54dek
27.01.11, 13:55
Prof. Jerzy Żyżyński, ekonomista, wykładowca na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik Zakładu Gospodarki Publicznej:
Można dość dokładnie wyliczyć, ile trzeba uzbierać kapitału, by uzyskać dobrą emeryturę. OFE nie gwarantują nawet rynkowej stopy zwrotu ze zgromadzonego kapitału. To okazja stworzona dla grupy ludzi, żeby sobie zarobili na naszych pieniądzach. Teraz to widać czarno na białym! A że jednocześnie zaszkodziło to finansom publicznym, politycy musieli całą sprawę ujawnić.
To silne lobby. Stąd taka obrona OFE, gdy rząd chce przekierować część składki.
My, Polacy, jesteśmy jednym z najbiedniejszych społeczeństw w Unii Europejskiej, bo walczono z inflacją, blokując wzrost wynagrodzeń. Średnia polska płaca to ok. 700-800 euro brutto.
W tradycyjnym ZUS-owskim systemie repartycyjnym obowiązywała "zasada zdefiniowanego świadczenia", czyli istniała gwarancja świadczeń na określonym poziomie. Pracownik, odprowadzając składki, wiedział, że po przejściu na emeryturę uzyska świadczenie w wysokości 70 proc. wynagrodzenia z najlepszych lat. W ramach nowego systemu utworzono indywidualne konta i powiedziano: będziesz miał taką emeryturę, na jaką uzbierasz. Powstał w ten sposób system oparty na "zasadzie zdefiniowanej składki", tj. wiesz, ile musisz zapłacić, ale nie wiesz, co za to otrzymasz. Składka w części trafia do OFE i jest inwestowana, ale bez gwarancji co do efektów tego inwestowania i wysokości świadczenia. Jeśli się okaże, że pieniądze realnie tracą na wartości, to i cały ten system traci sens. Jego zwolennicy przyznają ostatnio publicznie, że stopa zastąpienia w nowym systemie emerytalnym wyniesie między 35 proc. a 50 proc., czyli uległa obniżeniu w stosunku do tej, jaką dawał stary system. A więc to wszystko, co wmawiano ludziom, wprowadzając w 1999 r. reformę emerytalną - od początku było kłamstwem. Państwo polskie zasługuje na zaskarżenie, ponieważ świadomie wprowadzano ludzi w błąd. Jeden z ekonomistów, były poseł, przyznał, że zdawano sobie sprawę, iż w systemie repartycyjnym - m.in. z powodów demograficznych - nie starczy pieniędzy na emerytury, więc postanowiono urządzić to w myśl zasady "Rynek to za nas załatwi". Ale zapomniano o jednym, że w Polsce wynagrodzenia są bardzo niskie.
więcej na: www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110127&typ=po&id=po13.txt