Dodaj do ulubionych

Tolerancja

26.07.06, 10:44
Śmieszy mnie to....

Śmieszy mnie wątek w stylu "wszystkiemu złu w tym kraju..."
Śmieszą mnie ludzie, którzy w czasach wolności, kiedy nikt nikomu nie nakazuje
nigdzie chodzić i czegoś uznawać czy wyznawać wypowiadają się na ten temat
Śmieszą mnie ludzie, którzy mają czegoś dość i zamiast odejść w spokoju i się
zamknąć po prostu prowokują
Śmieszy mnie ich brak tolerancji dla wolności
Śmieszy mnie ich agresja, która jest wręcz żałosna
Śmieszy mnie ich pustka, którą próbują wypełnić atakując innych

Pieszę to, bo to jest śmieszne, bez wzgledu na to co wyznaję. Po prostu jestem
wolny i to ja decyduję w co lub kogo wierzę i gdzie chodzę czy nie chodzę.
Mogę z kimś porozmawiać, próbować przekonać, ale nie atakować.
Tymczasem niektóre religie (np. katolicyzm) w naszym, ponoć tolerancyjnym,
kraju są po prostu atakowane tak dla zasady, beż żadnych konkretych powodów.
Staję w ich obronie.

Najlepsze jest to, że najwięcej krzyczą Ci, którzy w ogóle nic o danym temacie
nie wiedzą. Śmieszy mnie to...
Obserwuj wątek
    • Gość: wojtek Re: Tolerancja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.06, 12:25
      A ja sie pod tym podpisuje. I dodam ze staje w obronie również mniejszości
      seksualnych, także mocno atakowanych bez wyrażnego powodu w tym kraju. Mnie to
      nie śmieszy , bo nie jest to zabawne, raczej przykre...

      > Najlepsze jest to, że najwięcej krzyczą Ci, którzy w ogóle nic o danym temacie
      > nie wiedzą.
      Dokładnie tak jest i w poruszonej przeze mnie kwestii.

      Tolerancja...

      Pozdrawiam.
      • mangos1 Re: Tolerancja 26.07.06, 13:03
        czy mniejszość seksualna - osoby w związkach kazirodczych też powinny być
        tolerowane?
        Dorosła córka uprawia seks z matką, nikogo nie krzywdzą , a czy jest to
        normalne ?
        Czy osoby te są w pełni zdrowe pod względem psycho-seksualnym?
        • lena575 Re: Tolerancja 26.07.06, 13:30
          Obawaim się,że tu w grę wchodzi prawo. To co dorośli ludzie robią jest w pewnym
          sensie ich prywatną sprawą o ile upublicznione nie łamie drastycznie
          społecznego tabu. Kazirodztwo łamie a homoseksualizm nie. Czasem "zabawy w
          łóżku" niektórych dorosłych ludzi dla innych byłyby "nienormalne" a według
          prawa nie są jeśli nikt nie czuje się pokrzywdzony (a przynajmniej tego nie
          zgłasza).
          Właściwie rozszerzając i pogłębiając problem normalności czy jego braku
          zapytałabym czy małżżeństwo w którym kobieta żyjąca ze znęcającym się nad nią
          (często im dziećmi) jest zdrowe pod względem psycho-fizycznym i czy to jest
          normalne? czy małżeństwo dwojga alkoholików jest czymś normalnym? Czy nawet
          dwoje ludzi bez pracy z cyklicznie pojawiającymi się dzićmi często oddawanym do
          najbiższego domu dziecka lub jeśli nie to niekarmionymi i zamykanymi bez
          opieki i jedzenia w domach jest normalne?
          • mangos1 Re: Tolerancja 26.07.06, 14:22
            a czy para dewiantów pscyho-seksualnych , np. para lesbijek , gdzie jedna znęca
            się nad drugą jest zdrowe, albo gdzie jedna udaje/robi za "faceta" jest zdrowe?
            czy para gejów , gdzie jeden stara się mieć owoce miłoścwłasne dzieci
            uprawiając seks z drugim pederastą jest zdrowe?

            alkoholizm to chorba,
            bycie dewiantem pscyho-seksualnym(np.homoseksualistą , pedofilem , zoofilem) to
            również choroba

            związek dorosłej córki z matką jest tak samo chory jak związek dwóch osób tej
            samej płci, czy związek człowieka ze zwierzęciem.
            • lena575 Re: Tolerancja 26.07.06, 15:51
              Obawiam się,że nie masz racji. "Związki rodzinne" to nie są związki seksualne,
              takie tabu obowiązuje nawet wśród ludów pierwotnych. Związek rodzic-dziecko
              buduje rodzic i on jest odpowiedzialny za tego typu "dewoiacje". Nie wierzę,że
              dorosła córka mająca normalne (z punktu widzenia etycznego i prawnego) stosunki
              z matką nagle zacznie mieć z nią stosunki seksualne. To nie jest "nienormalne" -
              to jst wykluczone z psychologicznego punktu widzenia. Takie stosunki matka z
              dzickiem musiałaby budować przez lata.
              "Związek" ze zwierzęciem nie jest żadnym związkiem bo zwierze nie wykazuje
              swojej woli, nie ma praw więc to człowiek robi z nim co chce.
              POza tym z "chorych związków" mogą urodzić się nienormalne dzieci więc i tego
              broni prawo. Ze związku pary homoseksualnej nie urodzą się "chore dzieci".
              • mangos1 Re: Tolerancja 26.07.06, 16:01
                "Związki rodzinne" to nie są związki seksualne,
                > takie tabu obowiązuje nawet wśród ludów pierwotnych

                nie są , bo nie jesteśmy odpowiednio "tolerancyjni" i "nowocześni"

                Nie wierzę,że
                > dorosła córka mająca normalne (z punktu widzenia etycznego i prawnego)
                stosunki
                >
                > z matką nagle zacznie mieć z nią stosunki seksualne. To nie
                jest "nienormalne"
                > -
                > to jst wykluczone z psychologicznego punktu widzenia.

                tak o gejach i lesbijkach(jako ludziach chorych psychicznie i seksualnie)
                mówiła nauka przed atatkami lobby gejowskiego


                "Związek" ze zwierzęciem nie jest żadnym związkiem bo zwierze nie wykazuje
                > swojej woli, nie ma praw więc to człowiek robi z nim co chce.

                to jest dowód na to , że traktujesz zwierzęta jak przedmioty. Zwierzęta mają
                swoją wole.

                POza tym z "chorych związków" mogą urodzić się nienormalne dzieci więc i tego
                > broni prawo. Ze związku pary homoseksualnej nie urodzą się "chore dzieci".

                dorosła córka uprawiająca seks z matką dziecka nie urodzi, podobnie jak w
                parze dewiantów psycho-seksualnych.
                homo chcą móc wychowywac dzieci, zakałdając że będzie wszytsko dla tych dzieci
                ok.
                w związku kazirodczym np. ojca i córki , brata i siostry może być podobnie.
                Też ZAKAŁDAJĄ , że ich dziecko będzie ok.

                • lena575 Re: Tolerancja 27.07.06, 02:24
                  mangos1 napisał:

                  > "Związki rodzinne" to nie są związki seksualne,
                  > > takie tabu obowiązuje nawet wśród ludów pierwotnych
                  >
                  > nie są , bo nie jesteśmy odpowiednio "tolerancyjni" i "nowocześni"

                  TO JEST TWOJA NADINTERPETACJA. MOŻESZ WSZYSTKO POKONFABULOWAĆ JAKO COŚ
                  NOWOCZESNEGO LUB NIENOWOCZESNEGO.

                  > Nie wierzę,że
                  > > dorosła córka mająca normalne (z punktu widzenia etycznego i prawnego)
                  > stosunki
                  > >
                  > > z matką nagle zacznie mieć z nią stosunki seksualne. To nie
                  > jest "nienormalne"
                  > > -
                  > > to jst wykluczone z psychologicznego punktu widzenia.
                  >
                  > tak o gejach i lesbijkach(jako ludziach chorych psychicznie i seksualnie)
                  > mówiła nauka przed atatkami lobby gejowskiego

                  NIEPRAWDA. NIGDY NIE MÓWIONO,ŻE RODZIC UCZY DZIECKA ZACHOWAŃ HOMOSEKSUALNYCH.
                  BO WTEDY W TZW. NORMALNYCH RODZIBNACH NIE BYŁOBY HOMOSEKSUALISTÓW. TRUDNO TEGO
                  NAWET "NA OKO" NIE ZAUWAŻYĆ. COŚ TAM DOPISUJESZ BY PASOWAŁO CI DO TEORII.

                  > "Związek" ze zwierzęciem nie jest żadnym związkiem bo zwierze nie wykazuje
                  > > swojej woli, nie ma praw więc to człowiek robi z nim co chce.
                  >
                  > to jest dowód na to , że traktujesz zwierzęta jak przedmioty. Zwierzęta mają
                  > swoją wole.


                  MYŚLĘ, ŻE ZWIERZE MA WOLĘ KTÓRA CHRONIONA JEST PRAWEM I RESPEKTOWANA PRZEZ
                  CZŁOWIEKA. W KAŻDEJ BAJCE.

                  > POza tym z "chorych związków" mogą urodzić się nienormalne dzieci więc i tego
                  > > broni prawo. Ze związku pary homoseksualnej nie urodzą się "chore dzieci"

                  > .
                  >
                  > dorosła córka uprawiająca seks z matką dziecka nie urodzi, podobnie jak w
                  > parze dewiantów psycho-seksualnych.

                  O TYM WYŻEJ.

                  > homo chcą móc wychowywac dzieci, zakałdając że będzie wszytsko dla tych
                  dzieci
                  > ok.
                  > w związku kazirodczym np. ojca i córki , brata i siostry może być podobnie.
                  > Też ZAKAŁDAJĄ , że ich dziecko będzie ok.

                  TO CO "ONI ZAKŁADAJĄ" NIE MA ZNACZENIA. ZNACZENIE MA TO CO MÓWI NAUKA. A NAUKA
                  WŁASNIE OCENIA BARDZO WYSOKĄ MOŻLWIOŚĆ URODZENIA DZIECKA Z GENETYCZNYMI
                  CHOROBAMI W BLISKIM POKREWIŃSTWIE.
                  DYSKUSJA Z TOBĄ JEST JEST MAŁO LOTNA. OPIERASZ SIĘ NA STEREOPTYPACH I MAM
                  WRAŻENIE,ŻE NA TYM CO MÓWIA W TWOJEJ PARAFII. "A KIEDYŚ TAK MÓWILI", oNI
                  ZAKŁADAJĄ ŻE BĘDZIE OK (NIE PRCYYZUJĄC CO TO JEST OK)", "ZIWERZE MA WOLĘ"
                  (PROBLEM W TYM,ZE NIE WOLNĄ I DO TEGO NIE UMIE EGZEKWOWAC PRAW). pRZED
                  NAPISANIEM KOLEJNYCH "MĄDROŚCI" PRZEMYYŚL TO CO MASZ ZAMIAR NAPISAĆ.
                  • mangos1 Re: Tolerancja 27.07.06, 10:17
                    TO JEST TWOJA NADINTERPETACJA. MOŻESZ WSZYSTKO POKONFABULOWAĆ JAKO COŚ
                    > NOWOCZESNEGO LUB NIENOWOCZESNEGO.

                    ale przecież ludy pierwotne to nie jest coś nowoczesnego. Po co się powoływać
                    na ludy pierwotne? Dewianci psycho-seksualni uważają , że każdy nowoczesny
                    człowiek powinnien traktować dewiacje homoseksualną jako normę, coś normalnego
                    i chyba (?) zdrowego.

                    NIEPRAWDA. NIGDY NIE MÓWIONO,ŻE RODZIC UCZY DZIECKA ZACHOWAŃ HOMOSEKSUALNYCH.
                    > BO WTEDY W TZW. NORMALNYCH RODZIBNACH NIE BYŁOBY HOMOSEKSUALISTÓW. TRUDNO
                    TEGO
                    > NAWET "NA OKO" NIE ZAUWAŻYĆ. COŚ TAM DOPISUJESZ BY PASOWAŁO CI DO TEORII

                    a kto o tym miał mówić? Dzisiaj np. premier Hiszpanii mówi , że małpa -
                    szympans powinien mieć prawa człowieka. Niedawno pozwolił dewiantom psycho-
                    seksualnym (gejom, lesbijką) ślubów.
                    Według naukowców w prawie każdym przypadku dewiantów psycho-seksualnych,
                    pederasta nie miał normalnych, zdrowych realcji ze swoim ojcem.
                    Rodzice nie uczą zachowań homoseksualnych , ale kształtują psychikę dziecka.


                    MYŚLĘ, ŻE ZWIERZE MA WOLĘ KTÓRA CHRONIONA JEST PRAWEM I RESPEKTOWANA PRZEZ
                    > CZŁOWIEKA. W KAŻDEJ BAJCE.

                    nie martw się. W niektórych "postępowych" krajach, dewianci psycho-seksualni
                    mogą brac śluby, a np. szympansy za jakiś czas otrzymają prawa człowieka.


                    TO CO "ONI ZAKŁADAJĄ" NIE MA ZNACZENIA. ZNACZENIE MA TO CO MÓWI NAUKA. A NAUKA
                    >
                    > WŁASNIE OCENIA BARDZO WYSOKĄ MOŻLWIOŚĆ URODZENIA DZIECKA Z GENETYCZNYMI
                    > CHOROBAMI W BLISKIM POKREWIŃSTWIE.
                    > DYSKUSJA Z TOBĄ JEST JEST MAŁO LOTNA. OPIERASZ SIĘ NA STEREOPTYPACH I MAM
                    > WRAŻENIE,ŻE NA TYM CO MÓWIA W TWOJEJ PARAFII. "A KIEDYŚ TAK MÓWILI", oNI
                    > ZAKŁADAJĄ ŻE BĘDZIE OK (NIE PRCYYZUJĄC CO TO JEST OK)", "ZIWERZE MA WOLĘ"
                    > (PROBLEM W TYM,ZE NIE WOLNĄ I DO TEGO NIE UMIE EGZEKWOWAC PRAW). pRZED
                    > NAPISANIEM KOLEJNYCH "MĄDROŚCI" PRZEMYYŚL TO CO MASZ ZAMIAR NAPISAĆ.

                    ale nauka ocenia , ale nie może zabraniać posiadania dziecka. W takim wypadku
                    powinno się przebadać wszystkich ludzi pod kątem ich DNA i wykluczyć pary ,
                    gdzie zajdzie mutacja genów, a niektórym parom w ogóle zakazać seksu, bo
                    istnieje możliwość (i to duża), że urodzą chore dziecko.
                    Dyskusja z tobą jest wyjaśnianiem słabemu uczniowi ogólnie znanych praw i prawd.
                    Przed napisaniem kolejnych swoich "mądrości" zastanów się czy ośmieszysz się
                    tylko troszkę czy całkowicie.
              • mg2005 Re: Kolejne zwycięstwo "tolerancji"... 26.07.06, 18:42
                lena575 napisała:

                > "Związek" ze zwierzęciem nie jest żadnym związkiem bo zwierze nie wykazuje
                > swojej woli, nie ma praw więc to człowiek robi z nim co chce.


                "Postępowy" ("regresywny"?...) premier Hiszpanii chce rozciągnąć prawa
                człowieka na ...Szympansy...))
                >
                • katrina_bush Halo ! Ciebie powinno to cieszyc ! 26.07.06, 18:52
                  Halo ! Ciebie powinno to cieszyc !

                  Skoro Hiszpanie traktuja gejow jak malpy.

                  P. S.
                  Szympans tez czlowiek.
                • gytha_ogg prawa szympansow 26.07.06, 18:54
                  mg2005 napisał:

                  > "Postępowy" ("regresywny"?...) premier Hiszpanii chce rozciągnąć prawa
                  > człowieka na ...Szympansy...))
                  > >


                  nie znam sprawy blizej, ale szympans to stworzenie calkiem inteligentne,
                  ktoremu moim zdaniem naleza sie podstawowe prawa, takie jak nietykalnosc
                  cielesna, ochrona naturalnych siedlisk, zakaz przetrzymywania w klatkach i
                  zakaz wykonywania na nich eksperymentow. poczytaj nieco o tych fascynujacych
                  zwierzetach, byc moze zdziwisz sie bardzo i zejdzie Ci z twarz glupi usmieszek.
                  zakladam, ze premierowi Hiszpanii nie chodzi raczej o nadawanie szympansom
                  obywatelstwa i prawa wyborczego... jesli chodzi tu o kwestie, o jakich pisalam
                  wyzej, to brawa dla tego pana.
                  • katrina_bush Re: prawa szympansow 26.07.06, 19:08
                    Szympanse posiadaja jak najbardziej swiadomosc i archaiczna kulture.

                    A poziomem inteligencji przewyzszaja niejedna osobe na forum GW ?!
        • yoma Re: Tolerancja 26.07.06, 13:31
          Matulu, ten znowu wlazł na ulubionego konika...
      • Gość: Krzysia Re: Tolerancja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.06, 22:48
        A ja wymagałabym tolerancji od mniejszości seksualnych, dla wiekszości, która
        nie musi lub nie chce akceptowac, afirmowac,ani oglądać na ulicy propagandy
        pederastow ,choc nie chce też ich potępiać ani atakować jako ludzi.Zawsze byłam
        za dyskrecją i intymnością w sprawach seksualnych, i nie tylko ja.Dlaczego tak
        mało sie mówi o braku tolerancji ze strony w/w mniejszości?Ci ludzie
        uskuteczniają niepotrzebną prowokację.
        • eryk2 Re: Tolerancja 29.07.06, 02:36
          Gość portalu: Krzysia napisał(a):

          > A ja wymagałabym tolerancji od mniejszości seksualnych, dla wiekszości, która
          > nie musi lub nie chce akceptowac, afirmowac,ani oglądać na ulicy propagandy
          > pederastow ,choc nie chce też ich potępiać ani atakować jako ludzi.Zawsze
          byłam
          >
          > za dyskrecją i intymnością w sprawach seksualnych, i nie tylko ja.Dlaczego
          tak
          > mało sie mówi o braku tolerancji ze strony w/w mniejszości?Ci ludzie
          > uskuteczniają niepotrzebną prowokację.

          Proszę uważać na przyszłość, bo czytelnikom takich głupstw popękają ze śmiechu
          zajady! Na ulicach polskich miast, przy drogach polnych i autostradach (w
          budowie...) trwa w najlepsze heteroseksualna propaganda na bilboardach circa
          4,5 m kw. "Idź na całość", "DoWCIPNY film", "TVN na stojaka", "Wszyscy to
          robią", "Najtańsze numerki" (te ostatnie wypisane na dyszącym brzuchu gorącej
          szesnastki), rozkładające nogi na masce samochodów rozebrane panienki, obnażone
          biodra i pośladki reklamujące cudowne leki na celulitis itd. - strach się bać,
          strach iść z dzieckiem na spacer bez zawiązywania mu oczu, strach jechać
          samochodem z rodziną za miasto nad jezioro - wszędzie pełno reklam,
          ociekających seksem, że aż nie potrzeba tirówek, bo pięciolatek przejdzie kurs
          przygotowania do życia w burdelu znacznie łatwiej dzięki obnażonym piersiom,
          pępkom i tyłkom, niż gdyby zobaczył naraz dwadzieścia ubranych kobiet na
          poboczu szosy, mówiących w językach naszych słowiańskich braci... I pani śmie
          mówić o propagandzie PEDERASTÓW?!
          • Gość: Krzysia Re: Tolerancja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.06, 10:33
            Z mojej wypowiedzi nie wynika,że akceptuję opisywane przez pana zachowania
            wręcz przeciwnie.Ale akurat ten list dotyczył
            tej mniejszości,którą ,jak mniemam,pan reprezentuje.I śledząc przez ostanie
            lata i miesiące wydarzenia,śmiem widzieć zagrożenia związane z silną propagandą
            tej opcji.A wracając do opisywanych przez pana obrazków,to warto mówić o
            ujemnych tego skutkach ,np gwałty, rozwiązłośc,rozpad rodziny ,demoralizacja
            itd.
            • eryk2 Re: Tolerancja 30.07.06, 13:34
              A wracając do opisywanych przez pana obrazków,to warto mówić o
              > ujemnych tego skutkach ,np gwałty, rozwiązłośc,rozpad rodziny ,demoralizacja
              > itd.

              No to chyba zauważyła Szan. Pani, że za te wszystkie rzeczy pederaści nie
              odpowiadają - to wszystko "dzieła" kultury heteroseksualnej, adresowane do
              heteroseksualistów i przez heteroseksualistów produkowane. To dlaczego
              przeszkadza Szan. Pani godzinny wiec w centrum miasta LUDZI UBRANYCH W PUCHOWE
              KURTKI (poznań, listopad 2005)? Gdzie tu negliż, rozpusta, namawianie do
              cudzołóstwa, promocja seksu na oczach zdumionych przechodniów itp.? Gdzie
              przemoc (choćby i symboliczna)? Bo jako przemoc to ja odbieram bilboard z
              rozebraną do rosołu cizią, który wisi 3 miechy, 24 h na dobą i patrzą na niego
              (co najmniej dwa razy dziennie w drodze do i ze szkoły) niewinne oczęta dziatwy
              szkolnej z pobliskiej podstawówki?
              • Gość: Krzysia Re: Tolerancja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.06, 18:29
                Ale pedały na ulicach nie protestuja przeciwko tym ciziom z bilbordów.Oni mówia
                o wymyślonej nierówności, o rzekomej dyskryminacji,domagają się niezrozumialych
                praw/choć mają takie, jak wszyscy obywatele/, a ich odmienność powinna być ich
                sprawą prywatną i powtórzę raz jeszcze- intymną.I nie ma tu żadnej
                nietolerancji z mojej strony. Czy to takie trudne do zrozumienia.?
                • eryk2 Re: Tolerancja 30.07.06, 22:27
                  Gość portalu: Krzysia napisał(a):

                  > Ale pedały na ulicach nie protestuja przeciwko tym ciziom z bilbordów.

                  Wiem, że nie protestują. Wyjaśniam cierpliwie:
                  - pisała pani swego czasu o straszliwych molestacjach-protestacjach gejów na
                  ulicach, co to zadaja pani ból samą swoją obecnością, widokiem albo i wiedzą
                  jeno, że gdzieś się one odbywają (bo zapewne nie brała pani udziału w żadnej z
                  nich, napawając się tylko odorem relacji ze świętoj.bliwych mediów)
                  - na co ja odpisałem pytaniem, czy w równym stopniu oburzają panią w/w
                  heteroseksualne ekscesy reklamowe i jak ten protest (niepomiernie większy ze
                  względu na skalę zjawiska) WCzc. dobrodziejka raczy wyrażać
                  - niewątpliwie, geje i lesbijki nie protestują przeciwko heteroSEKSualności
                  naszej kultury, a nawet nie żądają reklam z półnagimi młodzieńcami w tv albo
                  pary ściskających się lesbijek na plakacie z Mercedesem: żądają tylko prawa do
                  trzymania się za ręce w miejscach publicznych

                  Czy to takie trudne do zrozumienia?

                  "Oni mówia o wymyślonej nierówności, o rzekomej dyskryminacji,domagają się
                  niezrozumialych praw/choć mają takie, jak wszyscy obywatele/, a ich odmienność
                  powinna być ich sprawą prywatną i powtórzę raz jeszcze- intymną.I nie ma tu
                  żadnej nietolerancji z mojej strony" (Joseph Geobbels o Żydach po wprowadzeniu
                  ustaw norymberskich w 1936 r.)

                  Rozumie teraz pani - taki dyskurs typu "Nie dam im pewnych praw, nie mają nawet
                  prawa domagania się tych regulacji prawnych - ale ja nie jestem przeciw nim"
                  prowadzi donikąd. "Nie jestem rasistą, ale asfalt musi znać swoje miejsce - nie
                  przy jednym stole z białymi, nie we wspólnej toalecie, nie na wspólnej
                  uczelni" - to dokładnie ten sam styl myślenia. "Szanuję kobiety, ale w
                  Oxfordzie nie wolno im przejść przez trawnik, jeśli nie są w towarzystwie
                  mężczyzny - pies może to zrobić, kobieta zaś nie" (sposób myślenia wydrwiony
                  przez Virginię Woolf we "Własnym pokoju").

                  I jeszcze w kwestii praw: skoro się ich domagają, to znaczy nie mają ich. Setki
                  razy były już tu wałkowane te kwestie: spadek, odwiedziny w szpitalu,
                  korespondencja. Nie rozumiem, dlaczego niektóre osoby heteroseksualne nie chcą
                  pozwolić niektórym gejom żyć jak przykładne małżeństwo hetero? Przecież
                  gejowscy playboy'e nie będą wstępować w legalne związki partnerskie, bo i teraz
                  tego nie robią (dlatego są playboy'ami). A potem się mówi: "patrzcie, jacy oni
                  są rozwiąźli, nie mogliby wytrzymać w małżeństwie z jednym partnerem - i
                  dlatego nie mają takich małżeństw, feee, co za okropni ludzie, a kysz..."
                  Logika, doprawdy, godna podrzędnego nauczyciela sofistyki...
    • lena575 Re: Tolerancja 26.07.06, 12:32
      Sądząc z tonu w jakim to piszesz raczej to cię wkurza bo na pewno nie śmieszy.
      Tu nie ma co śmieszyć.
      PS. Mnie jako katoliczki wcale nie śmieszy gdy z ekranu TV lub z ambony
      słysze,że kościół jest stale atakowany, że wręcz trwa permanentny atak na
      koścół bo uważam to za głupotę, za prowokowanie. W czasch gdy mogę sobie robić
      co chcę i chodzić gdzie chcę czyli w kościele siedzieć od rana do nocy, czytać
      taką prasę jak chcę i oglądać taki program w TV jak chcę (nawet wyłącznie
      katolickie media i nieuznawać innych) prowokowanie takimi głupimi gadkami
      uważam za szkodliwe. Jeśli ktoś boi się krytyki (jaka by ona nie była) to może
      marzy mu się władza autorytarna to ma problem w państwie demokratycznym. Wolę
      głupią krytykę niż zakas jakiejkolwiek krytyki. Głupiej nie muszę czytać ani
      anwet słuchać, mogę się z nią nie zgadzać i wyrazić własne zdanie.
    • raveness1 Re: Tolerancja 26.07.06, 12:49
      Klotliwy narod. Moze wiekszosc bierze przyklad z rzadu? Oni sa w tym mistrzami.
    • yoma Re: Tolerancja 26.07.06, 13:34
      Raz do redakcji "Hejże do czynu!"
      (ozór na szaro ozór na szaro)
      Przyszedł Konstanty, wlany ze splinu
      (ozór na szaro chrzan)

      Bardzo - powiada - smutno - powiada
      (ozór na szaro ozór na szaro)
      Mój redaktorze, jaka jest rada?
      (ozór na szaro chrzan)

      A ten mu na to: Czy pan nie widzi
      (ozór na szaro ozór na szaro)
      Wszystkiemu - mówi - winni są Żydzi!
      (ozór na szaro chrzan)
    • mandaryna65 tak było już za Nerona 26.07.06, 17:18
      fartmen napisał:

      > Śmieszy mnie to....
      >
      > Śmieszy mnie wątek w stylu "wszystkiemu złu w tym kraju..."

      Chrześcijanie byli , są i będą oczerniani i prześladowani (oczywiście wygląda
      to bardzo róznie w różnych krajach), tak jest od czasów Nerona, który oskarżył
      chrześcijan o podpalnie Rzymu.

      Trzeba się do tego przyzwyczaić.

      Powiem więcej: im bardziej chrześcijaństwo jest autentyczne tym bardziej staje
      się obiektem ataków ludzi złej woli lub głupich (często są to ci sami).
    • katrina_bush Rzym-katolicy sa w Polsce dyskryminowani ?! 26.07.06, 17:51
      Rzym-katolicy sa w Polsce dyskryminowani ?!

      Ciekawa teza.

      Tylko, czy prawdziwa ?!

      P. S.
      Do tolerancji zawsze potrzeba obydwu stron.

      Tolerancja jest zawsze obopolna.

      przyklad tolerancji:
      Rzymski katolik szanuje i respektuje protestanta, ale wymaga od protestanta tego samego.

      Protestant ma swoje - rzymski katolik ma swoje.

      Polska jest krajem pluralistycznym, w ktorym nie istnieje ideologiczna wiekszosc.

      Bez tolerancji Polska moze zginac.
      • supaari Re: Rzym-katolicy sa w Polsce dyskryminowani ?! 26.07.06, 18:53
        katrina_bush napisała:

        > Rzym-katolicy sa w Polsce dyskryminowani ?!
        >
        > Ciekawa teza.

        A fartmen napisał: "Tymczasem niektóre religie (np. katolicyzm) w naszym, ponoć
        tolerancyjnym, kraju są po prostu atakowane tak dla zasady, beż żadnych
        konkretych powodów".

        atakowanie=dyskryminacja? Ciekawa teza...
        Ciekawa tym bardziej, że autor podał katolików jako przykład atakowania
        niektórych religii, więc możliwe, że akurat pod względem ataków wcale nie są
        dyskryminowani :-)


        A z oceną wiedzy większości atakujących katolicyzm - zgadzam się z Fartmenem
        całkowicie!!!
        • katrina_bush Re: Rzym-katolicy sa w Polsce dyskryminowani ?! 26.07.06, 19:24
          Czesc "katolikow" robi sie na wieczna ofiare losu, pokrzwydzona i niezrozumiana przez caly swiat.

          Bycie wieczna ofiara losu - to pasywna agresja.

          Przykro mi. Tak to widze.

          P. S.
          Ja "katolikow" nie atakuje.

          A stawiam im raczej trudne pytania ?!

          Przykladowo, na temat rzymsko-katolickiego "prawa naturalnego".
          • supaari Re: Rzym-katolicy sa w Polsce dyskryminowani ?! 26.07.06, 19:33
            katrina_bush napisała:

            > Czesc "katolikow" robi sie na wieczna ofiare losu, pokrzwydzona i
            niezrozumiana przez caly swiat.

            A reszta? Różnią się czymś od innych kategorii ludzi?

            > Bycie wieczna ofiara losu - to pasywna agresja.

            O bierny oporze słyszałem. "Pasywna agresja" to coś nowego... Rozumiem, żeto
            przeszkadzanie samym swym istnieniem

            > Przykro mi. Tak to widze.

            Współczuję...

            > P. S.
            > Ja "katolikow" nie atakuje.

            To Ci się chwali... A ktoś Ci to zarzucał czy może

            > A stawiam im raczej trudne pytania ?!

            Raczej bez sensu i związku z tematem... Np. to o dyskryminacji kilka postów
            wyżej...

            > Przykladowo, na temat rzymsko-katolickiego "prawa naturalnego".

            To teraz ja zadam trudne pytanie... Czy "prawa naturalne" mają różne wyznania?
            Czy jest np. buddyjskie prawo naturalne? Ewangelicko-reformowane prawo
            naturalne? Scjentologiczne prawo naturalne?
            • katrina_bush Re: Rzym-katolicy sa w Polsce dyskryminowani ?! 26.07.06, 20:43
              Nie istnieje jedna koncepcja "prawa naturalnego".

              Koncepcji "prawa naturalnego" jest cala masa:
              Od Arystotelesa, Heraklita - po Tomasza z Akwinu, J.J. Rousseau i tzw. "common sense".

              W teologii ewangelickiej tzw. "prawo naturalne" utracilo w zasadzie znaczenie od czasow Karla Bartha.

              Tak samo w dzisiejszej nauce.

              Zwlaszcza, gdy mowimy o zwierzecej, instynktownej "naturze" czlowieka.

              P. S.
              Do twoich pasywno agresywnych komentarzy wogole sie nie odniose.

              Przykro mi.

              "Pasywna agresja", "pasywna kontrola" jest pojeciem psychologicznym.
              • supaari Re: Rzym-katolicy sa w Polsce dyskryminowani ?! 26.07.06, 21:22
                katrina_bush napisała:

                > Nie istnieje jedna koncepcja "prawa naturalnego".
                >
                > Koncepcji "prawa naturalnego" jest cala masa:
                > Od Arystotelesa, Heraklita - po Tomasza z Akwinu, J.J. Rousseau i
                tzw. "common
                > sense".
                >
                > W teologii ewangelickiej tzw. "prawo naturalne" utracilo w zasadzie znaczenie
                o
                > d czasow Karla Bartha.
                >
                > Tak samo w dzisiejszej nauce.
                >
                > Zwlaszcza, gdy mowimy o zwierzecej, instynktownej "naturze" czlowieka.

                To ja najmocniej przepraszam, bo w poprzednim Twym poście przeoczyłem
                słowo "koncepcja"...

                > P. S.
                > Do twoich pasywno agresywnych komentarzy wogole sie nie odniose.

                W tym wątku? Trzeba by je znaleźć!

                > Przykro mi.

                Mi tym bardziej...

                > "Pasywna agresja", "pasywna kontrola" jest pojeciem psychologicznym.

                ... i wygodnym wytrychm przy okazji...
                • Gość: ant Re: Rzym-katolicy sa w Polsce dyskryminowani ?! IP: *.adsl.inetia.pl 26.07.06, 22:01
                  > ... i wygodnym wytrychm przy okazji...

                  a co ?? uważasz że tylko wam można ich używać ??
                  piszesz często i w odpowiedziach stawiasz sie za pokrzywdzonego, ale robisz to
                  z tak wyuczona wprawą że dla mnie smierdzisz klechą na kilometr....
                  • supaari Re: Rzym-katolicy sa w Polsce dyskryminowani ?! 26.07.06, 22:32
                    Gość portalu: ant napisał(a):

                    > > ... i wygodnym wytrychm przy okazji...
                    >
                    > a co ?? uważasz że tylko wam można ich używać ??
                    > piszesz często i w odpowiedziach stawiasz sie za pokrzywdzonego, ale robisz
                    to
                    > z tak wyuczona wprawą że dla mnie smierdzisz klechą na kilometr....

                    Podaj mi przykład... Gdzież to postawiłem się w roli pokrzywdzonego? Może
                    teraz? Czyżby już nie można było zapytać gdzie się jakąś winę ponosi?

                    A nosek to Ty masz mało sprawny... Ale po co mrówce nosek?
                    • Gość: Echo To kolejne robienie smrodu wokol tolerancji! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 27.07.06, 08:31
                      I zalozyciel watku o tym wie:

                      fart = puszczac baki (smrodzic)
                      • fartmen Re: To kolejne robienie smrodu wokol tolerancji! 27.07.06, 11:21
                        Gość portalu: Echo napisał(a):

                        > I zalozyciel watku o tym wie:
                        >
                        > fart = puszczac baki (smrodzic)

                        ????????????
                        tak?
                        a ja myślałem, że fart=mieć szczęście (fuksa)

                        Echo czemu to na gościa się wpisujesz? to przecież o wiele łatwiejsze niż
                        podpisać się swoim nick-iem i brać odpowiedzialność za swoje słowa.
                        Prawda?

                        • Gość: Echo Re: To kolejne robienie smrodu wokol tolerancji! IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 27.07.06, 17:29
                          > ????????????
                          > tak?
                          > a ja myślałem, że fart=mieć szczęście (fuksa).

                          Sam 'fartmen' (powinno byc fartman jesli juz), mi nie przeszkadza. Ale
                          ci co zaraz o "mniejszosciach seksualnych" przyprawiaja mnie o mdlosci.
                          W Holandii pedofile wlasnie chca tolerancji. A co do angielszczyzny:

                          Slownik:

                          fart v.i. (vulg.) Emit wind from anus. ~ n. (vulg.) Emmision of wind from anus.
                  • marysia_b Pomyłka, czyli pudło! 27.07.06, 21:41
                    Gość portalu: ant napisał(a):

                    dla mnie smierdzisz klechą na kilometr....

                    Gdybyś wczytał się w tekst i dobrze wytężył zmysły zamiast... hmmm...,
                    wiedziałbyś, że Supaari jest muszkieterem!
                    • supaari Re: Pomyłka, czyli pudło! 27.07.06, 21:46
                      marysia_b napisała:
                      > Gdybyś wczytał się w tekst i dobrze wytężył zmysły zamiast... hmmm...,
                      > wiedziałbyś, że Supaari jest muszkieterem!

                      Co wcale nie przeszkadzałoby mu smierdzieć klechą... :-)
                      • marysia_b Re: Pomyłka, czyli pudło! 27.07.06, 22:13
                        supaari napisał:

                        > Co wcale nie przeszkadzałoby mu smierdzieć klechą... :-)

                        Jak się jest muszkieterem, to na full time ;)
                        • supaari Re: Pomyłka, czyli pudło! 27.07.06, 22:22
                          marysia_b napisała:

                          > Jak się jest muszkieterem, to na full time ;)

                          A Aramis? On chyba generałem jezuitów został...
                          • marysia_b Re: Pomyłka, czyli pudło! 28.07.06, 16:53
                            supaari napisał:

                            > marysia_b napisała:
                            >
                            > > Jak się jest muszkieterem, to na full time ;)
                            >
                            > A Aramis? On chyba generałem jezuitów został...

                            Podobno... (jezuitów mi z klechami nie mieszać! ;))) A zaczynał jako
                            hugenota ;)
                            • supaari Re: Pomyłka, czyli pudło! 28.07.06, 17:03
                              marysia_b napisała:

                              >> Podobno... (jezuitów mi z klechami nie mieszać! ;)))

                              Na pierwszy rzut oka wyglądają jak klechy :-)
                              • Gość: m Re: Pomyłka, czyli pudło! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.06, 20:03
                                > marysia_b napisała:
                                >
                                > >> Podobno... (jezuitów mi z klechami nie mieszać! ;)))
                                >
                                > Na pierwszy rzut oka wyglądają jak klechy :-)
                                >
                                I nawet kiecki te same gdyby nie pas!
                • katrina_bush Przestan sie robic na wieczna ofiare losu ! 27.07.06, 15:45
                  Wiem, ze w Polsce to bardzo modne,ale...

                  przestan sie robic na wieczna "katolicka" ofiare losu !

                  Ta sztuczna poza nie robi wiekszego wrazenia...

                  A potem sa pretensje...?!

                  Obraziles sie tez na psychologie, ze twoje zachowanie jest tej nauce doskonale znane ?!

                  P. S.
                  A dlaczego nie powrocimy do tematu rzymskiego "prawa naturalnego" ?!

                  Na tym buduje przeciez cala twoja religia !





                  • supaari Re: Przestan sie robic na wieczna ofiare losu ! 27.07.06, 15:54
                    katrina_bush napisała:

                    > Wiem, ze w Polsce to bardzo modne,ale...
                    >
                    > przestan sie robic na wieczna "katolicka" ofiare losu !
                    >
                    > Ta sztuczna poza nie robi wiekszego wrazenia...

                    Czy już nadszedł ten obiecany czas, kiedy zajmiesz się moją twórczością na
                    forum??? I pokażesz mi w jaki sposób robię się na "wieczną *katolicką* ofiarę
                    losu"? Dalej!!! Wielcem ciekaw!!

                    > A potem sa pretensje...?!
                    >
                    > Obraziles sie tez na psychologie, ze twoje zachowanie jest tej nauce
                    doskonale
                    > znane ?!

                    Z natury nie jestem obrażalski. Z kimś mnie chyba mylisz...


                    > P. S.
                    > A dlaczego nie powrocimy do tematu rzymskiego "prawa naturalnego" ?!
                    >
                    > Na tym buduje przeciez cala twoja religia !
                    >

                    Najwyraźniej nie znasz mojej religii. Opiera się na Objawieniu, poszukiwaniach
                    i pracy nad sobą... Na tym - jak to ujęłaś - "buduje". A co buduje? A
                    wspólnotę, o czym też chyba nie wiesz, bo skwapliwie przemilczałaś CO buduje...
                    • katrina_bush Nie musze daleko szukac. 27.07.06, 17:45
                      Nie musze daleko szukac.

                      Twoje cytaty:
                      "A fartmen napisał: "Tymczasem niektóre religie (np. katolicyzm) w naszym, ponoć
                      tolerancyjnym, kraju są po prostu atakowane tak dla zasady, beż żadnych
                      konkretych powodów".

                      "A z oceną wiedzy większości atakujących katolicyzm - zgadzam się z Fartmenem
                      całkowicie!!!"
                      ---------------------------------------------------------------------

                      "Katolicyzm" jest ATAKOWANY przez wiekszosc bez zadnych konkretnych powodow.

                      A to jest niesprawiedliwe. Tak, czy nie ?

                      Pomijajac juz kwestie tego, czy "katolicyzm" ( a konkretnie co ? zasady wiary ? kler ? czy wyznawcy ? )
                      jest ATAKOWANY, czy nie...

                      Wieczne poczucie niesprawiedliwego ATAKU ze strony innych - to jest wlasnie robienie sie na ofiare.

                      Wieczne poczucie niezrozumienia ze strony "niewiernych" - to jest wlasnie robienie sie na ofiare.

                      P. S.
                      A dlaczego nie rozmawiamy na temat rzymsko-katolickiego "prawa naturalnego" ?

                      Skoro to "sedno", fundament tej religii.
                      • supaari Re: Nie musze daleko szukac. 27.07.06, 18:22
                        katrina_bush napisała:

                        > Nie musze daleko szukac.
                        >
                        > Twoje cytaty:
                        > "A fartmen napisał: "Tymczasem niektóre religie (np. katolicyzm) w naszym,
                        pono
                        > ć
                        > tolerancyjnym, kraju są po prostu atakowane tak dla zasady, beż żadnych
                        > konkretych powodów".

                        Czyżby nie napisał? Napisał... Ty zrobiłaś z tego "dyskryminację" i tego
                        dotyczył mój post.


                        > "A z oceną wiedzy większości atakujących katolicyzm - zgadzam się z Fartmenem
                        > całkowicie!!!"
                        > ---------------------------------------------------------------------
                        >
                        > "Katolicyzm" jest ATAKOWANY przez wiekszosc bez zadnych konkretnych powodow.
                        >
                        > A to jest niesprawiedliwe. Tak, czy nie ?

                        Nie Ty jedna nie odróżniasz cytatu od wypowiedzi. Nigdzie nie twierdziłem,
                        że "katolicyzm jest atakowany bez żadnych konkretnych powodów". To był Fartmen,
                        droga Kasiu, Fartmen! Ogłaszam - nie jestem Fartmenem!
                        Zgodziłem się z Fartmenem jedynie z tym, że zdolności umysłowe większości
                        atakujących katolicyzm są mocno ograniczone, gdyż nierzadko nie są w stanie
                        ocenić podstaw własnej wiedzy (np. wątki o homoseksualizmie Jezusa oparte na
                        XVII-wiecznej książce, w której ktoś dopisał - dalibóg nie w II w.! - rzekomy
                        list Klemensa, w którym ów miał się wypowiadać o pewnej sekcie, która
                        twierdzi...); gdyż wypowiadają się na tematy, o których nie mają zielonego
                        pojęcia (Edico o Konkordacie); gdyż przypisują jakieś słowa ludziom, którzy je
                        cytowali (np. Palnick przypisujący Orygenesowi twierdzenia Celsusa, które
                        Orygenes przytaczał przeciwstawiając się im).


                        > Pomijajac juz kwestie tego, czy "katolicyzm" ( a konkretnie co ? zasady
                        wiary ?
                        > kler ? czy wyznawcy ? )
                        > jest ATAKOWANY, czy nie...
                        >
                        > Wieczne poczucie niesprawiedliwego ATAKU ze strony innych - to jest wlasnie
                        rob
                        > ienie sie na ofiare.

                        Nie mam poczucia niesprawiedliwego ATAKU. Wyjaśniłem Ci, że prostuję błędy i
                        przytaczam fakty. Sądzę, że trudno uznać, że chlipię na tym forum pokazując jak
                        to jestem atakowany nie wiadomo za co... Sądzisz, że piszę to, co piszę o to,
                        żeby wzbudzić w niedouczonych nierzadko adwersarzach poczucie winy i
                        spowodować, żeby zaprzestali ataku? To jesteś w całkowitym błędzie...

                        > Wieczne poczucie niezrozumienia ze strony "niewiernych" - to jest wlasnie
                        robie
                        > nie sie na ofiare.

                        Raczej wskazuję na niezrozumienie przez nich czegoś innego...


                        > P. S.
                        > A dlaczego nie rozmawiamy na temat rzymsko-katolickiego "prawa naturalnego" ?
                        >
                        > Skoro to "sedno", fundament tej religii.

                        Wyjaśniłem Ci, że jesteś w błędzie, ale nie wiem dlaczego nie przyjmujesz tego
                        do wiadomości.
                        W sumie: "mietila w woronu, a popala w korowu"!!! Teraz zapewne będziesz
                        dowodzić, że prostując Twoje wywody dotyczące moich "cytatów" stawiam się w
                        pozycji niezrozumianego, co oznacza, że robię z siebie ofiarę i w związku z tym
                        stosują "pasywną kontrolę". To żeby nie było: nie chcę, żebyś się zmieniła -
                        tylko szukaj dowodów dokładniej!!!
                        • katrina_bush Czy aby nie uzywasz jezyka ofiary ? 27.07.06, 19:14
                          Czy aby nie uzywasz jezyka ofiary ?

                          "A z oceną wiedzy większości atakujących katolicyzm - zgadzam się z Fartmenem całkowicie !!!"

                          Zwrot: "wiekszosci atakujacych katolicyzm" ma zupelnie inna wymowe emocjonalna,
                          niz, dajmy na to: "wiekszosci krytykujacych katolicyzm".

                          P. S.
                          Gwoli jasnosci i scislosci:
                          Na temat rzymsko-katolickiego "prawa naturalnego" nie uslyszalam od Ciebie do tej pory NIC - oprocz
                          jednego pytania.
                          • supaari Re: Czy aby nie uzywasz jezyka ofiary ? 27.07.06, 19:34
                            katrina_bush napisała:

                            > Czy aby nie uzywasz jezyka ofiary ?
                            >
                            > "A z oceną wiedzy większości atakujących katolicyzm - zgadzam się z Fartmenem
                            c
                            > ałkowicie !!!"
                            >
                            > Zwrot: "wiekszosci atakujacych katolicyzm" ma zupelnie inna wymowe
                            emocjonalna,
                            >
                            > niz, dajmy na to: "wiekszosci krytykujacych katolicyzm".

                            To Fartmen jest ofiarą??? Bo ja jego słownictwo tutaj zastosowałem. W poście
                            inicjującym ten wątek nie użył ani razu słowa "krytykować" lub słów pokrewnych.
                            Dwa razy za to zastosował słowo "atakować" lub słowa pokrewne. Nie wiedziałem,
                            że trzymanie się słownictwa człowieka, na którego się powołuje znamionuje ludzi
                            stawiających się "wiecznie" w pozycji ofiary. A tak w ogóle to jest?


                            > P. S.
                            > Gwoli jasnosci i scislosci:
                            > Na temat rzymsko-katolickiego "prawa naturalnego" nie uslyszalam od Ciebie do
                            t
                            > ej pory NIC - oprocz
                            > jednego pytania.

                            Gwoli jasności i ścisłości - ustaliliśmy, że nie ma rzymsko-katolickiego "prawa
                            naturalego", choć sa różne _koncepcje_ "prawa naturalnego"...
                            Gwoli jasności i ścisłości - nie dyskutujemy tutaj o jakiejkolwiek
                            koncepcji "prawa naturalnego".
                            Gwoli jasności i ścisłości - nawet nie zasygnalizowałaś, że chcesz usłyszeć
                            moje zdanie na ten temat.
                            Gwoli jasności i ścisłości - ciągle uważasz, że to fundament "mojej religii"?
                            Gwoli jasności i ścisłości - ja się szybko uczę i zawsze mogę zastosować
                            następujący cytat: "W obliczu lekko nachalnej "policyjnej" presji - z zasady
                            nie udzielam odpowiedzi." Mam nadzieję, że poznajesz...
                            • katrina_bush Re: Czy aby nie uzywasz jezyka ofiary ? 27.07.06, 20:09
                              Nie odwracaj kota ogonem i nie zwalaj teraz na fartmena !

                              P. S.
                              Twierdzisz, ze rzymsko-katolickie "prawo naturalne" nie istnieje ?

                              Brawo !!! To bardzo interesujaca odpowiedz.

                              Ciekawa bylabym reakcji Ratzingera.

                              A sformulowanie: "Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu", to co ?

                              Protestant by czegos takiego raczej nie napisal...
                              • supaari Re: Czy aby nie uzywasz jezyka ofiary ? 27.07.06, 20:17
                                katrina_bush napisała:

                                > Nie odwracaj kota ogonem i nie zwalaj teraz na fartmena !

                                Nic nie zwalam na Fartmena. Użyłem terminu zastosowanego przez niego, a Ty od
                                razu, że język ofiary...

                                > P. S.
                                > Twierdzisz, ze rzymsko-katolickie "prawo naturalne" nie istnieje ?
                                >
                                > Brawo !!! To bardzo interesujaca odpowiedz.
                                >
                                > Ciekawa bylabym reakcji Ratzingera.
                                >
                                > A sformulowanie: "Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu
                                naturalnemu"
                                > , to co ?
                                >
                                > Protestant by czegos takiego raczej nie napisal...

                                Twierdzę, że istnieje coś takiego, jak "prawo naturalne". Twierdzę, że
                                pojawiają się różne koncepcje tegoż prawa. Nie ograniczem nikomu możliwości
                                używania tego terminu, choć zastrzegam, że mogę mieć inne zdanie.
                                Termin "rzymsko-katolickie *prawo naturalne*" jest zwykłym uproszczeniem
                                noszącym znamiona bełkotu. To taka "aktywna" agresja na koniec...
                                • Gość: Lidka Twoja agresja - to juz nie moj problem. IP: *.static.213-200-244-9.cybernet.ch 27.07.06, 20:31
                                  "Termin "rzymsko-katolickie *prawo naturalne*" jest zwykłym uproszczeniem noszącym znamiona
                                  bełkotu. To taka "aktywna" agresja na koniec..."

                                  Twoja agresja - to juz nie moj problem.

                                  Nie jestem pierwsza osoba na forum, do ktorej sie zwracasz w ten niesympatyczny sposob.

                                  P. S.
                                  Nie rozumiem twojego oburzenia...

                                  "Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu" - to jest orginalny rzymsko-
                                  katolicki cytat.

                                  Co ma "natura" do rozwodu ? Pytam, co ?
                                  • supaari Re: Twoja agresja - to juz nie moj problem. 27.07.06, 20:51
                                    Gość portalu: Lidka napisał(a):

                                    > "Termin "rzymsko-katolickie *prawo naturalne*" jest zwykłym uproszczeniem
                                    noszą
                                    > cym znamiona
                                    > bełkotu. To taka "aktywna" agresja na koniec..."
                                    >
                                    > Twoja agresja - to juz nie moj problem.

                                    W końcu? A wcześniej było o tym, żebym przestał robić z siebie ofiarę losu, bo
                                    to oznacza "pasywną agresję"... Wtedy Cię moja agresja obchodziła?

                                    > Nie jestem pierwsza osoba na forum, do ktorej sie zwracasz w ten
                                    niesympatyczny
                                    > sposob.

                                    I pewnie nie ostatnią. Nie będziesz także pierwszą, którą przepraszam, jeśli
                                    uraziłem... Sądziłem, że złośliwie pomijasz termin "koncepcja".

                                    > P. S.
                                    > Nie rozumiem twojego oburzenia...
                                    >
                                    > "Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu" - to jest
                                    orginal
                                    > ny rzymsko-
                                    > katolicki cytat.
                                    >
                                    > Co ma "natura" do rozwodu ? Pytam, co ?

                                    Kwestię mojego "oburzenia" (termin na wyrost, ale niech tam...) wyjasniłem
                                    wyżej. A sądzę, że wiesz, iż rzymsko-katolicka koncepcja "prawa naturalnego"
                                    opiera na Biblii (w interesującym nas przypadku - np. Łk. 16, 18 czy Mt. 19, 8-
                                    9). Tu można oczywiście dyskutować, co oznacza "nierząd" - czy zdradę
                                    małżeńską, czy też bezprawny związek, ale mam nadzieję, że zrozumiesz chociaż
                                    motywy takiego podejścia. Jesli Cię nie zadowoliłem w kwestii związku między
                                    rozwodem, a prawem naturalnym, to szkoda...
                                    • katrina_bush Wracamy do Adama i Ewy. 27.07.06, 21:28
                                      Nienawidze sie logowac, ale coz...

                                      P. S.

                                      A propos "natura"...

                                      Czlowiek to tylko instynktowne, irracjonalne "bojazliwe" zwierze ? z rzadkim przeblyskiem refleksji.

                                      Nauka stoi tu na solidnym gruncie badawczym.

                                      Pojecie "Monogamiczne malzenstwo" i "rozwod" jest wynalazkiem czysto kulturowym - tak samo, jak
                                      "prawo naturalne".

                                      Nie "natura" - a dopiero dana "kultura" wymaga od nas monogamii.

                                      Rzymsko-katolickie "prawo naturalne" twierdzi, ze czlowiek jest "z natury" monogamiczny, bo Adam i
                                      Ewa zyli w monogamicznym malzenstwie.

                                      A kobieta powstala z mezczyzny - jak twierdzil Pawel Apostol za ksiega rodzaju.

                                      Te kreacjonistyczne pojecie "natury" - to dla mnie eksponat muzealny.
                                      • supaari Re: Wracamy do Adama i Ewy. 27.07.06, 21:44
                                        > Nienawidze sie logowac, ale coz...

                                        Cóż - zawsze można występować jako Sklepowa... ;-)
                                        Masz prawo twierdzić, to co napisałaś. Można byłoby nawet uznać, że jest
                                        to "Katrin_bushowska koncepcja prawa naturalnego"...
                                        Problem w tym, że pojęcie "naturalne" nie musi oznaczać "właściwe człowiekowi
                                        jako gatunkowi zawsze". Gdyby tak było, to prawo do życia nie mogłoby być
                                        uznane za prawo naturalne, gdyż... sama wiesz.
                                        Jeżeli to Cię zadowoli, to za naturalne moglibyśmy uznać to, do czego człowiek
                                        jest przeznaczony... Ale rozmawiać o tym trudno, jeśli nie ma ochoty stanąć na
                                        podstawach "religijnych", bo inaczej trudno o celu, przeznaczeniu człowieka
                                        dywagować...
                                        • katrina_bush Najpierw nauka - potem religia. 27.07.06, 22:11
                                          Najpierw naukowa wiedza o czlowieku - potem religia.

                                          To moja "protestancka" kolejnosc.

                                          Miejsce pojecia "natury" jest dla mnie tylko i wylacznie w nauce.

                                          Miejsce kreacjonizmu, na ktorym buduje rzymskie "prawo naturalne" jest w muzeum.

                                          P. S.
                                          Prawo do zycia, kara smierci - to kwestia kultury - a nie "natury".

                                          Wiara w Boga i w przeznaczenie - to wiara religijna - a nie wiedza naukowa.

                                          Nauka nie szuka tu odpowiedzi. To nie jej domena.

                                          Nauka ma jednak obowiazek sie wypowiedziec, gdy ktos twierdzi,
                                          ze cos jest "z natury" takie, czy owakie !

                                          -------------------------------------------

                                          Z pojeciem "natury" kazdy, ma prawo robic, w tym KK, co mu sie podoba
                                          - tylko, czy potrzeba nam takich niepotrzebnych nieporozumien ?!
                                          • supaari Re: Najpierw nauka - potem religia. 27.07.06, 22:34
                                            katrina_bush napisała:

                                            > Najpierw naukowa wiedza o czlowieku - potem religia.
                                            >
                                            > To moja "protestancka" kolejnosc.

                                            Katrina, my to już przerabialiśmy...

                                            > Miejsce pojecia "natury" jest dla mnie tylko i wylacznie w nauce.

                                            Np. w filozofii? Czemu nie? Ale "tylko i wyłącznie" mi się nie podoba.

                                            > Miejsce kreacjonizmu, na ktorym buduje rzymskie "prawo naturalne" jest w
                                            muzeum

                                            Takie muzea też przerabiano...

                                            > P. S.
                                            > Prawo do zycia, kara smierci - to kwestia kultury - a nie "natury".

                                            Biedni ci Amerykanie. Ojcowie-założyciele im wmówili, że "że wszyscy ludzie
                                            stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami,
                                            że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania się o
                                            szczęście". A tu się okazuje, że to jedynie wytwór kultury...

                                            > Wiara w Boga i w przeznaczenie - to wiara religijna - a nie wiedza naukowa.

                                            Wiara to nie wiedza. Ameryki nie odkryłaś

                                            > Nauka nie szuka tu odpowiedzi. To nie jej domena.
                                            >
                                            > Nauka ma jednak obowiazek sie wypowiedziec, gdy ktos twierdzi,
                                            > ze cos jest "z natury" takie, czy owakie !

                                            Niechże zatem "nauka" najpierw sprawdzi, czy zakres znaczeniowy "natury" w jej
                                            ujęciu jest tożsamy z ujęciem religijnym.

                                            > Z pojeciem "natury" kazdy, ma prawo robic, w tym KK, co mu sie podoba
                                            > - tylko, czy potrzeba nam takich niepotrzebnych nieporozumien ?!

                                            "Niepotrzebnych nieporozumień" z definicji nam nie trzeba!!! Co to, to nie!
                                            • katrina_bush Re: Najpierw nauka - potem religia. 28.07.06, 15:28
                                              "Natura" i "kultura" jest pojeciem z zakresu filozofii nauki.
                                              ----------------------------------------

                                              "Niechże zatem "nauka" najpierw sprawdzi, czy zakres znaczeniowy "natury" w jej
                                              ujęciu jest tożsamy z ujęciem religijnym."

                                              A co to znaczy ?

                                              Nauka ma "sie dostosowac" do danej "religii", czy jak to rozumiec ?

                                              Jest to raczej malo prawdopodobne.

                                              Zwlaszcza, ze numer z prymatem religii nad nauka, byl do czasow reformacji i oswiecenia juz
                                              przerabiany...
                                              • supaari Re: Najpierw nauka - potem religia. 28.07.06, 16:50
                                                katrina_bush napisała:

                                                > "Natura" i "kultura" jest pojeciem z zakresu filozofii nauki.
                                                > ----------------------------------------
                                                >
                                                > "Niechże zatem "nauka" najpierw sprawdzi, czy zakres znaczeniowy "natury" w
                                                jej
                                                >
                                                > ujęciu jest tożsamy z ujęciem religijnym."
                                                >
                                                > A co to znaczy ?
                                                >
                                                > Nauka ma "sie dostosowac" do danej "religii", czy jak to rozumiec ?
                                                >
                                                > Jest to raczej malo prawdopodobne.
                                                >
                                                > Zwlaszcza, ze numer z prymatem religii nad nauka, byl do czasow reformacji i
                                                os
                                                > wiecenia juz
                                                > przerabiany...

                                                Wytłumacze ci to tak: jak powiesz, że praca to świadoma działalność człowieka
                                                mająca na celu wytworzenie określonych dóbr (materialnych lub nie), to nie
                                                powiesz ewidentnej bzdury. Ale jak przyjdzie do Ciebie jakiś fizyk z klapkami
                                                na oczach, to Cię wyśmieje, bo praca to przecież iloczyn siły i drogi pokonanej
                                                przez ciało pod wpływem tej siły!
                                                Robisz w tej gałęzi wątku za takiego nawiedzonego fizyka. Nie wykluczam nawet,
                                                że to dostrzegasz...
                                                Jeśli nauka chce recenzować religię, to powinna poznać nomenklaturę religijną.
                                                W przciwnym przypadku przeczy sobie samej!
                                                • tomas_torquemada Ja Ciebie prosze.. 28.07.06, 17:13
                                                  Ty sobie oszczedzaj ta energie na bardzie produktywne zajecia.. Wiesz jaka/jaki
                                                  jest Twoj rozmowca.. NIE PRZEKRZYCZYSZ.. a juz napewno nie przekonasz.. :/
                                                  • supaari Re: Ja Ciebie prosze.. 28.07.06, 17:54
                                                    tomas_torquemada napisał:

                                                    > Ty sobie oszczedzaj ta energie na bardzie produktywne zajecia.. Wiesz
                                                    jaka/jaki
                                                    > jest Twoj rozmowca.. NIE PRZEKRZYCZYSZ.. a juz napewno nie przekonasz.. :/

                                                    Tomek, dla Ciebie tym razem - zgoda. Już o tolerancji nie będę rozmawiał, może
                                                    trochę popraktykuję...
                                                  • tomas_torquemada Re: Ja Ciebie prosze.. 28.07.06, 17:57
                                                    Oj szczescia zycze.. ONI caly czas zmieniaja definicje.. tolerancja to juz nie
                                                    "cicha" zgoda na cos.. teraz bedziesz musial jeszcze popierac :]
                                                  • supaari Re: Ja Ciebie prosze.. 28.07.06, 18:20
                                                    tomas_torquemada napisał:

                                                    > Oj szczescia zycze.. ONI caly czas zmieniaja definicje.. tolerancja to juz nie
                                                    > "cicha" zgoda na cos.. teraz bedziesz musial jeszcze popierac :]

                                                    U jeszcze piszą: "Im więcej nomenklatury, tym więcej ideologii"!!! Hehehe...
                                                • katrina_bush Halo ! A religioznawstwo, to co ?! 28.07.06, 17:17
                                                  Halo ! A religioznawstwo, to co ?!

                                                  Religioznawstwo zajmuje sie takim ludzmi, jak ty.

                                                  Rzymsko-katolicka nomenklatura jest jak najbardziej tematem analizy naukowej.
                                                  • tomas_torquemada Kati.. 28.07.06, 17:39
                                                    z takimi ludzmi jak Ty sie nie rozmawia.. Co do R-Kat.. daleko mi do tego
                                                    odlamu.. w innym poscie stwierdzacie, ze moja religia jest o niebo lepsza od
                                                    w/w.. wasza niewiedza jest obezwladniajaca..
                                                  • katrina_bush Moze nie w takim tonie... 28.07.06, 17:45
                                                    Moze nie w takim tonie...

                                                    Jestes nieinteresujacym czlowiekiem z interesujacym problemem.



                                                  • tomas_torquemada Re: Moze nie w takim tonie... 28.07.06, 17:48
                                                    Problem moja droga to tylko Ty tu masz.. Mam jednak nadzieje, ze poprzez
                                                    umniejszanie mej wartosci rosnie Twoja.. Chocazby w Twoich oczach.. slyszalem,
                                                    ze to rodzaj terapii zalecanej przez specjalistow.. Pozdrawiam i zycze nabrania
                                                    dystansu do pewnych rzeczy..
                                                  • supaari Re: Halo ! A religioznawstwo, to co ?! 28.07.06, 17:49
                                                    katrina_bush napisała:

                                                    > Halo ! A religioznawstwo, to co ?!
                                                    >
                                                    > Religioznawstwo zajmuje sie takim ludzmi, jak ty.

                                                    Nie sądziłem, że obiektem zainteresowania religioznawstwem jest człowiek...

                                                    > Rzymsko-katolicka nomenklatura jest jak najbardziej tematem analizy naukowej.

                                                    Tak! Al Ty dowodzisz niewłaściwego podejścia Ratzingera do kwestii rozwodów
                                                    ignorując element tej nomenklatury.
                                                  • katrina_bush Re: Halo ! A religioznawstwo, to co ?! 28.07.06, 18:13
                                                    Ratzinger to jest fabryka rzymsko-katolickiej nomenklatury !

                                                    A im wiecej nomenklatury - tym wiecej ideologii.

                                                    A im wiecej ideologii - tym dalej od rzeczywistosci ?!
                                                  • tomas_torquemada ????? 28.07.06, 19:59
                                                    Masz jakies autorytety? To takie pytanie z kapelusza.. chcialbym bardzo poznac
                                                    podwaliny Twoich pogladow.. Tak, wiem odpowiesz bardzo niemilo etc.. ale i tak
                                                    zaryzykuje..
                                                  • katrina_bush Nobody is perfect. 28.07.06, 21:15
                                                    Moje pierwsze skojarzenie.

                                                    "Autorytet" - znaczy dla mnie: "znawca tematu".

                                                    Od filozofa - po sprzataczke.

                                                    Na "autorytet" mam wlasny test:

                                                    Osoba, ktora potrafi krotko, jasno i zwiezle przekazac trudne i skomplikowane tresci - to dla mnie
                                                    autorytet.

                                                    Osoba, ktora trafia w sedno - to dla mnie autorytet.

                                                    P. S.
                                                    By cos przyjac lub odrzucic - chce sie wpierw dowiedziec.

                                                    Dlatego korzystam z wielu zrodel wiedzy.

                                                    Podobnie, jak ze stanem zdrowia: ide do paru lekarzy, by zapoznac sie z ich opinia.

                                                    Nobody is perfect.
                                                  • tomas_torquemada Re: Nobody is perfect. 28.07.06, 21:50
                                                    Widzisz nie potrafisz krotko i zwiezle.. :P Powazniej chodzilo mi o przyklady..
                                                    myslalem, ze to oczywiste.. Uscislam to zatem.
    • crax Nie umarłeś jeszcze ze śmiechu? :)))) n/t 27.07.06, 21:01

    • palnick A mnie śmieszy twój nick :-) 30.07.06, 10:54
      I to co piszesz o "bezpodstawnym" atakowaniu KK.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka