Okazuje się, że bezdzietna specjalistka w dziedzinie prokreacji i przyległych jej dyscyplinach (autorytet porównywalny do Jana Pawła II), ma jednak czasami poważne problemy z wysłowieniem się oraz okazaniem szacunku innym osobom.
Jedną z takich osób jest Anna Grodzka, którą Pawłowicz notorycznie tytułuje per "pan". No bo końcu jak widzi obok siebie "twarz boksera", to jak ma się do niego zwracać? Tak w skrócie brzmi próba usprawiedliwiania swojego chamstwa, prezentowana pośród sojuszników politycznych.
Podczas jednego z takich spotkań Pawłowicz tłumaczyła, dlaczego czasem musi jednak powiedzieć "pani" (ach to podłe homoseksualne lobby medialne), mimo że jawnie się Grodzką brzydzi.
Zapis spotkania, uwieczniony przez mazowiecka.tv, a promowany obecnie przez "sojuszników" pani profesor, prezentujemy poniżej.
Jak widzimy, pani profesor potrafi śmiać się z tej przypadłości, a wtórują w tym polityczni zwolennicy. Mamy nadzieję, że równie gromkim śmiechem będą się zanosić, gdy ktoś zacznie tytułować panią profesor per "Ty złomie", uzasadniając to faktem, iż wg niektórych (broń Boże nas - to opinia nieżyczliwych internautów) fizjonomia posłanki przypomina stare żelazko.