douglasmclloyd
27.10.03, 19:37
Starosta starachowicki Mieczysław S. był wściekły, bo osoba, do której
dzwonił, nie odbierała telefonu. Pamiętał, że o tej porze jego znajomy,
gangster Leszek S., będzie kupował broń, a przed kilkunastoma minutami
dowiedział się, że policja o wszystkim wie i zorganizowała zasadzkę. "Gdzie
się, k..., podziewasz. Musisz się ze mną natychmiast skontaktować, bo będzie
gnój" - taką wiadomość Mieczysław S. zostawił w poczcie głosowej telefonu
Leszka S. Gnój jest jak jasna cholera. Do okoła sami gnojarze: min. Sobotka,
min. Janik, komendant główny policji i paru podrzędnych posłów sojuszu. A
miało być czysto i przyjemnie.