mariolka99
21.03.05, 08:30
Noc. Maz spi z zona w lzku, gdy nagle budzi ich glosne lup lup lup w
> > drzwi.
> > Przewraca sie na bok i patrzy na zegarek - trzecia w nocy. "Kurde, nie
> > bede sie o tej porze z wyra zrywal", mysli przewraca sie z powrotem.
> > Slychac glosniejsze lup lup lup. - Idz otwrz, zobacz kto to, - mwi
> > zona. No wiec zwleka sie plprzytomny i schodzi na dl (mieszkaja w
> > domku). Otwiera drzwi, a na progu stoi facet, od ktrego jedzie
> > alkoholem:
> > - Dobry wieszor, - belkocze. - Szy mochby pan mnie popchnac?
> > - Nie, spadaj facet, jest trzecia w nocy. Wywlokles mnie pan z
> > lzka"- warczy maz i zatrzaskuje drzwi. Wraca do zony i mwi co zaszlo.
> > - No co ty, jak mogles? - mwi zona. - A pamietasz, jak nam sie wtedy
> > zepsul samochd, kiedy jechalismy odebrac dzieci z kolonii i sam
> > musiales pukac do kogos, zeby nam pomgl? Co by sie wtedy stalo, gdyby
> > tez ci powiedzial, zebys spadal?!?!?!?
> > - Ale kochanie, on byl pijany!
> > - Niewazne, potrzebuje pomocy.
> > No wiec maz jeszcze raz zwleka sie z lzka, ubiera sie i schodzi na dol.
> > Otwiera drzwi, ale z powodu ciemnosci nic nie widzi, wiec wola:
> > - Hej, czy nadal trzeba pana popchnac?
> > Z ciemnosci dochodzi glos:
> > - Taaaa...
> > Ale poniewaz nadal nie potrafi zlokalizowac faceta, krzyczy:
> > - Gdzie pan jest?
> > - W ochrrrodzie, na hustawce...