Dodaj do ulubionych

samotnictwo...

10.10.04, 13:19
Nie wiem co było najpierw w moim przypadku - nieobecność znajomych, czy brak
chęci obcowania z ludźmi...?
Od jakiegoś czasu lubuję się w samotności, spędzaniu czasu bez innych ludzi,
patrzeniu wprzód bez ich obecności. Najgorsze jest to, że nie do końca jestem
pewna czy jest mi z tym dobrze - to taki paradoks: kiedy mam wokół siebie
ludzi - popadam w pozytywną melancholię i chcę wtedy być sama; kiedy ludzi
nie ma - zaczyna mnie to martwić, choć nadal nie chcę ich obecności...
To chyba syndromm starzenia się [staropanieństwa? nie to chyba zbyt daleko
idące stwierdzenie].

Oj czuję, że mi się od Was oberwie. "Czyżby faceta Ci brakowało??? Nikt Cię
dawno dobrze nie...khm khm". Hm. Ano chyba tak...coś w tym jest
niewątpliwie...
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: samotnictwo... 10.10.04, 15:29
      To co piszesz prowadzi do fobi spolecznej, zamykanie sie na ludzi jest bardzo
      niebezpieczne, tego nalezy unikac. Unikanie ludzi oznacza ze gdzies jest w
      Tobie strach przed ludzmi, a z tym trzeba walczyc, taka fobia potrafi prowadzic
      do depresji. Zwykle tracisz kontakt z otoczeniem a potem wszystko przestaje
      miec sens.
      Staraj sie kontaktowac z ludzmi i to jak najwiecej, wbrew niecheci wewnetrznej
      ktora bedzie przeciwko takim kontaktom. To mozna przelamac i wtedy zobaczysz
      jak wielka satysfakcje moga przynosic kontakty z innymi.
      • ziemiomorze Re: samotnictwo... 14.10.04, 12:49
        Mskaiq, co to za terror jakis?
        Ma sie przelamywac? Skad wiesz, ze to fobia? W jakim celu straszysz depresja?

        Bycie ze soba sama tez moze przynosic wielka satysfakcje - szkoda, ze o tym nie
        wiesz :-)
    • Gość: gf spokojnie, to tylko syndrom Dulskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 15:49
      Skoro masz ochotę być bez ludzi i będąc czujesz niepokój, że coś robisz nie ok,
      to znaczy, że zanadto ulegasz kolorowym czasopismom :)
    • seksuolog A wiek, historia? 10.10.04, 17:32
      tamara_t napisała:

      > ludzi - popadam w pozytywną melancholię i chcę wtedy być sama; kiedy ludzi
      > nie ma - zaczyna mnie to martwić, choć nadal nie chcę ich obecności...
      > To chyba syndromm starzenia się [staropanieństwa? nie to chyba zbyt daleko
      > idące stwierdzenie].
      > Oj czuję, że mi się od Was oberwie. "Czyżby faceta Ci brakowało??? Nikt Cię
      > dawno dobrze nie...khm khm". Hm. Ano chyba tak...coś w tym jest
      > niewątpliwie...

      Nie znajac twojego wieku i historii trudno cos powiedziec. Najwazniejsza bylaby
      ocena dlaczego samotnosc staje sie dla ciebie atrakcyjna. Szczegolnie czy
      zaszla bardzo duza w stosunku do przeszlosci, czy jest to zwiazane z jakimis
      wydarzeniami, czy tez zmiana stanu psychicznego.
    • Gość: Anap4 Re: samotnictwo... IP: *.crowley.pl 14.10.04, 12:47
      Tamaro, nie wiem czy Cię to w jakiś sposób pocieszy, ale mam chyba to samo...
      Jeśli masz ochote się odezwać.... Może coś razem uradzimy...:)
    • ziemiomorze Re: samotnictwo... 14.10.04, 12:51
      Byc moze po prostu nauczylas sie cieszyc wlasnym towarzystwem? Byc moze to
      pewien etap, po ktorym Twoje zachowanie sie jakos wyposrodkuje (ze
      sklonnosciami ku temu czy tamtemu)?

      Skad ten niepokoj? Jakos bez sensu,
      • vielonick Re: samotnictwo... 14.10.04, 13:09
        'im dalej w las tym wiecej drzew'

        moze stad...
    • itsnotme Re: samotnictwo... 14.10.04, 13:04
      Jak widzisz jednak ludzie interpretują to jako uwielbienie do samotnictwa,
      czego się wypierasz, a Ty dalej zdychasz z tęsknoty za facetem:>
      • Gość: samaka Re: samotnictwo... IP: *.bos.east.verizon.net 14.10.04, 17:01
        a ja mam faceta i....mam to samo
        nie mam ochoty na kontakty z ludzmi
        czuje sie nimi sfrustrowana
        moze za maly wybor?
        lubie byc sama ze soba, ale troszke mnie to czasem niepokoi
        (oczywiscie mowie o czasie, gdy moj maz jest w pracy)
        :-)
    • Gość: d Re: samotnictwo... IP: *.mostostal.siedlce.pl 15.10.04, 13:11
      A ja tak sobie myślę, że to taka wewnętrzna potrzeba. Nie jest nigdzie
      zapisane, że trzeba z kimś być. Też miałam parę chwil w życiu, które
      najchetniej spędzałam w samotności, wycięta ze świata homosapiensów. Było miło,
      bynajmniej dla mnie. Nie wszyscy potrafią to zrozumieć, ale to już zupełnie
      inna historia jest... A człowiek tak naprawdę to chyba zawsze pozostaje w jakiś
      dziwny sposób sam, nawet jak ma bliskich obok siebie. To takie moje
      przemyślenia podczas krótkiej przerwy w pracy :)
    • alfika Re: samotnictwo... 15.10.04, 13:18
      moze wystarczy zaakceptować to, co właśnie się dzieje - jako stan przejsciowy?
      po coś to jest, skorzystaj więc ile się da - i rób dla siebie tyle dobrego, ile
      wymyslisz
      nie przyjemności, ale rzeczy, które Ci się przydadzą i sprawiają przyjemność

      każdy czas, każdą sytuację fajnie jest wykorzystać
      bo i tak za chwilę przychodzą nowe, inne
    • Gość: witch-witch Re: samotnictwo... IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 15.10.04, 13:55
      Gratuluje ci tamara, wielu ludzi do takiej duchowej nirwany latami dochodzi. Po
      co się tym martwić, przecież jest to naturalna potrzeba współczesnego
      człowieka, któru żyjąc w niesamowitym zgiełku, stresie i przeładowaniu
      informacją, szuka spokoju i wytchnienia w sobie. Najważniejsze w życiu to nasze
      relacje jakie mamy ze sobą, jezeli jest ci dobrze że samotnością to tylko ci
      gratulować.
    • kvinna Re: samotnictwo... 15.10.04, 13:58
      Przyczepiam się do ostatniego akapitu Tamary.


      Nikt i nic, i nigdy?
      I nie piszesz z zakonu?

      Bo tak w ogóle to Twój post pachnie zgorzknieniem.
      Szkoda.


    • Gość: ona Re: samotnictwo... IP: 80.51.245.* 20.10.04, 11:13
      Znam to uczucie nie moge powiedziec,ze jestem sama .Mam kogos kogo bardzo
      kocham,ale jakos ostatnio nie czuje jego milosci i czuje sie strasznie samotna.
    • fnoll Re: samotnictwo... 20.10.04, 12:35
      takie oddalenie może stać się siłą, która da ci wstęp do niewidzialnej fortecy,
      w której spotkasz każdego - w tobie

      można się zapomnieć, można odkryć skarby...

      właśnie... wiesz, że człowiek, i w ogóle wszystkie istoty, są kroplami morza
      ubranymi w ciało?

      tak mi się skojarzyło :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka