werty126
02.02.06, 21:41
Jak większość społeczeństwa przeżywam chorzowską tragedię i współczuję
ofiarom i ich rodzinom. W dzisiejszych relacjach dot. dramatów ludzkich moją
uwagę zwróciła sytuacja z przedszkola, gdzie dzieci rysują obrazki dla Tomka,
gdzie dzieci uczestniczą w uroczystościach pogrzebowych, gdzie, chcą czy nie,
dorośli włączają 5-6 latki w swoje dramaty. Mówimy dużo o tym, że ranni oraz
ich rodziny, rodziny zabitych i uczestnicy akcji ratunkowej potrzebują pomocy
psychologów. A czy ktoś pomyślał, jak takie przezycia odbiją się na psychice
dzieci?
Wiem, nie da się przemilczeć i udawać wobec dzieci, że nic się nie stało, bo
stało się zbyt wiele, ale- czy dorośli, w tym wypadku nauczyciele,
wychowawczynie w przedszkolu, nie powinni kontrolować sytuacji? Nasze dzieci
są bardzo słabe psychicznie, jeszcze zaznają w życiu wiele przykrości, musimy
je włączać w ogólnonarodową żałobę?