Dodaj do ulubionych

wolny związek a komunia św.

24.10.05, 16:50
jestem ciekawa waszej opinii: od ponad pół roku jestem zakochana (doprawdy
nie liczyłam na takie szczęście) wiem że to jest ten człowiek z którym chcę
się zestarzeć.. po prostu kocham Go ze wszystkim tego konsekwencjami ...
włącznie z seksem (który jest chyba jedną z najpiękniejszych form wyrażenia
uczucia) jesteśmy katolikami .. praktykującymi... obydwoje wiemy że nie
jesteśmy w stanie obiecać Bogu że nie będziemy uprawiać seksu, wiemy również
że nie będąc małżeństwem popełniamy po prostu grzech... od momentu
rozpoczęcia współżycia nie przyjmujemy komunii świętej bo nie chcemy
okłamywać ani siebie ani tym bardziej Boga ... wiem że większość takich par
jak my nie ma z tym problemu - po prostu nie spowiadają się z tego uznając,
że nie jest to grzech.
CO WY NA TO???
Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: wolny związek a komunia św. 24.10.05, 16:52
      Żywcem do nieba
      • po_godzinach my na to, ze 24.10.05, 16:54
        cieszymy się waszym szczęściem
    • marquito Re: wolny związek a komunia św. 24.10.05, 17:02
      Nakładli ci do głów jakich durnot o grzechu i piekle z kotłami pełnymi smoły,
      które to kotły czekają na grzeszników. Nikt takich rewelacji póki co nie
      potwierdził, bo nikt póki co z piekła nie wrócił i wiadra z paroma litrami
      wzmiankowanej smoły na dowód nie przytaszczył. A więc - kto chce niech wierzy.
      Ja zaproponowałbym ci - pieprzyć to! pieprzyć co mówi xiądz i pieprzyć się z tym
      facetem! Nikomu z tego powodu nie stanie się krzywda - no, chyba że on jest
      żonaty (nieuczciwość wobec jego żony) lub ty jesteś mężatką (analogicznie).
      Dogmaty o seksie przedmałżeńskim za 20, góra 100 lat zostaną zmienione i nikt
      już nie będzie robił problemu że ktoś tam z kimś bez ślubu współżyje. To tylko
      słowa. Kiedyś grzechem był nawet seks małżeński, bo wolno było współżyć dla
      prokreacji, ale zbytnio się tym nie podniecać. Teraz wolno współżyć w
      małżeństwie "dla umocnienia więzi", a więc jeśli planujecie małżeństwo w
      przyszłości, to xiądz na spowiedzi będzie wyrozumiały, bo to przecież przybliża
      was do małżeństwa. Jeśli jednak małżeństwa w najbliżyszm czasie nie planujecie,
      to po co będziesz xiędzu o tym mówiła - a co to jego obchodzi kto z kim seks
      uskutecznia. Niech sam ci powie czy zawsze celibatu dochowuje, to możesz mu sie
      odwdzięczyć podobnym wyznaniem.
      • mala.mi74 uhuhu,ale byków 24.10.05, 21:09
        marquito napisał:

        > Nakładli ci do głów jakich durnot o grzechu i piekle z kotłami pełnymi smoły,
        > które to kotły czekają na grzeszników.

        Jak Ci tak nakładli do głowy to faktycznie bzdury

        Nikt takich rewelacji póki co nie
        > potwierdził, bo nikt póki co z piekła nie wrócił i wiadra z paroma litrami
        > wzmiankowanej smoły na dowód nie przytaszczył.

        Korekta. Piekło niektorzy świeci i mistycy widzieli. Smoły nie przytaszczyli
        w tymze smoły brak. I tu się zgadzam

        A więc - kto chce niech wierzy.
        > Ja zaproponowałbym ci - pieprzyć to! pieprzyć co mówi xiądz i pieprzyć się z
        ty
        > m
        > facetem!

        Pieprzyc? Ona chyba mówi o milości...hm...

        Nikomu z tego powodu nie stanie się krzywda

        Tu się nie zgadzam.

        - no, chyba że on jest
        > żonaty (nieuczciwość wobec jego żony) lub ty jesteś mężatką (analogicznie).
        > Dogmaty o seksie przedmałżeńskim za 20, góra 100 lat zostaną zmienione i nikt
        > już nie będzie robił problemu że ktoś tam z kimś bez ślubu współżyje.

        Póki co przez 2000 lat żadne dogmaty nie zostały zmienione więc bym nie
        liczyła na to...

        To tylko
        > słowa. Kiedyś grzechem był nawet seks małżeński, bo wolno było współżyć dla
        > prokreacji, ale zbytnio się tym nie podniecać.

        Pierwsze słysze. Kiedy to było?

        Teraz wolno współżyć w
        > małżeństwie "dla umocnienia więzi", a więc jeśli planujecie małżeństwo w
        > przyszłości, to xiądz na spowiedzi będzie wyrozumiały, bo to przecież
        przybliża
        > was do małżeństwa.
        Watpie czy ksiadz bedzie wyrozumiały. No chyba że nie bedzie katolikiem i nie
        będzie wierzył w Biblie.

        Jeśli jednak małżeństwa w najbliżyszm czasie nie planujecie,
        > to po co będziesz xiędzu o tym mówiła - a co to jego obchodzi kto z kim seks
        > uskutecznia. Niech sam ci powie czy zawsze celibatu dochowuje, to możesz mu
        sie
        > odwdzięczyć podobnym wyznaniem.

        No tak ,jesli inni kradna ,to ja tez moge. Co za logika, gratuluje.
    • pooh5 Re: wolny związek a komunia św. 24.10.05, 17:15
      Jestem chrześcijaninem, i uważam, że popełniacie grzech.
      Ale też uważam, że najważniejsze jest postępować zgodnie z własnym sumieniem.
      Jeśli ktoś przyjmuje cierpienie czy wyrzeczenie z powodu zakazu (nakazu)
      biblijnego nie rozumiejąc w sumieniu jego sensu, ale go wypełnia "bo tak kazał
      Bóg" to się nie przybliża do Boga tylko oddala. Tylko wypełnianie głosu
      sumienia przybliża do Boga. Dobrowolne przyjmowanie cierpienia rozwija duchowo
      tylko wtedy, gdy się rozumie jego sens - w przeciwnym razie przyjmuje się
      cierpienie bez miłości, z pełnym rezygnacji "tak Panie", z poczuciem winy i z
      nienawiścią.
      • Gość: Echo Re: wolny związek a komunia św. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.10.05, 17:35
        Jesli sie tak strasznie kochacie to czemu nie wezmiecie slubu???
      • pooh5 Re: wolny związek a komunia św. 24.10.05, 18:03
        > Jestem chrześcijaninem, i uważam, że popełniacie grzech.
        > Ale też uważam, że najważniejsze jest postępować zgodnie z własnym sumieniem.

        I jeszcze dodam: to jest moja własna wykładnia. Nie wiem dokładnie, jak
        oficjalnie głosi Kościół Katolicki.
    • wiolabe Re: wolny związek a komunia św. 24.10.05, 17:44
      każda opinia jest dla mnie na wagę złota
      wyjaśniam dodatkowo że:
      1. jesteśmy młodzi i wolni od wszelkich zobowiązań ... żadnych żon etc.,
      2. pytam... bo boli mnie to, że nie mogę uczestniczyć w pełni we mszy,
      3. dewotką nie jestem nie boję się piekła śmierci i innych kar (za dużo
      przeszłam w życiu)
      4. kocham Go, cieszy mnie każda minuta jego obecności jest dla mnie nadzieją na
      wszystko co lepsze ...
      5. wiara jest dla mnie ważna ... bardzo ważna ... jak pogodzić więc miłość do
      Boga którego się kocha od zawsze z miłością do ukochanego??? Jak mam obiecać
      Bogu podczas spowiedzi że nie będe kochać sie ze swoim ukochanym?? skoro sama
      wiem że nie będę sie w stanie powstrzymać od tego żeby go nie rozpieszczać pod
      każdym względem ... nie mam najmniejszego zamiaru ciągnąć Go na siłe przed
      ołtarz ... poczekam tyle ile trzeba ... chyba jestem człowiekiem słabej
      wiary... przerosły mnie chucie ;)
      • b-beagle Re: wolny związek a komunia św. 24.10.05, 18:05
        Zaraz będę płakać ((((
      • Gość: albo albo po co pytasz, skoro wiesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 18:19
        Jeśli wiara jest dla ciebie wazna, to powinnaś posiadać jakaś tam wiedzę na
        temat tej wiary i tego co glosi ona w kwestiach moralnych. I nic ci tu forum
        nie wymysli.
      • mala.mi74 Re: wolny związek a komunia św.- do wiolabe:) 24.10.05, 21:44
        Wiolabe:) Gratulacje ze szukasz odpowiedzi na ważne pytania. Wazne i trudne
        pytanie nie maja łatwych odpowiedzi,a juz na pewno bezmyslnych.
        Troche to sloganiarsko zabrzmi ,ale w naszej wierze jest tak,że my bardziej
        słuchamy Boga niz siebie samych,a juz na pewno kiedy mamy słaba wiarę( do
        małości której się skromnie przyznajesz). I jest tak,że Bóg ZNA nas i kocha
        nas bardziej niz my samych siebie. Koniec sloganiarstwa.
        Teraz kierujesz sie emocjami i uczuciem, ktore sa bardzo piekne i dobre, ale
        emocjami i uczuciami trzeba dobrze kierowac ,zeby one nie kierowaly nami( do
        tego tez się w ostatnim zdaniu przyznajesz). Uczucia i emocje sa bardzo
        zmienne , nie muszę podawac przykladow, bo mam je w swoim własnym zyciu i
        pewnie kazdy ma. Więc lepeij nie kierowac sie uczuciem a rozumem. A rozum
        kieruje Cie w stronę sumienia i wiary- i powstaje konflikt.
        W naszej wierze nie jest tak,że Bog czegos zabrania.Nasza wiara( a to pewnie
        nowośc dla wielu ,którzy to przeczytaja)daje cos więcej, chce
        czegos "wyżej" ,"lepiej", 'więcej", "lepszej jakości", bo to upodobnia nas do
        Boga i daje prawdziwy pokój i prawdziwa radośc ,a nie taka na pól gwizdka,
        bezmyślna (taką jak tu ktoś zaproponował: "aaa pieprzyc to!").Niektórzy żyjący
        na pól gwizdka, w chwilowym zadowoleniu i warunkowym szczęsciu nawet tego nigdy
        w życiu nie doświadcza,nigdy nie poznaja ,dlatego nie daj Boze nie chca aby
        ktos sie wychylał...No ale może daruje sobie tutaj krytyke innych.
        Pan Bog nie chce nikomu odbierac miłości, ale chce aby tę miłosc budowac na
        Nim, bo to co się buduje na Nim buduje się na skale ,a to co się budiuje tylko
        na uczuciach, swoim widzi-misie(nawet jak to jest piękne) buduje się na
        piasku,a wiadomo ,jak jest z piaskiem....
        I na tym polega sakrament malzeństwa-jest budowaniem na Bogu, na czyms
        trwalym ,pieknym, choc czasem jest to trudne budownie i zwiazane z
        wyrzeczeniami,ale w rezultacie przynosi trwale, dobre owoce, daje pelne
        zaufanie do drugiej osoby i buduje wiernośc w samym sobie. znam wiele malzenstw
        w Kościlel, które zyły przed slubem w czystości (ale dla Boga, a nie z zasady
        czy wychowanie) i naprawde bardzo im zazdrosze owoców tego co budowali wspólnie
        moze i w trudnościach. to co wiele warte najczęsciej jest bardzo wymagające,
        nie ejst latwe. Jak coś przychodzi latwo i przyjemnie to i szybko, albo i nie
        szybko ,ale sie kończy i jest byle jakie.
        Bóg chce Wam dac nie tylko miłośc, Bóg chce Wam dac Swoją miłosc ,a to nie to
        samo. To miłosc duzo wieksza i trwalsza niz najpiekniejsze uczucia i może
        trudno Ci w to teraz uwierzyc ,niz "wasza" miłosc. Chyba tez juz trochę
        przezyałm i znam wiele takich osob, ktore się rozczarowywały po jakims czasie.
        Najczęsciej zamiast "milości" zostawalo zranienie i rozczarowanie...
        Więc zastanów sie na czym chcesz budowac Wasza milośc, bo tu nie ma mowy o
        konkurencji:milosc Boga czy milośc ukochanego ale czy chcesz aby kochac jego
        milościa od Boga-a On tez jest stwórca seksu i płciowości, ale powiedział tez
        jak jej dobrze "uzywac", aby być szczesliwym nie chwile ,ale cale zycie.
        Ja bym Ci proponowała jednajk pójśc do spowiedzi. Znajdx sobie madrego księdza,
        może jakigos zakonnika, lepiej młodszego i pogadaj z nim. Niekoniecznie musisz
        dostac rozgrzeszenie (bo do tego jest potrzebna chęc zmian,a Ty teraz do tego
        nie jestes przekonana całkowicie),ale zawsze mozna poprosic o błogoslawieństwo
        aby miec siłe zobaczyc prawde i co jest naprawde wazne. pan Bog widzi nawet
        najdrobniejsze gesty w Jego strone i na pewno da Ci w koncu rozpoznanie co
        zrobic.Znam kobiete ,która zyła z rozwodnikiem, chodzila do spowiedzi do
        jednego księdza , niestety nie mogła dostac rozgrzeszenia ale zaawsze dostawala
        słowa otuchy i zachęty. Po 2 latach ta kobieta się nawrócila i wrocila do
        Kościoła i tego nie żaluje, bo dlugo zyla w takim konflikcie sumienia i w
        żalu ,że odeszla ,moze nie od wiary,ale od zwiazku z Bogiem.
        Szcerze mowiąc jeszcze pewne rzeczy widze w tym co napisałas ,ale to chyba nie
        na forum powinnam pisac.
        No to się napisalam. Zaraz pewnie sie na mnie rzuca rózne madrale ze
        swoimi "sluszynmi" uwagami, ale napisałam Ci jak to wyglada z punktu widzenia
        wiary chrzescijańskiej.Zycze powodzenia i wytrwalosci w szukaniu prawdy.
        Pozdrawiam serdecznie
        ps. no i niech mi ktoś tylko powie ,ze nie mam talentu oratorskiego kurka wodna!
        • mala.mi74 Re: wolny związek a komunia św.- do wiolabe:)ps 24.10.05, 21:46
          A tak poza tym to dziwię sie troche czemu szukasz odpowiedzi na temat rozterek
          w zakresie wiary i moralnosci wsród niewierzacych ( bo tu zdecydowania
          wiekszośc takich). Poszukaj tak.że (a moze przede wszystkim)wsród wierzacych
          www.katolik.pl (Pomoc-forum) lub www.mateusz.pl (Pytania o wiare) itd.
          pozdro, ide lulu
        • wiolabe Re: wolny związek a komunia św.- do wiolabe:) 24.10.05, 22:06
          to takie piękne i mądre... muszę sobie to głęboko przemysleć ...naprawdę
          głęboko ... tyle w tym racji ...cieszę sie że chciałaś/eś odpowiedzieć na moje
          pytanie... nawet nie wiesz jak bardzo...
          wbrew pozorom - to są dwie z trzech istot mojego życia: rodzina, Bóg i ukochany
          to najważniejsze co mam. Dobrze zdaje sobie sprawę z ulotności uczuć czy
          kruchości życia .. ale mam nadzieję .. bardzo, bardzo dużą
          musze przeczytać Twój list jeszcze raz, dwa albo trzy ... żeby do mnie
          dotarło ... wtedy odpisze ... jak ochłonę z wrażenia. ŚCISKAM CIEPLUTKO
        • wiolabe Re: wolny związek a komunia św.- do wiolabe:) 25.10.05, 00:28
          rozmawiałam z nim... moje pytanie zadane na tym forum (dałam mu link żeby mógł
          przeczytać wszystkie odpowiedzi) odczytał tak .. jakbym go próbowała na siłę
          ciągnąć do ołtarza ... tylko się na mnie wkurzył... (a przecież gdybym miała
          taką intencję, to bym zadała inne pytanie .. i nie byłoby ono skierowane do Was
          tylko do niego, i nie na forum tylko w 4 oczy)...
          smutne ale prawdziwe: nie bez przyczyny trudne pytania są trudne
          :(((
    • Gość: asdf Re: wolny związek a komunia św. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.10.05, 20:14
      Takie pary to po prostu hipokryci.
      Grzech to grzech.
      Nie ma na pół gwizdka.
      • wiolabe Re: wolny związek a komunia św. 24.10.05, 20:30
        W tym miejscu zgadzam się z Tobą "grzech to grzech" ... bo chyba odnosisz się
        do sytuacji moich znajomych którzy spowiadają się i chodzą do komunii a
        jednocześnie sypiają ze sobą... ja na szczęście hipokryktką nie jestem... nie
        chodzę do Kościoła tylko dlatego ze inni chodzą i że tak wypada... nie próbuje
        oszukiwać ani siebie, ani Boga ani innych... myślę, analizuję, dąże do tego by
        być lepszym człowiekiem i dlatego pytam... bo może ktoś był w takiej
        sytuacji... może zna dobre rozwiązanie... szukam konstruktywnych podpowiedzi by
        rozmawiając w najbliższej przyszłości nie zranić osoby którą tak bardzo
        kocham ...
        a co do "pół gwizdka" to ciekawa jestem jak było w Twoim przypadku i czy masz w
        tym temacie jakiekolwiek doświadczenie, czy jesteś w związku z kimś kogo
        bardzo, bardzo kochasz? Bo może nie jesteś?? i masz o tym blade pojęcie??
        Podziel się z Nami swoim doświadczeniem ... bardzo prosimy
        Tak czy inaczej dzięki za podpowiedź ... jakakolwiek by ona nie była :)
        • user0001 Re: wolny związek a komunia św. 24.10.05, 20:51
          Zanim stałem się cyniczny i w nic nie wierzący, miałem epizod głębokiej wiary.
          Zostało mi z tamtych czasów troszkę sloganów więc zadam Tobie kilka pytań.

          Czy wierzysz w Boga, czy wierzysz Bogu. Jeśli tak jak większość "ciężko
          wierzących katolików" wybierasz odpowiedź pierwszą, to nie mamy o czym
          rozmawiać, wyspowiadajcie się w niedzielę, idźcie do komunii, a potem hop do
          łóżkeczka.

          Jeśli zaś wybierasz odpowiedź drugą, to zostaje zastanowić się dlaczego
          świadomie i dobrowolnie czynisz to co niemoralne? Albo z Twoją wiarą jest coś
          nie tak bo działasz wbrew "wszechwiedzącemu, miłującemu Bogu, który pragnie
          tylko Twojego dobra". Albo z Bogiem jest coś nie tak, nie jest wszechwiedzący,
          lub nie pragnie Twojego dobra.

          Uogólniając: Katolicyzm i wolne związki wzajemnie się wykluczają, wybierz jedno.
          • wiolabe Re: wolny związek a komunia św. 24.10.05, 21:23
            mocne słowa ale trafne i mądre ... i nic dodać nic ująć ...
            nie można być tylko trochę katolikiem i tylko trochę sie z kimś kochać ...
            prawda jest smutna ...
            ponieważ wybieram opcję 2 wychodzi z tego że świadomie czynię to, co
            niemoralne ...
            w związku z tym, że nie potrafię zrezygnować z miłości to pozostanę w
            stanie "nieuczestniczenia w pełni we mszy"
            wiec wersja na przyszłość rysuje się taka: z kilka lat Ksiądz wyrzuci mnie z
            wielkim hukiem z konfesjonału...
            ... wychodzi na to że nie jestem katolikiem (sprawa do przemyślenia... na
            dzisiejszy wieczór..)
            BARDZO, BARDZO DZIĘKUJĘ
    • pether_23 Re: wolny związek a komunia św. 24.10.05, 20:41
      Ale masz problemy! Idziesz do spowiedzi i mówisz "Bawiłam się nieskromnie".
      Ksiądz się spyta: "Sama czy z kimś?" odpowiesz, że "Z kimś". Następnie
      dostaniesz pokutę, odmówisz, szczerze pożałujesz i idziesz do komunii. Kiedy
      chłopak cię znowu stuknie (w ramach najpiękniejszej formy wyrażania uczuć)
      idziesz znowu do spowiedzi (najlepiej do innego księdza, ale niekoniecznie) i
      tyle. Czy to jest naprawdę taka filozofia?
      • wiolabe Re: wolny związek a komunia św. 24.10.05, 21:10
        Hejże Pether... nie kryję szczególnej sympatii dla wypowiedzi z męskiego punktu
        widzenia ... ;)))) są one dla mnie szczególnie cenne (bo dotyczą mężczyzny)

        rzecz w tym, że w pewnym momencie musisz (zgodnie z tekstem spowiedzi)
        przyznać, że szczerze żałujesz popełnionego grzechu (ja nie jestem w stanie
        wysilić sie na taką hipokryzję)
        obiecujesz równiez poprawę - czyli ze postarasz się nie popełniać już więcej
        tego grzechu (starałam się ..ale .. jakoś mi nie wychodzi ta wstrzmięźliwość).

        To rozwiązanie, które proponujesz jest chyba najczęstszym i najprostszym pod
        warunkiem że nie traktuje się poważnie wiary... (matko...zaraz pomyśle sobie że
        jestem jakąś obłąkaną do szaleństwa katoliczką, a nie jestem...)
        ale nie o to chodzi ...
        Mogę pójść do konfesjonału, wyznać że się kochałam - nie ma problemu ... ale
        nie jestem w stanie żałować za to .. i obiecać że już więcej tego nie zrobię
        Komunia byłaby po prostu nieważna
        Stąd moja decyzja:
        nie chodzę do komunii od kiedy sypiam ze swoim mężczyzną i nie jestem w stanie
        z tego zrezygniwać ..

        Zadając to pytanie forumowiczom liczyłam na zwykłą wymianę doświadczeń i
        rozwiązań (jeśli takowe istnieją).
        Ogromne dzięki !! Pozdrawiam ciepło!!!
    • yoma Re: wolny związek a komunia św. 24.10.05, 20:54
      Jeśli założymy, że Bóg jest dobry, to chce, aby Jego tworom było dobrze. Jeśli
      wam razem dobrze, włączając w to seks - to dobry Bóg nic nie ma przeciwko
      uprawianiu przez was seksu.
      • Gość: albo albo Czyżbyście byli nieletni ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 21:21
        No bo w zasadzie ślub zakonczyłby Twoje rozterki
        • wiolabe Re: Czyżbyście byli nieletni ? 24.10.05, 21:36
          ;))) w zasadzie nie mogę faceta zaciągnąć siła przed ołtarz ...jeszcze by mi
          uciekł ... gdzie poczucie humanitaryzmu dla jednostki ludzkiej u Ciebie hi hi
          hi ...
          a tak bez żartów: jesteśmy letni i to od "paru" ładnych lat a co do ślubu to
          bardzo chętnie ALE NIE NA SIŁĘ ... całą inicjatywę pozostawiam w Jego
          rękach ... nie mam zamiaru oświadczać mu się (jestem przecież kobietą !!!)
          Pozdrawiam ;)))
    • wiolabe podsumowanie 25.10.05, 00:53
      Bardzo Wam wszystkim dziękuje za zaangażowanie w dyskusji. Wszystkie odpowiedzi
      są bardzo cenne, dzięki nim uczymy sie życia na własnych i cudzych błędach,
      odnajdujemy odpowiedzi na pytania jak dobrze przeżyć własne życie.
      Moja konkluzja:
      trzeba SIĘ szanować, by umieć szanować innych
      a grzech pozostaje grzechem ... jakby na to nie patrzeć i jakby się nie
      oszukiwać
      Ps. Moja smutna, acz prawdziwa konkluzja jest skutkiem smutnego efektu rozmowy
      z najbardziej zainteresowanym w sprawie :((
      • Gość: Echo Re: podsumowanie IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 25.10.05, 06:13
        >Ps. Moja smutna, acz prawdziwa konkluzja jest skutkiem smutnego efektu rozmowy
        >z najbardziej zainteresowanym w sprawie :((

        Ureguluj swoje zycie seksualne. Wyjdz za niego za maz. Chyba ze masz
        watpliwosci...
    • kaczm77 Re: wolny związek a komunia św. 25.10.05, 07:06
      Jako chrzescijanin - protestant. powiem Ci tak.

      1) jezeli postepujesz wbrew wlasnemu sumieniu - grzeszysz.
      2) jeżeli się kochacie - bierzcie slub. W Kosciele katolickim tak to sie robi i
      problem z głowy.
      .
      .
      .
      3) jezeli jestescie w sobie zakochani, obiecujecie sobie ze sie "zestarzejecie
      razem" i konsumujecie sie ;) i ta obietnice w seksie.
      .
      .
      .
      . dawno jestescie małżeńśtwem.

      Nie ma co tu sciemniać.

      <>^<
      Rekinus
      <>^<

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka