kataryna.kataryna
09.10.03, 17:39
Pani Aleksandro, biję się w piersi i przepraszam za swoje siepactwo. Do dziś
nie rozumiałam, że tę bezkompromisową walkę o kompromis w interesie Polski
pani prowadziła. I dziennikarzy. I czytelników. I jeszcze raz Polski. I
Agory. Popłakałam się ze wzruszenia przy pani chwytającym za serce
oświadczeniu. Ujęła mnie zwłaszcza końcówka "Jestem głęboko dotknięta tym, że
moja osoba usiłuje być wplątana z tzw. aferę Rywina". Też bym była dotknięta.
Tylko dlaczego ta pani osoba usiłowała tak bardzo, że się jej udało?
www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34438,1714864.html