Dodaj do ulubionych

Moje zabobony

    • madohora Re: Moje zabobony 11.09.15, 20:39
      W i e r z b a Fujarki z jej gałązek wykręcone, przez cały Maj w polach się odzywają i stanowią jedną znajwdzięczniejszych nut jakich w koncercie wiośnianym. Powiadają, że jeżeli się wytnie- fujarkę z takiej wierzby która nie słyszała ni piania koguta ni szumu wody, to ona się odzywa l u d z k i m głosem. Do wykręcania czyli opukiwania takiej fujarki po wiejsku piszczałki, piscałecki, trzeba jednak umiejętności, jako-też słów odpowiednich, pomocnych w tej robocie zwykle więc chłopak, wyciąwszy gałęź wierzbiny, zasiada w kątku i grzbietem kozika uderza bez ustanku po Korze od góry do dołu i od dołu do góry, jakby w takt na każdem uderzeniem powtarzając następujące wyrazy:
      O-pu-kt!j ze lui się, mo-ja pi-sca-łe-c,ko,
      bo jnk mi się nie o-pu-ka.s, wy-rz:;u-cę cię. pod płot,
      po-d:ziu-bie cię ko-kos;
      wy-rzu-cę: cię pod ty-cki,
      po-dziu-bią cię in-dycki,
      wy-rzu- c
      cię do mo - ra
      po-dziu-bie 'cię mor-ska ku-fa
      Powtarza się to tak długo urywanemi zgłoskami, aż się kora od drena oddzieli i da się zdjąć z łatwością.
      --
    • madohora Re: Moje zabobony 11.09.15, 20:40
      BIEDRONKA

      Obok piszczałek majowych, wielką, uciechą dla dzieci tym samym czasie są tak zwane Boże Krówki czyli B i e d r o n k i. Każdy złapawszy jednę, sadza, na. palcu i mówi:
      Biedrónka, biedronka,
      Leć do świętego Tomka,
      spytaj się Ojca, Matki,
      czy będzie na jutro pogódka?
    • madohora Re: Moje zabobony 11.09.15, 20:40
      MOTYLE

      Na wiosnę wszystko ma swoje znaczenie, więc też muszą ludzie uważać i na motyle. Jeżeli się znajduje więcej białych niż żółtych czyli tak zwanych c y t r y n e k, to rok będzie
      więcej m l e c z n y niż p s z c z e l n y; jeżeli przeciwnie liczba cytrynek przeważa, to mleka będzie mniej ale za to miodu więcej.
    • madohora Re: Moje zabobony 11.09.15, 20:41
      NIETOPERZ

      N i e t o p e r z ma takie same znaczenie dla parobków, jak ziele nasieźrał dla dziewcząt, gdyż p o p i o ł k i jego służą do czarowania płci pięknej. W tym celu trzeba naprzód przed wschodem słońca zebrać wiązkę patyków nad rzeką, idąc przeciwko biegowi wody potem dopadwszy g a c k a (nietoperza), pójść o północy na krzyowe drogi. Tam, z tych patyków rozniecić ogień i nietoperza spalić żywcem i popiołki jego zebrać starannie do woreczka.
      Wracając do domu, nie trzeba się oglądać bo źli krzyczą, straszą i strzelają (nie dziwię się a ochrona nietoperza) a gdyby się człowiek obejrzał to by mu łeb urwali. Skoro się szczęśliwie przeniesie te popiołki to dziewczyna ta kochać będzie, która przedem nie chciała na niego patrzeć.
    • madohora Re: Moje zabobony 11.09.15, 20:41
      WĄŻ

      Jednym z tworów, który się najwcześniej ukazuje na wiosnę, zwabiony promieniami słonecznemi, to wąż, a rola jego w symbolice ludowej ma wielkie znaczenie. Dawniej węże chodziły na nogach, ale trafiło się tak, że Matka Boska szła lasem, wąż niespodzianie się wychylił z za drzewa i ona się wystraszyła. ,,O ty gadzie szkaradny! - zawołała strwożona, - jakeś mię wystraszył! snuj się teraz po ziemi jak nitka. I odtąd gady straciły nogi i na piersiach po ziemi czołgać się muszą.
    • madohora Re: Moje zabobony 11.09.15, 20:42
      W maju więc ciągłe są śpiewy na świecie: we dnie gra jedna muzyka, w nocy druga (słowik) na odmianę. Ale nie zawsze wesele takie trwać może. Dla tego też Pan Bóg widząc, że na
      wiosnę wszyscy się cieszą i o jutrze gotowi zapomnieć, sam zaczyna się trapić o to, co ludzie jeść będą. Woła tedy na Wita Świętego i pyta się go: "Święty Wicie, czy jest jut piętka w życie?" A Święty Wit ogłuszony ptasiemi chórami odpowiada: "Nie słyszę Panie, nie przestanie ptaszków śpiewanie." Więc Pan Bóg pozwala św. Witowi uciszyć ptaki, i dla tego od połowy czerwca milkną one z koleji jedne po drugich. Człowiek zaś, nacieszywszy się piękną przyrodą majową z myślą świeżą i nowym żalem zabiera się do twardej letniej pracy i w pocie czoła
      stara się sobie i innym zdobyć i zapewnić na zimę ów obiecany, chleb z miodem.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 16:06
      Z całego kraju kobiety chcące się wydoskonalić w rzemiośle czarowania winny według mniemania ludu wejść w sojusz z czarownicami z okolic Łysicy. Najbliższe z diabłem mają stosunki i od nich wyuczyć się różnych kawałków jak również otrzymać zioła do rozmaitych guseł.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 16:11
      Lud ze stron Świętokrzyskich utrzymuje, te czarownice gusłami mogą tak woźnice jak i konie omamić, iż jedni i drugie pod wpływem czarów nie potrafią przebyć jakiejkolwiek drogi. Wypadek taki przedstawia nam następujący krakowiak ludowy:
      Cy ja carowany, ey koniki moje,
      nie mogę przejechac - bez Ijagowskie pole.
      Cy ja carowany, cy wy cary macie,
      nie mogę przejechac, wy mnie wyganiacie.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 16:15
      Do rozmaitych guseł, czarownice używają podobnie jak owczarze rzeczy kościelnych, jak oto : frendzli od chorągwi, stuł, ręczników z ołtarzy, kawałków świec z kościoła lub też innych rzeczy np. widełek z nietoperza, ale takiego, którego o północy potrzeba zanieść do lasu i włożyć w mrowisko, a na drugi dzień z pozostałego szkieletu wydobyć widełka. Te bowiem przydatne są do wzniecenia w jakiejkolwiek osobie sympatyi i miłości, i noszą w ludowym języku miano c a r o w i d e ł e k, jak to okazuje niniejszy krakowiak:
      Nie caruj mię moja, bo cię będę bijś,
      będę ja ta tobie - cary przypominał.
      Nie caruj mię moja - tymis c a r o w i d e ł k i e m,
      bo cię będę bij - z konika siodełkiem.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 16:18
      Czarownice do swoich guseł używają rogów jelenia lub w ciasto, z którego ma się piec chleb, wsypują proszek z różnych trujących ziół utarty.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 16:21
      Guślarz w działaniu swym, korzystnie wyróżnia się od owczarzy i czarownic. Te ostatnie używają swej wiedzy do szkodzenia ludziom i dobytkowi, owczarz zaś leczy środkami empirycznemi wprawdzie nie zawsze pomocnemi (mimo że i on także choroby zażegnywa).
      lecz zwykle i nie szkodliwemi, guślarz wreszcie używa form zażegnywań i modlitw, posiadających moc szczególną zabezpieczającą od nieszcześć. Formułki zażegnywań i modlitwy są prawie zawsze w wierszach ustalone.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 16:26
      Jest mniemanie, te kto tajemnicę wróża lub wróżki stara się wybadać albo w praktyki ich n i e w i e r z y, i ich przepisów się n i e t r z, y m a, ten też od nich żadnej ulgi ani pomocy spodziewać się n i e może. l przeciwnie. Wiara zatem w ich nieomylność i biegłość jest dla pacy ta konieczna do odzyskania zdrowia i spełnienia życzeń; i dodać winniśmy, że wiara ta po wsiach (zwłaszcza odległych od miast) wielce jeszcze jest upowszechnioną. Wiara znów
      taka rodzi postanowienie dla korporacyi, a tej jest interesem, jak najusilniej poszanowanie to podtrzymać. Biada więc temu z ludu kto się z wróżów natrząsa lub szydzi, bo są przekonani, że taki wkrótce oniemieje (stanie się niemym); gdyby zaś żartów swych nie poprzestał, i co większa, wróżom nawet chciał szkodzić, to mu język uschnie.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 16:32
      Guślarze (wróże) pod żadnym pozorem nie wyjawili form zażegnywań, albowiem w takim wypadku utraciłyby one moc swoją. Sekreta swej wiedzy, do której nikt zachwianą wiarę przywiązują, przekazują w spuściźnie jednemu z swych synów, zwykle najstarszemu,
