auto258374
28.10.05, 11:09
Na drugi plan zeszło na szczęście zagrożenie terroryzmem.
Dzisiaj według wszystkich postępowych mediów największym nieszczęściem dla
świata jest Lech Kaczyński, PiS i ptasia grypa.
Prasa niemiecka, która jeszcze przed wyborami tak dzielnie wspierała Platformę
Obywatelską i Donalda Tuska rozpacza, że prezydentem Polski został polityk,
który śmiał oszacować straty Warszawy, jakie poniosła z rąk okupanta.
Mało tego, Lech Kaczyński wbrew poprawności politycznej ciągle przypominał
światu, że to Niemcy rozpętały II wojnę światową. Zignorował w ten sposób
obowiązującą obecnie wersję o nazistach. Trwogą napawa i to, że prezydent
elekt to katolik który na dodatek nie ukrywa się ze swoją wiarą.
We Francji również biją na alarm.
"Liberation", „Le Figaro” szczerze martwią się tym, że Polacy dokonali tak
złego wyboru. Nie minął tydzień od wyborczego werdyktu, jeszcze prezydent
elekt nie zdołał zostać zaprzysiężony przez zgromadzenie narodowe, a okazuje
się, że narobił w tym krótkim czasie tyle zła, że polskie i zagraniczne media
w zupełnie spontaniczny sposób i nie inspirowane zapewne przez nikogo
prześcigają się w straszeniu czarnym ludem.
”Jeżeli nie dojdzie do zaprzysiężenia rządu w konstytucyjnym terminie,
przedterminowe wybory mogą odbyć się 15 stycznia". To dzisiejsza wypowiedź
Aleksandra Kwaśniewskiego dla TVN 24.
Nie ma to jak mieć na tym stanowisku tak wielkiego męża stanu.
Człowiekowi takiego formatu media słusznie sprzyjały przez długie lata.
Polskie i te francuskie czy niemieckie nie nagłaśniały niektórych posunięć
tego wybitnego polityka. Wchodzenie po pijanemu do bagażnika samochodu czy
pijackie zataczanie nad grobami pomordowanych Polaków w Charkowie było nawet
skrzętnie skrywane. To media wszak decydują, kto jest wielki, mądry piękny i
bogaty, a kto jest mały, głupi, brzydki i biedny.
Jak to mówią „bogatemu to i byk się ocieli”, a „biednemu wiatr zawsze w oczy”.
Prezydent Kwaśniewski wie doskonale, że w demokracji popełnia się błędy i wie
on również, że można je naprawić.
Popieram taki sposób myślenia.
Zawiedziona elita ze swoim prezydentem powinna organizować nam wybory, aż do
skutku. Ostatecznym wynikiem powinien być ten najbardziej zbliżony do
większości wiarygodnych jak zwykle sondaży i oczekiwań mędrców z Krakowa i
Warszawy.
Skoro głupi naród narobił tyle zamieszania i spowodował tak wielkie
rozczarowanie „Premiera z Krakowa” i „Naszego Prezydenta Donalda Tuska”.
Jeżeli niezadowoleni są z narodu wszyscy wielcy od Michnika i Urbana po Dorotę
Stalinską, Zbigniewa Zamachowskiego czy Krzysztofa Hołowczyca to trzeba coś z
tym zrobić.
Pomysł permanentnych wyborów uważam za świetny. Biorąc pod uwagę rachunek
prawdopodobieństwa, to za którymś z kolei razem musi paść słuszny wybór.
prawica.net/index.php?q=node/1735