30.09.06, 08:32
Chciałabym przestrzec wszystkich mieszkańców Sadyby albo osoby pracujące na
Sadybie i chcące korzystając z usług Orange. Zresztą wszystkich chcących z
nimi podpisać umowę też.
Od początku września nie działa nadajnik na Orężnej. Skończyła się podobno
umowa na dzierżawę i musieli go zdemontować. Od tamtej pory nie jestem w
stanie rozmawiać z mieszkania i okolic znajdujących się tuż koło budynku.
Mieszkam przy Bonifacego. Podobno - według informacji pracowników Orange -
mieszkam na granicy zasięgu. Problemy skończą się najprawdopodobniej za rok.
Osobiście ośmielam się w to wątpić. Zainstalowanie i załatwienie wszystkich
formalności związanych z nowym nadajnikiem to długa sprawa i biurokratyczna.
Nie zdziwiłabym się, gdyby trwało to znacznie dłużej.
Nie mam zasięgu na działce, nie mam go w pracowni, a obecnie nie mam go
również w mieszkaniu - ważne sprawy załatwiam na ulicy, w samochodzie, w
kawiarni. Napisałam więc do Firmy Orange ośmielona zresztą przez pracowników
obsługujących linie telefoniczną. Opisałam moje problemy oraz poprosiłam, aby
w związku z niemożnością normalnego korzystania z ich usług - które przestali
mi dostarczać i to na dłużej, bo nie są to jakieś przejściowe problemy
techniczne - rozwiązać umowę bez obciążania mnie kosztami.
To co otrzymałam przeszło moje wyobrażenie. Z taka arogancją nie spotkałam się
już dawno.

Sugerowano nawet żebym korzystała ze stacjonarnego, bo „mylące by było
przyjęcie założenia, że każdy abonent tej sieci korzysta w niej wyłącznie w
miejscu zameldowania lub tylko w miejscu pracy i używa telefonu jak telefonu
sieci stacjonarnej”.
Napisano że „lokalizacja objęta jest gwarantowanym zasięgiem wyłącznie na
zewnątrz budynków (zasięg wewnątrz osiągalny jedynie przy oknie)” -
ciekawostka.. jak będziecie kupowali telefon, to koniecznie kupcie sobie
jeszcze do niego budkę telefoniczną na ulicy.. bo zasięgu nie mam nawet na
balkonie i pod budynkiem, o czym im zresztą napisałam.
Zwrócono uwagę ze cecha telefonii komórkowej jest „zjawisko ograniczonego
zasięgu”.

Wyobrażacie sobie! Nie mogę rozmawiać z telefonu zaglądając w dokumenty, nie
mogę siedzieć na kanapie, nie mogę rozmawiać i patrzeć w monitor, nie mogę
porozmawiać siedząc w wannie. I co ja zrobię!! Chyba jakąś rozkapryszona
księżniczka ze mnie. Ale musze za niego płacić!!! Może jednak nie księżniczka,
a chłop pańszczyźniany który składa daninę... Tego nie ma w umowie, fakt
;-)))).. Telefon kupiłam i umowę podpisałam po to, żeby śliczny telefonik z
klapką brać do torebki kiedy wychodzę z domu. Mogę sobie pogadać też na
przystanku. Musze przyznać, że nie miałam nigdy takich problemów, a od wielu
lat jestem klientką tej sieci. I nie spodziewałam się, że mają tak chamską
obsługę. Nie wiem, co za niedorozwój pisał to pismo, ale to był
najnormalniejszy policzek.
Oczywiście sprawy tak nie zakończę. Trochę pisemek i wizyt u tego, czy innego
adwokata, Federacja Konsumentów, nie wiem, co jeszcze, bo jestem na początku
drogi... ale jest to niepotrzebna strata czasu. Zostałam zlekceważona przez
kogoś, kto bierze ode mnie pieniądze i ma prawo odciąć mnie od usługi, jeśli
nie zapłacę. Praktyki monopolisty? Bezduszny zbiurokratyzowany urząd? Szef nie
chciał się spotkać osobiście. Droga kontaktu wiedzie przez pracowników którzy
kłamią albo przytakują, ale nie decydują oraz przez korespondencyjnie, a wtedy
otrzymuje się pisemka z drobnym druczkiem: powyższa odpowiedź wyczerpuje drogę
postępowania reklamacyjnego.
No i mam prawo dochodzić swoich praw na drodze sądowej!! Proszę, proszę!!!

Zakończę na tym, a wnioski? Z Orangiem na Sadybie nie ma co zaczynać w tej
chwili współpracy... w paru innych miejscach również, generalnie panuje
opinia, ze podły ma zasięg, a radzą sobie z tym w ten sposób, że przyciągają
klientów tanią oferta.... bon voyage
Obserwuj wątek
    • Gość: maff1 Re: orange IP: *.chello.pl 30.09.06, 12:48
      nie ma sie co dziwić - orange to przeciez tpsa... i wszystko jasne - ci sami
      ludzie, ten sam sposób myslenia, zachowania...
      Naosz do federacji konsumentów w tej sprawie... i moze do regulatora rynku
      telefonicznego. Juz tpsa dostała niedawno karę - 100ml zł - może to za mało?
      • szpak_zam Re: orange 30.09.06, 13:13
        Juz tpsa dostała niedawno karę - 100ml zł - może to za mało?
        -ciekawe czy zapłaci.

        a nie możesz rozwiącać umowy z Orange?
        • skrzydlate Re: orange 30.09.06, 16:25
          chce rozwiazac ale bez placenia kar, nabylam telefony w promocji i nie sa mi
          potrzebne... jesli sie gdzies przeniose, kupie nowe, ale kar nie chce placic
          • maff1 Re: orange 01.10.06, 16:24
            jakby nie było - usługodawca przestał świadczyć usługe zgodnie z umową.
            Zgłos sie do federacji konsumentów.
            • skrzydlate troche zmiekli i jakos sie dogadalam 01.10.06, 21:15
              dopiero teraz inaczej rozmawiaja, widocznie duzo reklamacji bylo, albo ja
              bardziej uparta w wywalczaniu swoich praw, wscieklica mnie ogarnela juz taka ze
              sie nie dalam splawic... dali mi 40% rabatu na abonament na 6 miesiecy i załączą
              mi antenke na moj koszt....
              • Gość: maff1 Re: troche zmiekli i jakos sie dogadalam IP: *.chello.pl 02.10.06, 23:11
                antenkę na twój koszt - to jakiż ponury żart?
                • skrzydlate Re: troche zmiekli i jakos sie dogadalam 03.10.06, 08:06
                  to była ściema, nie odezwał sie w ogóle, ale jak sprawdziłam te 40% rabatu mam
                  na cały rok, na całe 12 miesiecy, troche czasu strace bo sie na tym nie znam
                  kompletnie :((( ale kupie te antenke, bo nie da rady rozmawaic bez niej
                  zupelnie, wszystko zalezy od dnia, loteria, albo minuta rozmowy, albo 15 albo
                  wcale :)w koncu skorzystam na tym rabacie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka