wariant_b
11.03.08, 23:42
grzegorzlubomirski, którego poczucie realizmu jest dla mnie
czasami aż nieznośne, rzucił mimochodem ciekawy problem,
a mianowicie, jak nasze rozumienie pojęcia "liberalizm"
obiega od tego, jakie jest ono na Zachodzie.
W kółko mówimy na forum "liberał", "liberalny", "liberalizm".
Dla jednych jest to komplement, dla innych prawie obelga.
O czym zatem mówimy, a co postronny mógłby zamiast tego usłyszeć?
Co to jest liberalizm po Polsku?
---
"Liberalizm mówi o wolności, ale dla każdego, o równości
w dysponowaniu wolnością. Zgromadzona ilość dóbr materialnych
nie może ograniczać wolności innych ludzi. To, co każdy człowiek
robi jest jego prywatnym wyborem, ale ten wybór (czy ktoś chce być
egiptologiem czy milionerem) nie może mieć konsekwencji w sferze
publicznej, w sferze wolności. Jedynie zachowania kryminalne
winni prowadzić do ograniczenia wolności."
---
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=76840685&a=76852163
grzegorzalubomirskiego nie zastąpię (choć może skłonię do szerszej
interpretacji), bo moje pojmowanie liberalizmu jest takie trochę
po środku. Ale temat wydał mi się niezmiernie ciekawy, bo
przecież jest na forum sporo osób, których pojmowanie liberalizmu
musiało ostatnio ulec sporym przeobrażeniom.