marytaria
08.01.11, 16:19
Hej.
Za każdym razem gdy idę do pracy, około południa, mijam taką starą babuleńkę, która rozdaje gazetki Świadków Jehowy. Kiedy daje mi jakąś, to biorę, dziękuję i grzecznie chowam do torby. W pracy dyskretnie odkładam na makulaturę. Babuleńka raczej nie zagaduje.
Ale ostatnio byłam świadkiem takiej oto sceny: w.w. babcia wręczyła gazetkę pani w średnim wieku, a pani z wyższością i obrzydzeniem niemal, na oczach tejże babci wrzuciła ją do pobliskiego kosza, jakby to była torebka z kupką jej pieska. Takie sytuacje zdarzają się pewnie częściej. Wiem, że Świadkowie Jehowy mogą być irytujący, ale z drugiej strony to przecież ich obowiązek. Mam koleżankę tego wyznania, która wyznała mi, że jeździ do innego miasta z tą swoją misją, bo w jej miejscowości spotkałaby się z wykluczeniem. Ja sama jestem miła dla "Jehowych" i grzecznie odmawiam, bo rozumiem, że to ich obowiązek. A jak wy do tego podchodzicie? Macie znajomych tej religii, którzy czują się skrępowani swoją wiarą? I w ogóle czy powinno być tak, że ktoś wstydzi się wypełniać, bądź co bądź nieszkodliwe, obowiązki wiernego? Wypowiedzcie się proszę.