      jeżeli uznają go do piastowania tej godności za uzdolnionego j jeżeli na wybranym swym mogił polegać, te wielomówiące nie zdradzi powierzonych sobie tajemnic. W przeciwnym bowiem razie, gdyby syn najstarszy pozbawiony był wymaganych przymiotów, a tym sposobem nie rokował nadziei spełnienia w całej doniosłości, godności guślarskich, to władzę swoją; przelewają, na jednego z młodszych synów, który według ich sądu, do piastowania rzeczonej godności uznany zostanie za najgodniejszego. Guślarz przekazujący swą władzę
      wybranemu następcy, traci już tym sposobem swój charakter i schodzi do rzędu zwyczajnych ludzi.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 16:44
      Na ciemnotę ludu tutejszego i zabobony, bardzo tu oddziaływa rozpowszechnione po wsiach znachorstwo (tu: wróżbą, lub wróżbiarstwem zwane) - bo może nigdzie tyle niema rozmaitego rodzaju indywiduów, trudniących się wyzyskiwaniem ludu a szkodzących zdrowiu, co u nas. W naszej okolicy w każdej wsi dookoła, nie licząc już wędrownych, znaleść można jednego lub dwóch quasi Eskulapów stałych w rozmaitych gatunkach, jak: owczarzy, karczmarzy i karczmarki, felczerów ex-wojskowych niby, tytułujących się doktorami wojennemi, pułkowemi. Niektórzy z wyżej wymienionych używają wielkiej powagi u ludu wiejskiego; ci lecz
      najwięcej urokami, odczynami i gorzałką. Nie będę się tu rozpisywał szczegółowo nad
      następstwami stąd powstałymi i codziennie się powtarzającemi smutnymi wypadkami - dosyć tu jeden fakt przytoczyć. Do miejscowego lekarza z sąsiedniej wioski Staszyn przyjechał
      młynarz ze swym parobczakiem dwudziestoletnim, prosił o radę lekarską. Parobczak ów wstydząc się wyznać prawdę, oznajmił że jest chory na żołądek, a lekarz przepisał stosowne proszki. Pacjent wziąwszy receptę, poszedł z młynarzem do felczera, gdzie udało mu się pozostawić młynarza w izbie, a wyszedłszy z felczerem na podwórze wyznał mu ze ma rupturę. Pokazało się że młynarczyk poradził się wprzód w domu jakiegoś wędrownego znachora czy górala i który mu dla pozbycia się tego kalectwa kazał wbić gwóźdź w pachwinę co też uskutecznił i o mało tego życiem nie przypłacił.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 16:51
      Aby się zabezpieczyć przed bólem głowy, radzą guślarze koło północy na n o w i u miesiąca wyjść w pole, kłaniać się księżycowi i wypowiedzieć następujące słowa:
      Wita.j-ze, witaj-ze, miesiącu nowy,
      aby nas nie bolały brzuchy i głowy.
      Tobie ceść i koróna,
      a nam scęście i fortuna.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 17:01
      Majętny wieśniak spostrzega pewnego razu brak większej kwoty pieniężnej, którą ukrywał pod szafą z porady żony swej, którą zrazu podejrzewał o kradzież tych pieniędzy, udaje się do wróżki, która za stosownem wynagrodzeniem obwieszcza mu, że pieniądze skradł kawaler a nie żona, ale za 9 dni pieniądze się wywrzeszczą. Nabrawszy przekonania, że tym kawalerem musi być parobek jego Piotr Kapusta, lat kilkanaście wieku liczący, wymyślił plan kampanii. O północy udał się z żoną do stajni krowiej, i zawlekłszy tam Kapustę, związali mu ręce powrozem, powróz zakręcili kilkakrotnie kijem dla tem silniejszego okrępowania, następnie przewrócili parobczaka grzbietem do góry i obnażyli. Po taktem przygotowaniu rozpoczęła się właściwa inkwizycya od przypiekania podeszew dłoni i łydek ć w i e k i e m że ł a z n y m i umyślnie na ten cel rozgarzonym w garnku z węglami żarzącemi się, który ze sobą do stajni przynieśli. Gdy jednak, mimo kilkakrotnych wzywań. Kapusta do kradzieży się nie przyznawał i gdy następne smaganie grzbietu obnażonego również nie odniosło skutku pożądanego, wtedy
      dopóty przypalali mu ciało rozpalonym garnkiem żelaznym dopóki dręczony bólem do rzekomej winy się nie przyznał. Oprawcom zajęło teraz nieco czasu przeszukanie wskazanej przez Kapustę kryjówki pieniędzy nie znalazłszy, uważali za odpowiednie jąć się nowego sposobu męczarni. Poparzonego, pokłutego, zbitego rzucili na gnój w stajni końskiej, gdzie
      pozostał przez noc i dzień następny bez pokarmu, a nawet wody mu nie podano, którą jednak gospodyni miała w pogotowiu do cucenia nieszczęśliwej ofiary w razie omdlenia. Wreszcie dowiedziały się o wszystkiem władze bezpieczeństwa i pospieszyły z pomocą męczonemu. Kapustę odwieziono do szpitaJa, gdzie stwierdzono na jego ciele cały szereg uszkodzeń. Chory letał na oddziale prof. Obalińskiego i zaledwie po upływie 4 miesięcy odzyskał zdrowie. Po przeprowadzeniu rozprawy głównej sąd krajowy skazał obwinionych
      małżonków na rok, a względnie na półtora roku ciężkiego więzienia.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 17:06
      Do dnia trzeciego po chrzcinach dziecka, i po ocieleniu krowy, niczego z domu pożyczać nie należy ani ubogiemu dawać jałmużny a to w tym celu, aby czarownice krowom mleka nie zabierały.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 18:27
      Przez dwa dni zaraz pa Bożem Naradzeniu, jak również po wstępnej Środzie, nie należy prząść kądzieli, aby się konopie urodziły
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 18:30
      Aby się pszczoły dobrze hodowały należy wziąć motowidło nici na mszę pasterską a po powrocie do domu tymi nićmi opaść ule.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 18:32
      Jeśli wisielec odebrał sobie życie w domu, to nie należy go przez próg wynosić, ale wykapać dół pod progiem i tamtędy go wynieść.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 18:40
      Po guślarzach czyli wróżach, wielki wpływ pod względem moralnym na lud wywierają owczarze. Kiedy okaże się, że środki podawane przez guślarzy nie są uwieńczone oczekiwanym skutkiem, bądź to w różnego rodzaju dolegliwościach bądź w chorobach, -
      to w takim razie lud udaje się celem zasięgnięcia odpowiedniej rady. Do owczarzy, zwłaszcza takich, o których rozgłos daleko rozchodzi się po okolicy. Między pierwszymi a drugimi w postępowaniu i zastosowaniu środków dla osób radzących się, wielka zachodzi różnica.
      Guślarze, są to po większej części ludzie chcący w swojem przekonaniu każdemu dopomóc, przyjść z dobrą radą a nikomu szkodzić nie mają zamiaru. Całą moc swej działalności zakładają w formach zażegnywania, w których wiele pierwiastków pogańskich miesza się
      z pojęciami chrześcijańskiemi lub też w modlitwach szczególniejszego rodzaju, gdzie trudno często sensu i przewodniej myśli dopatrywać. Charakter guślarzy jest w ogóle łagodny są oni pobożni acz powierzchownie tylko, nie zaś w istocie; wszelkie przecież praktyki religijne i sumienności wypełniają głównemi ich wadami są wyzysk z zabobonu i pijaństwo. Guślarze prócz tego, jakto w tej nadmienili, są przestnegaczami wszelkich zwyczajów i opowiadaczami dawnych podań, legend, które młodszym pokoleniom przy zdarzonej sposobności, nie omieszkuja w umysł wdrażać.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 18:45
      Owczarze posługują się także formami zażegnywania w celu oddalenia burz, zawieji śnieżnych, wichrów, piorunów; deszczu, wścieklizny od zwierząt, jak również w celu wytępienia robaków, które się zalęgły w ranach zwierząt domowych. Charakterystyczne cechy
      ich zażegnywania są, te same co i u guślarzy, jak to okaże np. formuła mająca posiadać moc zniweczenia wścieklizny:
      Szła matuchna górną drogą,
      spotkał ci ją sam Pon Jezus:
      - Gdzie to idzies, matuchno moja?
      Idę-ci jo zażegnywać od tej wściekłej bostyje.
      - Idź-ze, idź matuchno moja,
      zazegnaj-ze Boską mocą
      i Twoją matuchno dopomocą.
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 19:15
      Chorobę zwaną kołtunem, dość często pojawiającą się żaden lekarz krom samego owczarza, według twierdzenia ludu, nie potrafi uleczyć. Toż samo mniemanie rozciągają do suchot, paraliżu i artretyzmu. Choroby te, podług zdania owczarzy, pochodzą z podłożenia albo zadania
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 19:17
      P o d ł o ż e n i e polega na tem, że z chorej osoby zebrane w ł o s y, okręcone w szmatę, kładzie się pod próg domu. Kto z domowników próg ten przestąpi dotknięty zostanie chorobą
    • madohora Re: Moje zabobony 12.09.15, 19:20
      Zadanie zaś odbywa się w ten sposób, że w napoje lub potrawy wsypuje się proszek miałko utarty z rozmaitych ziół zawierających w sobie truciznę - i te podaje się do użycia tym osobom, którym zamierza się szkodzić, a skutek w tym razie nigdy, jak: mniemają nie zawiedzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka