Dodaj do ulubionych

Liberalizm po polsku.

11.03.08, 23:42
grzegorzlubomirski, którego poczucie realizmu jest dla mnie
czasami aż nieznośne, rzucił mimochodem ciekawy problem,
a mianowicie, jak nasze rozumienie pojęcia "liberalizm"
obiega od tego, jakie jest ono na Zachodzie.

W kółko mówimy na forum "liberał", "liberalny", "liberalizm".
Dla jednych jest to komplement, dla innych prawie obelga.
O czym zatem mówimy, a co postronny mógłby zamiast tego usłyszeć?

Co to jest liberalizm po Polsku?

---
"Liberalizm mówi o wolności, ale dla każdego, o równości
w dysponowaniu wolnością. Zgromadzona ilość dóbr materialnych
nie może ograniczać wolności innych ludzi. To, co każdy człowiek
robi jest jego prywatnym wyborem, ale ten wybór (czy ktoś chce być
egiptologiem czy milionerem) nie może mieć konsekwencji w sferze
publicznej, w sferze wolności. Jedynie zachowania kryminalne
winni prowadzić do ograniczenia wolności."
---

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=76840685&a=76852163
grzegorzalubomirskiego nie zastąpię (choć może skłonię do szerszej
interpretacji), bo moje pojmowanie liberalizmu jest takie trochę
po środku. Ale temat wydał mi się niezmiernie ciekawy, bo
przecież jest na forum sporo osób, których pojmowanie liberalizmu
musiało ostatnio ulec sporym przeobrażeniom.
Obserwuj wątek
    • platfusyf Re: Liberalizm po polsku. 11.03.08, 23:44
      Liberalizm PO POlsku = Ciwakalizacja = PZPR

      :-))))))))
      • hrabia.mileyski Re: Liberalizm po polsku. 11.03.08, 23:49
        Takie rozwazania cofaja nas do dziewiętnastowiecznych salonów zubożałej
        inteligencji, która szukała swego sposobu na zycie.
        Nic tu po mnie.
        • wariant_b Re: Liberalizm po polsku. 11.03.08, 23:59
          Ciekawe, prawie dokładnie to samo powiedział grzegorzlubomirski.

          Że w znajomości i rozumieniu zachodniej myśli liberalnej
          zatrzymaliśmy się, czy wręcz cofnęli do 19 wieku.
          Że jesteśmy zupełnie nie na bieżąco, a słowa ciągle używamy.
          • hrabia.mileyski Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 00:21
            Wznosząc się na wyzyny rozważań teoretycznych i tak przewaznie kończyli jako socjaliści.
            Liberalizm to nadęta formuła, majaca na celu ochronę własnych grubych sakiewek.
            Zreszta po co ja to gadam. Są ciekawsze sprawy na tym świecie.
            • wariant_b Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 00:30
              hrabia.mileyski napisał:

              > Wznosząc się na wyzyny rozważań teoretycznych i tak przewaznie
              > kończyli jako socjaliści.

              Otóż nie, chcę żebyśmy porozmawiali o liberalizmie liberałów,
              którzy jeszcze nie skończyli jako socjaliści, czyli obecnych.
              Nie do końca przetrawiłem grzegorza, ale zdaje się, że uważa
              że oni skończą jako komuna. I my wszyscy też. Jest to teza
              o tyle ciekawa, że nikt jej już od dawna nie głosił i przyszła
              stamtąd, gdzie "naszego" komunizmu nie było, a liberalizm jest.

              > ... Są ciekawsze sprawy na tym świecie.
              Ale cały czas tylko o dupie Maryny też nie możemy dyskutować.
              • hrabia.mileyski Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 00:46
                Lubomirski kala znane nazwisko, przyjmując taki, a nie inny pseudonim. To
                najczerwieńszy z czerwonych, ortodoksyjny komunista. Dyskusja z nim, to jak z
                kolejnymi wcieleniami Marksa i Engelsa razem wziętych do kupy. Przeinaczy cie na
                swoją modłę, albo schlapie paskudnym błotem. To potrafi.
                A powiedz ty mi, za jakie grzechy mam pisać o liberałach? Wierz, albo nie, ale
                moje mysli nie krażą wokół nadobnej części ciała Maryny. Jesli już, to zdarza
                się to nieczęsto. Pojmujesz w sposób dalece uproszczony. Pewnie dałbym radę
                przedstawić dowody na to, że mnie z kimś mylisz.
                • wariant_b Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 08:21
                  hrabia.mileyski napisał:
                  > Lubomirski kala znane nazwisko, przyjmując taki, a nie inny
                  > pseudonim. To najczerwieńszy z czerwonych, ortodoksyjny komunista.

                  Nie wiem, dlaczego przyjął taki, a nie inny nick. Podobnie z Tobą.
                  Mój wynika z faktu, że ktoś już zajął moje imię, numerków nie lubię,
                  ksywki też były zajęte i trzeba było znaleźć jakiś inny wariant.

                  Z poglądami dyskutuję, ale staram się ich nie oceniać jako takich,
                  a poprzez spójność głoszonych tez i ich osadzenie w realiach.
                  Tu lubomirski jest przepotwornie pragmatyczny i niemal zawsze
                  uzasadnia swoje wypowiedzi na gruncie swoich poglądów. To nie jest
                  na forum regułą, jak wiesz zapewne. Poza tym zwykle trzyma się
                  tematów które zna z autopsji, albo ma przemyślane, albo, jak mi
                  się wydaje, zna zawodowo. Też nie częste. Więc czytam go uważnie.

                  > A powiedz ty mi, za jakie grzechy mam pisać o liberałach?

                  A ja? Też nie mój zakres zainteresowań, nie moje hobby.
                  Akurat w polemice nie był tu grzegorz szczególnie kulturalny,
                  a fragment, który wybrałem na motyw wątku, może nie jest zbyt
                  reprezentatywny i niekoniecznie dla wszystkich czytelny.
                  Ale tłumacząc na realia życia codziennego jest to taki rodzaj
                  liberalizmu, w którym np. w wyborach zamiast naszego potocznego
                  pojmowania, że każdy może sobie kupić tyle miejsca na bilboardach
                  i reklam w prasie, na ile go stać, prawdziwsza jest teza, że skoro
                  nie wszystkich stać, to nie powinno być bilboardów dla nikogo.
                  Przyznasz chyba, że trochę szokujące jak na liberalizm.
                  Coś w rozwoju myśli politycznej i filozoficznej chyba przegapiliśmy.

                  Po prostu czasem w wypowiedziach na forum znajduję teksty,
                  które wydają mi się ciekawe i warte przedyskutowania
                  niekoniecznie z udziałem małych trolli o łatwych poglądach.

                  Po Twojej reakcji widzę, że Ty także to masz. Miło mi, hrabio.
                  • paczula8 rodzaj liberalizmu? 12.03.08, 08:35
                    > Ale tłumacząc na realia życia codziennego jest to taki rodzaj
                    > liberalizmu, w którym np. w wyborach zamiast naszego potocznego
                    > pojmowania, że każdy może sobie kupić tyle miejsca na bilboardach
                    > i reklam w prasie, na ile go stać, prawdziwsza jest teza, że skoro
                    > nie wszystkich stać, to nie powinno być bilboardów dla nikogo.
                    > Przyznasz chyba, że trochę szokujące jak na liberalizm.

                    Liberalizm = wolność, a nie zakazy, to o czym piszesz nie ma z
                    liberalizmem nic wspólnego.
                    • wariant_b Re: rodzaj liberalizmu? 12.03.08, 12:40
                      paczula8 napisała:

                      > Liberalizm = wolność, a nie zakazy, to o czym piszesz nie ma z
                      > liberalizmem nic wspólnego.

                      Ja nie piszę o moim liberalizmie paczulo8, ani nie próbuję nikogo
                      przekonać do mojej wizji. Znalazłem ciekawy problem i stawiam
                      go na forum.

                      W gruncie rzeczy liczę na zwabienie grzegorza, który rzucił
                      temat i sobie poszedł, a ja zostałem z uczuciem niedosytu.
    • paczula8 Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 08:44
      > bo moje pojmowanie liberalizmu jest takie trochę
      > po środku.

      Pojmować liberalizm pośrodku - czyli jak, Wariancie?
      • wariant_b Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 10:40
        Przypomina mi się od czasu do czasu wypowiedź pewnego internauty,
        który trafiwszy na liberalny Zachód znalazł sobie pracę, dobrą
        i odpowiedzielną w jakiejś tamtejszej, oczywiście liberalnej, firmie.
        Swego czasu, mając na ukończeniu ważny projekt, zrobił to, co
        liberalny Polak w takiej sytuacji robi - przyszedł sobie do firmy
        w sobotę, żeby skończyć robotę i ją skończył.

        Reszta wypowiedzi była o panice, jaką tym w owej liberalnej wszak
        firmie, wywołał.

        Innymi słowy - było to o tym, jakie są implikacje praktyczne
        niewielkich w końcu zmian w definicji słowa "liberalizm".
        • paczula8 Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 10:57
          > Innymi słowy - było to o tym, jakie są implikacje praktyczne
          > niewielkich w końcu zmian w definicji słowa "liberalizm".

          Zamim zajmiemy sie zmianami(!?) w definicji słowa liberalizm, co juz
          wydaje mi sie mętne - w końcu nie po to są definicje, żeby je
          zmieniac w zaleznosci od potrzeb - proponuje, żebysmy zdefiniowali
          pojecie liberalizmu. To bardzo ułatwi nam dalsza dyskusję.

          Wariancie, napisz proszę, co TY rozumiesz po pojeciem 'liberalizm'?
          I czy uważasz siebie za liberała?
          • wariant_b Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 13:06
            paczula8 napisała:

            > Wariancie, napisz proszę, co TY rozumiesz po pojeciem 'liberalizm'?
            > I czy uważasz siebie za liberała?

            Chyba się nad tym jeszcze poważniej nie zastanawiałem.
            Nie przywiązuję się specjalnie do swoich poglądów i zwykle
            muszę je każdorazowo odtwarzać, bo ich nie pamiętam.
            Wprawdzie dzięki temu są bardziej stabilne, ale z etykietkami
            jest kłopot. Odtwarzam działanie maszynki, a nie nazwy części.

            Dlatego, jeśli się nie obrazisz, spróbujemy w odwrotnym kierunku,
            bo będzie szybciej.

            - czy lichwę i paserstwo uważasz za normalną działalność gospodarczą?
            - ogólniej, od którego momentu biznes przestaje być uczciwy?
            - czy państwo powinno chronić nieuczciwe interesy?
            • paczula8 Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 13:34
              wariant_b napisał:

              > paczula8 napisała:
              >
              > > Wariancie, napisz proszę, co TY rozumiesz po
              pojeciem 'liberalizm'?
              > > I czy uważasz siebie za liberała?
              >
              > Chyba się nad tym jeszcze poważniej nie zastanawiałem.
              > Nie przywiązuję się specjalnie do swoich poglądów i zwykle
              > muszę je każdorazowo odtwarzać, bo ich nie pamiętam.

              ale masz jakiś pogląd (mam nadzieję stały) na temat dobra i zła?:)

              > Wprawdzie dzięki temu są bardziej stabilne, ale z etykietkami
              > jest kłopot.

              Metodę dochodzenia do prawdy poprzez definiowanie pojęc
              (etykietowanie) stosował już Sokrates. Lepszej nie wynaleziono.
              Pytanie, czy ludzie NA PEWNO chcą poznać prawdę ... moje dyskusje na
              forum nie napawają mnie optymizmem.



              > Dlatego, jeśli się nie obrazisz, spróbujemy w odwrotnym kierunku,
              > bo będzie szybciej.
              >
              > - czy lichwę i paserstwo uważasz za normalną działalność
              gospodarczą?
              > - ogólniej, od którego momentu biznes przestaje być uczciwy?
              > - czy państwo powinno chronić nieuczciwe interesy?

              O ile sie nie mylę, tymi sprawami zajmuje sie Kodeks Karny. Mnie nic
              do tego.
              • wariant_b Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 14:52
                paczula8 napisała:
                > ale masz jakiś pogląd (mam nadzieję stały) na temat dobra i zła?:)

                W zasadzie nie. Obu wyrazów używam, ale w rozumowaniach posługuję
                się nimi sporadycznie. Definicje są różne i kiepsko określone.
                W polemikach dobro* i prawdę* z reguły gwiazdkuję, żeby logo.vlad*
                mi nie wypominał, że używam je w innym sensie niż rozmówca.

                > Metodę dochodzenia do prawdy poprzez definiowanie pojęc ...

                Ale potem odkryto "brzytwę Ockhama" i zbędne pojęcia zaczęto
                usuwać. "Nie mnóż bytów ponad miarę" - mówi teoria.

                > O ile sie nie mylę, tymi sprawami zajmuje sie Kodeks Karny.
                > Mnie nic do tego.

                Kodeks Karny tworzymy jako społeczeństwo i nie jest on nam dany.
                Co mieści się zatem w etyce biznesu, określa konsensus społeczny
                a nie "prawa wolnego rynku", które i owszem, pewnie nawet spisano,
                ale nikogo do niczego nie zobowiązują. Zatem jak, paczulo8?

                Dokąd sięga przyzwolenie społeczne na nieuczciwe praktyki w biznesie?
                Twoim zdaniem, a nie zdaniem aktualnych Kodeksów w Polsce.
                • paczula8 Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 17:00
                  wariant_b napisał:

                  > paczula8 napisała:
                  > > ale masz jakiś pogląd (mam nadzieję stały) na temat dobra i
                  zła?:)
                  >
                  > W zasadzie nie. Obu wyrazów używam, ale w rozumowaniach posługuję
                  > się nimi sporadycznie. Definicje są różne i kiepsko określone.

                  Przyznam szczerze, że pytanie, które Ci postawiłam, było z serii
                  rozpoznawczo-zaczepnych:) Spodziewałam sie odpowiedzi potakującej ,
                  a tu proszę ... w zasadzie nie masz poglądu na dobro i zło ...
                  jeszcze się nad tym zastanowię ;) acha, definicji nie oczekiwałam:)


                  > > Metodę dochodzenia do prawdy poprzez definiowanie pojęc ...
                  >
                  > Ale potem odkryto "brzytwę Ockhama" i zbędne pojęcia zaczęto
                  > usuwać. "Nie mnóż bytów ponad miarę" - mówi teoria.

                  Brzytwa Ockhama jest niczym innym jak uściślaniem (jestem za
                  ścisłością, bo w ścisłości jest prawda - mawiał J.Mackiewicz).
                  Definiowanie pojęć jest właśnie uściślaniem. Pobłądziłes Wariancie :)


                  > > O ile sie nie mylę, tymi sprawami zajmuje sie Kodeks Karny.
                  > > Mnie nic do tego.
                  >
                  > Kodeks Karny tworzymy jako społeczeństwo i nie jest on nam dany.
                  > Co mieści się zatem w etyce biznesu, określa konsensus społeczny
                  > a nie "prawa wolnego rynku", które i owszem, pewnie nawet spisano,
                  > ale nikogo do niczego nie zobowiązują. Zatem jak, paczulo8

                  Jest dokładnie tak, jak piszesz. Czego nie określa prawo, określa
                  obyczaj. Tak było zawsze.
                  Umowa ustna (gentlemen's agreement) obowiązywała tak samo jak umowa
                  zawarta pisemnie. To się niestety zmieniło. Jakie są tego
                  przyczyny? ... to dobry temat, ale niekoniecznie na ten watek.


                  > Dokąd sięga przyzwolenie społeczne na nieuczciwe praktyki w
                  biznesie?
                  > Twoim zdaniem, a nie zdaniem aktualnych Kodeksów w Polsce.

                  Przyzwolenie społeczne sięga za daleko, mojego przyzwolenia nie ma.
                  • wariant_b Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 19:19
                    paczula8 napisała:
                    ...

                    w tym miejscu nieprawdę:
                    > Brzytwa Ockhama jest niczym innym jak uściślaniem (jestem za
                    > ścisłością, bo w ścisłości jest prawda - mawiał J.Mackiewicz).
                    > Definiowanie pojęć jest właśnie uściślaniem.

                    Brzytwa, wbrew intencjom wielebnego Ockhama, jest narzędziem
                    redukcji bytów zbędnych, a nie faktów niewygodnych.
                    Ona nie uściśla, tylko brutalnie wyrzyna, to co nie musi
                    być pojęciem pierwotnym. Podobno, kiedy wyrżnie ostatni aksjomat,
                    staniemy się wolni. Nie sprawdzałem, ale powtarzam.

                    Do uściślania służą definicje. Nie wyrzyna się definicji,
                    co najwyżej z nich rezygnuje, poprawia je lub sięga po nowe.
                    Definicje to takie etykietki, co nazywają produkt myśli.

                    > Przyzwolenie społeczne sięga za daleko, mojego przyzwolenia nie ma.

                    I jesteśmy znowu w głównym nurcie wątku.
                    Czyli różnicy między "dzikim kapitalizmem" a liberalizmem.

                    Ponieważ w międzyczasie pojawił się grzegorz i stan naszej
                    świadomości nieco się podniósł, nie będę kontynuował kolejnym
                    pytaniem: "Czy jest przyzwolenie społeczne na wykorzystanie
                    swojej uprzywilejowanej pozycji na odsprzedawanie za 100 zł.
                    czyjejś pracy wartej rynkowo 10 zł, jeśli korzystając
                    z uprzywilejowanej pozycji nabyło się ją za 1 zł.".
                    Szkoda, ale nie zapytam, a potem nie uściślimy widełek przyzwolenia.

                    ---
                    "Przyzwolenie społeczne sięga za daleko, mojego przyzwolenia nie ma."
    • jola_iza Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 09:02
      Ty ne zastąpisz grzegorzalubomirskiego ja nie zastąpię Daukszewicza,a zgadzam się z nim w pełni:)

      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=9677
      • wariant_b Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 10:26
        Nie mogłem sobie podarować:

        "Zapytałem kilka dni temu jednego z mniejszych działaczy PiS - nie chodzi mi o
        wzrost - co to takie jest ten liberał.
        - Liberał to liberał - usłyszałem wyjątkowo trafną i wszystko właściwie
        wyjaśniającą odpowiedź.
        - A na czym polega liberalizm?
        - Na tym, że wszystko ma być liberalnie.
        - A u was?
        - U nas demokratycznie.
        - Czyli też liberalnie.
        - Pan, panie Krzysztofie - usłyszałem - nie rozumie istoty liberalizmu.
        - To pewnie nie wiem też, co to jest demokracja?!
        - Być może - usłyszałem głos mężczyzny urażonego."

        Dzięki jolu_izo.

        ---

        Tak, paczulo8, liberalizm, to wolność.
        Ale nie w narzucaniu warunków innym.

        Definicja liberalizmu zdaniem grzegorzalubomirskiego zmieniła się,
        a my to przegapiliśmy. Stąd moja ciekawość, jak dalece.
    • qqazz Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 09:49
      Cóż temat rzeka, generalnie, moim zdaniem, pojecie liberalizmu jest
      w powszechnej świadomosci dosc opacznie rozumiane i niezadko kojarzy
      się z Balcerowiczem, uwłaszczeniem nomenklatury, dziwnymi
      interesami, złodZiejską prywatyzacją etc. czyli wiekszośc ludzi
      patrzy na to pojecie przez pryzmat patologii z którymi ktoś kiedys
      powiązał je i tak juz sie utarło, mało tego większośc mediów non
      stop saczy ludziom do uszu że najlepsze i najefektywniejsze jest
      zajmowanie sie nimi przez państwo, a prywaciaże to cyniczni
      wyzyskiwacze którzy tylko kombinują, stąd też takie pojmowanie
      liberalizmu.
      Grzegorzlubomirski podjał też ważny watek mianowicie tego że
      zachodnia myśl liberalna znacznie się zmieniła a nasze jej
      pojmowanie zostało jakby w XIX wieku pytanie tylko czy ona sie
      zmieniła czy zsocjalizowała?
      Sukces gospodarczy R. Reagana i M. Tchather był efektem raczej
      powrotu do źródeł niz testowania nowych koncepcji redystrybucyjnych,
      był likwidowaniem zdobyczy socjalizmu tam gdzie się tylko da i
      liberalizowaniem życia gospodarczego na tyle na ile jest to mozliwe,
      niestety w realiach XXI wieku nie jest zbytnio mozliwy powrót do
      swobody gospodarczej lat choćby międzywojennych, stąd działania i
      mysli są dostosowywane do realiów obecnych i siłą rzeczy muszą sie
      zmieniać.



      pozdrawiam
    • woda.woda Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 11:06
      W XX wieku Europa doświadczyła 2 totalitaryzmów: nazizmu i
      komunizmu - systemów działających przeciw wolności człowieka.
      Z doświadczeń tych postała Karta Praw Podstawowych
      pl.wikipedia.org/wiki/Karta_Praw_Podstawowych.
      która formułuje wolnośc tak: twoja wolność kończy się tamn, gdzie
      zaczyna się wolność drugiego człowieka.

      I na tym chyba polega consensus między indywidualzmem a wspólnotą.







      • paczula8 Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:15
        uważasz sie za liberała?

        > która formułuje wolnośc tak: twoja wolność kończy się tamn, gdzie
        > zaczyna się wolność drugiego człowieka.

        Ci sadzisz o tej formule?
        • woda.woda Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:19
          Ta formuła jest, moim zdaniem, prawidłowa. I zgodnie z nią uważam
          się za liberała.
          • paczula8 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:27
            woda.woda napisała:

            > Ta formuła jest, moim zdaniem, prawidłowa. I zgodnie z nią uważam
            > się za liberała.

            zaskakujesz mnie :) ale na wszelki wypadek się upewnię ...

            Wodo,czy popierasz gospodarkę wolnorynkową?
            • woda.woda Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:29

              > Wodo,czy popierasz gospodarkę wolnorynkową?
              >
              >
              Oczywiście. Z ochroną praw pracowników, rzecz jasna.
              • paczula8 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:34
                woda.woda napisała:

                >
                > > Wodo,czy popierasz gospodarkę wolnorynkową?
                > >
                > >
                > Oczywiście. Z ochroną praw pracowników, rzecz jasna.

                Żeby mieć pewnośc, że myślimy o tym samym, zapytam ... co rozumiesz
                przez gospodarkę wolnorynkową?
                • woda.woda Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:40
                  Nieważne, co rozumiem.
                  Napisałam przecież - najważniejszy jest consensus między gospodarką
                  rynkową, ochroną praw pracowników i - teraz dodam - ochroną
                  środowiska.

                  Wolę skupić się na tym consensusie.

                  Gospodarka wolnorynkowa pozbawiona całkowicie wpływu państwa nie
                  dość, że nigdzie na świecie nie istnieje, to nie wydaje mi sie
                  tematem godnych rozważań.

                  • reakcjonista1 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:44
                    > Napisałam przecież - najważniejszy jest consensus między gospodarką
                    > rynkową, ochroną praw pracowników i - teraz dodam - ochroną
                    > środowiska.

                    Nie ma tak dobrze. Albo tak albo siak. "Społeczna gospodarka rynkowa" to wymysł
                    socjalistów i oksymoron. Nawet zapisanie tego w konstytucji III RP nie powoduje,
                    że coś takiego może istnieć :-)

                    > Gospodarka wolnorynkowa pozbawiona całkowicie wpływu państwa nie
                    > dość, że nigdzie na świecie nie istnieje, to nie wydaje mi sie
                    > tematem godnych rozważań.

                    A to czemu?

                    Przecież U.S.A. wyrosły na takie właśnie libertariańskiej gospodarce i modelu
                    prawnym państwa (republika)...
                    • woda.woda Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:46
                      > Nie ma tak dobrze. Albo tak albo siak.

                      Nie, czarno - biały jest tylko Dekalog
                      • reakcjonista1 W tym wypadku jest podobnie 12.03.08, 11:50
                        nie może istnieć rynek regulowany przez władzę bo wtedy nie jest rynkiem, a
                        jakimś dziwolągiem.

                        Rynek jest albo wolny albo nie ma go wcale a takie coś jak ochrona praw
                        pracowniczych (jesli jest narzucana przez władze) jest ewidentną ingerencją na
                        rynku. Natomiast żaden liberał pewnie nic nie ma przeciwko ochronie praw
                        pracowniczych przez właścicieli fabryk, zakładów produkcyjnych etc. Bo robi to
                        na swój koszt.
                        • woda.woda Cóż, 12.03.08, 11:52
                          pozostań przy swoim zdaniu.
                      • paczula8 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:51
                        woda.woda napisała:

                        > > Nie ma tak dobrze. Albo tak albo siak.
                        >
                        > Nie, czarno - biały jest tylko Dekalog

                        Słuszne porównanie.. Idee liberalizmu tez są jak Dekalog.
                      • gat45 A i Dekalogu mało kto przestrzega w całej 12.03.08, 12:10
                        woda.woda napisała:

                        > > Nie ma tak dobrze. Albo tak albo siak.
                        >
                        > Nie, czarno - biały jest tylko Dekalog

                        rozciągłości i ze wszystkimi implikacjami. Dekalog chyba nie jest do
                        przestrzegania, on jest do dążenia do. I to moim osobistym zdaniem
                        nie we wszystkich punktach.
                        • woda.woda Re: A i Dekalogu mało kto przestrzega w całej 12.03.08, 12:17
                          Tak, szło mi o to, że jeśli coś na tym najlepszym ze światów jest
                          czarno - białe, to tylko Dekalog.

                          Reszta jest szara.

                        • paczula8 Re: A i Dekalogu mało kto przestrzega w całej 12.03.08, 12:17
                          gat45 napisała:

                          > woda.woda napisała:
                          >
                          > > > Nie ma tak dobrze. Albo tak albo siak.
                          > >
                          > > Nie, czarno - biały jest tylko Dekalog
                          >
                          > rozciągłości i ze wszystkimi implikacjami. Dekalog chyba nie jest
                          do
                          > przestrzegania, on jest do dążenia do. I to moim osobistym zdaniem
                          > nie we wszystkich punktach.

                          Dekalog mówi o wartościach, które są ponadczasowe i - dodałabym
                          jeszcze- ponad światopogladowe IMHO. I piszę to jako osoba
                          niewierząca. Z ideami liberalizmu jest podobnie.

                          Pod jednym z artykułów znalazłam komentarz, który mi sie spodobał,
                          pozwole sobie przytoczyć:
                          "Pan Mikke ma rację co do tego, że LIBERALIZM trzeba zaksjomatyzować
                          na podobieństwo teorii matematycznych. Jeśli nie, to liberalizm
                          będzie chłonąć coraz to nowsze idee lewicowe i ewoluować w kierunku
                          socliberalizmu, potem socjaldemokratyzmu, itd. Zauważymy to dopiero
                          po kilku dziesięcioleciach." /matematyk/
                    • gat45 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:51
                      reakcjonista1 napisał:


                      >
                      > Przecież U.S.A. wyrosły na takie właśnie libertariańskiej
                      gospodarce i modelu
                      > prawnym państwa (republika)...


                      Aha. A wczorajszy miliardowy zastrzyk państwowej gotowizny dla
                      ratowania systemu bankowego USA, to przykład całkowitego braku
                      interwencji państwa w gospodarkę ?

                      USA już dawno wyrosły z tej idei, na której wyrosły.
                      • reakcjonista1 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:56
                        > Aha. A wczorajszy miliardowy zastrzyk państwowej gotowizny dla
                        > ratowania systemu bankowego USA, to przykład całkowitego braku
                        > interwencji państwa w gospodarkę ?
                        >
                        > USA już dawno wyrosły z tej idei, na której wyrosły.

                        Ależ oczywiście. Dzisiaj w USA rządzi nie prawo ale kasta finansjery, drukująca
                        miliardy pustych papierków i okradająca w ten sposób ludzi średnio uposażonych
                        ale i tych, co posiadają bardzo mało.

                        Masz absolutną rację, tyle że ja napisałem na jakich ideach Stany wyrosły na
                        potęgę światową... Niestety XX nowinki ekonomiczne (socjalizm, keynesizm itp)
                        rujnują ten wspaniały kraj od 80 przeszło lat.
                  • paczula8 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:49
                    > Gospodarka wolnorynkowa pozbawiona całkowicie wpływu państwa nie
                    > dość, że nigdzie na świecie nie istnieje, to nie wydaje mi sie
                    > tematem godnych rozważań.

                    Gospodarka, w której gmera państwo przestaje byc gospodarką
                    wolnorynkową,a staje sie gospodarka sterowaną centralnie ... nie da
                    sie byc czesciowo w ciąży Wodo ... wybieraj, albo jestes za
                    gosp.woln, albo za socjalizmem, no więc?
                    • woda.woda Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:51
                      To jest twoje zdanie.
                      Gospodarka rynkowa to taka, gdzie środki wytwórcze są w prywatnych
                      rękach.

                      Napisałam przecież: twoja wolnośc kończy się tam, gdzie zaczyna się
                      wooność innego człowieka - tu pracownika.

                      Manichejski obraz świata mnie nie interesuje.
                      • reakcjonista1 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:58
                        > Gospodarka rynkowa to taka, gdzie środki wytwórcze są w prywatnych
                        > rękach.
                        >
                        > Napisałam przecież: twoja wolnośc kończy się tam, gdzie zaczyna się
                        > wooność innego człowieka - tu pracownika.

                        Wszystko pięknie, ale nie przyznasz chyba, że na wolnym rynku pracownik może w
                        każdej chwili zrezygnować z danej pracy na rzecz innej albo na rzecz wolnego czasu?
                        • woda.woda Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 12:02
                          > Wszystko pięknie, ale nie przyznasz chyba, że na wolnym rynku
                          pracownik może w
                          > każdej chwili zrezygnować z danej pracy na rzecz innej albo na
                          rzecz wolnego cz
                          > asu?

                          Nie o to chodzi.
                          Ochrona wolności pracownika jest tak samo ważna, jak ochrona
                          wolności pracodawcy.

                          A zycie pokazało (na doświadczeniach nie uczą się tylko głupcy), że
                          żądza zysku zwykle wolność pracownika ogranicza.

                          Dlatego też ludzie uznali, że prawa człowieka muszą być chronione
                          prawem, nie dobrą wolą innych ludzi - jak pewnie wiesz, łaska
                          pańska na pstrym koniu jeździ.

                          • reakcjonista1 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 12:07
                            > > Wszystko pięknie, ale nie przyznasz chyba, że na wolnym rynku
                            > pracownik może w
                            > > każdej chwili zrezygnować z danej pracy na rzecz innej albo na
                            > rzecz wolnego cz
                            > > asu?

                            Oczywiście. Każdy powinien mieć możliwość/wolność wyboru miejsca pracy, doboru
                            pracowników...

                            > A zycie pokazało (na doświadczeniach nie uczą się tylko głupcy), że
                            > żądza zysku zwykle wolność pracownika ogranicza.

                            Jakie wolności pracownika ogranicza żądza zysku? I czym chciałabyś zastąpić
                            żądzę zysku w prowadzeniu ZAROBKOWEJ działalności gospodarczej, która by
                            przetrwać musi być zyskowna?

                            > Dlatego też ludzie uznali, że prawa człowieka muszą być chronione
                            > prawem, nie dobrą wolą innych ludzi - jak pewnie wiesz, łaska
                            > pańska na pstrym koniu jeździ.

                            Ale nikt nie powinien mieć prawa do nakazywania czy zakazywania pracy
                            komukolwiek! Przecież jeśli dajmy na to jakiś pracownik piekarni uważa, że jest
                            przesladowany i źle mu płacą za cięzką pracę nie musi tego ciągnąć dalej, moze
                            zrezygnować!!!

                            A twój postulat by "chronić wolności pracownicze" spowoduje, że rynek pracy
                            stanie się mniej elastyczny! Dlatego, że pracodawcy będą mieli wieksze opory
                            przez zatrudnianiem nowych ludzi do roboty ze względu na rozbudowane "prawa
                            pracy"! Ten wymysł socjalistów jest w gruncie rzeczy sprzeczny z interesami
                            pracowników, gdyż powoduje, że maleją możliwości znalezienia nowej pracy po
                            utracie lub rezygnacji z tej wczesniejszej!
                            • woda.woda Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 12:15
                              > Oczywiście. Każdy powinien mieć możliwość/wolność wyboru miejsca
                              pracy, doboru
                              > pracowników...

                              Pełna zgoda.

                              > Jakie wolności pracownika ogranicza żądza zysku? (...)

                              Cel (żądza zysku) nie usprawiedliwia środków (dochodzenia do
                              zysku). Dlatego pracownik powinien być chroniony prawem, które
                              powinno mu zapewniać: czas i warunki pracy, zakaz nieuzasadnionych
                              zwolnień, ochronę zdrowia, zakaz mobbingu, wypoczynek itp.

                              > Ale nikt nie powinien mieć prawa do nakazywania czy zakazywania
                              pracy
                              > komukolwiek!

                              Czy ja tak twierdzę?

                              > A twój postulat by "chronić wolności pracownicze" spowoduje, że
                              rynek pracy
                              > stanie się mniej elastyczny! (...)

                              Nie sądzę. Przecież prawo powinno traktować wszystkich pracodawców
                              równo.

                              • reakcjonista1 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 13:17
                                > Cel (żądza zysku) nie usprawiedliwia środków (dochodzenia do
                                > zysku). Dlatego pracownik powinien być chroniony prawem, które
                                > powinno mu zapewniać: czas i warunki pracy, zakaz nieuzasadnionych
                                > zwolnień, ochronę zdrowia, zakaz mobbingu, wypoczynek itp.

                                To oczywisty (dla mnie) idiotyzm... A jesli uznamy te "prawa" to w żadnym
                                wypadku nie możemy jednocześnie popierać wolnego rynku.

                                W normalnym ustroju pracownik pracuje na rzecz pracodawcy a ten płaci mu za swój
                                cenny czas. Wszystko odbywa sie na podstawie dobrowolnych umów... a ty chcesz
                                jakiegoś faszyzmu by pracodawca nie mógł zwolnić swojego pracownika kiedy
                                zechce. Tym samym opowiadasz się za regulowaniem rynku pracy, które przecież
                                obróci się przeciwko pracownikom.

                                Od tego wszystkiego są UMOWY między ludźmi, a jeśli dochodzi do sporów SĄD a nie
                                RZĄD!!!

                                > Czy ja tak twierdzę?

                                Ależ oczywiście. Dwa zdania powyżej. Chcesz by rząd ograniczył wolność pracodawcom.

                                > Nie sądzę. Przecież prawo powinno traktować wszystkich pracodawców
                                > równo.

                                Nie sądzisz, ale tak właśnie będzie... takie są prawa Ekonomii. Równość nie ma
                                tutaj nic do rzeczy. Interwencja rządu spowoduje, że pracodawcy mniej będą
                                skłonni do zatrudniania nowych pracowników z powodu wielości "praw" tych
                                pracowników... i nie wiem czy jest to pozytyw dla np. osób niezadowolonych ze
                                swej obecnej pracy!
                                • woda.woda Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 13:23
                                  Jedna rzecz:

                                  a ty chcesz
                                  > jakiegoś faszyzmu by pracodawca nie mógł zwolnić swojego
                                  pracownika kiedy
                                  > zechce

                                  Tak, uważam, że pracodawca może zwolnić człowieka tylko wtedy, gdy
                                  pracownik nie wywiązuje się z umowy z nim zawartej, nie
                                  wtedy "kiedy chce". To "kiedy chce" ogranicza wolność drugiego
                                  człowieka (pracownika) - a jeśli ogranicza się wolność, nie ma
                                  liberalizmu :)

                                  Uważam, że wolność nie jest reglamentowana, a dotyczy równo
                                  wszystkich: i pracodawcę, i pracobiorcę. W tym wolność do godności.
                                  Bo wolność pracodawcy kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność
                                  pracownika. Jeśli to jest dla ciebie faszyzm - proszę cię
                                  uprzejmie :)

                                  • reakcjonista1 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 13:45
                                    > Tak, uważam, że pracodawca może zwolnić człowieka tylko wtedy, gdy
                                    > pracownik nie wywiązuje się z umowy z nim zawartej, nie
                                    > wtedy "kiedy chce".

                                    Jeśli uzna, że pracownik się nie wywiązuje...
                                    Jeśli komuś coś się nie podoba, od dochodzenia roszczeń jest SĄD!

                                    I który kapitalista (w szczególności ten "żądny zysku") zwalnia pracownika,
                                    który przynosi mu kokosy i wywiązuje się z umowy? Tylko jakiś odszczepieniec :-)

                                    To "kiedy chce" ogranicza wolność drugiego
                                    > człowieka (pracownika) - a jeśli ogranicza się wolność, nie ma
                                    > liberalizmu :)

                                    Niby w jaki sposób? Jesli pracownik MOŻE zrezygnować kiedy zechce z pracy to i
                                    pracodawca powinien mięc możliwość wyrzucenia swojego pracownika kiedy zechce.
                                    TO JEGO KAPITAŁ i musi mieć wolność do zgodnego ze swoimi planami nim
                                    rozporządzania. Także zasobami ludzkimi. I powtarzam jeśli ktoś ma pretensje
                                    jest od tego SĄD a nie RZĄD.

                                    > Uważam, że wolność nie jest reglamentowana, a dotyczy równo
                                    > wszystkich: i pracodawcę, i pracobiorcę. W tym wolność do godności.

                                    To już jakiś absurd. A co z wolnością od deszczu, zimna, głodu etc.?? To też
                                    pracodawca ma "zapewnić"?
                                    Godność ludzie posiadają wtedy gdy mogą decydować o sobie i swojej własności.
                                    Nikt nikomu niczego nie karze!

                                    > Bo wolność pracodawcy kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność
                                    > pracownika. Jeśli to jest dla ciebie faszyzm - proszę cię
                                    > uprzejmie :)

                                    Wolność drugiego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna wolność drugiego
                                    człowieka. Człowiek poszukujący pracy ma pełną wolność w wyborze pracy, pełną
                                    wolność w UZGADNIANIU UMOWY z pracodawcą, w której mogą zawrzeć nawet tysiąc
                                    postanowień w tym "prawa pracownicze", oraz wolność do zrezygnowania z pracy lub
                                    zwolnienia pracownika z którego właściciel kapitału jest niezadowolony. Mogą
                                    sobie zapisać nawet, że pracownik nie zostanie zwolniony przez 30 lat...

                                    Jeśli ty chcesz zakazać komuś wolności kreowania polityki personalnej prywatnej
                                    firmy to chcesz jednocześnie utrudnić życie poszukującym pracy ludziom, a TAKŻE
                                    tym którzy niezadowoleni ze swojej pracy chcą poszukać nowej. A już zupełnie tym
                                    którzy mogą być zwolnieni.

                                    Popierasz po prostu FIKCJĘ! Tak jak wielu polityków nie rozumiesz mechanizmów
                                    rynkowych i się SAMOOSZUKUJESZ. Bo politycy oszukują wyborców, a ty siebie.
                                    • woda.woda Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 14:00
                                      Sąd - a kto tworzy prawo?
                                      Spór nasz polega więc na tym, jak powinno wygladać prawo.
                                      Na ile prawo powinno chronić pracownika przed pracodawcą i
                                      pracodawcę przed pracownikiem. Obie bowiem strony, gdyby im na to
                                      pozwolić, chętnie wykorzystywałyby siebie wzajemnie, bo taka jest
                                      ludzka natura.

                                      Nasze pytanie - ile liberalizmu jest więc pytaniem o granice
                                      wolności.

                                      Z góry uprzedzam, że nie zgadzam się z opinią, że wolność jest
                                      bezgraniczna.
                              • qqazz Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 15:10
                                woda.woda napisała:
                                Cel (żądza zysku) nie usprawiedliwia środków (dochodzenia do
                                > zysku). Dlatego pracownik powinien być chroniony prawem, które
                                > powinno mu zapewniać: czas i warunki pracy, zakaz nieuzasadnionych
                                > zwolnień, ochronę zdrowia, zakaz mobbingu, wypoczynek itp.

                                Ależ tym prawem o którym piszesz mogą być jedynie zapisy umowy
                                pomiedzy pracownikiem a pracodawcą które powyzsze kwestie jasno
                                precyzują, zapis ustawowy jest zbędny podobniez jak roszczenia z
                                tytułu mobbingu czy narażania pracownika na ryzyko zagrozenia utraty
                                zdrowia przekraczające ryzyko zawodowe (w tym niedotrzymanie przez
                                pracodawcę obowiązków na nim ciażących) zawarte w umowie moga byc
                                dochodzone na gruncie prawa powszechnie obowiązujacego (w skład
                                którego wchodzą m.in. wiazące orzeczenia SN) problemem w tym
                                przypadku nie jest brak uregulowań ustawowych tylko łatwosć dostepu
                                do wymiaru sprawiedliwości, przejrzystośc procedur i przewlekłosc
                                postepowania.




                                pozdrawiam
                          • qqazz Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 15:03
                            woda.woda napisała:
                            Nie o to chodzi.
                            > Ochrona wolności pracownika jest tak samo ważna, jak ochrona
                            > wolności pracodawcy. A zycie pokazało (na doświadczeniach nie
                            uczą się tylko głupcy), że żądza zysku zwykle wolność pracownika
                            ogranicza. Dlatego też ludzie uznali, że prawa człowieka muszą być
                            chronione prawem, nie dobrą wolą innych ludzi - jak pewnie wiesz,
                            łaska pańska na pstrym koniu jeździ.

                            Widzisz moja droga od wielu lat wielu piewców ochrony praw
                            pracowniczych podaje za przykład model szwedzki starajac sie
                            przekonywać społeczeństwo do stosowania podobnych rozwiązań w naszym
                            systemie prawnym, tylko jakoś nikt z nich nie zauważa ze ten
                            wzorcowy model został utworzony w latach 30tych XX wieku poprzez
                            umowy pomiedzy pracownikami a pracodawcami gdzie rola państwa
                            ograniczyła sie jedynie do roli mediatora, nie tworzono w tym celu
                            zadnych kodeksów pracy ani innych zapisów ustawowych umowa i
                            utrwalony obyczaj w połączeniu z surową moralnoscia wystarczyły do
                            stworzenia systemu który funkcjonuje juz od dziesiątek lat i w
                            którym wszyscy są zadowoleni, jesden z klasyków XX wiecznego
                            liberalizmu Milton Friedmann twierdził wprost że podstawą zdrowego i
                            wydolnego systemu rynkowego są jasne i uczciwe standardy, zdrowy i
                            sprawny system egzekwowania prawa, oraz obyczaje i moralność
                            uczestników rynkowego, nie przypadkiem liberalizm i gospodarka
                            rynkowa rozwinęła sie i rozkwitała w społeczeństwach o surowej
                            moralności i obyczajach gdzie sprawnyn system sądownictwa i
                            arbitrażu pozwalał na szybkie dochodzenie swoich roszczeń i
                            rozstrzyganie sporów, moralnośc i dobre obyczaje są podstawą zdrowej
                            gospodarki oraz wolnego rynku i zadne przepisy tego nie zastapią,
                            tam gdzie nie ma ucziwosci, szacunku i jasnych zasad w relacjach
                            miedzy kontrahentami czy w relacjach pracownik - pracodawca żadne
                            przepisy ani urzedy nie pomogą.




                            pozdrawiam
                      • paczula8 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:59
                        woda.woda napisała:

                        > To jest twoje zdanie.
                        > Gospodarka rynkowa to taka, gdzie środki wytwórcze są w prywatnych
                        > rękach.
                        >
                        > Napisałam przecież: twoja wolnośc kończy się tam, gdzie zaczyna
                        się
                        > wooność innego człowieka - tu pracownika.

                        mylisz pojęcia ... wolność pracownika polega na wyborze miejsca
                        pracy, to co ty nazywasz wolnościa to sa 'prawa'.


                        A skoro wspomniałaś, o formule: twoja wolnośc kończy się tam, gdzie
                        zaczyna się wolność innego człowieka - i piszesz, że sie z nią
                        zgadzasz ... rozumiem, że jesteś przeciwko nakazowi zapinania pasów
                        w samochodzie?
                        • woda.woda Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 12:03
                          > mylisz pojęcia

                          Nie, to ty nie rozumiesz, o czym ja piszę
                          • paczula8 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 12:09
                            piszesz, że chcesz zjeśc ciastko i miec ciastko, ja próbuje
                            wytłumaczyć Ci , ze to nie jest mozliwe.
                            • woda.woda Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 12:18
                              Proponuję ci wyjść poza ciasne formułki, wśród których się
                              poruszasz, stanąć nieco z daleka i zacząć czytać ze zrozumieniem.

                              Dla ułatwienia odsyłam do mojego pierwszego postu w tym wątku.
                              • paczula8 Re: Wodo, skoncentruj sie ... 12.03.08, 12:32
                                i odpowiedz na pytania:

                                Dlaczego w gospodarce wolnorynkowej nie wystepuje tzw. czarny rynek?

                                Czy ludzie pracujący na czarno mają jakąs ochronę?

                                DLACZEGO zostali zatrudnieni na czarno?
                                • woda.woda Powtórzę; 12.03.08, 12:34
                                  wszystko, co mam na ten temat do powiedzenia, napisałam w pierwszym
                                  moim poście tego wątku. O tym mogę dyskutować, co tam napisałam: o
                                  granicach kompromisu.

                                  Mam nadzieję, że rozumiesz słowo "consensus".

                                  • paczula8 Re: Powtórzę; 12.03.08, 12:38
                                    O tym mogę dyskutować, co tam napisałam: o
                                    > granicach kompromisu.
                                    >
                                    > Mam nadzieję, że rozumiesz słowo "consensus".

                                    Dobrze, więc na jaki kompromis Towarzyszka Woda gotowa jest pójść z
                                    liberałami?
                                    O tym mozemy rozmawiać ... ale jeśli w dalszym ciagu bedziesz
                                    przywłaszczała sobie pojecie 'liberalizm, nie licz na moja
                                    pobłażliwość.
                                    • woda.woda Re: Powtórzę; 12.03.08, 12:41
                                      Napisałam już o tym, gdzie widzę te granice. W opierwszym moim
                                      poście.

                                      jeśli w dalszym ciagu bedziesz
                                      > przywłaszczała sobie pojecie 'liberalizm, nie licz na moja
                                      > pobłażliwość.

                                      :)

                                      Ot, wolnośc a'la Paczula: "tylko ja mam prawo do słowa
                                      <liberalizm>".
                                      Taka to i wasza "wolność" :))

                                      Ubawiłąs mnie, przyznam :)
                                      • paczula8 wodo, nie mieszaj wolności z kłamstwem 12.03.08, 12:49
                                        podaje definicję gospodarki wolnorynkowej ...

                                        gospodarka, w której jednostki gospodarujące kierują się swoimi
                                        własnymi celami i starają się osiągać maksymalne korzyści, nie
                                        uciekając się do pomocy czy ochrony ze strony państwa; to, co, jak i
                                        dla kogo wytwarzać, wynika z działania "niewidzialnej ręki rynku"
                                        (jako jedynego regulatora), która sprawia, że gospodarcze działania
                                        jednostki służą w swej masie celom społeczeństwa jako całości.
                                        Przekonanie to, jedno z podstawowych zagadnień ekonomicznych,
                                        wywodzi się z poglądów klasyka ekonomii A. Smitha.


                                        Tobie sie marzy 'gospodarka wolnorynkowa' sterowana państwem, czyli
                                        bełkot.
                                        • woda.woda Naprawdę 12.03.08, 12:50
                                          mnie ubawiłaś :))
                                          • paczula8 ubawiona, czy nie ... 12.03.08, 12:52
                                            Odpowiedź prosze na te pytania:

                                            Dlaczego w gospodarce wolnorynkowej nie wystepuje tzw. czarny rynek?

                                            Czy ludzie pracujący na czarno mają jakąs ochronę?

                                            DLACZEGO zostali zatrudnieni na czarno?
                                            • woda.woda Re: ubawiona, czy nie ... 12.03.08, 12:54
                                              Znajdź sobie, proszę, innego rozmówcę na ten temat :)
                                              • paczula8 unikasz odpowiedzi ... 12.03.08, 13:17
                                                bo wiesz, że wówczas wydałoby sie, że chroniąc ludzi tak naprawdę im
                                                szkodzisz!

                                                Jeśli juz musicie, zajmujcie się homosiami, feministami i ekologią,
                                                ale gospodarkę zostawcie w spokoju. Nie podcina sie gałęzi na której
                                                sie siedzi, Towarzyszko Wodo ... myślałam , ze juz zmądrzeliście.

                                                I jeszcze jedno, kiedys mielismy sprawiedliwość społeczną, teraz
                                                mamy mieć społeczny liberalizm ... duch Waryńskiego wiecznie żywy i
                                                cóż, że lekko zreformowany ...
                      • zweglony_pazur z tego co przeczytałem widać, że pani Woda... 12.03.08, 23:10
                        ...jest zwolenniczką tzw. socjalizmu własnościowego, które to
                        pojęcie sformułował o ile dobrze pamiętam Friedrich Hayek w "Drodze
                        do zniewolenia".
                        • paczula8 Socjalizm własnościowy 13.03.08, 07:44
                          to jest określenie, którego mi brakowało, dzięki.

                          --
                          Apelujemy do władz Rzeczypospolitej Polskiej o odrzucenie szkodliwego dla Polski Traktatu Lizbońskiego ...
                          - UPR
                    • reakcjonista1 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 11:52
                      To co woda popiera to "najnowocześniejsze" osiągnięcie człowieka -
                      interwencjonizm (na rynku pracy)... gdyby ktoś się spostrzegł, że
                      interwencjonizm zawsze uderza w końcu w tych, dla których to rzekomo został
                      wprowadzony po prostu przestałby to popierać...
                      • paczula8 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 12:03
                        reakcjonista1 napisał:

                        > To co woda popiera to "najnowocześniejsze" osiągnięcie człowieka -
                        > interwencjonizm (na rynku pracy)... gdyby ktoś się spostrzegł, że
                        > interwencjonizm zawsze uderza w końcu w tych, dla których to
                        rzekomo został wprowadzony po prostu przestałby to popierać...
                        >

                        Dokładnie tak.
                        Dla Wody mam dodatkowe pytanie, dlaczego w gospodarce wolnorynkowej
                        nie wystepuje tzw. czarny rynek?
                        • logo.vlad Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 16:34
                          paczula8 napisała (m.in.):

                          > dlaczego w gospodarce wolnorynkowej
                          > nie wystepuje tzw. czarny rynek?


                          Czarny czy szary, Paczulo? Paserzy w wolnorynkowej nie istnieją?
                          A może Ci tylko o robotę "na czarno" chodzi?

                          Niektóre rzeczy warto doprecyzowywać.

                          P.S. Tak, wiem, jestem wrogiem wolności. Ale morfiny bez recepty to
                          Ci ni ch..a nie sprzedam... ;)




                          • paczula8 Re: Wodo, a Ty ... 12.03.08, 17:13
                            logo.vlad napisał:

                            > paczula8 napisała (m.in.):
                            >
                            > > dlaczego w gospodarce wolnorynkowej
                            > > nie wystepuje tzw. czarny rynek?
                            >
                            >
                            > Czarny czy szary, Paczulo? Paserzy w wolnorynkowej nie istnieją?
                            > A może Ci tylko o robotę "na czarno" chodzi?
                            >
                            > Niektóre rzeczy warto doprecyzowywać.

                            Mam na myśli pracę na czarno, czyli bez zarejestrowania pracownika.

                            > P.S. Tak, wiem, jestem wrogiem wolności. Ale morfiny bez recepty
                            to Ci ni ch..a nie sprzedam... ;)

                            Przestrzeganie prawa wcale nie oznacza, że jestes wrogiem wolności,
                            Władku :)
                            • logo.vlad Ciągnąc temat morfiny... 12.03.08, 17:30
                              No i się doprecyzowało. Z czarnem rynkiem znaczy.

                              > > Tak, wiem, jestem wrogiem wolności. Ale morfiny bez recepty
                              > > to Ci ni ch..a nie sprzedam... ;)
                              >
                              > Przestrzeganie prawa wcale nie oznacza, że jestes wrogiem
                              > wolności, Władku :)

                              Wiesz, Paczulo, tak się śmiesznie składa, że istnienie kategorii
                              leków "tylko na receptę" uważam za w pełni zasadne. Wspomniana
                              morfina, owszem, ale i antybiotyki, preparaty hormonalne, leki
                              p/arytmiczne etc.

                              ...ale pewnie moje zdanie się nie liczy, bo jako pigularz nie jestem
                              obiektywny woląc pacjenta dofinansowującego aptekę niż
                              dofinansowującego grabarza... ;)
                              • paczula8 Recepty ... 14.03.08, 18:24
                                > Wiesz, Paczulo, tak się śmiesznie składa, że istnienie kategorii
                                > leków "tylko na receptę" uważam za w pełni zasadne. Wspomniana
                                > morfina, owszem, ale i antybiotyki, preparaty hormonalne, leki
                                > p/arytmiczne etc.

                                Nie zastanawiałam się:) ... wydaje mi sie, ze powinny być.
                                Powiedzmy, ze jest to jeden z niewielu przypadków kiedy zgadzam sie,
                                żeby ktoś za mnie zadbał o moje dobro ... bo jesli nie medycy to
                                kto?;D
              • paczula8 Polska ma ograniczyć produkcję cukru ... 12.03.08, 14:29
                woda.woda napisała:

                >
                > > Wodo,czy popierasz gospodarkę wolnorynkową?
                > >
                > >
                > Oczywiście. Z ochroną praw pracowników, rzecz jasna.

                'Oczywiście' - rzekła Woda :)

                gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4974685.html
                "Do 2010 r. Polska będzie musiała ograniczyć produkcję cukru o
                dodatkowe 149,9 tys. ton - ogłosiła Komisja Europejska"

                Wodo, czy w UE, wg Ciebie, mamy do czynienia z gospodarką
                wolnorynkową?
                • woda.woda Re: Polska ma ograniczyć produkcję cukru ... 12.03.08, 14:37
                  Można, jak chcą alterglobaliści, otorzyć całkiem ryki cukru.
                  Wtedy wielka część europejskich rolników zbankrutuje.

                  Co proponujesz z nimi zrobić?
                  • qqazz Re: Polska ma ograniczyć produkcję cukru ... 12.03.08, 15:27
                    woda.woda napisała:
                    > Można, jak chcą alterglobaliści, otorzyć całkiem ryki cukru.
                    > Wtedy wielka część europejskich rolników zbankrutuje.
                    > Co proponujesz z nimi zrobić?

                    A dlaczego mają produkować cukier? Mogą przecież zmienić charakter
                    produkcji, na topie mogą niedługo byc biopaliwa na produkcję których
                    tylko na własne potrzeby ponoć brakuje nam areału. Produkcja cukru
                    jest przeciez w duzej mierze subwencjonowania a do każdej tony
                    nadprodukcji (której jest całkiem sporo) wysyłanej na eksport trzeba
                    dopłacić dużo wiecej niż ona faktycznie jest warta (to dośc
                    skomplikowany i zagmatwany system) uwolnienie rynku cukru może
                    spowodować spore obnizenie jego ceny, niewielka jak na ilość
                    konsumentów cukru grupa jego producentów początkowo straci, ale
                    konsumenci zyskają, skad wiesz czy np. rolnicy nie przerzucą sie na
                    bardziej opłacalne rodzaje produkcji (teraz tego nie robią bo
                    produkcja cukru daje stały i pewny dochód) a konsumenci będą mieli
                    cukier o połowe tańszy?
                    W podobny sposób mysleli gandyści w Indiach chroniąc swego czasu
                    przez dziesiątki lat anachroniczny i przestarzały technologicznie
                    rynek produkcji tekstyliów w tym kraju, efekt był taki że ceny były
                    ciagle wysokie, producenci coraz biedniejsi a gospodarka coraz
                    bardziej zacofana, podobnież w XVIII XIX wieku protestowano
                    przeciwko wprowadzaniu mechanizacji i zastępowaniu pracy ludzkiej
                    praca maszyn argumentując że ludzie straca pracę i popadną w biedę,
                    mechanizację wprowadzono, ludzie którzy tracili pracę znajdowali
                    nową ba wraz z rozwojem mechanizacji potrzebowano coraz wiecej
                    pracowników a społeczeństwa sie bogaciły.




                    pozdrawiam
                    • woda.woda Re: Polska ma ograniczyć produkcję cukru ... 12.03.08, 16:41
                      Ja tam się nie znam, ale wiem, że bardzo bym nie lubiła, gdyby
                      głodne dzieci zaglądały mi porzez okno do jadalni w czasie, gdy jem
                      obiad.

                      Potraktuj to jako przenośnię.

                      • qqazz Re: Polska ma ograniczyć produkcję cukru ... 12.03.08, 17:22
                        Też by mi sie to nie podobało, ale tak juz jest że na tym świecie sa
                        bogaci i sa biedni, ktos bedzie zarabiał miliony a ktos inny musi
                        zamiatać ulice, jeszcze się nie udało wymyśleć (i nie uda się tego
                        zrobić) systemu w którym wzszystkim sie powodzi ale wymyslono juz
                        takie w których wszyscy są biedni.
                        Bieda to nie tylko dopust Boży ale również przestroga przed
                        lenistwem i bumelanctwem, kiedy widzisz cudze głodne dzieci oprócz
                        tego że im współczujesz jesteś zmuszona do refleksji co zrobic żeby
                        twoje własne nie cierpiały niedostatku, jak wiesz że dostaniesz na
                        nie zasiłek to mozesz sobie częściowo olać obowiązki, ale jak masz
                        świadomość że będziesz w niedostatku zdana na łaskę i niełaskę
                        innych i ich wolę zrobisz wszystko zeby tego uniknąć, tak samo
                        pomagasz niekoniecznie z przyczyn altruistycznych ale również z
                        egoizmu i nadziei na to że jak tobie sie nie bedzie wiodło ktos inny
                        ci pomoże.




                        pozdrawiam
                  • paczula8 Re: Polska ma ograniczyć produkcję cukru ... 12.03.08, 17:05
                    Moje pytanie brzmiało:
                    Wodo, czy w UE, wg Ciebie, mamy do czynienia z gospodarką
                    wolnorynkową?

                    Masz jakis problem z odpowiedzią?


                    woda.woda napisała:

                    > Można, jak chcą alterglobaliści, otorzyć całkiem ryki cukru.
                    > Wtedy wielka część europejskich rolników zbankrutuje.
                    >
                    > Co proponujesz z nimi zrobić?
                    • paczula8 Widzisz Wodo, 14.03.08, 18:19
                      w dyskusji bywa, że umiejetność posługiwania sie nieuczciwymi
                      sztuczkami z zakresu dialektyki erystycznej wystarczy do uzyskania
                      zwyciestwa. Żeby wykazać prawdę, trzeba miec jeszcze rację.

                      Odpowiadać nie musisz :)
    • reakcjonista1 Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 11:40
      Komuchy ukradły (jak to jest w ich przypadku powszechne) słowo liberalizm. W USA
      liberał to taki polski lewak z Unii Pracy.
      • paczula8 Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 12:34
        reakcjonista1 napisał:

        > Komuchy ukradły (jak to jest w ich przypadku powszechne) słowo
        liberalizm. W USA
        > liberał to taki polski lewak z Unii Pracy.

        I znowu muszę sie z Toba zgodzić:)

        Zawłaszczanie pojęć, to jedna z cech komunizmu.
      • wariant_b Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 13:32
        reakcjonista1 napisał:

        > Komuchy ukradły (jak to jest w ich przypadku powszechne) słowo
        > liberalizm.

        Komuchy nie ukradły słowa liberalizm, rzadko się nim posługiwały.
        Nie konserwowały tego pojęcia, przez co jego rozumienie pozostało
        takie, jak za czasów II RP. Ot, leżało sobie w lodówce i czekało.

        Ciekawe, dlaczego III RP, wyjąwszy je z lodówki, nie sprawdziła
        przed podaniem daty przydatności do spożycia. Tak zrobili Czesi.

        > W USA liberał to taki polski lewak z Unii Pracy.

        Jakbym grzegorzalubomirskiego słyszał.
        Też uważa liberałów za konserwę (chyba, jeśli dobrze zrozumiałem)
        • reakcjonista1 Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 13:46
          > Jakbym grzegorzalubomirskiego słyszał.
          > Też uważa liberałów za konserwę (chyba, jeśli dobrze zrozumiałem)

          Ale on "liberał" rozumie w kategoriach europejskich.
          • wariant_b Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 14:58
            > Ale on "liberał" rozumie w kategoriach europejskich.

            No właśnie!

            Szukamy wspólnego mianownika, żeby było wiadomo, co rozumieć,
            kiedy pada słowo "liberalizm" - gdzie jest jedna ściana, gdzie druga.
    • grzegorzlubomirski Problem polega na tym 12.03.08, 15:00
      widoczny jest jeszcze tak w edukacji jak i w pojmownaiu pewnych
      kategorii politycznych straszny doktrynalizm. Pochodzi on zasadniczo
      w pierwszym instancji z przykladu doktryny katolickiej w drugiej z
      doktryny marksistowskiej. Ludzie po prostu mysla ze trzeba wybrac
      jakas doktryne i w nia wierzyc, a czy to jest katolicyzm czy
      liberalizm czy komunizm to juz jest sprawa indywidualnego wyboru.
      Tak moze byc w przypadku wyboru religji ale nie filozofii
      politycznej, gdzie pewne na poczatku wybrane zasady myslenia
      obowiazuja nas do konca - to bardzo wazne, nie mozna ich sobie od
      tak zawiesic gdy dochodzimy do jakiegos wniosku, ktory nam
      emocjonalnie nie pasuje.

      Nie moge tu omowic calego zagadnienia dlatego maly przyklad, ktory
      pokaze bardziej metode niz gotowe odpowiedzi:

      Wezmy jedna bezsprzecznych zasad liberalizmu w sensie metodycznym:
      Rownosc szans. Jest to zasada wedlug niektorych liberalow (Kymlicka)
      podstawowa. Oznacza ona ze w naszym zyciu winnismy poniesc
      konsekwecje naszych decyzji i przedewszytkim naszych decyzji a nie
      jakis przypadkowych zrzadzen losu, co wydaje sie sprawiedliwe.
      Zwiazana jest z tym wiara w merytokracje. Oznacza to tez ze nasze
      decyzje brane sa na serio i respektowane. (Dla odmiany marksici
      uwazaja ze ludzie czesto moga byc otumanieni, ze nie musza zawsze
      reprezentowac swojego interesu najlepiej z powodu braku
      wyksztalcenia np.) Liberalizm odrzuca takie spojrzenie mowiac ze
      kazdy czlowiek zyjac w swojej rzeczywistoscci wie najlepiej co jest
      dla niego najlepsze, i nalezy respektowac jego decyzje. Warunkiem
      jest jednak uzyskanie rownych szans na poczatku drogi i niwelowanie
      niezasluzonych przywilejow. Praktycznie oznacza to ze np: wszystkie
      dzieci powinny uzuskac podobna edukacje i wsparcie, bo czy dziecko
      urodzone w biednej rodzinie zaluzylo na to zeby byc gorzej
      wyksztalcone? To jest bardzo wazny punkt. Ktos kto powie "no coz
      trudo, zycie nie jest sprawiedliwe" nie jest liberalem. Libralowie
      nie akceptuja zastanej rzeczywistosci, probuja ja zmienic wedle
      swojej liberalnej wizji. W tym sencie liebralizm jest rownie
      rewolucyjny jak socjalizm czy komunizm i tym rozni sie od
      konserwatyzmu, ktory zastany swiat akcpetuje i afirmuje.
      Rowny start, rowne szanse sa zatem fundamentem liberalizmu, bez nich
      wszystko bierze w leb. Mozemy byc odpowiedzilni w sensie spolecznym
      i indywidualnym za wlasne decyzje ale nie za kolor skory, za
      bogactwo rodzicow, za plec. Nasza odpowiedzialnosc indywidualna ma
      byc odpowiedzialnoscia za nasze decyzje i tylko nasze decyzje, za to
      mamy gwaracje ze nasze decyzje musza byc brane na powaznie. Dlatego
      np:nie moze zarzucic komus ze daja np: na Radio Maryje bo jest
      otumaniony i trzeba go oswiecic.
      Jak na razie wszytko ladnie i pieknie, jednak kazdy filozof musi
      myslec dalej i tak zrobil Rawls jak i Dworkin jedni z czolowych
      liberalow amerykanskich. No tak ale przeciez za zdolnosci, talenty
      jakie uzuskujemy rodzac sie tez nie jestesmy odpowiedzialni
      dokladnie w taki sam sposob jak nie jestesmy odpowiedzialny za
      bogactwo rodzicow. Podobnie dzieci urodzone z niedorozwojem tez na
      swoja chorobe nie zasluzyly, no bo jakimi grzechami? Dlatego o dziwo
      chcac nie chcac liberal logicznie rzecz biorac musza niewelowac
      rowniez roznice wynikajace ze zdolnosci i talentow inaczej cala
      kostrukcja bierze w leb. W tym sensie podatek progersywny oraz pomoc
      dla gorzej sytuwonach nie jest zadna laska czy aktem charytatywnym
      lecz sednem mysli liberalnej. W tym sensie liberalizm idzie dalej
      niz marksizm kotry nie postuluje rekompensaty za mniejsze zdolnosci
      lecz jedynie koncentruje sie na posiadaniu. Libertarianie widzac te
      pulapke oglosili ze dobra materialne czlowieka sa tak samo jego
      walsnocia jak jego cialo, talenty zdolnosci i moze je on oddac
      dobrowolnie jak chce ale nie moze do tego byc zmuszony przez
      kogokolwiek, dlatego odrzucjaj podatki. Popadaja przez to w inna.
      Marksizm wybiera droge posrednia. Moje cialo, zdolnosci sa tylko
      maja wlasnoscia spoleczne sa zas dobra materialne i dowodzi tego
      zupelnie logicznie na gruncie kategorii bardziej podstawowych. U
      liberalow nie ma tego rozronienia bo logicznie rzecz biorac nie moze
      byc.

      To tylko taka mala zabawa ale pokazuje ona ze liberalizm to nie
      zboir punktow ale wieczna dykusja i wywarzanie,racji, opini, zasad.
      Wychodzi od paru takich jak indywidualizm (nie postrzega ludzi jak
      klasy i grupy spoleczne), wolnosc, respekotwanie decyzji, rownosc
      szans, slabe zaineresowanie innym (czyli nie uszczesliwia na sie, a
      jedynie pomaga jezeli ktos wyraznie o to zapyta). To sa kategori
      podstawowe, abstrakcyjne, niejako filozoficznie i metodologicznie
      wspolne mianowniki kategorii bardziej konkretnych spotykanych w
      zyciu codziennym jak wlasnosc prywatna, prawa czlowieka itp. Jednak
      zeby zrozumiec liebralizm i podjac z nim dyskusje, trzeba zrozumiec
      te podstawowe. Nie nalezey tez ich pojmowac jak doktryny, jezleli
      ktos cos udowni w filozofii politcznje nowego, albo przynajmniej
      przedstawi ciekawa propozycje nie ma problemu.
      To samo zreszta dotyczy marksizmu, kotrego jestem adeptem, choc
      wszystkie filozofie mnie interesuja.

      Nie wiem czy to jest zrozumiale?

      W moich postach czesto czytuje Rawlsa, ale bez tego mysliciela nie
      da sie mowiec obecnie o liberalizmie. On jest tym dla 20 wiecznego
      liberalizmu kim Marks dla socjalizmu w 19 wieku. Ktos kot nie czytal
      go nie pwoinien wogole sie wypowiadac na temat liberalizmu. Von
      Hayek (choc to jest raczej libertarianizm) tak, fajnie sie go czyta
      ale nie jest zbyt oryginalny, x ciekawy sposb powtarza stare mysli,
      ale Rawls jest lektora obowiazkaowa dla kazdego. Dodam tylko ze ten
      Rawls liberal mowil o sobie ze politycznie jest socjaldemokrata, a
      byl to gosc ktory te kategorie mial dosyc dobrze przemyslane.
      • wariant_b Re: Problem polega na tym 12.03.08, 15:23
        Przeprosiny, grzegorzulubomirski,

        wątek wlodzimierza.ilicza "Porażka liberałów - ostrzeżenie dla Tuska."
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=76840685
        zrobił się na tyle poszarpany, że uznałem, że trzeba od początku.

        Mam nadzieję, że się nie pogniewasz za błędy i wypaczenia.
      • qqazz Re: Problem polega na tym 12.03.08, 15:58
        Cóż jak juz rozmawialismy wczesniej liberalizm mozna pojmować jako
        całościowy światopogląd i system wartości o jakim piszesz, a więc
        jeden z 3 głównych nurtów konserwatywny, socjalistyczny i liberalny,
        a mozna stosować jego załozenia jako uzupełnienie dwóch nurtów
        pozostałych, konserwatyści zwykle stosuja go w odniesieniu do
        gospodarki, socjaliści do kwestii społecznych, juz spotkałem sie z
        opinia ze o ile dwa pozostałe systemy sa systemami pozytywnymi w tym
        sensie że daja nam w miare jasne odpowiedzi i przedstawiaja w miare
        kompletne wizje swiata (w dużym stopniu przeciwne sobie) o tyle
        liberalizm taki nie jest tzn. nie kreuje wizerunku swiata a jedynie
        stawia pytania, sieje watpliwości i nie daje jasnych odpowiedzi a
        głównie takie w stylu "albo, albo - masz wybór", wachanie,
        niezdecydowanie, relatywizm i niepewnośc pogladów obce albo
        przynajmniej negatywnie oceniane w pozostałych systemach w
        liberaliźmie moga być wartosciami. Moim skromnym zdaniem podejscie
        do samego liberalizmu czy tez zakresu jego stosowania zalezy w duzej
        mierze od sposobu postrzegania prawa i jego źródeł, inaczej pewne
        kwestie beda rozumieli i tłumaczyli prawnonaturalisci
        (konserwatywnie) inaczej pozytywiści (tym blizej do socjalistów)
        pierwsi liberałowie o ile sie nie mylę rekrutowli sie z
        prawnonaturalistów, zas późniejsi to niezadko pozytywiści jak np.
        Dworkin stąd też m.in. moim zdaniem różnice miedzy tym co na
        przestrzeni wieków i posród różnych myślicieli oraz praktyków w
        rozumieniu tego co zwiemy najogólniej liberalizmem.




        pozdrawiam
        • grzegorzlubomirski Problem z koserwatyzmem polega ze jest to 12.03.08, 16:25
          pseufilozofia. Polega to na tym ze ne dyspunuja on zadna baza
          ontologiczna. Konkretnie, mowienie ze zrodlem wartosci dla struktur
          socjalnych jak i decyzji ludzi winna byc tradycja, w zasadzie nic
          nie mowi bo w tradycji mozna znalezsc dowod na doslownie wszystko.
          Potem pojawia sie pytanie dlaczego z calego tego moza tradycji
          wylawiane sa tylke niektore rzeczy, lub dlaczego cofamy sie w
          wyborze modelu spoleczenstwa tylko do pewnego momentu w przeszlosci,
          co jest tutaj kryterium wyboru. Pokazanie tego kryterium, ujawnilo
          by jakie wartosci i jaka filozofia naprawde kryje sie za tym
          konserwatyzmem. Dlaczego cofac sie do konca 19 wieku a nie do
          pocztaku, dlaczego nie wprowadzic segregacji rasowej lub 19
          wiecznego feudalizmu, przeciez sprawdzal sie 1000 lat. Sam
          koserwatyzm nie udzieli na to pytanie zadnej odpowiedzi.

          Filoficzne podstawy konserwatyzmowi stara sie dac komunitaryzm,
          troszke lepiej ale ten sankcjonuje nawet ewidentne lamanie praw
          czlowieka jezeli jest to uswiecone wielowiekowa tradycja, o wolnym
          rynku itp tez nie moze byc tu mowy jezeli nie stanowi on czesci
          tradycji.
          Otoz jedynym krajem z tradycja rynkowa jest USA troszke Anglia ale
          tam tradycyjne struktury i zwyczaje mialy tez role nadrzedna.
          Rynek jako glowny redystrybuto dobr zapanowal w Europie dopiero w 19
          wieku, wczesniej dobywalo sie to wedlog sztywnych regol stanowych,
          rodzinnych i zwyczajowych. Istnial jedynie w drobnym zakresie rynek
          toworow luksusowych, choc rozwniez produkowanych w ramach cechow
          gdzie liczba zatrudionwych, produkcja i ustalanie cen podlegaly
          scislej reglamentacji az po wiek 19. Czy te tradycje tez nalezy
          zachowac bo jest konserwatywna?
          Daltego tez ludzie w roznych krajach mowiac ze sa konseratystami,
          mowia o konserwatyzmie anglosaskim bo swojego jak najbardziej nie
          cierpia.

          Widoczne to jest takze w Polsce, koserwatysci polscy odwolujac sie
          do tradycji chca zbudowac spoleczenstwo jakiego w tym kraju jeszcze
          nie bylo, jakis absurd, ale sie do niego przyzwyczailismy.
          • qqazz Re: Problem z koserwatyzmem polega ze jest to 12.03.08, 17:12
            Cóż tradycja o jakiej piszesz nie jest tradycją nijaką, a tradycją
            związaną z utrwalonym i pozytywnie zweryfikowanym przez zycie
            obyczajem oraz tradycją i światopogladem religijnym (w naszym
            obszarze kulturowym chrześcijańskim), konserwatyści to przeciez
            zwykle ludzie wierzacy a przynajmniej ateiści wyznajacy nakazy
            moralne chrześcijaństwa (tutaj mowa oczywiście o konserwatyźmie w
            świecie łacińskim, na innych choć podobnych wartosciach bedzie
            oparty konserwatyzm japoński czy hinduski).
            Słusznie piszesz że w naszym kraju światopogląd konserwatywny
            właściwy dla naszej tradycji się jakoś nie zdążył właściwie
            wykształcić w pełni ostatnie czysto rodzime
            ruchy zwane tradycyjnie konserwatywnymi to konfederacje barska i
            targowicka a więc tradycje raczej mało chlubne i budujące, te
            pozytywne i wartościowe siegaja czasów dużo dawniejszych, siłą
            rzeczy wiec polska mysl czy postawa konserwatywna jest oparta na
            mysli obcej anglosaskiej czy też uniwersalnych założeniach
            konserwatyzmu katolickiego, ale przeciez socjalizm tez nie jest
            naszym wymysłem a francusko niemieckim przy początkowym udziale
            Anglików i też ewoluował na przestrzeni lat, nadto pamietajmy że
            mielismy sporo utrudnień w rozwoju w czasach rozbiorów i czarna
            dziurę komunizmu czego nie było w europie zachodniej.
            Faktycznie jak piszesz świat XVIII w. różnił sie od końca XIX w.
            wcześniej dawny konserwatyzm stał na straży gospodarki cechowej
            reglamentowanej i świata małych społeczności, z czasem zaczął sobie
            przyswajać liberalne podejście do gospodarki ale oparte na stałych i
            niezmiennych zasadach moralnych, konserwatyzm nie tworzy nowych
            wartości w miejsce starych a rozwija juz istniejace w zgodzie z
            generalnymi założeniami opartymi w naszych warunkach (łacińskich) na
            dekalogu(choc w różnych warunkach mogą one różnie wygladać, inny
            jest konserwatyzm anglosaski, inny był hiszpański), generalnie jego
            podstawą są zasady, to co jest znimi zgodne moze być adaptowane to
            co niezgodne jest odrzucane - są granice których przekroczyć nie
            wolno.
            Oczywiście w szerokim tego słowa znaczeniu mozna pojecie sprowadzić
            ad absurdum i rozumieć konserwatyzm jak obronę starego, więc idac tą
            logiką obrońcy PRLu sa w pewnym sensie konserwatystami, ale nie o
            takie szerokie znaczenie tego pojęcia nam chodzi.
            Generalnie podstawa wyjścia do rozważań dla konserwatysty jest
            koncepcja praw naturalnych i na jej podstawie opisuje on i urzadza
            społecznośc w której żyje, pozytywizm i czysta nieskrępowana wola
            ludzka w tworzeniu praw i ograniczeń sa dla niego obce, taka postawa
            jak najbardziej może rodzić różnego nieusuwalne paradoksy z punktu
            widzenia liberała czy socjalisty, tym niemniej konserwatysta zawsze
            za punkt odniesienia będzie miał uniwersalne prawa boskie, które
            wyznaczaja ramy i granice jego działania.




            pozdrawiam
            • grzegorzlubomirski Tylko jeszcze nikt nie znalazl ksiegi 12.03.08, 18:52
              z zapisem tego uniwersalnego prawa naturalnego, albo jest ono tak
              ogolne jak konstytucja i mozna wszystko tam wlozyc. Tak wiec to tez
              nie moze byc zadnym kryterium, bo ja sam juz widzilem tyle wersji
              tego prawa nautralnego w ramach jednej kultury ze sie moze w glowie
              zakrecic.

              Dla Aztekow do tego prawa na 100% wchodzilo skladanie ofiar z ludzi
              bo inaczej by tego nie robili, z koleji katolickim ksieza i biskupi
              po 19 wiek mogli posiadac niewolnikow bo przeciez nie ma zadnego
              przykazania kotre tego zakazuje.

              Moralnosc nie jest stala i niezimienna. Takze Dekalog obecnie ma
              zupelnie inny sens niz w trakcie powstawania. Niktore przykazania,
              ktore mialy wielka wage 3000 lat temu obecnie sa wrecz
              niezrozumiele, jak np: to o urzywaniu imienia Boga, inne sa zupleni
              inaczej rozumiane lub wrecz nieistotne tak jak bezwarunkowe Czcij
              rodzicow. Ale to jest zupelnie inny temat.

    • isa.stern Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 17:43
      jestem liberałką i to, jak ja rozumiem liberalizm jest proste do określenia,
      gdyż jego definicję zamieściłeś w poście, mogę się tylko pod nią podpisać...
      natomiast pytanie, jak inni widzą liberalizm (np. PiS) też nie jest trudne do
      określenia, wystarczy posłuchać prezesa Kaczyńskiego, aby się przekonać, że
      bazuje on na czarnym RP liberalizmu, stworzonym za czasów PRL...
      • wariant_b Re: Liberalizm po polsku. 12.03.08, 20:07
        witaj, isa.stern,

        kiedyś bardzo lubiłem czytać Twoje komentarze, a teraz jakoś
        tak rzadko się spotykamy. Wpadaj częściej.
    • grzegorzlubomirski Bardzo krotko zajme sie jesze Wolnoscia 12.03.08, 18:39
      inna podstawowa kategoria liberalizmu oraz jej powiazaniu z rynkiem
      i wlasnoscia prywatna. Warto dodac ze w liberalizmie (odmiennie niz
      w libertarianizmie) wlasnosc nie jest niczym swietym.

      Otoz wolnosc ma w opini liberalow jedno bardzo podstawowe
      ograniczenie, nie mozna z niej zrezygnowac na rzecz kogos innego.
      Oznacza ze nie mozna dobrowolnie zrzec sie wolnosci w zamian za
      cokolwiek. Tylko co to oznacza praktycznie? Czy faktyczny stan
      totalnej zaleznosci od kogos bez pisemmnej zgody jest taka
      rezygnacja? Liberalowie odpowiadaja ze tak. Wystarczy tylko pomyslec
      jakie drzwi otwiera tego rodzaju myslenie, toz to prawie marksizm.
      Moze wlasnie dlatego Milton Fridman opowiadl sie za podatkiem
      negatywnym, czyli praktycznie pensja dla kazdego za samo istnienie.
      Dla wielu czysta komuna.

      Rowniez stosunek do wlansci prywatnej nie jest az taki jasny jak by
      sie wydawala. Wyobrazmy sobie sytuacje ze w danym kraju caly teren
      jest podzielony miedzy prywatnych wlascicieli, ktorzy posiadaja
      wylaczne prawo dysponowania nim. Oznaczalaoby to ze w kraju
      calkowitej wlasnoci prywatnej cos takiego jak podrozowanie byloby
      niemozliwe. Kazdy moglby poruszac sie po wlasnej posesji i po innych
      za kazdorazowa zgoda wlasciiela. Zeby podrozowanie w formie
      minimalnej stalo sie mozliwe wlasciciele musieli byc czesc praw do
      danego terenu upublicznic, prawo przejezdzania. Oczywiscie gdyby to
      zrobili stworzyli by automatycznie zaczatek wlasnosci wspolnej,
      potem do tego doszly by kable, wodociagi, drogi itp. Ewidentne saje
      sie ze dla istnienia wolnosci niezbedna jest w pierwszej kolejnosci
      wlasnoc wspolna albo wrecz brak wlansoci. :)

      Oczywiscie obecnie tytul wlansoci odgrywa duzo role choc nie tak
      wielka jak jeszcze w 19 wieku. Posiadajac cos czesc praw wlasnosci
      dzielimi z innymi w coraz wiekszym stopniu. Liberalni ekonomisci
      mowia ze to nie forma wlasnoci decyduje o efektywnosci zarzadzanie
      ale forma rynku. Monopol jest tutaj uosobieniem zla, tak prywatny
      jak i panstwowy. I tutaj napotykamy znowu paradoks. Liberalizm
      lamie wszystkie swoje zasady.
      Otoz Liberalowie praktycznie zawsze uwazaja ze panstwo winno
      przeciwdzilac powstawaniu monopoli. Ale przeciez firma wykupujaca
      inne firmy nie postepuje wbrew zasad libralnych. Sprzedajacy
      sprzedajae swoja firme dobrowolnie, nikt go do tego nie zmusza
      (zakladamy), transakcja odbywa sie zgodnie z prawem, wczesniej firma
      kupujaca podjela juz wiele identycznych transakcji i tylko ta jedna
      ostatnia, ktora niczym sie nie rozni od innych jest kryminalizowana
      w imioe interesu wspolengo, spolecznego. To jest jak powiedzic
      mozesz wygrac ale nie za bardzo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka