sovieticushomo
02.07.09, 20:34
Nie przyznał się do tego Monice Olejnik w "kropce nad i" ale
przyznał się naszemu przedstawicielowi przy stoliku w "Cactus Blue".
Mowa jest o zgodzie Aleksandra Kwaśniewskiego na start w wyborach
prezydenckich z ramienia SLD.
Na pomysł wpadł już dawno, jak ćwierkają wróble, sam Napieralski ale
nie zdradzał się z nim z powodu sprzeciwu Olejniczaka.
Teraz Olejniczak nie liczy się w SLD i pomysł znalazł uznanie w
oczach kandydata.
Kandydowanie Kwaśniewskiego na najwyższy urząd w Polsce jest zgodne
z prawem i stanie się kolejną, tym razem najprawdopodobniej udaną,
próbą mobilizacji szerokiego spektrum wyborców nieprzepadających ani
za Donaldem Tuskiem, ani Lechem Kaczyńskim.
Będzie jednocześnie, jak wskazują sondaże NAI, skuteczną zagrywką w
najbliższych wyborach parlamentarnych co ma zapewnić wprowadzenie
SLD do grona najważniejszych partii w Sejmie.
Inaczej mówiąc koniec snu o dwupartyjnym systemie politycznym w
Polsce.