januar50
03.02.14, 09:57
Mam dylemat.
Mam 53 lata wniosłem sprawę o rozwód bez orzekania o winie, żona wyjechała za granicę na roboty i zdradzała ja wychowywałem syna. Od ponad roku jesteśmy po rozwodzie. Ale nie o tym chcę pisać. Weszłam na portal Sympatia poznałem kobietę 50 km. ode mnie. Była to pierwsza kobieta po rozwodzie i druga w moim życiu doszło do spotkania i się zaczęło. Potem drugie spotkanie było już kilka spotkań w weekendy wszystkie u niej , ja mieszkam z studiującym synem.
Jest cudowną kobietą, ma 54 lata, dobrze jest nam, inteligentna, bardzo uczuciowa , i nie wiem co dalej robić??? Nie ma rozwodu ,z byłym mężem nie żyje od 15 lat.był bardzo zazdrosny i ją bił. W spadku otrzymali posiadłość i przeprowadził się tam 8 lat temu mieszka z żonatym synem i synową, mają dwóch synów żonatych. Od13 lat romansowała ze starszym o 8 lat mężczyzną ale razem nie mieszkali, był dla niej oazą spokoju . Poznała innego była z nim kilka miesięcy zerwali ze sobą, ponieważ chciał się z nią związać. Nie chcę rozwodu i z nikim związać się formalnie, zapytałem ostatnio o zamieszkaniu z kimś odpowiedziała przyzwyczaiła się do takiego życia ,ale nie wyklucza w przyszłości zmian.
Od ponad 3 miesięcy dziennie piszemy listy na pocztę, teraz już na skype jesteśmy dziennie. Wiem ze jasno powinnam postawić sprawę ale tak się nie stało. Tam gdzie mieszka ma dobrą pracę w urzędzie , ma swoją rodzinę opiekuje się jeszcze ojcem , matka jej odeszła 2 miesiące temu, niedługo zostanie babcią. Nie ma raczej szans ,by mogła zamieszkać u mnie. Chciałbym z kimś już tak naprawdę razem zamieszkać i cieszyć się życiem.
Co mam dalej robić, jak jej to powiedzieć. Jest mi dobrze ale na dłużej nie wyobrażam sobie takiego życia mam swoje lata. Mówi o wspólnych wakacjach.
Nadchodzą Walentynki. Poradźcie!!! i dziękuję.