Gość: Piort
IP: *.com.pl
25.08.04, 08:04
Ostatnio wracałem z działki i drogą przez wieś wracały krowy z pastwiska oraz
rowerzyści nie tylko im towarzyszący. Zauważyłem, że jednak wolę spotkać
krowę na drodze niż rower, bo krowa jest większa, lepiej widoczna, a jej
ruchy są do przewidzenia, czego nie można powiedzieć o cylkistach. Rowerzyści
uważają się za najważniejsze osoby w ruchu drogowym, nie obowiązują ich żadne
prawa i zasady. Jeżdżą całą szerokością drogi, nie oglądają się za siebie, a
i wprzód rzadko spoglądają. Mnie najbardziej niepokoi sytuacja kolizji z
rowerem, gdy taki cyklista wyjedzie pełną prędkością z obejścia na drogę.
Niby to jego wina, ale przecież tak naprawdę nikt nie traktuje rowerzysty jak
normalnego uczestnika ruchu drogowego, raczej jak dziecko, które się bawi na
drodze. Tylko szkoda że ta zabawa odbywa się kosztem normalnych użytkowników.