Dodaj do ulubionych

Dziecko - misja społeczna

27.03.06, 10:15
Chciałabym Was zapytać o zdanie w tej sprawie. Sama jeszcze nie mam dzieci,
ale mogę je mieć, więc interesuję się różnymi aspektami rodzicielstwa.
Napotkałam to określenie w którymś w wątków na tym forum. Jestem niejako "po
tej drugiej stronie" barykady, tzn. jestem JESZCZE bezdzietna i - niestety -
istnieje pewne prawdopodobieństwo, że może tak już pozostać. Dlatego bardzo
poruszają mnie sugestie, że brak rodzicielstwa może zubożać, nie tylko w
sensie duchowym, ale i tym bardziej prozaicznym.
Twierdzenia typu "to te dzieci będą pracować na Wasze emerytury" słyszane są
często. Wydaje mi się, że nie jest to takie bezpośrednie przełożenie, ale
jakiś wpływ liczebności populacji na jej dobrobyt istnieje. Nawet gdyby
emerytury całkowicie "uniezależniły się" od ZUS-u, pozostaje kwestia
inwestycji np. publicznych, które żywią się podatkami, zależnymi jednak od
liczby podatników. Potrafię też sobie wyobrazić inne wydatki, o które trudno
w mało liczebnych krajach. W związku z tym argument o "misji społecznej
rodzicielstwa" (aspekt ekonomiczny) da się po części obronić. Przychodzą mi
też na myśl korzyści - bo ja wiem - socjologiczne typu rodzina jako źródło
idei dobrego współżycia międzyludzkiego, walki z egoizmem, tolerancji itd.
Słyszałam też o czymś takim, że w starzejących się społeczeństwach następuje
też odpowiednia zmiana "psychiczna", np. w popieranych wartościach, mniejszej
otwartości na "nowe", stylu postępowania (np. mniej odważny, mniej
energiczny, bardziej zachowawczy)...
Czekam na opinie, zwłaszcza socjologów i ekonomistów.
Obserwuj wątek
    • baltazarus Re: Dziecko - misja społeczna 27.03.06, 10:22
      Z punktu widzenia ekonomicznego wzrost demograficzny jest korzystny. Dzieci to
      inwestycja - budownictwo (jak tak dalej pójdzie to nowe budynki nie będą prawie
      potrzebne, zabraknie mieszkańców), edukacja i wszelkie inne dziedziny.
      A jeśli chodzi o ZUS, który za parę lat wreszcie upadnie, to żyjemy w chorym
      systemie. W normalnym każdy płaciłby za siebie i to jeśli chce, a nie pracował
      pod przymusem na innych.
    • apja Re: Dziecko - misja społeczna 27.03.06, 10:32
      Dzieci rodzimy głównie dla siebie a nie dla misji społecznej.
      Bez przesady.
      • apja Re: Dziecko - misja społeczna 27.03.06, 10:32
        I pisałam to tez jako ekonomista.
        • Gość: wiu1 Re: Dziecko - misja społeczna IP: 80.50.69.* 27.03.06, 11:26
          Apjo,

          Wiem, nie było moim zamiarem wpadanie we wzniosłe tony. Chciałam tylko
          spokojnie rozważyć coś, co gdzieś usłyszałam, a co przykuło moją uwagę, bo
          zauważyłam, że w niektórych (czasem i we mnie) wzbudza to kontrowersje.

          Wiadomo, że sam fakt posiadania dziecka nie wnosi automatycznie "na ołtarze".
          Zastanawiam się raczej, czy istotnie rodzice są "uprawnieni" do postawy
          roszczeniowej (i postarajmy się nie odczytywać tego przymiotnika tak
          negatywnie).
          • Gość: Kasia Re: Dziecko - misja społeczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 14:04
            "Postawa roszczeniowa" rodziców, a właściwie matek wynika obecnie z dość
            trudnej ich sytuacji nie tylko na rynku pracy, choć, jest to temat najczęściej
            podnoszony. Sytuacja kobiety - matki na rynku prawnym, wbrew pozorom, także
            jest bardzo trudna. Wynika to z egzekwowalności prawa jako takiego. Obracam się
            w kręgu kobiet, których życie nie jest usłane różami i to co rzuca się w oczy
            to tak naprawdę ich bardzo trudna sytuacja prawna i ekonomiczna. Sądzę, że
            coraz głośniejsze domaganie się ochrony matki i rodziny wynika z wielu lat
            praktycznych zaniedbań. Teoria poszła do przodu, a praktyka stoi w miejscu, co
            tworzy dysonans.
    • Gość: vika Re: Dziecko - misja społeczna IP: 217.11.141.* 27.03.06, 11:34
      Ja także jeszcze jestem bezdzietna. Pracuję w firmie w warszawie.
      Muszę powiedzieć, że jak chodzi o macierzyństwo to czuję się zaszczuta w pracy.
      Najgorszy jest polski szef. Ja już z jego strony takie wypowiedzi słyszałam na
      ten temat, że odnoszę wyrażenie, że kobieta-pracownik, która rodzi dziecko
      nawet jeśli ma dla niego pełną opiekę niania-dziadkowie, to wróg numer jeden
      firmy. Boję się, że jak bym zaszła w ciążę to zostanę wyrzucona na zbity pysk
      prędzej czy później.
      Najgorsza u polskich cwaniaczków jest ta świadomość całkowitej bezkarności
      wynikająca z przekonania o całkowitej nieskuteczności apartu prawnego naszego
      kraju.
      I jak kobieta ma rodzić jeśli ma świadomość, że zostanie wyrzucana na śmietnik
      jak tylko zostanie matką? A nie każdy facet zarabia tyle, żeby kobieta mogła
      nie pracować.
      • Gość: wiu1 Re: Dziecko - misja społeczna IP: 80.50.69.* 27.03.06, 11:47
        Viko,

        Moim zdaniem w sprawie macierzyństwa pracownicy potrzebna jest spora doza
        rozsądku i wyrozumiałości a ostateczne rozstrzygnięcie sprawy powinno nastapić
        po spokojnej rozmowie, przy dobrym zrozumieniu tejże przez obie strony... Tylko
        nie każdy szef i nie każda pracownica ma taką klasę. No i w tym jest cały
        ambaras, żeby dwoje chciało naraz...

        Czy ktoś znający sprawę mógły się wypowiedzieć na temat "przydatność matki w
        pracy"?
        • Gość: viki Re: Dziecko - misja społeczna IP: 217.11.141.* 27.03.06, 16:30
          Tak klasa jest tu rzeczą podstawową ;->
          Oczywiście gdybym zaszła w ciążę to taką rozmowę bym odbyła.
          Nie jestem jednak pewna czy w rozmowach z takimi cwaniakami tego typu rozmowy
          mogą coś dać. Pewnie bym usłyszała pare wodolejskich, dyplomatycznych zdań, a
          co by chcieli zrobić to by zrobili.
        • madzenta1 Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 13:03
          "przydatność matki w pracy"... Owszem, ale tylko wtedy gdy praca jest związana
          z dziećmi itp. niestety :( dobrze jest byś matką gdy się jest nauczycielką,
          dobrze jest być matką gdy się jest lekarzem itd. Może tedy jest nam łatwiej
          zrozumieć innych ale jeśli chodzi o prace nie związane z tym w żaden sposób to
          raczej trudno mi tu zauważyć jakąś przydatność... Sama jestem matką,
          pracownikiem i też socjologiem. Temat szalenie ciekawy i można by pisać o tym w
          nieskończoność, ale lepiej może czasem nie poruszać drażliwych tematów, bo
          jeden zrozumie podtekst inny się obruszy.
          A co do "klasy" pracodawcy czy pracownika to też temat rzeka. Sama chciałam
          załatwić swoją sprawę powrotu do pracy po urlopie macierzyńskim jak najlepiej.
          Mało tego wydawało mi się, że to będzie proste, bo szefem jest kobieta i to
          matka. A okazało się jednak, że w pracy nie ma sentymentów a już na pewno
          żadnych przywilejów z tego tytułu. Aby nie doprowadzać do konfliktów musiałam
          zrezygnować z bycia z dzieckiem w pierwszym najważniejszym roku jego życia
          tylko, dlatego że moja szefowa nie potrafi zorganizować sobie pracy, mimo, że
          wcześniej mówiła inaczej, deklarowała inne poglądy itd. Dodam, że sama zarówno
          z pierwszym jak i z drugim dzieckiem siedziała po 3 lata z dziećmi w domu, więc
          razem 6 lat a ja tylko 6 miesięcy. Niedługo będzie rok jak wróciłam do pracy i
          nie wzięłam ani jednego L4 na dziecko radziłam sobie z tym problemem inaczej. I
          uważam, że całe te historie z nie zatrudnianiem młodych dziewczyn, mężatek itd.
          Ze względów na ciąże, dzieci to jedna wielka propaganda ze strony pracodawców,
          którzy wykorzystując dobę bezrobocia by nieco powybrzydzać.
          Pozdrawiam
        • Gość: Kasia Re: Dziecko - misja społeczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 14:18
          Jestem pracodawcą, mamą dwójki dzieci i byłam także pracownikiem. Szczerze
          powiem, że podstawowym kryterium doboru pracownika, jakim się ostatnio
          kierowałam, była, poza wiedzą, właśnie posiadanie rodziny. Przy czym plusem
          było u kandydatki to, że ma 4 dzieci, ponieważ taka osoba z definicji musi być
          dobrze zorganizowana, nie boi się pracy i ta praca jest jej potrzebna, więc
          będzie podchodziła do niej odpowiedzialnie. Oczywiście nie znaczy to, że ktoś
          bezdzietny jest z definicji nieodpowiedzialny. Obecnie mam cztery pracownice, z
          których jedna w trakcie pracy u mnie wyszła za mąż, urodziła najpierw jedno
          dziecko, wróciła do pracy i potem urodziła kolejne i znów do pracy wróciła i
          pracuje nadal. Druga pani ma jednego syna, trzecia ma 4 dzieci, ale pracuje u
          nas najkrócej. Czwarta właśnie planuje drugie dziecko o czym wiem już od
          jakiegoś czasui, no cóż, skomplikuje to odrobinę nasz rytm pracy, ale dzieci
          kobieta , jeśli chce, to mieć powinna, więc jakoś damy radę. A kiedy już wróci
          do pracy to przywitamy ją z otwartymi rękami, bo to naprawdę wartościowy
          pracownik :)
          Jako pracownik byłam w ciąży. Całą ciążę pracowałam i nie byłam traktowana
          ulgowo. Kiedy musiałam zrobić USG umówiłam się na możliwie najpóźniejszą
          godzinę. Niestety było to na tyle wcześnie, że musiałam wyjść z pracy
          punktualnie (nie zostając po godzinach). Takie moje zachowanie wywołało w moim
          szefie natychmiastową wizytę w kadrach po to tylko, aby dowiedzieć się, czy za
          coś takiego mogę zostać zwolniona z pracy :) Cóż, takie zachowania są częste i
          choć istnieją pracodawcy uczciwi, to istnieje także spora grupa takich, którzy
          szybko pozbywają się młodej mamy, "bo to są same kłopoty".
          • madzenta1 Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 14:36
            to miłe co piszesz :) fajnie, że są jeszcze takie kobiety -szefowe ja Ty.
            Ja niesety nie mam tego szczęścia lecz mimo to i tak nei czuję że zwalnia mnie
            to z obowiązku bycia dobrym pracownikiem. Podobnie jak Ty, przez całą ciążę
            pracowałam i nie wykorzystywałam przywilejów mi przysługujących. Może też
            dzięki temu szefowa chwytała się wszelkich sposbów aby mnie zciągnąć jak
            najszybciej z powrotem. Ale smutny jest tylko sam sposób oraz z góry zakładane
            podejrzenia, że pewno będą "same kłopoty". Ale z Twoej wypowiedzi mogę chyba
            wnisokować, że widocznie jakim się było kiedyś pracownikiem takim też się jest
            szefem i osądza się swych pracownaików swoją miarą. Ty masz zdrowe podejście do
            pracy i życia. Czego można pogratulować.
            Pozdrawiam.
            • Gość: Kasia Re: Dziecko - misja społeczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 14:48
              W moim przypadku niestety szef zwolnił mnie jak tylko wróciłam właśnie
              twierdząc, że teraz to już będą ze mną same kłopoty. Nie ważne przy tym było,
              że przed ciążą i w jej trakcie byłam dobrym pracownikiem. A co do bycia
              pracodawcą to mam wrażenie, że ta pozycja wymaga ogromnego poczucia
              odpowiedzialności za praconika i to jest chyba podstawowym problemem. Ludzie
              nie zdają sobie sprawy, że zatrudniając kogoś automatycznie staję się
              odpowiedzialna, przynajmniej w części, za jakość życia tej osoby, za jej
              komfort psychiczny i poczucie bezpieczeństwa.
              • madzenta1 Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 15:00
                "Ludzie nie zdają sobie sprawy, że zatrudniając kogoś automatycznie staję się
                odpowiedzialna, przynajmniej w części, za jakość życia tej osoby, za jej
                komfort psychiczny i poczucie bezpieczeństwa."

                Pięknie to ujęłaś... fajnie, że jeszcze na tym świecie mądre babki/szefowe z
                klasą!
                Wiesz, ja mam też taki swój pogląd, że pracownik i pracodawca żyją w pewnego
                rodzaju symbiozie i dlatego jedna i druga strona powinny się szanować.
                Podzielam w pełni Twoje zdanie i jak kiedyś będzie mi dane być szefową
                chciałbym postępować podobnie, myślę, że to było by bardzo możliwe ;)
                Pozdrawiam
                • Gość: Kasia Re: Dziecko - misja społeczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 15:11
                  Dziękuję, miło usłyszeć takie słowa :)
    • dorianne.gray Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 13:17
      Tobie się naprawdę wydaje, że ludzie decydujący się na dziecko myślą o tych
      wszystkich duperelach?... :)
      PS. Jestem za likwidacją ZUSu i drastycznym ograniczeniem podatków :)
      • marysia_b Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 15:01
        dorianne.gray napisała:

        > Tobie się naprawdę wydaje, że ludzie decydujący się na dziecko myślą o tych
        > wszystkich duperelach?... :)

        No wlasnie! ;))) W zyciu by mi takie okropienstwa nie przyszly do glowy w *tym
        momencie*! ;)
    • joolanta Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 14:04
      posiadanie dziecka jest doskonała forma egoizmu.
      • Gość: Kasia Re: Dziecko - misja społeczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 14:19
        Jakoś nie potrafię znaleźć u siebie tych cech egoistycznych związanych z
        posiadaniem dzieci, więc proszę Cię o przybliżenie takowych.
        • joolanta Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 21:20
          pewnie młoda jestes...
          • Gość: Kasia Re: Dziecko - misja społeczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.06, 09:55
            No raczej tak sobie, ale nadal nie rozumiem w czym jest mój egoizm zawarty.
            Może jednak wyjaśnij co?
      • madzenta1 Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 14:22
        WOW ciekawa teza... czy mogłabyś ją obronić?
        ja uważam przeciwnie - raczej NIEposiadanie dzieci to forma egoizmu.
        Pozdrwiam
        • Gość: optymistka Re: Dziecko - misja społeczna IP: 83.238.168.* 28.03.06, 14:25
          "NIEposiadanie dzieci to forma egoizmu."

          A może taka decyzja jest wyrazem dojrzałości i odpowiedzialności.
          • madzenta1 Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 14:44
            źle zrozumiałaś moją wypoowiedź... czytaj wyżej do czego pije.
            Owszem decyzja o posiadaniu dzieci lub nie jest kwestią bardzo indywidualną i
            nie należy krytykować żadnej z nich. Jaka by nie była powinna być świadoma i
            odpowiedźialna. Bo idąc Twoim tokiem myślenia, chyba nie powiesz mi, że decyzja
            o posadaniu dzieci jest "wyrazem niedojrzałości i brakiem odpowiedzialności".
            Zależy wszyko od tego kto jak te pojęcia rozumuje.
            • Gość: optymistka Re: Dziecko - misja społeczna IP: 83.238.168.* 28.03.06, 15:02
              To była tylko taka moja refleksja. Chodziło mi tylko o to, że nie można każdego
              kto nie decyduje się na dziecko nazywać egoistą (choć czasami zapewne tak
              jest). Nieznamy motywów jakimi kieruje się osoba, która podejmuje taką decyzję.
              Każda z decyzji, zarówno o posiadaniu jak i nie posiadaniu dzieci powinna być
              dojrzała i odpowiedzialna, ale każda z tych decyzji może też być wyrazem
              egozimu.
              • marysia_b Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 15:07
                Gość portalu: optymistka napisał(a):

                > Każda z decyzji, zarówno o posiadaniu jak i nie posiadaniu dzieci powinna być
                > dojrzała i odpowiedzialna, ale każda z tych decyzji może też być wyrazem
                > egozimu.

                Dzieci sie ma albo sie nie ma. Czasem sie nie ma, bo nie mozna miec, a jak
                mozna, to dlaczego nie? ;)
      • marysia_b Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 14:33
        joolanta napisała:

        > posiadanie dziecka jest doskonała forma egoizmu.

        Kobieto, skad ty to wykopalas? Jakiego egoizmu? Czyjego egoizmu?
        • yoma Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 14:34
          Genetycznego. Taki gen, rozumiesz, chce się rozprzestrzenić :)
          • marysia_b Re: Dziecko - misja społeczna 28.03.06, 14:59
            yoma napisała:

            > Genetycznego. Taki gen, rozumiesz, chce się rozprzestrzenić :)

            Czesc Yoma!!! ;) Aaaa, multiplikacja egoistycznych genow u homo sapiens sapiens
            powiadasz ;)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka