Dodaj do ulubionych

Amerykanska obyczajowosc

11.05.05, 03:05
Rysunkowapostac poruszyl w watku "Ach to Eldorado" temat obyczajowosci
Amerykanow. Nie dopisalem sie celowo do wspomnianego watku, gdyz uznalem, ze
nad ta amerykanska obyczajowoscia warto by sie skupic w osobnym watku.
Konkretnie, chcialbym podyskutowac na temat: "Czego w Amerykanach nie lubimy
lub jak kto woli, co w nich takiego lubimy ?"

Jesli chodzi o mnie to nie lubie "wiecznego" usmiechu Amerykanow i
ich "sztucznej uprzemosci". Jednak zawsze lepsze to, niz obraz
ekspedientki "rzucajacej" w klienta spojrzenie, "mowiace": - czego? smile

Teraz moze napisze co lubie u Amerykanow. Sprobuje to przedstawic na prostym
przykladzie. Otoz, Amerykanin, spogladajac na jarde sasiada, na ktorej nagle
pojawia sie najnowsze BMW, bedzie tak pracowal, by miec takie samo lub
lepsze. Tymczasem Polak najchetniej skrycie noca podejdzie i porysuje lakier
lsniacego "body" BMW sasiada. Kurcze, moze nie powinienem tego pisac, ale u
wiekszosci naszych rodakow czesto spotykalem sie z taka cecha, z takim
zachowaniem - nie mam ja, to ty tez miec nie bedziesz. OK, moze na tym
zakoncze i poczekam na Wasze opinie.

Pozdrawiam smile

Obserwuj wątek
    • speranzaa Re: Amerykanska obyczajowosc 11.05.05, 03:53
      dokladnie tacy sa amerykanie i polacy! amrykanie sa usmiechnieci, czesto bardzo
      mili, nie sa zazdrosni, jest to obce im uczucie. jednakze wiekszosc z nich to
      prosci ludzie, nie potrafiacy zrobic prawie nic, gdzy tak szkola ich uczy, uczy
      ich w jednym kierunku, a na inne rzeczy maja klapki na oczach, brak logicznego
      myslenia. zas polacy to zazdrosnicy, oczywiscie nie mozna generalozowac, gdyz
      nie wszyscy tacy sa. podam przyklad z mego doswiadczenia, kupilam se auto,
      zarabiajac na to ciezka praca i totalnym zmeczeniem dzien w dzien, a te
      wstretne babsko u ktorej przedtem pracowalam (domki)z zazdrsci, ze jestem
      niezalezna, wyrzucala mi ze to dzieki niej mam auto, bo ona mi dala prace ona
      mnie zabierala itd. i co ty na to? nasza wspolpraca po tym icydencie sie
      skonczyla, bo to bylo ponad moje nerwy
      cuski napisał:

      > Rysunkowapostac poruszyl w watku "Ach to Eldorado" temat obyczajowosci
      > Amerykanow. Nie dopisalem sie celowo do wspomnianego watku, gdyz uznalem, ze
      > nad ta amerykanska obyczajowoscia warto by sie skupic w osobnym watku.
      > Konkretnie, chcialbym podyskutowac na temat: "Czego w Amerykanach nie lubimy
      > lub jak kto woli, co w nich takiego lubimy ?"
      >
      > Jesli chodzi o mnie to nie lubie "wiecznego" usmiechu Amerykanow i
      > ich "sztucznej uprzemosci". Jednak zawsze lepsze to, niz obraz
      > ekspedientki "rzucajacej" w klienta spojrzenie, "mowiace": - czego? smile
      >
      > Teraz moze napisze co lubie u Amerykanow. Sprobuje to przedstawic na prostym
      > przykladzie. Otoz, Amerykanin, spogladajac na jarde sasiada, na ktorej nagle
      > pojawia sie najnowsze BMW, bedzie tak pracowal, by miec takie samo lub
      > lepsze. Tymczasem Polak najchetniej skrycie noca podejdzie i porysuje lakier
      > lsniacego "body" BMW sasiada. Kurcze, moze nie powinienem tego pisac, ale u
      > wiekszosci naszych rodakow czesto spotykalem sie z taka cecha, z takim
      > zachowaniem - nie mam ja, to ty tez miec nie bedziesz. OK, moze na tym
      > zakoncze i poczekam na Wasze opinie.
      >
      > Pozdrawiam smile
      >
      >
      • cuski Re: Amerykanska obyczajowosc 11.05.05, 04:05
        Speranzoo, moja dziewczyna przechodzila przez to samo. Mowie przechodzila, bo
        dzis wlasnie zaliczyla ostatni dzien pracy w tym cholernym serwisie. Gdy
        tydzien temu, powiedziala wlascicielce, ze odchodzi, ta wsciekla sie na nia,
        jakby moja dziewczyna Bog wie co jej zrobila. Zaczela ja straszyc, ze lepszej
        pracy w Chicago nie dostanie, zeby jeszcze raz przemyslala swoja decyzje. To
        bylo naprawde zalosne. Kobieta uwazala sie za pepek swiata, za osobe, ktora
        stwarza ludziom Bog wie jakie mozliwosci dorobienia sie tutaj. Ale OK, koniec
        gledzenia z mojej strony, sama zreszta wiesz najlepiej, znasz ten temat z
        autopsji.

        Pozdrawiam smile
        • speranzaa Re: Amerykanska obyczajowosc 11.05.05, 04:42
          oj znam, ale ciesze sie, ze teraz mam swietna robotkesmile
          mam nadzieje, ze dziewcyzna znajdzie cos lepszegosmile
          • cuski Re: Amerykanska obyczajowosc 11.05.05, 14:49
            Speranzaa napisała:
            "Oj znam, ale ciesze sie, ze teraz mam swietna robotkesmile
            mam nadzieje, ze dziewcyzna znajdzie cos lepszegosmile"

            Znalazla, znalazla... Od przyszleszgo tygodnia, bedzie sie opiekowala
            kilkumiesiecznym niemowlakiem smile

            Pozdrawiam smile
    • tradycja1 Re: Amerykanska obyczajowosc 11.05.05, 05:51
      Amerykanin nie wysmieje nigdy kogos znajomosc jezyka angielskiego, byle
      zrozumial i jest OK.
      Amerykanie nie potrafia mowic i sluchac o swoich niepowodzeniach.
      Zastanawiam sie co by bylo jakbym na codzienne How are you? odpowiedziala
      ze wlasnie beznadziejnie wymieniajac kilka powodow mojego zlego samopoczucia.
      Urwie komus reke i sie nadal mowi ze czuje sie swietnie ....wink
      • cuski Re: Amerykanska obyczajowosc 11.05.05, 14:51
        He he he, tak wlasnie jest Tradycjo smile

        Pozdrawiam smile
    • tradycja1 Re: Amerykanska obyczajowosc 11.05.05, 14:39
      A jesli nawet to mnie to w ogole nie przeszkadza.
      Poki tylko ktos daje mi komfort pisania i nie atakuje mojej osoby.
      Nie musze wiedziec wszystkiego.
    • edytkus Re: Amerykanska obyczajowosc 19.05.05, 07:18
      Mnie sie podoba w Amerykanach podejscie do zycia, wyzsza kultura osobista, higiena, biale zeby wink,
      wylewnosc uczuc itp. itd. Nie podoba mi sie swego rodzaju wygodnictwo (np. szwagier z rodzina
      polecial do Irlandii, przyejzdza ze swietnymi zdjeciami ruin zamkow i narzeka ze nic mu sie nie
      podobalo bo nie bylo... McDonald's i slonecznej plazy nad oceanem ;O).

      Gdy rozmawia "polski turysta" z Amerykaninem ten pierwszy bedzie temu drugiemu wmawial jakie USA
      jest brzydkie, Amerykanie jacy sa glupi, jakie on ma wspaniale wyksztalcenie itp. itd. a Amerykanin
      zdziwiony kulturalnie przytaknie po czym wsiadzie do swego nowego Jaguara i odjedzie do willi z
      basenem, ktore to udalo mu sie zdobyc pomimo braku wyksztalcenia surprised Ja juz nie zapraszam ani
      rodziny, ani znajomych wlasnie z tego wzgledu - jest mi wstyd przed mezem ile sie takich tekstow
      biedaczek nasluchal crying
      • rysunkowapostac Re: Amerykanska obyczajowosc 21.05.05, 21:21
        Widze, ze zdecydowanie jest tak... Ci lepiej wyksztaleceni to jeszcze...
        Traktuja nas moze troche z gory ale raczej sa przyzwyczajeni: maja polskie
        nianie, polski serwis a juz nie ma innej opcji tylko napewno cos w domu im
        robil jakis Polak. Ale jak trafisz na jakiegos prostego amerykanca to juz
        koniec. Bedzie sie wyzywal bo wrescie ma kogos z nizszego stopnia drabiny
        spolecznej. Znaczy jemu sie wydaje, ze z niszej bo mam poczucie, ze wiekszosc
        naszych rodakow radzi sobie lepiej od amerykancow.
        Reasumujac... Buraki straszne...
        • edytkus Re: Amerykanska obyczajowosc 21.05.05, 22:06
          rysunkowapostac napisał:

          > Widze, ze zdecydowanie jest tak... Ci lepiej wyksztaleceni to jeszcze...
          > Traktuja nas moze troche z gory ale raczej sa przyzwyczajeni: maja polskie
          > nianie, polski serwis a juz nie ma innej opcji tylko napewno cos w domu im
          > robil jakis Polak. Ale jak trafisz na jakiegos prostego amerykanca to juz
          > koniec. Bedzie sie wyzywal bo wrescie ma kogos z nizszego stopnia drabiny
          > spolecznej. Znaczy jemu sie wydaje, ze z niszej bo mam poczucie, ze wiekszosc
          > naszych rodakow radzi sobie lepiej od amerykancow.
          > Reasumujac... Buraki straszne...

          Nie zgadzam sie, nigdy nie spotkalam sie z tym o czym piszesz. A nawet wrecz przeciwnie, wiele razy
          spotkalam sie ze slowami uznania dla Polakow. Jeden jedyny raz zdarzylo mi sie cos niemilego ze
          strony jednego z moich profesorow ktory mial polskich rodzicow, a ktorych szczerze nienawidzil. Dal
          mi B na koniec mowiac ze nie dostane A bo nie jestem Amerykanka - rozmowa bez swiadkow wiec
          moglabym sie odwolywac be zkonca, wrr!
          • tradycja1 Re: Amerykanska obyczajowosc 21.05.05, 22:29
            A ja rozumiem rysunek doskonale....i sie z nim zgadzam.
            Spotykam sie z tym zjawiskiem codziennie w pracy.
            Polacy czy sa tu legalnie czy nie...staraja sie, pracuja, dorabiaja sie,
            rozwijaja.Czesto Ci ludzie wykonuja prace ktore rodowici Amerykanie nie chca ,
            a jednak zyja tak ze nie korzystaja ze swiadczen panstwowych, food stempsow,
            dofinasowywan...Dzieci ksztalca , sa zyciowo zaradni.
            A przecietni Amerykanie dziwia sie jak to mozliwe tyle zarabiac i tak zyc.
            Nie wiem czy to wynika z oszczednisci? Moze z ogolnej wiedzy zycia?

            Mam taka kobiete w pracy co roku jezdzi na wakacje na Floryde i to latem...bo
            taniej- i tak od lat...mowi ze ja na Arube,Dominikane czy inna wyspe nie
            stac....tylko jak rozmawialysmy o kosztach to z Apple Vacation te wakacje na
            wyspach wychodza zdecydowanie taniej niz jej Florydka wink Byla w szoku! Odkrycie
            dla niej...
            Kolejny przyklad...jakas osoba na poczcie prosila mnie bym jej wypelnila jakies
            druki...podawala mi adresy w Chicago a ja wpisywalam i zanim ona podala kody
            pocztowe ja juz je wpisalam byla w sozku ze wiem i sie pyta skad ja to wiem...a
            ja kurcze ...z zycia...szczegolnie jak cos jest w okolicy kodow 60634, 60656,
            60641,60639.....
            i na koniec jeszcze jedna rzecz...kupujac lunch znalam tylko cene bez tax i jak
            placilam dalam dokladnie tyle pieniedzy ile wnosil rachunek z taxem...ktos na
            kasie byl oslupiony.....ludzie swieci...toz to tylko ciutke logiki nic wiele.

            • cuski Re: Amerykanska obyczajowosc 22.05.05, 02:09
              Podsumowujac post Tradycji mozna powiedziec tylko jedno:

              MY POLACY JESTESMY PO PROSTU ZARADNIEJSI I W WIEKSZOSCI PRZYPADKOW LEPIEJ
              WYEDUKOWANI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! smile

              Pozdrawiam smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka