zona_85
14.06.06, 10:13
Niedawno zmarł kuzyn mojego męża. Bardzo fajny człowiek, z ogromnym poczuciem
humoru i tym bardziej go wszystkim szkoda, że dopiero co skończył studia.
Niestety chorował przewlekle i przyszedł na niego koniec :-( Ale nie o tym
chciałam pisać. Otóż jego śmierć była pierwszym szokiem dla jego rodziny z
całej serii. Okazało się bowiem, że Paweł zostawił po sobie testament, a już
wprost totalnym zaskoczeniem dla wszystkich były jego zapisy. Wynika z nich
bowiem, że większość swego mająteczku przekazał dziewczynie, którą kochał
wprost do szaleństwa, ale która nigdy jego uczuć nie była w stanie
odwzajemnić (sama ma już narzeczonego i ustaloną datę ślubu). Taki stan
rzeczy utrzymywał się od dobrych kilku lat, ale rodzice kuzyna dopiero z
testamentu dowiedzieli się, że ich syn darzył tę dziewkę miłością. Wcześniej
byli przekonani, że to tylko przyjaźń.
Ów majątek zaś to przede wszystkim pieniądze, jakie swego czasu rodzice
kuzyna przekazali mu na konto, gdy ten skończył 18 lat, aby mógł bez
przeszkód wkroczyć w dorosłe życie. Od tego czasu rósł procent, do tego
dochodziły drobne kwoty zarobione przez kuzyna np. ze stypendiów, ale nadal
olbrzymia większość owej sumy pochodziła od rodziców. Nie będę ukrywała:
rodzice zaczynają kombinować jak by tu nie dopuścić do przejęcia zapisanego
spadku przez miłość ich syna. Zaczyna się szukanie możliwości podważenia
testamentu czy nawet sugerowanie głównej spadkobierczyni, aby lepiej odmówiła
przyjęcia swojej części. Z tym będzie problem, bo kuzyn napisał do niej tuż
przed śmiercią list, w którym poprosił ją by zastosowała się do zapisów
testamentowych.
Moje pytanie jest takie: czy rodzice kuzyna mojego męża mają moralne prawo do
tego by dążyć do przejęcia całej masy spadkowej po ich synu?