Dodaj do ulubionych

Fenomen wiary

12.12.05, 18:31
Miłość to radość z cudzego istnienia.
Wierzący w Boga cieszą się z istnienia Boga.
Pierwsze i najważniesze przykazanie dla wszystkich ludzi jest miłowanie Boga
ze wszystkich sił, całym swoim umysłem.
To przykazanie dotyczy wszystkich ludzi a jak ludzie kochać mają Boga skoro
w niego nie wierzą?
Zatem pierwszym lrokiem jest uwierzenie w tego , którego nie widać bo jego
dzieła są widoczne wszędzie na każdym kroku, dlatego wiara to wierność wobec
Prawdy.
Kto ceni prawdę nie będzie szukał wymówki ,że Boga nie ma.
Pozdrawiam wszystkich ( wierzących i nie wierzących)



Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: Fenomen wiary 12.12.05, 18:33
      Bóg jest okrutny i niesprawiedliwy i co z tym fantem zrobić?
      • vacia Re: Fenomen wiary 12.12.05, 18:41
        b-beagle napisała:

        > Bóg jest okrutny i niesprawiedliwy i co z tym fantem zrobić?

        Czy znasz Boga?
        A jaki Ty jesteś?
        • 12345678910a6 Re: Fenomen wiary 12.12.05, 18:45
          vacia napisała:

          > b-beagle napisała:
          >
          > > Bóg jest okrutny i niesprawiedliwy i co z tym fantem zrobić?
          >
          > Czy znasz Boga?
          > A jaki Ty jesteś?
          a ty znasz boga? skąd możesz wiedzieć jaki jest. Na jakiej podstawie twierdzisz
          że jest miłością?
          • vacia Re: Fenomen wiary 12.12.05, 18:58
            12345678910a6 napisał:

            >
            > a ty znasz boga? skąd możesz wiedzieć jaki jest. Na jakiej podstawie
            twierdzisz> że jest miłością?

            Jezus, który jest postacią historyczną jest obrazem niewidzialnego Boga a jaki
            Jezus jest, opisali naoczni świadkowie jego dobrej działalności.( Ewqangelie)
            Jezus nauczał ludzi jak mają szlachetnie postępować i uzdrawiał z chorób.
            Ewangelie donosza o wielu dowodach miłości jakie dał Jezus.

            • 12345678910a6 Re: Fenomen wiary 12.12.05, 19:04
              nie kwestionuję Jezusa, postać historyczna jakich wiele. Nie odpowiedziałeś, i
              nie oferuj mi proszę Ewangelicznej retortki.
              • vacia Re: Fenomen wiary 12.12.05, 19:14
                Jezus nie jest postacią historyczną jakich wiele ale postacią unikalna ,jedyną
                bo do tej pory trąd jest chorobą nieuleczalną a Jezus przecież natychmiast
                uzdrawiał trędowatych.
                Jezus powiedział o sobie że jest Synem Bożym i dał dowody na to w postaci
                nadzwyczajnych znaków i cudów.
                Jezus jest obrazem niewidzialnego Boga a skoro Jezus jest miłościa jest nią też
                niewidzialny Bóg Ojciec, który jest potężnym Duchem.
      • Gość: Kasia Re: Fenomen wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 18:57
        A może spojrzeć na to okrucieństwo w inny sposób. Bóg tworząc człowieka dał mu
        wolną wolę i to my, ludzie, nie potrafimy podjąć czasem właściwej
        decyzji. "Ludzie ludziom zgotowali ten los" - to nie Bóg, to ludzie sami sobie
        przygotowują okrutny scenariusz życia. A Bóg? On nas kiedyś o to zapyta, kiedyś
        staniemy przed nim i będziemy musieli zdać relację z tego co zrobiliśmy z naszą
        wolną wolą, z naszym życiem, danymi talentami...
        • vacia Re: Fenomen wiary 12.12.05, 19:01
          Napisałaś Kasiu prawdę.
          Warto żyć według przykazań Bożych.
          • Gość: Kasia Re: Fenomen wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 19:04
            W życiu warto widzieć przede wszystkim człowieka, drugiego człowieka, a w nim
            Jezusa. Warto dostrzec Jezusa w drugim człowieku i wtedy życie stanie się
            prostsze, choć dużo bardziej intensywne :)
        • marcinlet Re: Fenomen wiary 13.12.05, 12:23
          Dzieci umierają z głodu i ciężkich chorób bo to ich "wolna wola"?
          • marcinlet Re: Fenomen wiary 13.12.05, 19:17
            marcinlet napisał:
            > Dzieci umierają z głodu i ciężkich chorób bo to ich "wolna wola"?
            Co, nie umiecie odpowiedzieć?

            • Gość: Kasia Re: Fenomen wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 19:50
              Umiem odpowiedzieć, dopiero teraz mogłam usiąść przed kompem. Nie, dzieci nie
              umierają z głodu, bo taka jest ich wolna wola. Jest to wolna wola różnych
              dorosłych, którzy nic w tej kwestii nie zrobili. Co Ty np. zrobiłeś aby choć
              jedno dziecko nie było głodne?
              • marcinlet Re: Fenomen wiary 13.12.05, 20:31
                Gość portalu: Kasia napisał(a):

                > Umiem odpowiedzieć, dopiero teraz mogłam usiąść przed kompem. Nie, dzieci nie
                > umierają z głodu, bo taka jest ich wolna wola. Jest to wolna wola różnych
                > dorosłych, którzy nic w tej kwestii nie zrobili. Co Ty np. zrobiłeś aby choć
                > jedno dziecko nie było głodne?
                To obowiązek Boga i niech on się tłumaczy. Gdybym miał do dyspozycji wszechmoc
                zrobiłbym wiele.
                Zacytuję Ciebie: "Ludzie ludziom zgotowali ten los" - to nie Bóg, to ludzie
                sami sobie
                przygotowują okrutny scenariusz życia"
                CZyli, że umierające z głodu dziecko samo sobie swoją wolną wolą przygotowało
                taki scenariusz. A nawet jeśli chodzi o to, że inni ludzie są za to
                odpowiedzialni, też nic nie zmienia. Człowiek cały czas cierpi bez winy.
                A w przypadku np. głodu spowodowanego czynnikami pozaludzkimi, suszą itd? Czyja
                wolna wola się wtedy ujawnia? I o co chodzi w tym usprawiedliwianiu Boga za
                wszelką cenę?
                • Gość: Kasia Re: Fenomen wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 20:39
                  Ja Boga nie usprawiedliwiam. Nie możesz jednak winić Go za złych ludzi na tym
                  świecie. Parwda jest taka, że jeśli każdy z nas, także Ty i ja będziemy
                  opiekowali się ludźmi słabszymi, ludźmi, którym powinęła się noga, świat
                  naprawdę będzie lepszy. Nie odpowiedziałeś mi jednak na pytanie co Ty zrobiłeś
                  dla jakiegoś głodnego dziecka. Wierzę, że nie oskarżyłeś wyłącznie o to Boga.
                  • marcinlet Re: Fenomen wiary 13.12.05, 20:54
                    Gość portalu: Kasia napisał(a):
                    >Nie odpowiedziałeś mi jednak na pytanie co Ty zrobiłeś
                    > dla jakiegoś głodnego dziecka.
                    Dyskusja jest o Bogu, nie o mnie.
                    • Gość: Kasia Re: Fenomen wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 21:13
                      Ale bezpodstawnie Go oskarżasz, a martwisz się o głodne dzieci, więc pytam co
                      Ty zrobiłeś w tej kwestii.
      • kaczm77 Re: Fenomen wiary 14.12.05, 07:14
        Bóg jest Dobry i Sprawiedliwy. I co z tym fantem zrobisz ?

        <>^<
        Rekinus
    • 12345678910a6 Re: Fenomen wiary 12.12.05, 18:55
      odpwiedz; skąd wiesz że ON istnieje i co to znaczy, że jest MIŁOŚCIĄ?
      • Gość: Kasia Re: Fenomen wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 19:02
        Z codziennego życia, z pięknych kwiatów wiosną, majestatu gór i szumu morza, z
        pięknego poranka i deszczu, który daje roślinom wodę, ze śniegu, który pomaga
        odpocząć światu, z choroby, która każe zwolnić i zastanowić się nad tym co
        ważne w życiu, z uśmiechu dziecka, które z ufnością patrzy, z radości
        człowieka, któremu pomogłam, z wysłuchanej prośby, z odpowiedzi na pytania,
        które wydawały się za trudne, z każdej chwili w życiu. Wiara w istnienie Boga
        jest łaską i za tę łaskę codziennie dziękuję.
        • vacia Re: Fenomen wiary 12.12.05, 19:06
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > Z codziennego życia, z pięknych kwiatów wiosną, majestatu gór i szumu morza,
          z
          > pięknego poranka i deszczu, który daje roślinom wodę, ze śniegu, który pomaga
          > odpocząć światu, z choroby, która każe zwolnić i zastanowić się nad tym co
          > ważne w życiu, z uśmiechu dziecka, które z ufnością patrzy, z radości
          > człowieka, któremu pomogłam, z wysłuchanej prośby, z odpowiedzi na pytania,
          > które wydawały się za trudne, z każdej chwili w życiu. Wiara w istnienie Boga
          > jest łaską i za tę łaskę codziennie dziękuję.

          Ale pięknie piszesz :-)
          Sama Kasiu jesteś dowodem na istnienie dobrego Boga.
          • Gość: Kasia Re: Fenomen wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 19:11
            Tylko żebym ja jeszcze umiała zawsze odpowiedzieć na Jego wezwanie! Bardzo
            chciałabym umieć Mu zaufać tak do końca, tak żeby nie było w moim życiu strachu
            o utratę bliskich, o cierpienie trudne do zniesienia, no cóż mam nadzieję, że
            kiedyś tak będzie :) No i jeszcze pokora! O jak mi jej brakuje, faktem jest, że
            Pan Bóg nie ma łatwej owieczki ze mnie :) No, ale może kiedyś dam się
            utemperować :)
            • vacia Re: Fenomen wiary 12.12.05, 19:16
              Ze mnie też niestety nie ma łatwej owieczki.
              W duchu chcę zawsze dobrze ale tylko czasami mi to wychodzi.
              • 12345678910a6 Re: Fenomen wiary 12.12.05, 19:21
                Biedny człowieczku kruchej wiary, też jesteś wpisany w historię. Nic do jezusa
                nie mam, był świetny ale był tylko człowiekiem.
                • Gość: Kasia Re: Fenomen wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 19:25
                  A dlaczego kruchej? Tak z ciekawości pytam, bo ja tego nie zauważyłam. Coś
                  przeoczyłam?
              • 12345678910a6 Re: Fenomen wiary 12.12.05, 19:30
                vacia napisała:

                > Ze mnie też niestety nie ma łatwej owieczki.
                > W duchu chcę zawsze dobrze ale tylko czasami mi to wychodzi Co ci
                tylko czasem wychodzi? , przecież masz taką silną wiarę. To co, potrafisz tylko
                tak pięknie pisać (przepisywać) o bogach?
                • Gość: Kasia Re: Fenomen wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 19:37
                  A co ma piernik do wiatraka? Oprócz wiary potrzebna jest jeszcze bardzo silna
                  wola, ktora niestety płata nam różne figle. Każdy z nas ma wady i Vacia też je
                  ma. Moje w małej części wypisałam wcześniej, no i co z tego. Mam ich
                  świadomość, walczę z nimi, ale jak to w walkach bywa, czasem wracam z tarczą, a
                  czasem na tarczy :) Tak wygląda życie każdego człowieka. Ważne jest tylko jak
                  do tego podchodzimy. Jeśłi mówimy jak mnie Panie Boże stworzyłeś to tak mnie
                  masz - no to jest problem, ale jeśli bierzemy byka za rogi, zdajemy sobie
                  sprawę z własnych wad i z nimi walczymy to super. Wtedy mamy szansę stawać się
                  coraz warościowszym człowiekiem i o to chodzi :)
                • vacia Re: Fenomen wiary 12.12.05, 20:20
                  12345678910a6 napisał:

                  > vacia napisała:
                  >
                  > > Ze mnie też niestety nie ma łatwej owieczki.
                  > > W duchu chcę zawsze dobrze ale tylko czasami mi to wychodzi Co
                  > ci
                  > tylko czasem wychodzi? , przecież masz taką silną wiarę. To co, potrafisz
                  tylko> tak pięknie pisać (przepisywać) o bogach

                  Staram się postępować dobrze.
                  • 12345678910a6 Re: Fenomen wiary 12.12.05, 20:23
                    Cieszę się że tak mówisz.
        • seth.destructor Fenomen wiary w co? 12.12.05, 19:40
          Z codzienej bezsensownej smierci niewinnych, z gnijacych kup kompostu, z
          zapadlych dziur i miasteczek, z tsunami i meterytow, z deszczu, ktory zatapia i
          roznosi choroby z larw w stechlych bajorkach, ze sniegu,w ktorym zamarzna tej
          zmiy kolejni bezdomni, z choroby, ktora dotyka slabych i gnebi ich przez cale
          zycie cierpieniem, z placzu niemowlecia, ktore zostalo wyrzucone na smietnik,
          ze zlosliwosci ludzi, ktorzy nie moga przezyc mojego sukcesu, z niewysluchanych
          prosb i modlitw, z braku odpowiedzi na pytania, z karania za dobre, nagradzania
          za zle uczynki, z kazdej chwili w zyciu --
          • Gość: Kasia Re: Fenomen wiary w co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 19:47
            A teraz tak na spokojnie zastanów się ile z tego co wyliczyłeś jest z winy
            drugiego człowieka. Każde cierpienie będzie łatwiejsze do zniesienia jeśli obok
            będzie człowiek, który pomoże, wesprze... Tak łatwo zwalić na Boga, a tu
            najpierw trzeba popatrzeć co ja mogłam zrobić, co mogłam, a nie zrobiłam, bo mi
            się nie chciało, bo wolałam własną przyjemność, bo... Tyle jest usprawiedliwień.
            • 12345678910a6 Re: Fenomen wiary w co? 12.12.05, 19:51
              vacia, chcę usłyszeć twój głos
              • Gość: Kasia Re: Fenomen wiary w co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 20:01
                To dlaczego do mnie odpisujesz? Wiem, wcięłam Ci się w Twoje pytania do vaci,
                więc być może teraz to taka forma odwetu :) Może po prostu ma teraz jakieś
                zajęcia :)
                • 12345678910a6 Re: Fenomen wiary w co? 12.12.05, 20:08
                  Żaden odwet, po prostu pomylilem się Wybacz:)
                  • Gość: Kasia Re: Fenomen wiary w co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 20:11
                    :) No jasne. Idę spać, bo jutro rano pobudka :) Dobrej nocy życzę.
      • vacia Re: Fenomen wiary 12.12.05, 19:04
        12345678910a6 napisał:

        > odpwiedz; skąd wiesz że ON istnieje i co to znaczy, że jest MIŁOŚCIĄ?

        Bóg istnieje na pewno gdyż objawił się nam ludziom ,najpierw wybranemu narodowi
        Żydowskiemu a przez Jezusa wszystkim narodom na całym świecie.



    • seth.destructor To przykazanie dotyczy wszystkich ludzi 12.12.05, 19:43
      No dobrze, tak ogolnie, podoba i sie, ze jest ktos, kto w cos wierzy (chociaz
      nie wiem, czy wg tego postepujesz, albo mam nadzieje, ze nie postepujesz jak
      coreczka moich sasiadow, ktora zakochala kotka na smierc; udusil sie biedaczek)
      i nie zamierzam tego zmieniac, ale na jakiej podstawie twierdzisz, ze
      przykazania chrzescijan i Zydow dotycza tez buddystow i asatrystow?
      • vacia Re: To przykazanie dotyczy wszystkich ludzi 12.12.05, 20:26
        seth.destructor napisał:

        > ale na jakiej podstawie twierdzisz, ze
        > przykazania chrzescijan i Zydow dotycza tez buddystow i asatrystow?

        Przemyślałam to, przykazania Boga są adresowane do wszystkich ludzi a nie tylko
        do Zydów i Chrześcijan.
        Niezależnie od tego co konkretny człowiek o tym myśli.
        Dlatego właśnie misjonarze przekazują Słowo Boga ludziom na całym świecie.
        • aktsieta Re:Dogmat to nic innego jak wyraźny zakaz myślenia 12.12.05, 21:35


          • Gość: terry Re:Dogmat to nic innego jak wyraźny zakaz myśleni IP: *.aster.pl 13.12.05, 00:55
            Otóż to! Katolicy nie myślą, oni wierzą w bajki facetów w czarncyh (czasem
            białych) sukienkach i na wszystko mają gotową odpowiedź - bo bóg tak chciał.
            Ale czasem są wybiórczy - wypadek, trgedia - to z winy złego człowieka,
            wygrana, zwycięstwo - oo, to już kolega bog dopomogl. Poza tym z postow wyzej
            przebija klasyczna katolicka proznosc - MY jestesmy wybrani, MY mamy racje, MY
            wiemy co jest dobre dla innch. MY, MY, MY - katolicy. Slowa o dobroci jakos mi
            nie pasuja do sluchaczek radyja maryja, które plują na
            dziennikarzy "masońskich, żydowskich mediów".
            • mala.mi74 Re:Dogmat to nic innego jak wyraźny zakaz myśleni 13.12.05, 10:33
              Katolicy nie mówia ,że maja racje. Bóg ma racje-katolik ma na Niego wskazywac
              i w slowach i wlasnym życiem. Nie kazdy katolik to potrafi (RM), niestety...
              A jesli nazywasz coś "bajką" to udowodnij ,że to bajka, bo plecąc bezmyslnie
              puste słowa dopiero wychodzisz na prózniaka...
              • Gość: * Re:Poczytaj te swoje święte bajeczki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.05, 12:04
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=33110515&a=33352758
                Ed wybrał chyba właściwą myśl charakteryzującą tego typu postawy skatoliczenia.
                • mala.mi74 Re:Poczytaj te swoje święte bajeczki 13.12.05, 12:14
                  Gość portalu: * napisał(a):

                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=33110515&a=33352758
                  > Ed wybrał chyba właściwą myśl charakteryzującą tego typu postawy
                  skatoliczenia.


                  Oprócz obrazania ludzi masz jakies argumenty?
                  ps. to samo dotyczy Eda, ktorego posty sa jedynie emocjonalne, bez żadnych
                  konkretów.
                  • Gość: Ed Re:Poczytaj te swoje święte bajeczki IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.12.05, 20:24
                    I to jest argument na ucieczkę od merytorycznej dyskusji? :o))
    • edico Re: Fenomen wiary - kochajcie naszego Boga!!! 13.12.05, 01:20
      Ewangelia według św. Łukasza 19,27:
      "A tych, którzy nie chcą, abym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i zabijcie na
      moich oczach."

      2 Księga Królewska rozdział 9,27:
      "Ale go gonił Jehu, i rzekł: I tego zabijcie na wozie jego."
      • mala.mi74 Re: Fenomen wiary - kochajcie naszego Boga!!! 13.12.05, 10:36
        edico napisał:

        > Ewangelia według św. Łukasza 19,27:
        > "A tych, którzy nie chcą, abym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i zabijcie
        n
        > a
        > moich oczach."
        >
        > 2 Księga Królewska rozdział 9,27:
        > "Ale go gonił Jehu, i rzekł: I tego zabijcie na wozie jego."


        A moze tak napiszesz całe fragmenty ,a nie tylko wyrwane z kontekstu słowa, bo
        wychodzisz namanipulatora. Albo Ciebie(co bardziej prawdopodobne) ktos
        zmanipulowal...
        Ostatnio pzejrzałam stronke "racjonalista" ,ktora prowopodobnie się
        poslugujesz. Autorzy strony nie trafili jeszcze w zyciu na jedno trudne słowo,
        kóre musieliby pozznac zanim zaczeliby cytowac Ewangelie:
        EGZEGEZA.....
        • Gość: * Re: Cytujesz Gargamela? :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.05, 11:55
          Najgorsze nie jest to, że katolocy nie mają zwego zdania, ale że go nie mają w
          ogóle. Jesteś tego zupełnie przykładem powielając czyjeś bzdury zamiast pokusić
          się chociaz na odrobinę samodzielnego myslenia. Lenistwo umysłowe - nestety -
          najlepiej się ma właśnie w tego typu opcjach religijnych
        • edico Re: Fenomen wiary - kochajcie naszego Boga!!! 13.12.05, 20:56
          Mam nadzieję, że czytanie ze zrozumieniem nie powinno nastręczać Ci trudności.
          Każdy prawdziwy katolik powinien mieć Biblię na półce (sugestia wcale nie ma na
          celu reklamy tej pozycji, chociaż na prawdę warto, by wiedzieć, jak katolicy
          malo wiedzą o źródłach swej wiary zadawalając się proboszczowskimi
          interpretacjami nie zawsze najwyższych lotów), nie mówiąc o tym, że kazdy
          "prawdziwny" powinien znać ją na pamięć.

          A co więc wynika z tych całych fragmentów?
          Skoro tak opanowałaś sztukę rozumienia i wykładni ukrytych w utworach prawd,
          alegorii, symbolicznych kodów sensów teologicznych, poznawanie warstwy
          metaforycznej itd., miłym zjawiskiem byłby wykład autorski oparty na logice
          faktów a nie na intepretacyjnej matamorfozie własnych oczekiwań myśli zawartych
          w tych tekstach.
    • nancyboy Re: Fenomen wiary 13.12.05, 09:13
      > Pierwsze i najważniesze przykazanie dla wszystkich ludzi jest miłowanie Boga
      > ze wszystkich sił, całym swoim umysłem.

      Właśnie - miłowanie Boga bardziej niż człowieka. Niestety.

      > Zatem pierwszym krokiem jest uwierzenie w tego , którego nie widać bo jego
      > dzieła są widoczne wszędzie na każdym kroku

      No, powiedzmy, że ktoś stworzył świat, zwierzęta i ludzi.
      Ale dlaczego uważasz, że to był akurat Jahwe, postać z mitologii hebrajskiej?
      • mala.mi74 Re: Fenomen wiary 13.12.05, 10:41
        nancyboy napisał:

        > > Pierwsze i najważniesze przykazanie dla wszystkich ludzi jest miłowanie B
        > oga
        > > ze wszystkich sił, całym swoim umysłem.
        >
        > Właśnie - miłowanie Boga bardziej niż człowieka. Niestety.

        "Bo byłem glodny ,a dlaiscie mi jesc, bo byłem spragniony ,a daliscie mi pic,
        bo byłem choruy, a odwiedziliscie mnie, bo byłem w wiezieniu a odwiedziliscie
        nie", "Panie kiedy widzielismy Cie głodnym albo spragnionym albo chorym albo
        wwiezeiniu?". Na to odparł im Jezus "Cokolwiek zrobiliscie jednemu z tych braci
        moich ,mniescie uczynili".
        Jak ktos edukacje religii skonczyl na 2 klasie podstawowki, a Biblie "zna "
        jedynie z manipulacyjnych ,glupawych stronek racjonalisty to rzeczywiscie
        trudno mu w cokolwiek uwierzyc...
        >
        > > Zatem pierwszym krokiem jest uwierzenie w tego , którego nie widać bo jeg
        > o
        > > dzieła są widoczne wszędzie na każdym kroku
        >
        > No, powiedzmy, że ktoś stworzył świat, zwierzęta i ludzi.
        > Ale dlaczego uważasz, że to był akurat Jahwe, postać z mitologii hebrajskiej?

        To tylko Twoje zdanie ,że to mitologia. NAUKA tego nie potrwierdza
        panowie "racjonaliści";)
        • nancyboy Re: Fenomen wiary 13.12.05, 11:32
          > "Bo byłem glodny ,a dlaiscie mi jesc, bo byłem spragniony ,a daliscie mi pic,
          > bo byłem choruy, a odwiedziliscie mnie, bo byłem w wiezieniu a odwiedziliscie
          > nie", "Panie kiedy widzielismy Cie głodnym albo spragnionym albo chorym albo
          > wwiezeiniu?". Na to odparł im Jezus "Cokolwiek zrobiliscie jednemu z tych braci
          > moich ,mniescie uczynili".

          Bardzo dobry przykład, właśnie o to mi chodzi:
          Pomaganie ludziom ale nie po to, żeby im pomóc, tylko po to, żeby się
          przypodobać Bogu.
          Ja szanuję bardziej ateistów, którzy pomagają ludziom, bo wiem, że nie
          robią tego po to, aby zbierać punkciki w promocji na zbawienie.

          > To tylko Twoje zdanie
          Oczywiście, że moje. Chyba nie oczekujesz, że będę tu głosił Twoje zdanie,
          albo kogoś innego?
          Mitologia to zbiór wierzeń.
          Chrześcijanie wierzą w to, co jest napisane w Biblii.
          Z definicji więc Biblia jest mitologią.
          • mala.mi74 Re: Fenomen wiary 13.12.05, 12:26
            nancyboy napisał:

            > > "Bo byłem glodny ,a dlaiscie mi jesc, bo byłem spragniony ,a daliscie mi
            > pic,
            > > bo byłem choruy, a odwiedziliscie mnie, bo byłem w wiezieniu a odwiedzili
            > scie
            > > nie", "Panie kiedy widzielismy Cie głodnym albo spragnionym albo chorym a
            > lbo
            > > wwiezeiniu?". Na to odparł im Jezus "Cokolwiek zrobiliscie jednemu z tych
            > braci
            > > moich ,mniescie uczynili".
            >
            > Bardzo dobry przykład, właśnie o to mi chodzi:
            > Pomaganie ludziom ale nie po to, żeby im pomóc, tylko po to, żeby się
            > przypodobać Bogu.
            > Ja szanuję bardziej ateistów, którzy pomagają ludziom, bo wiem, że nie
            > robią tego po to, aby zbierać punkciki w promocji na zbawienie.

            Miłosc to nie zbieranie punkcików.
            Przeczytaj sobie hymn o miłosci 1 Kor 1-13- tak chrzescijanin ma kochac.

            >
            > > To tylko Twoje zdanie
            > Oczywiście, że moje. Chyba nie oczekujesz, że będę tu głosił Twoje zdanie,
            > albo kogoś innego?
            > Mitologia to zbiór wierzeń.
            > Chrześcijanie wierzą w to, co jest napisane w Biblii.
            > Z definicji więc Biblia jest mitologią.

            Mity to cos co jest nieprawdą. A chrzescijanstwo nie jest nieprawda. Jesli jest-
            udowodnij.

            • nancyboy Re: Fenomen wiary 13.12.05, 12:32
              > tak chrzescijanin ma kochac.
              Dokładnie o to mi chodzi. "Ma" kochać. On nie "chce" kochać, on "ma" kochać, bo
              inaczej pójdzie do piekła.

              > Mity to cos co jest nieprawdą. A chrzescijanstwo nie jest nieprawda. Jesli jest
              > - udowodnij.
              Mitologia hebrajska np. w opisie stworzenia świata mija się z prawdą.
              • mala.mi74 Re: Fenomen wiary 13.12.05, 14:27
                nancyboy napisał:

                > > tak chrzescijanin ma kochac.
                > Dokładnie o to mi chodzi. "Ma" kochać. On nie "chce" kochać, on "ma" kochać,
                bo
                >
                > inaczej pójdzie do piekła.

                Chyba jestes bardzo młodym człowiekiem i miłośc kojarzy Ci sie wyłacznie z
                emocjami. Myslisz,że zonie zawsze chce się gotowac obiad, męzowi kupic kwiaty
                zonie,a rodzicom dziecko zaprowadzic do przedszkola? Oni musza to zrobic nawet
                jak im sie nie chce...
                Bo dojrzała miłośc to także obowiązki, nie tylko kierowanie sie wzruszeniami i
                uczuciami. Co nie znaczy,że Bóg nie daje pieknych pragnien milosci ,nawet
                miłosci do nieprzyjacioł , ktora jest tylko i wyłacznie darem Boga(nie jest
                naturalna dla człowieka)
                >
                > > Mity to cos co jest nieprawdą. A chrzescijanstwo nie jest nieprawda. Jesl
                > i jest
                > > - udowodnij.
                > Mitologia hebrajska np. w opisie stworzenia świata mija się z prawdą.

                Opis stworzenia człowieka swiata w Biblii jest opisem symbolicznym (jako jedyny
                w Biblii).Juz o tym pisalismy razem. Nie nudź...
                • mala.mi74 Re: Fenomen wiary 13.12.05, 14:34
                  mala.mi74 napisała:

                  > nancyboy napisał:
                  >
                  > > > tak chrzescijanin ma kochac.
                  > > Dokładnie o to mi chodzi. "Ma" kochać. On nie "chce" kochać, on "ma" koch
                  > ać,
                  > bo
                  > >
                  > > inaczej pójdzie do piekła.
                  Hmm..poza tym naprawde masz (nie obraź się) dziecinno -magiczne podejscie do
                  wiary. Piekło to odrzucenie Boga na wieki, a nie konsekwencja złych czynów.
                  Mozna cale życie grzeszyc (jak dobry łotr na krzyzu ,ktoremu Jezus wybaczył) i
                  pojsc do nieba, albo całe życie uwazac się za sprawiedliwego (jak faryzeusze)
                  i do nieba nie trafic. Wszytsko zalezy od pokory wobec Boga i miłosci do
                  Niego......wiec nie łudź sie,że dobre czyny Cię zbawia. Nie zbawia ,aby "nikt
                  sie nie chlubił z czynów" jak mawiał sw. Paweł apostoł.
                  Choc z drugiej strony jak powiedzial Jezus "kto nie kocha czlowieka, którego
                  widzi, jak może kochac Boga, którego nie widzi"?
                  Hmm...dziwie sie ludziom ,ktorzy odrzucaja Biblie.
                  To jest naprawdę Ksiega Madrości Życia.
                  • nancyboy Re: Fenomen wiary 13.12.05, 14:37
                    > Wszytsko zalezy od pokory wobec Boga i miłosci do Niego
                    No właśnie - miłowanie Boga bardziej niż człowieka. Powtarzam: niestety.
                    • mala.mi74 Re: Fenomen wiary 13.12.05, 16:24
                      nancyboy napisał:

                      > > Wszytsko zalezy od pokory wobec Boga i miłosci do Niego
                      > No właśnie - miłowanie Boga bardziej niż człowieka. Powtarzam: niestety.

                      nanc, Ty się chyba ze mnie nabijasz ,albo nie czytasz tego co pisze.

                      Dla chrzescijania miłosc do Boga i miłosc do czlowieka to jedno. Tych ,ktorzy
                      mówią ,że kochaja Boga,a nie kochaja jednoczesnie człowieka Jezus nazywa
                      klamcami.
                      • Gość: Ed Re: ????????????????????????? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.12.05, 20:37
                        mala.mi74 napisała:

                        > Dla chrzescijania miłosc do Boga i miłosc do czlowieka to jedno. ...
                        A czym jest milość do papieża? Papież Jan VIII (872-882) (rodowity rzymianin)
                        uchodzi za pierwszą ofiarę mordu, jakiego dokonano na papieżu. Trucizny wsypał
                        mu nadworny kapelan, a gdy nóż jeszcze nie pomógł, dobito go mlotkiem :((

                        > ... Tych ,ktorzy
                        > mówią ,że kochaja Boga,a nie kochaja jednoczesnie człowieka Jezus nazywa
                        > klamcami.

                        "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo
                        przyniosło owoce".
                        (święty Hieronim)

                        I kto tu jest kłamcą???
                • nancyboy Re: Fenomen wiary 13.12.05, 14:34
                  Zmieniasz temat. Mi chodziło o to słowo "ma".

                  > Opis stworzenia człowieka swiata w Biblii jest opisem symbolicznym
                  No więc teraz Ty powiedz: czy Genesis to prawda czy mitologia?
                  • mala.mi74 Re: Fenomen wiary 13.12.05, 16:22
                    nancyboy napisał:

                    > Zmieniasz temat. Mi chodziło o to słowo "ma".

                    ?

                    >
                    > > Opis stworzenia człowieka swiata w Biblii jest opisem symbolicznym
                    > No więc teraz Ty powiedz: czy Genesis to prawda czy mitologia?

                    Prawda choc ukryta pod symbolami. Gdyby opisac rzeczywisty tok stworzenia
                    swiata to Biblia pewnie miałaby ... ile miliardów tomów?
                    Widzisz róznice miedzy symbolem a mitem?
              • marcinlet Mity 13.12.05, 20:20
                nancyboy napisał:
                > > Mity to cos co jest nieprawdą. A chrzescijanstwo nie jest nieprawda. Jesl
                > i jest
                > > - udowodnij.
                > Mitologia hebrajska np. w opisie stworzenia świata mija się z prawdą
                Do mitów nie stosuje się pojęcie prawdy i nieprawdy w potocznym sensie, bo nie
                można ich odczytywać dosłownie, tylko symbolicznie. W każdym jest jakaś ukryta
                treść, a w zasadzie treści w liczbie mnogiej. Mity można nazwać "zbiorowymi
                snami".
                Opowieści biblijne tak jak inne mity czy baśnie, dzieła sztuki, literackie,
                filmy (np. pokazywany niedawno w TV horror "The Ring")są ekspresją naszych
                podświadomych popędów. Np. mit o Adamie i Ewie można rozumieć jako ekspresję
                edypalnych pragnień. Zerwanie i zjedzenie zakazanego owocu oznacza "zabicie"
                ojca i/lub "kazirodztwo" popełnione z matką. Brama do raju zostaje zablokowana
                mieczem symbolizującym kastrację. Owoce z drzewa to symbol kobiecych piersi
                (wygnanie z raju można więc też rozumieć jako odstawienie dziecka od piersi -
                źródła pokarmu). Rozmowa Ewy z wężem przedstawia odkrywanie tajemnic swego
                ciała przez dziewczynkę, napięcia z tym związane. Ukrywanie się Adama i Ewy
                przed Bogiem to chowanie się bawiącego się swymi genitaliami dziecka przed
                rodzicami (lęk przed kastracją).
                Zerwanie i zjedzenie zakazanego owocu to również zabójstwo ojca hordy
                pierwotnej (patrz Sigmund Freud "Totem i Tabu"). Drzewo poznania dobra i złego
                = ojciec.
                • Gość: scept89 Re: Mity i Freud IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 14.12.05, 06:21
                  > Do mitów nie stosuje się pojęcie prawdy i nieprawdy w potocznym sensie, bo nie
                  > można ich odczytywać dosłownie, tylko symbolicznie. W każdym jest jakaś ukryta
                  > treść, a w zasadzie treści w liczbie mnogiej. Mity można nazwać "zbiorowymi
                  > snami".

                  Po pierwsze nie obraz sie ale wydaje mi sie ze Ty snisz przynajmniej pozostala
                  czesc postu piszac.

                  Teoria snow Freud's jest niefalsyfikowalna. jesli pan F. twierdzil ze tykwa (czy
                  kazde puste naczynie) to symbol kobiecego organu a ja wydumam sobie ze naczynie
                  to ocean, symbol ewolucyjnie zakodowanej pamieci z czasow kiedy nasze praszczury
                  jeszcze na lad nie wyszly to mozemy do konca Wszechswiata "argumentami" sie
                  przerzucac. Radzilbym przyjac chcby minimalna dawke popperyzmu.

                  Symboliczna analiza Genesis mowi nam jedynie coz tam w mozgu analizatora
                  piszczy. Niestety, nie jest to logicznie harmonijna symfonia.

                  >Rozmowa Ewy z wężem przedstawia odkrywanie tajemnic swego
                  > ciała przez dziewczynkę, napięcia z tym związane.

                  Moze mnie w tym momencie wlasnie kora mozgowa opuscila, ale za przeproszeniem
                  jakie qurcze jest powiazanie "odkrywanie tajemnic swego ciała przez dziewczynkę"
                  z powstaniem Wszchswiata/ewolucja gatunkow na ziemi?

                  Podsumowujac: literacko mozna sobie i "Przygody Koziolka Matolka" (PKM)
                  analizowac, symboliki fallicznej w rogach doszukiwac, etc. PKM to jest literacka
                  fikcja i nawet najbardziej naciagana symbolika tejze z zasadami funcjonowania
                  promu kosmicznego nie ma nic wspolnego. Podobnie niezaleznie jaki symbol
                  wyciagnie sie z Genesis nie ma sie on nijak do tego co nam o formowaniu
                  Wszechswiata nie mowiac o biologi organizmow zywych. BTW, Genesis jest _mitem_:

                  "myths – stories that a particular culture believes to be true and that use the
                  supernatural to interpret natural events and to explain the nature of the
                  universe and humanity."
                  za en.wikipedia.org/wiki/Myth

                  • marcinlet Re: Mity i Freud 14.12.05, 10:40
                    Gość portalu: scept89 napisał(a):
                    > Teoria snow Freud's jest niefalsyfikowalna
                    No i co z tego? Taka już jej natura.

                    >Radzilbym przyjac chcby minimalna dawke popperyzmu.
                    Poglądy Poppera to zwykłe idealizowanie, nie mające nic wspólnego z
                    rzeczywistością. To raczej Freud stąpał twardo po ziemii, bo analizował
                    prawdziwych ludzi. Popper zaś filozofując w swoim gabinecie, chyba nigdy
                    osobiście nie widział jak pracują naukowcy.

                    > >Rozmowa Ewy z wężem przedstawia odkrywanie tajemnic swego
                    > > ciała przez dziewczynkę, napięcia z tym związane.
                    >
                    > Moze mnie w tym momencie wlasnie kora mozgowa opuscila, ale za przeproszeniem
                    > jakie qurcze jest powiazanie "odkrywanie tajemnic swego ciała przez
                    dziewczynkę
                    > "
                    > z powstaniem Wszchswiata/ewolucja gatunkow na ziemi?
                    A gdzie ja pisałem, że jest powiązanie? Mit o Adamie i Ewie można podfzielić na
                    wiele wątków, każdy z nich jest ekspresją, obrazem jakiś zepchniętych do
                    podświadomości przeżyć. Działają też cenzura ego, która zaciemnia wszystko,
                    dodaje jakieś urozmaicenia, dodatkowe wątki, żeby była jakaś w miarę logiczna
                    narracja itd. Genesis jest zbiorem różnych mitów, które same miały gdzieś swe
                    pierwowzory itd.

                    >Podobnie niezaleznie jaki symbol
                    > wyciagnie sie z Genesis nie ma sie on nijak do tego co nam o formowaniu
                    > Wszechswiata nie mowiac o biologi organizmow zywych.
                    Cóż, ja zawsze byłem przeciwnikiem literalnego, dosłownego odczytywania mitów.
                    Dla mnie to taki fundamentalizm tylko z przeciwnej strony.
      • vacia Re: Fenomen wiary 13.12.05, 14:56
        To naturalnie, że należy miłować Boga bardziej niż człowieka bo Bóg tez nas
        bardziej miłuje niz ludzie!
        Prosta zasada sprawiedliwości nakazuje odwzajemnienie dobrych uczuć.
        Jesli przyjrzysz się historii Zydów i przyjrzysz się współczesnym Żydom to
        zauważysz że Biblia jest księgą również historyczną a nie tylko księgą
        religijną i zasługuje na zaufanie co do zawartych tam treści.
    • quarantine Re: Fenomen wiary 13.12.05, 09:38
      Nie rozumiem, dlaczego katolicy wciąż dziwią się, że są ludzie, którzy do
      religii podchodzą w sposób racjonalny. Podejrzewam, że jest to najpoważniejszy
      problem polskiego kościoła katolickiego: ludzie myślący racjonalnie.
      Mówienie człowiekowi racjonalnie myślącemu, że Bóg jest miłością jest
      nieporozumieniem i robi więcej zamieszania, niż należałoby się spodziewać.
      Stwierdzenie: Bóg jest miłością jest zrozumiałe dla osób o wykształconej
      duchowości, posiadających jakiś (że tak to nazwę) kręgosłup religijny i to
      akurat katolicki. Szafowanie zwrotami własnie tego typu, chociażby na forum,
      wprowadza kompletny zamęt, a także pewnego rodzaju bunt: co to za bzdura. "Bóg
      jest miłością" jest stwierdzeniem posiadającym ogromną głębię, którą człowiek
      racjonalnie myślący (nie przyjmujący tego na wiarę) także jest w stanie pojąć.
      Co więcej, jest w stanie przyjąć ją człowiek innego wyznania. Ale forum nie
      jest do tego odpowiednim narzędziem. Mistycznej spuścizny chrześcijaństwa nie
      da się skwitować jednym zdaniem, dziwiąc się, że nikt tego nie rozumie.
      Myślę, że jeżeli katolicy nie otworzą się na innych ludzi, nie zaczną zuważać
      że ich Bóg może być dostępny w inny sposób, stracą wielu wyznawców.
      • mala.mi74 Re: Fenomen wiary 13.12.05, 10:43
        quarantine napisała:

        > Nie rozumiem, dlaczego katolicy wciąż dziwią się, że są ludzie, którzy do
        > religii podchodzą w sposób racjonalny. Podejrzewam, że jest to
        najpoważniejszy
        > problem polskiego kościoła katolickiego: ludzie myślący racjonalnie.
        > Mówienie człowiekowi racjonalnie myślącemu, że Bóg jest miłością jest
        > nieporozumieniem i robi więcej zamieszania, niż należałoby się spodziewać.
        > Stwierdzenie: Bóg jest miłością jest zrozumiałe dla osób o wykształconej
        > duchowości, posiadających jakiś (że tak to nazwę) kręgosłup religijny i to
        > akurat katolicki. Szafowanie zwrotami własnie tego typu, chociażby na forum,
        > wprowadza kompletny zamęt, a także pewnego rodzaju bunt: co to za
        bzdura. "Bóg
        > jest miłością" jest stwierdzeniem posiadającym ogromną głębię, którą człowiek
        > racjonalnie myślący (nie przyjmujący tego na wiarę) także jest w stanie
        pojąć.
        > Co więcej, jest w stanie przyjąć ją człowiek innego wyznania. Ale forum nie
        > jest do tego odpowiednim narzędziem. Mistycznej spuścizny chrześcijaństwa nie
        > da się skwitować jednym zdaniem, dziwiąc się, że nikt tego nie rozumie.
        > Myślę, że jeżeli katolicy nie otworzą się na innych ludzi, nie zaczną zuważać
        > że ich Bóg może być dostępny w inny sposób, stracą wielu wyznawców.

        jakich wyznawców??? tutaj gadamy z ateistami,a oni i tak sa poza Kościołem
        Poza tym co znaczy dla Ciebie "otworzą się"? Bardzom ciekawa....
        >
        • aktsieta Re: Fenomen wiary 13.12.05, 11:39
          mala.mi74 napisała:

          > quarantine napisała:
          >
          > > Nie rozumiem, dlaczego katolicy wciąż dziwią się, że są ludzie, którzy do
          >
          > > religii podchodzą w sposób racjonalny.

          Bo religia jest iracjonalna?
          • quarantine Re: Fenomen wiary 13.12.05, 14:39
            aktsieta napisała:

            > mala.mi74 napisała:
            >
            > > quarantine napisała:
            > >
            > > > Nie rozumiem, dlaczego katolicy wciąż dziwią się, że są ludzie, któ
            > rzy do
            > >
            > > > religii podchodzą w sposób racjonalny.
            >
            > Bo religia jest iracjonalna?
            -------------------------

            Każda religia zawiera element irracjonalny. W przypadku katolicyzmu są to
            dogmaty. Irracjonalny, to znaczy przyjmowany na wiarę, nie udowodniony za
            pomocą racjonalnych narzędzi, takich jak np. logika.
            >
            >
        • quarantine Re: Fenomen wiary 13.12.05, 14:36
          Twórca tego wątku nie wygląda na ateistę. Kilku innych rozmówców także.

          Otworzą, tzn. uznają pluralizm religijny, nie mylić z ekumenizmem.
          • vacia Re: Fenomen wiary 13.12.05, 14:46
            W tym wątku jaki założyłam abstrahowałam od różnych religii jakie są w Polsce i
            na świecie( również katolickiej) bo to tylko ludzie się dzielą na różne
            religie ale Bóg jest jeden i jest ponad tymi podziałami.
            Przykazanie miłości skierowane jest do wszystkich ludzi niezależnie od ich
            światopoglądu.
            • quarantine Re: Fenomen wiary 13.12.05, 14:52
              Chciałam zauważyć na marginesie, że z punktu widzenia niektórych religii, Bóg w
              ogóle nie istnieje.
    • crax A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 14:46
      To zjawisko stare jak świat. Przecież nieledwie od początku swego istnienia,
      ludzkośc interpretowała niezrozumiałe dla siebie zjawiska jako wynik działania
      sił nadprzyrodzonych. Słońce, Księzyc, pioruny, burze były przecież zjawiskami
      niepojętymi dla ówczesnego człowieka. Stąd przypisywał ich istnienie boskiej
      interwencji.
      Dzisiaj wielu ludzi tłumaczy rzeczy, których powstania nie rozumie, Bogu. Bądź
      bogom, zależnie od wyznawanej religii.
      A to, co uważasz za "Prawdę", droga Vaciu, dla innych być nią nie musi. I to
      nie jest żadna wymówka.

      Również pozdrawiam.
      • vacia Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 14:51
        Drogi Craxie ilu ludzi tyle poglądów ale obiektywna prawda jest jedna i ja nie
        pisałam o mojej prawdzie ale o objawionej przez Boga woli zawartej w Biblii.
        Zresztą gdybyś Ty na przykład był Bogiem to czy nie nakazałbyś ludziom aby sie
        wzajemnie miłowali i aby miłowali również Ciebie?
        Sama mądrość tego nakazu sugeruje jego boskie pochodzenie.
        • crax Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 14:55
          Problem w tym, że ty uważasz, że tzw. "prawda obiektywna" zawarta jest w
          Ewangelii, Starym i Nowym Testamencie. A ja w to nie wierzę. A przykazanie
          miłości nie jest mądrością tylko banałem, sloganem. Nikt zdrowy na umyśle
          przecież nie powie: "macie gardzić mną i sobą nawzajem", prawda? gdzie ty tu
          widzisz jakąś "mądrość"??
          • vacia Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 15:02
            Powiedzieć to wszystko można ale tu chodzi o zastosowanie w praktyce nakazu
            miłości.
            Właśnie uczynki miłości świadczą jak żywe jest oddziaływanie Słowa Bożego na
            ludzi mimo upływu tylu lat od ich zapisania..
            Ludzie którzy naśladują Jezusa są żywymi dowodami, żywymi świadkami REALNEGO
            istnienia Boga.
            Kiedy rozważasz problem istnienia lub nie istnienia Boga powinieneś wziąć pod
            uwagę że bardziej prawdopodobne jest jego istnienie a jeśli tak napewno Bóg w
            przeciągu wieków dawał ludziom jakieś znaki swojego istnienia, przekazywał im
            swoje myśli, swoją wolę i zapowiadał jakie ma zamiary.
            • crax Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 15:10
              vacia napisała:
              "Ludzie którzy naśladują Jezusa są żywymi dowodami, żywymi świadkami REALNEGO
              istnienia Boga."

              To jest wg ciebie DOWÓD???? No wybacz...

              "Kiedy rozważasz problem istnienia lub nie istnienia Boga powinieneś wziąć pod
              uwagę że bardziej prawdopodobne jest jego istnienie..."

              A mogę tego nie brać pod uwagę? To jest twoja SUBIEKTYWNA opinia. Ja po prostu
              w to nie wierzę. A twoje "dowody" nie są dowodami. Ty byś po prostu chciała,
              żeby tak było, ślepo w to wierzysz i nie przyjmujesz argumentów innych.
              • vacia Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 15:24
                Argumenty niewierzących dokładnie przestudiowałam choć dla osoby wierzącej
                jest to niezbyt przyjemne przeżycie ,właściwie bolesne nawet.
                Autentyczna wiara w Boga wymaga wysiłku ( trzeba wtedy przyjąć na siebie
                ograniczenia wynikające z przyjęcia wysokich norm moralnych danych przez
                Boga) ,jest trudniejąszą drogą niż kwestionowanie istnienia Boga ( i wolność
                moralna), niż sceptycyzm.
                Ale jeśli prawda jest trudniejszą droga czy dlatego z niej mamy rezygnować?
                • crax Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 15:47
                  A według mnie przyjęcie wiary w "Prawdę obiektywną" jest po tysiąckroć
                  łatwiejsze niż jej odrzucenie. Akceptacja ograniczeń i nakazów moralnych
                  narzucanych przez religię (w danym wypadku katolicką) oraz przestrzeganie ich
                  jest dla ciebie przyjemnością, nie wyrzeczeniem, gdyż wierzysz, iż w ten sposób
                  służysz swojemu umiłowanemu Bogu. Postrzeganie świata też masz ułatwione. Nie
                  zastanawiasz się nad pytaniem "dlaczego". Masz wyjaśnienie podane na
                  tacy: "bezpośredni sprawcą Istnienia jest Stwórca". Nad niczym nie musisz się
                  zastanawiać. Jesteś na swój sposób szczęśliwa. W odróżnieniu ode mnie, gdyż
                  bardzo często mówię sobie: "Wiem, że nic nie wiem".
                  A jeśli ateizm jest trudniejszą droga czy dlatego z niej mamy rezygnować?
                  • vacia Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 15:56
                    crax napisał:

                    > Akceptacja ograniczeń i nakazów moralnych
                    > narzucanych przez religię (w danym wypadku katolicką) oraz przestrzeganie ich
                    > jest dla ciebie przyjemnością, nie wyrzeczeniem, gdyż wierzysz, iż w ten
                    sposób> służysz swojemu umiłowanemu Bogu.

                    Akurat w moim przypadku chodzi nie o religię katolicką bo należę do
                    mniejszościowego wyznania w Posce o większych wymaganiach wobec wierzących.
                    Ale faktycznie podporządkowanie się przykaqzaniom jest przyjemne bo są one
                    mądre.
                    Pozatym ja tez wiem że bardzo mało wiem :-)



                    Postrzeganie świata też masz ułatwione. Nie
                    > zastanawiasz się nad pytaniem "dlaczego". Masz wyjaśnienie podane na
                    > tacy: "bezpośredni sprawcą Istnienia jest Stwórca". Nad niczym nie musisz się
                    > zastanawiać. Jesteś na swój sposób szczęśliwa. W odróżnieniu ode mnie, gdyż
                    > bardzo często mówię sobie: "Wiem, że nic nie wiem".
                    > A jeśli ateizm jest trudniejszą droga czy dlatego z niej mamy rezygnować?
                • marcinlet Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 19:31
                  vacia napisała:

                  > Argumenty niewierzących dokładnie przestudiowałam choć dla osoby wierzącej
                  > jest to niezbyt przyjemne przeżycie ,właściwie bolesne nawet.
                  A to czemu? Czyżby do głosu dochodziły jakieś nieuświadamiane czynniki? Dla
                  mnie jako ateisty studiowanie argumentów na istnienie Boga nigdy nie było
                  traumatycznym przeżyciem.

                  • vacia Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 20:12
                    Czytanie argumentów ateistów jest przykrym przeżyciem dla wierzącego, bo
                    wierzący jako kochający Boga smuci się,że jest ktoś kto odrzuca istnienie Boga
                    lub co dużo częśćiej się zdarza -że ktoś krytykuje Boga bezpodstawnie (tylko
                    ciekawe czemu krytykuje ,skoro w niego nie wierzy).
                    Pozatym wiara w Boga to nie coś z czym się rodzimy, wiarę w Boga budujemy z
                    mozołem i jest to dla nas niezwykle cenna wartość, wchodząć w dyskusje z
                    ateistami narażamy swoją wiarę na jakieś uszczerbki, które potem musimy znowu
                    odbudowywać ale czego się nie robi z miłości do ateistów :-)
                    • marcinlet Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 20:43
                      vacia napisała:

                      > Czytanie argumentów ateistów jest przykrym przeżyciem dla wierzącego, bo
                      > wierzący jako kochający Boga smuci się,że jest ktoś kto odrzuca istnienie Boga
                      To dosyć infantylne podejście. Ja też byłem smutny gdy dowiedziałem się, że
                      prezenty na Gwiazdkę kupują rodzice, a nie Święty Mikołaj.

                      > Pozatym wiara w Boga to nie coś z czym się rodzimy, wiarę w Boga budujemy z
                      > mozołem i jest to dla nas niezwykle cenna wartość, wchodząć w dyskusje z
                      > ateistami narażamy swoją wiarę na jakieś uszczerbki, które potem musimy znowu
                      > odbudowywać ale czego się nie robi z miłości do ateistów :-)
                      A ja jako ateista sobie nie życzę, żebyś mnie kochała. Nie bądźcie tacy
                      natrętni z tą waszą "miłością bliźniego".
        • nancyboy Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 15:02
          > gdybyś Ty na przykład był Bogiem to czy nie nakazałbyś ludziom aby sie
          > wzajemnie miłowali
          Pewnie tak.

          > i aby miłowali również Ciebie?
          Gdybym nie miał kompleksów, to tego bym nie przykazywał.
          • vacia Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 15:07
            nancyboy napisał:

            > > gdybyś Ty na przykład był Bogiem to czy nie nakazałbyś ludziom aby sie
            > > wzajemnie miłowali
            > Pewnie tak.
            >
            > > i aby miłowali również Ciebie?
            > Gdybym nie miał kompleksów, to tego bym nie przykazywał.

            Kompleksy są naszą wyłącznie domeną.
            Dlaczego Ojciec wszystkiego nie miałby oczekiwać miłości?
            Nasi rodzice oczekują od nas miłości i my jako rodzice chcielibyśmy być
            kochani przez swoje dzieci, to tym bardziej Bóg którego można przyrównać do
            ziemskich rodziców, pragnie być przez nas kochany.
            • nancyboy Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 15:10
              Pragnie a przykazuje to chyba jednak różnica, nie?
              Nie można komuś kazać się kochać.
              • vacia Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 15:18
                Miłość to stan emocjonalny ale wypływający z poznawania.
                Kiedy poznajesz fascynującą osobę, która Ciebie zachwyca to miłość jest rodzi
                się spontanicznie.
                POznawanie Boga jest fascynującym przeżyciem zarówno intelektualnym jak i
                emocjonalnym a poznajemy Boga obserwując to co stworzył a także czytając Biblię
                która jest listem od niego.
                • nancyboy Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 15:29
                  > Miłość to stan emocjonalny ale wypływający z poznawania (fascynującej osoby).
                  > poznajemy Boga obserwując to co stworzył
                  1. W takim razie po co przykazanie miłowania Boga z całych sił? Skoro to niby
                  takie spontaniczne?
                  2. A co, jeśli ktoś poznaje Boga poprzez to co on stworzył (np. poprzez chroby,
                  śmierć, zjadanie jednych gatunków przez drugie...) i wcale mu się to nie podoba?
                  Wtedy nie pokocha go spontanicznie, a jednak musi, bo jest przykazanie.
                  3. Można kochać też wtedy, gdy ktoś nas nie zachwyca, np. miłość rodzica do
                  dziecka ma niewiele wspólnego z tym, czy to dziecko jest fascynujące czy nie.
                  • vacia Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 15:38
                    Pewnie,że można kochać kogoś kto nas nie zachwyca.
                    W pewnym stopniu musimy kochać.
                    Człowiek został stworzony do miłości i najlepiej się w tym stanie czuje.
                    Nie znam człowieka który nie potrzebuje miłości.
                    Ja wszystkiego nie wiem na ten temat ale zawsze chciałam autentycznie kochać
                    Boga i ludzi i zauważyłąm że z czasem to uczucie we mnie staje się coraz
                    bardziej wyraźne i autentyczne.

      • Gość: chochlik Re: A czy wiara jest "fenomenem"? IP: *.lublin.mm.pl 13.12.05, 15:08
        crax napisał:

        > To zjawisko stare jak świat. Przecież nieledwie od początku swego istnienia,
        > ludzkośc interpretowała niezrozumiałe dla siebie zjawiska jako wynik
        działania
        > sił nadprzyrodzonych. Słońce, Księzyc, pioruny, burze były przecież
        zjawiskami
        > niepojętymi dla ówczesnego człowieka. Stąd przypisywał ich istnienie boskiej
        > interwencji.
        > Dzisiaj wielu ludzi tłumaczy rzeczy, których powstania nie rozumie, Bogu.
        Bądź
        > bogom, zależnie od wyznawanej religii.
        > A to, co uważasz za "Prawdę", droga Vaciu, dla innych być nią nie musi. I to
        > nie jest żadna wymówka.
        >
        ...............
        Prawda stara jak świat. Dociekliwi, aktywni i pracowici starają się poznać
        prawdę i ja zrozumieć, a drugim, biernym (intelektualnie leniwym) wystarcza
        prymitywna wiara przekazywana tradycyjnie z pokolenia na pokolenie
        Postep we wszelkich dziedzinach zawdzięczamy dociekliwym i pracowitym i
        umiejącym wytłomaczyć skutki przyczynami.
        • mala.mi74 Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 16:49
          Jakos postep drogi chochliku zawdzięczasz wielu głebokow wierzacym ludziom-
          znajdź sobie na forum watek "nauka,naukowcy a wiara"- okolo miesiaca temu go
          zlozyłam.
          Brak wiary jest wygodniejszy-czlowiek ustala sobie własny kodeks moralny,a
          często po prostu kieruje sie samymi namietnosaciami i uczuciami w zyciu w
          stylu "robta co chceta", nie ma żadnych hamulcow w pewnych sytuacjach
          życiowych, czesto jest bardzo slaby psychicznie (zycie bez wiary rodzi lęki) ,
          wiec nie ma źródła wzmocnienia, siły, dlatego zyje wg własnego widzi-misie ...i
          tak kólko się zamyka.
          Wiara to coś glebiej niż wiedza, wiara wiedzy nie odrzuca ,ale schodzi w
          jej "głąb", szuka dalej, nie poprzestaje na czyms co jest powierzchowne.
          czlowiek wierzący głebiej mysli, odwazniej szuka. Oczywiscie mozna
          tez "wierzyc" bezmyslnie, ale czy to jest wtedy wiara? Moim zdaniem nie- to
          wtedy tylko kultura i bezmyslna czesto tradycja. Dletego wielu na tym forum
          tego nie rozumie-ich uczono w domach bezmyslnej tradycji religijnej ,a nie
          zywej wiary opartej na relacji z Bogiem....
          • po_godzinach Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 16:53
            Postęp zawdzięczasz, mała, różnym ludziom - i nie ma znaczenia, czy to ci się
            podoba, czy nie.

            "Dletego wielu na tym forum
            > tego nie rozumie"

            To się zgadza - podobnie, jak to, że ty wielu rzeczy nie rozumiesz.

            • mala.mi74 Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 17:01
              po_godzinach napisała:

              > Postęp zawdzięczasz, mała, różnym ludziom - i nie ma znaczenia, czy to ci się
              > podoba, czy nie.

              jakoś tak kiepsko Wam poszło w wymienianiu autorytetow wsrod ateistów...
              zreszta ateizm to wynalazek wspolczesnosci (bynajmniej tak masowo) i to
              wynalazek na wymarciu. Świat ludzi bez-bożnych raczej pojdzie w stronę
              neopoganstwa, bo jednak czlowiek odrzucając religie odrzuca własna nature

              >
              > "Dletego wielu na tym forum
              > > tego nie rozumie"
              >
              > To się zgadza - podobnie, jak to, że ty wielu rzeczy nie rozumiesz.

              Chodziło mi dokladnie o wiare i tradycje katolicką(bo taka przewaza w naszym
              kraju). I mysle,że duzo wiecej w tej sprawie rozumie wierzacy ktory niegdys był
              niewierzacy niż ktos niewierzacy kto nawet nie wie co to wiara...

              Trafiłam w czuły punkt???;)
              >
              • po_godzinach umiesz tez pisać na temat? 13.12.05, 17:07
                • mala.mi74 Re: umiesz tez pisać na temat? 13.12.05, 18:21
                  Za trudno dla Ciebie napisałam?
                  Czego nie rozumiesz? Co chcesz wiedziec?
                  Bo Twoj ostatni post byl w stylu "nic nie wiesz i nic nie rozmumiesz" czyli o
                  niczym.
                  • po_godzinach Re: umiesz tez pisać na temat? 13.12.05, 18:23
                    No dobra, mała - dajmy spokój, juz się nie irytuj: oznajmniam koniec mojej z
                    toba rozmowy).
                    • mala.mi74 Re: umiesz tez pisać na temat? 13.12.05, 18:26
                      po_godzinach napisała:

                      > No dobra, mała - dajmy spokój, juz się nie irytuj: oznajmniam koniec mojej z
                      > toba rozmowy).

                      Nie irytuje się, wole gadac o konkretach, a słucham samych emocjonalnych
                      zarzutow zreszta w kólko macieju tych samych
                      To nudne ,naprawde.
                      • edico Re: a umiesz konkretnie odpowiadać na temat? 13.12.05, 21:00
                        A na które z tych zarzutów odpowiedziałaś jakimś konkretem nie serwując się
                        ucieczką od zajętego stanowiska bądź dyskusji typu ad rem :))
              • po_godzinach Re: A czy wiara jest "fenomenem"? 13.12.05, 17:08
                "Trafiłam w czuły punkt???;)"

                Nie masz na to najmniejszych szans.
              • po_godzinach poza tym 13.12.05, 17:11
                naucz się prawidłowo używac słowa "bynajmniej"
                • mala.mi74 Re: poza tym 13.12.05, 18:20
                  po_godzinach napisała:

                  > naucz się prawidłowo używac słowa "bynajmniej"

                  no tak ..to już sa "argumenty" tych co nie potrafia znaleźc żadnych
                  argumentów...
                  • po_godzinach Re: poza tym 13.12.05, 18:21
                    To nie argument,to tylko dobra rada.

                    Taka na marginesie - ale przyda ci się.
                    • mala.mi74 Re: poza tym 13.12.05, 18:24
                      po_godzinach napisała:

                      > To nie argument,to tylko dobra rada.
                      >
                      > Taka na marginesie - ale przyda ci się.

                      dziekuje bardzo, ale chyba nie, literowki mi się przytrafiaja z braku czasu na
                      pisanie, gramatyka i styl tego co pisze tez może byc rózny z powodow tychze
                      samych,
                      dlatego wole rozmawiac (jak juz) o czyms konkretnym niz przepychac sie o nic,
                      szkoda czasu

                      To tak na marginiesie...
                      • po_godzinach Mylisz się. 13.12.05, 18:35
                        napisałaś
                        "ateizm to wynalazek wspolczesnosci (bynajmniej tak masowo)"

                        Chciałam ci tylko zwrócic uwagę, ze niewłaściwie używasz słowa "bynajmniej"

                        Radzę sprawdzić w słowniku.

                        Trudno rozmawiac o czymś bardziej konkretnym).
                        • mala.mi74 Re: W czym? 13.12.05, 19:04
                          po_godzinach napisała:

                          > napisałaś
                          > "ateizm to wynalazek wspolczesnosci (bynajmniej tak masowo)"
                          >
                          > Chciałam ci tylko zwrócic uwagę, ze niewłaściwie używasz słowa "bynajmniej"
                          >
                          > Radzę sprawdzić w słowniku.
                          >
                          > Trudno rozmawiac o czymś bardziej konkretnym).

                          Ok, zastapmy bynajmniej słowem przynajmniej.
                          Rzeczywiscie rozmowa o ortografii jest czyms bardzo konkretnym. Tyle,że ja
                          jestem z zawodu inzynierem ,wiec nie bede autorytarnie szarżowac w kierunku
                          polonistyki.
                          Ale ten watek nie jest o ortografii.......;)
                          • po_godzinach uwaga nie dotyczy bynajmniej ortografii, 13.12.05, 19:09
                            tylko semantyki, która zajmuje się badaniem znaczenia słów.

                            Nawet inzynierowi deczko wiedzy z języka ojczystego nie zawadzi.
                            • mala.mi74 Re: uwaga nie dotyczy bynajmniej ortografii, 13.12.05, 19:12
                              po_godzinach napisała:

                              > tylko semantyki, która zajmuje się badaniem znaczenia słów.
                              >
                              > Nawet inzynierowi deczko wiedzy z języka ojczystego nie zawadzi.

                              Zgadzam sie. A z kims kto chce gadac o religii deczko wiedzy na ten temat tez
                              by się zdalo! wtedy nie trzeba by sie poslugiwac w rozmowie NA TEMAT WIARY
                              takimi ...tanimi numerkami..;)
                              • po_godzinach Re: uwaga nie dotyczy bynajmniej ortografii, 13.12.05, 19:24
                                Czy ja z Tobą rozmawiam na temat wiary?

                                A gdzie?
                              • Gość: Pozdrawiam mi 74 po godzinach"cehuje"zawracanie kota ogonem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.12.05, 19:33
                                Oraz pouczanie gramatyczno-interpunkcyjne innych kiedy brakuje jej rzeczowych
                                argumentow.Zapytaj sie jej jak sie pisze "cecha" bo napisala kiedys przez "h".
                                • po_godzinach Sky, piszemy "cechuje"). 13.12.05, 19:52
                                  • Gość: Nareszcie Maryska w koncu cie nauczylam pisac, podziekuj IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.12.05, 20:08
    • Gość: Ed Re: Feromon wiary IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.12.05, 05:41
      Pierwsi chrześcijanie starali się pozostawać w pokoju z otoczeniem i na ogół
      unikali ostentacji czy nadgorliwości. Przyjmowali zwyczaje powszechnie wokół
      przyjęte, tym bardziej że życie "w świecie" było też okazją do świadectwa
      chrześcijańskiego (1 Kor 9,20-22).
      Czy katolikom coś z tego zostało?

      Jeshua nie żądał wyrzeczenia się wszelkiego majątku: dobrowolne ubóstwo jest
      raczej radą skierowaną do wybranych. Nie odmawiał bynajmniej przyjaźni ludziom
      bogatym i z wyższych sfer: ich majątek może służyć dobrym celom (por. też 1
      List do Tymoteusza 6,17-19).
      Jakim celom zatem ma służyć gromadzenie majętku i wszelkiego rodzaju dóbr
      materialnych przez organizacje kościelne, skoro koszty własne Caritas sięgają
      80% uzyskiwanych dochodów? Na co więc idą pieniądze z dotacji i wszelkiego
      rodzaju "jałmużny"?
      Metoda działania tożsama ze zbiórką 500 tys zł zebranych przez abp Damiana
      Zimonia na głodujących murzynów, którzy od chwili zebrania tych pieniędzy przed
      dwoma laty do dnia dzisiejszego nie mogą doczekać się ani tych pieniędzy, ani
      innej pomocy. Być może, że znalezienie adresu głodujących murzynów dla abp
      Zimonia stanowi aż tak katorżniczą robotę :-((. Ale żeby w tak miłującej się
      rodzinie wiernych nikt nie wyraził żadnej chęci przyjścia z pomocą swemu
      arcypastwżowi? :-)).

      Św. Paweł pisze: Kto nie chce pracować, niech też nie je. (...) Niektórzy z was
      postępują wbrew porządkowi, wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami
      niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie
      Chrystusie, aby pracując ze spokojem własnym chleb jedli (2 List do
      Tesaloniczan 3,10-12). Zachęcam was (...) aby spełniać własne obowiązki i
      pracować własnymi rękami (1 List do Tesaloniczan 4,11).

      Do tego wszystkiego dołóżmy jeszcze symboliczny język Apokalipsy św. Jana
      sprawiający, że obrazy te nie odnoszą się tylko do rzeczywistości historycznej
      końca I wieku. Zawarte jest w nich także - nazwijmy to - "przeczuciem"
      przyszłych prześladowań i przyszłych nieprawych "Rzymów" i "Babilonów",
      domagających się kultu (Moskwy i Berlina... hi).

      Tego rodzaju instytucjom niby noszącym jakieś wyimaginowane ukojenia należy się
      po prostu bezwzględne cięcie nie wyłączając cesarskiego ;o((
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka