sloggi
28.09.05, 17:04
Nieoczekiwany zwrot w procesie Bożeny Łopackiej. Dwie byłe pracownice
elbląskiej Biedronki, które konsekwentnie zeznawały na korzyść dawnej
szefowej, niespodziewanie zmieniły front. Stowarzyszenie Poszkodowanych przez
Wielkie Sieci "Biedronka" nie ma wątpliwości, że stoi za tym właściciel
dyskontów - Jeronimo Martins. Firma zdecydowanie zaprzecza
Bożena Łopacka to symbol walki z wyzyskiem pracowników. Była pierwszą osobą w
Polsce, która pozwała wielką sieć handlową za niewypłacone nadgodziny. We
wrześniu 2004 roku wygrała przed sądem w Elblągu 35 tys. zł. Jednak Sąd
Apelacyjny w Gdańsku nakazał powtórzenie procesu. Łopacka czekając na powtórną
sprawę zajęła się polityką - bez powodzenia wystartowała do Sejmu z listy SdPl.
Już po wyborach na wokandę wróciła jej rozprawa. Na salę elbląskiego sądu
okręgowego niespodziewanie weszły dwie byłe podwładne Łopackiej w markecie
Biedronka - Renata J. i Eliza K.
- Szokiem było dla mnie, kiedy usłyszałem, że chcą uzupełnić zeznania - mówi
mecenas Lech Obara, pełnomocnik kobiet poszkodowanych przez żółte markety, w
tym Łopackiej. - W pierwszym procesie były naszymi kluczowymi świadkami!
Kobiety zaprzeczają teraz, że Łopacka pracowała w Biedronce ponad siły. -
Zaczynała dzień w markecie od kawy i papierosa. Były też takie sytuacje, że
jechała w czasie pracy z mężem na obiad - zeznały przed sądem.
Bożena Łopacka: - Wszyscy na sali, łącznie z sędziami, byli kompletnie
zaskoczeni. Najbardziej ja.
Edward Gollent, szef poszkodowanych przez Biedronkę ma swoją teorie: - Zostały
zwyczajnie przekupione przez Jeronimo Martins. Jako współuczestnik
postępowania zapytałem te panie, jak to się stało, że tak niespodziewanie
zmieniły zeznania. I one przyznały, że namówili je do tego na specjalnym
spotkaniu pracownicy Jeronimo.
Paweł Tymiński, rzecznik prasowy JM, zdecydowanie temu zaprzecza. - Wersja
pana Gollenta jest nieprawdziwa. Po prostu przyszedł moment, w którym
wymienieni świadkowie zdecydowali się powiedzieć prawdę.
Następna rozprawa przed elbląskim sądem już dzisiaj. Koniec procesu
najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2940691.html