Dodaj do ulubionych

Bieda w III RP - przemilczany raport GUS:

22.01.03, 17:43
Bida poniżej poziomu nędzy

Przeczytajcie, czy jeszcze żyjecie, czy już zdechliście z głodu.

Pod koniec zeszłego roku GUS opublikował porażające dane dotyczące sytuacji
materialnej ludności w roku 2001. Tak zwane wolne media, na co dzień
zatroskane losem większości rodaków, nawet nie zauważyły tych informacji.
Pewnie dlatego, że postawiło to pod znakiem zapytania sukces tzw.
transformacji ustrojowej.

Z danych GUS wynika, że spuścizna rządów Buzka to ponad 22 miliony osób (57
proc.) żyjących poniżej przyjętej przez GUS granicy sfery niedostatku. Jeśli
w czteroosobowej rodzinie dochód na jedną osobę jest niższy niż 401 zł, to
znajduje się ona poniżej tej granicy.

Z owych 22 milionów nieudaczników 5,8 miliona ludzi (15 proc.) miało prawo
ubiegać się o pomoc socjalną, czyli żyło poniżej ustawowej granicy ubóstwa.

Z kolei wśród tych 5,8 miliona jest jeszcze podgrupa szczególna – 3,7 miliona
osobników (9,5 proc.) żyjących poniżej granicy skrajnego ubóstwa! Uprawiany
przez nich tryb życia prowadzi, zdaniem uczonych, do biologicznego
wyniszczenia!

To piękne, że delikatni intelektualiści wzruszają się losem głodujących
Afgańczyków, że martwi ich stan demokracji w Chinach i Irakijczycy jęczący
pod butem Saddama. Nie chcą jednak dostrzec, że nad Wisłą mamy całkiem niezły
Auschwitz!

Najgorzej w Polsce mają wiochmeni. 71,2 proc. rodzin wiejskich żyło poniżej
granicy minimum socjalnego, z czego 23 proc. poniżej ustawowej granicy
ubóstwa, w tym 12,6 proc. wpierdalało korzonki, czyli żyło poniżej minimum
egzystencji. Aby obejrzeć to ludzkie bydło, należy odwiedzić tereny
województw warmińsko-mazurskiego, pomorskiego, kujawsko-pomorskiego i
lubelskiego. Ostatnie wybory parlamentarne i samorządowe udowodniły, że te
tereny stają się bastionami Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin.

Nie trzeba być wytrawnym badaczem, aby dostrzec, że w tej nędzy największa
bieda dotyka rodziny wielodzietne. Wśród dzieci do 14 lat co ósme żyło
poniżej przyjętej w Polsce granicy egzystencji.

Choć prezydent Aleksander Kwaśniewski nieustannie wygłasza kazania o
pożytkach wynikających z wykształcenia, a słowo "edukacja" regularnie pojawia
się na plakatach wyborczych SLD – praktyka jest odwrotna. Wydajemy na ten cel
4 proc. PKB, co w europejskich rankingach oznacza, że Polska wyprzedza tylko
Grecję, Albanię i Rumunię!

Ale nawet wykształcona gówniażeria ma przewalone, bo nie ma dla niej pracy.
Stanowi największą grupę wiekową wśród – oficjalnie – ponad 3 milionów
bezrobotnych. Bezrobocie w Polsce ma już charakter w większości dziedziczny.
Należy zatem liczyć na biologię i wymieranie ludzkiego bydła żyjącego poniżej
granicy skrajnego ubóstwa.

Ten raj na ziemi to efekt polityki gospodarczej prowadzonej w Polsce w latach
1997–2001 przez ekipę AWS–UW, a właściwie przez obecnego prezesa NBP
wspieranego przez Radę Polityki Pieniężnej. Skutki tej polityki długo jeszcze
będą się nam odbijać czkawką. Nie mam złudzeń, że w roku 2003 Główny Urząd
Statystyczny przedstawi wyniki badań dotyczących sytuacji materialnej
ludności w roku 2002 – jeszcze gorsze niż omawiane dziś.

W opublikowanej w 2001 r. pracy "Diag-noza społeczna 2000" pod redakcją prof.
Janusza Czapińskiego można znaleźć informację, że 7,7 proc. Polaków uważało
zapoczątkowany w 1989 r. proces transformacji za korzystny dla siebie. 47,3
proc. było przeciwnego zdania, a 45 proc. miało "transformejszyn" w dupie,
czyli zdeklaro-wało obojętność. Ergo: na przemianach ustrojowych zdecydowanie
dobrze wyszło jedynie 7,7 proc. obywateli naszego kraju. To coraz bardziej
zamknięty krąg ludzi otoczonych przez schlebiające im media, z własnymi
politykami z Platformy Obywatelskiej i wpływami w strukturach władzy.

Politycy SLD powinni dawno wyciągnąć z tego wnioski i robić wszystko, aby
odwrócić te proporcje. Aby 47,3 proc. Polaków uznało się za beneficjentów
transformacji, a 7,7 – za skrzywdzonych. Ponieważ rządząca koalicja nie
doprowadziła w 2002 r. do zmiany tej polityki, nie liczyłabym dziś na zbawcze
skutki ożywienia gospodarczego. Jeśli na skutek powszechnej biedy popyt
został dramatycznie stłumiony – to gdzie są źródła wzrostu? Jeżeli nic
strasznego na świecie się nie wydarzy, to w najbliższych miesiącach będziemy
bili kolejne rekordy niskiej inflacji, bo ludzie już zwyczajnie nie mają
forsy.

W ostatnich tygodniach minionego roku byliśmy po raz kolejny świadkami
nachalnego promowania przez lobby najbogatszych, z Polską Radą Biznesu na
czele, idei podatku liniowego. Pomijam fakt, że ogromna większość podatników
(dokładnie 95 proc.) na skutek mizernych dochodów nie może przekroczyć
najniższej stawki podatkowej. Groźne jest to, że ci sami ludzie, których
zasług w gnojeniu polskiej gospodarki nie sposób przecenić, ostro lobbują na
rzecz swoich oderwanych od realiów koncepcji. Efekty są łatwe do
przewidzenia – bogaci staną się jeszcze bogatsi, a biedniejsi jeszcze
bardziej biedni.

Mimo zmasowanej negatywnej kampanii medialnej przeciw Samoobronie i Lidze
Polskich Rodzin, nie udało się zmniejszyć znacząco poparcia społecznego dla
tych ugrupowań. Pogarszanie się warunków życia większości obywateli to
najlepsza kampania wyborcza, jaką mogą sobie wyobrazić panowie Lepper i
Giertych.

Autor : Anna Fisher


Obserwuj wątek
    • Gość: oak Re: Bieda w III RP - przemilczany raport GUS: IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 22.01.03, 18:52
      ładne... szkoda tylko, że za chwilę, pośród bicia w tarabany i sztandarów
      łopocząch na wietrze, zlinczują Cię weterani walk "o nową lepszą przyszłość".
      weterani rocznik (ur) 1982 (bo wtedy było dużo czasu, na masową produkcję
      bojowników).

      ------------------------------------------------------------------------------

      p.s uprzedzajac pytania. Bliżej mi do liberałów (gosp. prawo i polityka ) niż
      czerwonych ale jeszcze dalej do chorągiewek i oszołomów.

      p.s2 a jak przezyjesz ten post, to może kiedyś zaproszę Cię na korzonki i
      gorący kubek na wywarze z produktów firmy "Chełmek" lub "Befado" (trudno
      wyczuć jakie kapcie ludzie na śmietnik wyrzucą. ))))
    • Gość: jr Re: Bieda w III RP - przemilczany raport GUS: IP: 203.129.132.* 23.01.03, 00:42
      swietnie!
      i dlatego trzeba podniesc podatki aby najmadrzejsi i przedsiebiorczy
      wyemigrowali. wtedy nie bedzie biednych i bogatych a tylko biedota... ot
      polskie myslenie! - gratuluje analizy!
      • Gość: wikul Re: Bieda w III RP - przemilczany raport GUS: IP: *.acn.waw.pl 23.01.03, 02:17
        Alkoholowy zawrót głowy
        23.01.2003
        Różnorodność gatunków i marek alkoholi zalewających nasz rynek wpływa na gusta
        alkoholowe Polaków. Ponad 85% z nich kupuje piwo, 70% zaopatruje się w różnego
        rodzaju wódki, 60% pije szampana, 50% deklaruje zamiłowanie do wina i tyle samo
        do wermutów. Upodobania alkoholowe Polaków zostały przeanalizowane na podstawie
        deklaracji złożonych przez nich w Ogólnopolskim Kwestionariuszu Produktów i
        Usług, który trafia do Polaków co roku.

        Kto preferuje whisky, a kto koniak? Kim są smakosze ginu, a gdzie mieszkają
        wielbiciele rumu? Na te i inne pytanie dotyczące alkoholi pitych przez Polaków
        odpowiedzieli analitycy firmy Claritas Polska, którzy przygotowali raport na
        ten temat.

        Polak z mocną głową

        Koneserami najmocniejszych trunków są w głównej mierze panowie, to oni częściej
        zaopatrują dom w wódkę (55% kupujących ten alkohol). Najczęściej są to domostwa
        o najniższych dochodach (poniżej 1 800 zł na gospodarstwo domowe). Czy to
        oznacza, że pieniądze na ten cel zawsze się znajdą? W tym wysokoprocentowym
        alkoholu gustują przede wszystkim pracownicy fizyczni (26% pijących wódkę), ale
        również emeryci (14%). Więcej kobiet deklarowało, że lubi Becherovkę, mężczyźni
        zaś preferują Wyborową. Relatywnie najwięcej wódki kupuje się w województwie
        świętokrzyskim (75% mieszkańców tego rejonu), a najmniej w warmińsko-mazurskim
        (69% mieszkańców).

        Alkoholowa elita

        Do picia whisky w Polsce przyznaje się 11% społeczeństwa. Co trzecia z tych
        osób jest w wieku między 25 a 34 rokiem życia. Ciekawostką jest, że rodzice
        jedynaków najczęściej wybierają smak Jacka Daniels’a, natomiast osoby
        posiadające dwójkę dzieci preferują whisky Ballantines. Najwięcej zwolenników
        whisky mieszka w województwach: pomorskim, zachodniopomorskim i mazowieckim.

        Damski alkohol

        Likier jest jedynym alkoholem, który jest częściej kupowany przez panie niż
        przez panów. Wśród wielbicieli tego słodkiego trunku, aż 55% to płeć piękna, a
        46% to mężczyźni. Co trzeci amator likierów jest w wieku między 24 a 35 lat.
        Prawie co drugi ma wykształcenie średnie, a co piąty zawodowe. Wśród osób
        pijących likiery 35% mieszka na wsi. Najwięcej smakoszy likierów mieszka w
        województwie małopolskim (co piąty mieszkaniec), a najmniej w wielkopolskim (co
        dziesiąty mieszkaniec tego rejonu).

        Wielkomiejskie trunki

        Gin i koniak to alkohole lubiane przez mieszkańców miast powyżej 200 tysięcy
        osób. Gin kupuje prawie co dziesiąty Polak, a koniak co ósmy. Interesujące
        jest, że 64% pijących gin odpoczywa słuchając muzyki, to samo robi 55%
        wielbicieli koniaków. Osoby te lubią również sączyć swój ulubiony trunek
        rozwiązując krzyżówki lub czytając interesujące książki. Gin z tonikiem to
        drink lubiany przede wszystkim przez młodych ludzi. Preferują go osoby z
        wykształceniem średnim (48%). Wśród badanych najwięcej zwolenników jałowcowego
        trunku (ponad 11%) zamieszkuje w województwach mazowieckim, opolskim i
        pomorskim.

        Piwko w pubie

        Budki z piwem to już przeszłość. Napój ten jest popularny niezależnie od zawodu
        i stanowiska osoby pijącej go, a nie tylko wśród robotników. Można jednak
        zauważyć tendencję, że gustują w nim głównie ludzie przed 35 rokiem życia.
        Ponadto nie jest już napojem typowo męskmi. Piwo kupują także kobiety, choć
        czasami robią to w imieniu swoich mężczyzn.

        Szampan na radości, wódka na żale.

        Według powszechnych opinii szampanem świętujemy sukcesy i wznosimy toasty, przy
        szklaneczce whisky najczęściej odpoczywamy po pracy, wino podajemy do obiadu, a
        wódką zalewamy żale. Odnosząc tę zasadę do 70% procent Polaków kupujących wódkę
        można wyciągnąć wniosek, że nasi rodacy nie mają łatwego życia.



        Ciekawe kto to wszystko kupuje przy tej biedzie .
        • Gość: wikul Re: Bieda w III RP - przemilczany raport GUS: IP: *.acn.waw.pl 23.01.03, 02:20
          Ponad 170 mln zł obrotu na aukcjach Allegro
          23.01.2003

          Największy polski serwis aukcyjny Allegro.pl kolejny raz osiągnął znakomite
          wyniki. Łączna wartość sprzedanych przedmiotów na Allegro.pl w całym 2002 roku
          wyniosła ponad 171 milionów złotych. Oznacza to prawie 80% wzrost w porównaniu
          do roku 2001.

          Każdy kolejny rok działalności serwisu przynosi wzrost skuteczności sprzedaży.
          Podobnie było w roku 2002. Ilość aukcji, zakończonych transakcją dochodzi
          obecnie do 40%. Dziennie na Allegro.pl w 2002 roku sprzedawano około 4 500
          przedmiotów (w całym roku ponad 1,6 miliona). Początek 2003 roku daje powody do
          jeszcze większego optymizmu. Pierwsze dni roku to znaczący wzrost ilości
          sprzedanych przedmiotów (ponad 6 200 dziennie), a każdego dnia zakładanych jest
          prawie 1700 nowych kont użytkowników. Wzrost skutecznej sprzedaży o 100% w
          stosunku do roku 2001 świadczy o dobrej strategii rozwoju serwisu oraz o coraz
          większej świadomości co do możliwości wykorzystania aukcji wśród użytkowników
          Allegro.pl.

          Obecnie serwis Allegro.pl ma zarejestrowanych ponad 730 tys. kont użytkowników,
          z każdym dniem przybywa ich średnio około 1700. Pod koniec grudnia serwis
          posiadał ponad 702 tysiące zarejestrowanych kont (31 grudnia 2001 r. – 326
          tysięcy), co oznacza, że w ubiegłym roku zakładano średnio ponad tysiąc nowych
          kont dziennie. Do tak wysokiej ilości rejestracji przyczyniło się kilka
          strategicznych decyzji: odpowiednie działania marketingowe, przedłużenie umowy
          z portalem Onet.pl oraz nawiązanie umowy z Wirtualną Polską. W ostatnim
          kwartale 2002 roku Allegro wprowadziło również nowe formaty sprzedaży oraz nową
          platformę aukcyjną, bardziej dostosowaną do potrzeb współczesnego Internetu.



          Qrwa , kto to wszystko kupuje przy tej powszechnej biedzie .
          • Gość: wikul Re: Bieda w III RP - przemilczany raport GUS: IP: *.acn.waw.pl 23.01.03, 02:29
            TNS OBOP: zwyczaje żywieniowe Polaków
            23.01.2003

            Z przeprowadzonego przez TNS OBOP badania Snack Panel* wynika, że tylko 25%
            Polaków je regularnie wszystkie trzy posiłki, właściwe dla danej pory dnia tj.
            śniadanie do godziny 11.00, obiad w godzinach 11.00 - 16.00 i kolację po
            godzinie 16.00 .

            Główne posiłki zastępowane są przez różnego rodzaju przekąski, zarówno słodkie
            jak i słone. Ogółem 16% przypadków konsumpcji przekąsek traktowane jest jako
            część posiłku.

            Z kategorii przekąsek słodkich (jogurty, ciastka, cukierki, czekolady, wafle, i
            batony) najchętniej wybieramy jogurty, które w 56% przypadków zastępują nam
            jeden z głównych posiłków lub stanowią jego część. Jogurty zastępują nam przede
            wszystkim śniadanie, gdyż aż 62% przypadków ich konsumpcji następuje do godziny
            12.00. Wśród produktów częściej spożywanych do godziny 12.00 znajdują się
            również batony i wafle. Po czekolady i ciastka zdecydowanie chętniej sięgamy po
            godzinie 16.00.

            Konsumpcja przekąsek słonych (orzeszki, chipsy, chrupki, precle i słone
            paluszki) to w 92% przekąszanie pomiędzy głównymi posiłkami. Wyjątek stanowią
            jedynie chrupki, których spożywanie w 13% stanowi część posiłku. Po produkty z
            kategorii przekąsek słonych zdecydowanie częściej sięgamy po godzinie 16.00.


            No i kto to wszystko kupuje ?
            Skaczesz po forach i przepisujesz głupi tekst jakiejś sfrustrowanej cipy która
            zapragnęła zaistnieć w mediach . Nie stać cię na własne przemyslenia .
            Nigdy nie słyszałeś o manipulacji statystyką ? Podrzucić ci jeszcze kilka
            statystyk wskazujących na zamożność Polaków , dotyczących samochodów ,
            telewizorów , telefonów komórkowych itp.,itd.
            • Gość: Toronto wikul racja-fiszer debilka IP: 209.167.118.* 23.01.03, 23:24
              won glupki. Balcerowicz to jedyny myslacy czlowiek, nie tak jak komunistka
              fiszer i ten glupek co zaczal ten temat. TO WASI DEBILNI KATOLICCY ZLODZIEJE
              RUJNUJA TEN KRAJ, SZMACIARZE W CZARNYCH LACHACH.
        • marq74 Re: Bieda w III RP - przemilczany raport GUS: 30.01.03, 20:53
          >
          > Ciekawe kto to wszystko kupuje przy tej biedzie .

          Po prostu az takiej biedy nie ma. I odpuscie sobie te lewiciwa propagande.
          Ustrojem, ktory w najwiekszej pogardzie ma czlowieka jest ten zakladajacy
          rzekomo troske o ubogich socjalizm.
    • Gość: K. Marks Liczby, nawet nieobiektywne, nie kłamią... IP: *.smlw.pl 29.01.03, 00:26
      Jakichkolwiek interpretacji użyjesz do jakichkolwiek liczb będzie to zawsze
      polityka. Obwinianie tej czy innej ekipy rządzącej za całokształt poziomu życia
      społeczeństwa też jest nadużyciem. Jeżeli dla kontrastu dołożyłabyś liczby z
      lat 1994-97 i uznała to jako sukces profesjonalizmu gospodarczego SDRP, to też
      byłoby nadużycie. Największą tragedią jest to, że elity wykorzystując
      poszukiwanie winnego za zaistniałe niezadowolenie, kontynuują (w świetle
      konstruowanego przez siebie prawa) tworzenie prywatnych latyfundiów z czegoś,
      co kiedyś nazywano majątkiem narodowym, a dziś skarbem państwa. Powstała
      sytuacja świadczy tylko o rzeczywistych wpływach i intencjach decydentów z
      ostatniego dzisięciolecia. Piszesz o jakiejś tam ekipie, a tak na prawdę ta
      ekipa, to elity polityczne, które w głębokim uszanowaniu mają losy "państwa",
      ajedynym mottem jest znane TKM (teraz k..wa my).
    • kamfora Re: Bieda w III RP - przemilczany raport GUS: 29.01.03, 09:32
      maaax napisał:

      > Z danych GUS wynika, że spuścizna rządów Buzka to ponad 22 miliony osób (57
      > proc.) żyjących poniżej przyjętej przez GUS granicy sfery niedostatku.

      Ciekawe, że przez 4 lata można popaść w tak wielką nędzę...

      Jak to można wspaniale manipulować danymi.
    • Gość: chudyy co zrobić z biedą??? IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 29.01.03, 10:02
      Kolego,
      słusznie. Bieda jest zła i żyć w biedzie to bardzo przykra sprawa i wiem coś o
      tym bo sam z biednej rodziny.
      Co do opisu stanu sprzeczał się nie będę bo nie o to mi chodzi ilu jest tych
      ludzi. Ważne są dla mnie dwa fakty:
      1. Każda ilość biedoty jest zła nie tylko dla tych ludzi ale i społeczeństwa
      2. Postawienie diagnozy nie równa się recepta na terapię.
      Nie wiem zatem skąd u Ciebie "logiczna" krytyka idei podatku liniowego. O ile
      mi wiadomo w systemach gdzie obniżano podatki po dość krótkim czasie najbogatsi
      zaczynali płacić więcej...??? Niemożliwe? A jednak. Dzieje się tak, że niższy
      podatek zniechęca do szukania luk, a nakierowuje uwagę na zarabianie. Kiedyś
      jakiś zwolennik sprawiedliwości społecznej odpalił mi, że to nadal jest
      niesprawiedliwe...
      Obniżając i upraszczając podatki zwiększamy ich pobór... ale czy to wystarczy?
      Obawiam się, że ile byś nie wlał podatków do budżetu to jedynie poprawisz
      samopoczucie tych przy korycie, już oni wiedzą co zrobić z naszymi pieniędzmi
      żeby przypadkiem nie były efektywnie inwestowane w zyskowne przedsięwzięcia.
      Należy walczyć z biedą, ale to potrwa, a i tak zawsze ktoś biedny będzie bo to
      również od samych biednych częściowo zależy (pijaństwo choćby).
      W moim odczuciu przede wszystkim powinnino się zająć dziećmi, ich kształceniem
      i pomaganiem w starcie życiowym, dawaniem wędki. Jak? Nie ma recept idealnych w
      odróżnieniu od antyglobalistów i innych podobnych.

      kłaniam się
      • Gość: jr Re: co zrobić z biedą??? IP: 203.129.132.* 29.01.03, 23:31
        Gość portalu: chudyy napisał(a):
        > Nie ma recept idealnych w
        >
        > odróżnieniu od antyglobalistów i innych podobnych.

        tak punki maja recepte na wszystko - nacpac sie, zerznac jakas panienke i
        zapomniec o jutrze...

        podatki sa wazne ale wazniejsze dla polski sa zmiany w zachowaniu spoleczenstwa
        i zmiany prawa. konieczne jest wypranie komunistycznych mozgow i zaszczepienie
        ludzkiego myslenia...
    • Gość: millie Re: Bieda w III RP - przemilczany raport GUS: IP: *.lshtm.ac.uk / *.lshtm.ac.uk 30.01.03, 17:47
      komunista!!!!!! brrrrrrrrr..........
    • Gość: wikul GUS o gospodarce w 2002 r. IP: *.acn.waw.pl 01.02.03, 02:37
      W gospodarce nie jest źle - w ubiegłym roku PKB wzrósł o 1,3 proc., czyli tyle,
      ile oczekiwali umiarkowani optymiści. Niestety, firmy bardzo mało inwestowały,
      a wzrost zawdzięczamy głównie konsumentom i eksporterom.

      Ze wstępnych szacunków GUS wynika, że w 2002 r. tempo wzrostu polskiej
      gospodarki zwiększyło się bardzo nieznacznie - do 1,3 proc. z 1 proc. w 2001
      r. - W IV kwartale zanotowaliśmy wzrost na poziomie ok. 2 proc. - oszacował
      prezes GUS Tadeusz Toczyński na czwartkowej konferencji prasowej. -
      Spodziewałem się nieco lepszych wyników. Wcześniejsze dane o sprzedaży
      detalicznej, handlu zagranicznym i konsumpcji sugerowały, że ożywienie w IV
      kwartale było wyraźniejsze - trapi się Dariusz Rosati, członek Rady Polityki
      Pieniężnej.

      W całym 2002 r.największą poprawę - aż o 3,5 proc. - zaobserwowano w branży
      usług rynkowych - chodzi m.in. o handel, hotele, restauracje, transport,
      pośrednictwo finansowe, ubezpieczenia. Na prostą wyszedł też przemysł, z tym że
      tu poprawa w porównaniu z rokiem 2001 wyniosła niespełna 1 proc. Nadal bardzo
      źle było w budownictwie - wartość dodana w tym sektorze spadła w całym 2002 r.
      o 7,1 proc. - Produkcja budowlana w ostatnich miesiącach spadała coraz mniej.
      Wyjątkiem był grudzień, kiedy to spadek się pogłębił. Mógł to być efekt dużych
      mrozów, który zmusił do wstrzymania prac na budowach - wyjaśnia Rosati.
    • mad__max Biedni czy głupi? 04.02.03, 14:55
      Skoro w Polsce jest bieda to niech ktos mi wytłumaczy dlaczego na ulicach miast
      jest tyle samochodów? Narody myslące przesiadłyby sie momentalnie na rower
      bowiem rower jest najtanszym srodkiem komunikacyjnym. A moze Polacy to naród
      głupków?
      • miki46 Re: Biedni czy głupi? 05.02.03, 21:57
        Nie wierzą w istniejącą u nas biedę ci, którzy tej biedy nie mają. Rozejrzyjcie
        się dokoła, idźcie w inne środowiska, tam, gdzie ludzie nie mają pracy, albo
        zarabiają 500, 600 zł i muszą utrzymać rodzinę. Biedacy na ogół nie mają
        komputerów i dostępu do internetu, nie mogą więć nic o sobie powiedzieć. Wy
        widzicie tylko czubek własnego nosa. Zaręczam, że biedacy nie jeżdżą
        samochodami, co najwyżej gruchotami, których samochodami nazwać nie sposób.
        • Gość: wikul Re: Biedni czy głupi? IP: *.acn.waw.pl 06.02.03, 02:29
          miki46 napisała:

          > Nie wierzą w istniejącą u nas biedę ci, którzy tej biedy nie mają.
          Rozejrzyjcie
          >
          > się dokoła, idźcie w inne środowiska, tam, gdzie ludzie nie mają pracy, albo
          > zarabiają 500, 600 zł i muszą utrzymać rodzinę. Biedacy na ogół nie mają
          > komputerów i dostępu do internetu, nie mogą więć nic o sobie powiedzieć. Wy
          > widzicie tylko czubek własnego nosa. Zaręczam, że biedacy nie jeżdżą
          > samochodami, co najwyżej gruchotami, których samochodami nazwać nie sposób.


          A kto tutaj napisał że nie ma biednych ? Zawsze byli , są i będą , niestety .
          Wszędzie . Nawet w Ameryce . Tylko niezbyt uważnie przeczytałeś pierwszy post .
          Z niego wynika że kiedyś było dobrze , nie było biednych a teraz wszyscy są
          biedni i w ogóle jest dno .
          • Gość: dziura w desce Re: Biedni czy głupi? IP: *.jedlina.sdi.tpnet.pl 06.02.03, 02:49
            Mieszkam na wsi, w klasie mojej córki 6 dzieci przychodzi do szkoły bez
            śniadania, z tego tylko dwoje pochodzi z rodzin patologicznych (nie mam tu na
            myśli patologii bezrobocia, lecz alkoholizm i takie tam). Wymagają dożywiania.
            Na wycieczkę szkolną (obiektywnie dość tanią) pojechałaby tylko część klasy,
            gdyby nie to, że dwóch dwunastoletnich uczniów, przy pomocy reszty klasy
            uzbierało sobie na nią pieniądze zbierająć zlom i pchająć w tym celu wózek
            dużo cięższy od nich samych. Podręczniki do szkoły posiadają teraz tzw.
            ćwiczeniówki, dzieci wypełniają je ołoówkiem, po to by móć je póżniej
            przekazać młodszym, nie mającym pieniędzy, kolegom (których karmi się często
            opowieściami o tym, jak to Najjaśniejsza, wolna i niepodległa wyrównuje
            szanse), kretyni nauczyciele poprawiają te ćwiczeniówki długopisem, tak by
            żadne dziecko nie mogło ich już wykorzystać. Kretyni nauczyciele nie są wcale
            kretynami, to oni bowiem (na wsi) zajmują się rozprowadzanie, a więc sprzedażą
            podręczników. Itp.,itd. To moje obserwacje dotyczące jednej tylko sfery życia,
            sądzę, że inne wyglądają podobnie.
            • Gość: ART Re: Biedni czy głupi? IP: *.radom.pilickanet.pl 06.02.03, 03:09
              dokładnie tak samo jest w Radomiu !/to miasto/
              bezrobocie :30 %
              • Gość: wikul Re: Biedni czy głupi? IP: *.acn.waw.pl 06.02.03, 04:02
                POŁOŻENIE MAS PRACUJĄCYCH W POLSCE BURŻUAZYJNEJ

                Przedwrześniowa Polska należała do krajów słabo rozwiniętych gospodarczo i o
                przestarzałej strukturze społecznej. Przeważająca część ludności żyła na wsi.
                Prawie połowa użytków rolnych należała do 19 tys. obszarników, pozostała część
                do 3 mln chłopów. W rezultacie na 1 majątek obszarniczy wypadało prawie 700 ha
                użytków rolnych, na 1 gospodarstwo chłopskie 3-4 ha. Przeludnienie wsi
                określano na 8 mln ludzi. Przemysł w Polsce był słabo rozwinięty. Fabryki i
                kopalnie należały w znacznej części do obcych kapitalistów. Płace robotnicze
                były niskie. Olbrzymia część robotników nie miała pracy. Bezrobocie było
                wysokie, obejmowało setki tysięcy ludzi zdolnych do pracy. Również znaczna
                część pozostałej ludności, w dużym stopniu tylko wegetowała, żyła w trudnych
                warunkach. Brak pracy, niskie płace - analfabetyzm, zwłaszcza na wsi, brak
                opieki lekarskiej i nędza w każdym zakątku kraju - oto obraz Polski
                przedwrześniowej - rządzonej przez kapitalistów i obszarników. Dobrobyt był
                udziałem niewielkich grup ludności - w szczególności obszarników,
                przedsiębiorców, wyższej administracji państwowej i wolnych zawodów,
                pracowników posiadających wysokie kwalifikacje, bogatych chłopów itp. W sumie
                stanowiły one tylko kilkanaście procent ludności. Gospodarka Polski w latach
                międzywojennych niemal się nie rozwijała. Z każdym rokiem Polska burżuazyjna
                zajmowała coraz to pośledniejsze miejsce w gospodarce światowej. Przyczyną
                zacofania gospodarczego i nędzy mas ludowych był ustrój kapitalistyczno-
                obszarniczy. Niezbędne były radykalne zmiany. Ale klasy posiadające nie godziły
                się na żadne reformy, np. reformę rolną, które by złagodziły sytuację mas
                pracujących, a krajowi zapewniły rozwój gospodarki.

                Bezrobocie stanowiło w Polsce burżuazyjno-obszarniczej dotkliwą plagę wśród
                robotników, chłopów i inteligencji zarówno w mieście, jak i na wsi .
              • Gość: dziura w desce Re: Biedni czy głupi? IP: *.jedlina.sdi.tpnet.pl 06.02.03, 22:38
                niedobrze, bo to zawęża obszar naszych obserwacji tylko
                do okolic Radomia - jako, że ja właśnie mieszkam na wsi
                pod Radomiem -))))
          • miki46 Re: Biedni czy głupi? 08.02.03, 02:12
            Też niezbyt uważnie przeczytałeś ten post. Mowa jest o częśći społeczeństwa -
            57 %. Bieda w Ameryce jest, ale tam działa system opieki, a u nas na to nie ma
            pieniędzy. Ludzie za pracę nie mogą wyżyć, a co dopiero bez pracy. Mam
            koleżankę, która pracuje zawodowo ponad 20 lat, ma wyższe wykształcenie, męża i
            dorastające dziecko. Tak się złożyło, że mąż zachorował bardzo poważnie, był
            ponad pół roku w szpitalu, wcześniej stracił pracę, a córka i ona zachorowały
            przewlekle. Z jednej pensji nie była w stanie wyżywić rodziny i wykupić leków
            oraz opłacić należności za mieszkanie i inne konieczne rachunki. Mówiła, że
            wtedy nie miała czasem nawet na ziemniaki. Ale dla pomocy społecznej była za
            bogata, bo o kilka złotych przekroczyła jakąś normę i żadna pomoc jej się nie
            należała. W moim zakładzie pracy aby w ogóle móc zacząć się starać o jakąś
            pomoc socjalną, trzeba mieć dochody poniżej 400 zł brutto na osobę, więc jeśli
            masz nawet najniższą pesję, czyli 800 zł brutto, nikt ci nie pomoże. Mąż
            wyzdrowiał, pracy nie ma, córka wydoroślała, podjęła pracę za nędzne pieniądze,
            studiuje zaocznie [studia płatne i poza miejscem zamieszkania, co studia
            podraża], ona dalej utrzymuje rodzinę z równie nędznej pensji, bo podwyżek w
            zakładzie pracy od kilku lat nie ma i tylko czeka, kiedy córka skończy szkołę.
            A wtedy co? Zostanie pewnie bezrobotną magister, a koleżanka dalej będzie
            jedynym żywicielem rodziny, jeśli sama wcześniej nie straci pracy, bo przecież
            teraz w cenie są młodzi, piękni i wdzięczni dyrekcji, a najlepiej zatrudnieni z
            tzw. robót interwencyjnych, bo zakład pracy dostaje za nich jakieś pieniądze z
            Urzędu Pracy. Pracujący codziennie słyszą, że w kadrach czekają kolejki
            chętnych na pracę, a starszy pracownik jest za drogi. Ech, naprawdę żyć się nie
            chce! Jestem starsza od tej koleżanki i dobrze pamiętam dawne czasy. Było
            biednie, nie było samochodów w powszechnym użyciu, nie było telewizorów, pralek
            automatycznych i innych sprzętów, które wyznaczają poziom bogactwa
            społeczeństwa, ale chociaż pochodzę z biednej rodziny i wokół mnie też było
            biednie, nie zdarzyło się, by ktoś był głodny, by któreś dziecko nie jadło
            śniadania, a teraz, niestety, tak się zdarza, nawet wśród rodzin pracujących
            rodziców. I myślę, że bez sensu jest mówienie o tym, że przed wojną też było
            żle. Nie po to dokonywało się transformacji ustrojowej, by było nam tak samo
            żle, jak przed wojną. Świat poszedł do przodu, a my pozostaliśmy w tyle. Było
            kiedyś w użyciu takie powiedzenie, że jesteśmy 30 lat za murzynami - teraz
            jesteśmy chyba 50 lat za nimi.
            • miki46 Re: Biedni czy głupi? 08.02.03, 02:32
              Post powyższy kierowałam do Wikula, powinien być wyżej.
      • mantha Re: Biedni czy głupi? 06.02.03, 11:20
        Wlasnie: na ulicach miast.
        ja mieszkam w w-wie od zawsze i rzeczywiscie takiej koszmarnej biedy tutaj nie
        widac, ale to co opwiadaja ci, ktorzy niekoniecznie mieszkaja w miastach
        wiekszych i mniejszych i to co sama widzialam - jezy wlos na glowie.
        latwo jest oceniac zza biureczka, stukajac w klawiature, przegryzajac to i owo,
        prawda??
        wychylcie sie zza monitorow i przestancie udawac, ze nie ma czegos, tylko
        dlatego, ze tego nie widzicie.
        • Gość: wikul Dobrobyt w PRL -u IP: *.acn.waw.pl 07.02.03, 02:22
          Poznański czerwiec 1956 r.

          Pierwszy w PRL strajk generalny i demonstracje uliczne w Poznaniu rozpoczęte 28
          VI 1956 r.. Strajk wybuchł w Zakładach im. H. Cegielskiego (w latach 1949-1956
          Zakłady im. J. Stalina) z powodu wycofania się władz państwowych z wcześniej
          przyjętych zobowiązań (zmiany systemu płac akordowych i organizacji pracy,
          zwrotu bezprawnie pobranego podatku od wynagrodzeń najlepszych robotników).

          Rankiem 28 czerwca ok. 100 tys. osób wyszło na ulice, demonstrując pod
          hasłem "CHLEBA I WOLNOŚCI". Zajmowano gmachy publiczne, rozbito więzienie,
          podjęto próbę opanowania siedziby Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa
          Publicznego, gdzie najpierw obrońcy, a później atakujący użyli broni.

          Na wieść o rozruchach Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Polskiej
          Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) wysłało do Poznania swoich
          przedstawicieli (J. Cyrankiewicza, E. Gierka, W. Kłosiewicza, J. Morawskiego) i
          podjęło decyzję o stłumieniu wystąpień siłą. Do miasta wkroczyły liczące ponad
          10 tys. oddziały wojska i Korpusu Bezpieczeństwa dowodzone przez generała S.
          Popławskiego.

          Pacyfikacja miasta trwała do 29 czerwca. W trakcie wydarzeń czerwcowych zginęło
          ponad 70 osób, kilkaset zostało rannych, prawie 700 aresztowano. Poznański
          czerwiec zaostrzył walkę frakcyjną w PZPR, jak również spowodował wstrząs w
          społeczeństwie, do którego mimo blokady miasta i cenzury docierały informacje o
          faktycznym przebiegu wydarzeń.





          • Gość: wikul Bieda z nędzš w USA IP: *.acn.waw.pl 08.02.03, 04:20
            BIAŁY DOM I GŁODNI AMERYKANI
            Waszyngton Korespondent, PAP Jerzy Górski pisze: W dniu 9 bm. główny doradca
            prezydenta Reagana do spraw krajowych Edwin Meese o�wiadczył, iż - w jego
            opinii - nie ma żadnych miarodajnych danych, które potwierdzałyby doniesienia,
            że w Stanach Zjednoczonych sš miliony głodnych dzieci oraz, że w USA istnieje
            problem głodu, który dotyczy okre�lonych grup ludno�ci i regionów kraju.

            Meese przyznał, że od trzech lat odkšd znajduje się w Białym Domu, nigdy nie
            przeczytał żadnego raportu, który dotyczył by problemu głodu i sytuacji ludzi
            będšcej w skrajnej potrzebie.

            O�wiadczenie głównego doradcy prezydenta Reagana wywołało burzę protestów i
            spotkało się z ostrš krytykš wszystkich organizacji ko�cielnych, społecznych i
            charytatywnych oraz wielu władz lokalnych w Stanach Zjednoczonych.

            Były wiceprezydent USA i kandydat na prezydenta z ramienia Partii
            Demokratycznej, Walter Mondale nazwał wypowied� doradcy prezydenta, haniebnš.
            Mondale zwrócił uwagę, że prezydent Reagan tylko w bieżšcym roku pozbawił
            dożywiania w szkole milion dzieci z rodzin bezrobotnych.

            Raport opublikowany w trzecim kwartale 1983 roku przez Biuro Spisu Ludno�ci,
            stwierdza, że liczba ludzi w Stanach Zjednoczonych, żyjšcych poniżej oficjalnej
            uznanej granicy ubóstwa, wzrosły z 31,8 milionów w 1981 roku do 34,4 milionów w
            1983 roku. Rudolph G. Penner, dyrektor Biura Budżetowego Kongresu USA
            opublikował raport z którego wynika, że zlikwidowanie luki między tymi którzy
            żyjš poniżej oficjalnej granicy ubóstwa a resztę społeczeństwa, wymagałoby
            rocznie 45 miliardów dolarów - tak wielka jest tu luka.

            Raporty Centrali zwišzkowej ALF-CIO, zwracajš uwagę, że w rezultacie zmian w
            systemie ubezpieczeń lekarskich (podważenie składek ubezpieczeniowych) coraz
            więcej ludzi rezygnuje z porad lekarskich i najprostszych zabiegów.

            Prasa finansowa pisze o narastaniu trudno�ci na rynku artykułów luksusowych.
            Czas oczekiwania na samochody Rolls Royce, Bentley, Mercedes, Jaguar,
            Maseratti, a więc na samochody w cenie od 135 do 300 tysięcy dolarów, wydłużył
            się w cišgu ostatnich lat czterokrotnie.

            Podobne zjawisko obserwuje się, gdy chodzi o stan kont oszczędno�ciowych.
            Jeżeli ogólna suma oszczędno�ci w bankach amerykańskich poważnie zmalała to
            znacznie wzrosły sumy na kontach ludzi bogatych - według The Chase Manhattan
            Bank. W rezultacie wzrostu stopy procentowej pienišdza i coraz droższych
            pożyczek bankowych, budownictwo mieszkaniowe nadal przeżywa głęboki kryzys. Ale
            za to jak grzyby po deszczu wyrastajš osiedla domów luksusowych.

            Nigdy dotšd w Ameryce nie było tylu chętnych do nabycia mieszkań w cenie do pół
            miliona do trzech milionów, podczas gdy w skali całego kraju liczba bezdomnych
            przekroczyła pół miliona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka