Dodaj do ulubionych

Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka sama

    • Gość: nowagwinea2 Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 21:12
      Hej, witaj!
      Mam nadzieję, iż nie jest to przypadek nieuleczalny, wyjdziesz z tego w
      całości. Ja tu nie widze Was razem. To nie jest miłość, jakies takie
      szaleństwa, które skończa się niesmakiem. A tak na marginesie, to powiedz, jak
      możesz tak udawać? mieszkasz razem z mężem, którego kiedyś też pewnie kochałas
      do szaleństwa, więc ile juz tych miłości przetestowałaś? zastanów sie nad tym,
      czy warto tak kłamać i jak długo jeszcze? Myśl głową a nie inną częścią ....
      Życzę udanego rozwiązania tego - sama nie wiem jak mam to nazwać.
    • jusytka Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka 18.02.05, 21:29
      Jestem mamą i żal mi tego dzieciaka i jego mamy. Czy swoje szczęście można
      budować na krzywdzeniu innych ???
      • Gość: ptyś!!! Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 21:57
      • Gość: ptyś Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 21:58
        piszesz jak puklata na jedno oko! Może dlatego cię jeszcze mąż trzyma na
        łańcuchu....
        • Gość: Solidarna z żoną Do ptysia! Ta dyskusja chyba przerasta twój poziom IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 18.02.05, 23:39
          inteligencji, skoro tak chętnie sięgasz po inwektywy w stosunku do innych.
          Wyłącz się woęc dresie!!!!!!!!!!!!!!!
        • jusytka Do Ptysia !!! 19.02.05, 19:26
          A ciebie nie stać na zadną wypowiedź, bo chyba jestes na to zbyt prymitywny :(
          No cóż Bozia nie zawsze sprawiedliwie rozumem obdziela, wsółczuje otoczeniu :(
    • Gość: Malutka Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 21:48
      Skąd ja to znam? Sama byłam w związku z żonatym. Trwało to bardzo długo, tylko
      u mnie jest ta różnica, że ja nie jestem mężatką. Kilka razy się rozstawaliśmy,
      raz jedno odchodziło, drugim razem drugie, ale zawsze wracaliśmy. Bardzo Go
      kochałam i on mnie chyba też. Urodziło mu się dziecko i nadal się spotykaliśmy.
      Ja miałam coraz więcej wyrzutów sumienia i mimo że bardzo Go kochałam,
      postanowiłam, że czas najwyższy to zakończyć, bo On nigdy nie zostawi żony i
      dziecka. Zmieniłam numer telefonu. Mimo że nadal jest mi bardzo bliski i jest
      dla mnie Kimś ważnym, wiem, że musiałam w ten sposób postąpić. Niejednokrotnie
      żałowałam swojej decyzji i chciałam do Niego zadzwonić, spotkać się z nim, ale
      wiedziałam, że nie mogę tego zrobić. Nie ma dnia, żebym o Nim nie myślała, ale
      wiem, że już nigdy więcej nie mogę się z Nim spotkać, bo ma swoją Rodzinę i nie
      ma dla mnie w niej miejsca. Może i Ty powinnaś zakończyć ten romans, zastanów
      się dobrze. On nigdy nie zostawi dziecka!
      • Gość: zośka z kamienia Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 22:06
        Malutka. Powiem ci tyle, facet który kocha swoją kobietę nie sypia z innymi.
        Jak sobie tłumaczysz fakt, że będąc z tobą, w małżeństwie rodzi mu się dziecko.
        Przecież w bociana chyba nie wierzysz.
        Dlaczego tworzysz sobie mit, że on cię kochał?
        Tak wygodniej?
        Może lepiej powiedzieć sobie prawdę i skończyć w fikcją, znaleść sobie w życiu
        prawdziwą miłość, a nie żyć wspomnieniami zniekształcanymi przez nasze
        chciejstwo.
        • Gość: Malutka Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 13:20
          Powiem ci tylko tyle, ze łatwo jest innych osądzać, dopóki nie znalazło się w
          ich sytuacji. Nie tworzę sobie żadnych mitów. Nie życzę Ci, abyś kiedykolwiek
          znalzła się w mojej sytuacji, teraz wiem, że NIGDY ALE TO PRZENIGDY nie
          związałabym się z żonatym, ale wtedy byłam młoda i głupia. Pozdrawiam i nigdy
          nie osądzaj innych, bo sama nie wiesz, co Ci się w przyszłości wydarzy.
          Zastanów się dobrze zanim kiedykolwiek kogolwiek osądzisz!!!!
          • Gość: zośka z kamienia Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:13
            Dziewczyno, musisz mieć spore poczucie winy, skoro myślisz, że cię osądzam.
            Ja raczej współczuje takich doświadczeń, bo dla mnie miłość to piękne uczucie,
            dające siłę i radość, chęć do życia, a nie związek w którym czuję się źle i
            cierpię. Problem w tym, że dla wielu miłość jest właśnie wtedy, gdy się cierpi,
            nie od parady za najpiękniejszą historię miłosną uważa się historię Romea i
            Julii. Ładowanie się w takie związki świadczy często (nie zawsze oczywiście) o
            zaburzeniach osobowości, tak jak napisałaś ładują się w to często dziwczyny
            młode, którym wydaje się, że są dla takiego zonatego faceta wybawianiem od
            wrednej żony. Ale on jakoś od tej wrednej żony nie odchodzi, tłumacząc się
            często szlachetnymi pobudkami, jej zdrowiem, dziećmi, obietnicą. Taki
            szlachetny i nieszczęśliwy - i w tym ja, jedyna która go rozumie, do której on
            wraca, której szepce do ucha miłosne zaklęcia.
            Tyle, że żonie też szepce.
            • Gość: Malutka Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:42
              Owszem, mam poczucie winy, jednak nie aż tak wielkie, bo nie tylko ja tu byłam
              winna. A napisałam tak, bo naprawdę to co napisałaś, jeśli nie było osądem, to
              na pewno tak zabrzmiało. Dla mnie miłość to też piękne uczucie i dlatego, kiedy
              poczułam się w nim źle, to odeszłam. A co do tego pocieszenia, którego żonaci
              mężczyźni niby szukają w ramionach kochanek, to aż tak naiwna nie jestem. A i
              jeszcze jedno nie zawsze jest tak, że żonie też mąż szepce do ucha miłosne
              zaklęcia. Najczęściej jest tak, że faceci nie odchodzą, bo najzwyczajniej w
              świecie się boją odejść, bo tak jest łatwiej, prościej. Po odejściu pozostaje
              problem mieszkania, alimentów, lepiej jest zostać w związku, jeżeli się nawet
              kogoś nie kocha.
              • Gość: zośka z kamienia Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 21:32
                Każdy ma prawo do własnego zdania, ja sądzę jednak, że jeśli się kogoś bardzo
                kocha to się zrobi wszystko by z nim być. Ktoś, kto rezygnuje z miłości dla
                mieszkania czy z powodu alimentów, grzebie się za życia i dla mnie jest idiotą,
                albo to wcale nie była dla niego miłość.
                Marne to pocieszenie, że może byłam więcej dla niego warta niż żona, mniej
                jednak niż mieszkanie czy alimenty.

                Oczywiście, że nie zawsze szepce czułe słówka żonie.
                Ludzie są przecież różni.
                • Gość: Malutka Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 22:19
                  Chciałabym tylko dodać, że nigdy nie chciałam, żeby dla mnie zostawił żonę, w
                  każdym razie nigdy Jemu o tym nie mówiłam. To, co napisałam o alimentach,
                  mieszkaniu, to są tylko moje spostrzeżenia z rozmów, jakie przeprowadzałam z
                  innymi żonatymi mężczyznami (od razu uprzedzam, że żaden z nich nie był moim
                  kochankiem).
                  Co do mojej sytuacji, to nikt inny, oprócz mnie i Jego, nie ma prawa
                  powiedzieć, czy to była miłość, czy nie.
                  Oczywiście, że każdy ma prawo do każdego zdania, a moje zdanie jest takie, że
                  nie zawsze cel uświęca środki i nie można budować szczęścia na cudzym
                  nieszczęściu.
        • Gość: Vivka Re: do Zośki z kamienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 18:20
          Droga Zosiu. widać nie nasz się na psychice facetów. Tylko kobieta nie prześpi
          się z kimś innym jeśli kocha swojego faceta. Przeczytaj sobie "Mężczyźni są z
          Marsa a kobiety z Wenus". Facet zgradza naprawdę tylko wtedy, kiedy zakochuje
          się- angażuje psychicznie w inny związek. Zdrada fizyczna to wg nich jedynie
          zew natury. Tym bardziej, jeśli jego obiekt uwielbienia jest o wiele km od
          niego, a możliwość zaspokojenia sexualnego - pod ręką. Trudne to dla nas do
          zrozumienia ale tak właśnie jest
          • Gość: zośka z kamienia Re: do Zośki z kamienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 18:54
            O widzą, iż sądzisz, że się znasz, a w tej chwili obrażasz facetów obisując ich
            jak bezrozumne pieski.
            Być może dla ciebie nie jest zdradą jak twój facet idzie do łożka z inną bez
            zaangażowania psychicznego, ale ja to uważam za zdradę i jak mniemam większa
            część świata, bo składając przysięgę wierności nie słyszę, aby istniał podział
            i wybiórcze traktowanie zdrad jako męskich i żeńskich.
            Miłość to także szacunek i niechęć do czyniena przykrych rzeczy ukochanej
            osobie, nawet jak ona tego nie widzi.
            Mam wielu znajomych facetów, z którymi rozmawiamy na różne tematy, i wierz mi
            wielu nie zdradzi właśnie dlatego, że kocha swoją partnerkę i zwyczajnie nie
            chcą być z inną. Ale to są znajomi z Ziemii, a nie z Marsa.
            I kochają, a nie tylko pożądają.
            • Gość: Vivka Re: do Zośki z kamienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:03
              Chyba powinnaś parę razy przeczytać to, co napisałam, bo niczego nie
              zrozumiałaś. Ale to już twój problem
      • Gość: kaja Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 22:06
        No tego akurat nie bylabym taka pewna. Ale ciesze sie, ze rodzina o ktorrej
        piszesz przetrwala. I gratulacje dla Ciebie.
    • Gość: ptyś Re: Po co ten cały magiel poniżej?WYGADAŁA SIĘ I IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 22:00
      no i masz rację!
    • Gość: Marian Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.05, 00:04
      Widzisz grzech nie prowadzi do szczęścia
    • Gość: stary chłop Wiesz,zyga,bez inwektyw tego miejsca jakby więcej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 00:29
    • bardzocierpliwy NIC nie poradze opowiem cos od siebie 19.02.05, 01:09
      Zal mi tych ktorych nie trafil piorun, ale ...
      gdy ja zostalem trafiony, postawilem sobie pytanie czy potrafie odejsc? ona mezatka ja zonaty. pytanie okazalo sie przedwczesne /ale postanowienie silna -odchodze/ jednak moc tego uczucia byla tak silna iz moja partnerka przerazona zerwala kontakt /a niestety wizy usa mi nie dali abym mogl jechac i rozmawiac/ i tak tesknilem 3,5 roku
      chadzalem po swiecie ostroznie unikajac piorunow bo ten pierwszy mnie porazil totalnie, nauczylem sie kochac coraz cieplej bez zalu i cierpienia

      no i stalo sie piorunek nie uderzyl a dopadla mnie iskierka z popielnika i znow plonalem jak krzew mojzeszowy, i znow mezatka

      tylko ze TYM RAZEM kochalem bez planow marzen i bez seksu, /wiedzialem jak bardzo trudne pytania stawia sobie czlowiek w zwiazku gdy sa dzieci/ po cichutku modlilem sie by ta milosc trwala wiecznie i nie tylko na tym swiecie bo tu ludzie czasami przed miloscia uciekaja /nauczony w przeszlosci/

      coz jestem dalej z zona z ktora nie sypiam, ONA zostala z mezem, przewala kontakt a ja zasypiam z modlitwa ze moze w wiecznosci, kochalem i kocham ja za nic, choc juz jej nie ma obok fizycznie
      nie cierpialem nie plakalem byla ledwie chwila smutku ze trzeba poczekac na wiecznosc moze w tamtym wymiarze
      tym wlasnie dla mnie jest milosc, niestety nie dalo tego malzenstwo i zmusic sie do tego nie da, jestem szczesliwy i bodaj jeden z niewielu samotnych szczesliwych ludzi potrafiacych kochac wlasnie tak, kazda milosc ktora oczekuje czegos w zamian jest egoistyczna, ja sie z tego wyzwolilem, bylo to wynikiem wczesniejszego cierpienia ale to poszukiwanie radosci i szczescia zaprowadzilo mnie do takiego pojmowania slowa MILOSC
      zycze Ci Ingo szczescia
      • Gość: Kaśka Re: do bardzo cierpliwego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:58
        Nie zamierzam Cię oceniać - chcę tylko powiedzieć, że bardzo trudno mi Ciebie
        zrozumieć. Myślę, że nie kochałeś prawdziwie, gdyż nie pozwoliłbyś odejść i
        jednej a potem tej drugiej Miłości. Miłość - choć jedst najcudowniejszym
        uczuciem, za którym tęsknimy wciąż bardziej świadomie lub mniej to jednak jest
        egoistyczna - pragnie bowiem szczęścia ABSOLUTNEGO dla siebie. Dlatego uważam,
        że albo świadomie zabiłeś w sobie Miłosć, albo nigdy jej nie było. A Twoje
        obecne wspomnienia budowane są siłą wyobraźni. Napisz - jeśli się mylę, jeśli
        się nie zgadzasz z tym co napisałam
        • bardzocierpliwy Do Kaśki 19.02.05, 21:16
          drży mi reka kiedy pisze Twoje imie, pierwsza jest twoja imienniczka
          postaram sie zetalnie odpowiedziec na twoj post jednak za chwile nie bede mogl pisac ale w pozniejszych godzinach uzupelnie
          przez dwa i pol roku pisalem listy ktorych nigdy nie wyslalem, widywalismy sie w wakacje - jedynie raz w roku w gronie znajomych i to wystarczalo bym kochal kochal bez pamieci - ale bolesnie, to strasznie niszczylo i przez te lata gdy bylem samotny wsrod bliskich staralem sie uczyc cieszyc z tego ze tak piekna milosc byla mi przeznaczona by ja przezyc, udalo sie i wowczas gdy na wspomnienia usmiechalem sie pojawila sie kolejna milosc, jeszcze nie bylem pewien czy potrafie tak kochac by po ewentualnym kolejnym porzuceniu nie cierpiec rownie silnie
          czesto modlilem sie by ta milosc byla jak najdoskonalsza by nie przynosila zniszczen cierpien - dzisiaj patrze w przestrzen pomiedzy dwuskrzydłowymi otwrtymi drzwiami w moim mieszkaniu i usmiecham sie do niej widzac ja w wyobrazni i to marzenie nie boli

          nie pisze listow by nie rozdrapywac ran choc dzisiaj bylyby one cieple i radosne, ale nie choduje tego wspomnienia wymaiam w myslach jej imie i wiem ze nic nie moge zrobic, tylko czekac, czy zrezygnowalem z niej, absolutnie nie i byc moze kiedys wysle kogos kto mi powie czy jest szczesliwa czy jeszcze jest z mezem, nie zamierzam zmieniac jej raz podjetych decyzji, ja wiem jak trudne sa pytania o odejscie i jak wiele mnie kosztowaly, ona rowniez to musiala przechodzic, wiec niby dlaczego mam nie uszanowac jej decyzji
          ale jesli bedzie samotna zmaterialzuje sie i zapytam czy da nam druga szanse

          "teraz stoi za moimi plecami i usmiecha widzac jak to pisze, ona wie ze taki wlasnie jestem'

          pozdrawiam wszystkich ktorzy kochaja
      • Gość: Jean Valjean Re: NIC nie poradze opowiem cos od siebie IP: *.snr.pl / 80.50.161.* 20.02.05, 21:20
        ...wszystko co napisałeś jest prawdą, powtarzalny scenariusz, z wyjątkiem chwili
        smutku która trwa dwa lata - czy to świadczy o tchórzostwie????
    • Gość: zgred Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 01:17
      Jesteś głupią k... która chce rozbić cudzą rodzinę. Nic ci nie współczuję.
      Szkoda że twój mąż nic nie zauważył, powinien ci obić ryja tak żeby tamten drugi
      uciekł na twój widok.
    • Gość: Inga Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.u.wavenet.pl 19.02.05, 01:19
      Bardzo dziękuje wszystkim za porady.Malutka -jesteś dla mne wspaniałym
      przykładem,że można przetrwać te złe chwile i żyć inaczej.Wiem,e nie beziemy
      juz razem i tylko chcę umieć zachować to w pamięci i nie tęsknić, nie
      rozpatrywać co by było gdyby jednak.Już nie.Rozmawiamy ze sobą codziennie bo
      oboje nie umiemy się "odzwyczaić" od siebie.połączyła nas bardzo duża więź
      emocjonalna.Wspólne upodobania i marzenia.To on opisywał mi wielokrotnie naszą
      wspólną przyszłość i prosił, żebym się nie poddawała, że wie, że to miłość na
      całe życie.Teraz przerosła go rzeczywistość.Szczególnie dziecko.Jego żona do
      mnie dzwoniła kilka razy.Sama mi powiedziała,że przesadziła mowiąc dziecku o
      tym wszystkim.Wiecie co?Wzięlam winę na siebie.Powiedziałam jej, że to ja go
      namiawiałam do tego romansu, związku i opuszczenia rodziny.Nie mogłam patrzeć
      na jego rozpacz kiedy mówił o dziecku.Wiedziałam,że tak bedzie lepiej bo
      czułam,że nie uniesie ciężaru opuszczenia domu.Zrobiłam z siebie wariatke ale
      zrobiłam to z prawdziwej miłości, żeby tylko mniej cierpiał.Mówi mi,że jego
      życie jest puste i szare, że nigdy nie wybaczy sobie,że mnie zawiódł ale nie
      opuści dziecka i rodziny.Wiem,że to wszystko wydaje się Wam pomieszane ale
      uwierzcie,że to była prawdziwa miłość mimo takiego finału.Moje małżenstwo jest
      i tak skoczone pod względem uczuciowym. Mój mąz mnie kocha z przyzwyczajenia,
      ja jestem obok niego z przyzwyczajenia i pewnie tak będzie.Nigdy wcześniej go
      nie zdradziłam. Nie szukałam też po prostu romansu.Chciałam prawdziwej miłości
      a kiedy przyszła okazało sie,że jest za trudna.Teraz chcę tylko umieć
      zapomnieć.To wszystko.Tylko czy możemy zostać tylko przyjaciółmi? Boję sie,że
      to nie możliwe.Oboje cierpimy.To beznadziejne.Nie umiemy żyć bez siebie.Nie
      umiemy żyć razem.


      • akielich Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka 19.02.05, 01:47
        O Milosci zapomniec nie sposob. Jesli Ci sie to uda, pomysl wtedy co to
        znaczylo dla Ciebie? niemniej, pozwolilas mu "odejsc", to nie jest latwe a
        znaczy wiele. Gratuluje Inga, znasz juz Milosc :)
        Trzymaj sie dzielnie i wiele usmiechaj.
      • Gość: Kinga Zacznij wszystko od poczatku ... ze swoim mezem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.02.05, 02:13
        Musisz przestac rozmawiac z nim, czy tez utrzymywac jakikolwiek kontakt. Wierz
        mi to jedyna droga aby zapomniec.Jestes ciagle zakochana, ale to straci na sile
        z czasem. Musisz spojrzec w koncu na swoje zycie realnie i zamiast uciekac od
        problemow w inny swiat (nie twoj swiat)zacznij je rozwiazywac. Czy powiedzialas
        mezowi o tym romansie? Nie wierze w to ze twoj maz nic nie widzi i nic nie
        slyszy. Absolutnie nie namawiam cie do powiedzenia mu prawdy o twoim romansie.
        Namawiam cie jednak do spojrzenia na meza zyczliwiej. Sama pisalas ze jestes
        dla niego wazna. Daj jemu i sobie szanse. Mozecie odswiezyc swoj zwiazek i
        sprawic ze bedzie silniejszy niz kiedykolwiek. Nie sa to tylko moje czyste
        teorie lecz fakt z zycia wziety. Mozecie sie w sobie zakochac na nowo i zaczac
        wszystko od poczatku, tylko bogatsi w doswiadczenia stworzyc lepszy , bardziej
        satysfakcjonujacy was zwiazek. Ps. dlaczego nie macie dzieci?
      • kam.k1 Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka 19.02.05, 16:15
        Inga wogóle nie słuchaj tego co mówi niejaki Kot. To jakich facet
        niedowartościowany i pewnie jakiś mami synek, a swoją drogą skąd wie co robiła
        jego mamuśka :-)Nie jesteś z pewnością egoistką, każdy ma prawo do uczuć,
        pamiętaj o tym. Pozdrowionka
      • Gość: Malutka Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 16:25
        Nigdy nie zapomnisz i nigdy nie będziecie tylko przyjaciółmi. Dopóki będziecie
        ze sobą rozmawiać, będziesz się łudzić nadzieją, że może kiedyś..... Ale sama
        wiesz najlepiej, że to niemożliwe. Ja nie zapomniałam niczego z naszej
        znajomości, pamiętam, ale staram się nie rozpamiętywać i nie żyć przeszłością.
        On też mi proponował, żebyśmy zostali przyjaciółmi, żebyśmy mogli porozmawiać
        od czasu do czasu, może nawet czasem się spotkać, ale to niemożliwe.
        Staram się żyć normalnie, bez rozpamiętywania przeszłości i bez Niego. I Tobie
        też tego życzę. I moim skromnym zdaniem, lepiej chyba by było dla was,
        gdybyście definitywnie zakończyli wszelkie kontakty. Niczego Ci jednak nie mogę
        radzić, to Twoje życie i przeżyj je po swojemu.
    • Gość: rilwena Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 06:34
      Skoro nie kochasz już swojego męża, to czemu się z nim nie rozwiedziesz,
      hipokrytko?? Boisz się zostać sama, ale stać cię na to, żeby robić mu takie
      numery. Brzydzę się takimi babami, jak ty
      • Gość: Ewunia 28 Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 07:23
        Rilweno a nie za ostro? Choc racje masz ze nalezy sie rozwiesc a nie oszukiwac. czasem jednak zdrada malzenska moze zcementowac zwiazek- uswiadamiamy sobie co moglibysmy stracic... Ale tutaj jest romans z silnymi emocjami, brak odpowiedzialnosci (tak, tak za wlasne czyny- zdradzajacy czesto tego w ogole nie dostrzegaja). Ale Rilweno nie mozna od razu od dziwek! To jej sumienie, jej odpowiedzialnosc. Sama sie bedzie teraz meczyc- z tym co czuje do kochnka, z tym co do meza, nie daj Boze do tego jeszcze wyrzuty sumienia (u niekotrych sie pojawiaja u niektorych nie). To straszna kara- jesli zostanie z mezem, to jesli ma jakies uczucia do meza, zawsze bedzie cierpiec, ze go zranila. Wiec Ty nie ocenja jej tak szybko, bo i po co? Moze kiedys Ciebie ktos tak latwo podsumuje?
        • Gość: etam Re: nie nawidzę zdrady , kobiety to dziwki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 09:11
          cały świat i kontakty miedzyludzkie są poje..e
        • Gość: mąż rilweny Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 14:02
          Śpij spokojnie, nie podsumuje. Rilwena kocha swojego męża.
          • Gość: Mati Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 14:18
            Ludzie są tak naiwni w kwestii uczuć, tak łatwo przekładają 'czuję dzisiaj'
            na 'będę czuł zawsze'. I tak łatwo oceniają innych, bo 'oni mają inaczej'.
            Przykre.
            • rwerp Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka 19.02.05, 23:01
              Przykre jest to, że ludzie się nie potrafią przyznać sami przed sobą, że nie
              mają tego co chcieli, i wmawiają innym, że tego co chcieli
            • Gość: rilwena Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 23:32
              a lekarstwem na takie wahania nastrojow jest malzenstwo... choc, jak widac, nie
              kazdemu pomaga
              (mi przeszlo, jak reka odjal...)
          • Gość: Ewunia 28 Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 15:13
            I to ja uprawnia do "rzucania miesem" na innych co?. I nie swiadczy zbytnio dobrze o jej kulturze osobistej. Wyroki w kazdej kwestii ferowac tak łatwo...
            • Gość: rilwena Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 23:34
              no prosze, moje przeklenstwa (w dodatku kierowane pod dobry adres) bardziej was
              poruszyly niz baba zdradzajaca meza, lamiaca zycie innej kobiecie i fundujaca
              jakiemus dzieciakowi traume
          • Gość: Malutka Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 16:30
            A czy mąż ją tak samo kocha??????????????????????
            • rwerp Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka 19.02.05, 23:06
              Widać ciebie mąż jakoś nie bardzo, skoro tak chętnie szukasz wad w cudzych
              związkach...
            • Gość: mąż rilweny Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 23:07
              Bardziej niż sobie umiesz wyobrazić.
            • Gość: rilwena Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 23:35
              tak, to widac
        • Gość: rilwena Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 23:30
          dla mnie takie gadka, to zupelny upadek obyczajow
          Nie wiem, jak po zdradzie mozna by bylo wciaz czuc zaufanie do drugiej osoby, a
          to wg mnie jest tym cementem dla zwiazku. Mozna sie oczywiscie nie przyznawac,
          ale dla mnie taki zwiazek (budowany na klamstwie) nie mialby sensu. Skoro ktos
          pisze na forum i prosi o opinie, to ja otrzymuje, dla mnie ta kobieta jest
          bezsprzecznie szmata.
          • Gość: Ewunia 28 Re: do Rilweny i Jej Meza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 18:52
            Moi drodzy- wszystko pieknie-tylko czemu chcecie innym narzucic swoje zdanie? Moze sa Rilweno tacy ludzie co zdrade wybaczyc potrafia? I na Boga dlaczego nazywasz kogos szmata???? Ty sie nigdy nie zeszmacilas? Nie okazalas sie slaba w chwili proby? I prosze niech Twoj maz nie pisze, ze tak i tak bedzie w przyszlosci. Bo na tyle sie znamy na ile sie sprawdzilismy. Oczywiscie, ze takimi przekonaniami macie male szanse na zdrade i super. Tylko nie rzucajcie od razu kamieniami w ludzi o slabszym kregoslupie moralnym chociazby. I jeszcze jedno- uwazam, ze malzenstwo powinno byc nierozerwalne i sama takie mam nadzieje tworze. Ale jestem ostatnia do tego aby kogos potepiac.
            • Gość: rilwena Re: do Rilweny i Jej Meza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 01:48
              pojawil sie tutaj moj maz i pododawal swoje komentarze i nawet chwile
              rozmawialismy na temat tego forum, doszlismy do wniosku, ze zyjemy chyba w innym
              wlasnym swiecie, dla mnie glownym warunkiem wyjscia za maz byla pewnosc, ze
              nigdy nie zrobie mojemu mezowi takiej krzywdy, co z tego, ze ktos mnie pociaga i
              go polubie, skoro na mysl o moim mezu uciekam jakby do innego swiata, mojej
              milosci nic nie wzruszy, pisze, jak czuje
              te wyzwiska byly wulgarne, ale poirytowala mnie hipokryzja tej kobiety i chyba
              jej niedojrzalosc, wiem, ze powinnam jej wspolczuc tego, ze jest taka glupia,
              ale jednak bardziej wspolczuje osobom niewinnie poszkodowanym
              • Gość: Ewunia 28 Re: do Rilweny i Jej Meza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 02:18
                Rilweno- jedno nie wyklucza drugiego- mozna wspolczuc i jednym i drugim.
                Fajny i cieply jest Wasz swiat i piekna Wasza milosc. ja wyszlam za maz po prostu z wielkiej milosci, minelo ladnych kilka lat i czasem mysle ze kocham jeszcze bardziej (mimo pewnych potkniec i porazek), choc czy to mozliwe bardziej kochac?
                Nie wiem czy glowna autorka tej dyskusji jest glupia- raczej strasznie zagubiona i poplatana. Ofiara dziecko, zona, maz- winni sa oboje tego pobojowiska ale moze te malzenstwa nie byly udane? I winni tych zdrad sa takze wspolmalzonkowie?
      • gaabriell Re: czemu od razu dziwka?! 19.02.05, 18:12
        przecież doszło do tego za obopólną zgodą! oboje są w to tak samo
        zaangażowani/winni.
        • Gość: rwerp Re: czemu od razu dziwka?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 23:09
          No tamten też... dziwek.
        • Gość: rilwena Re: czemu od razu dziwka?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 23:37
          no, on chyba jest glupszy, bo nie poczuwal sie do odpowiedzialnosci za swoje
          dziecko i obiecywal cos, co juz od poczatku bylo nierealne (glupia kobieta, ze
          mu wierzyla)
      • Gość: fiona Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 13:26
        Mam to samo zdanie popieram,ale niestety,moje komentarze wywoluja tu tyle
        emocji.Takie kobiety nie zasluguja na nic.Ciesze sie,ze sa ludzie co mysla
        podobnie.Pozdrawiam.
    • megxx Ci, którzy oceniaja złosliwie Ingę niech 19.02.05, 10:15
      przeczytaja post pierwszy ponownie i zastanowią się nad tematem wątku.
      Ona wyraźnie pisze, że była jak Wy, nie rozumiala tego, twierdziła, że to można do końca kontrolować. Aż trafiło w nią osobiście.
      To straszne gdy współmałżonek odchodzi, zdradza, gdy jest niewierny.
      Ale to coś znaczy o samym związku. O ludziach tworzących go. Jeżeli jeszcze w Waszych związkach jest dobrze, to zastanówcie się, czy tak naprawdę, aż do dna, czy tylko pozornie, czy partner jest szczęśliwy, czy tylko nic nie mówi.
      Oskarżać łatwo.

      • Gość: Heidi Re: Ci, którzy oceniaja złosliwie Ingę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 11:16
        jestem tego samego zdania. I powiem więcej. Inga nie zwierzyła się tu i nie
        prosiła o ocenę. Ona potrzebuje porady - nie wyzwisk. Tego jednak nie rozumieją
        zakłamane dewotki
      • Gość: rilwena Re: Ci, którzy oceniaja złosliwie Ingę niech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 23:38
        zgodze sie, czasami okazuje sie, ze zwiazek byl bledem, ale rozwiazujmy nasze
        problemy nie krzywdzac innych
    • Gość: doti10 Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.amg.gda.pl 19.02.05, 11:22
      Inga, bardzo Ci współczuję. Wiem co to znaczy zakazna miłość, sama przeżywam
      coś takiego, tylko ja jestem na poczatku. Gdyby Wasze malżeństwa były dobre nie
      pokochalibyście się tak mocno. Niestety w takich przypadkach zwykle to kobiety
      przegrywają.Może naiwnie, ale myślę, że gdyby tamta kobieta była inna i nie
      manipulowała uczuciami jego dziecka, to mielibyście więcej szans. Z drugiej
      strony wiem co to znaczy utrzymywanie związku wyłącznie dla dobra dzieci.
      Koszmar !! Obrzydzenie do siebie i partnera,wieczne żałowanie, że nie miało sie
      odsyc odwagi aby to wcześniej przeciąć. życzę Ci dużo spokoju i mądrych
      decyzji, ale niestety musisz podjąć je sama.
    • oleg2budmo ...toksyczna miłość .... 19.02.05, 12:08
      Na przełomie lipca i sierpnia byle służbowo na Krymie – cały miesiąc łaziłem po
      knajpach i popijałem sobie winko (bywało ze i wódkę z jakimś ubekiem). W
      zasadzie byłem szczęśliwym wolnym człowiekiem – słonce, piękne kobiety,
      czerwone wino i szum morza ... zajęcia, które miałem tam wykonywać najprościej
      w życiu zbagatelizowałem sobie i zrobiłem odpowiedzialnym za moja robotę kogoś
      innego ... spotykałem ciekawych ludzi zarówno z świata polityki jak i nauki, –
      co wieczór odbywały się bankiety a w moim hotelu pracowały całkiem sympatyczne
      dziewczyny .. żadnych emocji, pośpiechu, angażowania się ... naprawdę czułem
      się wspaniale ...
      Na dwa tygodnie przed wyjazdem popiłem sobie z jakimś gościem – dr filologii
      angielskiej z tamtejszej uczelni – ciekawy człowiek o szerokich horyzontach.
      Piliśmy wino w mojej ulubionej winiarni a potem kupiliśmy wódkę i jakąś wódę do
      zapicia i poszliśmy w jaskinie nad morzem – pijesz wódkę z gwinta a wystarczy
      zrobić krok i 25 – 30 metrów w dół skały i morze. Facet zaczął się do mnie
      dobierać ... podziękowałem mu i definitywnie stwierdziłem, że wole jednak
      kobiety ...
      Następnego dnia ... do przywidzenia ... wielki kac, podpuchnięte, czerwone
      oczy ... założyłem spodenki, koszulkę i sandały – zamiast na poranne zebranie
      poszedłem z znajomą do ulubionej winiarni, aby raczyć się wspaniałym krymskim
      czerwonym winem ... pomogło !!!
      Dobrze, że parę miesięcy wcześniej w Kijowie kupiłem sobie okulary
      przeciwsłoneczne ... bo okazało się ze tu na Krymie bardzo się one przydają ...
      i nie chodziło jedynie o słonce J
      Postanowiliśmy przejść się nad morze – zobaczyć, co na bazarze i troszkę
      postrzelać ... kilkaset metrów od nas znajdowała się willa, w której przebywał
      właśnie Kuczma z Putinem.
      Wracając do hotelu zaszliśmy jeszcze do knajpki na kawę. Powiedziawszy szczerze
      nie tyle kawa stała się przyczyną tej decyzji, co raczej sympatyczna, piękną,
      młoda dziewczyna z mniej sympatyczną i nie tak piękną koleżanką popijające
      piwo ....
      I to właśnie było to, co meczy mnie do dziś ... i pewnie jeszcze długo.
      Siedliśmy przy pierwszym wolnym stoliku, zaczęliśmy rozmawiać ..rozmawialiśmy
      po polsku, widocznie nasze sympatyczne sąsiadki słyszały wszystko i okazało się
      ze ta śliczna dziewczyna jest z Polski ... dziewczyny zaprosiły nas do siebie –
      no cóż ciężko było odmówić ja chciałem jedynie nacieszyć się widokiem,
      zaspokoić potrzeby estetyczne. Siadłem naprzeciwko swojej znajomej a Kasia
      (Katia) była po przekątnej. Rozmowa trwała dość długo i tylko wyłącznie na
      linii ona – ja, z grzeczności zagadywałem czasami do dwóch pozostałych
      biesiadnicze. Podczas rozmowy pokazała mi swoją obrączkę ... no i się
      umówiliśmy – wszyscy czworo na następny dzień razem popić winka .
      Przyszła tylko ona bez koleżanki. Poszliśmy do mojej ulubionej winiarni
      na jakiś obiad i oczywiście wino. Po drugiej butelce wina zaczęło robić się
      duszno i parno. Alkohol ... zaczęło robić się romantycznie ... reszta wyglądała
      jak anioł. Pierwsze dotyki, muśnięcia, pełne, soczyste usta zmoczone czerwonym
      wytrawnym winem, śliczne, młode, (bo 22 lata) opalone ciało ... Piliśmy dalej –
      to znaczy ja piłem (praktyka czyni mistrzem) .. zaczęła opowiadać jak to
      ciężko jej się żyje z mężem, co z niego za dziad, który całymi dniami siedzi
      przed telewizorem i pijąc piwo ogląda mecze piłki nożnej (teraz mam do sporu
      awersje). Mówiła o potrzebie stałego linearnego rozwoju, o dążeniu do
      lepszego ...
      A ja nakręcałem się z minuty na minutę, (choć szczerze powiedziawszy myślałem
      wówczas tylko o jednym – wyszedł ze mnie hedonista). Postanowiliśmy kupić dwa
      wina i pójść na plażę (nie tą publiczna, a zamkniętą, pilnowana przez milicje)
      tylko ja miałem przepustkę ... ale i to wystarczyło.
      Kiedy minęliśmy mój hotel i zeszliśmy już na plażę było już zupełnie ciemno i
      pusto. Jeszcze wcześniej zaszedłem do apteki ... a ona stwierdziła ze
      niepotrzebnie.
      Jedynym rozsądnym miejscem okazała się ławka i moja koszula ... plaże w
      południowej części Krymu są kamienne ... ale z czasem i to przestało nam
      przeszkadzać – powiem więcej – chyba nawet pomagało – np. gdy było jeszcze
      trochę ludzi a my nie mogliśmy już – szliśmy za jakiś fragment skały...

      ... tak to była toksyczna miłość, – choć ja wierzyłem i dalej wierze w to ze
      ma/miała szanse na normalność.
      A dalej było wspaniale, cudownie i pewnego dnia wszystko przepadło, choć ja
      byłem gotowy na wszystko ... pojechała do męża i już nie wróciła. Ostatnio
      rozmawialiśmy na początku stycznia – powiedziała mi, że o wszystkim
      poinformowała męża i jego rodzinę, wiem, że kłamie – ona musi żyć w fałszu ..
      to smutne, ale tak jest, a ja mam nadzieje, że wróci do mnie, (choć
      prawdopodobnie już się nam na nowo nie uda .. brak zaufani i ...) albo ja cos
      trafi, co nauczy ją nie krzywdzić ludzi, życzę jej, aby była szczęśliwa ... a
      jednocześnie ...
      • Gość: Cesia Re: ...toksyczna miłość .... Oleg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 18:46
        czyli jak to należy rozumieć? Czy Ona cię po prostu i zwyczajnie uwiodła,
        zaliczyła i zostawiła?
        • oleg2budmo Re: ...toksyczna miłość .... Oleg 19.02.05, 20:32
          w zasadzie tak .. ale to ja pozwolilem na to ...:( i to ja pewnie mam problemy
          a ona o wszystkim zapomniala - gdyby nie mowla ze chce zmienic cale swoje
          zycie ... gdyby byla bardziej - pewnie dla samego sexu nie angazowlabym sie
          Przyjechala do mnie - byla 2 tygodnie - poznala moja rodzine i weszla w moje
          zycie towarzyskie ... a potem kiedy jechala do Krosna - mowila ze tak bardzo
          chce zmienic zycie - byc ze mna - tak bylo do momentu przybycia do mezna ... a
          potem tylko niejasne sytuacje i pelno klamstwa z jej strony .. a u mnie mala
          depresja .. bo naprawde chcialem ...
    • kam.k1 Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka 19.02.05, 12:40
      Hej Inga, po przeczytaniu Twojej historii bardzo Ci współczuję, domyślam się
      jak jest Ci cieżko bo moja sytuacja jest nieco podobna i też cierpię. Wiem jak
      to jest być rozdartym między młotem a kowadłem. Nie oceniam Cię bo nie mam do
      tego prawa, jak zresztą nikt z uczestników tego forum. Nie przejmuj się tymi
      niezbyt "mądrymi" wypowiedziami. Pamiętaj to jest Twoje życie i dąż do tego
      żeby przeżyć je jak najlepiej. Fakt chcesz o nim zapomnieć, ale czy chcesz
      stracić tę wielką miłość, czy kiedyś nie będziesz żałowała, że straciłaś coś
      tak bardzo cennego jak właśnie MIŁOŚĆ. Czy życie nie umyka Ci między palcami
      będąc w związku, który tak naprawdę dawno się skończył. Może warto pomyśleć o
      tym, aby zacząć żyć w pełni. Pamiętaj życie jest jedno i szkoda marnować choć
      jedną jego chwilę. Może warto jeszcze powalczyć o szczęście u boku tego
      mężczyzny, którego tak bardzo kochasz. Jestem z Tobą Inga i mam nadzieję, że
      podejmiesz trafną decyzję, która sprawi, że będziesz (będziecie) szczęśliwa.
      Trzymaj się ciplutko, pozdrawiam.
      • Gość: elkas Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 12:54
        Odpowiedz na pytanie - czy żyć jak najlepiej oznacza realizację wszelkich
        pragnień jakie nam przjdą do głowy? Uczucia innych ludzi nie mają znaczenia,
        liczy się tylko, że nam jest dobrze?
        Czy w dzisiejszych czasach jest jakiś przymus wychodzenia za mąż bez miłości?
        Bo jeśli nie, to co się dzieje z tą jak piszesz cenną MIŁOŚCIĄ do męża, to
        kilku latach?

        Rozumiesz ją, bo usprawiedliwiasz siebie.
        Gdybyś ty była porzuconym przez rodzica dzieckiem pewnie być już tak nie
        rozumiała.
        A żonę rozumiesz? Ma prawo walczyć o męża czy nie? Może to też jej MIŁOŚĆ?
        A na dodatek, to jej obiecywał coś biedny zakochany miś, to z nią ma dziecko.
    • Gość: aga Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.man.bydgoszcz.pl 19.02.05, 13:05
      Rozumiem Cię , tkwiłam w takim związku 12 lat ,analogiczna sytuacja ; było
      pieknie ,bo to jest wyimaginowany świat nie mający zwiazku z proza
      zycia;odleglosc wszystkich wybiela ; po latach czuje sie samotna wśród
      swoich ;życzę szczęścia w rodzinie ,pozdrawiam
    • Gość: ania Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 13:41
      dlaczego jesteś nadal z mężem jeżeli go nie kochasz?A może nadal go kochasz?
      Może nie powiedziałaś mu bo boisz ,że go stracsz.
    • Gość: wiruska Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 19.02.05, 14:17
      Wczuj się w sytuację tej biednej, skrzywdzonej żony. Chciałabyś tak się czuć?
      wątpie.

      Nikt nie mówił że będzie prosto, ale jeśli bierzemy na siebie odpowiedzialność
      małżeństwa to na dobre i złe.
      A jeśli małżeństwo jest nie takie jak być powinno to dlaczego w nim do tej pory
      trwasz? Dlaczego sie nie rozwiodłaś? Oszukujesz jego bo jest Ci tak wygodnie.
      Czy chciałabyś żeby ktoś Ciebie tak traktował? Pomyśl co On czuje. Podobno los
      jest nie rychliwy ale sprawiedliwy...

      jesteś zakłamaną egoistka i tyle.
    • Gość: Andree Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 14:34
      Wiesz, moze nie spodoba Ci sie to, co napisze ale wydaje mi sie, ze robisz to
      ze zwyklej proznosci (te prezenty - wygadalas sie troche).
      Proponuje wiec, zebys zrobila nastepujacy eksperyment sama ze soba: zabron mu
      tych prezentow lub nie przyjmuj ich. Jak bedziesz dalej go kochac, to znaczy,
      ze to cos glebszego, jak nie to albo musisz przyjac do wiadomosci fakt, ze
      troche jestes dziwka albo musisz zmienic swoje zachowanie.
      Jesli nie bedzie Cie stac na rezygnacje z tych prezentow, to tez bedzie o czyms
      swiadczyc.
      Po prostu badz z soba szczera, inaczej niezle zabagnisz zycie sobie i jemu.
    • greg30 Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka 19.02.05, 15:03
      "Miłość niemożliwa, pośmiewisko Boże
      Żyć jej nie pozwolą, a umrzeć nie może

      Tuła się zwiędnięta po manowcach życia
      wystawia kochankom czeki bez pokrycia

      Lato spędza w sadzie, mieszka pod jabłonią
      Dopóki jej wróble stamtąd nie wygonią

      Na jesień się chowa przed deszczem na strychu
      I przez trzy miesiące ni widu ni słychu

      Zimą za to miłość widzieć ludzi żąda
      W Wigilię się błąka i w okna zagląda

      Na wiosnę znów miłość, choć wciąż niemożliwa
      Nadziei nabiera, tęsknotą ożywa

      Nic to że wie przecież, że wyrok kochanków
      Budzić jej się każe wśród zranionych ranków

      Wieść swe życie liche poprzez ścieżki dzienne
      Po samotnych wieczorów nastroje trumienne

      Ona już nie karmi się złudnym marzeniem
      O spotkaniu znaczonym rąk i serca drżeniem

      O dotyku niegrzesznym i o warg wspólnocie
      O miłosnym dialogu, słów i gestów splocie

      Cała jej nadzieja to końca doczekać
      A jedynym jej końcem jest koniec człowieka

      Tego który kocha albo jest kochany
      Tego kto ją skazał sam będąc skazanym

      Póki życia kochanków, sędziów swoich, katów
      Póty do swej śmierci nie zyska mandatu

      Będzie się więc błąkać poprzez pory roku
      Dźwigając swe jarzmo z miłości wyroku

      Miłość niemożliwa, pośmiewisko Boże
      Żyć jej nie pozwolą, a umrzeć nie może"
      • Gość: nikt Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.chello.pl 19.02.05, 17:43
        ładny wiersz...
    • Gość: kot Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.pronet.lublin.pl 19.02.05, 16:06
      wiesz co? wszystkie kobiety oprócz mojej matki to suki
      • kam.k1 Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka 19.02.05, 16:17
        Ojejku biedny mamisynek, a skąd wiesz co Twoja mamuśka robiła jakieś pare latek
        temu? Jesteś jakiś niedowartościowany chyba i wogóle kawał ch...ma , który
        wyraża się o kobietach w taki sposób.
      • Gość: bleble Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 16:37
        i dlatego wolisz mężczyzn??????
    • Gość: Nana Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 16:35
      Jak ktoś opisze taką sytuację na forum od razu zaczyna się nagonka na tą
      trzecią, złą, kochankę... i inne określenia, mniej cenzuralne. Nagle okazuje
      się, że gdzieś tam kwitło małżeńskie szczęście aż pojawiła się ta zła i zabrała
      dzieciom tatusia, kochającej żonie kochanego mężusia.
      Parę pytań:
      1. czy mężczyzna jest rzeczą, bezmyślną istotą, po którą ktoś może przyjść i
      zabrać bez jego udziału?
      2. czy szczęśliwe i dobrze funkcjonujące związki jest tak łatwo rozbić?
      3. czy żona z samej definicji jest święta? znam masę związków małżeńskich
      zawartych pod przymusem ciąży, związków gdzie nie ma miłości i nigdy nie było.
      Związków gdzie żona wydziela seks mężowi jak na to zasłuży, lub mu go odmawia.
      O małżeństwo trzeba dbać, nie wystarczy przysięga i koniec, teraz mogę mieć 40
      kg nadwagi i się nie myć, bo przecież ślubował. Piszę o żonach ale to dotyczy
      też mężów, wyrachowanych, znęcających się psychicznie.
      Takie związki się rozpadają, czasem przychodzi to trudno, czasem ludzie nie
      mają siły i tkwią w g..

      Mnóstwo tu postów od kobiet rzucających słowa dziwka, k.., rozczulających się
      nad losem dzieci. Dzieci z toksycznych związków też przeżywają piekło, czasem
      lepisj się rozstać. Przemawia przez nie strach, że znajdą się w takiej samej
      sytuacji jak zdradzona żona, może strach uzasadniony. Bo najlepszą ochroną
      przed zdradą jest miłość, szczęśliwy związek, takiego związku się nie opuszcza,
      nie rezygnuje z niego...
      • Gość: wiruska Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 19.02.05, 16:55
        w takim razie dlaczego autorka wątku do tej pory nie rozwiodła się?
    • Gość: blablabla A moderator niech idzie na spacer,jeśli się nudzi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 17:06
      • Gość: POLOCOCTA MOJA EX PODOBNIE SIE QU..LA ! BYLA ZWYKLA SZMATA IP: *.chello.pl 19.02.05, 17:32
        I NIE DLATEGO ZE SIE QU..LA ALE DLATEGO ZE ROBILA TO I NIC NIE POWIEDZIALA !!!!
        WIEC JAK NIE KOCHASZ MEZA GLUPIA BABO BEZ WSZELKIEJ MORALNOSCI TO MU POWIEDZ BO
        NIC NIE DAJE CI KU.. MAC PRAWA ZEBY GO OSZUKIWAC !!! RZYGAC SIE CHCE !!!!!!!!
        • Gość: Zdradzona Re: MOJA EX PODOBNIE SIE QU..LA ! BYLA ZWYKLA SZM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:09
          Moim zdaniem to chore tak oszukiwać jak miałaś chcicę to trzeba było poszukać
          kogoś kto nie ma rodziny a nie rozwalać związek
        • Gość: doti10 Re: MOJA EX PODOBNIE SIE QU..LA ! BYLA ZWYKLA SZM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 07:28
          Ale jesteś walnięty, uwierz mi. Sa małżeństwa tak dalece nie udane, w których
          facet doskonale wie, że zona go nie kocha, nie szanuje, nie chce z nim być ale
          zamyka na wszystko oczy i uszy bo po prostu tak mu jest wygodnie ! Nie ma
          żadnej inicjatywy, zero ambicji i żadnego pomysłu na to aby być fajnym
          człowiekiem. I co Twoim zdaniem to ,że kobieta z takiego zwiazku, zakocha się w
          mężczyżnie,który potrafi byc inny, adoruje ja, wykazuje inicjatywę, ma jakies
          pomysły - to jest szmacenie ? Wiesz co to jest szmacenie - kiedy gościu
          zatrzymuje sie przy drodze i bierze sobie tirówkę... Pisze to bez specjalnej
          nadziei na to ,że zrozumiesz. Niestety znam takie typy.
          • Gość: JANNIEZBEDNY sluchaj laluniu !!! potwierdzasz niestety teze ze IP: *.chello.pl 20.02.05, 09:49
            takze jestes kolejnym bezmozgowcem w ciele kobiety !!! skoro maż nie kocha to
            trzeba za przeproszeniem spierd... a nie sie ku..c na boku !!! pewnie wiekszosc
            kobiet robi to z wygodnictwa i np kasy niekochanego nieczulego meza a to JEST
            SZMACENIE I ZWYKLE KURESTWO I TO NAWET GORSZE NIZ BYC ZWYKLA TIROWKA
            !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: moly Re: Inga IP: *.frombork.sdi.tpnet.pl 19.02.05, 17:22
      No cóz inga chciałaś pogadać to pogadałaś. Niezły pasztet. Życzę Ci rozwiązania
      tej sytuacji i szczęścia z Nim czy bez Niego.
    • Gość: !!! Re: Śmiałam się z takich kobiet,a stałam się taka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 17:51
      A ja nie rozumiem dlaczego zawsze znajdą się takie babska,
      które muszą burzyć czyjesz życie.A po co, bo chce przeżyć bajkę.
      I szczerze - przeklinam je wszystkie.Nic ich nie tłumaczy.

      Życzę Ci, żebyś była wiecznie nieszczęśliwa i umierała z poczuciem winy.
      • Gość: derka Re: Nie życz drugiemu co Tobie nie miłe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 18:42
        a właściwie to tłumaczy się tak : to, czego życzymy innym i nas spotyka. A
        więc? Dziwne masz życzenia dla siebie samej. Chyba zostanie ci się jeszcze
        biczować na łozu śmierci...
        • Gość: !!! Re: Nie życz drugiemu co Tobie nie miłe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 18:51
          Powiem krótko, takie hasełka na mnie w ogóle nie działają. :]
        • blanka_z Re: Nie życz drugiemu co Tobie nie miłe 19.02.05, 18:56
          Na tym forum jestem po raz pierwszy. Z ciekawości przeczytałam również inne
          wątki i widzę, że Fiona linczuje bez względu na płeć. Ma takie pokłady jadu,
          że padłoby sporej wielkości miasto.
          Dziewczyno!!!! Jaka ty jesteś w realu!!! A może tam szara myszka, niewychyla-
          jąca się ze swoimi poglądami..., a tu psychpatyczna hetera, rozpływająca się
          nad zjadliwością swoich słów.
          • Gość: !!! Re: Fiona jest niżej moja droga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:02
            • Gość: derka Re: Gość!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 20:21
              a co to za różnica? Przecież niczym się nie różnisz od tej "FIJOŁKI" - tobie
              też się te słowa jak najbardziej należą - a może nie? A może Ty miłości
              potrzebujesz a że jej nie masz to dlatego jesteś taki (taka) okrutna dla
              innych, którzy ją właśnie przeżywają? Zazdrość - to też grzech
              • Gość: !!! Re: Gość!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 20:46
                Cha cha cha. To mam teraz ubaw, ale z Ciebie.
                Nie zależy mi na Twojej opinii, ale to w ogóle.
                Moja wiadomość była przeznaczona wyłącznie do autorki tego postu.
                Niech przeczyta, a reszta pójdzie sama.

                Hehe a miłości zapewniam Cię mi nie brakuje.
                Nie odczuwam, czegoś takiego jak zazdrość my dear.
                A Ty uprawiasz pseudodobro. :>
                • Gość: Derka Re: Gość!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 21:01
                  Gościu - ja wiem do kogo były adresowane Twoje słowa (Blanka_Z). Naprawdę -
                  radzę sobie na forum i potrafię to rozpoznać. Chciałam dopisać - co myślę i
                  dopisałam. Przecież na tym polega ta dyskusja. I wolę uprawiać "pseudodobro" -
                  jak to nazwałeś niż "zło", którym Ty emanujesz
                  • Gość: !!! Re: Gość!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 21:08
                    Ja wolę konkrety I na zło reaguje złem. Na dobro dobrem.
                    Bez lizania. Jasne !!!

                    A Ty udajesz taka oburzoną, a sama pewnie niejednemu źle życzyłaś.
                    I po co te przedstawienie.Po co te maski !!!
    • Gość: Fiona Re: Nie jestem taka i nigdy nie bede IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 18:12
      I bardzo dobrze,zaslugujesz na to co cie spotkalo w 100%,a jego zona to aniol
      nie kobieta,ze dala ci spokoj i nie ma zamiaru przesladowac Cie do konca
      zycia.Jakie ludzie maja podle charaktery,jeszcze nie wstyd ci pisac na ten
      temat?!Sama jestes sobie winna,moze na przyszlosc nauczysz sie nie wcinac w
      czyjs zwiazek.Trzeba myslec najpierw,zanim cos sie zrobi,masz nauczke na
      przyszlosc.Ciesz sie ,ze jego zona taka dobroduszna,bo moglas gorzej
      trafic.Moim zdaniem za malo cierpisz,ty jestes winna temu wszystkiemu,ty
      skrzywdzilas jego dziecko,a cale zlo to twoja wina,twoja
      wina..............kazde cierpienie jego corki........to twoja wina.Nigdy nie
      zapominaj o tym,za mala kara dla ciebie,ciekawa jestem czy ty masz dziecko.Nie
      powinno byc ci to dane,bo nie zaslugujesz na to by byc matka,nie umiesz byc
      odpowiedzialna.Tyle porzadnych ludzi stara sie ,by zostac rodzicami,z roznych
      przyczyn nie moga,a ktos nie umie uszanowac tego,ze ma rodzine.Taka
      sprawiedliwosc,szkoda slow.Ale ten fagas to tez niezly,kilkuletnia
      coreczka ,zamiast czas jej poswiecac to z kochanica hasa.Sms-y,prezenty to nie
      wszystko zeby dziecku zapewnic szczescie.Boli mnie to jeszcze,ze trafilas na
      dobrego meza, taki naiwny,powinien z toba zrobic porzadek,to nie szlajalabys
      sie.Przeciez ty zruinowalas czyjes zycie,wtargnelas w nie z buciorami,jestes
      egoistka,zabierasz dziecku ojca,a tej kobiecie meza i jeszcze smiesz pisac,ze
      cierpisz?!Na prawde za malo,na to co robisz.Stanowczo za malo.
      • Gość: Antyfiona Re: Czy w Lubinie wszystkie baby są takie poj...ne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 18:33
        jak Ty? Jakim prawem oceniasz kogokolwiek? Stawiasz się na równi z Bogiem!!!
        Tylko On oceni nas wszystkich sprawiedliwie- jak przyjdzie na to czas. Mam
        nadzieję, że dla Ciebie szykuje piekło. Za jad, za nienawiść, za te podłe
        słowa, które wysyłasz do tych, którzy przychodzą na forum po radę - nie po
        twoje wyzwiska. Napawasz mnie obrzydzeniem jadnak muszę to uczucie w sobie
        zwalczyć, żeby nie smarzyć się w jednym piekle z taką podłą hipokytką i zołzą
        • Gość: fiona Do roztrzesionej antyfiony IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 20:54
          Na wstepie:nie jestem z Lubina,zmylilas sie,po drugie naucz sie ortografii,bo
          nawet slowa"smazyc"nie umiesz napisac poprawnie,po trzecie po co mi to
          wypisujesz,nie napisalam tego do ciebie, takie jest moje zdanie koniec i
          KROPKA.Puszczalskie baby mnie napawaja obrzydzeniem,a ty ich bronisz,bo zapewne
          tez jakiegos mezusia otumaniasz,wiecej w tobie nienawisci niz we mnie,a ci co
          przychodza po rade niech wiedza co inni mysla na ten temat.Kazdy ma prawo
          wyrazania swoich opinii,trzeba sie liczyc z tymi negatywnymi takze.Ale widac
          ciezko to slyszec,wszyscy by chcieli by im przytakiwac.Poczytaj watki od
          poczatku do konca,to zobaczysz,ze jest wiele gorszych komentarzy od
          mojego.P.S.O Bogu nie wspomnialam raczej?Czyz nie..?
          • Gość: Antyfiona Re: Fiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 21:14
            Jeśli znasz się na życiu tak jak na ortografii to musisz iść na korepetycje z
            jednego i z drugiego dziecino. I jeszcze jedno. Ludzi tu - na forum- nie
            irytują Twoje poglądy na temat zdrady, tylko sposób w jaki je wyrażasz.
            Niestety, za braki w wychowaniu odpowiadają rodzice i szkoła ( pod warunkiem,
            że jakąś skończyłaś)
          • Gość: Antyfiona Re: Fiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 21:20
            "SMAŻALNIA" i tak Cię nie ominie - możesz być tego pewna. Nie używasz polskich
            znaków - to przez niewiedzę, gdzie trzeba kliknać czy klikasz z zagranicy?
            Jeśli to drugie - to może lepiej wyżywaj się na jakimś tamtejszym forum?
            Przynajmniej język poćwiczysz. Bo własnych problemów - to już chyba nie.
            Zasypią Cię wkrótce
            • Gość: Fiona Antyfiona IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 21:37
              Ale sie popisalas,jak dla mnie za mala jestes bym mogla zasczycic cie
              dialogiem,prostaczko.Ale coz,poswiece sie.Co cie tak boli,ze mi
              ublizasz,brzydze sie ludzmi takiego nedznego podgatunku,jaki ty
              reprezentujesz,nie bede sie popisywac tu moja wiedza:zlodziejko cudzych
              mezow,bo zapewne dlatego jestes tak oburzona,bo sama nie jeden zwiazek
              rozbilas,co tak skoczylas!!!Co ci boli,to,ze jestem przykladna zona i matka,ze
              mam wspaniala rodzine,a ty zadawalasz cudzych mezow,chcialas mnie
              sprowokowac,zeby to uslyszec,a wiesz czego ci zycze,zebys trafila na zonke z
              moim charakterem-to wystarczy!A poza tym milego wieczoru.Dobrze sie bawisz?
      • Gość: Kinga Fiona nigdy nie mow NIGDY......... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.02.05, 19:23
        Fiona padlo ci na umysl z powodu wlasnych klopotow? Nie rzucaj tak zawziecie
        tymi kamieniami bo sama napewno masz cos z czego moglabys sie tu spowiadac.
        Jestes az taka krysztalowa? No , sadzac po twojej podlosci i braku empatii dla
        innych to zaslugujesz na najgorsze......, ale ja ci tego absolutnie nie zycze.
        Nikomu nie zycze.
        • Gość: Fiona .Nigdy..... IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 21:24
          Takie zachowanie nie jest w moim stylu,znam siebie,zanim cos zrobie to musze to
          3*przemyslec.Wyrazilam tu tylko swoja opinie,a ze bulwersuje,tych ktorzy sa
          inni niz ja,to juz nie moj problem.Jestem szczesliwa osoba,ale gdybyby
          jakas "gnida"probowala rozbic moje malzenstwo,to do konca dni szczescia by nie
          zaznala.Takie jest moje zdanie,bo jestem zbyt szczesliwa i probuje postawic sie
          w sytuacji tej zony,jak pojawia sie ktos i w jednej chwili niszczy cale twoje
          zycie.P.S.A tak w ogole wyobraz sobie,ze jestem lubiana wsrod ludzi,dobre,co?
          Odczuwam tylko niechec do takich osob,dlatego w tym tyle zlosci,ale na
          szczescie w moim gronie takich nie ma.Unikam ich.Nie ja zasluguje na
          najgorsze,bo nigdy nikogo,bezpodstawnie,nie skrzywdzilam.
          • Gość: arleta do Fiony i Ingi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 22:06
            Fiona, nigdy nie jest tak, ze tylko "gnida" chce poderwac twojego Shreka.
            Gotowosc i otwarcie na romans musi byc z OBU stron. Sama za duzo przezylam,
            zeby moja historie zmiescic na tym forum, ale dosc powiedziec, ze teraz jestem
            szczesliwa w zwiazku z mezczyzna, z ktorym znalismy sie az 15 lat temu; on jest
            po rozwodzie, ja takze, on ma swietnego syna z pierwszego zwiazku, a my razem -
            od 3 miesiecy fantastycznego maluszka. Nie bylam powodem rozpadu jego
            malzenstwa, byl nim on sam, zdradzal swoja zone, zreszta swietna dziewczynbe.
            Dlaczego? Hedone!, i juz. Bo mogl. Dopiero kiedy ja stracil - to ona w koncu
            odeszla - kompletnie sie zmienil, cos jak Jacek Soplica i ksiadz Robak :)) Jest
            mi wierny, ja jemu tez, rozumiemy sie w pol slowa, i bez slow, nie mozemy bez
            siebie zyc. Moze to jest tak, ze jestesmy rozni w zwiazkach z roznymi ludzmi?
            Moje pierwsze malzenstwo bylo jak Ingi - przyzwyczajenie, maz zakochany bez
            pamieci, i ja, egzaltowana panienka, ktora szukala intensywnosci przezyc,
            prawdziwego uczucia. Teraz wiem,ze nigdy go nie nie kochalam nigdy nie
            powinnismy sie pobrac, ale rozeszlismy sie, bo to ja go zdrdzailam, i nie
            moglam z tym zyc. To byla najuczciwsza dezyzja, jaka podjelam w zyciu. Gdybym z
            nim zostala, nigdy nie potrafilabym go kochac tak, jak na to zaslugiwal. Po
            prostu...bylismy nie dla siebie. Zonaty partner Ingi nie zostawi zony. Oni
            nigdy nie zostawiaja.To wygoda, ale przede wszystkim lek przed konfrontacja,
            lek przed zmiana, odpowiedzialnoscia, intensywnoscia "zlych" emocji. Oni nie
            potrafia sobie z tym radzic.Inga, zostaw go w cholere, prawdziwa milosc to
            pewnosc, spokoj, cieplo i fantastyczny seks - a nie ciagle bezsenne noce,
            potajemne schadzki, czekanie na telefony, i obgryzanie pazurow z niepewnosci.
            Bylam tam, znam to. Beznadzieja, do niczego nie prowadzi, tylko do przekonania,
            ze jest sie wycieraczka. Trzeba umiec wyrwac sie z toksyczego zwiazku,
            uwierzyc , ZE CZEKA CIE COS LEPSZEGO.Jestes tego warta, choc to brzmi jak
            reklama L'Orealu:) Musisz miec cholernie niskie poczucie wlasnej wartosci,
            skoro z nim jestes - facet Cie wykorzystuje, to obrzydliwe.Romans na odleglosc
            to takie wygodne. Pewno wydaje Ci sie, ze nic lepszego i piekniejszego Cie
            spotka - OTOZ, SURPRISE! - Spotka! Ja tez przez 7 lat nie moglam odejsc od
            faceta ( to juz nastepny po moim pierwszym mezu) ktory mnie nie kochal, i
            zdradzal. Ale w koncu zrobilam to, i nareszcie jestem szczesliwa. Przestan zyc
            w klamstwie, na tym naprawde NIC nie da sie zbudowac.Tylko prawda Cie wyzwoli -
            a jaka ona jest, to juz Ty wiesz najlepiej.Obudz sie wreszcie, na swiecie jest
            tylu swietnych facetow! PO CO cI zONATY?Pozdrawiam. Na bezsenne noce polecam
            melatonine, mnie uratowala:)
            • Gość: fiona Re: arleta IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 22:19
              Nie czytalam Ingi komentarzy,dlatego nie za bardzo cie rozumiem,co chcialas
              przekazac.Tyle wiem,ze sa "gnidy",co potrafia omotac,a najczesciej kreca sie
              przy tych,ktorzy maja pieniadze.Dobra "gnida"z odpowiednim podejsciem rozwali
              kazdy zwiazek.
              • Gość: arleta do Fiony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 22:24
                Ptaszku, nie ma szans zadna gnida, jesli On nie jest otwarty w jakis sposob na
                skok w bok. To naprawde az tak proste.Po prostu, mysle nie, mowie nie. I tyle.
                Nawet Monica Bellucci nie da rady:), moze motac ile chce. To kwestia kregoslupa
                moralnego, tym sie roznimy od zwierzat, ze potrafimy sie oprzec najpiekniej
                roztoczonemu pawiemu ogonowi, i pajeczej sieci
                • Gość: Fiona Re:arleta IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 22:49
                  Miejmy nadzieje,ze masz racje,czuje sie za bardzo szczesliwa,zeby
                  jakas "gnida"mogla mi to zniszczyc,pomimo braku kompleksow,oraz braku
                  jakichkolwiek przeslanek,ze mogloby sie tak stac,wole dmuchac na zimne.Ja po
                  prostu nie toleruje zdrady,sama bym tego nie zrobila,ani nie wybaczylabym.Jak
                  stawiam sie w sytuacji takich zon...to niewyobrazalne co ja bym zrobila gdyby
                  mi sie to przytrafilo.Ja mam takie zdanie w tym temacie i uwazam,ze absolutnie
                  nikogo nie obrazam,bo kazdy ma prawo wyrazac mysli,jakie by one nie byly.Nie
                  czuje bym obrazila kogokolwiek,tylko "odrzucam bloto",ktore mi
                  zostalo"rzucone".Napisalam tylko jeden komentarz,a tu lawina atakow i jeszcze
                  bezczelnie twierdza,ze to ja ich wszystkich obrazam.Nikogo nie obrazam,jezeli
                  ktos wobec mnie(przynajmniej) stara sie byc zyczliwy.Jestem zdecydowanym
                  przeciwnikiem takiego stylu zycia,dla mnie rodzina ma duze znaczenie i oby nikt
                  nie stanal na mojej drodze.Bo go po prostu zdepcze,to wszystko.
                  • Gość: elo,elo hehehe IP: *.aster.pl 21.02.05, 02:55
                    jestes szmata... nie potrzeba zadnej 'gnidy' do tego by ci odebrala mezusia...
                    ty sama go odstraszysz wczesniej czy pozniej.


                    • Gość: fiona Re: hehehe IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.02.05, 12:02
                      elo,elo!A tu co za prostak mi sie odezwal!!!!Wiesz elo elo,depcze takie szmaty
                      jak ty,one nie maja zadnych szans,ty pewnie tez jestes taka "gnida co mozna
                      tylko na nia splunac,ale na ciebie gosciu elo elo szkoda bylo by mi nawet
                      kropli mojej sliny.Nie prowokuj mnie nastepnym razem "gnido".Cieszysz sie
                      teraz,bo ja tak
                      hehehehehehehehehehehehheh................................................
          • Gość: wiedzmaPL Re: .Nigdy..... IP: *.sympatico.ca 20.02.05, 02:31
            czytam wasze posty i az sie wlos na glowie jezy. Inwektywy, wulgaryzmy itp. A
            nie mozna by tak spokojnie bez emocji?
            Nie potepiam nikogo kto zdradzil. Kazdy kowalem swojego losu. Czasami juz tak
            jest ze te jedyna osobe spotykamy bedac w zwiazku malzenskim z dorobkiem i
            dziecmi. Czy mamy prawo z tego rezygnowac? Poswiecac sie dzieciom, niekochanej
            zonie/mezowi w imie obowiazku? A co z naszym szczesciem mamy czekac 20 lat az
            dzieci pojda na swoje?, czy wtedy nie bedzie juz za pozno? Czy wy myslicie ze
            dzieci nie widza ze mama z tata juz sie nie kochaja ze brak jest dotyku
            pocalunku zwyklej serdecznosci.
            Czy warto walczyc o kobiete, mezczyzne gdy mowi ze juz nas nie kocha? Po co ?
            Czy warto zyc w zwiazku gdzie wygrany maz, zona patrza na nas z niechecia?
            Czy czasami nie lepiej byc samym?
            Zastanowcie sie nad tym. I pamietajcie kazdy swoje zycie przezywa sam i na sile
            nie warto nic robic.Dzieci odejda a wegetacja w zwiazku gdzie nie ma milosci to
            juz smierc na zywo
            • kam.k1 Re: .Nigdy..... 20.02.05, 11:38
              Oj zgadzam sie z Tobą w 100%. Nigdy nie mów nigdy bo zawsze skłamiesz. Nigdy
              nie wiadomo co los nam przygotuje. Uważam, że nie mamy prawa rezygnować z
              własnego szczęścia i to wcale nie przez egoizm, ale fakt chęci przeżycia
              swojego życia jak najlepiej. Właśnie, teraz poświęcimy się dla dzieci, a one
              później odejdą i zostaniemy sami, z naszymi wspomnieniami i niespełnionymi
              marzeniami. Dobre pytanie, czy warto?? Moim zdaniem nie warto brnąć w coś co
              nie ma szans rozkwitu. Życie jest na to za krótkie, ale oczywiscie to tylko
              moje zdanie, a każdy musi postępować wg swojego uznania. Pozdrowionka dla
              wszystkich zdecydowanych :-)
      • Gość: !!! Re: Nie jestem taka i nigdy nie bede IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 21:13
        Fiona, doceniam Cię za szczerą opinię.

        Pozdrawiam :)
        • Gość: Fiona Re: Nie jestem taka i nigdy nie bede IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 21:48
          Rowniez pozdrawiam,za szczerosc tez trzeba placic,ale lepsze to niz zyc w
          zaklamaniu.
      • Gość: Malutka Re: Nie jestem taka i nigdy nie bede IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 22:22
        Nigdy nie mów nigdy i nie oceniaj, bo chyba nie masz do tego prawa!
        • Gość: fiona Re: Nie jestem taka i nigdy nie bede IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.02.05, 22:24
          Nikogo nie oceniam,tylko wyrazam swoje zdanie,do tego chyba mam prawo...malutka
      • kam.k1 Re: Nie jestem taka i nigdy nie bede 20.02.05, 12:01
        Wiesz co, kim Ty jesteś, że wypisujesz takie słowa i tak oceniasz osobę, której
        nawet nie znasz. Inga sama "nie wcięła" się w ten związek, był jeszcze on.
        Swoją drogą Ty chyba nigdy nie przeżyłaś prawdziwej miłości i nie wiesz, że
        serce nie sługa. Jego żona "anioł" hahahah, słyszysz ten śmiech. Powiedź mi jak
        można manewrować dzieckiem, jego uczuciami dla rozwiązania problemów
        małżeńskich, bo ja nie uważam, że tak robi dobra matka. Powinna to załatwić z
        nim, a nie mieszkając w to biedne dziecko, wmawiając, że tatuś już jej nie
        kocha. Jak możesz pisać, że Inga nie zasługuje na to, aby być matką, ile w
        Tobie goryczy i złości. Inga z pewnością nie jest egoistką.
        • Gość: fiona Re: Nie jestem taka i nigdy nie bede IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.02.05, 13:37
          Jestem porzadna kobieta,ktora madrze pokierowala swoim zyciem,a moja osobista
          duma nigdy nie pozwolila by mi sie znizyc do tego poziomu.Wy wszyscy nie wiecie
          co to jest milosc,skoro najpierw stajecie przed oltarzem slubujecie sobie to
          uczucie wzajemnie,a potem co......!"KOCHAM,NIE KOCHAM,KOCHAM,NIE KOCHAM....A
          MOZE KOCHAM,A MOZE TAMTEGO KOCHAM......?Taki czlowiek ,ktory tak sie zachowuje
          wie co znaczy milosc?!?!?!?!Twoj komentarz jest bzdura totalna.Jak tu nie mie w
          sobioe zlosci,jak czytam brednie(kam.k1)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka