twardycukierek
21.09.09, 09:46
Zauważyliście to samo, co ja? Oto:
W pokoleniu moich Dziadków nielubienie jakiejś potrawy było właściwie nieobecne, odrzucanie, wybrzydzanie, marudzenie na temat jedznia: nie istniało.
W pokoleniu moich Rodziców coś się zaczęło dziać, zwłaszcza Mama potrafi się zdeklarować na nie jeśli chodzi o potrawy i nie ruszy ich, choćby były jak najlepiej przygotowane. Potrafię wymienić kilka takich potraw.
W moim pokoleniu nielubienie i wybrzydzanie było i jest częste. W domu nie wolno nam było wybrzydzać ale jednak mieliśmy wpływ na to, co się podawało bo wiadomo było, że tego czy owego nie ruszymy. Mimo kryzysu...
A dzisiaj? Bez komentarza :DD Szpila się na stopie jeży ;P Ech, dzisiejsza młodzież ;)))