać
                                        tego nie muszę i wystarczy, iż owe niezbite fakty stwierdzę :))

                                        >
                                        > Zdaniem o tłumaczach przysięgłych w kontekście wykonywania zleceń
                                        > dla Komisji Europejskiej skompromitowałeś się do końca. Ty naprawdę
                                        > nie wiesz, o czym mówisz.

                                        I znowu ani gramika, ba, nawet grana, argumentu. Jeno zaklęcia :)

                                        >
                                        > Jeśli chodzi o mój dystans do mojej osoby - dziękuję, wszystko z nim
                                        > w porządku.
                                        >
                                        > I na koniec - wersja przyklepana przez PE jest wersją obowiązującą i
                                        > nie jest spartaczona, wbrew temu co usiłowałeś twierdzić.

                                        A gdzie ja twierdziłem, iż akurat wersja przyklepana przez PE jest spartaczona?
                                        Znowu possywasz sobie paluchy? ;)
                                        • mietowe_loczki Re: No to już wiem - dyskusja na argumenty 04.01.08, 21:55
                                          > cię nudzi, bo to takie nudne i męczące. Lepiej właśnie
                                          > rzucić "jesteś gupi", dołożyć parę kłamstw i oszczerstw i ogłosić
                                          > wszem i wobec swoją wyższość :))

                                          Dyskusję na argumenty na tamtem temat skończyłam. Napisałam też, że
                                          nie mam nowych, i że nie chce mi się powtarzać ich wszystkich od
                                          początku. Masz naprawdę duże problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
                                          Jeśli trzeba powtórzę jeszcze raz: wszystkie argumenty, które miałam
                                          do zaprezentowania, zaprezentowałam wcześniej w swoich postach,
                                          innych nie mam, więc nie zamierzam ciągnąć tego tematu. Dyskusję na
                                          temat tego tłumaczenia ze swojej strony uważam za zamkniętą. Nie
                                          interesuje mnie też twoje zdanie na temat tak zakończonej przeze
                                          mnie rozmowy, którą, tak na marginesie, próbuję przerwać od
                                          dłuższego czasu. Wszystkie wnioski, które sobie z tego wyciągniesz,
                                          też średnio mnie obchodzą.

                                          To, że nie napisałam, że "jesteś głupi" to szczegół. Jeśli chodzi o
                                          kłamstwa i oszczerstwa, umieściłeś je w pierwszym poście na temat
                                          tłumaczenia Traktatu.

                                          > A ja nie mam zamiaru wykazywać, że dłubiesz w nosie, podbierasz
                                          > mamie na tanie wina, a sąsiadowi wpinasz się w linię telefoniczną
                                          > i dzięki temu możesz skrobać na forum. No bo przecież, stosując
                                          > twoją metodę "argumentowania", udowadniać tego nie muszę i
                                          > wystarczy, iż owe niezbite fakty stwierdzę :))

                                          Sugerujesz, że ty przedstawiłeś tam ... fakty: ten na temat mojego
                                          zawodu, ten, co by było gdyby (mój ulubiony), i ten o biurach
                                          tłumaczeń (który dowodzi, że nie wiesz, o czym mówisz), a ja
                                          powinnam dawać im odpór. Tylko, wybacz, nie mam czasu na prostowanie
                                          każdej nieścisłości, którą sobie tutaj zaprezentujesz na temat
                                          tłumaczeń i tłumaczy. Bez urazy.

                                          > I znowu ani gramika, ba, nawet grana, argumentu. Jeno zaklęcia :)

                                          Napisałeś, że tłumaczenia dla Komisji Europejskiej wykonują tłumacze
                                          przysięgli. Jakiego argumentu oczekujesz w zamian? Mam poświęcać
                                          swój czas, żeby to korygować/poprawiać/kontr-argumentować? A może
                                          wyjaśniać, że nie do końca tak jest? Przecież i tak będziesz
                                          wiedział swoje.

                                          > A gdzie ja twierdziłem, iż akurat wersja przyklepana przez PE jest
                                          > spartaczona? Znowu possywasz sobie paluchy? ;)

                                          W swoim pierwszym poście stwierdzasz kategorycznie, że Traktat jest
                                          źle przetłumaczony. Ja od dawna znam wersję przyklepaną przez
                                          Parlament, co do której WIEM, że jest poprawna, i co najlepsze,
                                          obowiązująca, dlatego zarzucam ci kłamstwo. I swoje zdanie
                                          podtrzymuję. I guzik mnie obchodzi, co sobie na ten temat myślisz.

                                          PS. Samoobrona? To ci kolesie z rządu Kaczyńskiego?
      • hummer To co wynegocjował Prezio? 23.12.07, 00:05
        Re: Nikt go nie czytał bo nie ma tłumaczenia na p
        To co wynegocjował Prezio? Wszak on nawet po polsku nie potrafi!
      • mietowe_loczki Kłamiesz 23.12.07, 19:32
        To jedno. A drugie - dla przeciętnie wykształconego Polaka angielska
        czy niemiecka wersja nie jest przecież problemem.
      • 440417mz Re: Nikt go nie czytał bo nie ma tłumaczenia na p 03.01.08, 15:52
        Jeżeli Donald T tak czyta jak malował kominy?To powiem po francusku dwa
        słowa:chc,cha i już nie dodam więcej!!
    • doc.holliday [...] 22.12.07, 23:43
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • doc.holliday Re: Stalin i Kaczyński osobiście czytali kwity 22.12.07, 23:44
        doc.holliday napisał:

        > czasu by przeczytac tekt wybickiego p.t "Mazurek Dabrowskiego".

        ... Wybickiego oczywiście.
        - Józefa.
      • piotrgd26 Głupi to on był od początku, niemniej, Lesław, 22.12.07, 23:54
        skoro głupi jest to dlaczego twój Mężyk Stanu go podpisywał, skoro na dodatek
        nie czytał? Ile jeszcze takich durnych papierów zdążył przez ostatni miesiąc
        podpisać? I ile jeszcze podpisze?
        • palnick Re: Głupi to on był od początku, niemniej, Lesław 23.12.07, 01:35
          Tusk nie rozumie co do niego mówią zaś osobliwie pisanego nie łyka
          ni w ząb.
          • piotrgd26 Re: Głupi to on był od początku, niemniej, Lesław 02.01.08, 19:05
            Ale bezczelności coby pchać się na najwyższe urzęda niestety mu nie brakło;)
            • pis24 Re: Głupi to on był od początku, niemniej, Lesław 03.01.08, 12:58
              a co, bajek byś mu bronił ?
    • piotrgd26 Właśnie, może by tak jakąś komisyjkę? ;) 23.12.07, 18:32
      Kto powola komisje??

      Jezeli dokonana zostala czynnosc podpisywania dokumentow
      bez czytania i zrozumienia, co wskazuje na ograniczona
      umyslowo osobowosc podpisujacego to powinna sie tym zajac
      odpowiednia komisja parlamentarna i powinno sie uniewaznic
      podpis. Juz juz pisalem o tym ale prawnicy S24 sie nie
      wypowiedzieli.

      Ratyfikacja takiego dokumentu powinna zostac zablokowana
      do czasu wyjasnienia poczytalnosci sygnatariuszy(w dniu
      zlozenia podpisu)przez odpowiednia komisje.
      2007-12-23 12:01Miroslaw Kraszewski
      • p.smerf Re: Właśnie, może by tak jakąś komisyjkę? ;) 23.12.07, 19:23
        Chciałbym Ci przypomnieć, że treść traktatu negocjował Pan Prezydent - czego
        nikt nie neguje -. Czy uważasz, że Pan Premier powinien uważać na to, co Pan
        Prezydent wynegocjował?
        • piotrgd26 A po czym wnosisz, że o tym 23.12.07, 22:50
          fakcie zapomniałem tudzież że w ogóle robię jakieś rozróżnienia między
          uniofilnymi pisiakami a uniofilnymi platfusami i jakieś fakty na korzyść jednych
          czy drugich przemilczam? I dlaczego o to pytasz, skoro nikt nie neguje? A może
          ja gdzieś negowałem? Dlaczego miałbym to robić? A to co wynegocjował odnośnie
          głównego dokumentu Kaczor jest powszechnie znane i stanowi w ujęciu całego
          traktatu zmianę raczej drobną, więc nijak nie można na jej podstawie przesądzać
          o podpisywaniu tudzież niepodpisywaniu. Zneutralizowanie KPP to trochę
          poważniejsza sprawa, ale tu widać, że Tuske "uważa" i ustalenia Kaczorów
          torpeduje jak może. To tytułem twych wątpliwości, aczkolwiek wątek jest nieco o
          czym innym i wciąż nie znajduję takiego powodu, dla którego pierwsza osoba w
          egzekutywie nie mogłaby przeczytać chociaż streszczenia.
      • pis24 Re: Właśnie, może by tak jakąś komisyjkę? ;) 03.01.08, 08:01
        to funkcjonalny analfabetyzm , o którym z lubością rozpisywała się
        wybiórcza .Za przykład brali herr tuske w tym opisie.
    • adalberto3 Nie czytal tego, co podpisywal ?! 23.12.07, 21:54
      Tak mu sie spieszylo do wyzerki ?!
      • piotrgd26 Tam do wyżerki. Po główce pogłaskali 23.12.07, 22:58
        i do za wszystkie przyjemności tego padołu wystarczyło ;))
    • dr.krisk Pietrusiu Czujny a Skromny! 23.12.07, 23:34
      piotrgd26 napisał:

      > Com, nie chwaląc się, odgadnął jeszcze zanim go nasz
      > Mężyk Stanu podpisywał ;))
      Ty to jesteś statysta najpierwszy......
      Nasz formumowy Wernyhorek!
    • hummer Do co negocjował Lech Kaczyński :) 24.12.07, 01:05
      ...
      • adalberto3 Tak nad tym myslal, ze az mu dym uszami szedl ! 24.12.07, 14:59
      • ogniemi Do co się czepiasz? 04.01.08, 11:44

        • adalberto3 Re: To co się czepiasz? Traktat nie jest .... 04.01.08, 12:11
          .. wielkim osiagnieciem unijno-europejskiej mysli prawniczej. Ale to
          pewnie pasuje do poziomu intelektualnego polskiej elity rzadowej.
    • ogniemi Wygląda, że Tusk to niepoważna marionetka. 03.01.08, 08:34
      • fury11 Re: Wygląda, że Tusk to niepoważna marionetka. 03.01.08, 09:24
        ale przynajmniej umie słuchawki włączyć. To istotne, bo niektórych
        ta supertechnika przerasta
    • reakcjonista1 Polską rządzi eurooszołomstwo 03.01.08, 10:24
      którego pełno w wiekszości krajów tego starzejącego się i biedniejącego kontynentu.
    • frau_pranajtis1 On nie ma czytac. Za niego jego kreatorzy czytaja. 03.01.08, 11:56
      A on podpisuje w ciemno.
      Czego oczekujesz od plastikowego dmuchanego pajaca?
      • pis24 Re: On nie ma czytac. Za niego jego kreatorzy czy 03.01.08, 12:10
        jak to czego ??? przynajmniej Irlandii.
        • 440417mz Re: On nie ma czytac. Za niego jego kreatorzy czy 03.01.08, 14:51
          Belfastu i IRA?
    • adalberto3 Ognisko chcial palic. Pewnie czyta teraz ..... 03.01.08, 14:40
      ... o przygodach Winnetou. Niestety nie w orginale.
      • pis24 Re: Ognisko chcial palic. Pewnie czyta teraz .... 05.01.08, 13:27
        coś tera na kursie jest Irlandii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka