Dodaj do ulubionych

Dorn nieuleczalny

13.02.08, 05:56
Poseł Dorn nieuleczalny w swej kulturze typowego przedstawiciela PiS.
Tym razem napisał : "Rozumiem go. Gdyby użył tonu poważnego, na jaki ta
kwestia zasługuje, jeszcze tego samego dnia komando
publicystyczno-dziennikarskich PRZYGŁUPÓW z spec-grupą Gazety Wyborczej na
czele oddałoby salwę rechotem,"
wiadomosci.onet.pl/1691064,11,item.html
Obserwuj wątek
    • 440417mz Re: Dorn nieuleczalny 13.02.08, 06:17
      To typ człowieka który razem z Macierewiczem chciał kadrę oficerską LWP
      zbuntować(?)przeciwko PZPR w latach 70-tych.Podobno zwerbowali tylko płk
      Kuklinowskiego.Ale sami o tym nie wiedzieli.
    • haen1950 Re: Dorn nieuleczalny 13.02.08, 08:41
      Biedny Dorn. W proteście nie chciał się uczyć za darmo. Nie poczyta
      Puszkina i Dostojewskiego w oryginale, nie wie głupek co stracił.

      Dzisiaj trzeba za te lekcje płacić ciężką forsę. Chińskiego również.

      Pomysł Zubkowa uważam za znakomity. To będzie szlagier, nowa
      rosyjska muzyka jest wspaniała, o starej nie wspomnę, bo jest grana
      na wszystkich klasycznych estradach.
    • ayran Re: Dorn nieuleczalny 13.02.08, 09:00
      Wiadomo, że Dorn tak myśli, a jego zaletą (i chyba świadectwem pewnego zdrowia
      psychicznego) jest to, że tego nei ukrywa. Jarek też tak myśli, ale daje temu
      wyraz jak się chwilowo zapomni (a zapomina się co chwilę). To gorszy przypadek.
      No i jeszcze trzecia - najliczniejsza grupa - ci, którzy tak myślą, ale się z
      tym kryją.
    • prawieemeryt Re: Dorn nieuleczalny 13.02.08, 10:29
      Doorn'y Ludwiq. Wiem teraz dlaczego BOR-owcy musieli wychodzić z
      jego suką na spacer. Ona nie chciała go wyprowadzać bo jest głupszy
      od jej cipy.
    • piotr7777 Re: rusofobia prowadząca do absurdu 13.02.08, 10:56
      ...bo trudno to inaczej określić.

      Z jednej strony powtarza się - Rosja to nasz histroyczny wróg i kraj
      zła, z drugiej robi się wszystko aby o tym wrogu nowe pokolenia
      wiedziały jak najmniej. Nawet przyjmując tę dość wątpliwą retoryke
      (nie da się ukryć, że w tej chwili ani jeden żołnierz rozyjski nie
      stacjonuje poza granicami federacji, czego o polskiej armii
      powiedziec nie sposób) język, kuturę i tradycję "wroga" nalezy znać
      bezwzględnie, co przed II wojną rozumiano doskonale, bo najczęściej
      wykładanym językiem obcym był nimiecki.
      Swoją drogą jednym z pretekstów dla których Dorn wstrzymywał
      nominacje zwycięzcom egzaminów konkursowych do słuzby cywilnej
      (przed jej ostateczną pacyfikacja) była ... niedostateczna znajomość
      języka rozyjkskiego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka