Dodaj do ulubionych

pomocy - problem z narzeczona

    • Gość: mag Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.zsi.pl / *.zsi.pl 12.02.05, 22:48
      Człowieku jest mi ciebie bardzo szkoda.Doradzam ci, zebyś skończył znajomość ze
      swoją dziewczyną.Wiem, wiem,że ją kochasz i łatwo mi mówić, ale jesteś jeszcze
      młody, całe życie przed tobą, znajdziesz jeszcze nie taką dziewczynę, jeszcze
      nie raz się zakochasz - dlaczego chcesz zniszczyć sobie życie...Zastanów się
      czy nie lepiej jest być teraz samemu i korzystać z życia niż męczyć się ze
      swoimi myślami i rozważać co jest lepsze, czy bycie z nią i zaakceptowanie jej
      przeszłośći czy po prostu ją zostawić. Wybór pozostaweiam tobie
    • Gość: Max Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.05, 22:53
      wypowiadając się na tym forum kierowałem się jedynym powodem -przestrogą dla
      tych co spotkają się z problemem autora postu.Tych co jałowią swój czas na
      bezsensowne przepychanki słowne odeślę ponownie do tego co napisalem 12.02 o
      gogodz.15.03.Nie padł ani jeden argument podważający tą wypowiedż. A do
      shymko123 -nie wiem jak będzie wyglądała moja reszta życia.Na pewno tak jak
      kazdy młody ,kiedyś chciałem miec wszystko.Teraz mogę miec prawie
      wszystko ,oprócz tego co sprawia,że żyję tak jak żyję.Jak widzę postepowanie
      obecnych 20-30 latków to ich życie nie rokuje aby osiągneli więcej niż ja .
      Co do mojej żony,bo ktoś zapytal dlaczego ze mną jest -odpowiem na pewno nie
      dla kasy bo mimo,ze zarabia mniej niz ja, to jej pensja jako v-ce dyrektora
      liczącej się firmy w kraju to wielokrotność średniej krajowej. Do tego nadal
      jest piękną kobietą.To czego jednak nie da się kupić między nami to ,nie da sie
      cofnąć przeszlosci .Stąd moja przestroga do tych,którzy maja szanse uniknąć
      błędów ,które ja, moja żona i wielu forumowiczow popełniło.
      • Gość: Ewunia 28 Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 17:38
        Max ale nie sadzisz, ze niektorym latwiej niz Tobie i Twej zonie uporac sie z przeszlosca? Z racji innego usposobienia, konstrukcji psychicznej? A moze inni latwiej wybaczaja, mocniej kochaja? Pomysl Max...
    • Gość: hmm Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 02:44
      a czego ty sie spodziewasz??
    • viking2 Re: pomocy - problem z narzeczona 13.02.05, 04:42
      Mowisz - wydaje mi sie - o dwoch stronach medalu. Pierwsza jest latwa do
      rozwiazania - z Twojego punktu widzenia jest zupelnie niewazne co wydarzylo sie
      w przeszlosci, w czasie, kiedy sie nie znaliscie, a scislej biorac, w czasie
      kiedy nie miala jeszcze wobec Ciebie zadnych zobowiazan.
      Drugim aspektem natomiast jest jej tendencja wracania do przeszlosci i, jak moge
      przypuszczac, dzieje sie to w momentach wzajemnego nieporozumienia, sprzeczki,
      twardej dyskusji albo klotni - wszystko jedno jak to nazwiemy. Tutaj sprawa jest
      nieco bardziej skomplikowana. Po pierwsze, oboje macie jezyki, a takze i uszy.
      Musicie rozmawiac, rozmawiac, rozmawiac...i tak jeszcze 100 razy! Jestescie
      razem od roku i po prostu musicie sie siebie nawzajem nauczyc (zreszta, to ze od
      roku, nie ma tak wielkiego znaczenia: ja dobiegam juz cwiercwiecza, a tez
      jeszcze sie zdarza, ze mowimy sobie nawzajem nowe rzeczy). Normalna rzeczy
      koleja, zakochales sie w niej, ona w Tobie, i poczatkowo oboje zwracaliscie
      wieksza uwage na to, co te druga osobe uczyni szczesliwa/ym, a nie na to, co ja
      zrani. Rozne poczatkowe "zgrzyty" i "wpadki" byly z jednej strony wytlumaczalne
      (nikt nie zna drugiej osoby tak od razu), a z drugiej wybaczone po krotszych lub
      dluzszych dasach.
      Przyszedl jednakze w koncu czas (poniewaz zwiazek rozwinal sie juz do stadium
      narzeczenstwa) na Pierwsza Powazna Rozmowe. Nie ma innego sposobu, jak usiasc we
      dwoje gdzies, gdzie nikt nie przeszkadza i porozmawiac na temat tego co kogo
      boli, z czym kto czuje sie zle, co kto odbiera jako obrazliwe, uwlaczajace albo
      nieprzyjemne. Nie powinna to przy tym byc emocjonalna sprzeczka (albo, co
      gorsze, klotnia), tylko rzeczowa i logiczna dyskusja. Mozesz jej wyraznie
      powiedziec, ze wyciaganie wyczynow z przeszlosci i komentarze typu "wtedy bylo
      mi dobrze" czy "poznal mnie doglebnie" uwlaczaja Ci i obrazaja Twoja dume.
      Zapytaj tez, czy bedzie jej przyjemnie, kiedy na te przechwalki odpowiesz: "A co
      , zalujesz? Nie trzeba sie bylo pieprzyc ze wszystkimi, to by ci teraz nie bylo
      zal...".
      Przedstaw jasno i po mesku swoj wlasny stosunek do wydarzen z przeszlosci: bylo,
      minelo, nie liczy sie i g...o Cie obchodzi jakis petak, ktoremu gdzies tam,
      kiedys udalo sie zaciagnac ja po pijanemu do lozka.
      Pomysl, zeby ja zdradzic jest absurdalny. Skoro to Twoja narzeczona, to znaczy
      ze chcesz sie z nia ozenic (a ona, jak rozumiem, wyjsc za Ciebie). I co, chcesz
      to rozpoczac od skokow w bok, zanim jeszcze zalozyliscie obraczki? Jaki bedzie
      wowczas sens brac slub? O wiele prosciej - a takze i uczciwiej - byloby pozostac
      w luznym zwiazku: Ty sobie, ona sobie, czasami razem, czsami kazde z jakims
      innym partnerem - tylko czy wtedy jest to malzenstwo, albo chociaz wzajemne
      zobowiazanie? I czy akurat tego obydwoje chcecie?
      Nie wiem, czy potrzebny Ci jest psycholog. Sam uwazam ich - z malymi wyjatkami -
      za zgraje szarlatanow, ale to nie o to chodzi. Rzecz polega na tym, ze to nie
      psycholog wyjdzie za Ciebie za maz i nie z psychologiem bedziesz dalej mieszkal.
      Zaden psycholog nie zastapi porozumienia miedzy wami - osobami najbardziej
      zainteresowanymi sytuacja.
      I jeszcze jedno: dlaczego Ci opowiedziala o sobie. Moze nie chciala, zebys
      kiedys, po latach, dowiedzial sie przypadkiem od jakiegos nieznajomego? Albo
      zeby Ci jakis zlosliwiec "zyczliwie" wyjasnil, co tez takiego Twoja zona robila
      dwa lata przed slubem? A jak wiesz, to mozesz go szybko splawic: "Tak, wiem,
      g...o mnie obchodzi jakis tam petak, juz nikt nawet nie pamieta jak mial na imie."
      • mrowka221 do autora wątku 13.02.05, 13:00
        Moim zdaniem trochę przesadzasz twierdząc, że twoja dziewczyna ma taką okropną
        przeszłość. Trzech facetów przed Tobą, to mieści się w granicach normy:)))
        Poza tym najważniejsze, że ona TERAZ CHCE BYĆ Z TOBĄ!!!
        Nie przejmuj się jej przeszłością, każdy z nas popełnia jakieś błędy i niestety
        nie da się ich już póżniej wymazać.
        A co do tych głupich tekstów, to myślę, że powinieneś z nią o tym szczerze
        porozmawiać i powiedzieć jej wprost, że rani Cię jak tak do ćiebie mówi.
        Jeżeli jesteś dla niej ważny, to na pewno to zrozumie.
        Poza tym każdemu z nas zdaża się czasem palnąć coś głupiego podczas kłótni.
        Wiem to z własnego doświadczenia.
        Czasami też potrafię powiedzieć coś przykrego swojemu facetowi, choć wcale tak
        nie myślę i zaraz potem tego żałuję.
        To chyba raczej wynika z wybuchowego charakteru niż z głupoty.
        I jestem pewna, że z czasem jej to przejdzie, przecież nie będzie non stop
        wracać do takich starych historii.
        Trzymaj się i myśl pozytywnie i nie przejmuj się wszystkim za bardzo :)))
        Pozdrawiam :)))
        • Gość: arek Re: do autora wątku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.05, 15:08
          Powiedz jeszcze jak ma zmyć spermę.którą ich prącia w niej pozostawiały ,nawet
          jak dałby radę językiem ,to z głowy jej nie usunie.
          • mrowka221 Re: do autora wątku 13.02.05, 15:55
            szczerze gdyby kazdy wypominał swojej dziewczynie "spermę którą pozostawiły
            prącia innych facetów"
            to chyba niewiele związków by nam się ostało. No chyba, że zakładamy, że
            wszystkie przed ślubem były przykładnymi dziewicami(!)
            A moze Ty masz z tym jakis problem?

            hmmm, facetom nie dogodzisz...
            Pozdrawiam
    • Gość: Asia Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 15:22
      Drogi Chrisie,
      wydaje mi się, że oboje jesteście wciąż emocjonalnie niedojrzali, tylko każde z
      Was na swój sposób. Trudno oceniać z cała pewnością, ale przypuszczam, że ona
      próbuje wyleczyć swoje frustracje, uwierzyła bowiem, że jest winna i straciła
      swoją wartość. W przeszłości została obudzona w niej kobieta i związane z tym
      potrzeby seksualne, nad którymi jedni panują (mówiąc o panowaniu nad sobą
      niekoniecznie mam na myśli zupełną abstynencję, tylko świadome, odpowiedzialne
      wybory, które tej poprzedniej oczywiście nie wykluczają), inni nie potrafią i
      tłumaczą to na różne sposoby. Nie wiem, czy ona Cie kocha i jakie są jej
      motywacje, ale najwyraźniej z jakiegoś powodu się stara, choć z różnym
      skutkiem. Może to ciągłe wracanie do przeszłości, to w jakiś sposób prowokacja,
      wołanie o to, byś przestał piętnować ją za wcześniejsze decyzje. Chyba miała
      więcej odwagi, niż Ty, może ma większy temperament? Może nie miała mądrych
      doradców w trudnych chwilach, może Ty na szczęście nie miałeś okazji
      wypróbować siły swych przekonań w sytacjach, które Cię przerastały? Podarowałeś
      jej piękny prezent z całego siebie wierząc, że warto i wcale nie dziwię Ci się,
      że uważasz, że fajnie by byłoby taki prezent otrzymać w zamian, ale jeśli
      dajesz ukochanemu coś, nie powinienieś wymagać, że odpłaci się Tobie tym samym.
      Miłość, to nie jest handel i nie daj sobie wmówić czegoś innego. Dałeś jej coś
      pieknego, nie odmawiaj jej prawa do tego samego. Dała to komuś wczesniej, bo
      musiało jej zależeć i musiała wierzyć tak jak Ty, że warto - spojrzyj na to,
      jak silnie zareagowała po rozczarowaniu swoją pierwszą fascynacją. I to
      absolutnie nie ma z Toba nic wspólnego. Rozumiem, że możesz czuć zazdrość, ale
      zazdosny mógłbyś być jedynie o tego pierwszego faceta nie dlatego, że był tym
      pierwszym, tylko dlatego, że przez pewien czas miał przede wszystkim jej serce,
      nie tylko ciało. Następnych potraktowała najzupełniej instrumentalnie i w ogole
      nie powinieneś brać ich pod uwagę, bo oni się nie liczyli. Ciebie najwyraźniej
      tak nie traktuje. Martwi mnie tylko, ze nie potrafisz pogodzic się z jej
      doświadczeniem. Wsydzisz się jej? Boisz się porónania? Zastanów się, co dla
      Ciebie w kobiecie stanowi o jej wartości. To, że wcześniej nie uprawiałeś seksu
      nie stawia Ciebie ani w lepszym, ani w gorszym swietle. I nie powinno stawiać
      tak samo Twojej partnerki. Przepraszam, ale jeżeli kobieta przestaje być dla
      kogoś wartościowa, tylko dlatego, że ma doświadczenie seksualne, to ten ktoś
      traktuje ją instrumentalnie. Twoja dziewczyna, jeśli będziesz od niej
      mądrzejszy i pozwolisz jej, z czułością na jaką na pewno Cię stać, dojść do
      siebie po poprzednim rozczarowaniu i poczuć się pewnie, dojrzeć do takiego
      związku na jaki oboje zasługujecie, da Ci o wiele więcej niż to, co daje ta
      jedna magiczna chwila pierwszego spotkania (nota bene nie zawsze jest to takie
      cudowne, jak mówią). To, czy naprawdę zdobędziesz jej zaufanie, przyjaźń, serce
      i ciało zależy od Twoich umijetności, a nie tego, jacy byli inni, z którymi
      czujesz się porównywany. Ona, tak samo jak Ty, staje się codziennie i stanowi
      wartość samą w sobie. Nie uczyń ze swojej dotychczasowej czystosci argumentu
      roszczeniowego, narzędzia tortury dla Was obojga. Nie umacniaj jej w poczuciu
      winy, bo bycie z nieszczęśliwą kobietą nie wróży szczęścia. Wiem, że przeszłość
      może być podstępnym złodziejem przyszłości...
      Powodzenia i odwagi!
    • Gość: PAN Z WARSZAWY Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.chello.pl 13.02.05, 15:43
      Chyba zaczynasz wpadać w obsesję na punkcie tej sytuacji. Radziłbym Ci udać się
      do dobrego psychologa i/lub do seksuologa ( seksuologia jest podspecjalizacją w
      psychiatrii ). Myślę, że to najlepszy pomysł tymbardziej, że żaden poważny
      psycholog ( czy psychiatra - seksuolog ) nie udzieli Ci przecież porady przez
      internet, bo to tak, jakby stwierdzić, że ktos ma AIDS na podstawie opisu
      objawów przez internet ( czy telefon itp.). Nie ma co czekać i wstydzić się
      wizyty u specjalisty, bo najczęsciej tego typu problemy z biegiem czasu mogą
      urosnąć do znacznie powazniejszych rozmiarów.
      Radziłbym Ci zastanowić się dlaczego Twoja dziewczyna ciągle przypomina Ci o
      swoich poprzednich znajomościach. Porozmawiaj z nią o tym, zapytaj się jaki ma
      ona w tym cel? A może to Ty reagujesz zbyt neurotycznie rozpamiętując ( " kiedy
      jestes sam " )i analizując "natrętnie" to, co ona Ci powiedziała.



    • Gość: Michael Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 17:05
      Słuchaj chłopie - powiem krótko i tylko raz bo chce Ci pomóc. U mnie było tak.
      Moja dziewczyna jest młoda, ma dziewiętnaście lat, a ja 27. Ale żeby uprzedzić
      pytania od razu mówię, że b.dobrze nam ze sobą, a różnicy wieku praktycznie nie
      widać, bo ja się "młodo trzymam". Miala przede mną jakiegoś gostka, z którym
      straciła dziewictwo. Miał wtedy 18 lat i myślę, że utrata tegoż była dla niej
      jej własnym prezentem na jej własne 18 urodziny. Jak się poznaliśmy
      rozmawialiśmy o naszej przeszłości. 1.Wypomniałem jej zbyt wczesną moim zdaniem
      inicjację (ja miałem 20, chciałem być dojrzałym i nie robić tego na chybcika) -
      zgodziła się, że w sumie mam rację. 2. Zapowiedziałem, że ma natychmiast zerwać
      wszelkie kontakty z tym gostkiem, nigdy nie wspominać mi o jego istnieniu, nie
      mówić mi jak miał na imię itp. Ja o swojej przeszłości powiedziałem jej to o co
      pytała i tyle. Od tej pory jest spoko. Rozumiem Cię w pełni - nie jest dobrze
      czuć się ze swoją dziewczyną jakby się pracowało w muzeum pamięci o jej "byłych
      fagasach". Poza tym niezbyt dobrze jest mieć "przechodzoną" kobietę. Jeszcze
      jedna rada - szanuj siebie, bo tego kwiatu to pół światu.
    • Gość: Arek Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.05, 19:36
      Mimo wszystko przyłączam się do tych wszystkich kobietek,ktore już niejednego
      prącia miały w sobie.Nie szukaj sobie problemow ciesz się z tego co masz.Dla
      Twojego Aniołka jesteś 4-ym facetem w ciągu 2-lat.Jej średnia to dwóch na
      rok,tak więc gdybyście spotkali sie za 5-lat bylbyś 14 a to już brzmi znacznie
      gorzej.Nie wiń więc jej za przeszłosć tylko zastanów się czy to Ty masz prawo
      ograniczyć jej możliwość penetracji przez kolejne 10 penisów w ciągu
      najbliższych 5-u lat.Tym bardziejże kobiecie najtrudniej przełamać się przed 1-
      ym razem, a potem to już z górki i tego nie wiesz czy ona nie jest w stanie
      poprawić średniej do trzech rocznie.Pozdrowienia,trzymaj się .
    • Gość: starypryk Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.eia.pl 13.02.05, 20:21
      Jesteś za młody na ślub, pomieszkaj z nią dwa trzy lata i wtedy oceń.
      Gwarantuję ci, że sytuacja będzie zupełnie inna. Wtedy ją zostaw i znajdź sobie
      porządną, normalną dziewczynę. Pisali tu niektórzy, że gdy miłość mija takie
      wspomnienia zatruwają życie. Po co się męczyć, szczególnie że tyle porządnych
      dziewczyn chodzi po świecie. Zaufaj mi, mam 50 lat, dzieci, kasę, świetną żonę.
      Tylko uważaj na dzieci. Gdy one są, żarty się kończą. Z nią nie warto ich mieć,
      szkoda twoich genów.
    • Gość: Arek Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.05, 22:07
      Do Staregopryka.Z Twoja wypowiedzią należy się szczegolnie liczyć nie tylko z
      racji doświadczenia,ale i poczucia spełnienia , które sprawia,że jesteś
      bardziej wiarygodny od większości sfrustrowanych forumowiczów. powiedz jednak
      co mają robić młode kobiety,które niezbyt oszczędnie gospodarowały swoimi
      pośladkami ? One robiły to z miłości bądż korzystały z prawa młodości do
      głupoty. Na pewno nie chcą tylko wyżywać się na forach,radząc innym w
      szczególności facetom,że najważniejsza jest miłość i to,że dziewczyna wybrała
      mężczyznę ,a nie została ,z którymś z poprzedników stanowi dla niego wyjątkowe
      wyróżnienie.Wiele z nich usłyszało od partnerów,że rezygnują ze związku bo nie
      poradzą sobie z jej przeszłośćią.Liczne też tego nie usłyszały,ale mogą się
      domyślać,że to był faktyczny powód zakończenia znajomości.Co mają one robić bo
      przecież też mają prawo do miłości? Czy maja czekac,aż jakiś stary
      pryk ,któremu mniej się poszczęściło niż Tobie da im tą odrobinę czułości?
      • Gość: Starypryk Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.eia.pl 14.02.05, 00:08
        Mogę Ci opowiadać, że wszystko się ułoży, że każdemu należy się miłość i
        szczęście. Ale tak nie jest. Ludzie (kobiety też) mają wolną wolę i robią co
        uważają za słuszne (lub co im wygodnie). I jest fajnie, wesoło - tyle że lata
        lecą a chętnych coraz mniej. I do kogo mieć pretensje? Przyznam, że faceci są
        czasem nielepsi. Wygodnie im w tzw "związkach" - nie mają żadnej
        odpowiedzialności i gdy panienka jest już za stara (lub się już znudziła) -
        wymieniają na młodsze. Czasem myślę, patrząc na te nieszczęsne trzydziestki tak
        rozpaczliwie szukające miłości, że dawniejsze obyczaje potępiające takie wolne
        związki były dla nich lepsze. Przynajmniej facet musiał się zadeklarować, a nie
        spijać śmietankę i zostawić.
    • Gość: X. Pomoc jest tutaj IP: *.pt.lu 13.02.05, 23:49
      Czytajac Twoj post odnosze wrazenie, ze jakas glebsza czesc Ciebie juz podjela decyzje: nie chcesz byc
      z ta dziewczyna, ale druga, swiadoma czesc Ciebie nie chce tego zaakceptowac, bo nie wiesz, jak
      spojrzec sobie w oczy. Nie chcesz sie przyznac do porazki, ze poszedles do lozka z osoba, z ktora nie
      zalozysz rodziny, i nie bardzo wiesz, jak spojrzysz w oczy tej innej dziewczynie, ktora gdzies teraz na
      Ciebie czeka. Jak wytlumaczysz tej prawdziwej, ze zaufales komus i zlamales zasady, ktore uwazasz za
      sluszne (jesli Cie dobrze rozumiem, kobieta i mezczyzna powinni czekac na ta wlasciwa osobe, z czym
      sie zreszta zgadzam, i przyznaje, ze to nie jest latwe), i nic z tego nie wyszlo. Idac z nia do lozka stales
      sie taki jak Twoja obecna dziewczyna, i nie mozesz jej potepic, nie potepiajac siebie. Jesli tak myslisz,
      to wszystko jest z Toba w porzadku. Ale NIE jest to powod, zeby tkwic w toksycznym zwiazku. J.
      powiedzial: "idz i nie grzesz wiecej". Z nakazu "idz i nie grzesz wiecej" Twoja dziewczyna wypelnila
      tylko pierwsza polowe; ona nadal zyje w przeszlosci. Jesli chcesz odzyskac spokoj ducha, przyznaj sie
      przed soba, ze popelniles blad, i idzcie kazdy swoja droga. Miec przeszlosc (kto jej nie ma jest
      hypokryta), a zyc w przeszlosci to dwie rozne rzeczy. <br> Wybacz Twojej obecnej dziewczynie z
      calego serca i wybacz Tobie Twoja czesc winy z calego zerca, i zrob jak Ci dyktuje sumienie.
    • Gość: Zief Obejrzyh IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.g.intelink.pl 14.02.05, 00:25
    • Gość: Noname Polecam film "W pogonii za Amy"... IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.g.intelink.pl 14.02.05, 00:26
      ...na bank ci pomoze
    • Gość: enzo Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.lodz.mm.pl 14.02.05, 00:51
      Człowieku ja rozstałem się teraz z dziewczyna która wybrała wiarę świadków
      jehowy > Powiem ci tak tylko ty możesz odpowiedzieć sobie na pytanie czy taka
      jaka jest jest dobra ,zastanów sie czy te wszystkie twoje przyślenia i napady
      agresji cos znaczą .Myślę że i ona ma wielki problem ze sobą bo nikt w ten
      sposób nie odreagowuje odtrącenia pomyśl może nad wspólną wizyta u psychologa
      albo lepiej idź sam i potem weź ja ze sobą .Profesjonlista napewno ci pomoże.
      Ale powinieneś sobie odpowiedzieć na pytanie czy kiedykolwiek bedziesz w stanie
      wyzbys sie tego lęku i pytań które stawiasz sobie pewnie bardzo często . Ja
      długo stawiałem sobie takie pytania i zobaczco z tego wyszlo . Jeśli nie
      bedziesz potrafił tego zrobis to musisz zakończyć ten związek .Przykro mi ale
      taka jest moja najlepsza rada pomyśl o tym wszystkim bez uczyc na zimno
      skalkuluj cojest w twoim życiu ważne . Trzymam za ciebie kciuki ja podjołem
      decyzję po 4,5 roku związku który równiez miał byc na całe życie
      • Gość: xyz Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.05, 07:34
        Mysle ze prawdziwa milosc nie szuka problemow-znam pary gdzie kobiety w
        przeszlosci byly prostytutkami a teraz kiedy znalazly swoje miejsce na ziemi sa
        wspsnialymi matkami,zonami...milosc,to nie grzebanie w przeszlosci,to to co
        jest i bedzie,miedzy wami chyba tak do konca to nie jest to...
    • Gość: zbigniew Re: pomocy - problem z narzeczona IP: 82.177.76.* 14.02.05, 06:21
      Ja to przechodzę. Lepij się z nią rozstań, bo do końca życia będziesz żałował.
      I będzie coraz gorzej.
    • Gość: józefinka Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 08:34
      No, a ja myślę, że to tej rozpuszczonej pannicy przydałby się psycholog, który
      by ją trochę postawił do pionu. Co to za historie, pchanie się do łóżka facetom
      i dokuczanie później tym Tobie. Ma jakąś rozchwianą psychikę albo kompleksy, ot
      i wszystko.
    • Gość: Gosc_marc Re: pomocy - problem z narzeczona IP: 62.233.201.* 14.02.05, 09:11
      Ja na Twoim miejscu bym sobie wzial na wstrzymanie. Chlop jestes mlody i trzeba pozyc. A jesli masz byc z Ta dziewczyna to bedziesz, na sile nic nie rob-nigdy z tego nic dobrego nie wychodzi. Jestes duzo bardziej wrazliwy niz Twoja obecna partnerka i moze nalezaloby na to spojrzec pod katem "jestesmy roznymi charakterami". Trzeba siebie szanowac, bo kto inny bedzie.
    • Gość: krzych Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.trg.com.pl 14.02.05, 09:15
      chyba masz pare problemów - a główny taki że twoje menskie ego zostało mocno
      podłamane, gdybyś był w pełni dojrzały docenił byś to wszystko co mówiła Ci
      dziewczyna. Chyba chodzi o dojrzałość - wtedy wiedziałbyś ze kobieta z
      doświadczeniami juz wie czego szuka w życiu, była juz z innym a nie tylko z Toba
      więc odpada martwienie sie o wiele jej pokus, no i zaufanie jakim Cię obdarzyła
      też zasługuje na docenienie - ale Ty widzisz tylko to że pukali ją inni - i co??
      - mogli być lepsi?? - może mogli - ale czasami jest tak jak u Nienackiego w
      Wielkim Lesie - główny bochater był mistrzem swiata w pukaniu a i tak jego zona
      znalazła sobie takiego który tego robić nie potrafił i go pokochała , a on potem
      szukał miłości wielkiej czystej i prawdziwej i okazało sie że znalazł ją u boki
      kobiety która była zgwałcona potem uciekła od męża i miała wstręt do pukania.
      Ale to sa rzeczy które sa narazie dla Ciebie niezrozumiałe bo jesteś chyba
      troszkę za młody ( bez urazy ), wielu rzeczy sie człowiek uczy, nawet związku
      sie uczy i jak już bedziesz kiedyś z inną - dziwicą to moze będziesz dla niej
      tyranem - bo z lęku aby nie zakosztowała z innym - bo była tylko z Toba, będzisz
      zazdrosny jak pies. Chyba i tak już jesteś?? Widzisz - Ty masz przerąbane i ona
      ma przerąbane z Tobą - bo Cie pewnie kocha , a jest między wami różnica
      doświadczeć, ona myśli że właśnie teraz znalazła to czego szukała a myślisz że
      masz samochód z odzysku, w sumie jakbyś był starszy to powiedziałbym że jesteś
      kretynem ale może się jeszcze czegoś nauczył - dobrze by było żebyś przez to
      właśnie dostał od niej straszliwego kopa tak dla zdrowia psychicznego na
      przyszłość dla Ciebie i Twoich bliskich.
      Pozdrawiam
      • Gość: janko Re: pomocy - problem z narzeczona IP: 80.51.236.* 14.02.05, 09:30
        Jesteście jeszcze obydwoje młodzi i musicie dojrzeć razem,więcej
        cierpliwości,tolerancji,jak jej pokażesz że to jej opowieści spływają po Tobie
        to przestanie i zastanów się czemu Ci to mówi,gdzie przyczyna że do tego
        wraca.I zapamiętaj jedno nigdy nie zrozumiesz kobiety w 100 %
    • Gość: gość Re: pomocy - problem z narzeczona IP: 195.47.201.* 14.02.05, 09:33
      Słuchaj masz jakąś niepoważną dziweczyne (narzeczoną)!żadna kobiet nie
      doprowadza do takich sytuacji jak Twoja laska kiedy tak na prawde kocha swojego
      faceta. Ona jest po prostu niedojrzałą smarkulą, w dodatku (nie mówie że Cię
      nie kocha)ale chyba potrzebny jej zimny prysznic.A na marginesie to ta jej
      przeszłość nie jest aż tak szokująca!ale jeżeli ona sie tym szcyci i wypomina
      ći to to szczerze ZASTANÓW SIE!bo moment w którym ona dorośnie może nastapiś
      bardzo późno!
    • Gość: dziewczyna z przes Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.elb.vectranet.pl / 81.15.226.* 14.02.05, 10:30
      Bez sensu albo kochasz ja, albo wyobrażenie o niej. Każdy miał kiedyś jakies
      zycie, w kims się zakochiwał z kimś kochał. jeżeli nie umiesz sobie poradzić z
      tym teraz to nie poradzisz sobie nigdy. Pamietaj, ze wasze wspólne życie
      zaczęlo się w chwili kiedy ja poznałes i nie było juz nikogo innego tylko ty -
      i to jest wazne...
      Ja jestem drugą zona mojego drugiego męza - obydwoje mamy jaka przeszłość (
      kilka związków bardziej lub mniej udanych ) przeszłość wraca codziennie w
      postaci naszych dzieci z poprzednich małżeństw. I co? I nic .. nie myslę
      patrzac na córkę mojego męza , o tym, ze żeby w ogóle była to musiał kochać się
      ze swoją była żona ... bo ja ( chociaz w chwili gdy to sie działo miałam tylko
      11 lat ) tez miałam swoje życie. Poznaliśmy się 26.07.2000 roku i nasz czas
      liczy się od tej chwili a przeszłośc jeżeli o niej rozmawiamy pozwala nam
      lepiej sie poznać ................................................
      • Gość: janko Re: dziewczyna z przeszłością IP: 80.51.236.* 14.02.05, 10:46
        Masz rację ale on jest za młody i za mało doświadczony żeby to zrozumieć i tak
        postępować jak opisujesz
    • Gość: jowanka Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 10:47
      nie możesz być szczęsliwy z kimś jeśli będziesz wracał do przeszłości. Nie
      możesz winić dziewczyny za to, że robiła różne rzeczy kiedy cię jeszcze nie
      znała. co innego gdyby zdradziła cię w trakcie waszego związku. natomiast to,
      że ona potrafi wyskoczyć z tekstami typu ten poznał mnie dogłębnie to chyba
      oznacza że dziewczynka jeszcze nie dorosła i jest zwykłą gó..arą. Nie
      obrażając tu nikogo uważam że o dojrzałości emocjonalnej nie świadczy wiek.
      można mieć 20 lat i być dojrzałym a można mieć lat 40 i być gó..arzem
      emocjonalnym. Twoja dziewczyna według mnie najwyraźniej jeszcze nie dorosła
      albo jest zbyt pewna ciebie. ale zdrada z twojej strony to nie jest żadne
      rozwiązanie. trzymaj się!
    • Gość: WS Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.biuro.continuum.com.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.05, 12:30
      Nie męcz się. Na siłę nic nie zrobisz. Odpowiedz sobie na pytanie jak będziesz
      się czuł gdy spotkasz jej byłych kochanków. Jeśli Ci to naprawde przeszkadza, to
      zostawa ją. Może to dość surowe ale każdy ponosi konsekwencje swych czynów. WS
    • Gość: aaaabber Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 21:39
      kur...sieaa
    • Gość: telma Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.02.05, 23:30
      Moje zdanie jest takie,ze wczesniej czy pozniej,jej przeszlosc da o sobie
      znac.Ludzie nie zmieniaja sie,sadze,ze w przyszlosci,jak minie pierwsza
      fascynacja,a uczucia bardziej spowszednieja,zacznie cie zdradzac.Nie teraz,ale
      za 5 ,10 lat na pewno,ale oby nie wczesniej.Taki typ kobiety.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka