tamara_t
10.10.04, 13:18
Nie wiem co było najpierw w moim przypadku - nieobecność znajomych, czy brak
chęci obcowania z ludźmi...?
Od jakiegoś czasu lubuję się w samotności, spędzaniu czasu bez innych ludzi,
patrzeniu wprzód bez ich obecności. Najgorsze jest to, że nie do końca jestem
pewna czy jest mi z tym dobrze - to taki paradoks: kiedy mam wokół siebie
ludzi - popadam w pozytywną melancholię i chcę wtedy być sama; kiedy ludzi
nie ma - zaczyna mnie to martwić, choć nadal nie chcę ich obecności...
To chyba syndromm starzenia się [staropanieństwa? nie to chyba zbyt daleko
idące stwierdzenie].
Oj czuję, że mi się od Was oberwie. "Czyżby faceta Ci brakowało??? Nikt Cię
dawno dobrze nie...khm khm". Hm. Ano chyba tak...coś w tym jest
niewątpliwie...