Dodaj do ulubionych

o co chodzi z tym kiczem

26.07.05, 10:47
Nie chce oczywiscie nikogo obrazac (kazdy slucha czegp chce) ale staram sie
zrozumiec jak to sie dzieje ze w Polsce tak latwo sprzedac kicz

Jak uslyszalam mandaryne i jej ksywke pomyslalam ze to zart z tym pseudonimem
ale nie ona naprawde spiewa. Red Heds takze myslalam ze Wisniewski sobie jaja
robi bo jak mozna nazywac zespol czerwone wlosy od wlasnej fryzury

a Iwan i delfin...
czy disco polo
Obserwuj wątek
    • sloggi_so Re: o co chodzi z tym kiczem 26.07.05, 10:52
      Ja Mandrynkiewiczowej nie mogę słuchać - przykro mi ale jest to apogeum szmiry.
      Biorąc pod uwagę tempo rozwoju cukrzycy na którą jest chora - ma swoje 5 minut.
    • jollaa Re: o co chodzi z tym kiczem 26.07.05, 11:31
      W przeciwieństwie do naszych polityków, którzy żyją na nasz koszt, Mandaryna,
      Wiśniewski, Doda i inni artyści nie żerują na naszych podatkach.
      Nie chcesz - nie kupujesz płyt, nie chodzisz na koncerty.
      Kariery obu pań zostały wykreowane w płatnych telewizjach, które mogą pokazywać
      co im się żywnie podoba.
      Mamy wolność wyboru, a dopóki tacy "artyści" jak mają widzów, to nam nic do tego.
      • kati1973 Re: o co chodzi z tym kiczem 26.07.05, 12:29
        to nam nic do teg


        nie zrozumialas mnie ja rowniez nie mam nic przeciwko

        zadalam pytanie nad geneza zjawiska latwiej sprzedazy kiczu
        dlaczego tak sie dzieje

        wg mnie sama nazwa Mandaryna na ludzki rozum powinnam rozsmieszyc i odstraszyc
        smiesznoscia a jednak sie sprzedaje dlaczego
    • jollaa Re: o co chodzi z tym kiczem 26.07.05, 17:41
      Jedynym wytłumaczeniem jest że z gustami się nie dyskutuje, przypuszczam, że
      fanami takich artystów są piszczące nastolatki (12-16), lub mutujące podrostki
      (13-18). Mam nadzieję, że z tego się wyrasta.
      Dla mnie niezrozumiałe, jest kiedy dorosły człowiek ogląda big bradera i jego
      klony. To właśnie na tego typu programach wyrosły kariery zdesperowanych
      beztalenci w rodzaju Florka, Klaudiusza, Dody, Mandaryny. Smietnik i tyle.
      • evollution Re: o co chodzi z tym kiczem 27.07.05, 02:58
        jollaa napisała:

        > Mam nadzieję, że z tego się wyrasta.

        Heh... wśród studentów także zdarzają się fani rzeczonej Mandaryny :/

        > Dla mnie niezrozumiałe, jest kiedy dorosły człowiek ogląda big bradera i jego
        > klony.

        Potrzeba podglądactwa. Dla mnie też to jest chore, ale to chyba nuda, nie sądzicie? Nuda jest zjawiskiem ewolucyjnie nowym - zauważcie, że zwierzęta się nie nudzą. Człowiek - jako, że wykształcił sobie metody przeżycia, które nie wymagają od niego specjalnego wysiłku - zaczyna się nudzić. A nudząc się - wymyśla niestworzone rzeczy. Włos czasem się jeży i reality-show'y nie są wcale najgorsze...
    • facet123 Re: o co chodzi z tym kiczem 27.07.05, 09:29
      Sam nie mogę tego zrozumieć. Ja też jak usłuszałem o mandarynie, to myślałem,
      że to żart. Dobry. Ale potem okazało się, że jednak nie, że ludzie tego
      słuchają...

      Wydaje mi się, że to, że tak łatwo sprzedać kicz, to jest to efekt upadku
      wartości w społeczeństwie i postępującego zowczenia. Zowczenie to objawia się
      tym, że ludzie (dotyczy to nie tylko Polski, całego zachodniego świata. Może
      nawet bardziej zachodniego) tak samo jak owce w stadzie, ślepo podążają za
      tłumem. Za modą. A kto wyznacza modę? Oczywiście media. Większość ludzi nie
      jest już w stanie samodzielnie ocenić co się im podoba, a co nie. Ludzie ci nie
      posiadają własnych preferencji estetycznych. Dobre jest to o czym jest głośno.

      Tak więc standardowa procedura lansowania artysty estradowego przez producenta
      wygląda teraz tak:
      1. Wybieramy samego artystę - dajemy ogłoszenie i przesłuchujemy kandydatów.
      Oczywiście liczy się tylko wygląd, lub ewentualnie to, że kandydat jest już w
      jakiś spoósb znany np. z reality show, lub jest żoną kogoś znanego. To czy
      osoba ta ma faktycznie jakieś zacięcie artystyczne i osobowość nikogo nie
      obchodzi.
      2. Nagrywamy z nim piosenkę. Sama piosenka, muzyka słowa - wszystko stworzył na
      szybko jakiś etatowy pracownik pozostający w cieniu, zresztą ta część jest
      najmniej ważna.
      3. Inwestujemy sporo w reklamę i nagłośnienie naszego "nowego odkrycia".
      Poprostu mówimy tłumowi, że "ten artysta jest fajny", "ta muzyka jest dobra".
      Jest to najważniejsza faza projektu i tutaj opłaca się zainwestować więcej -
      napewno się zwróci, bo już następnego dnia ludzie będą opowiadać o nowym
      piosenkarzu/piosenkarce jakby była znana od dawna, a po tygodniu na koncert
      będą waliły tłumy.

      Smutne to i przerażające, ale prawdziwe.
      • yoma Re: o co chodzi z tym kiczem 27.07.05, 15:32
        Wszystko OK, tylko co ma Polska do tego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka