Dodaj do ulubionych

Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezdentem?

24.11.08, 20:30

Odrzucając emocje, interesuje mnie casus.
Rajiv Gandhi został premierem po śmierci matki Indiry Gandhi.
Benazir Bhutto, premier Pakistanu, była córką prezydenta tego kraju
Ali Bhutto.
George W.Bush to syn George Busha seniora - obaj byli prezydentami
USA.

Jarosław Wałęsa jest dziś spokojnym, cichym politykiem, który nie
wykazuje zdolności do charyzmatycznego przywództwa w stylu swojego
ojca, Lecha. Ale gdyby...

Czy Polska byłaby gotowa wybrać go na stanowisko prezydenta kraju
przy założeniu, że okazałby się wybitnym politykiem i przywódcą?
Czy Polska zapomniałaby mu ojca? Pomogłoby mu to, czy przeszkodziło?

Wilk

PS.
Pytam o powyższe, bo przyglądając się karierze Hillary Clinton,
żonie prezydenta USA Billa Clintona, skojarzyłem niezwykle wyniki
badań opinii publicznej sprzed kilku lat: wówczas Jolanta
Kwaśniewska typowana była do prezydentury RP na PIERWSZYM MIEJSCU
miejscu nie mając najmniejszych kwalifikacji politycznych.
Obserwuj wątek
    • gurru [...] 24.11.08, 20:32
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • damakier1 Każdy nosi buławę w plecaku... 24.11.08, 23:48
      W jaki sposób polityczne kariery rodziców wpływają na kariery ich
      dzieci? A kariery mężów na kariery żon? Chyba różnie, ale raczej zła
      sława poprzednika bardziej szkodzi, niż dobra sława pomaga.
      Pytasz, czy Polska zapomniałaby Jarosławowi Wałęsie ojca. Ja myślę,
      że nie ma powodu, żeby mu zapominać. Według mnie, taki ojciec to
      powód do dumy. Nie wiem, jak głosowaliby Polacy. I nie wiem, jak
      sama bym zagłosowała. Teraz chyba i sam Jarosław Wałęsa się nie
      widzi w roli prezydenta.
      Mnie najbardziej ciekawi odpowiedź na inne Twoje pytanie, troszkę je
      zmodyfikuję : czy Polska jest gotowa wybrać na stanowisko prezydenta
      wybitnego polityka i przywódcę?
      • wilk.podhalanski No tak... :) 25.11.08, 00:06

        Na to elementarne pytanie nic nie daje odpowiedzi :)

        Pozdr.
        Wilk
    • zoil44elwer Re: Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezde 25.11.08, 00:13
      Na zasadzie że mu się należy bo ma ;dobrą;krew i ojcowski życiorys w
      zanadrzu?Póki co to robi interesy w Chinach gdzie nie przestrzega się praw
      człowieka.No i nie ma oficera prowadzącego ze służb.Marne szanse więc ma.
      • wilk.podhalanski Re: Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezde 25.11.08, 00:17

        Zwyciężyłeś zoil. Dopisuję cie do listy znikniętych. Szkoda mi
        ekranu.

        Wilk
    • elfhelm Re: Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezde 25.11.08, 00:30
      Z pewnością nazwisko dotąd Jarosławowi Wałęsie pomagało. Jest niewątpliwie
      doskonale wykształcony, ale przed startem do PE (2004 z listy NKW Płażyńskiego)
      w ogóle nie było o nim słychać, a doświadczenie zawodowe miał nikłe.

      Po uzyskaniu mandatu poselskiego w 2005 z listy PO - obserwując z sąsiedniego
      okręgu wyborczego - mogę stwierdzić, że zaczął działać na własne nazwisko. Dość
      aktywny w lokalnych sprawach i pewnie to przyczyniło się do jego naprawdę bardzo
      dobrego wyniku w 2007 (a lista PO w okręgu gdańskim mimo wyjazdu Tuska do W-wy
      była bardzo silna).

      Jeśli miałby zostać prezydentem, to pewnie nie wcześniej niż w 2025-2030.
      Nazwisko ojca będzie wówczas kojarzone właśnie z wielkim ruchem Pierwszej
      "Solidarności", a o braciach Kaczyńskich, Cenckiewiczu i tym drugim, niewiele
      kto będzie już pamiętał.
      • zoil44elwer Re: Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezde 25.11.08, 09:05
        A ilu Polaków wiedziało o Bolku w 2005 czy 2007?Nieliczni.Jeszcze jak Jaruzelski
        czy Kiszczak puszczą farbę,to mury kitu-mitu runą,runą!!
    • cor-tex NIE! lubimy dynastii glupcow 25.11.08, 01:46
      • goldenwomen25 i tej wersji sie trzymajmy 25.11.08, 07:25
        he he he he
    • wariant_b Re: Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezde 25.11.08, 01:50
      wilk.podhalanski napisał:
      > Kwaśniewska typowana była do prezydentury RP na PIERWSZYM MIEJSCU
      > miejscu nie mając najmniejszych kwalifikacji politycznych.

      Kwalifikacje polityczne polegają najczęściej na przejęciu ludzi,
      znajomości, struktur organizacyjnych po swoim wielkim poprzedniku.
      Bo nie jest prawdą, że władza to jedna osoba. Władza jest wielka.
      To tysiące popleczników, zaufanych ludzi w terenie, znajomych
      i krewnych królika - to oni tworzą ową władzę. Wybieramy sobie
      Prezydenta, który jest konkretną osobą - ale na tym wyborze zyskują
      tysiące ludzi - znanych nam, lub zupełnie nieznanych.

      Jola Kwaśniewska, wbrew temu co mówisz, miała ogromne "kwalifikacje",
      bo poparcie wszystkich, którzy mogli liczyć na zachowanie swojej
      pozycji zdobytej dzięki jej mężowi. A ekipę Kwaśniewski miał
      świetną - widzimy to teraz aż wręcz brutalnie. Kiedyś, w dyskusjach
      telewizyjnych, ludzie Prezydenta wiedzieli więcej i lepiej niż
      Rząd czy opozycja. Dzisiaj fascynujemy się głównie tym, jaką
      głupotę mogą palnąć i jaką niewiedzą potrafią się wykazać.
      Polityk, który nie ma ludzi - nie ma kwalifikacji do rządzenia.

      "Ten pierwszy" jest etykietką dla swoich ludzi. Jeśli ma znane
      nazwisko - to dobrze. Jeśli jest w miarę rozgarnięty i sympatyczny
      - jeszcze lepiej. Mniej trzeba będzie wydać na promocję.
      Za te same pieniądze będzie można zebrać więcej głosów.

      > Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezydentem?

      Nie, nie może. Ma znane nazwisko, ale nie ma swoich ludzi,
      nie przejął i nie przejmie ich po Ojcu. Nie przejmie struktur
      terenowych, nie przejmie doradców, źródeł finansowania kampanii.
      Ma szanse tylko niewiele większe, niż gdyby nie nosił nazwiska
      Wałęsa. Realnie warte jest ono teraz mniej niż 5% w wyniku
      wyborczym.

      Nie, nie może. Nie mamy w Polsce takiej tradycji. Podświadomie
      boimy się tego typu wyborów. Nazwisko bardziej przeszkadza.
      • taziuta Re: Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezde 25.11.08, 03:41
        wariant_b napisał:

        ...
        > > Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezydentem?
        >
        > Nie, nie może. Ma znane nazwisko, ale nie ma swoich ludzi,
        > nie przejął i nie przejmie ich po Ojcu. Nie przejmie struktur
        > terenowych, nie przejmie doradców, źródeł finansowania kampanii.
        > Ma szanse tylko niewiele większe, niż gdyby nie nosił nazwiska
        > Wałęsa. Realnie warte jest ono teraz mniej niż 5% w wyniku
        > wyborczym.
        >
        > Nie, nie może. Nie mamy w Polsce takiej tradycji. Podświadomie
        > boimy się tego typu wyborów. Nazwisko bardziej przeszkadza.

        Nazwisko nie musi przeszkadzać. Sikorskiemu nie przeszkodziło.
        No i żadnych ludzi ani struktur po dziadku nie przejmował... :)

        Elfhelm powyżej ma ciekawe spostrzeżenia.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=87655138&a=87665819
        • wariant_b Re: Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezde 25.11.08, 09:01
          Sikorski jest dość pospolitym nazwiskiem, a Radek nie jest
          z tego co mi wiadomo, żadnym krewnym generała, a tym bardziej wnukiem.
          I jeszcze nie został prezydentem.
      • logo.vlad Re: Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezde 25.11.08, 09:55
        wariant_b napisał:

        > wilk.podhalanski napisał:
        >
        > > Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezydentem?
        >
        > Nie, nie może. Ma znane nazwisko, ale nie ma swoich ludzi,
        > nie przejął i nie przejmie ich po Ojcu. Nie przejmie struktur
        > terenowych, nie przejmie doradców, źródeł finansowania kampanii.
        > Ma szanse tylko niewiele większe, niż gdyby nie nosił nazwiska
        > Wałęsa. Realnie warte jest ono teraz mniej niż 5% w wyniku
        > wyborczym.

        Wariancie, pozwolę sobie dorzucić do zestawu przytoczonego przez Wilka jedno nazwisko. Nazwisko niewielkiej wagi w porównaniu z przytoczonymi przez założyciela wątku, ale mogące mieć w świetle prowadzonych tu rozważań pewne znaczenie. Jak zamierzałbyś wpasować w obraz b. senatora Adama Gierka i jego miażdzące zwycięstwo w wyborach senackich?
        Zgadzam się z Tobą co do "kwalifikacji" dziedziców w klasycznych dynastiach politycznych - kwalifikacje to w znacznej mierze ludzie i struktury, zaufani i bezwładnościowi. I w tym sensie o klasycznej dynastii mówić tu byłoby ciężko.
        Natomiast prywatnie wagę nazwiska szacowałbym na nieco więcej niż pięć procent, jeśli młody wykaże choć część charyzmy starszego, a konkurencja znacząco się nie wzmocni. Dodatkowo te 5-7% już samo w sobie może stanowić niezły punkt wyjścia do budowania własnej pozycji. Raczej na teraz, ale w dalszej przyszłości?
        • logo.vlad *korekta - raczej NIE na teraz n/t 25.11.08, 09:56
      • wilk.podhalanski 3 razy nie, wariancie. 25.11.08, 12:50
        1. Podstawą fantastycznego wyniku Kwasniewskiej w pollu była ogromna
        sympatia własna do tej kobiety. Coć, jak kiedyś szaleństwo na
        punkcie Evity Peron. Ludzie zawierzyli jej urokowi i temu, że jako
        żona Kwaśniewskiego prezydenta, będzie w stanie kontynuować dobrą
        politykę na jeszcze piękniejszym poziomie.

        Fachowośc w ogóle nie była brana pod uwagę, a struktury w ogóle nie
        były analizowane - ot, zwykłe badaniue społeczne OBOSu czy PENTORA.

        Ludzie jej chcieli z jakiegoś niemerytorycznego powodu.

        2. Obama nie miał żadnych struktur, gdy startował. Nie miał ich
        także Andrzej Olechowski, kiedy zgarnął 12 procent "własnymi
        ręcami". Wałęsa ma czas, żeby powołaćswój komitet, znaleźć fundusze,
        uwieść ludzi. Nie wiem, czy potrafi i - tego dotyczyło pytanie - nie
        wiem czy nazwisko by mu pomogło. Może jest teraz za wcześnie, może
        Wałęsa-ojciec musi umrzeć i stać się legendą, ale struktury są tu
        sprawą do ogarnięcia, chocby na bazie spontanicznego zrywu.

        3. I to jest pytanie, które postawiłem i na które ty dajesz
        negatywna odpowiedź. A ja nie wiem, czy masz rację. Janusz
        Onyszkiewicz, żonaty z wnuczką marszałka Piłsudskiego, zawsze w
        kampaniach podkreślał to powinowactwo i brane ono było za kapitalną
        monetę: że jakaś tradycja nie zostanie pokalana, albo i będzie
        kontynuowana. Ale Onyszkiewicz nie jest typem przywódcy, nie porywa
        tłumów, to skaza, która nie pozwoliła mu tego eksperymentu
        skonsumować.

        Młody Wałęsa jest politykiem bardzo zdolnym, bardzo inteligentnym,
        na tyle inteligentnym i rozsądnym, że nie widać w nim chęci
        sprawowania przywództwa. Raczej stoi z boku i nie miesza się w
        pojedynki o funkcje. Może wie, że poprzeczka ojca wisi wysoko? A
        może potrzebuje czasu? A może jest człowiekiem nowej generacji i
        sprawowanie władzy go w ogóle nie interesuje?

        Ja bym chciał, żeby pewnego dnia Polska stanęła przed takim
        eksperymentem.

        Pozdr.
        Wilk
        • logo.vlad Hmmmm... 25.11.08, 15:06
          Hmmmm...

          Czemu, Wilku, mam chwilami wrażenie, że piszecie z Wariantem bardzo
          podobne rzeczy, tylko bardzo różnymi słowami?
          Piszesz:
          > Ludzie zawierzyli jej urokowi i temu, że jako
          > żona Kwaśniewskiego prezydenta, będzie w stanie kontynuować dobrą
          > politykę na jeszcze piękniejszym poziomie.
          A czy Wariant przypadkiem nie przekładał właśnie słów "żona
          Kwaśniewskiego prezydenta" i "kontynuować" na nieco mniej piękny
          język wyborczy? Coś sprawiało, że widziano w Jolancie kontynuatorkę
          prezydentury Aleksandra, kogoś, kto tęże prezydenturę i tęże
          politykę płynnie odziedziczy. I ta wizja, wizja kontynuacji,
          znacząco przyczyniła się do jej notowań (kwestię uroku pomijam, choć
          swoje procenty do notowań bez wątpienia dołozył).

          Mam wrażenie, że Wariant patrzył, może za sprawą Twoich przykładów
          (Bushowie!), trochę bardziej w kategoriach klasycznych dynastii
          politycznych, gdzie dziedziczy się poparcie w znacznej mierze
          poprzez dziedziczenie popleczników, niż przez pryzmat wpływu samego
          nazwiska - i w tym sensie ma on sporo racji, Wałęsa junior nie jest
          tego rodzaju "dziedzicem". Nieco upraszczając - od strony
          organizacyjnej byłby bardziej Jarosławem niż Wałęsowiczem.

          Oczywiście struktury da się zbudować. Tyle że mlodszy Wałęsa
          musiałby je budować od zera, albo wpasować się w któreś z już
          istniejących - czyli znowu pozycja startowa szeregowego polityka,
          nie "dziedzica". Owszem, dalszą drogę nazwisko mogłoby nieco
          ułatwić, ale właśnie - nieco ułatwić, nie zastąpić.

          A jeśli chodzi o Twoje tytułowe pytanie - coż, po prostu nie wiem.
          Potwornie rzecz utrudnia to "kiedyś", bo każe patrzyć poza granicę
          przewidywalności naszej wciąż niedojrzałej sceny politycznej. W tej
          chwili nazwisko byłoby zapewne takim samym (albo i mniejszym)
          ułatwieniem w walce o próg wyborczy, jak zawadą w walce o
          prezydenturę. Za paręnaście lat... zależy to od tak wielu czynników,
          że ciężko coś konkretnego powiedzieć, ale dośc sensownie brzmią
          przypuszczenia Elfhelma.


          VlaD
          • wariant_b Re: Hmmmm... 25.11.08, 17:32
            Tak, mamy na tyle podobne poglądy, że bardziej wychodzą różnice
            charakterów i czy wyobraźni.

            Już kiedyś pisałem, że problem w polemice w wilkiem polega na tym,
            że obraz, jaki on przedstawia jest dość mocno spójny. Nie da się
            sensownie zakwestionować jednego fragmentu i wymienić na inny,
            bo całość nie będzie przez to lepsza, lecz gorsza.

            Nie patrzę na to, jak sądzisz, pod kątem dynastii politycznych.
            Nie ma takich tradycji w Polsce, niepodobna dobrać właściwych
            przykładów. Owszem, jest cholerna ilość nepotyzmu, ale to nie
            jest to samo. Po prostu nie mamy takiego zwyczaju. Europa nie ma.
            Coś się w którymś momencie tak ułożyło, że źle patrzymy na
            dynastie elekcyjne. Ale jest to w kulturze Pakistanu czy Indii,
            na które powoływał się wilk, czy ciągle cywilizowanej inaczej
            Ameryki.

            Masz zupełną rację, że właściwie nie tyle polemizujemy, co badamy
            spójność tezy postawionej przez wilka i jej rozmaite aspekty.
            I wilka konkluzja, że właściwie dobrze by było, i moja, że właściwie
            to mało realne - nie są sprzeczne.
        • wariant_b Re: 3 razy nie, wilku 25.11.08, 17:13
          1. Miejsce w rankingach, w których dziennikarze zestawiają przeróżne
          osoby nie pytając ich nawet uprzednio, czy zamierzają kandydować
          nie przekłada się nijak na wynik wyborczy. HGW też miała kiedyś
          wysokie notowania, nawet Tomasz Lis prowadził w rankingach.
          Mamy wiele, ale to wiele piękniejszych i bardziej sympatycznych
          kobiet, niż Jola Kwaśniewska. Urok może gra tu pewną rolę, ale
          nie jest to rola decydująca. Kontynuacja linii - owszem.

          I tak jak wcześniej już mówiłem, gdyby startowała, byłaby zapewne
          najbardziej kompetentnym kandydatem. Bo kompetencja nie jest
          cechą osoby prezydenta, a jego Urzędu. Co z tego, że Kwaśniewska
          nie zna się na bankowości - swojego Skrzypka nam nie wciśnie.
          Zapyta. Nie ten styl, nie ta klasa, nie ten poziom kompetencji.

          2. Obama był senatorem stanu Illinois. W Stanach to nie jest zły
          punkt startowy. A struktury potrzebne przy wyborach dostał od
          partii. Wybory pochłonęły rekordową jak na warunki amerykańskie
          i niewyobrażalną jak na polskie kwotę pieniędzy. A w naszych
          warunkach od dobrych kilkunastu lat też zawsze wygrywał ten,
          który najwięcej wydał na kampanię. Mało zauważalne, a jednak.
          Gross wyborców to nabywcy towaru o nazwie "wizerunek".
          Szarzy konsumenci kolorowych reklam wyborczych.
          Można im sprzedać i "starą, solidną markę" i "zupełną nowość".

          3. Szczerze mówiąc, nawet nie zauważyłem, więc nie wiem o tym.
          Może podkreślał mało wyraźnie. Kwaśniewski, Olechowski... może
          Cimoszewicz... tak sobie liczę w pamięci przyzwoitej klasy
          kandydatów na urząd Prezydenta. Mało tego było. A przecież
          w przyrodzie nie ma cudów - Wałęsa został prezydentem,
          Kaczyński został... Wiadomo z góry było, że będą pomyłkami
          demokracji - i byli. Nie da się oszukać matki natury.

          Młody Wałęsa? Zobaczymy.
          Statystyka nie daje mu większych szans. Nazwisko nieco je zwiększa.
          Cechy osobiste - te dopiero musi ujawnić. Może będzie społeczne
          zapotrzebowanie na młodego Wałęsę? Ja wątpię.
    • tonieja10 czy Polacy wybiora durnia po raz drugi na prezia? 25.11.08, 10:00
      na pewno nie.
    • 1normalnyczlowiek Inteligencja Jarosława dorównuje inteligencjiLecha 25.11.08, 10:09
      wilk.podhalanski napisał: Czy Jarosław Walęsa może zostać kiedyś prezdentem
      Odrzucając emocje, interesuje mnie casus.

      ---> Wybrać go można, będąc jedynie w stanie zamroczenia, nie widząc, że jest
      takim samym bufonem, jak jego ojciec.
      Jarosław jest zajefajny, zarobiony, on nie będzie miał czasu na jakieś
      prezydentury ...
    • zwykly322 Re: Gdzieś tam koń był Senatorem? 25.11.08, 10:26
      Na świecie są rzeczy o których nie śniło się "fizjologm">
      • remez2 Myśmy w sejmie mieli Konia Który Łże. 25.11.08, 10:29

      • zoil44elwer Re: Gdzieś tam koń był Senatorem? 25.11.08, 13:09
        zwykly322 napisał:

        > Na świecie są rzeczy o których nie śniło się "fizjologm">
        Oriana Fallaci w 1990 o Wałęsie:Jest w nim nawet pewien miazmat faszyzujący,że
        kiedy dosięgnie władzy,podaruje fotel senatora swojemu koniowi lub swemu
        kierowcy..."Trochę łyso czują się zapewne faceci(konie),którzy w roku 1989
        zostali posłami i senatorami dzięki temu,ze Wałęsa się nimi sfotografował!!
    • remez2 W myśl Konstytucji k a ż d y 25.11.08, 10:26
      obywatel może zostać prezydentem.
    • prawieemeryt Czy wśród 38 mln. 25.11.08, 10:30
      nic się lepszego nie jest w stanie znaleźć - ciemny ludu?
    • haen1950 Dynastyczne skłonności, Wilku? 25.11.08, 10:38
      Tempo zmian jest tak szalone, że wymaga szalonej konkurencji na
      polityków również. Dynastie są dobre na powolne życie.

      Polski prezydent powinien być mocny tylko siłą perswazji i
      autorytetu, niczym więcej. A najmniej pieniędzmi.
      • wilk.podhalanski Pytanie wydawało się proste. 25.11.08, 12:32

        Oto potomek sławnego Polaka stara się o wysokie stanowisko. Kiedy po
        jednym Bliklem drugi Blikle prowadzi cukiernię, mamy wrażenie
        kontyuacji tradycji i czujemy siędobrze. Kiedy naszą sprawę prowadzi
        mecenas ze znanej rodziny DeVirion, czujemy, że jesteśmy w dobrych
        rękach, ktokolwiek by to nie był - syn, brat czy inny krewny
        sławnego Tadeusza DeViriona.
        Jane Fonda była córką Henry Fondy i to w jakimś sensie gwarantowało,
        że przynajmniej wiedzę o fachu ma ogromną. W Polsce synowie Opani
        czy Damięckiego są b.dobrymi aktorami.

        Syn Lecha Wałęsy widział i słyszał rzeczy, jakich nikt inny nie
        słyszał. Był świadkiem rozterek, nadziei, niepokojów, sukcesów.
        Widział jak ojciec do wszystkiego dochodzi, jak omawia strategie,
        jakie ma prognozy i skąd je wysnuwa. Uczył się polityki mimochodem,
        i to tej na jawyższym poziomie.

        Kiedy czasem go słyszę, to słyszę człowieka niezwykle rozumnego,
        powściąglikwego, mówiącego z wielką dawkąinteligencji i zarazem
        politycznej dyplomacji. Jest w stanie obronić wroga, jeśli dostrzeże
        w jego zachowaniu rzeczy cenne. To rzadka umiejętność.

        W normalnej (a raczej nienormalnej polskiej) sytuacji musiałby
        spokojnie budować swoją frakcję w PO, piąć się powoli do góry,
        pewnego dnia dotrzeć do zarządu władz jako członek i być może
        pewnego dnia sięgnąć po przywódzctwo. I to jest pytanie: czy
        nazwisko ojca będzie mu wtedy przeszkadzać? Ktoś wyjął dziadka z
        Wehrmachtu, ktoś gmerał Markowi Borowskiemu w przeszlości jego
        rodziny. Tu wszystko jest na tacy.

        Czy więc Polacy zaparagnęłiby wówczas zniszczyć mit Wałęsy, cy też
        pójść śladem Kennedych i wesprzeć go nawet irracjonalnym zaufaniem.

        Tak proste to było pytanie.

        Twoja odpowiedź Haen wskauje na to, że gdybym zapytał o to, czy
        Krystyna Janda ma szansę na funkcję prezydenta, napisałbyś
        zapewne "chcesz pokazać, że jesteś hetero, czy co?".

        Pozdr.
        Wilk

        Janda na prezydenta byłaby świetną kandydaturą. DOKONAŁEM ODKRYCIA!
        • haen1950 Re: Pytanie wydawało się proste. 25.11.08, 13:20
          Przepisy na dobre pączki to właśnie sposób na spokojne życie.
          Zresztą Blikle nie jest ten sam, co kiedyś. Szyld nie stanowi o
          jakości dzieła, znam co najmniej dwie lepsze cukiernie warszawskie,
          i tańsze.

          Za mało widać młodego Wałęsę, żeby go ocenić. Krótkie retrospekcje i
          wystąpienia twego zachwytu nie uzasadniają. Stary, oprócz zasług,
          miał i ma nadal znakomite przywary.

          Poza tym, facet młody jest. Jeżeli jest, jak mówisz, to wypłynie.
        • damakier1 Re: Pytanie wydawało się proste. 25.11.08, 17:36
          Przykłądy Bliklego, DeViriona mówia o tradycji rodzinnej
          przekazywanej z ojca na syna. Dlatego mam zaufanie do dzieci
          dziedziczących fach ojca, że ojciec miał moje uznanie.Wierzę, że
          dzieci pójdą jego śladem, będą tak dobrze wykonywać fach, jak on.
          W przypadku Lecha Wałęsy mam szacunek do całej jego drogi życiowej,
          ale prezydentura jest w niej najsłabszym punktem. Nie zagłosowałabym
          ponownie na Lecha Wałęsę (chyba, że kontrkandydatem byłby któryś
          Kaczyński) tym bardziej nie głosowałabym na Jarosława w nadziei, że
          sprawując urząd prezydenta będzie się wzorował na ojcu. Mogłabym na
          niego głosować, gdyby samodzielnie oakazał się wybitnym politykiem.
          Nazwisko daje mi tylko większą rejkojmię, że jest porządnym
          człowiekiem "w ogóle".
          A tak z ciekawości - Ty widzisz w Jarosławie Wałęsie dobrego
          kandydata na prezydenta?
          No i przy okazji - moim kandydatem na prezydenta, juz od bardzo
          dawna, jest Andrzej Zoll.
          • wilk.podhalanski Re: Pytanie wydawało się proste. 25.11.08, 18:03

            Od kilkunastu lat w wielu krajach istnieje coś, co ma
            nazwę "tactical voting
            ("en.wikipedia.org/wiki/Tactical_voting#Types_of_tactical_voti
            ng"). Głosowanie nawet wbrew swoim własnym preferencjom, aby
            zapobiec wyborowi kogoś niepożądanego.

            De facto Polacy zagłosowali taktycznie w ostatnich wyborach - a więc
            przeciw PiS Kaczyńskiego, więc za PO (nawet, jesli było im bliżej do
            SLD, ale chodziło o wymiecenie PiS z tronu, a w tej sprawie tylko PO
            dawała na gwarancje powodzenia)

            Otóż ja bym zagłosował taktycznie na Jarosława Wałęsę w kazdym
            głosowaniu, które byłoby według mnie przeciwko niemal wszystkim
            kandydatom wywodzacym się z dzisiejszego sejmu. Sądzę bowiem, iż
            Polsce potrzebne jest ostre przewietrzenie na szczytach, a
            jednocześnie jakiś ślad opamiętania, a tu jest nadzieja, że obecność
            Wałęsy seniora daje poczucie rozwagi.

            Bo Wałęsa jako człowiek starszy jest zdecydeowanie bardziej
            rozważny, niż był kiedyś. Ale póki co to czysta spekulacja i
            fantazje.

            Pomyślałem o Jarosławie Wałęsie wyłącznie hipotetycznie, na kanwie
            dziedziczenia sławnego nazwiska. Sądzę, że dzisiejszy czas wymaga
            zmiany politycznego wierzchołka na bardziej kompetentny i na
            bardziej charyzmatyczny, bo ludzie potrzebują wiary.

            Myślę, że młody Wałęsa może być zdolnym kandydatem, ale nie wiem,
            czy będzie kiedykolwiek w stanie porwać tłumy, czy uwieść masy - a
            bez tego żadna prezydentura nie będzie sukcesem.

            Nie mówię jednak nie, na tyle co go kątem oka dostrzegłem.

            Wilk
            • wariant_b Re: Pytanie wydawało się proste. 25.11.08, 20:37
              Swoją drogą byłaby to piękna historyczna klamra - Lech Wałęsa
              rozpoczął, a Jarosław Wałęsa zakończył III RP.

              Tylko czy znajdzie się kiedyś taki polityk, który będzie miał
              dość determinacji i siły woli, by skończyć III nie zaczynając IV?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka