koliber78
26.07.05, 13:52
Witam,
mam pytanie do wszystkich ateistów bądź też innych żyjących bez religii. Mój
chłopak jest osobą chyba wierzącą co objawia się głównie chodzeniem do
kościoła. Mieszkamy razem od dłuższego czasu i też raz na jakiś czas wybucha
awantura bo ja nie mogę zrozumieć jak można uważać się za katolika a z
drugiej strony mieszkać razem bez ślubu, nie mieć nic przeciwko seksowi
przedmałżeńskiemu (chociaż twierdzi że to grzech i spowiada się z tego), o
tabletkach anty pamiętać lepiej niż ja. Często pogląd ma taki - ja coś tam
akceptuje i mnie nie przeszkadza ale z punktu widzenia wiary... Tego też nie
rozumiem - jak się uważam za katolika to chyba ten punkt widzenia wiary to
mój punkt widzenia, prawda? Generalnie układa nam się bardzo dobrze tylko raz
na czas jest awantura właśnie w tych sprawach. Jak rozwiązujecie tego typu
problemy? Nie rozmawiacie na te tematy? Wykłócacie się i staracie przekonać
tą drugą stronę?