xkya
19.11.05, 18:02
W 1975 roku, będąc w Szwecji, jako student na zarobku, przechadzając się wraz
z kumplem po Goeteborgu trafiliśmy
przed drzwi restauracji, która na tyle nas zainteresowała, że postanowiliśmy
tam wejść. Po przekroczeniu progu
restauracji, ku naszemu ździwieniu drogę zagrodziło nam dwóch postawnych,
bardzo elegancko ubranych dżentelmenów,
którzy wyjaśnili nam, że by wejść do środka, należy być stosownie ubranym
(bezwzględnie konieczny krawat) i mieć stosowną fryzurę.
Myśmy byli długowłosi a nasze ubranie zdecydowanie odbiegało od oczekiwań
dżentelmenów.
Nie pomogły żadne tłumaczenia. Dżentelmeni zdecydowanie wyjaśnili nam, że
ludzie, którzy przychodzą do tego lokalu źle się będą czuć, gdy będą narażeni
na takie jak my towarzystwo. Ostrzegli również, że to koniec wyjaśnień i
jeżeli nie opuścimy lokalu to nas siłą wyrzucą.
Cóż było robić. Nie było szans. Wycofaliśmy się.
Dziwiliśmy się bardzo, bo przecież Szwecja to wolny kraj, ale wkońcu
zrozumieliśmy, że taka tu obowiązuje kultura i tych zasad
zmienić się nie da.
30 lat później. Podobną sytuację mamy obecnie dziś. "Parada równości". Tytuł
dość dziwny.
Parada jako taka to uroczysta ceremonia - atrakcyjne widowisko. Nigdy nikomu
się nie kojarzy z protestem.
"Parada gejów" to już bardziej adekwatna nazwa, choć w polskich paradach
więcej widać polityków niż gejów.
Jak się z tym czuje polskie społeczeństwo. Najprawdopodobniej źle. Narusza to
jego dotychczasowe zachowania kulturowe i obyczajowe.
Co bardziej porywczy czynnie się temu przeciwstawiają.
Po zdecydowanie negatywnie odebranej próbie zorganizowania pierwszej takiej
imprezy, trudno uważać, żeby ich organizatorzy nie zdawali sobie
sprawy z realiów na jakie natrafili.
Dlatego też dalsze próby organizowania "parad" można już tylko odbierać jako
prowokacje mające na celu denerwowanie ludzi i wywoływanie
igrzysk skwapliwie transmitowanych przez telewizje ku zadowoleniu gawiedzi.
Dziś akurat telewizje będą niepocieszone, gdyż uczestników "marszu" policja
zwinęła na komisariat.
Zawiedziony komentator zastanawiał się tylko, czy czasami policja nie za
bardzo brutalnie zwijała demonstrantów.
Nic się nie wydarzyło. Nikt nikogo nie pobił, nie odwiózł do szpitala. Koszty
poniesione na transmisje telewizyjne w żaden sposób się nie zwrócą.
A tak się dobrze zapowiadało.
Opisane na wstępie mojego posta zdarzenie ze Szwecji, jest bardzo podobne do
aktualnej sytuacji w Polsce.
Może brak jest kogoś, kto w sposób kulturalny ale zdecydowany wyjaśni
zwolennikom "parad" stanowisko ich przeciwników.
To może ja spróbuję.
Ja i pewnie tysiące Polaków, źle się czujemy, gdy ktoś nam w ten sposób
usiłuje zaszczepiać zupełnie obce naszej kulturze zachowania czy poglądy.
Homoseksualizm w Polsce jest przez nas tolerowany. Tolerancja w tym wypadku
polega na tym, że mając swoje preferencje seksualne nikt z tego powodu Was
nie prześladuje.
Tak się będzie działo gdy z różnic w owych preferencjach nikt nie będzie
robił publicznego spektaklu.
Seks to sprawa intymna, którą od setek lat nasze społeczeństwo realizuje w
zaciszu swoich siedzib.
Nikt nie robi tego publicznie, niezależnie od tego czy jest homo, czy
heteroseksualny. Tak było od lat i chcemy, żeby tak to właśnie się odbywało.
Obowiązujące prawo w naszym kraju, jako małżeństwo uważa związek kobiety i
mężczyzny. Chcemy by tak dalej pozostało.
Innych układów nie zaakceptujemy.
Zyjemy w demokratycznym kraju. Znaczy to, że prawa stanowi większość.
W stosunku do mniejszości, większość wykazuje tolerancje w takim zakresie
jakim jest to możliwe przez nią do zaakceptowania.
Takie podstawowe zasady określane są mianem demokracji. Innych nie będzie.
Tych określonych granic swobód dla mniejszości przekraczać im nie wolno, gdyż
narusza to ustalony porządek.
W przypadku jego naruszania, zawsze znajdzie się "grupa dżentelmenów", która
poraz kolejny ochoczo wyjaśni
jakie granice zostały ustanowione i niepokornych przywoła do porządku.
Nie trafiają do nas Wasze interpretacje "bezwzględnej wolności".
Nazywanie nas "ciemnogrodem" jest obraźliwe, ale ponieważ wypływa to z
Waszych ust,
to świadczy właśnie o Waszej kulturze i sposobie traktowania ludzi,
którzy inaczej niż Wy ten świat pojmują.
Uważam, że tego typu zachowania bardziej szkodzą gejom niż im pomagają.
Ale to też jest sprawa do rozważenia przez Was.
Tego typu "parady" mają sens wtedy, gdy ktoś chce je oglądać, jak np parady w
USA na dzień Kościuszki czy Pułaskiego.
U nas sytuacja jest odmienna. To śmieszne i ciekawe zarazem, że wszyscy,
którzy są sprawą zainteresowani dzielą się tylko na dwie grupy:
tych co w paradzie z racji przekonań chcą wziąść udział i tych co z racji
swoich przekonań tę paradę chcą rozgonić.
Brak tych, co w normalnych paradach przychodzą by się przyglądać i podziwiać
a czasami oklaskiwać.
To przecież wyraźny sygnał negacji takich "parad" ze strony społeczeństwa.
Dlatego organizowanie "parad gejów" itp. w dalszym ciągu uważam za
niestosowne i przez nas niepożądane.
Jeżeli ktoś chce podyskutować w tym wątku - to zapraszam.