Dodaj do ulubionych

Dyskryminacja białych

19.10.06, 22:46
Wiadomość z GW:

"Amerykański Departament Sprawiedliwości wybrał Macon, małe miasteczko ukryte
we wschodniej części stanu Missisipi na miejsce niecodziennego testu praw
obywatelskich - w tamtejszym sądzie prowadzony będzie, na mocy ustawy o prawie
do głosowania (Voting Rights Act), proces sądowy dotyczący oskarżenia czarnych
obywateli o ograniczanie praw białych
Ta sygnalizująca ostry zwrot sprawa wywołała zaskoczenie w innych stanach.
Rząd zarzuca czarnym oszustwa w głosowaniu w stanie, w którym wieloletni
brutalny sprzeciw wobec przyznania czarnoskórym obywatelom prawa do głosowania
przyczynił się do przyjęcia w 1965 r. wspomnianej ustawy. W samym Missisipi
proces wywołał jednak, nawet wśród liberalnych demokratów, więcej potakujących
gestów niż krzyków oburzenia.

Departament Sprawiedliwości skupia się na Ike'u Brownie, lokalnym decydencie,
którego pomysłowa taktyka wyborcza od 20 lat prowokuje szepty w miasteczku,
docierające aż do stolicy stanu - Jackson, położonej 160 km na południowy
zachód. Ike Brown, dwukrotnie skazany za przestępstwa, jest przewodniczącym
Demokratycznego Komitetu Wykonawczego Hrabstwa Noxubee i jego
niekwestionowanym politycznym liderem. Rząd federalny oskarża go o podsycanie,
z pomocą innych osób, "niepohamowanej dyskryminacji rasowej" wobec białych
obywateli w głosowaniach. Czarnych mieszkańców w hrabstwie jest trzy razy
więcej niż białych.

Zdaniem rządu, celem Browna jest utrzymanie popieranych przez niego
czarnoskórych polityków na stanowiskach.
Departament utrzymuje, że aby osiągnąć ten cel Brown i jego sprzymierzeńcy
stworzyli szczelny system kontroli, polegający na organizowaniu decydujących o
wszystkim prawyborów w partii Demokratycznej, przypominający metody stosowane
przez zwolenników segregacji rasowej kilkadziesiąt lat temu.
Ike'a Browna oskarża się o kupowanie i organizowanie siatki notariuszy, którzy
nielegalnie skreślali nazwiska na kartach do głosowania nieobecnych wyborców,
wpływali na przebieg głosowania; na listach dla białych wyborców zamieszczali
ostrzeżenie, że ich uprawnienia do głosowania będą sprawdzane; ściągali
czarnych wyborców z innych okręgów wyborczych i zmieniali statystki rasowe w
okręgach poprzez manipulowanie rejestrami wyborców.
Brown sprowadził czarnego prawnika spoza okręgu jako kandydata w wyborach
przeciwko prokuratorowi okręgowemu, jednemu z dwóch białych wysokich
urzędników w Noxubee. Dokumenty pomocnicze sugerują, że prawnik ten nawet nie
zamieszkał w hrabstwie. Kandydat został zdyskwalifikowany. Biali mieszkańcy,
stanowiący tu mniej niż 30 procent populacji są ostrożni w wypowiedziach na
temat Browna, ale dla wielu czarnych pozostaje on bohaterem. Gdy w 1995 r.
odwożono go do więzienia federalnego, gdzie miał odsiadywać wyrok za oszustwa
podatkowe, jego polityczni zwolennicy i przyjaciele, w tym lokalni urzędnicy,
pożegnali go z pompą; z kolei biali patrzyli na niego przez lata jak na
swoistą "siłę nieczystą", decydującą o sytuacji w hrabstwie.
Ike Brown - geniusz czy oszust?
Wielu białych przyznało, że cieszą się z procesu zaplanowanego przez
Departament Sprawiedliwości na początek 2007 roku.
- Moim zdaniem, chodzi tu przede wszystkim o zasadę fair play - mówi Roderick
Walker, prokurator okręgowy, którego Brown próbował się pozbyć w 2003 r. - Nie
zachowywali się jak należy.
Jednak wzdłuż South Jefferson Street w starej dzielnicy handlowej, biali
handlowcy nie chcieli, aby ich cytowano w obawie, że zrazi to czarnych
klientów. - Mamy dużo nieprawidłowości przy głosowaniach, ale nic więcej nie
powiem - rzuciła pewna kobieta.
Ekspert ds. prawa do głosowania z Departamentu Sprawiedliwości nie był aż tak
skryty. - Prawie każde wybory obfitują w przypadki takich nielegalnych działań
organizowanych przez Ike'a Browna i innych pozwanych, oraz osoby z nimi
współpracujące - głosi raport złożony w sądzie przez eksperta Theodore S.
Arringtona, przewodniczącego departamentu nauk politycznych na Uniwersytecie
Północnej Karoliny w Charlotte.
Brown lekceważąco odnosi się do czekającego go procesu. Chociaż nie ma
gabinetu w zdobionym białymi kolumnami budynku sądu okręgowego Noxubee, to
właśnie stamtąd, siedząc w fotelu przed wejściem, pozdrawia odwiedzających.
Brown umniejsza własną rolę i przedstawia siebie jako główny cel ataków. Nie
uważa się za aktywnego inspiratora. - Gdy siedziałem w więzieniu Maxwell w
1995 i 96 r. przedstawienie toczyło się jak zawsze - mówi.
W hrabstwie mieszka tak niewielu białych, że według Browna zarzucane mu
praktyki nie były konieczne, aby czarni utrzymali się na stanowiskach. - Nie
wygrają, jeśli na nich nie zagłosujemy - stwierdza z uśmiechem Brown. - Jeżeli
nawet robiłem coś niewłaściwego, to można to porównać do zamykania drzwi
stajni, gdy koń już dawno uciekł - dodaje.
Brown jest zdania, że sprawa przeciwko niemu jest wyrazem rozgoryczenia
białych, którzy czują się pozbawieni praw obywatelskich, kpi on sobie także z
przyjętego w ubiegłym roku zarządzenia, na mocy którego urzędnicy hrabstwa
zobowiązują się m.in. nie dręczyć i nie zastraszać białych kandydatów lub
wyborców, nie manipulować kartami osób nieobecnych i zabronić pracownikom
lokali wyborczych instruowania głosujących. - Nie podpisałbym się pod tym -
mówi Brown.
Departament Sprawiedliwości nie rezygnuje jednak z procesu i chce zmusić
Browna do zaprzestania pewnych działań, do czego zobowiązali się już inni
oficjele w hrabstwie.
Stanowi Demokraci raczej nie popierają Browna, a prywatnie niektórzy z nich
wyrażają się pogardliwie na temat stosowanych przez niego praktyk.
Broni go za to niezależny adwokat republikański, dla którego proces jest
przykładem nadmiernego ingerowania w sprawy partii politycznej.
- Żeby robić to, co chcą, musieliby praktycznie przejąć kontrolę nad Partią
Demokratyczną - mówi prawnik Wilbur Colom, dodając jednocześnie, że Brown
znalazł się w centrum zainteresowania ze względu na swoją złą reputację. -
Uważam, że znaleźli się pod dużą presją w wyniku bardzo wyrafinowanych
wyborczych operacji Ike'a. To geniusz na miarę Karla Rove'a [doradcy
politycznego George'a W. Busha - przyp. tłum.] na poziomie okręgu Noxubee.
Jednak w Jackson najjaśniejsza gwiazda partii Browna - sekretarz stanu
Missisipi Eric Clark, osoba reprezentująca od wielu lat umiarkowane poglądy na
politykę stanową, odmówiła mu poparcia.
- Każdy, kto chce, aby ludzie nie głosowali, łamie prawo - mówi Clark. -
Podejrzewam, że coś takiego miało miejsce w tym przypadku.
W Macon, w cieniu pomnika konfederatów stojącego przed sądem, Brown mówi o
historii: - Oni zawsze stawiali na swoim. Teraz już nie mogą. Tu chodzi o
politykę. A oni próbują powstrzymać mnie przed "dostaniem się do środka".
Roderick Walker, prokurator okręgowy utrzymuje jednak, że przeszłość nie ma
nic wspólnego ze sprawą przeciwko Brownowi. - Nie ma sensu udawać, że czarni
nie byli tu dyskryminowani. - Nie pochwalam tego, co się wówczas działo. Ale
to przeszłość i nic nie można już na to poradzić.

(C) 2006 The New York Times

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,74419,3692762.html
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka