Dodaj do ulubionych

Kodeks moralny ateistów

12.07.05, 13:44
Spotkałem się wielokrotnie z zarzutam, że ateiści nie mają żadnego
kodeksu moralnego, że skoro nie wierzą, to nie wyznają żadnych
wartości. "No bo skoro nie uznają 10 przykazań, to są złymi ludźmi".

Mnie się wydaje, że na tej zasadzie to miliardy ludzi, którzy
10 przykazań nie znają (albo nie uznają) to źli ludzie. W końcu
chrześcijańska etyka i moralność nie powstała ot tak w mgnieniu oka
tylko została zbudowana na istniejących już wartościach uniwersalnych,
wspólnych większości ludzi.
Jestem przekonany, że wiara i moralność nie mają ze sobą wiele wspólnego.
Istnieją zarówno dobrzy jak i źli ateiści oraz dobrzy i źli chrześcijanie.
Czy może można powiedzieć, że chrześcijanie są w ogólności nieco
lepsi niż w ogólności ateiści?? Ja uważam że nie.
Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: Kodeks moralny ateistów 12.07.05, 13:50
      A czy chrześcijanie przestregają dekalogu? Z moich obserwacji wynika ,że niczym
      nie różnią się w tym względzie od ateistów.
      • marecki997 Re: Kodeks moralny ateistów 12.07.05, 14:09
        Różnica polega na tym, że gdy osoba praktykująca postąpi niezgodnie z
        dekalogiem, to może zawsze iść się wyspowiadać - odmówi litanię, dwie nowenny,
        trzy zdrowaśki i już po sprawie. Albo na odpuście wykupi sobie odpuszczenie win.
        • marecki997 Re: Kodeks moralny ateistów 12.07.05, 14:14
          Ważne żeby postępować tak, aby nie ranić innych osób, a to czy takie czy inne
          zachowanie zostało zapisane na glinianych czy innych tablicach jest sprawą
          drugorzędną. Poza tym ateizm neguje istnienie Boga, a nie Dekalogu. Ktoś mógłby
          równie dobrze wierzyć, że 10 przykazań wymyślił człowiek, na przykład Mojżesz,
          ale to już odrębna kwestia - każdy wierzy w to w co chce.
        • pkownacki Re: Kodeks moralny ateistów 12.07.05, 18:20
          Nie upraszczaj prosze w kwestii chrzescijan i odpustów i spowiedzi!
          A wracajac do tematy mysle, ze ponad wiarą chrześcijańską, muzułmańską i innymi
          (które wiary mają tak wiele wspólnego) istnieją prawdy uniwersalne i po prostu
          każdy przywoity czlowiek wie, jakie to prawdy i jak sie do nich stosowac.
          pozdrawiam
          • norvek Re: Kodeks moralny ateistów 12.07.05, 23:38
            wskaz mi prawdy uniwersalne a obiecuje polowe swiata w zamian.(prawdy
            uniwersalne= prawdy uwazane przez wszystkich za "prawde" i nie ulegajace
            zmianom) zycze powodzenia.
            norveg
            • Gość: ja Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 10:10
              Dobro. Każdy je chce. Tylko nieporozumienia biorą się stąd, że każdy je inaczej
              rozumie. To jest uniwersalna prawda.

              Jak mi dasz połowę świata??
              • obaryb Re: Kodeks moralny ateistów 13.07.05, 13:59
                Uniwersalny=/=względny. A właśnie udało ci się udowodnić, że dobro jest
                względne (co nie jest trudne). Sorki, połowy świata nie ma.

                Zresztą dobro (wartość) to nie to samo co prawda (moralność).
            • Gość: segowia0 Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 21:14
              tak latwo swiatem nie "handluj". Moze potraktuj pojecie prawdy uniwersalnej jako
              ideal do osiagniecia ...
              "nie czyn zlego co tobie niemile" tak prosta regula i tak wiele by mogla zmienic
              gdyby kazdy sie do niej stosowal??
            • Gość: Istotka Re: Kodeks moralny ateistów IP: cyberglina.AK* / *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.05, 00:52
              Prawdą uniwersalną jest, że nie ma prawd uniwersalych.
              Po przeczytaniu tego zdania przeczytaj je jeszcze raz. I spróbuj zrozumieć.
              Kiedy zakurzy ci się z okolic uszu od nielogicznych logiczności tego świata daj
              sobie spokój z poszukiwaniem prawd uniwersalnych. Prawd jest tyle ile sposobów
              postrzegania świata, a i te są niestabilne.
              Pół twojego świata jest mi zbędne. Wystarczy mi cały mój.
        • oooo Re: Kodeks moralny ateistów 12.07.05, 21:16
          ale też gadasz - jest tez cos tkaiego jak zadoscuczynienie [?] ,czyli naprawa
          tego, co sie zbroilo, ale nie wiem ile osob o tym pamieta
      • orchidee Co ma ateizm do moralności ?! 13.07.05, 08:46
        A co ma ateizm do moralności ?? To że ktoś jest ateistą to już znaczy, że
        kradnie, oszukuje.... Ale bzdura!!!!! Czy chrześcijanie mają monopol na bysie
        dobrymi ludzmi ??? Przypominam, iż "kodeks moralny" to zasady społeczne- a nie
        religijne.. A religia to sprawa wiary, a nie moralności... Poza tym- kłania się
        tu "tolerancja" chrześcijan.... wszystko co inne trzeba zniszczyc i zmieszac z
        błotem- bo tylko on są ok.

        A skoro tylu ludzi na świecie to chrześcijanie z zasadami- to skąd sie bierze
        tyle plugastwa na świecie ??? WIEM- TO INWAZJA WŚCIEKŁYCH POZBAWIONYCH
        MORALNOŚCI ATEISTÓW !!!!!! Musze kończyć- ide na dywanik do szefa...... może go
        zamorduje...

        zdeklarowana ateistka
        • kig7276 Re: Co ma ateizm do moralności ?! 14.07.05, 16:24
          Masz calkowita racje w swoich podladach na tematy wiary i moralnosci.Osobiscie
          unikam blizszych kontaktow z tzw koscielnymi chrzescijanami, bo poprostu sie
          ich boje.Jak widze wychodzacego z kosciala rozmodlonego katolika to strach mnie
          ogarnia i schodze mu z drogi.Katolicyzm i wiara zasadom jest aktualna tylko do
          granic terytorium koscielnego, po jego przekroczeniu "swiety" przemienia sie w
          diabla.Taka jest natura wiekszosci wierzacych i praktykujacych Polakow.
          • Gość: SABA [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.05, 10:22
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: kadewu1 Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.robbo.pl / *.robbo.pl 13.07.05, 09:05
        10 przykazań to kodeks żydowski (i następnie chrześcijański). O etyce stricte
        chrześcijańskiej mówi kazanie na górze. Cytuję za ks. prof. Józefem Tischnerem.
        Ka
        • evelaina Re: Kodeks moralny ateistów 15.07.05, 10:04
          Ja równiez się boję nadgorliwych zagorzałych katolików oraz wyznawców innych
          religii. Wiara czyni człowieka ślepym, ogranicza myślenie, blokuje go na nowe
          poglądy, ponieważ ma sztywne zasady i nie jest elastyczna. Świat się zmienia, a
          człowiek to istota myśląca. Ja, jako ateistka, mam obiektywne spojrzenie na
          wiele aspektów życia i wbrew pozorom trudniej mi żyć, bo sama muszę wiedzieć
          jak postępować. Wierzący ma wszystko podane na tacy, działa wg schematu:
          zrobiłem coś źle to się wyspowiadam i mam czyste konto, mogę znowu grzeszyć. Ja
          muszę się sama zmagać z własnym sumieniem i tylko ja mogę się "rozgrzeszyć" ze
          złych uczynków.
          Wydaje mi się, ze człowiek rodzi się z dekalogiem, tzn. ma już pewien zbiór
          zasad, którymi się kieruje i pokrywają się one mniej więcej z 10 przykazaniami.
          Resztę sam sobie ustala.
          Wiele razy słyszałam, ze ja mogłabym zabić i nie mieć wyrzutów sumienia, bo nie
          wierzę. Mówili to katolicy...Cóż, oprócz tego, ze w ogóle nie mają pojęcia o
          swojej wierze to jeszcze wykazuja swoje braki w inteligencji. Większośc z nich
          nie potrafi w ogóle dyskutować na temat wiary, uważa to za profanację.
          Ciemnogród po prostu i nic więcej.
          Ja jestem wdzięczna moim rodzicom, ze wychowali mnie w duchu tolerancji i
          wolności myśli, ze nie prowadzili co niedzielę do kościoła, aby odklepać
          kolejną mszę. Moje nieprzyjemne doświadczenia z katolikami zawdzięczam im
          samym:)))
          • ateistazwyboru Re: Kodeks moralny ateistów 15.07.05, 10:15
            Zgadzam sie w całej rozciągłości.
            • Gość: cierpka Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 13:16
              a ja się nie zgadzam
    • Gość: agrest Re: Kodeks moralny ateistów IP: 217.149.242.* 12.07.05, 14:47
      Etyka jest tylko częścią wiary, która w przypadku chrzścijan przede wszystkim
      polega na kontakcie z żywym Bogiem (jakkolwiek głupie Ci się to wyda).
      Imperatyw moralny dla chrześcijanina jest dopiero efektem miłości Boga. "Pan
      Bóg kocha żabę nie za to, że skrzeczy; żaba skrzeczy dlatego, że Pan Bóg ją
      kocha." Oczywiście że wiara nie ma monopolu na moralnie pozytywne postępowanie.
      Natomiast jeśli ktoś ma prawdziwą wiarę, a nie tylko powierzchowną, to nie ma
      siły: będzie się ona przejawiała w rozwoju moralnym.
    • Gość: AlexAnderson Od ateisty IP: 80.50.49.* 12.07.05, 16:28
      Przykro mi, że wielu ludzi ma zdanie o ateistach jako o ludziach bez moralności
      i nienawidzących religii. Prawdziwy ateista opiera się na kulturowym (a to
      znaczy też duchowym) dziedzictwie ludzkości i w tym znajduje uzasadnienie,
      dlaczego nie wolno zabijać, kłamać, kraść, zdradzać itd. Trwanie przy tych
      zasadach jest tym mocniejsze, że nie liczy się na nagrodę po śmierci, ale nie
      można też oczekiwać rozgrzeszenia na ziemi - za wszystkie swoje uczynki
      odpowiada się przed samym sobą i dlatego trzeba przeżyć to życie (jedyne, w
      ujęciu ateisty, jakie jest nam dane) najuczciwiej, jak tylko można i z miłością
      i szacunkiem do innych ludzi. Właśnie dlatego, że życie jest pasmem radości i
      udręk, i kończy się śmiercią należy je przeżyć jak najlepiej i wcale nie znaczy
      to "hulaj dusza, Boga nie ma". Jeśli większość ludzi oparcie dla zasad etycznych
      (i sens samego życia) znajduje w religiach, które niosą im pocieszenie i
      nadzieję (choć w ujęciu ateisty są tylko produktem kulturowym, jak państwo,
      filozofia, nauka, sztuka), to prawdziwy ateista docenia i szanuje ten wkład
      religii w budowanie wspólnoty ludzkiej. Każdy kto z nienawiścią atakuje
      Kościoły, wyznania i ludzi wierzących jest po prostu chamem bez zasad i kultury,
      ale nie znaczy to, że tak wygląda ateizm. W imię różnych religii i ateizmu
      popełniano w przeszłości wiele błędów, a nawet zbrodni, ale też owe prawdziwe
      religie i prawdziwy ateizm (świecki humanizm) są nośnikami tych samych (!)
      najwyższych wartości, które jednoczą myślącą ludzkość - Dobro, Prawda, Piękno.
      Jednoczą, bo ciągle mam nadzieję, że przy wszystkich różnicach możemy razem
      współdziałać, pomagać sobie nawzajem i przede wszystkim rozmawiać ze sobą, a to
      znaczy - rozumieć się. Ta wiara w ludzkość jest moją religią.
      Jeśli zaś chodzi o chrześcijaństwo, to uważam je za najbardziej wzniosłą i
      najpiękniejszą z religii, i najbardziej ze wszystkich szanuję (i tu jednak
      podziękowania za ukształtowanie mnie w jego duchu). Ale wiem z doświadczenia, że
      wielu Polaków-katolików nie ma elementarnej wiedzy o swojej wierze. I to jest
      przykre. Bo każdy z nich twardo powie - "jestem katolikiem". Nasz Kościół
      zadowala się masowością, ale nie głębokością wiary. Mnie jest obojętne, czy
      Polacy będą katolikami, czy nie, chciałbym tylko, by byli uczciwymi i życzliwymi
      ludźmi. A nie są.
      A wszystko przez to, że: 1) chrzci się dzieci, których nie można spytać o zgodę
      2) katolicyzm w Polsce jest synonimem moralności i automatycznie robi z
      człowieka kogoś porządnego, tymczasem przyznanie się do np. ateizmu czy nawet
      innej religii budzi podejrzenia, rodzi dystans, niechęć. Zbyt wielką rolę nadaje
      się u nas rytuałom i obrzędom, a za mało rzeczywistym postawom. Mówi się
      "Polska, ostoja chrześcijaństwa w Europie", ale gdzie jest to chrześcijaństwo? W
      pijakach za kierownicą, w łapówkarstwie, w dręczonych zwierzętach, w bitych
      dzieciach, w wykonywanych po kryjomu aborcjach, w chamstwie na każdym kroku, w
      śmieciach na ulicach i w lasach? Religia jest u nas kwestią przyzwyczajenia, a
      nie konsekwentną postawą. Nie jest sprawą przekonania na podstawie dokonanego
      wyboru, ale ukształtowaniem od bezwolnego dzieciństwa.
      • Gość: ateistka26 Re: Od ateisty IP: *.crowley.pl 12.07.05, 16:37
        Prawdziwą sztuką jest być dobrym dla samego dobra, bez bata nad głową w postaci
        piekła.
        • Gość: niewierząca Re: Od ateisty IP: *.gskgonet.com.pl / 217.96.23.* 12.07.05, 16:46
          nie sa wazne przykazania, czy jakies kary lub nagrody w zyciu lub po śmierci.
          wazne są przekonania każdego człowieka. każdy ma jakies pojęcie tego co jest
          dobre a co złe. nie musi w nic wierzyc żeby to udowodnic.
          • Gość: lavinka z nielogu Re: Od ateisty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 16:50
            I to jest postawa godna miłującego Boga. Można kochac Boga a w niego nie
            wierzyć. Jemu nie zależy na oddawaniu niezliczonych hołdów, ale na życiu
            zgodnie z jego(własnymi) przekonaniami. Tym lepiej,że miłość bliźniego wynika z
            nas samycha nie tylko dlatego,że tak ksiądz powiedział. Bóg patrzy w serce, a
            nie w to ile kto dał na tacę i ile razy uklęknął przed ołtarzem z kamienna
            figurką...

            lav
          • Gość: ateusz Re: Od ateisty IP: *.crowley.pl 14.07.05, 02:36
            tak czy siak boga nie ma
      • Gość: gulgul ładne! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.07.05, 18:37
        szkoda że takich ludzi jak Ty nie ma więcej (piszę to z punktu widzenia
        chrześcijanina).

        Chciałbym tylko poruszyć dwie sprawy:

        1. ilość katolików- nie jest tak duża jak myślisz. Czytałem w internetowym
        wydaniu Przeglądu (czyli gazety raczej nie posądzanej o pro-kościelność bo
        naczelnym był tam m.in. tow. Rakowski) jak ateista- prof. socjologii (nazwiska
        nie pomnę) stwierdził (na podstawie własnych badań/ obserwacji) że katolików
        jest w Polsce najwyżej 25 % (sic!). Nie są więc większością!!!! Oznacza to, że
        jeżeli 5% przyznaje się do innych religii (lub jest 'otwarcie' ateistami) to
        mamy jakieś 70% ateistów/ agnostyków ukrytych... Uważam więc że 'Polska krajem
        katolickim' to mit.

        2. odnośnie chrztu dzieci- Twoje poglądy podziela większość nurtów
        protestantyzmu. Podobnie jak ateiści, protestanci zarzucają (zazwyczaj
        słusznie) polskim katolikom powierzchowność wiary i 'modlitwy do bożków'.
        Wracając do sprawy- chrzczenie dzieci jest sprawą kulturową (wysoka
        śmiertelność dzieci w dawnych czasach) i teologiczne podejście: 'bez chrztu nie
        można wejść do nieba' (por. np. rozdz 3 Ewangelii Jana- Rozmowa Jezusa z
        Nikodemem) spowodowały że chrzciło się dzieci (co więcej jestem prawie na 100%
        przekonany, że w pewnych przypadkach najpierw ksiądz chrzcił a potem medyk
        ogłaszał że dziecko zmarło...). To podejście jest wspólne dla katolików i
        protestantów!!!! (przynajmniej dla tych których znam :) ). A co jak co uważam
        że to rodzice powinni decydować o takich sprawach (nie wiem kto inny mógłby,
        masz jakieś pomysły? W końcu przy ślubie kościelnym małżonkowie zobowiązują się
        do tego aby 'po katolicku wychować dzieci', co oznacza że dziecko jest
        ochrzczone, idzie do 1-szej komunii a potem robi co chce (jak się nie mylę to
        także i Twój przypadek ;) )
        Nie uważam też żeby było to naruszenie osobowości dziecka- jako młody ojciec
        mogę Ci powiedzieć że noworodek najchętniej urzędowałby nago (bez pieluchy),
        jako dwulatek włożyłby rękę do ognia, jako pięciolatek wylał na siebie kubek
        gorącej herbaty (przypadek mojego Brata) lub wskoczył pod huśtawkę (to mój).
        Zalecenia rodziców żeby dziecko nie robiło powyższych rzeczy też można
        traktować jako 'naruszenie osobowości'. A jak nie wierzysz w Boga to chrzest
        jest (cynicznie biorąc) średnio udaną czynnością ablucyjną- i jako taka raczej
        nie szkodzi.
      • Gość: Katolik Re: Od ateisty IP: 81.240.255.* 12.07.05, 19:06
        Żal mi ciebie :(
        • Gość: demi77 Re: Od ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 19:27
          > Żal mi ciebie :(

          dlaczego?
      • Gość: Ola Re: Od ateisty IP: *.jastrzebie.sdi.tpnet.pl 12.07.05, 19:21
        bardzo ładny tekst, nie napastliwy i nawet ja jako wierząca, praktykuąca
        katoliczka w wielu przypadkach sie z panem autorem zgadzam...
      • Gość: demi77 BRAWO!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 19:24
        Przepieknie to ujales :) Nie jestem ateistka, jestem wierzaca i nie odrzucam w
        ogole swiata metafizycznego, ale to co napisales budzi podziw i respekt. Nie
        jeden katolik powinien zastanowic sie nad tymi slowami i choc w 1/3 stosowac
        sie do tego, co napisales.

        Bardzo szanuje wszystkich, obojetne czy sa to ateisci, katolicy, protestanci
        (ta religia podoba mi sie najbardziej).

        Pozdrawiam :)
        • Gość: Echo Re: BRAWO!!! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.05, 23:37
          > Bardzo szanuje wszystkich, obojetne czy sa to ateisci, katolicy, protestanci
          > (ta religia podoba mi sie najbardziej).

          De gustibus non est disputandum. Jest taki kosciol w New Hampshire (USA)
          gdzie wyswiecili biskupa ktory najpierw rozwiodl sie z zona a potem sobie
          wzial kochanka (meskiego oczywiscie). Niektorym sie to niepodoba, nawet
          protestantom. Inni natomiast twierdza ze utylitaryzm religijny to to samo
          co reformacja.
      • Gość: Iza Re: Od ateisty IP: 134.113.4.* 12.07.05, 20:39
        Pieknie powiedziane, dziekuje!
      • tepes1 Re: Od ateisty 12.07.05, 21:15
        Podpisuję się; "jak byś to wystukał z mojej klawiatury" - że tak się wyrażę :)
      • Gość: ulaateistka Re: Od ateisty IP: *.osiedla.net 13.07.05, 12:26
        Otóż to bracie! :)
        • Gość: Gucio Re: Od ateisty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 12:35
          Wszelką wiarę straciłem w obozach koncentracyjnych,tam nie było boga i
          dotychczas nie ma.
      • istna Re: Od ateisty 13.07.05, 23:59
        Bardzo ładnie powiedziane, dodać tylko należy, że dotyczy to ateisty moralnego
        (niezbyt zgrabne to określenie, ale wiadomo o co chodzi), a nie ateisty jako
        takiego.
      • Gość: armal Re: Od ateisty IP: *.topole.waw.pl 14.07.05, 22:56
        lepiej tago nie mozna ujac... bardzo mi sie podoba
    • Gość: lavinka z nielogu Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 16:46
      Bycie ateistą a niuznawanie wartości to dwie różne sprawy. Twój pogląd jest
      poglądem katolickim. Przeciętnemu katolikowi wydaje się,że jak się nie mówi
      Szczęść Borze to się na pewno jest seryjnym mordercą.... sami księża tak
      uważają...
      Pamiętam w liceum mieliśmy takiego jednego księdza hiszpana, Huan czy Hose, nie
      pamiętam. Nie chodziłam na religię, bo nie chciałam. Ostatniego dnia przed
      wystawianiem ocen poszłam na religię przepisac prace domową od kumpeli. No i on
      przy wystawianiu ocen wyczytał z listy moje nazwisko. Zaraz się odezwałam,że ja
      oczywiiście nie chodzę. A on na to,że stawia mi piątkę na semestr. ja zdziwiona
      zaprzeczyłam, powiedziałam że ja nie chcę tej piątki bo mi się ona nie należy(w
      końcu nawet wtedy modlitwy żadnej na pamięć nie umiałam). a on i tak mi tę
      piątkę postawił (a że to było w klasie maturalnej...więc mam ją na świadectwie)
      i dodał jeszcze,że do tej pory nie spotkał się z kimś tak uczciwym...
      Pomyślałam sobie... powinieneś drogi księdzu cześciej bywac wśród ateistów..

      ;-)))))))

      innym razem kiedyś na czacie napisał do mnie jeden chłopak mówiąc ,że chce się
      zabić, że ma okropny problem z dziewczyną.... każdy katolik by zignorował... a
      ja spędziłąm przy komputerze dwa dni i trzy noce... i go jakoś wyprowadziłam.
      Może by się nie zabił ale faktycznie miał problem... Potem pisał do mnie jego
      kupel z lat szkolnych, ksiądz... który nie mógł zrozumieć jak mogłam zdobyć się
      na coś takiego(dodam ,że chłopak mieszkał w Szczecinie).. a dla mnie to był
      zwykły odruch serca. W sumie mineło parę lat i ostatnio napisała jego
      dziewczyna,że się pobrali i urodziło im się dziecko... Czyli miałam rację,że
      nie ma co nad soba płakac tylko walczyćo utraconą miłość... Nie czuję się dumna
      z tego co zrobiłam. Dziwi mnie tylko,że są ludzie na tym świecie(nierzadko
      wierzący) którzy nie zdobyli by się na pomoc potrzebującemu nawet gdy o to
      prosi...

      A ksiądz przyjaciel mu tego nie poradził.. bo nie umiał....

      lav
    • Gość: gniewny post, ktorego nie warto komentowac!!! IP: 62.172.134.* 12.07.05, 17:19
      Ostatnio sie zastanawialem skad brane sa te posty, ktore znajduja tutaj
      miejsce... co za dziecinny i infantylny post: bartosz_kania ile ty masz lat,
      czlowieku? Czy nie masz czasu na madrzejesze rzeczy niz pisanie ogolnikowych
      totalnie "szerokich" glupot? Porozmawiaj lepiej ze swoja mama i pomysl jak ja
      tu troche uszczesliwic zamiast pierdzic w krzeslo i wypisywac glupoty na
      internecie.
      • Gość: gniewny no i prosze bardzo, sprowokowales infantylna pseud IP: 62.172.134.* 12.07.05, 17:23
        no i prosze bardzo, sprowokowales infantylna pseudo-naukowa rozmowe na temat
        ateizmu i moralnosci... ludzie!!!
        • bartosz_kania [...] 12.07.05, 17:28
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: autor [...] IP: 62.172.134.* 12.07.05, 17:35
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • 0golone_jajka Re: jaki katoliku? 12.07.05, 17:37
              Pięknie, pięknie, kultura aż bije...
        • lavinka co?! nt 13.07.05, 12:11

    • Gość: liberal Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 17:20
      lepszy kodeks ateisty niz katolika,ktory i tak zawsze sie samousprawiedliwi lub
      skorzysta z pomocy wspobrata
      katolicy to najbardziej podli ludzie jakich mialem nieprzyjemnosc spotkac na
      swej drodze zyciowej(do nikad,piekla lub nieba)
      • xxx131 Re: Kodeks moralny ateistów 12.07.05, 17:38

        Oj biedaczku, tak, tak, trzeba tepic katolikow, wszystkie zla na swiecie to wina katolikow, zamachy terrorystyczne robia katolicy, zydzi zabijacych palestanczykow to katolicy, Papiez zprowokowal amerykanow na inwazje na Irak....
        • Gość: zzzzzzzzzzzzzzzzzz Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 17:45
          co ty belkoczesz xxx131???
        • Gość: liberal [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 17:45
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: liberal gdzie zlamalem regulamin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 20:51
            mysle tylko ze przecenia interlekutor vel adwersarz zlo czynione przez katolikow
            nikt normalny nie bedzie ustosunkowywal sie do tego ze jedna grupa
            spoleczna,kulturowa czy religijna jest przyczyna zla-przeciez to bzdura
            po co ta przesada,ja pisalem o zle jakie mnie spotkalo od konkrtenych osobnikow
            definiujacych swa tozsamosc jako katolicy w konkertnych zyciowych sytuacjach
      • Gość: mike Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 17:49
        Jak można napisać tak ogólnie, że jakaś grupa ludzi (w tym przypadku chyba
        około miliarda na całym świecie) jest podła. Wszelkie tego typu uogólnienia są
        kompletnie pozbawione sensu. Poza tym dla mnie to sztuczne kategorie, przede
        wszystkim wszyscy jesteśmy ludźmi, część z nas wierzy w Boga i praktykuje,
        część tylko wierzy, a część niewierzy. Szanuję osoby, które niewierzą, ale
        zadały sobie trud, żeby opdowiedzieć dlaczego taki jest ich wybór. Większość
        tzw. ateistów to niestety ludzie leniwi, którzy tak naprawdę nigdy poważnie nie
        zastanawiali się nad kwestią wiary lub jej braku.
        • Gość: liberal Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 18:00
          jesli jest miliard to mnie tez w to wliczyles,zgodnie z polskimi naciaganymi
          normami(ochrzczony,bierzmowanie,bywa na mszach-sluby przyjaciolek np)
          nie sadze zeby milard katolikow zastanawiala sie nad dogmatami,nikt chyba w to
          nie wierzy
          nie uogolniam:pisze ze Moje doswiadczenia z osobami deklarujacymi silnie swoj
          katolicyzm moge nazwac w kategoriach moralnych podlymi
          na zasadzie analogii (termin metafizyczny w sensie sw.tomka z akwinu)osobnicy
          nie mieniacy sie ta nazwa byli wobec mnie obojetni badz zyczliwi w swym zachowaniu
          • Gość: mike Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 18:07
            OK, i w tym momencie moglibysmy pewnie dlugo dyskutowac. Ja wychodze z takiego
            założenia, że nie każdy kto mówi, albo deklaruje się jako katolik jest nim w
            rzeczywistości. Niestety, i tu przyznam Ci rację, są osoby, które deklarują się
            jako katolicy, a zioną nienawiścią do innych. Jeśli tylko takich spotkałeś, to
            prawdopodobnie na ich podstawie (bo też niby na jakiej) budujesz swoje zdanie
            na temat katolików. Życzę Ci w takim razie, żebyś spotkał tych normalnych i
            prawdziwych, tzn. zaangażowanych, ale tolerancyjnych, życzliwych i na poziomie.
            Pozdrawiam.
          • Gość: Win Re: Kodeks moralny ateistów IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 12.07.05, 18:13
            Liberal, naciagasz i klamiesz.
            • Gość: liberal Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 18:16
              nie-podlych katolikow spotkalem w USA,ale to jeszcze inna historia..
              skad wiesz ze klamie?
              • Gość: Win Re: Kodeks moralny ateistów IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 12.07.05, 18:42
                Liberal, w moim pojeciu z tego co napisales logicznie wynika albo jedno albo
                drugie tudziez obydwa okreslenia sa na miejscu i powinny byc wlasciwie
                zrozumiane.
        • Gość: Cortez [...] IP: 213.17.164.* 12.07.05, 18:07
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: mike Re: Mike!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 18:09
            Myślę, że ostatnie zdanie było zbyteczne, widzę, że lubisz abrażać innych, albo
            poczułeś się osobiście urażony. Ale ok, uzupełniam więc to zdanie:"większość
            znanych mi..."
            • bartosz_kania Re: Mike!!! 12.07.05, 18:26
              a liberal pisał, że katolicy których miał nieszczęście spotkać, czyli nie uogólniał na wszystkich
        • Gość: demi77 Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 19:33
          hahaha to bardzo ciekawe, bo ja moge dokladnie to samo powiedziec o ludziach
          wierzacych, ktorzy nigdy nie zadali sobie trudu z odpowiedzia na pytanie,
          dlaczego wierza w Boga i czym jest dla nich wiara i religia, a o znajomosci
          zasad wiary, Biblii Ch. nie wspomne...
          • Gość: foos [...] IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 13.07.05, 00:31
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Jurek Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 12:43
          A może tak mną byście chcieli się zająć - kłaniam się nisko wszystkim -
          "bieda,nędza,bezrobocie i beznadzieja"
      • Gość: gul samousprawiedliwienie jest cechą każdej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.07.05, 02:31
        jednostki ludzkiej. niezależnie od wyznawanej czy niewyznawanej wiary.
    • bartozs_kania [...] 12.07.05, 18:29
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • lol76 Re: Nie podobaja mi sie wsza odpowiedzi!!! 12.07.05, 18:33
        bartozs_kania napisał:

        > Tak wiec wszyscy sie ode mnie od*pie*rdolcie frajerzy i szmaciarze.

        Tak to jest...
        • 0golone_jajka Re: Nie podobaja mi sie wsza odpowiedzi!!! 12.07.05, 18:40
          Przecież to prowokator. Przyjrzyj się nickowi.
      • Gość: Alex Re: Nie podobaja mi sie wsza odpowiedzi!!! IP: *.jastrzebie.sdi.tpnet.pl 12.07.05, 19:19
        Nie potrafisz dyskutować, a wydawało sie, że nie masz 12 lat i potrafisz coś
        mądrego powiedzieć....
        • bartozs_kania [...] 12.07.05, 19:40
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • czesiekkk zasady moralne 12.07.05, 20:56
            Nie można twierdzić że zasady moralne można wywnioskować jedynie z
            chrześcijańskiej etyki.
            Ateista może wyprowadzić normy moralne chciażby z filozofii greckiej.
            • Gość: wuuj [...] IP: *.npsp.com 12.07.05, 21:59
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: Echo Re: zasady moralne IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.05, 22:51
              > Ateista może wyprowadzić normy moralne chciażby z filozofii greckiej.

              Albo z prawa kaduka. Moze to sobie wyprowadzic i nastepnie inni ateisci chetnie
              uzyja to jako papier toaletowy jesli taka zaistnieje potrzeba. Kto ich
              moze powstrzymac???
          • Gość: Echo Problem nie jest nowy IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.05, 21:16
            Juz Emmanuel Kant pisal ze dwie rzeczy zadziwiaja go najbardziej
            "niebo gwiazdziste nade mna i jasnosc moralna we mnie." Kazdy czlowiek
            ma w sobie kompas moralny i instynktownie (w przeciwienstwie do zwierzat),
            potrafi odroznic dobre od zlego.

            Roznica miedzy religia a ateizmem w tym wzgledzie jest taka, ze religia mowi
            o wartosciach absolutnych pochodzacych od Boga. Natomiast ateizm mowi o
            wartosciach wzglednych ktore mozna zmieniac zgodnie z widzimisie. Co najwyzej,
            przystaje do tzw. "zlotej zasady" nie rob drugiemu co tobie niemilo. Co wcale
            nie oznacza "miluj blizniego jak siebie samego."

            Np. Nawet jezeli mordowanie innego czlowieka jest niemile, to moze byc
            uzasadniane klasowo (ateista Lenin), wygodno-spolecznie (skrobanki a la PRL),
            ekonomicznie (po co nam starzy i chorzy ludzie, czy nie lepiej ich przerobic
            na mydlo?: np ateista Hitler czy eutanazisci). W ateizmie zycie ludzkie nie
            jest jakas wartoscia sama w sobie ale wartoscia wzgledna.

            Konsekwentny ateizm nie mysli o zyciu ludzkim jako procesie ktory ma przyszlosc.
            Natomiast duzy nacisk stawia na TU i TERAZ. Dlatego ateisci nie widza zadnego
            priorytetu dla zwiazku kobiety z mezczyzna i posiadaniu dzieci. Rownie wazny
            jest zwiazek homoseksualny ktory czerpie ulgi podatkowe i przywileje takie same
            jak rodziny z dziecmi. Ba, homoseksualizm jest WAZNIEJSZY ze wzgledu na fakt ze
            75% zachorowan na AIDS (np. w USA), dotyczy homoseksualistow ktorzy musza byc
            leczeni duzym kosztem. Mowienie ze powinni sie powstrzymac od narkotykow i seksu
            grupowego jest nielegalna ingerencja w prywatne TU i TERAZ. Taka ingerencja
            moglaby pozbawic prawa do przyjemnej zabawy (przynajmniej na krotka mete).

            Podsumowujac. Ateistyczna moralnosc to slizgawka albo rownia pochyla. Poniewaz
            nie jest zakorzeniona w zadnych absolutach, moze sie zmieniac z dnia na dzien.
            Ateista co najwyzej moze respektowac prawo. Natomiast nie obchodzi go ze
            zarazanie siebie i innych AIDSem wskutek ryzykownego zachowania, jest wielkim
            obciazeniem dla spolecznosci postepujacej zgodnie z bardziej wyrafinowanymi
            absolutami moralnymi. Jesli ktos protestuje takie koszta, wtedy sa lewicowe
            metody nacisku (protesty, propaganda etc), co widzimy na codzien. Ateista ma
            prawo wymagac. Altruizm nie jest wymagany (choc oczywiscie istnieja
            altruistyczni, niekonsekwentni ateisci ktorzy zapozyczaja bardziej wyrafinowane
            zasady moralne).
            od systemow religijnych).
            • oktjabr Re: Problem nie jest nowy 12.07.05, 21:51
              Jak mozna mówic o jakichś zasadach pochodzacych od boga, skoro on nie istnieje.
              Dlaczego uwzieliście sie i wierzycie w coś co jest bardzo nieprawdopodobne.
              Nigdzie go nie ma! A wy szukacie pomocy w niebie. Trzeba uwierzyć raczej w
              swoje możliwości i miec dobrych przyjaciół. Gdyby bóg istniał nie było by tyle
              cierpienia i zła w tym życiu. Popatrzcie w jakich warunkach żyjemy. A wy
              szukacie czegoś czego nie ma. Marzyciele otwórzcie oczy!
              • Gość: Echo Re: Problem nie jest nowy IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.05, 22:41
                To jest Twoja oktjabrskaja wiara. Nie ma zadnych (powtarzam ZADNYCH) dowodow
                ze Bog nie istnieje. Dlatego opierasz sie na WIERZE ze Bog nie istnieje.


                oktjabr napisał:

                > Jak mozna mówic o jakichś zasadach pochodzacych od boga, skoro on nie istnieje.
                >
                > Dlaczego uwzieliście sie i wierzycie w coś co jest bardzo nieprawdopodobne.
                > Nigdzie go nie ma! A wy szukacie pomocy w niebie. Trzeba uwierzyć raczej w
                > swoje możliwości i miec dobrych przyjaciół. Gdyby bóg istniał nie było by tyle
                > cierpienia i zła w tym życiu. Popatrzcie w jakich warunkach żyjemy. A wy
                > szukacie czegoś czego nie ma. Marzyciele otwórzcie oczy!
                • Gość: wez_to_przeczytaj Re: Problem nie jest nowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 22:54
                  Aby oddzielić zmyślone baśniowo-legendarne potwory od istot takich jak Bóg,
                  diabeł, duchy, dusze, itd., itp., musielibyśmy wysłać ekspedycję do miejsc w
                  których one przebywają. Ekspedycja ta musiałaby dotrzeć do nich, sprawdzić czy
                  tam istnieją, a następnie powrócić na Ziemię. Jest to, jak wiemy, niemożliwe.
                  Skoro więc nie ma sposobu na wykazanie, które stwory pochodzące z zaświatów są
                  zmyślone, a które prawdziwe, zatem musimy potraktować je wszystkie jednakowo -
                  dojść do wniosku, że wszelcy bogowie, duchy, dusze, diabły itd., itp. są takim
                  samym ludzkim wymysłem jak potwory bajkowo-legendarne, a światy z których one
                  pochodzą są również produktem czyjejś fantazji. Końcowy wniosek jest taki, że
                  pojęcia te są tożsame z nonsensem. Nie ma czegoś takiego jak niebo, piekło, bóg,
                  syn boży, dusza i diabeł.
                  • Gość: Echo Re: Problem nie jest nowy IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.05, 22:59
                    Istnieja bardzo powazne hipotezy naukowe ze nasz wszechswiat nie jest jedynym.
                    Proponuje sie je dlatego ze inaczej trudno jest wyjasnic pewne zjawiska
                    kwantowo-mechaniczne albo unikalnosc naszego wszechswiata. Prawa fizyki
                    takze mowia ze nie da sie pojechac poza nasz wszechswiat zeby te hipotezy
                    sprawdzic. Zalozmy jednak ze takie wszechswiaty istnieja i ze nigdy nie
                    bedziemy w stanie do nich dotrzec. Czy masz prawo powiedziec ze sa zmyslone???



                    > Aby oddzielić zmyślone baśniowo-legendarne potwory od istot takich jak Bóg,
                    > diabeł, duchy, dusze, itd., itp., musielibyśmy wysłać ekspedycję do miejsc w
                    > których one przebywają. Ekspedycja ta musiałaby dotrzeć do nich, sprawdzić czy
                    > tam istnieją, a następnie powrócić na Ziemię. Jest to, jak wiemy, niemożliwe.
                    > Skoro więc nie ma sposobu na wykazanie, które stwory pochodzące z zaświatów są
                    > zmyślone, a które prawdziwe, zatem musimy potraktować je wszystkie jednakowo -
                    > dojść do wniosku, że wszelcy bogowie, duchy, dusze, diabły itd., itp. są takim
                    > samym ludzkim wymysłem jak potwory bajkowo-legendarne, a światy z których one
                    > pochodzą są również produktem czyjejś fantazji. Końcowy wniosek jest taki, że
                    > pojęcia te są tożsame z nonsensem. Nie ma czegoś takiego jak niebo, piekło, bóg
                    > ,
                    > syn boży, dusza i diabeł.


                    • Gość: wez_to_przeczytaj Re: Problem nie jest nowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:04
                      Nie mamy sposobu na udowodnienie istnienia boga, czyli sprawdzenia czy on
                      istnieje, czy nie. Aby odpowiedzieć na to pytanie należałoby odbyć podróż w
                      zaświaty. Jeśli taka wyprawa odbędzie się i jej uczestnicy, teolodzy i naukowcy,
                      rozbiją swoje namioty w tamtych sferach, wtedy będą wreszcie w stanie
                      zweryfikować swoje twierdzenia o istnieniu lub nieistnieniu boga.
                      • Gość: Echo Re: Problem nie jest nowy IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.05, 23:07
                        Tutaj sie zgadzamy. Dlatego smiech mnie bierze jak ktos arytotatywnie
                        mowi ze Boga nie ma. Na jakiej podstawie? Na podstawie WIARY ze nie istnieje
                        nic czego nie znamy ani nie mozemy poznac (jak np. inne Wszechswiaty)


                        Gość portalu: wez_to_przeczytaj napisał(a):

                        > Nie mamy sposobu na udowodnienie istnienia boga, czyli sprawdzenia czy on
                        > istnieje, czy nie. Aby odpowiedzieć na to pytanie należałoby odbyć podróż w
                        > zaświaty. Jeśli taka wyprawa odbędzie się i jej uczestnicy, teolodzy i naukowcy
                        > ,
                        > rozbiją swoje namioty w tamtych sferach, wtedy będą wreszcie w stanie
                        > zweryfikować swoje twierdzenia o istnieniu lub nieistnieniu boga.
                        • Gość: wez_to_przeczytaj Re: Problem nie jest nowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:08
                          Jeżeli zdaniom "Bóg istnieje." i "Bóg nie istnieje." nie potrafimy przypisać ani
                          wartości logicznej pozytywnej "prawda", ani negatywnej "fałsz", więc zdania te
                          NIE SĄ logiczne !!!!! Co za tym idzie nie stanowią żadnego problemu dla
                          prawdziwej nauki.

                          Z powyższego, bardzo elementarnego i właściwie niepodważalnego rozumowania
                          wnioskować należy koniecznie, że "wierzenie" jest nielogiczne. "Niewierzenie"
                          natomiast nie jest nielogiczne dlatego, że dopóki ktoś nie dowiedzie
                          jednoznacznie, że "bóg istnieje" należy postępować tak, jakby nie istniał.
                          Chroni nas to przed kreowaniem niepotrzebnych bytów, których ilość możemy
                          przecież mnożyć aż do nieskończoności (ufoludki, krasnoludki, marsjoludki,
                          pokemony....).

                          Innym często pojawiającym się pytaniem jest: "Czy istnieją rzeczy
                          nadnaturalne?", towarzyszą mu twierdzenia typu: "Istnieją rzeczy nadnaturalne."
                          i "Nie istnieją rzeczy nadnaturalne."

                          Ktoś mógłby się pokusić o rozumowanie zupełnie analogiczne do tego w przypadku
                          problemu nieistnienia boga, należy jednak zwrócić uwagę na nielogiczność tych
                          twierdzeń tkwiącą już w znaczeniu wyrażenia "rzeczy nadnaturalne". Jeżeli jakaś
                          "rzecz" jest, to jest to równoznaczne z tym, że "rzecz" ta jest naturalna, bo
                          natura to wszystko, co nas otacza (nawet jeżeli tej "rzeczy" nie rozumiemy i
                          nauka nie potrafi uzasadnić jej istnienia). Jeżeli obserwacja innej "rzeczy",
                          albo obserwacja bezpośrednich konsekwencji istnienia tej "rzeczy" nie jest
                          dostępna naszym zmysłom nawet przy użyciu najbardziej wymyślnych narzędzi, to
                          rzecz ta po prostu DLA NAS nie istnieje.
                          • Gość: Echo Re: Problem nie jest nowy IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.05, 23:25
                            Z punktu widzenia nauki wiare czy niewiare mozesz traktowac jako hiptezy
                            ktorych nigdy moze sie nie dac udowodnic przy pomocy naszych materialnych
                            srodkow. To wcale nie znaczy sa nielogiczne. Ty po prostu probujesz wyznawac
                            filozofie pozytywizmu ze jesli czegos sie nie da udowodnic to nie istnieje.
                            Otoz pozytywizm to XIX wiek i po rewolucji kwantowej nie da sie go latwo
                            utrzymac w XXI wieku. Materializm, to po prostu uproszczona filozofia (wiara?)
                            swiata ktora miala swoje znaczenie w historii nauki ale przeniesiona na
                            uklady spoleczne okazala sie katastrofa. Moj test jest inny na prawde i falsz:
                            "Po owocach ich poznacie."
                          • Gość: Johann Re: Problem nie jest nowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 12:49
                            Wiecie co szanowni katolicy najbardziej religijne i boskie to były podpalane
                            przez Was stosy z nieszczęsnymi ofiarami na nich,których w imię waszego
                            miłosiernego boga mordowaliście.
                          • Gość: cierpka Re: Problem nie jest nowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 13:20
                            oki, powiedz mi zatem, jak to jest, że jakiś organizm żyje?
                            na czym polega "tajemnica" życia bądź martwoty?

                            pozdrawiam :)
                        • nauma Re: Problem nie jest nowy 14.07.05, 15:26
                          Echo, a nie bawi Cię ciągłe autoratywne obwieszczanie, że Bóg ISTNIEJE???
                          • 0golone_jajka Re: Problem nie jest nowy 14.07.05, 18:38
                            Innych bawi udowadnianie, że go nie ma :))
                • krakowiak2004 Tylko Echo.... 13.07.05, 08:35
                  A ile jest dowodów na to, że krasnoludki nie istnieją? W końcu sierotka Marysia
                  musiała wejść do czyjegoś łóżka!
                • Gość: Maciek Re: Problem nie jest nowy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.05, 12:19
                  Jak, w swietle tych rozmow, widzicie opowiesci ludzi, ktorzy przezyli smierc
                  kliniczna ?
                • nelsonek Re: Problem nie jest nowy 13.07.05, 19:18
                  nie udawadnia sie nieistnienia czegos.
                  to nie jest WIARA, ze bog nie istnieje.
              • Gość: gul nie wiem jak inni bogowie ale Bóg chrześcijan IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.07.05, 02:51
                wyraźnie stwierdził, że ważniejsze jest życie w niebie niż na ziemi- dlatego
                zesłał Syna aby świat zbawił. Później głosił to b. dosadnie m.in. Paweł z
                Tarsu.
                Wg chrześcijan warunki w jakich żyjemy są konsekwencją grzechu Adama i Ewy w
                Raju. Bóg był na tyle dobry, że dał im taki wybór. Zresztą Twoje
                stwierdzenie: "Gdyby bóg istniał nie było by tyle
                > cierpienia i zła w tym życiu." jest prawdziwe w wielu prostych sytuacjach w
                życiu. Załóżmy że jednak jesteś chrześcijaninem. Załóżmy że mocno kibicujesz
                Realowi M. Załóżmy że Twój Brat także jest chrześcijaninem, ale kibicuje Barcy.
                Obaj żarliwie modlicie się o zwycięstwo Waszego klubu... Który zespół ma
                wygrać? Czy jeśli wygra klub Twojego Brata to Bóg był niesprawiedliwy dla
                Ciebie? Pewnie tak, widzisz jaki On okropny? A co jeśli Brat będzie się cieszył
                z bramki Ronaldinho i niestrzelonego karnego przez Ronaldo? Brat Cię zrani
                (pamiętaj! jesteście chrześcijanami!). Ty pamiętając złość na Niego za kilka
                dni sprawisz Mu inną przykrość... Gdzie jest Wasze chrześcijaństwo? Gdzie byl
                Wasz Bóg żeby powstrzymać Was od waśni? Pewnie nie istnieje!

                Obawiam się, że Bogu jest jednak wszystko jedno kto wygra w piłkę nożną albo
                totka albo czy w Polsce rządzi ateista czy katolik czy muzułmanin.
            • mycha70 Re: Problem nie jest nowy 12.07.05, 22:25
              Często wychodzi na to, że ludzie wierzący postępują jak dzieci, które nie czynią
              niektórych rzeczy, bo to "grzech", bo Pan Bóg się obrazi, bo zrobi Mu się
              przykrość, a On taki dobry. Ale gdyby na chwilę odwrócił się w drugą stronę... I
              niestety, tego uczą się od najmłodszych lat. I wydaje mi się, że wielu ludzi nie
              widzi szerszego wymiaru czynienie dobra, niż kategoria grzechu.
              Ja osobiście przyjęłam kategorię miłości - postępować tak, aby nikogo nie
              krzywdzić, a przynajmniej ograniczać krzywdę do minimum. I nie dlatego, że
              patrzy na mnie Bóg, ale żeby moje "tu i teraz" było pełne dobra, ciepła zarówno
              wychodzącego ode mnie, jak i przychodzącego od innych osób. I na tej podstawie
              zbudowałam związek z mężczyzną, urodziłam dziecko, które wychowuje się w
              atmosferze miłości i zgody, do nikogo nie kryję urazów, a także nic nie wiem o
              swoich wrogach. Mimo tego, że życia swojego nie budowałam na religii - jestem
              szczęśliwa
              • Gość: Echo Re: Problem nie jest nowy IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.05, 22:45
                Czesto wychodzi na to ze ludzie uczciwi postepuja jak dzieci. Nie naruszaja prawa,
                bo to jest zle (grzech). Co gorsza, glupole wierza ze prawo da sie wyegzekwowac
                (tylko raz na 5 przypadkow). Dlatego, szczesliwa ateistko, najlepsza jest
                moralnosc tego kaprala: kiedy zolnierz jest winien? Wtedy kiedy daje sie zlapac!
                A te wszystkie glupoty o milosci do ludzi czy Pana Boga to sa typowe przesady?
                Czy to chcialas powiedziec????


                > Często wychodzi na to, że ludzie wierzący postępują jak dzieci, które nie czyni
                > ą
                > niektórych rzeczy, bo to "grzech", bo Pan Bóg się obrazi, bo zrobi Mu się
                > przykrość, a On taki dobry.
                • Gość: liberal NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:37
                  to nie ma znaczenia, jakaz to roznica?
                  • Gość: Echo Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.05, 23:47
                    > to nie ma znaczenia, jakaz to roznica?

                    Jesli Bog istnieje, to istnieje lepszy swiat. Nasze zmagania zyciowe nie koncza
                    sie w tym grajdolku. I mamy drogowskaz jak dotrzec do lepszego zycia.

                    Jesli Boga nie ma wszystko jest dozwolone (Dostojewski). Jedzcie i pijcie bo
                    i tak jutro pomrzecie (Sw. Pawel). Sens ma tylko TU i TERAZ.
                    • Gość: liberal Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:50
                      jakos nie udalo mi sie dostrzec ZADNEJ roznicy w zachowaniu zwolennikow jednej
                      lub drugiej opcji(moze poza jakimis histeriami na tle sexu jednej z grup
                      meatfizycznych)
                      • Gość: Echo Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 00:16
                        Nie wiem czy to ze Tobie nie udalo sie zauwazyc jak rozne koncepcje religijne
                        albo prowadzily do cywilizacji zachodniej, albo islamskiej czy hinduistycznej.
                        Oczywiscie WSZYSCY ludzie maja sklonnosc do zla. Jednak tylko ateisci nie widza
                        w tym zadnego problemu. Co najwyzej przedefiniowuja zlo co widac na podstawie
                        wojen kulturowych (aborcja, eutanazja, "malzenstwa" homoseksualne etc.).


                        > jakos nie udalo mi sie dostrzec ZADNEJ roznicy w zachowaniu zwolennikow jednej
                        > lub drugiej opcji(moze poza jakimis histeriami na tle sexu jednej z grup
                        > meatfizycznych)
                    • mycha70 Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE 12.07.05, 23:54
                      > Jesli Boga nie ma wszystko jest dozwolone (Dostojewski).

                      A ja się z tym nie zgodzę. Bo jeżeli chcę zostawić tym, których kocham - moim
                      dzieciom, przyjaciołom, tym, którzy będą po mnie dobry świat, to czy jest bóg,
                      czy go nie ma, nie będę ślepo niszczyła wszystkiego wokól mnie, żeby się wyżyć,
                      ale będę budować, żeby świat był piękniejszy, lepszy, bezpieczniejszy.
                      • Gość: liberal Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:59
                        nie potrzebujesz do tego nikogo poza swoja checia
                        • Gość: Echo Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 00:18
                          > nie potrzebujesz do tego nikogo poza swoja checia
                        • Gość: Echo Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 00:19
                          > nie potrzebujesz do tego nikogo poza swoja checia

                          EEEEh. Nie matura lecz chec szczera!! Albo "duch jest ochotny
                          ale cialo mdle." Ludzie maja bardzo rozne checi. Chcesz na nich
                          polegac? POWODZENIA!!!!
                          • Gość: liberal Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 00:23
                            gdyby bozia mi pomogla to bym sie cieszzyl
                      • Gość: Echo Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 00:32
                        Porozmawiaj z wiekszscia mlodych ludzi w Europie: po co dzieci????
                        Po co ma cos przyjsc po Tobie jesli w koncu to i tak umrze po jakims
                        czasie a ile sie nacierpi? Skrobanka to jedna z "humanitarnych"
                        metod uratowania "Matki Ziemi". Ale i Ziemia zniknie za jakis
                        czas pochlonieta przez rozdete slonce. Jesli kochasz swoje dzieci
                        a wierzysz ze ich zycie to tylko zmaganie ktore skonczy sie za kilkadziesiat
                        lat, to ich nie miej!!! Jaki jest sens w powolywaniu nowego zycia
                        ktore i tak do niczego trwalego nie prowadzi. Jedyne to ze Twoja egzystencja
                        jest troche przyjemniejsza jak masz dzieci. Dla wielu to bardzo nieprzyjemne
                        i dlatego skrobanki sa na sztandarach ateistycznego postepu. Poza tym co to jest
                        Twoje "kocham?" Altruizm, czy jest mi lepiej jak mam kogos kolo siebie???


                        > > Jesli Boga nie ma wszystko jest dozwolone (Dostojewski).
                        >
                        > A ja się z tym nie zgodzę. Bo jeżeli chcę zostawić tym, których kocham - moim
                        > dzieciom, przyjaciołom, tym, którzy będą po mnie dobry świat, to czy jest bóg,
                        > czy go nie ma, nie będę ślepo niszczyła wszystkiego wokól mnie, żeby się wyżyć,
                        > ale będę budować, żeby świat był piękniejszy, lepszy, bezpieczniejszy.
                        • Gość: Echo Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 00:49
                          Zreszta, co tu bede Ci radzic. Spojrz jak Europa odrzuca dzieci wraz z
                          odrzuceniem chrzescijanstwa na rzecz ateizmu. Koniec jest bliski. Przezyja
                          tylko Ci co wierza (muzulmlanie) i resztki chrzescijan. Widzisz jakie
                          owoce wydaje ateizm na skale europejska???


                          >Jesli kochasz swoje dzieci
                          > a wierzysz ze ich zycie to tylko zmaganie ktore skonczy sie za kilkadziesiat
                          > lat, to ich nie miej!!!


                          • Gość: liberal Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 09:12
                            juz wstalem!
                            do radosci czerpanej z zycia nie jest potrzebna zadna transcedencja
                            unde malum-ekwilibrystyka dialektyczna tesistow w odpowiedzi na to pytanie nie
                            przekonuje( przypomnij sobie lzy dziewczynki z powiesci dostojewskiego)

                            dzieci sie bawia w piaskownicy nie myslac o bozi,jesli jej nie ma nie oznacza to
                            ze dzieci tez nie nalezy miec
                            co za logika?
                            • Gość: Stefan Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.my.domain / *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 12:30
                              Spotkałem sie w życiu z wieloma ludźmi niewierzącymi,a także wierzącymi, u
                              jednych i drugich z moralnoscią różnie bywało.Smiem twierdzic, ze fundamentem
                              na ktorej buduje sie moralnośc czlowieka jest przede wszsytkim wychowanie w
                              domu, potem ukształtowane pojęcia wartości pod wpływem poznawania świata,ale
                              w każdej sytuacji mozemy mowić o etyce w pojęciu uniwersalnym.Najprościej to
                              żyj tak abyś sie życia nie wstydził, nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, żyj
                              godnie.Pod tym moze sie podpisac ateista i nieateista.
                              • Gość: liberal Re: NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA CZY BOG JEST LUB NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 13:03
                                pod tym to nawet liberal sie moze i to robi podpisac
                                kazdy banal to sedno spraw
                • mycha70 Re: Problem nie jest nowy 12.07.05, 23:42
                  Nie, nie mówię, że są to typowe przesądy. Właśnie miłość nie jest dla mnie
                  głupotą. Jest największą mądrością. I nie napisałam, że wszyscy wierzący
                  postępują jak dzieci. Napisałam, że CZĘSTO tak wychodzi. Jeżeli do kategorii
                  grzechu dołącą miłość, to grzech zejdzie na drugi plan, bo miłość do ludzi i dla
                  wierzących do Boga będzie kierowała ich życiem i nie będą patrzyli na przykrość,
                  przekroczenie prawa (nie wolno tego robić, bo będzie kara), tylko na to, jak
                  można zrobić więcej dobra wokół nie czyniąc zła.
            • krakowiak2004 Re: Problem nie jest nowy 13.07.05, 08:29
              Gość portalu: Echo napisał(a) m.in:

              "Roznica miedzy religia a ateizmem w tym wzgledzie jest taka, ze religia mowi
              o wartosciach absolutnych pochodzacych od Boga. Natomiast ateizm mowi o
              wartosciach wzglednych ktore mozna zmieniac zgodnie z widzimisie. Co najwyzej,
              przystaje do tzw. "zlotej zasady" nie rob drugiemu co tobie niemilo. Co wcale
              nie oznacza "miluj blizniego jak siebie samego."

              Np. Nawet jezeli mordowanie innego czlowieka jest niemile, to moze byc
              uzasadniane klasowo (ateista Lenin), wygodno-spolecznie (skrobanki a la PRL),
              ekonomicznie (po co nam starzy i chorzy ludzie, czy nie lepiej ich przerobic
              na mydlo?: np ateista Hitler czy eutanazisci). W ateizmie zycie ludzkie nie
              jest jakas wartoscia sama w sobie ale wartoscia wzgledna.

              Konsekwentny ateizm nie mysli o zyciu ludzkim jako procesie ktory ma
              przyszlosc."

              O jakim życiu mówisz? W imię tej "przyszłości" Kościół kat. tropił inaczej
              myślących. Powołał ku temu wyspecjalizowaną strukturę jaką jest ŚWIĘTA (niby
              czym uświęcona?) Inkwizycja, która orzekała, kto wyłamał się z jedynie
              słusznego światopoglądu. A że mu przy odpytywaniu połamano ręce i nogi, by był
              bardziej skłonny wyznać swe grzechy przeciwko Kościołowi kat. - to przecież dla
              jego dobra. Bo życie jakie wiódł nie prowadziło go do "życia z bogiem". Więc
              trzeba było uchronić go od dalszych błędów. Jak? Najprościej na stosie, by
              wypalić zło! Ale święci (?!) inkwizytorzy nie chcieli sobie rączek babrać (w
              końcu palenie ludzi to brudna robota, choć czasami dawała trochę satysfakcji,
              jak w młodziutkiej czarownicy chrześcijański strażnik próbował posiać nieco
              ziarna prawdy!), więc oddawali takiego delikwenta "świeckiemu ramieniu
              sprawiedliwości": kacie, czyń swą powinność. Bo życie ludzkie dla Kościoła kat.
              ma - wbrew temu, co piszesz - wartość bardzo względną, warto je chronić, jeżeli
              prowadzi da zbawienia. W przeciwnym razie: na stos.
              Warto poczytać podręcznik chrześcijańskiej miłości napisany przez dwóch
              dominikaninów - "Młot na czarownice" został nie tak dawno wydany po polsku, by
              katolickiemu narodowi przybliżyć zasady miłości. Pouczająca lektura!
              • mika74 Re: O rany krakowiak... 14.07.05, 10:24
                krakowiak2004 napisał:

                > Gość portalu: Echo napisał(a) m.in:
                >
                > "Roznica miedzy religia a ateizmem w tym wzgledzie jest taka, ze religia mowi
                > o wartosciach absolutnych pochodzacych od Boga. Natomiast ateizm mowi o
                > wartosciach wzglednych ktore mozna zmieniac zgodnie z widzimisie. Co najwyzej,
                > przystaje do tzw. "zlotej zasady" nie rob drugiemu co tobie niemilo. Co wcale
                > nie oznacza "miluj blizniego jak siebie samego."
                >
                > Np. Nawet jezeli mordowanie innego czlowieka jest niemile, to moze byc
                > uzasadniane klasowo (ateista Lenin), wygodno-spolecznie (skrobanki a la PRL),
                > ekonomicznie (po co nam starzy i chorzy ludzie, czy nie lepiej ich przerobic
                > na mydlo?: np ateista Hitler czy eutanazisci). W ateizmie zycie ludzkie nie
                > jest jakas wartoscia sama w sobie ale wartoscia wzgledna.
                >
                > Konsekwentny ateizm nie mysli o zyciu ludzkim jako procesie ktory ma
                > przyszlosc."
                >
                > O jakim życiu mówisz? W imię tej "przyszłości" Kościół kat. tropił inaczej
                > myślących. Powołał ku temu wyspecjalizowaną strukturę jaką jest ŚWIĘTA (niby
                > czym uświęcona?) Inkwizycja, która orzekała, kto wyłamał się z jedynie
                > słusznego światopoglądu. A że mu przy odpytywaniu połamano ręce i nogi, by
                był
                > bardziej skłonny wyznać swe grzechy przeciwko Kościołowi kat. - to przecież
                dla
                >
                > jego dobra. Bo życie jakie wiódł nie prowadziło go do "życia z bogiem". Więc
                > trzeba było uchronić go od dalszych błędów. Jak? Najprościej na stosie, by
                > wypalić zło! Ale święci (?!) inkwizytorzy nie chcieli sobie rączek babrać (w
                > końcu palenie ludzi to brudna robota, choć czasami dawała trochę satysfakcji,
                > jak w młodziutkiej czarownicy chrześcijański strażnik próbował posiać nieco
                > ziarna prawdy!), więc oddawali takiego delikwenta "świeckiemu ramieniu
                > sprawiedliwości": kacie, czyń swą powinność. Bo życie ludzkie dla Kościoła
                kat.
                >
                > ma - wbrew temu, co piszesz - wartość bardzo względną, warto je chronić,
                jeżeli
                >
                > prowadzi da zbawienia. W przeciwnym razie: na stos.
                > Warto poczytać podręcznik chrześcijańskiej miłości napisany przez dwóch
                > dominikaninów - "Młot na czarownice" został nie tak dawno wydany po polsku,
                by
                > katolickiemu narodowi przybliżyć zasady miłości. Pouczająca lektura!

                O rany...
                Krakowiak masz info o inkwizycji i historii kościoła jak przedszkolak.
                Kościól był kiedys (w sredniowieczu i straozytności) instytucja polityczna
                (także),majaca władzę i prowadzącą politykę w państwie. Ksiedzem nie zostawało
                się z powołania, ale z wybory rodziców, czy zdobycia pewnych układów w
                polityce, na dworach itd. Inkwizycja powstała (obok inkwizycji swieckiej) do
                walki z szczrżacymi sie sektami, które bynajmniej nie były grupami potulnych
                baranków,ale grupami walczacymi o władze zupełnie zbrojnie. Zresztą Kościól
                równiez wystawiał swoje siły zbrojne czego świdectwem były zakony rycerskie.
                Zupełnie nie mozna go porównac do wpsólczesnego koscioła, a Ty chyba tak
                rozumujesz? Zreszta nie bede Ci tłumaczyc w kilku zdaniach całej historii,
                skoro nie znasz nawet zarysu.
                W religii katolickiej nigdy nie było nawoływania do przemocy, wprost przeciwnie
                ( a jak były to wskaż odpowiednie dokumenty) a grzechy poszeczególnych grup czy
                kościoła w poszczególnych wiekach pozostaja grzechami a nie zasadami religii
                katolickiej. Tez tego nie odróżniasz. Poza tym jesli dla Ciebie nauka
                katolicka kojarzy się z inkwizycja,która zresztą działała w średniowieczu w
                niektórych krajach Europy to wyrazy wspólczucia.




    • Gość: wuuj [...] IP: *.npsp.com 12.07.05, 21:47
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Samf Kodeks moralny ateistow jest lepszy od 10 przykaza IP: *.dhcp.samfundet.no 12.07.05, 22:34
      Kodeks moralny ateistow jest lepszy od 10 przykazan.
      To oczywiste.
      • Gość: Echo Re: Kodeks moralny ateistow jest lepszy od 10 prz IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.05, 22:48
        > Kodeks moralny ateistow jest lepszy od 10 przykazan.
        > To oczywiste.

        A jesli ktos sie nie zgadza, wtedy moze go wysmiac kazdy swiatly
        obywatel radziecki:) Znam ten sposob dyskusji ze stalinowskich
        broszurek propagandowych.
        • Gość: Samf Re: Kodeks moralny ateistow jest lepszy od 10 prz IP: *.dhcp.samfundet.no 12.07.05, 22:50
          Kodeks moralny ateistow to po prostu prawo.
          Przynajmniej nie opiera sie ono na ideologii (w krajach demokratycznych).
          A kodeksy moralne religijne ZAWSZE opieraja sie na ideologii.
          M. in. dlatego religie powoli traca na znaczeniu.
          • Gość: Echo Re: Kodeks moralny ateistow jest lepszy od 10 prz IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.05, 22:54
            > Kodeks moralny ateistow to po prostu prawo.
            > Przynajmniej nie opiera sie ono na ideologii (w krajach demokratycznych).
            > A kodeksy moralne religijne ZAWSZE opieraja sie na ideologii.
            > M. in. dlatego religie powoli traca na znaczeniu.

            Np. Bolszewicy wprowadzili prawo ze kazdy "wrog ludu" moze byc
            poslany na Kolyme. Hitlerowcy, ze kazdy Zyd powinien isc do gazu
            a Polacy traktowani jak podludzie. Przy czym odwolywali sie do teorii
            darwinowskiej o przetrwaniu najbardziej dostosowanego "survival of the fittest"
            (co zreszta jest tautologia).
        • Gość: liberal Re: Kodeks moralny ateistow jest lepszy od 10 prz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:39
          jak nie towarzysz to ksiadz pedofil zawsze moze wyspowiadac
          lub jakis agent stasi z koloratka
    • Gość: disco polo ole gwałcić rabować mordować IP: *.chelm.gda.pl / *.futuro.pl 12.07.05, 22:38
      bida musi pofolgować
    • Gość: Margot Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.chello.pl 12.07.05, 23:07
      Ludzie dziela sie na złych i dobrych; na wierzacych i ateistow.
      bycie dobrym czlowiekiem nie wyklucza bycia dobrym katolikiem, byddysta itp.,
      ale bycie złym katolikiem (muzulmaninem itp) wyklucza bycie dobrym
      czlowiekiem...
      Ecyklika Jana XXIII (zdaje sie) mowi o tolerancji i zdaje sie chrzescijanskiej
      miłosci wobec "inowiercow"... A wiec - badzmy tolerancyjni, choc tak naprawde
      tlerancja to towar deficytowy...:(
      • Gość: Echo Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.07.05, 23:14
        Wierzacy i niewierzacy. Partyjni i bezpartyjni. Gdzies to juz slyszalam
        WSZYSCY ludzie z natury potrafia odroznic zlo od dobra. Jedni jednak twierdza
        ze zlo i dobro jest zdefiniowane raz na zawsze. Inni, ze zawsze mozna to
        przedefiniowac i zrobic dobrze aborcje dla wygody (wygodnie, to dobrze),
        morderstwo dla spadku (spadek jest dobry, a ta ciotka i tak zbyt dlugo zyla),
        etc.


        > Ludzie dziela sie na złych i dobrych; na wierzacych i ateistow.
        > bycie dobrym czlowiekiem nie wyklucza bycia dobrym katolikiem, byddysta itp.,
        > ale bycie złym katolikiem (muzulmaninem itp) wyklucza bycie dobrym
        > czlowiekiem...
        > Ecyklika Jana XXIII (zdaje sie) mowi o tolerancji i zdaje sie chrzescijanskiej
        > miłosci wobec "inowiercow"... A wiec - badzmy tolerancyjni, choc tak naprawde
        > tlerancja to towar deficytowy...:(
        • Gość: mańka pirata Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:39
          są dwie kategorie ludzi:
          tacy którzy dzielą ludzi na dwie kategorie
          i tacy którzy tego nie robią
          • Gość: Echo Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 00:23
            Ty sie dzielisz na 2 kategorie: liberal i manka pirata.
            Kazdy to moze sprawdzic.


            > są dwie kategorie ludzi:
            > tacy którzy dzielą ludzi na dwie kategorie
            > i tacy którzy tego nie robią
    • tppiotr Mój kodeks moralny 13.07.05, 00:14
      Właściwie widzieć i spostrzegać,
      właściwie myśleć i wnioskować,
      wysławiać się w sposób właściwy,
      właściwie postępować,
      prowadzić właściwy tryb życia,
      właściwie dążyć do celu,
      we właściwy sposób koncentrować myśl i uwagę,
      we właściwy sposób medytować.
      • Gość: Echo A co to jest "Właściwie" IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 00:36
        W relatywistycznym mysleniu ateistycznym????


        > Właściwie widzieć i spostrzegać,
        > właściwie myśleć i wnioskować,
        > wysławiać się w sposób właściwy,
        > właściwie postępować,
        > prowadzić właściwy tryb życia,
        > właściwie dążyć do celu,
        > we właściwy sposób koncentrować myśl i uwagę,
        > we właściwy sposób medytować.
        • Gość: Echo Ja rozumiem ze istnieja ateisci. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 00:59
          Maja ten rozpaczliwy relatywistyczny obraz swiata. Najgorsze ze niektorzy z nich
          usiluja twierdzic ze to jest JEDYNIE SLUSZNA wiara ateistyczna i w bardzo brudny
          sposob atakuja ludzi wierzacych. Spojrzcie na takie 0golone_jajka. Co za glebia
          umyslowa, poczynajac od nicku.
          • Gość: Echo I spojrzcie na te ateistyczne tematy ogolonych jaj IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 01:02
            Zapraszam na Kościół, religia bez KATOcenzury oraz Mężatki
            i żonaci (znudzeni)
            • 0golone_jajka Re: I spojrzcie na te ateistyczne tematy ogolonyc 13.07.05, 11:53
              No i o czym to świadczy twoim zdaniem?
              • Gość: Inka Poczytajcie sobie Nietzschego ze zrozumieniem IP: *.lodz.mm.pl 13.07.05, 12:09
                Takiego zgromadzenia głupich tekstów jeszcze nie widziałam. Ludzie, zanim zaczniecie dyskusję przeczytajcie sobie Tomka z Akwinu, Agustyna czy z przeciwnej strony barykady. Zajmie to wam jedno popołudnie a może nieco perspektywy będziecie mieć. Co za fanatyzm. "Ludzie dzielą się na dobrych i złych". Współczuję ludziom, którzy tak dzielą świat. Dobro i zło to są abstrakcje! Tak samo można dzielić ludzi na tych o IQ powyżej i poniżej 100. Na litość Boską... Ludzie mają wiele cech! [co nie znaczy, że nie wierzę w Boga) :-p
                • 0golone_jajka Re: Poczytajcie sobie Nietzschego ze zrozumieniem 13.07.05, 12:59
                  Co nie znaczy, że nie można dzielić ludzi na dobrych i złych wg pewnych przyjetych kryteriów.
          • Gość: nanook Re: Ja rozumiem ze istnieja ateisci.( do echo) IP: 212.182.102.* 13.07.05, 11:17
            Jeżeli wszystko kojarzy Ci się z jednym - tylko pogratulować.
        • tppiotr Re: A co to jest "Właściwie" 13.07.05, 12:09
          Zapytaj się własnego "sumienia" i rozumu co można określić słowem "właściwie".
    • Gość: sceptyk Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.nsw.bigpond.net.au 13.07.05, 03:04
      Zacznijmy od poczatku: a Dekalog, to od kogo pochodzi? Niejaki Mojzesz mial
      wizje napustyni ( nie wnikajmy glebiej czy zjadl jakiegos grzyba czy marychy
      sie najaral) i, podobno, przyniosl z soba tablice z przykazaniami. Moze znalazl
      wczesniej ruiny jakiejs swiatyni i demolke uskutecznil? Niewazne, postraszyl
      swoj lud bogiem, poszerzyl baze wplywow i zaczelo sie.
      Tak, ze ja teraz najuprzemiej prosze kogokolwiek, najlepiej kogos wierzacego, o
      pokazanie mi jakiegos prawa czy przykazania "ktore od "Boga" pochodzi" i o
      udowodnienie ze tak jest w isocie. Dowodow przez teologiczne manipulacje z gory
      nie uznaje: musi byc to dowod scisly.
      A potem bedziemy sobie dyskutowac, kto jakich praw przestrzega, kto jest
      moralny itd.
      • Gość: lug [...] IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.07.05, 03:24
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Echo Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 05:33
        Zacznijmy od czegos prostszego. Wiary ze istnieja absolutne prawa moralne
        niezaleznie od naszego widzimisie. I ze prawa moralne nie istnieja a istnieje
        tylko nasze widzimisie. Obie postawy sa aktem wiary bez zadnego dowodu. Jedna jest
        postawa teistyczna druga ateistyczna.
        • Gość: Echo Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 06:14
          Poniewaz mamy dwa modele wiary: ze istnieja wartosci absolutne i ze takowe nie
          istnieja, pytanie jest kto ma racje. Jaki jest na to test?

          Pytanie o taki test jest w Ewangeliach. Kto ma racje (albo wg. tamtej
          nomenklatury zapyali Chrystusa jak rozroznic prawdziwych prorokow od
          falszywych). Odpowiedz byla nieoczekiwana: PO OWOCACH. Dopiero jak ateistyczna
          filozofia rozwija sie
          w Europie, widac dekadencje, wymieranie populacji islamizacje. Owoce kazdy
          musi ocenic sam.
          • Gość: Echo Wniosek IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 07:04
            Zycie albo mozna budowac na wartosciach absolutnych (fundament religijny) albo
            na wartosciach wzglednych wybieranych w zaleznosci od potrzeb (ruchome piaski).
            O pierwszym podejsciu nasz papiez mowil jako o filozofii zycia. Zreszta on to
            wzial z Ewangelii: Jam jest prawda, droga i zyciem. Drugie podejscie to
            filozofia smierci hedonizmu, egoizmu i dekadencji.
            • bartosz_kania Re: Wniosek 13.07.05, 10:23
              Nasłuchałeś się kazań i powtarzasz bezmyślnie...
              Jaka filozofia życia i śmierci???
              Fundament religijny widać w niektórych państwach islamskich!!
              I on ma tworzyć filozofię życia?????
              Przemyśl to.
              • Gość: Echo Re: Wniosek IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 16:23
                Widzicie Kania, Wy wychodzicie z zalozenia ze wszystkie religie sa jednakowe.
                NIE SA!!!! Golym okiem widac ze islam i chrzescijanstwo nie sa jednakowe.

                Powtarzam ze taka aborcja czy eutanazja sa dopuszczalne wg. ateistycznej religii
                relatywizmu. I to sie nazywa filozofia smierci.

                > Nasłuchałeś się kazań i powtarzasz bezmyślnie...
                > Jaka filozofia życia i śmierci???
                > Fundament religijny widać w niektórych państwach islamskich!!
                > I on ma tworzyć filozofię życia?????
                > Przemyśl to.
                • Gość: Echo Re: Wniosek IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 16:27
                  A po tempie rozmnazania w krajach islamskich i w ateistycznej Europie
                  jasno widac ze ateizm to filozofia smierci w porownaniu z jakakolwiek
                  religia.

                  Gdyby ateizm nie byl filozofia smierci to nie bylby wyeliminowany przez
                  tysiaclecia droga selekcji naturalnej (darwinowskiej).
      • Gość: Jaś Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 11:50
        czy Dekalog pochodzi od Boga? - nie wiem, ja wierzę
        czy istniejej piekło i niebo? - nie wiem, ja wierzę
        czy istnieje Bóg? - nie wiem, ja wierzę, dlatego wiem że istnieje - jak to
        możliwe że wiem?

        jeżeli ktoś chce niezbitych, 100 procentowych dowodów na istnienie Boga, to ich
        nie dostanie. I nie pomoże żadna wyprawa do zaświatów która ma to ustalić,
        żadne badania teologiczne czy naukowe - bo to jest WIARA a nie WIEDZA. Jeżeli
        udowodnimy że Bóg istnieje (lub nie) to to nie będzie już wiara, lecz wiedza.
        One tym się własnie różnią.

        Ateiści wierzą że Boga nie ma i nie potrafią tego udowodnić, Katolicy wierzą że
        Bóg jest i też nie potrafią tego udowodnić.

        Tak jak napisałem wyżej, ja wierzę że Bóg istnieje, dlatego wiem że istnieje -
        moja wiedza nie wynika z naukowego dowodu, lecz z mojej wiary, tak samo jak
        Twoja wiedza że Boga nie ma, wynika nie z dowodu naukowego, lecz z Twojej
        wiary. Paradoksalnie nie wierząc (w rozumieniu religii), też wierzysz, tylko w
        coś innego.

        Nie pytaj Katloków o dowody, Katolicy ich nie mają, mają wiarę.
    • Gość: jarj Taki jaki kazdy sobie ustali sam IP: *.est.estpak.ee 13.07.05, 08:47
      Moralnosc jest wzgledna
      np. zabicie wroga podczas wojny jest dobre
    • Gość: tingel-tangel Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.toya.net.pl 13.07.05, 09:00
      Islamscy fundamentaliści kierują się wartościami moralnymi pochodzącymi od
      samego Boga. Bóg objawił Mahometowi, że kto zabije niewiernego będzie bohaterem,
      a po męczeńskiej śmierci zajmą się nim piękne dziewice. Oczywiście nie to miał
      na myśli Mahomet, a Koran jest nagminnie nadinterpretowany. Dlatego właśnie nie
      można mówić o żadnych "wartościach od Boga", tylko co najwyżej o ich
      interpretacji. Przecież nawet 10 przykazań katechetycznych różni się do 10
      przykazań z Księgi Wyjścia. Usunięto przykazanie u kulcie podobizn, a ostatnie
      zostało podzielone na dwa by liczba się zgadzała. Tak samo jak ateista kieruje
      się "własnymi" zasadami, tak samo katolik, muzułmanin czy przedstawiciel innej
      wiary ma własną interpretację zasad zawartych w świętych pisamch.
      • Gość: Echo Przyklad "wlasnych zasad" IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 16:34
        Tak na chlopski rozum: przychodzi pani nauczycielka do klasy i mowi.
        Kochane dzieci. Od dzis ja nie bede was oceniac wg. moich standartow.
        Kadze z was bedzie sobie wystawiac oceny wg. waszych wlasnych standartow.

        Jak widzicie, ateistyczny relatywizm przeniesiony do klasy oznaczalby
        totalny chaos. To samo oznaczaja w spolecznosci "malzenstwa" homoseksualne,
        aborcje jak kto sobie zyczy, eutanazja etc.
        • po_godzinach Re: Przyklad "wlasnych zasad" 13.07.05, 16:42
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Tak na chlopski rozum: przychodzi pani nauczycielka do klasy i mowi.
          > Kochane dzieci. Od dzis ja nie bede was oceniac wg. moich standartow.
          > Kadze z was bedzie sobie wystawiac oceny wg. waszych wlasnych standartow.
          >
          > Jak widzicie, ateistyczny relatywizm przeniesiony do klasy oznaczalby
          > totalny chaos. To samo oznaczaja w spolecznosci "malzenstwa" homoseksualne,
          > aborcje jak kto sobie zyczy, eutanazja etc.


          Mylisz się. Sa dwa rodzaje "zasad". Jedna to te nadawane autorytarnie, druga -
          ustalane wolą większości. To oczywiste, że Twój wybór to autorytaryzm.
          Inni wolą demokrację. Na szczęście jest ich w naszej kulturze większość.
    • kamajkore Re: Kodeks moralny ateistów 13.07.05, 10:04
      10 przykazań nie jest dobrym kodeksem moralnym, głównie dlatego, że nie zawiera
      żadnego uzasadnienia, a sankcją za nieprzestrzeganie ma być kara. to dobre dla
      dzieci. a niektóre z przykazań są zupełnie groteskowe, np. "nie cudzołóż" :)
      kiedyś "stosowałam" 10 przykazań i miałam często wiele wątpliwości jak powinnam
      postępować, odkrywałam coraz więcej sprzeczności w tych zasadach, az w końcu od
      nich odeszłam na dobre.

      dziś, od wielu lat, dla mnie podstawową zasadą jest postępowanie takie, aby nie
      powodować cierpienia, a podstawową przesłanką to, że jeśli większość ludzi
      takiej zasady będzie przestrzegać to większości z nas lepiej będzie się żyło -
      to tak w skrócie (piszę "większości" bo w utopie nie wierzę). ta zasada daje mi
      odpowiedź na wiele trudnych pytań, z jakimi kostyczny dekalog nie daje sobie rady.
      • Gość: Echo Zasada wiekszosci.. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 16:36
        A co jesli wiekszosc ateistow mysli ze dzieci to niepotrzebny balast?
        Popatrz na Europe. Niedlugo nie bedzie Europy. Nie bedzie zadnej "wiekszosci"
        (poza muzulmlanska)
    • Gość: ja Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 10:07
      To, że nie Wierzę w Boga, nie oznacza, że nie mam kodeksu moralnego. Ważni są
      dla mnie ludzie i chcę żeby na świecie panowało dobro. Skąd pomysł, że jeśli
      się nie wierzy w Boga, to jest się złym człowiekiem ??!! Staram się być dobrym
      człowiekiem, idea 10 przykazań, czy innych, jest dobra i ma swój sens.
      To, czy się wierzy w tego, czy innego Boga, czy też nie wierzy w żadnego nie
      świadczy o moralności człowieka. Trochę rozsądku.
      • Gość: Echo Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 16:40
        Jestes przykladem niekonsekwentnego ateisty ktory ciagle (ja to szanuje), wierzy
        w wartosci absolutne. Jesli doprowadzisz to rozumowanie do konca, okaze sie ze
        wierzysz w absoluty. Czyli jak mawial Chrystus: niedaleko jestes od Krolestwa
        Niebieskiego.

        Gość portalu: ja napisał(a):

        > To, że nie Wierzę w Boga, nie oznacza, że nie mam kodeksu moralnego. Ważni są
        > dla mnie ludzie i chcę żeby na świecie panowało dobro. Skąd pomysł, że jeśli
        > się nie wierzy w Boga, to jest się złym człowiekiem ??!! Staram się być dobrym
        > człowiekiem, idea 10 przykazań, czy innych, jest dobra i ma swój sens.
        > To, czy się wierzy w tego, czy innego Boga, czy też nie wierzy w żadnego nie
        > świadczy o moralności człowieka. Trochę rozsądku.
      • Gość: Echo Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 16:51
        Nikt Ci nie mowi ze jestes zlym czlowiekiem. Kazdy czlowiek ma poczucie dobra i
        chcialby byc dobrym. Jednak z chwila gdy sam zaczyna definiowac "dobro" i "zlo"
        zaczyna sie inflacja dobra. Podobnie gdyby kazdy ocenial sie sam na egzaminach,
        zaczela by sie inflacja ocen. Jesli jestes konsekwentnym ateista to odrzucasz
        nie tylko Boga ale wszelkie wartosci absolutne i sam zaczynasz byc miara
        wszystkiego. Tutaj zaczyna sie korupcja ateistycznego pojmowania swiata.

        > To, że nie Wierzę w Boga, nie oznacza, że nie mam kodeksu moralnego. Ważni są
        > dla mnie ludzie i chcę żeby na świecie panowało dobro. Skąd pomysł, że jeśli
        > się nie wierzy w Boga, to jest się złym człowiekiem ??!! Staram się być dobrym
        > człowiekiem, idea 10 przykazań, czy innych, jest dobra i ma swój sens.
        > To, czy się wierzy w tego, czy innego Boga, czy też nie wierzy w żadnego nie
        > świadczy o moralności człowieka. Trochę rozsądku.
    • chihuahua1 Re: Kodeks moralny ateistów 13.07.05, 10:24
      Uważam, że o tym, czy człowiek jest dobry, czy zły, wcale nie decyduje to, czy
      wierzy, czy nie wierzy, czy chodzi do kościoła, czy nie chodzi. Dekalog zawiera
      pewne wartości uniewersalne, które uznają tez inne religie monoteistyczne, nie
      tylko chrześcijaństwo. Dobry człowiek to taki, który jest szczery sam ze sobą -
      zna zarówno swoje wady, jak i zalety. Jeśli nie potrafi siebie zaakcepować
      takim, jakim jest (tzn. nie akceptuje swoich wad), to może probować stać się
      lepszym człowiekiem.
      Generalnie nie rozumiem takich ateistów , którzy nie wierzą w Boga i mają
      gdzieś chrześcijańskie prawdy wiary, ale z drugiej strony obchodzą Boże
      Narodzenie i Wielkanoc. To jest dla mnie hipokryzja - niby nie wierzą, ale
      jednak święta obchodzą. Nie potrafią nawet być dobrymi ateistami.
      • Gość: lavinka z nielogu ale sięnam wątek rozwinąl.. ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 10:30
        Sami ateiści na forum ;-)

        lav
        • bartosz_kania Wątek jest na pierwszej stronie GW!! 13.07.05, 10:34
          Widać zyskał poparcie adminów, skoro go tak reklamują.
          To miłe i budujące.
          Za to na innym forum, gdzie dominują katolicy, wątek
          wywołał mizerne zainteresowanie. Ciekawe dlaczego?
          • lavinka Zaraz, a o co chodziło? 13.07.05, 11:30
            o co my się właściwie kłócimy? Bo zgubiłam wątek (dobrze,że nie rozum)

            lav
          • zoppino Re: Wątek jest na pierwszej stronie GW!! 13.07.05, 14:03
            bartosz_kania napisał:

            > Widać zyskał poparcie adminów, skoro go tak reklamują.
            > To miłe i budujące.
            > Za to na innym forum, gdzie dominują katolicy, wątek
            > wywołał mizerne zainteresowanie. Ciekawe dlaczego?


            Myślę, że to oczywiste: katolicy na swoim forum mają prawo ignorować atak na
            siebie, a do nich ten wątek należy z racji postawionej tezy: ateista jest
            lepszy niż katolik. Niestety nie ma tu pozorów obiektywizmu. Trudno też się
            werbalnie bronić przed zarzutem nieprzestrzegania dekalogu, nie przyjmując
            postawy samozachwytu, jak np. wypowiedzi lavinki o moralnych dokonaniach
            ateistki.
            Jak ktoś słusznie zauważył, nie ma ludzi doskonałych. Kto z was jest bez
            grzechu, niech pierwszy rzuci w katolików kamieniem.
    • pinia1a Re: Kodeks moralny ateistów 13.07.05, 10:47
      Niektórzy zdeklarowani tzw. wierzący zachowują się zgoła nie po chrześcijańsku.
      Dla mnie to wogóle skandaliczny podział na złych ateistów i dobrych katolików.
      Ludzie są różni i różnie podchodzą do moralności i etyki.
      Katolicy mają wogóle fałszywą moralność. Mówią dużo ale w praktyce tego nie
      widać.Wogóle w naszym kraju każdy każdego chce pouczać i chwalić się przed
      drugim, że jest lepszy a w gruncie rzeczy wcale taki nie jest.Więcej dobra
      spotkało mnie od tzw. ateistów niż od katolików.
      A jeszcze inną prawdą jest, że w Polsce nie ma prawdziwych ateistów, bo każdy w
      rodzinie ma choćby w przodkach katolików. Chyba,że młodzież urodzona po 1970
      może być częściowo wychowywana bez wiary chrześcijańskiej, ale to jeszcze nie
      znaczy, że są źle wychowani i nie moralni.
      Te 10 przykazań to po prostu normy,których każdy człowiek,jeśli nim chce się
      nazywać powinien przestrzegać, bez względu na wyznanie.
      • Gość: agrest Re: Kodeks moralny ateistów IP: 217.149.242.* 13.07.05, 11:24
        > Te 10 przykazań to po prostu normy,których każdy człowiek,jeśli nim chce się
        > nazywać powinien przestrzegać, bez względu na wyznanie.

        Zwłaszcza pierwsze trzy.

        Może mówcie o siedmiu przykazaniach, bo ateiści + 10 to sprzeczność.
      • lavinka Re: Kodeks moralny ateistów 13.07.05, 11:33
        no to ja się do takich "nowoczesnych dzieci" zaliczam, bo moi rodzice byli
        prawie hippisami(tzn. nie palili trawki ale do kościoła też im było nie po
        drodze). Mój brat nawet nie był chrzczony, a jak chciał się Świadomie ochrzcić
        to po kilku katechezach ksiądz zaczął przed nim uciekac. bo do tej pory nie
        spotakał człowieka, który nie pije, nie pali , nie kradnie i nigdy nikogo nie
        pobił... a i sam przeczytał Biblię od deski do deski i zna ją w cytatach na
        wyrywki. Zwłaszzca nowy testament a ze starego Przypowieści Salomona tych
        księża boja się najbardziej,polecam)



        lab
      • Gość: Echo Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 16:46
        Moze przestaniesz to odbierac personalnie a zastanowisz sie nad roznica
        miedzy etyka absolutna i relatywna. Prawda ze wszystkie religie bazuja na
        etyce absolutnej ale nie zawsze etyka absolutna jest etyczna (np. zabijanie
        "niewiernych" to dobry uczynek). Natomiast KAZDA etyka relatywna skazana jest
        na degradacje (zgodnie z zasada entropii).



        > Niektórzy zdeklarowani tzw. wierzący zachowują się zgoła nie po chrześcijańsku.
        > Dla mnie to wogóle skandaliczny podział na złych ateistów i dobrych katolików.
        > Ludzie są różni i różnie podchodzą do moralności i etyki.
        > Katolicy mają wogóle fałszywą moralność. Mówią dużo ale w praktyce tego nie
        > widać.Wogóle w naszym kraju każdy każdego chce pouczać i chwalić się przed
        > drugim, że jest lepszy a w gruncie rzeczy wcale taki nie jest.Więcej dobra
        > spotkało mnie od tzw. ateistów niż od katolików.
        > A jeszcze inną prawdą jest, że w Polsce nie ma prawdziwych ateistów, bo każdy w
        >
        > rodzinie ma choćby w przodkach katolików. Chyba,że młodzież urodzona po 1970
        > może być częściowo wychowywana bez wiary chrześcijańskiej, ale to jeszcze nie
        > znaczy, że są źle wychowani i nie moralni.
        > Te 10 przykazań to po prostu normy,których każdy człowiek,jeśli nim chce się
        > nazywać powinien przestrzegać, bez względu na wyznanie.



    • Gość: Walpurg Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 11:36
      Znam wielu ateistów, którzy nikogo nie skrzywdzili, nie oszukali, nie okradli.

      Ale znam też "mistrzów wiary" takich jak:
      - abp Tadeusz Gocłowski potępiajacy homoselsualistów, ale milczący w sprawei
      swoich podwłądnych księży ze Stella Maris (wyłudzone iliony złotych!)
      - abp Julisz Paetz głoszący ewangelię i dobierający się do spodni kleryków...
      - salezjanie - wychowacy młodzieży i odpowiedzialni za wyłudzenia milionów w
      aferze salezjańskiej...
      - ksiądz z Tylawy, który też zapewne głosił z ambony "nie cudzołóż", po czym
      dobierał się do małych dziewczynek.
      - duchowni potępiający nawet "pożądliwe spojrzenie na kobietę" (to grzech!)
      jednocześnie masowo dopuszczają się PRZESTĘPSTW o charakterze seksaulnym (w USA
      kilka diecezji jest bliskich bankructwa ze wzgledu na odszkodawaia, które
      kościoł katolicki musi zapłacić molestowanym przez duchownych!)
      I tak można wymieniać bez końca...

      Tysiąc razy wolę ateistów niż zakłamanych, pełnych obłudy i hipokryzji katolików!
    • Gość: Maciek Konferencja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.05, 12:27
      Podczas dorocznej konferencji prasowej o wschodzie słońca, Bóg wydał oficjalne
      przeprosiny za wszystkie wydające się być bezsensownymi śmierci.
      Powyżej: Bóg
      "Niektóre z nich były zwykłymi wypadkami, które mogły zostać uniknięte dzięki
      niewielkiej nawet interwencji," powiedział Bóg dziennikarzom wczesnym rankiem.
      "Cele niektórych z nich są daleko ponad zdolnościami ludzkiego zrozumienia, a
      niektóre, muszę przyznać, to moja małe wpadki".

      Bóg obiecał skoncentrować się na bardziej na zasługujących ofiarach na to w
      przyszłości.

      "Prawdopodobnie w przyszłości skoncentruję się bardziej na politykach, sędziach,
      urzędasach, i innych podobnych. To znaczy, wciąż będę zabierał czasem losowo
      niewinnych i małe dzieci, ale naprawdę będę starał się aby straty były mniej
      bolesne niż do tej pory. Śmieszne jest, że nikt zdaje się nie zauważać pewnych
      żyć, które zabieram i które to akty mają znaczenie. Czy wszyscy myślicie, że
      Hitler popełnił samobójstwo bo tak chciał? Ta, a Kennedy był monogamistą! Jeśli
      zaś już mówimy o Kennedym, byłem podczas całej tej imprezy na Bahamach. Nie
      pytajcie więc!"

      Kiedy zapytano Go jak wygląda Jego codzienne życie na Ziemi Bóg odpowiedział w
      ten sposób: "Ludzkość jako właściciele różnych domowych zwierzaków, nie
      monitoruje każdej minuty z jakich składa się życie ich ulubieńców. Nie próbuję
      oczywiście powiedzieć, że jesteście moimi zwierzakami, jakkolwiek ta analogia
      pasuje do sytuacji."

      Na pytania o poranne i popołudniowe korki nie miał żadnej odpowiedzi.
      • Gość: Echo Re: Konferencja IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.07.05, 17:04
        DLA BOGA SMIERC NIE ISTNIEJE!!!! WOBEC LUDZI MA PLAN NA NIESMIERTELNOSC!
    • Gość: litera Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.devs.futuro.pl 13.07.05, 12:35
      Zgadzam się z wypowiedzią Bartosza. Co wiecej: znam więcej porządnych i dobrych
      ludzi, którzy są niewierzący, ateistami względnie niepraktykującymi
      chrześcijanami niż takowych katolików.
      Wartości moralne i etyczne humanizmu są uniwersalne i opiewane przez ludzi
      najróżniejszej wiary względnie ateistów. Wystarczyłyby w zupełności, gdyby
      wszyscy żyli zgodnie z nimi.

      A najgorszy przykład bezsilnosci 10 przykazań dają politycy chlubiący się swoją
      wiarą oraz religijni fanatycy ziejący nienawiścią, do wszystkiego, co inne.

    • titta Re: Kodeks moralny ateistów 13.07.05, 12:50
      Sa ludzie ktorzy o 10 przykazaniach nigdy nie slyszeli a jednak je zachowuja
      (no, moze poza pierwszym, ale i to tez czasem) i sa ludzie ktorzy je znaja
      doskonale, co wiecej uznaja i nie zachowuja.
      I biblia mowi wyraznie ze ci drudzy sa w znacznie gorszej sytuacji, bo wiedza
      co maja robic, a tego nie robia.
      • lavinka Re: Kodeks moralny ateistów 13.07.05, 13:02
        To dziwne,że kiedy człowiek nauczy się odróżniac dobro od zła, z reguły wybiera
        zło.... jak to jest?

        lav
    • Gość: georafal ateista Re: Kodeks moralny ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 13:06
      Ateista nie jest zły, wartości pojawiły się dużo wcześniej niż istnieje religia
      chrześcijańska czy judaizm. Takie wartości jak nie zabijaj, czy nie kradnij są
      u nas bardzo dobrze znane. To może tyle, ten kto chce wiedzieć wiecej o nas
      ateistach jak i o samym ateiźmnie to zapraszam na nasze forum jak i naszą
      stronę www.ateista.pl , pozdrawiam:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka