Dodaj do ulubionych

Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV

    • magosiaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV 30.07.04, 08:27
      Betko, pewnie jeszcze śpisz? Wypoczywaj więc przyjemnie i niewątpliwie
      zasłużenie. Życzę spokoju i pięknej pogody :))))
      U mnie słońce, zapowiada się piękny weekend, ja chociaż pracuję funkcjonuję po
      godzinach "wakacyjnie". Tym bardziej, że też zakończyłam wszystkie pilne
      sprawy, a nowych na horyzoncie nie ma :)))
      Betko, czy ty może z SGGW? Bo tam namierzyłam studia podyplpmowe z zakresu
      poradnictwa dietetycznego i zastanawiam się bardzo, bo straaasznie drogie, ale
      mam na nie ochotę. Może wiesz coś na ich temat (program i materiał znam, chodzi
      o to jak są prowadzone).
      Pozdrawiam, Mała
      • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV IP: *.lublin.mm.pl 30.07.04, 10:05
        O ile wiem to SGGW jest w Warszawie, a bbetka nie. Z tym pytaniem magosiu
        poczekaj na szefową. Na SGGW bedzie moja wnuczka, ale ona jeszcze nic nie wie.
        Dziś pierwszy dzień zaczyna się od słońca. Lubię ciepło, ale bez przesady.
        Przypomniałam sobie kłopoty z zaopatrzeniem w cukier. To był chyba rok
        pięćdziesiąty. Byłam w lecie w Giżycku u rodziny męża. W sklepiku sprzedawali
        cukier po jednym kilogramie na osobę. Poszliśmy we trójkę: mąż, jego mała
        bratanica i ja. obróciliśmy dwa razy i przynieśliśmy aż sześć kg. Pozdrawiam
        słonecznie i konfiturowo, czyli słodko.
        • Gość: mała Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 10:45
          Chochliku, gratulacje dla wnuczki :))) Coś mi sie pokręciło z miejscem
          zamieszkania Betki :((
          Z kłopotami z zaopatrzeniem to ja byłam za pan brat, bo na ten okres przypadła
          moja młodość, ślub no i wychowanie dziecka, a wszystko na kartki włącznie ze
          ślubnymi obrączkami no i przydziałem alkoholu na wesele. Wyprawka dla noworodka
          też była na kartki. Teraz to trudno sobie wyobrazić, ale jakoś to wszystko
          funkcjonowało.
          Słoneczne pozdrowienia, zapowiada się piękna pogoda.
          • bbetka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV 30.07.04, 14:04
            Nie śpię oczywiście już od dawna. Załatwiam ostatnie rzeczy przed urlopem.
            Zjadło mi poprzedni post, więc w skrócie:
            MAła, Chochlik ma rację moje tereny to pn-zach Polska więć na US zapraszam, ale
            zdaje się, ze takie kierunki to mają na Akademii Rolniczej albo medycznej.

            Odcięli mnie w domu od netu przynajmniej do jutra, więc piszę z pracy, bo z
            domu już się nie da...

            Jutro jadę nad jeziorko i zamierzam odpoczywać.
            Będę o Was ciepło myśleć i odezwę się po powrocie zanim wpadnę w wir remontowy

            U nas upał
            betka
            • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV IP: *.lublin.mm.pl 01.08.04, 11:37
              Jestem i pozdrawiam.
    • filut Czołem Pracusie!! 01.08.04, 18:59
      Z dniem dzisiejszym dołączyłem do Was, po raz kolejny. Skończyła mi się laba.
      Klient, Mój Pan i Władca mamony, na którą mam przemożną ochotę, wyznaczył
      spotkanie na dzień jutrzejszy. Zebrałem się w sobie i dokonałem stosownych
      opracowań wstępnych - aby było od czego zacząć rozmowę.
      Nawet nie wiem jaka była dzisiaj pogoda. Ok. 6.00 było pogodnie, potem trochę
      padało, a teraz słońce zachodzi:((
      Coś czuję, że laba się skończyła:( Przecież lenistwo to grzech ciężki,
      a "ciężkie to grzechy, z których nie ma uciechy" [to bezprawne zapożyczenie z
      czyjejś sygnaturki].

      Życzę owocnego tygodnia pracy:)))
      Fil
      • spinkaa Re: Czołem Pracusie!! 01.08.04, 21:42
        Witajcie Prześwietni:-))))))))
        Jestem powrócona z urlopu, co i cieszy, i martwi. Cieszy, gdyz chętnie sie
        wraca do życzliwych i serdecznych ludzi, martwi zas dlatego, że powrócic trzeba
        także do tych mniej sympatycznych obowiązków, których sie nie wybiera, a które
        wykonywac nalezy. Ale cóż - gdyby same przyjemnosci w zyciu człowieka
        spotykały, czyż cieszyłby sie wówczas z nich tak samo?
        Betko - wypoczywaj ile sił Ci wystarczy:-)) Masz sie byczyc, zapomniec o pracy,
        czytac tylko to, na co masz ochote (moga byc nawet czytadła babskie, znakomicie
        relaksują) i w ogóle odreagowac.
        Filu - a Ty nie przesadzaj z pracą, boś jak widze z impetem wielkim do niej
        przystapił:-))
        Chochliku - kiedy wyjezdżasz na owe trzy dni, o których wspominałas jakis czas
        temu? I gratuluje wnuczki:-)) Dlaczego ona jeszcze nie wie, że dostała sie na
        SGGW? Na jaki kierunek? (byc moze pisałas o tym wczesniej, ale jeszcze sie nie
        doczytałam)
        Mała - niewiele moge na temat SGGW (przez jakis czas Akademia Rolnicza)
        powiedzieć, jako że wyrosłam juz dawno ze znajomych, którzy tam studiowali, a i
        dziesiejszej kadry nie znam. Wiem natomiast, że prezentuja wciąż bardzo wysoki
        poziom i bardzo trudno sie tam dostac. Mysle, że jesli organizują cokolwiek, to
        z pewnością robia to rzetelnie. Na wszelki wypadek podrzucam linka, ale pewnie
        juz tam zaglądałaś:
        www.sggw.waw.pl/
        Tymczasem serdecznie i gorąco (u nas dzisiaj było tak własnie) pozdrawiam:-)))
        spinkaa pourlopowa
        • filut Witaj Prześwietna Spinkooo... 02.08.04, 06:47
          spinkaa napisała:

          > Witajcie Prześwietni:-))))))))
          > Jestem powrócona z urlopu ......
          Ty sobie urlopujesz, a konkurencja łeb podnosi
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22243
          Mam nadzieję, że urlop zasłużył na swoją nazwę:)))

          Pozdrawiam wszystkich - od samego ranka
          Fil
    • Gość: mała Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.04, 13:59
      Dzięki Spinko za link, zaglądałam już wcześniej tylko cena mnie odstrasza :((
      Natomiast u mnie na UWM pomimo, że jest technologia żywienia nie ma takiej
      podyplomówki dającej uprawnienia do samodzielnego prowadzenia doradztwa
      dietetycznego.
      Filu, witamy wśród pracujących zawodowo oczywiście, bo przecież opieka nad
      wnukiem to bardzo odpowiedzialne zajęcie.
      U mnie dziś pada, leje, kropi znowu leje, zimno. Wczoraj było pięknie, byłam
      nad jeziorem, ciepło, więc dziś "odstroiłam się" rano w bardzo letnią sukienkę
      bo jeszcze nie padało.Dobrze, że wracam samochodem, ponieważ mój letni strój
      nijak ma się do pogody.
      • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV IP: *.lublin.mm.pl 02.08.04, 15:56
        Jestem. Obfity nudny i przewlekły deszcz pada z pochmurnego nieba. Pogoda daje
        znać o sobie starym gnatom. Jeszcze nie wyjechałam. W piatek czeka mnie podróż
        do Mokran Starych nad Krzną, miedzy Terespolem a Małaszewiczmi, parafia Malowa
        Góra( tu byłam chrzczona) W Mokranach wielka uroczystość rodzinna połączona ze
        zjazdem prawnuków,nielicznych wnuków i nielicznych praprawnuków. (Tym sie nie
        bardzo chciało. Jeszcze nie nauczyli się cenić tradycji rodzinnej. Wolą
        towarzystwo rówieśników niż starych dziadków. Zjazd połączony z uroczystym
        poświęceniem krzyża, 100 lat temu, w r 1905 postawionym przez mago dziadka
        Łukasza z okazji ukazu carskiego dopuszczającego tolerancję religijną.Trochę
        mnie ta wyprawa przeraża, ale to chyba ostatnia okazja spotknia się z tymi co
        jeszcze żyją oraz z ich dziećmi, których pamietam jako nieletnie pacholeta. W
        mokranch byłam chyba 47 lat temu.
        Póżniej czeka mnie zaopowiedziany wyjazd do Kocka, a jeszcze póżniej kilka dni
        na wsi pod Lublinem (okolice Milejowa, tego od soków) Zaprosiła mnie dawna
        pomoc domowa z czasów gdy mieszkaliśmy razem: moja babcia, mama, siostra, a mój
        syn dopiero zaczynał stawiać pierwsze kroki. Jednym słowem czeka mnie pracowity
        miesiąc. Odpoczywajcie na ile to jest możliwe, Pracujcie, póki macie na to siły
        i chęć. Dorota dostała się bez problemu na SGGW na architekturę krajobrazu.
        Złożyła podanie o akademik. Jeszcze nie wiemy z jakim skutkiem. Serdecznie
        pozdrwiam.
        • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV 03.08.04, 09:16
          Witam deszczowo, choc z wiarą w słoneczko (chocby w naszych serduszkach:)))
          Filu - wspomniana przez Ciebie konkurencja jak na razie wykazuje zero
          aktywności, a więc i zagrożenia zadnego dla nas, weteranów stosownych watków,
          nie stanowi.
          Mała - a czy istnieje np. mozliwość refundacji przez kogoś takiej podyplomówki,
          albo np. celowy kredyt w banku? Nie jestem w temacie, ale tak sobie teraz
          głośno pomyślałam.
          Chochliku - masz tak bogaty plan na najblizsze dni (tygodnie), że spokojnie nim
          mozna by obdzielić kilka osób. Dbaj jedynie o to, abyś sie nie przefosowała, bo
          o Twoja kondycje psychiczna jestem absolutnie spokojna:)))
          Betko - jeszcze raz: odpoczywaj ile sie da:))))

          Od dawna juz nie widze Izy, pamietam, ze miała sie odezwać w lipcu. Może coś
          przegapiłam, albo moze Wy cos o niej wiecie (czy juz wróciła, a jeśli nie to
          kiedy?)

          A w ogóle to miłego dnia wszystkim Przeswietnym:-)))

          • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV IP: *.lublin.mm.pl 03.08.04, 16:44
            Mam przed sobą egzemplrz promocyjny pisma pt. "DLA SENIORA - Magazyn dojrzałego
            człowieka". Zadzwoniłam do naczelnego redaktora. Redakcja w Warszawie.
            Unmówiłyśmy się w Lublinie,rodzinnym mieście pani redaktor sporo mlodszej ode
            mnie. Co z tego wyniknie? zobaczymy. Pozdrawiam.
    • magosiaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV 05.08.04, 08:51
      Chochliku już wiele razy pisałam jak bardzo podziwiam twoją energię i nawet
      troszkę ci jej zazdroszczę. Ty nie masz czasu zestarzeć się :))) Trzymaj tak
      dalej!!
      Spinko, tak naprawdę to przynajmniej współfinansować tą podyplomówkę powinna
      moja firma, która niewątpliwie będzie chciała skorzystać z moich nabytych
      umiejętności. Jednak otrzymałam odpowiedż: z braku środków finansowych itd.
      Niestety ten brak środków nie dotyka innych, no ale bez "plecaka" trudno
      funkcjonować, jak zwykle krewni i znajomi królika mają pierwszeństwo. Jednak ja
      tak łatwo się nie zniechęcam. realizuję powolutku swój plan i mam nadzieję, że
      uda mi się usamodzielnić. Na szczęście jeszcze mnie na to stać, no ale 4500
      piechotą nie chodzi, szczególnie gdy inni korzystają z dofinansowania
      niekoniecznie przydatnych firmie szkoleń.
      U nas słoneczko piękne i nawet trochę za ciepło dla ludzi pracy :((( Jednak
      wszystkim wypoczywającym życzę pięknej pogody.
      Remont już tuż, tuż :((((
    • filut Zakończyłem czytanie lektury pt. 05.08.04, 12:15
      "Cudowny świat Edgara Minta" w 4. podejściu. Były 4 podejśćia, gdyż tematyka
      książki jest zupełnie nie dla mnie. Tylko siłą woli ją skończyłem - do połowy
      przeczytałem, a potem "przeleciałem". Opisywał nie będę - nad gustami się nie
      dyskutuje.
      W temacie lektur chyba wrócę do "Templariuszy" PP Read'a, których czytanie
      przerwałem.
      Nie wiem czy ten post uda się nadać, gdyż komp właśnie wrócił z dezyfekcji -
      jakieś wirusy na trojanach mi się zagnieździły i wyłączały system kiedy
      chciały, szczególnie często podczas uruchamiania programu antywirusowego.
      Fachowiec sobie (chyba) poradził:) Zobaczymy.

      Ależ u nas "porno i duszno" :)))
      Pozdrawiam
      Fil
      • spinkaa Re: Zakończyłem czytanie lektury pt. 06.08.04, 10:07
        Witam słonecznie (u nas świeci jak głupie, a u was?) i optymistycznie:-)))
        Filu - cos z tymi trojanami dzieje sie ostatnio i chyba sie romnażają
        zastrzaszająco, bo moje antywirusowe pragramy coraz częściej je wyłapują. Na
        razie na szczęście wyłapują, ale gorzej będzie, gdy kiedyś zawiodą.
        Niestety, nie może temu przeciwdziałać, bo przeciez wchodząc na różne strony w
        necie (z konieczności zawodowej, czyli z musu) nigdy nie mamy pewności, czy
        jakas zaraza nas nie dopadnie.
        I tutaj na nic łykanie witamin i innych odpornościowych specyfików...
        Co do lektur - podobnie jak w zyciu, niczego nie nalezy robic wbrew sobie!
        Czego wszystkim (i sobie tez) na dziś i nie tylko życzę
        Pozdrawiam piątkowo:-))))
        • spinkaa Re: Zakończyłem czytanie lektury pt. 06.08.04, 22:57
          Jak witałam rano, tak i żegnam przeed noca - ciepłych, zdrowych i spokojnych
          snów Wam życze:-)))))
          (Jutro też jest dzień, pojutrze pewnie też:))) )
          • filut Powrót z "majówki" 08.08.04, 07:11
            Wczoraj byłem u przyjaciół, na ich daczy. Upał, że mózg mi się częściowo
            zlasował:))
            Podziwiałem pracowite gzy, które mimo upału wysysały moją krwawicę. Widocznie
            byłem najsmaczniejszy, bo innych nie żarły. Spryskałem się "Off..", a one nawet
            tego nie zauważyły.
            Grzybów było mało, a te znalezione, w większości były napoczęte przez robale.

            Droga powrotna, to była atrakcja:((( Przez niecałe 100km widziałem 3 wypadki, w
            tym 1. trupa (rowerzystę, w środku Kościerzyny). Przy wspaniałej widoczności i
            korzystnym biometeo!
            Ja rzadko przekraczałem 100km/h, a byłem często wyprzedzany i to w warunkach
            ograniczonej widoczności (las, zakręty z linią ciągłą). Boskie miłosierdzie i
            ludzka głupota są nieograniczone:(((
            Dzisiaj będzie rowerek na wzgórzach morenowych. Długość i rodzaj trasy - wg
            wskaźnika żebrowego:)). Dzisiaj przemieszczanie się po nadmorkim bulwarze
            raczej będzie odpowiednie dla masochistów:)))

            Życzę przyjemnej niedzieli
            Fil
            • Gość: chochlik Zaliczyłam spęd rodzinny IP: *.lublin.mm.pl 08.08.04, 15:49
              Byłam tam dewa dni z zaliczeniem noclegu. W rejestracji członków rodzny miałam
              numer 182. poprostu nie pxchałam się w kolekce i zameldowałam jako ostatnia,
              albo przedostatnia. Sadzę ze na temat tej uroszystości znajdzie się wzmianka w
              Głosie Podlasia. Fotograf robił zdjęcia z numerami rejestracyjnymi i bez, w
              grupach pokoleniowych i w grupach rodzinnych. Byli wnukowie, prawnukowie,
              praprawnukowie i chyba nieliczni prapraprawnukowie ustalonego protoplasty rodu
              mego dziadka łukasz oraz wspominanie już przez nikogo nie pamiętanego jego ojca
              i dziada Jakuba, jeszcze chłopa pańszczyźnianego. Na mini sesji wyjaśnianio
              historię kościoła unickiego, jego zależność od panowania caratu. Jedni
              wykładowcy mówili konkretnie i zrozumiale i nawet interesująco, a byli tacy to
              niemiłosiernie truli monotonnycm, znudzonym głosem jak kazanie czytane z
              notatek po raz jakimś tam n-ty. Tak czy inaczej aktrakcyjne spotkanie z
              krewnymi, których ostatni raz widziała chyba czterdzieści lat temu, poznanie
              ich dzieci, a nawet wnuków. Było mi miło, gdy ta później urodzona rodzina
              utożsamiała mnie z autorką książki. Upłynniłam 6 egzemplarzy. Mam jeszcze
              killka zamóweń. Wszysto byłoby całkiem nieźle, gdyby nie skomplikowana podróż,
              bo to wioska, jak mawiał mój pierwszy małżonek - wilniuk: "U czorta na
              kuliczkach". (Jeden autobus na dobę). Serdecznie p[ozdrawiam.
              • Gość: chochlik Re: Zaliczyłam spęd rodzinny IP: *.lublin.mm.pl 10.08.04, 11:53
                Nikt nic nie pisze, a życie toczy się dalej. Dobrze że chociaż nie pada i
                słonko świeci. Pozdrawiam melancholijnie.
                • spinkaa Re: Zaliczyłam spęd rodzinny 10.08.04, 19:02
                  Wpadam na chwile, aby watek podciągnąć i powiedzieć, ze zyjemy chyba wszyscy
                  jeszcze, chociaz z trudem wielki (kto słyszał pracowac w taką pogode!).
                  Chochliku, dobrze, dobrze, bardzo dobrze, że jesteś:-)))
                  Ja na dłużej odezwę się jutro (mam nadzieje).
                  Ściskam Was:-)))))
                  • Gość: chochlik Re: "Ogórki" letnie IP: *.lublin.mm.pl 11.08.04, 12:46
                    Dzień jak co dzień. Ten uroczysty rodzinny "Zlot" ma być uwieczniony w książce
                    z licznymi zdjęciami. Złozyłam zamówienie. Niech odpoczytwa kto może. Pozdrawiam
              • filut Re: Zaliczyłam spęd rodzinny 12.08.04, 06:39
                Gość portalu: chochlik napisał(a):
                > Byłam tam dewa dni z zaliczeniem noclegu. W rejestracji członków rodzny
                miałam numer 182. .....

                No to Ci Chochliku zazdroszczę:( Więzi rodzinnych ......
                Tak mi się życie ułożyło, że nie mam żadnego kontaktu z ew. rodziną. Nie wiem
                nawet, czy istnieje.....

                Korzystam ze słońca i chudnę (3kg). Zacząłem mieć więcej wolnego czasu, który
                przeznaczam na ruch. Nawet piwo mi służy w tej kuracji:))

                Pozdrawiam w słoneczny poranek
                Fil
                • Gość: chochlik Re: Zaliczyłam spęd rodzinny IP: *.lublin.mm.pl 12.08.04, 12:19
                  Widzisz Filu, w utrzymaniu więzi pomaga scheda rodzinna nie zmieniająca
                  lokalizacji, choć zmienijąca wielkość, jakość i wartość materialną,
                  przekazywana z ojca na syna w prostej linii od protoplasty. Wspomnienia
                  przekazywane ustnie w pewnym momencie utrwalone na piśmiue( tu udział mego
                  ojca) inspirują młodszych do poszukiwania potwierdzenia wspomnień w dokumentach
                  archiwalnych, księgach parafialnych i historii. I nie ważne, czy to był dwór
                  szlachecki, czy chata chłopa pańszczyźnianego czy kamienica, czy firma z
                  tradycjami, przechodząca z pokolenia na pokolenie. I tak odtwarza się drzewa
                  genalogiczne. Mój dziadek był chłopem wyzwolonym od dwóch pokoleń, czyli
                  transformacja chłopa pańszczyźnianego w uwłaszczonego dotyczyła jego dziada. I
                  tak powstaje historia. Jestem ciekawa jak zostanie opracowana książka
                  zawierająca dzieje rodu. Serdecznie pozdrawiam.
                  • filut Re: Zaliczyłam spęd rodzinny +..... 13.08.04, 10:15
                    Gość portalu: chochlik napisał(a):
                    > Widzisz Filu, w utrzymaniu więzi pomaga scheda rodzinna ....
                    A jak to jest ze "spadkobraniem"? Wyznaczacie kogoś jednego ("z ojca na syna w
                    prostej linii od protoplasty"), który przejmuje schedę, a resztę (praw
                    własności) spłaca? To chyba dość prawniczo skomplikowany problem;)

                    .... Wspomnienia przekazywane ustnie w pewnym momencie utrwalone na piśmiue (tu
                    udział mego ojca) inspirują młodszych do poszukiwania potwierdzenia wspomnień w
                    dokumentach....
                    Ja kiedyś też miałem zamiar poszperania po archiwach. Sczególnie, gdy po
                    śmierci kolejnych, znanych mi członków rodziny, zostawały dokumenty - np.
                    ręcznie pisane metryki urodzenia z XIX wieku ew. dokumenty dot. służby
                    wojskowej, zdjęcia z początku (i nie tylko) XXw. Potem walka o doraźne
                    przetrwanie przesunęła ten zamiar na daaaalszy plan. I tak już zostało:(

                    ... Jestem ciekawa jak zostanie opracowana książka zawierająca dzieje rodu...
                    A kto ją pisze?

                    Dzisiaj mży ale jest ciepło. To dobrze, bo pod wpływem upałów strumyk dopływu
                    świeżej gotówki zupełnie wysechł. Dzisiaj rozpoczynam pogłębianie strumyka.
                    Może natrafię na źródełko:)

                    Swego czasu Kreska (numerowana) przyjęła me zproszenie na piwo, które mieliśmy
                    sączyć podczas jej urlopu w Sopocie. Niestety, nie dała znaku życia [w Sopocie
                    też są kawiarenki internetowe] i piwsko żłopałem sam lub z kolegami - po
                    zakończeniu kolejnego etapu rowerowego/ pieszego. Takie te kobiety są -
                    obiecują i słowa nie dotrzymują:)

                    Pozdrawiam
                    Fil
    • magosiaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV 12.08.04, 12:42
      Bardzo ci Chochliku zazdroszczę. Ja dopiero stosunkowo niedawno poczułam, że
      część historii rodziny zginęła wraz z odejściem dziadka i babci (babcia
      wprawdzie żyje ale kontakt bardzo utrudniony ze względu na choroby i wiek).
      Dorastałam z opowieściami rodzinnymi i wydawało się, że to stan naturalny i w
      każdej chwili można do nich sięgnąć . Niestety, nikt nie wpadł na pomysł by to
      spisać. Dopiero z perspektywy czasu widać jak ważne są korzenie w życiu
      rodziny. Cóż, mogę tylko próbować ratować co się da.
      Upał, słońce, gorąco. Od poniedziałku nie będzie mnie tydzień, wyjazd służbowy.
      Pozdrawiam, Mała
      • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV IP: *.lublin.mm.pl 12.08.04, 12:48
        Zastanów się Magosiu. Może masz rodzeństwo nawet to dalsze, może jest jakiś
        wójek czy ciotka. W księgach parafialnych daty chrztu, ślubów, pochówków. To
        jest drogowskaz. Serdecznie pozdrawiam.
        • magosiaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV 13.08.04, 09:56
          Chochliku dziękuję za wskazówki, pomyślę o tym.
          Żegnam wszystkich Prześwietnych na tydzień, trzymajcie się zdrowo :)))))
          pa, pa
          • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV IP: *.lublin.mm.pl 16.08.04, 09:22
            Następny, czyli jeden z wielu poniedziałków, Pogoda całkiem, całkiem.
            Jesteście, czy Was nie ma? Pozdrawiam.
            • bbetka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV 17.08.04, 08:31
              Dzień dobry wszystkim obecnym duchem przynajmniej!

              Wróciłam z urlopu, pogoda jak mawia mój tato była "jak drut".Przez pierwsze
              trzy dni chciałam uciec do pracy, bo cały czas wydawało mi się że marnuję czas,
              na pewno trzeba coś zrobić itp itd. Później z przyjemnością zajmowałam
              się "robieniem nic" np. siedzeniem w cieniu i gapieniem się na jezioro w
              różnych porach dnia. Wykarmiłam olbrzymią populację łabędzi-jeszcze tak nie
              było żeby "na karmienie" przypływało 10-12 sztuk już białych , ale wyraźnie
              młodych. Zazwyczaj bywała tam para z kilkoma młodymi. A w tym roku wysyp.

              Poczytałam sobie też trochę. Z przyjemnością dokończyłam Chochlikową sagę i
              naszła mnie refleksja, że znamy ludzi na pewnym etapie życia i wydaje się nam,
              że oni zawsze tacy byli-np. moja Babcia zawsze będzie dla mnie Babcią, starszą
              młodszą teraz nawet pra- ale Babcią. A przecież też kiedyś była małą
              dziewczynką, później dziewczyną wywieziohą na roboty do Niemiec, w wieku lat 17
              urodziła dziecko i zaczęła być matką itd itd. A dla mnie zawsze jest i będzie
              Babcią. Szkoda, że nie zachowały się żadne zdjęcia z tamtych czasów.

              Tak jak Chochlik napisał możliwe jest odtworzenie dziejów rodziny na podstawie
              pamięci tych, którzy żyją i dokumentów. Z powodu udziału w pewnym teleturnieju
              tv musieliśmy kiedyś wykonać udokumentowane drzewo genalogiczne rodziny. I tym
              właśnie sposobem udało się nam zgromadzić sporą wiedzę faktograficzną o naszych
              rodzinach.

              Książki, którą czytał Fil nie czytałam, ale przeczytałam wywiad? rozmowę? z
              Darią Trafankowską ("Dusia") i zdumiała mnie jej olbrzymia wrażliwość na świat
              i ludzi mimo bardzo trudnego losu, nad którym się nie użala (a tym bardziej nad
              sobą) i nie dotyczy to choroby, ale lat zdecydowanie wcześniejszych. Zabrałam
              ze sobą również książki Doroty Terakowskiej, którą bardzo lubię. Jedna z nich
              (Tam gdzie spadają anioły)została dosłownie "pochłonięta" przeze mnie i zaraz
              potem moje 11 letnie (ale baaaardzo oczytane) dziecko. Tak jest piękna i
              nasycona pozytywną energią. Z innej półki przeczytałam też monolog? płk.
              Kuklińskiego (Mój przyjaciel zdrajca). To właściwie spowiedź? wytłumaczenie?
              motywów i intencji, które nim kierowały. Jego i tylko jego punkt widzenia na to
              co się działo. Interesujące, szczególnie, że nie chciał tego autoryzować,
              wyraził zgodę na publikację dopiero po swojej śmierci i dał Autorce wolną rękę
              w wyborze tego co i w jakiej formie się w książce znajdzie.

              Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, ale może po tak długiej nieobecności mi
              wybaczycie?

              U mnie pogoda słoneczna
              Zabieram się do pracy

              Uśmiechy
              Wyurlopowana betka
              • bbetka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV 17.08.04, 08:32
                Aha,

                Spinkoo, może by tak nowy wątek?

                betka
                • Gość: chochlik Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. XV IP: *.lublin.mm.pl 18.08.04, 10:03
                  Widzę Bbetko, że mając drzewo genealogiczne masz motywację do rozwiniecia wątku
                  rodzinnego. To jest coś. Wczoraj nie miałam dostepu do komputera. Byłam na
                  letnim spotkaniu LUTW. Tematem były poezje Okudżawy. Koleżanka - studentka LUTW
                  prowadząca na ten temat gawędę bardzo przyjemnym, eomantycznym altem, zakochana
                  w twórczości swego idola odspiewała kilka jego utworów z udziałem gitary
                  klasycznej. Było bardzo nastrojowo. Nastepne spotkanie mamy z Miłoszem
                  (na czasie). Namówiłam jedną z koleżanek do napisania swych wspomnień. A ma co.
                  Przez szereg lat przebywała w domu dziecka. Dobrze ze jesteście i ze można z
                  Wami pogadać.Pozdrawiam.
    • filut Ufff, jaka duchota 19.08.04, 12:48
      Mózg się lasuje z tego upału. Nawet na piwo mi się nie chce wyjść:(((
      Jutro ma być cieplej:(
      Chyba się starzeję - kiedyś upały mi nie przeszkadzały.

      Z resztą Prześwietnych chyba też nie najlepiej. Cisza "na wątku" jak w
      rodzinnym grobowcu:((
      • Gość: chochlik Re: Ufff, jaka duchota IP: *.lublin.mm.pl 19.08.04, 13:39
        >Cisza "na wątku" jak w rodzinnym grobowcu.< Nieprawda, jestem ja, jest Bbetka,
        od czasu do czasu Magosia, Mała i Spinka. Sam się nie odzywasz. Weź zimny
        prysznic, pij dużo zimnej wody(niegazowanej). Zimny kompres na głowę i serce,
        to jakoś te upały przetrzymasz. Nie poddawaj się. Jesteś nam potrzebny. U mnie
        dzisiaj 33 stopnie. Pozdrawiam
        • filut Chochliku, zmobilizowałaś mnie:))) 19.08.04, 14:01
          Gość portalu: chochlik napisał(a):
          > Nieprawda, jestem ja, jest Bbetka, od czasu do czasu Magosia, Mała i Spinka.
          Przepraszam najmocniej!!!!!! Pisząc o ciszy miałem na myśli fakt, że minęło
          południe, brak bieżących wpisów, a wątek opadł ponad miarę.

          ....Sam się nie odzywasz.
          Przecież powszechnie wiadomo, że gatunek filutów cechuje nadzwyczajne lenistwo.
          Tylko nadzwyczajne zjawiska [np. "OPR"] pobudzają ich do działania:)

          .... dzisiaj 33 stopnie.
          To masz lepiej:)) Na moim zacienionym termometrze jest tylko 30 st. C.

          Prysznic wzięty --> czas na piwo pite w pubie, w towarzystwie (może być
          przygodne). Nie lubię piwa pić w domu. Mocniejsze płyny, to i owszem.

          Współczuję pracusiom:(
          Golnąć nic nie mogą i muszą siedzieć w zamkniętych pomieszczeniach, symulując
          pracę. Przecież wiadomo, że powyżej 25 st. C człowiek ma wydajność dowolnie
          bliską zeru:)))

          Pozdrawiam
          Fil
      • spinkaa Re: Ufff, jaka duchota 19.08.04, 13:42
        Jestem, zyje, choc w postaci lekko plazmowatej i rozpływającej sie (moze troche
        zbednego tłuszczyku ten upał wytop:)) ). Cierpie na totalny brak czasu, wiec
        wybaczcie mi sporadyczna ti obecność. Ale watek trwa i - mam te nadzieje -
        trwac będzie dopóki istniec będzie forum GW. Mysle, ze to okres urlopów oraz
        związanych z nimi dodatkowych obowiązków pracowych sprawia, że z ta obecnością
        na razie jest nie za bardzo. Ale będzie lepiej, jestem pewna!

        Co do przodków - mam bardzo liczna rodzinę, której korzenie, z powodów tzw
        obiektywnych, znam jedynie w częsci, ale to z powdoów tak zwanych obiektywnych.
        Ciesze się, ze moi rodzice pomimo dość zaawansowanego wieku duzo pamiętają:
        Mama bezbłednie porusza sie w "pamięci personalnej" (ciotki, wujkowie,
        szwagrowie i wszyscy pra, pra) zas Tata z kolei w "pamięci faktograficznej"
        (co, gdzie, kiedy). Ojciec nawet wziął sie niedawno za sporządzanie swego
        rodzaju curriculum vitae (porządkowanie, sortowanie i komentowanie fotografii,
        dokumentów, listów itp), co jest dla mnie tym bardziej godne podziwu, że po
        przebytym kilka lat temu udarze mózgu ma kłopoty z pisaniem i bezproblemowym
        czytaniem.

        Filu - mały zapasik piwa nalezy w taką pogode mieć zawsze w lodówce, to jest
        wręcz wymóg natury:-))

        BEtko, Terakowska nalezy do moich ulubiuonych pisarek, choć tej ostatniej
        pozycji nie czytałam. Dzięki za przypomnienie, rozpoczynam szukanie. Czytałas
        pewnie "Poczwarkę"? Teraz wypozyczyłam sobie ostatnie opowiadania Mrożka. Na
        razie świetnie się czyta, choc sam mrożek nie zawsze jest całkiem strawny. Na
        Kuklińskiego póki co nie mam ochoty, może musze dojrzeć.

        Chochliku - twoja aktywnośc jest fantastyczna! I to pomimo upałów:)))))
        A watek za chwile bedzie, nieco inny niż zwykle:-))))
        • filut Szefowo, 19.08.04, 14:02
          lud chce nowego wątkuuu!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka