milleniusz
01.12.09, 16:20
W tak zwanym międzyczasie i oto co nam telewizor przynosi:
1. Giełda chce się prywatyzować przez giełdę (tęże samą). Technicznie to ma
sens, ekonomicznie może nawet bardziej, ale nic nie poradzę na to, że mi się
kojarzy z wężem pożerającym własny ogon. Albo słoniem wkładającym trąbę w swój
drugi, mniej szlachetny, koniec (czego on miałby tam szukać, nawiasem mówiąc?).
2. W Rio De Janeiro jest 25 stopni. Plus 25, dodam dla pokdreślenia
dramaturgii. A mnie tam nie ma. To chyba błąd. Wielbłąd nawet.
3. Na Sri Lance zdażyło się coś, dla czego jakiś pan wystąpił w telewizorze i
dużo mówił w swoim języku. Język ten składał się (tak na oko) z jednej
spółgłoski (coś około "l") i dwóch samogłosek (mniej więcej "a" i "e"). No i
ten pan brzmiał trochę jakby jodlował, ale mniej melodyjnie. Co oczywiste,
język składający się z trzech fonemów wymaga by je wypowiadać bardzo szybko,
by przekazać jakąś treść, w związku z tym pan mówił z szybkością karabinu
maszynowego. To wszystko było tłumaczone na angielskie słowa (dużo rzadsze, a
co ważniejsze - różne). Zadziwiające.
To tyle w ramach dzisiejszego przeglądu wydarzeń na świecie.