ta_co_sie_ciyngiym_wywroco 31.07.07, 17:38 Mogę nawet dwie mile nadrobić, gdy czarny kot spróbuje mi drogę zagrodzić. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 17:39 Gdy czego zapomnę, i z drogi muszę zawrócić, zawsze usiędę, by do dziesięciu licząc, powodzenie w przedsięwzięciu sobie przywrocić. Odpowiedz Link
broneknotgeld Re: Moje zabobony 09.09.07, 23:22 Do dziesiyńciu niy rachuja Zły tref bestoż czyńści czuja. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 17:43 Gdy sól rozsypię, awantura gotowa. Staram się, by sól zawsze była zabezpieczona. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 17:53 Chleba nigdy nie położę grzbietem do góry. Wiadomo, że wtedy zawsze nadciągną czarne chmury. Odpowiedz Link
broneknotgeld Re: Moje zabobony 02.12.07, 15:58 Tako pedzioł jedyn wiyszcz Jako trza sprowadzić dyszcz. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 17:54 Nigdy się nie przywitam ani nie pożegnam przez próg. Przeca wtedy, będzie to mój wróg. Odpowiedz Link
broneknotgeld Re: Moje zabobony 25.11.08, 18:53 Prawiom so łod proga Tyż trza witać Boga. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 17:55 Nigdy nie podziękuję za życzenia egzaminu zdania. Na odwyrtke muszom życzyć. Życzyć egzaminu oblania. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 17:57 Nie przejdę pod drabiną. Choć okazji nie miałam. Przejście pod drabiną to tak, jakbym o strapienie wołała. Odpowiedz Link
broneknotgeld Re: Moje zabobony 06.11.10, 21:16 Pod drabinom ze szczeblami Se przełaźcie zowdy sami. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 17:58 Szczęśliwych lotów, gdy ktoś mi powie, to mu zawsze nakopie. Odpowiedz Link
broneknotgeld Re: Moje zabobony 06.11.11, 09:36 Furgnońć roztomajcie idzie Z londowaniym jako bydzie? Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 17:59 Nie przyjmę w podarunku chusteczki do nosa. Bo płacz przy rozstaniu bydzie. Pobiegnie przepiórka do prosa. Odpowiedz Link
broneknotgeld Re: Moje zabobony 02.11.12, 23:53 Taszyntuch jyj doł Dyć przeca z niyj smioł. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 18:01 Nic ostrzem w kierunku siebie nie położe. Bo wtedy to już żadne Boże nie pomoże. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 18:05 Gdy ostre mi ktosik daruje. Jo go tym ostrym zawdy ukłuje. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 18:14 Gdy chca, to buty podaruje chłopu. Odyńdzie odmnie. I koniec kłopotu. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 18:16 Nie pożyczam chleba, soli. Bo to boli. Chleb i sól zawdy daruje. To mi spokój w życiu ratuje. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 18:17 Trzynastki sie nie boja. Ona mi pszoja. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 18:20 W Wilije pierwszy do dom musi wejść chłop. Gwarantuje to szczęście przez cały rok. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 18:21 W Wielki Tydzień nie wolno mi płakać. Przez cały rok będa potem narzekać. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 18:25 Nigdy nie wyrzeknę słowa złowieszczego. Bo ciyngiym się ziści. Nie bydzie z tego nic dobrego. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 18:28 Nie zamiatam. Ale gdybym to robiła, to nigdy ku sobie. Bo bych się zbrudziła. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 18:29 Ślubna Brontka musiała wylizywać kula, gdy Jej muter kręciła sernik, lub inne cuda. Dlatego ma męża, który glaca mo. Niych powiy, cy to nie je prawdo. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 18:31 Co dwie głowy, to nie jedna jest. Dlatego przed egzaminem wpinam szpila w suknia fest. Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 18:33 Zawdy wiym, czemu mnie, która godzina pytajom w poniedziałek rano. Bo na początku tygodnia, najpirw cosik dostajom Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 22:39 Pechowa jest też dla mnie środa. Bo to zaledwie tygodnia połowa. Ta połowa mniejsza. A do końca tygodnia pozostała ta większa. Odpowiedz Link
azaheca Re: Moje zabobony 31.07.07, 22:50 Ta_co_ma_parę_do_postów_pisania chyba ze zmęczenia na nogach się słania Odpowiedz Link
ta_co_sie_ciyngiym_wywroco Re: Moje zabobony 31.07.07, 23:00 A żebyś wiedziała. Nawet gdybym trupem padała, to jeszcze bym hałaśliwie się wpisywała. Ale nie siedzę po turecku, coby mnie gyry bolały. Ja grzecznie siedzę po wenecku i galoty jeszcze ze mnie nie pospadały. Odpowiedz Link
cymanon Re: Moje zabobony 11.08.07, 12:50 ta, co pisać się już wzdraga, bezapelacyjnie, zastępstwa wymaga. Odpowiedz Link
cymanon Re: Moje zabobony 12.08.07, 21:33 Ktoś, gdzieś wierzy w dwadzieścia jeden, że cyfra ta szczęście daje, jak jeden do jeden. Odpowiedz Link
cymanon Re: Moje zabobony 12.08.07, 21:36 A ja wierzę w swoją siódemkę, oraz czerwoną na ręce tasiemkę. Odpowiedz Link
azaheca Re: Moje zabobony 12.08.07, 21:42 Siódemka kosą czasami bywa to się tarocie wszak nie pokrywa pod tym numerem jest "rydwan"przecie to świetna karta,pewnie powiecie? a ona także podróż oznacza ostatnią drogę w życiu wyznacza... Odpowiedz Link
cymanon Re: Moje zabobony 12.08.07, 21:49 Mój przesąd dotyczy właśnie Tarota. Kart jego do ręki nie wezmę. Już wolę przejście mi przed nosem czarnego kota. Odpowiedz Link
cymanon Re: Moje zabobony 12.08.07, 21:53 Coś tutaj Azaheca plecie. "siodemka, rydwan, powiecie". Rydwan, to rydwan. Siódemka, siódemką. Niech się Azaheca lepiej zajmie dla pieska sukienką. Odpowiedz Link
azaheca Re: Moje zabobony 13.08.07, 12:19 cymanon napisała: > Coś tutaj Azaheca plecie. > "siodemka, rydwan, powiecie". > Rydwan, to rydwan. > Siódemka, siódemką. > Niech się Azaheca lepiej zajmie dla pieska sukienką. ===================================== Talia tarota numerowana rydwan siódemką zawsze,kochana! Odpowiedz Link
cymanon Re: Moje zabobony 12.08.07, 21:38 Wierzę również w dzień tygodnia - czwartek. W czwartek, nigdy nie musiałam z zeszytu wyrywać kartek. Odpowiedz Link
cymanon Re: Moje zabobony 12.08.07, 21:40 Przestałam wierzyć w miesiące letnie. W tym roku nacięłam się na nich szpetnie. Odpowiedz Link
cymanon Re: Moje zabobony 12.08.07, 21:42 Rok przestępny ponoć przynosi pecha. Proszę nie wierzyć w to, co z początkiem obieca. Odpowiedz Link
cymanon Re: Moje zabobony 12.08.07, 21:45 W żaden talizman nigdy nie uwierzę. Obojętne, czy kamień to, czy dwugarbne zwierzę. Odpowiedz Link
cymanon Re: Moje zabobony 12.08.07, 21:46 W horoskopy również nie wierzę. W zodiaku mam rogate zwierzę. Odpowiedz Link
cymanon Re: Moje zabobony 12.08.07, 21:57 Do siódemki trefl nie mam zaufania. Ta siódemka, to ze wszystkich cwaniarek, największa cwaniara. Odpowiedz Link
madohora Re: Moje zabobony 11.09.15, 20:38 Z i e m i a Nasza Matka-ziemia ma także swoją legendę. Kiedyś, smuciła się ona nad tym, że ludzie tyle korzyści ciągną z jej płodów, a ona nie ma się czem pożywić, tylko im wszystko musi oddawać. Zaczęła więc prosić Pana Jezusa, że skoro każdy się trudni przemysłem, aby i jej wolno było zysk jakiś mieć dla siebie. A Pan Jezus powiedział jej tak: Ty będziesz ludzi rodziła i będziesz ich pożerała: co sama urodzisz, to sama zjesz, bo to twoje. Odtąd ludzie stali się jej własnością i dlatego każdy z nas musi po śmierci do ziemi się wrócić i w niej być pochowanym. Odpowiedz Link
madohora Re: Moje zabobony 11.09.15, 20:38 Niezgoda w małżeństwie czyli Ziele Anioła - czyli betonijka powstało w skutek zdarzenia bardzo pouczającego dla wszystkich kobiet bezładnych. Był chłop, miał żonę, wielkiego próżniaka. Co miała mu jeść nastroić, to ona uciekała na wieś, chodziła po kumosiach, gawędziła, a obiadu ani śniadania nigdy mężowi nie dała na czas tylko wtedy, kiedy jej się podobało. Chłop chodził na zarobek, cały dzieli pracował ciężko, a wieczorem, jak przyszedł do domu, nie miał co jeść. ]uż i drugi powiada jej: "Czemuś wieczerzy nie ugotowała" - A ona mówi: "Nie ugotowałam, bo nie miałam czasu. Chłop stracił cierpliwość i dalej kole skóry zaczął ją bić i zawsze odtąd bijał. Anioł Stróż to widział i strasznie mu było markotno, że między niemi zgody niema, więc razu jednego stał się babką, proszalną i przyszedł do chałupy. Pyta się kobiety: "Gdzie chłop?" Ona powiada: "Łąkę siecze." I dopiero szczęśliwa, że ma z kim racjować, zaczyna opowiadać o swojim mężu, żalić się że taki zły, że ją bije i dokazuje z nią. "Jak-by tu teraz przyszedł, - powiada, - toście i wy tu niepewni , jeszcze i was tu zbije." Babka wysłuchawszy tego wszystkiego, powiada jej tak: "A może-bym ja co na to poradziła, żeby on was nie bił. Pójdźmy ku niemu, ja sobie usiądę w gaju a wy mu obiad zanieście, skoro zacznie was bić, wołajcie mnie, to wystąpię. Nauczyła ją, jak ma wołać. Ale kobieta swoim zwyczajem, nie ugotowała na czas i dopiero wtedy przyniosla obiad, kiedy inni zabierali się do podwieczorku. Chłop powiada: "Bój się Boga, co ty robisz, że mi tak późno jeść dajesz?" - Ona mówi: "Nie miałam czasu. Chłop się rozgniewał i łyżką ośmietnął ją kole gęby. Dopiero ona w krzyk i woła: "Betonijko, wychodź, bo mię chłop chce bić!" Wtedy betonijia wystąpiła z gaju i powiada jej tak: Nie płacz, nie krzycz, boś sama winna. Ino strój śniadanie - kiej śniadanie, objad - kiej objad, Wieczerzę kiej ma być Nie będzie cię twój chłop bić Potem stała się Aniołem i ten Anioł wzleciał ku niebu. Kobieta przejęta tym widokiem, winę swoją poznała i odtąd wszystko w porze zaczęła robić, a chłop przestał ją bić. Od tego tego betonik nazywa się Zielem Anioła Stróża a pomocna na wszystkie drobne najskuteczniejsza bywa tam gdzie niezgoda panuje w domu. Odpowiedz Link
madohora Re: Moje zabobony 11.09.15, 20:39 Ziele zwane czyściczką uwatane jest jako talizman złodzieji, którzy nosząc je za paznokciem mają, moc otwierania wszystkich zamków, rozrywania więzów i łamania Gdy się na łące ta trawa znajduje, rozlatują się kosiarzom kosy, a gdy się ją; weźmie z kupy i da na wodę, to dobra trawa popłynie z wodą, a ta złodziejska przeciw wodzie. Powiadają że żółw umie ją; poznać i wie, gdzie rośnie. Więc też, kto chce zdobyć sobie tę trawę, powinien wyszukać gniazdo żółwia wysiadującego jaja, i w chwili gdy pójdzie na żer, otoczyć mu gniazdo płotkiem dokoła. Żółw powraca, i znalazłszy zaporę która mu nie pozwala dostać się do gniazda, idzie po ową cudowną trawę, a przyniósłszy ją w pyszczku, przytyka do płotka, i płotek się przewraca. Wtedy właśnie trzeba mu to ziele porwać i włożyć je sobie za paznokieć, albo też wygniótłszy trochę soku, wpuścić kropelkę pod skórę na dłoni, a wszystkie zamki od dotknięcia się ręki same otwierać się będą. -- Odpowiedz Link