Dodaj do ulubionych

Ona, On, Ono...??

28.11.06, 16:55
Czytałem ostatnio artykuł na temat zapisu legislacyjnego w Nowym Jorku który
umożliwi zmianę płci - na dobrą sprawę każdemu kto się na to zdecyduje.
Rozumiem, że w Polsce, chociażby ze względu na uwarunkowania historyczno -
kulturowe byłoby to niemożliwe. Natomiast chciałbym spytać czy liberalizacja
przepisów prawnych dotycząca tej kwestii winna być dokonana?
Obserwuj wątek
    • woda.woda Ja bym chciała być Ono. 28.11.06, 16:56
      • raffaelsanti Re: Ja bym chciała być Ono. 28.11.06, 16:58
        Rozumiem, że rozterka gdzieś wewnątrz gra natomiast pytałem o zmianę zapisów
        prawnych.
      • supaari Re: 28.11.06, 17:21
        woda.woda napisała

        > Ja bym chciała być Ono.

        A jesteś(cie) one (dwie wody) :-D
        • woda.woda Re: 28.11.06, 17:27

          > A jesteś(cie) one (dwie wody) :-D
          >

          Tak. Trochę mnie to męczy. Coś nie lubię bliźniactwa.
    • nancyboy Re: Ona, On, Ono...?? 28.11.06, 16:59
      > uwarunkowania historyczno - kulturowe
      Niby jakie?
      • raffaelsanti Re: Ona, On, Ono...?? 28.11.06, 17:02
        nancyboy napisał:

        > > uwarunkowania historyczno - kulturowe
        > Niby jakie?
        Chociażby takie jak emigracja, której Rzeczypospolita nie doświadczyła a która
        sprowadziła do USA nacje z całego Świata co za tym idzie rózne poglądy etc; po
        wtóre Polska jako kraj katolicki od wieków albo milczał w tej sprawie albo z
        góry skazywał jakąkolwiek dyskusję na niepowodzenie.
        • supaari Re: Ona, On, Ono...?? 28.11.06, 17:25
          raffaelsanti napisał:

          > Chociażby takie jak emigracja, której Rzeczypospolita nie doświadczyła a która
          > sprowadziła do USA nacje z całego Świata co za tym idzie rózne poglądy etc; po
          > wtóre Polska jako kraj katolicki od wieków albo milczał w tej sprawie albo z
          > góry skazywał jakąkolwiek dyskusję na niepowodzenie.

          Nie doświadczyła (imigracji BTW, bo emigracji z Polski chyba nie
          zaprzeczysz?)??? A Wit Stwosz? A Żydzi? A Ormianie, Tatarzy, Liwini, Szwedzi,
          Francuzi...???
          Drugi problem to taki, że w Polsce można zmienić płeć. Więc o jaką
          liberalizację chodzi? Do kliniki jak na stację benzynową???
          • jazzybelle Re: Ona, On, Ono...?? 28.11.06, 17:29
            supaari napisał:

            > Drugi problem to taki, że w Polsce można zmienić płeć. Więc o jaką
            > liberalizację chodzi? Do kliniki jak na stację benzynową???

            Chodzi zapewne o uproszczenie przepisów związanych ze zmianą płci w dokumentach
            i to wszystko. Czyli zanim zdecydujesz się na operację będziesz mógł
            zarejestrować się jako przedstawiciel innej płci, niż obecna.
            • jazzybelle Re: Ona, On, Ono...?? 28.11.06, 17:31
              I jeśli tak, to będzie zabawnie, bo niejeden transwestyta przerejestruje się od
              razu i ani będzie mu się śniło się operować. LOL.
          • raffaelsanti Re: Ona, On, Ono...?? 28.11.06, 17:32

            > Nie doświadczyła (imigracji BTW, bo emigracji z Polski chyba nie
            > zaprzeczysz?)??? A Wit Stwosz? A Żydzi? A Ormianie, Tatarzy, Liwini, Szwedzi,
            > Francuzi...???
            > Drugi problem to taki, że w Polsce można zmienić płeć. Więc o jaką
            > liberalizację chodzi? Do kliniki jak na stację benzynową???
            >
            Mam nadzieję żenie jest to porównanie do skali jaka jest w Ameryce?
            Ale pytałem o zmianę w zapisie prawnym. Codo zmiany płci w Polsce to nie jest to
            tak prosta sprawa. Sam się nie interesowałem zmianą płci gdyż mnie to nie
            dotyczy ale w portalu Gazety jest na ten tameat artykuł. Liberalizacja dotycząca
            o SMOSTANOWIENIU o swojej płci.W Polsce to raczej zależnejest jeszcze od szeregu
            badań i opinii.
          • raffaelsanti Re: Ona, On, Ono...?? 28.11.06, 17:34
            Christians midi nomen, catholics cognomen <-
            • jazzybelle Transwestyta a transseksualista 28.11.06, 17:44
              Te dwa pojęcia są często mylone, jest tak:
              Transwestyta to osoba (najczęściej mężczyzna), który czerpie przyjemność
              seksualną i ogólną satysfakcję z przebierania się w damskie ubrania, z
              naśladowania kobiet, lubi, by zwracać się do niego jak do kobiety itp.
              Transwestyta NIE CHCE zmieniać płci.

              Transseksualista to osoba (kobieta lub mężczyzna), która psychicznie czuje się
              mężczyzną, choć ma ciało kobiety lub odwrotnie: czuje się kobietą, choć ma ciało
              mężczyzny. Takim właśnie ludziom zależy na operacji zmiany płci.
              • raffaelsanti Re: Transwestyta a transseksualista 28.11.06, 17:47
                mam pełną świadomość róznicy między tranzwestytą i transseksualistą
                • jazzybelle Re: Transwestyta a transseksualista 28.11.06, 17:52
                  raffaelsanti napisał:

                  > mam pełną świadomość róznicy między tranzwestytą i transseksualistą
                  Fajnie, ale mam przedziwne wrażenie, że liczba osób odwiedzających forum jest
                  wyższa niż dwa:)

                  Ukłony i uśmiechy
                  • raffaelsanti Re: Transwestyta a transseksualista 28.11.06, 17:55
                    no właśnie też odniosłem takie wrażenie... spadam na małe co nie co do lodówki :)
              • xtrin Re: Transwestyta a transseksualista 28.11.06, 19:47
                > Transseksualista to osoba (kobieta lub mężczyzna), która psychicznie czuje się
                > mężczyzną, choć ma ciało kobiety lub odwrotnie: czuje się kobietą, choć ma
                > ciało mężczyzny. Takim właśnie ludziom zależy na operacji zmiany płci.

                Jak sądzę w tej sprawie chodzi o transseksualistów, którym właśnie na operacji
                zmiany płci nie zależy. W artykule nawet odróżniono ich jako grupę
                "transgender", jakkolwiek spotykałam się raczej z używaniem tego określenia jako
                określenia szerszego (zawierającego i transseksualizm i transwestytyzm i
                androgenizm i wszelakie inne zaburzenia lub potrzeby związane z płcią).
                Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być przeróżne, od kwestii finansowych,
                poprzez niechęć do samej operacji po brak potrzeby fizycznej zmiany. Nie wdzę
                specjalnego powodu, by ich jakoś odróżniać od "zwykłych" transseksualistów,
                natomiast rozumiem potrzebę pewnych prawnych regulacji w takich przypadkach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka