nienietoperz
05.08.05, 18:52
Tak juz sie jakos sklada, ze wiekszosc nntpzowych wyjazdow wakacyjnych
wczesniej czy pozniej prowadzi do podrozowania tzw. okazjami. Wydawac by sie
moglo, ze wiek i zwiazany z nim potencjalny przyrost statecznosci poloza tame
wystawaniu na szosach, stacjach benzynowych czy parkingach z kartka z nazwa
miejscowosci (wersja profesjonalna) albo z wystawiona lapa (wersja amatorska).
Zawsze jednak musi sie zdarzyc utkniecie w miejscu pt. najblizszy autobus za
trzy dni. Nie pozostaje wtedy nic innego jak probowac zatrzymac kogos i
oddawac sie pozniej probom konwersacji np. po hiszpansku, w ktorym to jezyku
opanowalem profesjonalnie zdanie 'Un cafe solo y un cafe con leche por favor'
i nic poza tym. Nie chce narzekac, wspomnienia autostopowe mam liczne i w
zdecydowanej wiekszosci pozytywne. Obawiam sie tylko, ze juz niedlugo znajde
sie w krotkiej fazie przejsciowej miedzy wiekiem, w ktorym budzi sie litosc
kierowcow jako dosc mlody=zapewne biedny student, a wiekiem, w ktorym budzi
sie litosc jako dosc stary=zapewne schorowany rencista. A wtedy juz znikad pomocy.
A jakie sa Wasze wspomnienia, doswiadczenia, porady aUtostopowe?
Pyta
Wasz
nntpz
P.S. W miedzyczasie skaczac lekturowo miedzy DKichotem a Kronika Ptaka Nakrecacza.