Dodaj do ulubionych

Piję, i co z tego?

    • Gość: Ksylitol Wolę kiedy jest trzeźwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 08:49
      Wyobrażcie sobie: świetny gość, inteligentny, przystojny, błyskotliwy, z
      niebanalnym poczuciem humoru, zapalony rowerzysta, miłośnik gór i fotografii,
      bardzo lubi sobie wypić, co najmniej raz w tygodniu do upadłego, zwyczajowo
      dwa-trzy-cztery piwka po pracy (hm, mam nadzieję ze po). Po tych piwkach, nie
      mówiąc już o spojeniu sie do upadłego staje się agresywny wobec tzw. bliskich.

      Kiedy zaczeliśmy się spotykać wychodziliśmy na drinka, albo piliśmy butelkę wina
      wieczorem, wtedy nie widziałam probemu, on też nie. Teraz widzę problem - on
      nie. Mam coś z oczami czy co?

      • Gość: Dzika Nika Re: Wolę kiedy jest trzeźwy IP: *.u.mcnet.pl 01.12.06, 10:44
        To znaczy, że nie pasujecie do siebie...Na 99% on się nie zmieni (wybrał taki
        sposób na życie i jest mu z tym chyba dobrze), natomiast Ty będziesz
        nieszczęśliwa, bo będzie Ci z tym coraz gorzej...Nie dołącz do kręgu
        uzależnionych od alkoholika...
        DDA
    • Gość: ttt Re: Piję, i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 09:17
      Ja tez swojego dawnego juz czasu tak se popijałem. Zaczęlo się od raz w
      tygodniu a skonczylo raz w miesiącu. Od 1 do 31 . Pozdrawiam sptkamy sie na
      grupie.
      • siwy_83 no dobra - to kto idzie na wódkę??? 01.12.06, 09:31
        :-)))))))))))))))))))))))))))
        • Gość: Ala Re: no dobra - to kto idzie na wódkę??? IP: *.aster.pl 05.12.06, 21:12
          No właśnie:) Tylko gadacie i gadacie!;) Zamiast działać...
    • jimmyjazz Co złego w piciu raz w tygodniu? 01.12.06, 09:54
      pijacy napisał:

      > Lubię sobie wypić. Obowiązkowo raz w tygodniu pijemy z kumplami po pół litra
      > albo idziemy na piwo i siedzimy w pubie do rana.

      Co w tym złego? Ja tez lubie w sobotę napić się w dobrym towarzystwie.
      I nie opowiadajcie że alkoholicy tez kiedyś pili raz w tygodniu, bo każdy
      alkoholik też kiedyś nie pił wcale więc to żaden problem.

      Jak ktoś je tłusty rosół i golonke raz w tygodniu to tez można powiedzieć że te
      grubas ważący 300kg też zaczynał od 1 razu w tygodniu a dzisiaj je tak 5 razy
      dziennie. Demagogia.

      Nie piją tylko alkoholicy i kapusie :) Serio.

      Zresztą znalezione w necie - wierzcie nauce :)

      cholesterol. Od dawna wiadomo, że cholesterol bywa "zły" i wówczas powoduje
      miażdżycę, która prowadzi do chorób wieńcowych. Ale jest też "dobry"
      cholesterol, który opóźnia rozwój miażdżycy. Po analizie blisko 73 tys. ankiet
      pochodzących od kobiet w "miażdżycowym" wieku 40–65 lat naukowcy z francuskiego
      instytutu Inserm bez żadnych wątpliwości ogłosili, że babki pijące alkohol
      (głównie czerwone wino) mają lepsze wyniki niż abstynentki.

      Ciąża. Według pisma "Human Reproduction", badania przeprowadzone na 40 tys.
      obywatelek Danii dowiodły, że kobitki, które piją od 1 do 14 drinków
      tygodniowo, potrzebują mniej czasu na planowane zajście w ciążę niż ich
      niepijące koleżanki. Badania przeprowadzano w identycznych warunkach, czyli
      przy równej częstotliwości stosunków seksualnych z somatycznie podobnymi
      partnerami. Nie podano, czy badano zależność między łatwością zapłodnienia u
      kobiet i skłonnością do alkoholu ich mężczyzn.

      Inteligencja. Japońscy uczeni z prefektury Aichi przebadali 2 tys. osób pod
      kątem związku ilorazu inteligencji z piciem alkoholu. Wyszło, że faceci
      niewylewający za kołnierz (spożywający ok. 200 ml sake albo 300 ml wina
      dziennie) mają IQ wyższy przeciętnie o 3,3 pkt. od facetów niepijących. U
      kobiet różnica ta wynosi 2,5 pkt., także na niekorzyść abstynentek.

      Nadciśnienie. U kobitek, które lubią sobie chlapnąć, ryzyko nadciśnienia jest o
      15 proc. mniejsze niż u kobiet niepijących. Do takiego wniosku doszli naukowcy
      z Massachusetts General Hospital po przebadaniu 70 tys. pielęgniarek.
      Nadciśnienie jest przyczyną wielu groźnych chorób, zwiększa niebezpieczeństwo
      udaru mózgu, zawału serca i dysfunkcji nerek.

      Nerki. Piwo oczyszcza nerki i moczowy układ wydalniczy organizmu, zapobiega
      tworzeniu się w nim kamieni – orzekli uczeni z Boston University. Piwo działa
      zapobiegawczo oraz wspomaga rekonwalescencję pozabiegową.

      Radość. Pijącym żyje się weselej – orzekli analitycy angielscy i amerykańscy od
      10 lat badający wpływ na organizm m.in. alkoholu. Fragmenty wniosków
      opublikował "New Scientist". Anglosasi opracowali tygodniową normę radości
      alkoholowej dla zdrowych mężczyzn i kobiet o przeciętnej budowie ciała.
      Kobiety: równowartość 185 g czystego alkoholu; mężczyźni – 250 g (trochę ponad
      pół litra gorzały). Uwaga: niestety, dawek tych nie wolno kumulować w jednym
      dniu tygodnia, lecz należy rozkładać na 7 dni.

      Samopoczucie. "Journal of Epidemiology & Community Health" powołuje się na
      badania przeprowadzone na 20 tys. dorosłych obywatelek i obywateli Hiszpanii.
      Pijący czują się zdrowsi – wyszło uczonym. Tak mówią sami pijący oraz ich
      pracodawcy: abstynenci częściej chorują, a przynajmniej częściej przebywają na
      zwolnieniach lekarskich.

      Starość. Alkohol jest sprzymierzeńcem starości, tzn. że czym jesteśmy starsi,
      tym więcej możemy wypić bez szkody dla organizmu. Uczeni z Cambridge obliczyli
      dzienne dawki dla poszczególnych grup wiekowych: faceci do 34. roku życia mogą
      sobie pozwolić zaledwie na jedną lampkę wina (lub jej procentową równowartość),
      w wieku 35–44 lata – dwie lampki; 45–54 – trzy, 55–84 – cztery, a po 85. roku
      życia pięć lampek wina. Gorzej jest u pijących kobitek, u których aktywność
      enzymu zwanego dehydrogenazą alkoholową jest mniejsza; dwie lampki mogą
      codziennie walić babki po 44., a trzy – po 74. roku życia.

      Testosteron. Tygodnik "Nature" opublikował wyniki badań wpływu alkoholu na
      podniecenie seksualne kobiet. Eksperyment polegał na tym, że dwie grupy
      młodych, zdrowych kobiet dostawały wieczorem dwie szklaneczki soku lub alkoholu
      (w dowolnych drinkach). Po godzinie badano zmianę poziomu testosteronu –
      sterydowego hormonu płciowego powodującego podniecenie. U tych, które piły sok,
      poziom ten nieznacznie się obniżył; u tych, które wypiły drinki – istotnie się
      podniósł (u kobiet używających hormonalnych środków antykoncepcyjnych aż 4-
      krotnie).

      Wątroba. Rosyjskie zakłady spirytusowe w Samarze produkują wódkę o
      nazwie "Rastoropsza", która – uwaga! – nie szkodzi wątrobie, jeżeli gorzałę
      spożywa się w rozsądnych dawkach. Nieszkodliwa wódka ma 40 "gradusow", składa
      się ze spirytusu, wody i ziół.

      Żołądek. Uczeni z uniwersytetu w Bochum potwierdzili dobroczynne działanie –
      jakże by inaczej! – piwa. Jedno, góra dwa piwa dziennie działają łagodząco na
      owrzodzenie żołądka i dwunastnicy, są lekkostrawne, zatem ułatwiają trawienie
      węglowodanów, a ponadto zawierają witaminy z grupy B oraz PP i H.

      Życie. Picie wydłuża życie – do takich wniosków doszedł zespół brytyjskich
      epidemiologów dowodzonych przez prof. Richarda Peto. Po przebadaniu 12 tys.
      lekarzy rezultaty opubliko-wał "British Medical Journal"; wynika z nich, że
      pijący umiarkowanie (dwa kieliszki wina lub jedno piwo dziennie) żyją
      przeciętnie o 1,5 roku dłużej niż niepijący.
    • ontos2 Jakżesz wielu z nas kocha C2H5OH! 01.12.06, 10:16
      W tym ja.
      • Gość: szpak Re: Jakżesz wielu z nas kocha C2H5OH! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.06, 12:04
        vvvvvvvvvvvv
    • Gość: Dzika Nika Re: Piję, i co z tego? IP: *.u.mcnet.pl 01.12.06, 10:57
      Wszyscy alkoholicy czymś się pocieszają...a to że są atrakcyjni, a to że mają
      kasę albo stanowisko czy też nie piją "byle" mózgodjeba tylko "super"
      mózgojeba...
      Koleś pij sobie ile chcesz tylko po pierwsze nie zakłądaj rodziny, po drugie w
      nieco późniejszym czasie nie wyciągaj do mnie ręki po kasę, a po trzecie nie
      usprawiedliwiaj się..
      DDA
    • Gość: ela Be Re: Piję, i co z tego? IP: *.vip.com.pl 01.12.06, 11:30
      To samo mówił kilka lat temu mój mąż, a teraz jest na dnie. Rodzina i on -
      zrujonowani. Tylko jego śmierć zakończy ten ból. Mojego bólu i tęskonty za nim
      noramlanym nic nie uleczy.
    • Gość: marion Re: Piję, i co z tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 11:51
      jesteś totalnym EGOISTĄ skupionym wyłącznie na sobie idź do diabła nikt nad
      tobą nie zapłacze jak zejdziesz, nawet te laski co się za tobą ogladają
    • Gość: zakompleksiony Re: Piję, i co z tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 12:00
      gratuluję dobrego zdania o sobie
      • karbat Re: Piję, i co z tego? 03.12.06, 18:04
        Jak pijesz za swoje ,zadem problem !!!

        tylko ,ze pic trzeba umiec i to juz jest problem

        -------------------------------------------------
        ksiadz wie co dobre jak sobie przed obiadkiem na zaostrzenie apetytu aplikuje
        jedna lampke czasami dwie .
    • Gość: nuki Re: Piję, i co z tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 12:55
      a ja od dwoch miesiecy co najmniej raz w tygodniu jestem na imprezce i
      chleje :) pije, bo inaczej bawic sie nie potrafie. Sam uwazam, ze picie jest
      zle. co z tego skoro nie moge sie powstrzymac przed chlapnieciem ;]
    • mc.baren Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 13:08
      pijacy napisał:

      > Lubię sobie wypić. Obowiązkowo raz w tygodniu pijemy z kumplami po pół litra
      > albo idziemy na piwo i siedzimy w pubie do rana.
      > Poz tym prowadzę tzw. zdrowy tryb życia, przejeżdzam co drugi dzień 100 km na
      > rowerze, a w zimie przepływam 100 basenów. Lubię to prostu.
      > I mój organizm jest w lepszym stanie niż tych moralistów, którzy mówią, że piję
      > .
      > Oni łażą z tłustymi, obleśnymi brzuchami, a ja latem po plaży idę sobie z
      > piwkiem w ręcę i wszystkie laski się oglądają, a nie jestem już młody.
      > I kto powie, że picie jest złe?

      ale kogo to obchodzi?
      • Gość: oslo Re: Piję, i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 13:52
        Nie piję od prawie dwóch lat. Wcześniej nie wyobrażałem sobie powrotu z pracy
        bez kilku piw albo weekendu bez ciągu od piątku popołudnia do niedzieli w nocy.
        Jestem szczęśliwy. Oprócz wszystkich problemów spowodowanych piciem najbardziej
        zawsze wstydziłem się, że moim działaniem kieruje dawka jakiegoś płynu. Powiem
        wam, że to było najbardziej upokarzające. Cała apoteoza picia to wykwit
        uzależnionego myślenia. Ktoś, kto pije normalnie, nie potrzebuje szukać
        usprawiedliwienia ani nie musi dowartościowywać alkoholu.
        • Gość: marion Re: Piję, i co z tego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 14:19
          tak jest oslo,Twój post to strzał w dziesiątkę!
        • gniewomir.swiechowski Re: Piję, i co z tego? 07.12.06, 11:25
          >Cała apoteoza picia to wykwit
          >uzależnionego myślenia. Ktoś, kto pije normalnie, nie potrzebuje szukać
          >usprawiedliwienia ani nie musi dowartościowywać alkoholu.

          Najsensowniejsze słowa jakie przeczytalem w tym wątku.

          Początkiem alkocholizmu jest moment w którym zaprzeczasz w ten czy inny sposób
          własnemu piciu. Czy to mówiąc "nie nie jestem alkocholikiem", śmiejąc się z
          własnego "alkocholizmu" itd. Zaprzeczenia przyjmują różne formy. A zdrowy
          człowiek? Zdrowy czlowiek pójdzie z kumplami na piwo, ale nie będzie o tym
          deliberował, bo i po co?

          Sam piję w weekendy: czasem litr wódki przy Kaczmarskim, czasem 2 piwa w knajpie
          przy rozmowie, czasem butelka wina z dziewczyną, czasem cała noc w pubie i
          hektolitry piwa. Żyje mi się z tym całkiem nieźle. Alkochol zawsze jest
          dodatkiem, nigdy celem. Ot i cała filozofia.

          Wszystkich zwolenników pełnej abstynencji, bądź skrzywdzonych przez alkochol lub
          alkocholika uprzedzę że, problem alkocholizmu w rodzinie, domu, pracy znam
          dobrze, kto wie czy nie za dobrze? Więc wytykanie nieświadomości zagrożeń będzie
          nie na miejscu. Kolejne "mądre" wypowiedzi pokroju "sam zobaczysz", "przekonasz
          się" są jeszcze gorsze. Moralizowanie na niewielu działa pozytywnie, a na
          dokładkę już tyle razy się człowiek w życiu przekonywał... że predykcje
          życzliwych są g**** warte. Może dlatego że 9/10 przepowiada klęskę?
      • jszania Re: Piję, i co z tego? 04.12.06, 13:17
        mc.baren napisał:

        > ale kogo to obchodzi?

        Ciebie, skoro odpisales
    • Gość: meff Re: Piję, i co z tego? IP: *.chello.pl 01.12.06, 13:35
      nie piję zbyt często, ale 2-6 piwek w tygodniu się walnie, czasem coś
      mocniejszego (winko do kolacji, albo jakiś drink przy grze w bilarda)
      regularnie chodzę na siłownie, biegam i jakoś żyję, moja kobieta coprawda
      ciągle patrzy krzywo na mnie (jej ojciec jest alkoholikiem) i chwilami wręcz
      skrzętnie analizuje moje zachowania ale widzi że mam rozsądne podejście do
      alkoholu, i tego też wam życzę
      • Gość: Dzika Nika Re: Piję, i co z tego? IP: *.u.mcnet.pl 01.12.06, 14:11
        Twoja kobieta nie powinna się z Tobą zadawać...Jest typowym DDA...Boli ją
        piekielnie każdy Twój wypity kieliszek, a jednocześnie nie potrafi się od Cibie
        wyzwolić (tak jak nigdy nie uwolni się od swojego ojca alkoholika i swoich
        wspomnień o nim. Ja na szczęście też będąc DDA znalazłam niepijącego. Inaczej
        bym oszalała...
        DDA
    • Gość: A Re: Piję, i co z tego? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 01.12.06, 13:45
      Alkoholizm nie ma nic wspólnego z ILOŚCIĄ wypitego alkoholu, ale z UTRATĄ
      KONTROLI w jego używaniu. Czyli możesz pić raz w tygodniu/miesiącu itp., ale
      jeżeli czujesz, że MUSISZ to zrobić to jest to uzależnienie.
      Życzę podjęcia rozsądnej decyzji...
      • Gość: devvoofukin Re: Piję, i co z tego? IP: 217.173.198.* 01.12.06, 14:24
        ja mam 21 lat, od pieciu dni nie pilem nic i luz, dzis ide dać w palnik z grupą
        moich mlodocianych alkoholikow. Mieszkam w akademiku gdzie alkoholu nie brakuje.
        To ze pije w weekend i moze w tygodniu cos sie napije chyba juz mnie pakuje pod
        most hehe:)Ale moze z drugiej strony gdy za drzwiami znajomi chleją do 4 a ja
        nie mam ochoty i odmawiam nie stawia mnie na straconej pozycji?... W kazdym
        razie pije 90% moich znajomych, wiekszosc na studiach, sam jestem ciekaw jak to
        bedzie w przyszlosci:)
    • Gość: :) coś złego się ze mną dzieje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 15:26
      ...pije coraz mniej...
      ...jakoś nie mam ochoty...
      ...powinienem się leczyć?


      5 lat temu nie piłem nic..... 4 lata temu zacząłem regularnie chlać piwo średnio
      1 dziennie) + inne trunki przy okazji... 2 lata temu przestałem pić mocniejsze
      trunki... a przez ostatni miesiąc wypiłem tylko 5-6 piwek... to okropne ....
      czuje że znowu staje się............. ABSTYNENTEM...... RATUUNKUUUU
      • Gość: oslo Re: coś złego się ze mną dzieje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 15:39
        Może Ci się zmieniła tolerancja? To jeden z objawów;-) Po jednym piwie nagle
        czujesz się tak, jak kiedyś po siedmiu... No i objawy odstawienne coraz gorsze,
        np. kupujesz piwo na kaca, i nie możesz donieść kufla z kontuaru do ust, bo ręka
        ci drży jak osika.
        • Gość: tadek niejadek Re: coś złego się ze mną dzieje IP: *.sti.net.pl 01.12.06, 15:56
          pije pale i konia wale!
          • Gość: ponury żniwiarz Re: coś złego się ze mną dzieje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 16:09
            To musisz być fascynującą osobowością. Aż się czasy podstawówki przypomniały...
    • Gość: raba Re: Piję, i co z tego? IP: 62.233.163.* 01.12.06, 15:58
      Tak trzymać.Też lubie czasami golnąć i nikt nie robi z tego problemu.Uprawiam
      sport,nie zawalam pracy,nie zaniedbuję rodziny.Jestem lubiany i
      szanowany.Wszystko jest dla ludzi tylko:gdzie,kiedy i z kim?
    • Gość: Natas Nic! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 16:07
      Wspierasz budżet akcyzą. To się chwali.

      > I kto powie, że picie jest złe?

      Na pewno nie ja. Pij dalej na zdrowie :)
    • Gość: gosc Re: Piję, i co z tego? IP: 193.93.68.* 01.12.06, 16:15
      ciekawe co Twoja zona na to, albo dziewczyna...
    • dfgfdg Re: Piję, i co z tego? 01.12.06, 16:42
      Nic z tego. Tez tak robie i nie mam zadnych problemow.
      • Gość: tadek niejadek Re: Piję, i co z tego? IP: *.sti.net.pl 01.12.06, 16:55
        nastepny pantoflarz haha !
        • Gość: muciek Re: Piję, i co z tego? IP: *.szczecin.mm.pl 01.12.06, 18:28
          oj widze wiekszosc tu piszacych to jacys gimnazjaliscie wiecznie siedzacy przed
          kompem. zobaczycie, ze za kilka lat zycie towarzyskie bez alkoholu jest trudne
          do realizacji, nie mowiac o spotkaniach biznesowych...
    • Gość: tojtoj Re: Piję, i co z tego? IP: *.acn.waw.pl 01.12.06, 18:44
      a ja jem i co z tego?:)jesli sie do tego pryznajesz to jeszcze nie jest taki
      wielki problem,gorzej jesli nie bedziesz mogl sie bez tego obejsc! ja jem nudle
      uwielbiam,moze nie jest to super zdrowe,ale lubie:)bierze ktos udzial w
      konkursie na www.knorrnudle.pl?
    • pijacy Pytanie do zblazowanych abstynentow 01.12.06, 22:54
      Ilu z was przejedzie w 6 godzin 200 km na rowerze (bez przerwy)?
      Ile basenow przepływacie w 45 minut?
      • cito1 Re: Pytanie do zblazowanych abstynentow 02.12.06, 14:03
        pijacy napisał:

        > Ilu z was przejedzie w 6 godzin 200 km na rowerze (bez przerwy)?
        > Ile basenow przepływacie w 45 minut?

        No chyba nie 100 jak we wpisie? To speed jakiś a nie %.
        Nic, że pijesz, dopóki krzywdzisz siebie a nie bliskich i otoczenie.
      • rom48 tu tos pomylil abstynecje z uprawianiem sportu. 08.12.06, 12:46
        Nie kazdy pijacy chocby z umiarem tego dokona. Ale widze z twoich postow, ze jestes na rowni pochylej. Mozesz chyba jeszcze z niej zeskoczyc??
    • wzorrowy Re: Piję, i co z tego? 02.12.06, 00:51
      wspaniała prowokacja! Niech nawet kilka osób uświadomi sobie, że nie o to w
      życiu chodzi. abstynentem absolutnie nie jestem, ale mam świadomość, że granica
      istnieje i nie warto jej przekraczać.
    • cioccolato_bianco nic z tego, jestes normalny :) n.t 02.12.06, 10:43

    • Gość: 21-latka Re: Piję, i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 14:16
      a ja tam nic nie muszę :) w wakacje był czas, że imprezki alkoholowe odbywały
      się co 2 dni przez mniej więcej 2 tygodnie... przeważnie parę piw, kilka razy
      tak z 0.5 winka, zdarzyła się nawet mieszanka 0.5 winka + drink 0.5 (wódka,
      wino, cola)... zaraz ktoś napisze, że skoro lubię stany upojenia to jestem
      alkoholiczka :) a ja od tamtej pory (około 3 miesięcy) nie wypiłam ani jednego
      piwa :) po prostu akurat teraz nie czułam potrzeby.
      I alkohol nie jest dla mnie żadną ucieczką od rzeczywistości (choć kiedyś
      bywał)... po prostu lubię ten stan innej świadomości, choć wielokrotnie imprezy
      spędzam całkowicie bezalkoholowo i bawię się równie świetnie
      i jeszcze jedno: nie mam słabej psychiki, jeśli nie chcę na danej imprezie pić
      to po prostu nie piję :)
    • hymen Dopóki pijesz i nie trzeba cię leczyć, 02.12.06, 14:42
      bądź nie zakłócasz porządku np rzyganiem na trawnik, nikomu nic do tego.
    • nickowski Chlanie !!! 02.12.06, 14:48
      Chlanie, a nawet drobne popijanie jest bardzo złe !!!

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=50862926&a=50862926
    • Gość: bez procentow Re: Piję, i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 15:31
      I nic z tego, pij sobie...
      Ja nie piję alkoholu, bo uważam, że to niepotrzebna dla organizmu substancja,
      wiec po co mam ją w siebie wchłaniać? Tym bardziej, że od "procentów" mnie
      odrzuca.. ale rozumiem Twoją tezę - "piję a jestem normalny". Czyli nawet Tobie
      cos tam świta, że picie alkoholu jest jednak niedobre.. bo inaczej byś się nie
      usprawiedliwiał "zdrowym trybem życia":)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka