Dodaj do ulubionych

'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd.

10.02.07, 00:04
Dwa pytania do was, ktorzy uwazacie, ze danie dziecku klapsa to zwykla i jak
najbardziej dopuszczalna metoda wychowawcza, dobra dla dziecka.

Pytanie pierwsze:
Jakbyscie sie czuli, jakby ktos do was podszedl w towarzystwie i dal wam
klapsa, bo np. rozlaliscie herbate? A dziecko to myslicie, ze jak sie czuje?
Jeszcze gorzej, bo jest bezbronne!

Pytanie drugie:
Dlaczego doroslym nie dajecie klapsow, jak zrobia cos co wam sie nie podoba?
Czy aby nie dlatego, ze boicie sie, ze by wam odwineli w leb, albo podali was
do sadu? Natomiast dziecko tego nie zrobi, bo jest slabsze i bezbronne,
dlatego mozna je bezkarnie bic i ponizac.

Sorry, ale dla mnie ludzie, ktorzy uwazaja dawanie dzieciom klapsa za
normalne, maja cos nie w porzadku z glowa. Idzie sie najpierw leczyc, a
dopiero potem decydujcie sie na dzieci.
Obserwuj wątek
    • Gość: bozia Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.chello.pl 10.02.07, 01:15
      Jak czyta się wypowiedzi na temat agresji wobec dzieci to włos się na głowie
      jeży.Odpowiednia jest metoda złotego środka.Nagroda tak, kara tak ,ale bez
      użycia siły.Pozdrawiam.
    • 33qq Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 10.02.07, 01:26
      Nie jestem adresatem tego postu, ale: dziecie nie są w pełni ukształtowanymi
      ludźmi, więc ich odbieranie rzeczywistości jest inne niż dorosłych, 2. danie
      klapsa dorosłemu podlega pod KK, a przecież można go ukarać w sposób o wiele
      bardziej dotkliwy, chociażby materialnie
      • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 10.02.07, 01:28
        33qq napisał:

        > Nie jestem adresatem tego postu, ale: dziecie nie są w pełni ukształtowanymi
        > ludźmi,

        Wiec mozna je bic???

        > więc ich odbieranie rzeczywistości jest inne niż dorosłych,

        Niby lubia klapsy? Ty lubiles jako dziecko?

        • 33qq Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 10.02.07, 11:00
          Serio nie zrozumiałeś tego co napisałem?
          • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 10.02.07, 23:34
            33qq napisał:

            > Serio nie zrozumiałeś tego co napisałem?

            Zrozumialem az za dobrze. Zrozumialem, ze rowniez jestes zwolennikiem bicia
            dzieci, jak ok. 60% Polakow - najwyzszy wskaznik w calej Europie. Makabryczne!
            • Gość: Majka On generalnie nic nie rozumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 01:43
              Bo on nie myśli tylko się zacietrzewia :) Pewnie jest przy okazji fanatycznym
              katolikiem bo to zwykle idzie w parze - ogólny brak myslenia i rozumienia.
              • 33qq Re: On generalnie nic nie rozumie 11.02.07, 11:02
                To o mnie?
            • 33qq Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 11.02.07, 11:05
              Wystarczyłoby gdybyś po prostu zrozumiał, nie musisz tego robić aż za dobrze.
              Może jeszcze wskażesz gdzie napisałem, że jestem zwolennikiem bicia. Hehe.
              • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 11.02.07, 19:21
                33qq napisał:

                > Wystarczyłoby gdybyś po prostu zrozumiał, nie musisz tego robić aż za dobrze.
                > Może jeszcze wskażesz gdzie napisałem, że jestem zwolennikiem bicia. Hehe.

                Posrednio w swoim pierwszym poscie.
                • 33qq Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 11.02.07, 21:22
                  Wskaż bezpośrednio a nie wygaduj co ci się ubzdurało. Napisałem tylko to co
                  napisałem, gdybym miał co innego na myśli potrafiłbym to wyrazić. Niepotrzebnie
                  nadwyrężasz wyobraźnię i próbujesz interpretować.
                  • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 13.02.07, 23:09
                    33qq napisał:

                    > Wskaż bezpośrednio a nie wygaduj co ci się ubzdurało. Napisałem tylko to co
                    > napisałem, gdybym miał co innego na myśli potrafiłbym to wyrazić. Niepotrzebnie
                    > nadwyrężasz wyobraźnię i próbujesz interpretować.

                    Zawsze kazdy tekst sie interpretuje. Ty prawdopodobnie nie zdajesz sobie nawet
                    sprawy z tego co piszesz. Przeanalizuj swoje wpisy, a nie czepiaj sie innych,
                    zeby ci podawali kawe na lawe.
                    • misscraft Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 16.02.07, 12:22
                      A umiesz odróżnić interpretacje od nadinterpretacji? Bo to właśnie zrobiłeś.
                      Przecież 33qq napisał na początku: Nie jestem adresatem tego postu.

                      Chyba nie zamierzasz naskakiwać na każdego kto jasno się nie opowie po jednej
                      stronie, żeby tylko mieć restekst, żeby się przyczepić?
                      • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 27.02.07, 17:42
                        misscraft napisała:

                        > A umiesz odróżnić interpretacje od nadinterpretacji? Bo to właśnie zrobiłeś.
                        > Przecież 33qq napisał na początku: Nie jestem adresatem tego postu.
                        >
                        > Chyba nie zamierzasz naskakiwać na każdego kto jasno się nie opowie po jednej
                        > stronie, żeby tylko mieć restekst, żeby się przyczepić?

                        Piszesz nie na temat. Wtracasz sie w srodek dyskusji nie wiedzac w ogole o co
                        chodzi.
        • misscraft Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 16.02.07, 12:16
          Chyba zapominasz że karanie nie polega na dawaniu dzieku, ani dorosłemu tego co
          chce, ale to czego nie chce. Dziecko powinno się nauczyć, że za zrobienie czegoś
          złego spotka je kara. żeby w przyszłości nie było zaskoczenia.
          Kiepski przykład podałeś z tym wylaniem herbaty, nikogo za takie rzeczy, jakieś
          chwile słabości nie powinno się karać. Powinno się karać za świdome zrobienie
          czegoś czym może skrzywdzić siebie innego człowieka czy zwierzę. Jeśli dziecko
          wyrywa sie matce i wybiega na ulicę, jeżeli bije słabrzego, jeżeli pluje rodzicą
          w twarz.
          • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 27.02.07, 17:50
            misscraft napisała:

            > Chyba zapominasz że karanie nie polega na dawaniu dzieku, ani dorosłemu tego co
            > chce, ale to czego nie chce. Dziecko powinno się nauczyć, że za zrobienie czego
            > ś
            > złego spotka je kara. żeby w przyszłości nie było zaskoczenia.
            > Kiepski przykład podałeś z tym wylaniem herbaty, nikogo za takie rzeczy, jakieś
            > chwile słabości nie powinno się karać. Powinno się karać za świdome zrobienie
            > czegoś czym może skrzywdzić siebie innego człowieka czy zwierzę. Jeśli dziecko
            > wyrywa sie matce i wybiega na ulicę, jeżeli bije słabrzego, jeżeli pluje rodzic
            > ą
            > w twarz.

            Po pierwsze kara nie moze byc bicie. Po drugie to rzecz subiektywna, co jest tym
            'czyms zlym' za co sie powinno karac, a co nie. Np. na tym forum niektorzy
            twierdza, ze jak dziecko wklada gwozdz do kontaktu to nalezy je bic za kare.
            Podczas gdy kazdy normalny czlowiek zabezpieczy porzadnie kontakty, zeby dziecko
            nie mialo mozliwosci wsadzic tam gwozdzia. A jesli wsadzi - to karac nalezy
            rodzicow a nie dziecko!
      • tomekjot Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 21.02.07, 16:39

    • Gość: Majka Nie rozumiesz pdstawowych rzeczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 01:27
      Poczytaj sobie trochę socjologii i naucz się o rolach społęcznych. Rolą
      społeczną dziecka jest podporządkowac się starszym i ich słuchac. Dorośli
      traktują sie po partnersku, przynajmniej tak powinno być i kazdy normalny tego
      wymaga. Poza tym nie wiem o czym piszesz, że obcy podejdzie i da klapsa? A co
      dziecko wychowują jacyś obcy? Jeśli ktoś ma prawo dac mu klapsa to tylko rodzic
      i nikt inny.
      Ja dostałam kilka razy od ojca i czułam się winna, że narozrabiałam i słusznie
      dostałam. Nigdy nie dostałam bez przyczyny ani za drobiazg.
      Dorosli też potrafią sie pobić i to nie klapsy wtedy lecą matołku tylko pięści i
      połamane żebra.
      Dla mnie mają cos nie w porządku z głową ludzie, którzy nie odrózniają
      wychowywania dzieci od bicia dzieci i nie rozumieją tego cudu, że dorosłemu nie
      mogą bezkarnie dac w tyłek - spróbuj dac w tyłek jakiejś kobiecie, zapewne
      dostaniesz od jej męża w gębę albo ona cię oskarży o molestowanie :) A jak dasz
      facetowi to wylądujesz na glebie. Bo to są dorośli ludzie i ich się nie wychowuje.
      • arek103 Damscy bokserzy... 10.02.07, 01:34
        Gość portalu: Majka napisał(a):

        > Dla mnie mają cos nie w porządku z głową ludzie, którzy nie odrózniają
        > wychowywania dzieci od bicia dzieci i nie rozumieją tego cudu, że dorosłemu nie
        > mogą bezkarnie dac w tyłek - spróbuj dac w tyłek jakiejś kobiecie, zapewne
        > dostaniesz od jej męża w gębę albo ona cię oskarży o molestowanie :) A jak dasz
        > facetowi to wylądujesz na glebie. Bo to są dorośli ludzie i ich się nie wychowu
        > je.

        A jednak! - doroslego nie uderzysz bo sie boisz, a dziecko bijesz bo jestes
        bezkarna! Bo nie chce ci sie z dzieckiem sprobowac porozmawiac, wolisz je obic.
        Potwierdzilas to bardzo jasno. O takich mowi sie: 'damski bokser'. Jestes jednak
        zwichrowana, ale czemu sie dziwic, skoro rodzice cie bili? Wspolczuje twoim
        dzieciom.
        • Gość: Majka Nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 01:41
          Nadal nie kumasz albo głupka udajesz. Dorosłego nie uderzę bo nie mam prawa, bo
          mi nie wypada, bo mogę z nim porozmawiac zamiast tego, bo jestem kulturalną
          osobą i nie widze potrzeby. Strach że mi odda jest chyba na ostatnim miejscu, ja
          sie nie boję bólu :) Też potrafie oddać, tylko po co.
          Oczywiście, z dzieckiem można a nawet trzeba porozmaiwac, ale jak mówisz raz
          drugi trzeci i nie skutkuje? Ty sie poddasz i dziecko wychowasz na małego
          zsantażystę, który ci w wieku lat nastu powie - spadaj stary.
          Rodzice mnie nie bili, naucz się czytać, pisałam że dostałam lanie kilka razy od
          ojca i słusznie, na całe kilkanaście lat dzieciństwa może 3- 4 razy. Nigdy nie
          miałam żalu, bardzo szanuje moich rodziców. Może to twoi są chorzy.
          • arek103 Tak 10.02.07, 23:44
            Gość portalu: Majka napisał(a):

            > Nadal nie kumasz albo głupka udajesz.

            Sama udajesz glupka. Udajesz, ze bicie dzieci jest dobre, a tymczasem jest ono
            ZAWSZE zle i ma negatywny wplyw na psychike i rozwoj dziecka.

            > Dorosłego nie uderzę bo nie mam prawa, bo
            > mi nie wypada, bo mogę z nim porozmawiac zamiast tego, bo jestem kulturalną
            > osobą i nie widze potrzeby.

            To wszystko dotyczy tez dziecka. Dziecko to tez czlowiek, a nie zwierze do
            tresowania. Zreszta psy sie bije w Polsce mniej niz dzieci.

            > Strach że mi odda jest chyba na ostatnim miejscu, j
            > a
            > sie nie boję bólu :) Też potrafie oddać, tylko po co.
            > Oczywiście, z dzieckiem można a nawet trzeba porozmaiwac, ale jak mówisz raz
            > drugi trzeci i nie skutkuje? Ty sie poddasz i dziecko wychowasz na małego
            > zsantażystę, który ci w wieku lat nastu powie - spadaj stary.

            Tym bardziej powie ci 'spadaj stara, nienawidze cie', jesli bedziesz je bila.

            > Rodzice mnie nie bili, naucz się czytać, pisałam że dostałam lanie kilka razy o
            > d
            > ojca i słusznie, na całe kilkanaście lat dzieciństwa może 3- 4 razy.
            > Nigdy nie
            > miałam żalu, bardzo szanuje moich rodziców. Może to twoi są chorzy.

            Dostac lanie = bicie. Nie rznij glupa.
            • Gość: Majka Re: Tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 01:40
              Oj nie chce mi się z tobą dyskutowac w koło macieju to samo, nie jesteś
              partnerem do żadnej rozmowy.
              Nigdy nie pisałam nic o tym że bicie czy nie bicie dzieci jest dobre czy złe.
              Klaps a NIE BICIE (zrozum to wreszcie) jest elementem wychowawczym tak jak inne.
              • arek103 Klaps = bicie 11.02.07, 19:24
                Gość portalu: Majka napisał(a):

                > Oj nie chce mi się z tobą dyskutowac w koło macieju to samo, nie jesteś
                > partnerem do żadnej rozmowy.
                > Nigdy nie pisałam nic o tym że bicie czy nie bicie dzieci jest dobre czy złe.
                > Klaps a NIE BICIE (zrozum to wreszcie) jest elementem wychowawczym tak jak inne
                > .

                Klaps = bicie - taka jest definicja. Nie jest to zadna metoda wychowawcza, jest
                to naduzycie.
                • Gość: student pytanie cwaniaku IP: *.compi.net.pl 11.02.07, 20:03
                  co bys zrobil z dzieciakiem, ktory mimo wielokrotnie powtarzanych prosb i
                  tlumaczen staje na glowie (bo wie ze i tak nic mu nie zrobisz)?
                  • arek103 Odpowiedź cwaniaku 11.02.07, 22:05
                    Gość portalu: student napisał(a):

                    > co bys zrobil z dzieciakiem, ktory mimo wielokrotnie powtarzanych prosb i
                    > tlumaczen staje na glowie (bo wie ze i tak nic mu nie zrobisz)?

                    A co jest zlego w stawaniu na glowie? Pomoglbym dziecku w zabawie.


                    • Gość: buehehe cześć noblisto od siedmiu boleści IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:15
                      staje na głowie na stole podczas obiadu?
                      na przykład...
                    • Gość: student Re: Odpowiedź cwaniaku IP: *.compi.net.pl 12.02.07, 11:51
                      tak jak myslalem - trola mamy, a jak dobrze pojdzie to moze i dziecko neostrady
                      ktore dostawalo klapsy :P
                      • arek103 Re: Odpowiedź cwaniaku 13.02.07, 23:07
                        Gość portalu: student napisał(a):

                        > tak jak myslalem - trola mamy, a jak dobrze pojdzie to moze i dziecko neostrady
                        > ktore dostawalo klapsy :P

                        Tobie sie cos nie pogorszylo? Moze za bardzo stlukles to swoje dziecko?
                        • Gość: s Re: Odpowiedź cwaniaku IP: *.compi.net.pl 17.02.07, 00:53
                          jak bardzo chcesz to ciebie tez moge stluc. nie wiem wprawdzie jakich jestes
                          rozmiarow, ale mysle ze przez kolano moge cie spokojnie przwinac (duze i
                          wprawione mam te kolana, wiesz...) :)



                          jak dla mnie eot
                          • arek103 Re: Odpowiedź cwaniaku 27.02.07, 18:47
                            Gość portalu: s napisał(a):

                            > jak bardzo chcesz to ciebie tez moge stluc. nie wiem wprawdzie jakich jestes
                            > rozmiarow, ale mysle ze przez kolano moge cie spokojnie przwinac (duze i
                            > wprawione mam te kolana, wiesz...) :)
                            >

                            To twoje kolanko, przez ktore bys mnie niby chcial przewinac, urwalo by ci wtedy
                            przy samej d... Dziecko oczywiscie nic ci nie zrobi, bo jest slabsze, dlatego
                            pewnie uwazasz, ze mozesz je bezkarnie bic.
                • Gość: Majka Re: Klaps = bicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 22:57
                  Wg mnie należy do metod wychowawczych - w uzasadnionych przypadkach keidy inne
                  zawodzą lub w wypadku zagrożenia.
            • misscraft Re: Tak 16.02.07, 12:29
              A skąd ty masz taką pewność, że jest ZAWSZE złe i zawsze źle wpływa na psychikę
              dziecka? Masz się za boga?
        • misscraft Re: Damscy bokserzy... 16.02.07, 12:27
          Dziecka nie bije się dlatego, że robi się to bezkarnie (chyba, że mówimy o
          rodzinach patologicznych)ale wtedy kiedy nie da mu się przetłumaczyć, że źle robi.
          Oglądasz czasem supernianie, jakby na początku te dzieci dostały parę klapsów to
          pewnie nie pluły matce w twarz nie biły i nie wyzywały jej. Jeśli uważasz, że
          dzieci powinno się traktować równorzędnie, to one również nie mają prawa
          podnosić rękę na rodziców, a jeśli to zrobią powinny otrzymać rownorzędną karę,
          bo jeśli nie to nauczą się, że tak im wolno., bo i tak dostaną tylko nagane za to.
      • Gość: jaija Re: Nie rozumiesz pdstawowych rzeczy IP: *.elblag.dialog.net.pl 10.02.07, 01:34
        A ja pamiętam, że nie klapsy i bicie były dla mnie prawdziwą karą - bo te
        powodowały, że czułam ból i żal do matki, ale kiedy mamę obraziłam i ona nie
        odzywała się do mnie, najpierw mówiąc, za co się na mnie gniewa. To sprawiło,
        że naprawde poczułam się winna swojego niedobrego zachowania. Przeprosiłam,
        wysłuchałam umoralniającej gadki i zapamiętałam, o co chodzi, a miałam 4 lata ;)
        • Gość: Majka Re: Nie rozumiesz pdstawowych rzeczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 01:43
          Ja pamiętam umoralniające gadki, które spływały mi po uszach ;) Są po prostu
          różne dzieci.
          • Gość: jaija Re: Nie rozumiesz pdstawowych rzeczy IP: *.elblag.dialog.net.pl 10.02.07, 02:10
            Wiesz, to nawet nie ta gadka. Po prostu dziecko, które czuje się zawsze w
            centrum uwagi (z natury), zaczyna być traktowane, jak powietrze. Wiesz, jakie
            to uczucie? Najgorsze na świecie. I mina mamy do tego ;) a jak zagaisz coś, to:
            nie odzywam się do ciebie - boskie i 100% skuteczności ;) Do dziś obie
            stosujemy ten manewr - jak jedna na drugą się obrazi, to zaraz rura mięknie ;)
    • nessie-jp Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 10.02.07, 02:53
      Jestem zwolenniczką klapsów, więc proszę, żebyś uważnie przeczytał mój argument,
      nie zaperzając się.

      Uważam, że klaps, krzyk, głośne klaśnięcie w ręce czy inna, podobna metoda
      przemocy mają zastosowanie w wychowywaniu dzieci zbyt małych, by zrozumiały
      argumenty logiczne. Pełnią rolę wzmocnienia negatywnego, zastępując realne
      doświadczenie (np. poparzenie, wpadnięcie pod samochód, porażenie prądem), które
      nastąpiłoby, gdyby dziecko nie zostało powstrzymane przez dorosłego.
      Jednocześnie dostrzegam wartość owego naturalnego mechanizmu uczenia się młodych
      osobników, jakim jest wzmocnienie negatywne. Kto się raz oparzy, wie, że
      gorących rzeczy trzeba unikać.

      Niestety, kto raz wpadnie pod samochód... ma małe szanse wyjść z tego z życiem.

      Ergo, klapsy - czyli, bądźmy precyzyjni, lekkie pacnięcie dziecka w tyłek
      połączone z krzykiem "Nie wolno!" - są środkiem nie tyle wychowawczym, co
      pozwalającym wyrobić odruch warunkowy. Odruch 'nie wbiegaj na ulicę'. Odruch
      'nie wkładaj palca do kontaktu'. Odruch 'nie biegaj z nożyczkami'.

      Etapem następnym powinno być wytłumaczenie dziecku, *dlaczego* ten odruch
      warunkowy staramy się w nim wyrobić. Wykształcanie w nim wyobraźni, uczenie
      prostego przewidywania konsekwencji własnych działań.

      Oczywiście wobec dzieci starszych, choćby 5-6 letnich, odruch warunkowy
      przestaje być podstawowym modyfikatorem zachowania. Wówczas klapsy czy krzyki
      nie mają już żadnego sensu, a mogą tylko wzbudzić w dziecku złość czy agresję.
      Dlatego w przypadku starszych dzieci lepiej sprawdza się metoda polegająca na
      pozbawieniu korzyści (oglądania telewizora, pójścia na lodowisko, itepe).
      • venus22 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 10.02.07, 05:28
        masz dzieci Nessie :)

        z nerwow dalam memu dziecieciu kilka razy w zyciu klapsy, ale zapewniam was ze
        i bez klapsow sie wychowa. to sprawa cierpliwosci.
        poza tym, nie przesadzajmy - raz od wielkiego dzwonu lekki klaps nie jest
        maltretowaniem dzieci i nie zalamie ich psychicznie.


        Venus
      • prawicowiec2 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 10.02.07, 08:31
        nessie-jp napisała:

        > Jestem zwolenniczką klapsów, więc proszę, żebyś uważnie przeczytał mój
        argument.......... itd

        Miałem zabrać głos w dyskusji, ale wobec powyższego nie mam nic do dodania.
        Podpisuję się.
        • mg2005 To byłoby śmieszne, gdyby... 10.02.07, 10:02
          Obecna kampania histerii wokół "przemocy w rodzinie" byłaby śmieszna, gdyby nie
          była elementem w dalekosiężnym planie niszczenia rodziny.
          Tu chodzi o ograniczenie wpływu rodziców na wychowanie dzieci.
          Śmieszne (ale celowe i perfidne) jest stawianie na jednym poziomie: 'klapsa'
          i katowania dzieci.

          "Postępowa" Szwecja jest znacznie dalej na tej drodze. Tam już od dawna jest
          'zakaz klapsa'. Obecnie, jeśli rodzice nie spełniają 'oczekiwań' dziecka,
          może ono zadzwonić na specjalny telefon i złożyć donos na rodziców
          - a wtedy rodzicom grozi utrata praw rodzicielskich.
          Wiadomo, że nikt tak dobrze nie wychowa dziecka - jak para pederastów...:)

          Oczywiście, 'klaps' to tylko element wspomagający w wychowaniu
          - gdy inne metody zawodzą.
          • crax Re: To byłoby śmieszne, gdyby... 10.02.07, 10:15
            ""Postępowa" Szwecja jest znacznie dalej na tej drodze. Tam już od dawna jest 'zakaz klapsa'."

            No właśnie. I zobacz co sie tam dzieje! Sodomagomora!! Przepełnione więzienia, połowa społeczeństwa to kryminaliści a wieczorem na ulicę nie wyjdziesz bo wrócisz z nożem w plecach. Prawda?
            • mg2005 Re: To byłoby śmieszne, gdyby... 10.02.07, 12:51
              crax napisał:

              > No właśnie. I zobacz co sie tam dzieje! Sodomagomora!! Przepełnione
              więzienia,
              > połowa społeczeństwa to kryminaliści a wieczorem na ulicę nie wyjdziesz bo
              wróc
              > isz z nożem w plecach.


              I to wszystko z powodu 'klapsa' ?...
              Wykaż ten związek przyczynowo-skutkowy.

              Choć faktem jest, że przestępczość w Szwecji wzrosła, a także (o zgrozo!)
              - nastroje ksenofobiczne i rasistowskie ... :)

              • crax Re: To byłoby śmieszne, gdyby... 12.02.07, 07:34
                " I to wszystko z powodu 'klapsa' ?...
                Wykaż ten związek przyczynowo-skutkowy."

                Związek przyczynowo-skutkowy jest taki, że porządek społeczny w Szwecji w pył rozbija konserwatywną teorię, że bez bicia dziecko wyrasta na bandziora. Zrozumiał?
                ======================
                "Choć faktem jest, że przestępczość w Szwecji wzrosła, a także (o zgrozo!) - nastroje ksenofobiczne i rasistowskie ... :)"

                I wcale się nie dziwię. Wraz ze wzrostem fali emigracji przybywają do tego kraju elementy, które z cywilizację nic wspólnego nie maja (np. muzułmanie).
                • mg2005 Re: To byłoby śmieszne, gdyby... 12.02.07, 19:57
                  crax napisał:

                  > rozbija konserwatywną teorię, że bez bicia dziecko wyrasta na bandziora.

                  A którzy konserwatyści głosili tę teorię ?


                  > I wcale się nie dziwię. Wraz ze wzrostem fali emigracji przybywają do tego
                  kraju
                  > elementy, które z cywilizację nic wspólnego nie maja (np. muzułmanie).


                  Sugerujesz, że 'wychowanie bez klapsa' nie sprzyja tolerancji i otwartości
                  na "inność" ? A gdzie postępowe idee 'multi-kulti' ?...
                  • crax Re: To byłoby śmieszne, gdyby... 12.02.07, 21:11
                    "A którzy konserwatyści głosili tę teorię ?"

                    Na przykład szef UPR-u Janusz Korwin-Mikke, Rzecznik Praw Dziecka (sic!!!!) Ewa Sowińska, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Konstanty Radziwiłł czy marszałek Sejmu Marek Jurek i wielu innych. To pierwsze nazwiska, które mi przyszły do głowy.

                    "Sugerujesz, że 'wychowanie bez klapsa' nie sprzyja tolerancji i otwartości na "inność""

                    Wyjaśnij jakim cudem doszedłeś do tak głupiego wniosku.

                    To co pisałem o muzułmanach dotyczyło twojej dygresji o wzroście niechęci do emigrantów w Szwecji.
                    • mg2005 Re: To byłoby śmieszne, gdyby... 14.02.07, 09:31
                      crax napisał:

                      > Na przykład szef UPR-u Janusz Korwin-Mikke,

                      Dobrze, a teraz powiedz: gdyby JKM ogłosił ,że Słońce krąży wokół Ziemi -
                      czy byłaby to "teoria konserwatywna" ?
                      Jaki jest związek między biciem dzieci a konserwatyzmem ?

                      >
                      > Wyjaśnij jakim cudem doszedłeś do tak głupiego wniosku.

                      Czy z głupiej tezy można wyciągnąć mądry wniosek ?...:)

                      >
                      > To co pisałem o muzułmanach dotyczyło twojej dygresji o wzroście niechęci do
                      em
                      > igrantów w Szwecji.

                      Czyli wychowani 'bez klapsa' Szwedzi są mało tolerancyjni i otwarci na inne,
                      RÓWNORZĘDNE (multi-kulti) kultury i ulegają stereotypom kulturowym i rasowym?...
                      :)
                      • crax Re: To byłoby śmieszne, gdyby... 14.02.07, 12:41
                        "Dobrze, a teraz powiedz: gdyby JKM ogłosił ,że Słońce krąży wokół Ziemi - czy byłaby to "teoria konserwatywna" ?"

                        W obecnych czasach nie byłaby. Ale w średniowieczu ówcześni konserwatyści (na czele z Kościołem katolickim) głosili własnie tę tezę. I wówczas była ona jak najbardziej konserwatywna. A zwolennicy heliocentryzmu byli przez nich paleni na stosach.

                        "Jaki jest związek między biciem dzieci a konserwatyzmem ?"

                        Taki, że ludzie o konserwatywnych poglądach są zwolennikami kar cielesnych. A dlaczego tak jest? Nie wiem. Spytaj psychiatry.

                        "Czy z głupiej tezy można wyciągnąć mądry wniosek ?...:)"

                        Najłatwiej czyjąś tezę nazwać głupią bez podania kontrargumentów.

                        P.S. Widzę, że mój dopisek poniżej zignorowałeś (bo tak najwygodniej, prawda?), więc powtórzę go tutaj. Wywiodłem w nim, że wzrost przestępczości w Szwecji związany jest ścisle z napływem emigrantów z konserwatywnych społeczeństw (np. muzułmańskich).

                        Napisałeś: "Choć faktem jest, że przestępczość w Szwecji wzrosła, a także (o zgrozo!) - nastroje ksenofobiczne i rasistowskie ...
                        :)"

                        A ja w odpowiedzi dałem do zrozumienia, że wzrost przestępczości w Szwecji związany jest ściśle ze wzrostem liczby emigrantów,
                        którzy owe przestępstwa popełniają. A przyjeżdżaja oni, jak ci zapewne wiadomo, z krajów, w których kary cielesne są na porządku
                        dziennym. Teraz zrozumiałeś?
                  • crax Wyjaśnię bliżej... 12.02.07, 21:16
                    Napisałeś: "Choć faktem jest, że przestępczość w Szwecji wzrosła, a także (o zgrozo!) - nastroje ksenofobiczne i rasistowskie ... :)"

                    A ja w odpowiedzi dałem do zrozumienia, że wzrost przestępczości w Szwecji związany jest ściśle ze wzrostem liczby emigrantów, którzy owe przestępstwa popełniają. A przyjeżdżaja oni, jak ci zapewne wiadomo, z krajów, w których kary cielesne są na porządku dziennym. Teraz zrozumiałeś?
      • Gość: Majka Nareszcie ktoś napisał coś z sensem - nessie n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 17:49
        • arek103 Tak, sens jest wyjatkowo tragiczny. 10.02.07, 23:55
          Traktujecie dzieci gorzej niz psy, zaloze sie, ze przecietnie mniej sie bije psa
          niz dziecko w Polsce.
          • Gość: Majka Ty jak zwykle nic nie rozumiesz - może IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 01:37
            poczytaj sobie jakieś bajki, albo opowieści Muminków czy co ;)
            • arek103 Ty jak zwykle powtarzasz swoje niepowazne zarzuty 11.02.07, 19:32
              Gość portalu: Majka napisał(a):

              > poczytaj sobie jakieś bajki, albo opowieści Muminków czy co ;)


          • misscraft Re: Tak, sens jest wyjatkowo tragiczny. 16.02.07, 12:35
            To nie jest żadna odpowiedź na to co napisała nessie, widocznie jest on dla
            Ciebie zbyt złożony i LOGICZNY żeby umieć znaleźć kontr-argument więc powtarzasz
            swój slogan.
            • arek103 Re: Tak, sens jest wyjatkowo tragiczny. 28.02.07, 23:20
              misscraft napisała:

              > To nie jest żadna odpowiedź na to co napisała nessie, widocznie jest on dla
              > Ciebie zbyt złożony i LOGICZNY żeby umieć znaleźć kontr-argument więc powtarzas
              > z
              > swój slogan.

              To jest bardzo konkretna odpowiedz. Przeciez ta wariatka sugeruje, ze jak sie
              bedzie bilo dziecko to nie wpadnie ono pod samochod. Ciekawe, czy uwaza tez, ze
              jak sie bedzie bilo zone to ta nie bedzie zdradzala? Chore rozumowanie.
      • woda.woda Takie małe pytanie: 10.02.07, 19:18
        Piszesz:
        > Uważam, że klaps, krzyk, głośne klaśnięcie w ręce czy inna, podobna metoda
        > przemocy mają zastosowanie w wychowywaniu dzieci zbyt małych, by zrozumiały
        > argumenty logiczne.

        I dalej:
        > Niestety, kto raz wpadnie pod samochód... ma małe szanse wyjść z tego z
        życiem.

        Pytanie moje brzmi:
        Jakim cudem tak małe dziecko może wpaść pod samochód? Takie małe dzieci powinny
        na ulicy byc pod opieką rodziców.
        • Gość: Majka Re: Takie małe pytanie: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 19:24
          Małe dzieci sa bardzo pomysłowe i mogą wpaść pod wszystko. Wystarczy spuścić na
          sekunde z oka.
          • woda.woda Hmmm 10.02.07, 19:25
            odpowiedzialni rodzice nie spuszczają z oka malutkich dzieci tam, gdzie jeżdżą
            samochody
            • Gość: Majka Re: Hmmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 19:47
              Nie da się - trzeba by być robotem. Teoretycznie tak ale praktycznie nie da się
              przewidziec wszystkich sytuacji. Na pewno są sytuacje które zagrażają dziecku i
              trzeba zareagowac natychmiast, na pewno sa tez takie sytuacje kiedy trzeba przed
              czymś dziecko powstrzymać, przytrzymac je, dac klapa aby się uspokoiło. Zacznie
              ryczec ale przynajmniej przestanie się wyrywac albo histeryzować. Chyba mało
              dzieci w życiu widziałas :)
              • wawelska1946 Oczywiście, że da się! 10.02.07, 19:51
                Bez problemu można nie spuszczać z oka dziecka w pobliżu jezdni. Nie trzeba do
                tego być robotem.
                • woda.woda Tym bardziej,że mówimy o maleńkich dzieciach 10.02.07, 19:53
                • Gość: Majka Re: Oczywiście, że da się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 01:44
                  Jezdnia to pewien przykład. Nie spuszczac z dziecka oka przez 24 h/dobę nie da
                  się :)
                  • Gość: matka 11 - latki Re: Oczywiście, że da się! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 17:22
                    małe dziecko musi być przez 24 godziny na dobę "na oku" lub w bezpiecznych
                    warunkach (nie w pobliżu kontaktów, jezdni, kuchni).
                    • arek103 Re: Oczywiście, że da się! 11.02.07, 19:36
                      Gość portalu: matka 11 - latki napisał(a):

                      > małe dziecko musi być przez 24 godziny na dobę "na oku" lub w bezpiecznych
                      > warunkach (nie w pobliżu kontaktów, jezdni, kuchni).

                      Majka uwaza, ze wystarczy dziecku dac klapsa - i juz nie wpadnie ono pod
                      samochod, ani nie wlozy reki do kontaktu. Cudowne rozumowanie...
                      • Gość: Majka Re: Oczywiście, że da się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 22:45
                        Uważam matołku że w dziecku trzeba wyrobić pewne odruchy - to jest niebezpieczne
                        i tego nie dotykaj. A tak nie rób. Klaps zalezy od sytuacji, jeśli sytuacja jest
                        nagła i tego wymaga to nie będe z dzieckiem debatować. Ty sobie możesz debatowac
                        do woli, ja się w twoje wychowywanie nie wtrącam to i ty się nie wtrącaj w moje.
                        • arek103 Re: Oczywiście, że da się! 13.02.07, 23:15
                          Gość portalu: Majka napisał(a):

                          > Uważam matołku że w dziecku trzeba wyrobić pewne odruchy - to jest niebezpieczn
                          > e
                          > i tego nie dotykaj. A tak nie rób.

                          Na pewno nie za pomoca bicia.

                          > Klaps zalezy od sytuacji, jeśli sytuacja jes
                          > t
                          > nagła i tego wymaga to nie będe z dzieckiem debatować.

                          Zadna sytuacja nigdy nie wymaga klapsa. Ta koniecznosc klapsow to wymysl twojego
                          mozgu.

                          > Ty sobie możesz debatowa
                          > c
                          > do woli, ja się w twoje wychowywanie nie wtrącam to i ty się nie wtrącaj w moje
                          > .

                          Mam prawo, a nawet obowiazek!, wtracac sie w takie wychowywanie, gdzie bije sie
                          dzieci. To nie jest wychowanie tylko tresura, a wlasciwie nie tresura tylko po
                          prostu sadyzm. Jestem szczesliwy, ze nie musialem sie wychowywac pod twoja
                          opieka i bardzo wspolczuje twoim dzieciom.
                          • misscraft Re: Oczywiście, że da się! 18.02.07, 13:14
                            Zobaczymy ile zostanie z twoich przekonań jak sam będziesz miał dzieci.
                            • arek103 Re: Oczywiście, że da się! 28.02.07, 23:15
                              misscraft napisała:

                              > Zobaczymy ile zostanie z twoich przekonań jak sam będziesz miał dzieci.

                              Mam dzieci. Nie sa nigdy bite ani przeze mnie ani przez zone.
                            • arek103 Re: Oczywiście, że da się! 28.02.07, 23:16
                              misscraft napisała:

                              > Zobaczymy ile zostanie z twoich przekonań jak sam będziesz miał dzieci.

                              Mam dzieci. Nie sa nigdy bite ani przeze mnie ani przez zone. Za co niby mialyby
                              byc bite? Bo sa slabsze?
                      • Gość: misscraft Re: Oczywiście, że da się! IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.02.07, 12:43
                        Może i nie pomoże, ale jak juz dziecko ucierpi to kiedyś pomyśli: Już lepszy był
                        ten klaps, trzeba było słuchać.
                        • arek103 Re: Oczywiście, że da się! 28.02.07, 23:23
                          Gość portalu: misscraft napisał(a):

                          > Może i nie pomoże, ale jak juz dziecko ucierpi to kiedyś pomyśli: Już lepszy by
                          > ł
                          > ten klaps, trzeba było słuchać.

                          Lepiej, zeby w ogole nie ucierpialo. Jak dziecko jest male to trzeba je
                          pilnowac, a nie bic, a jak jest wieksze to trzeba mu tlumaczyc, a nie je bic.
                          Skad w was tyle sadyzmu?
              • woda.woda ??? 10.02.07, 19:52
                Nie mówimy o "wszystkich sytuacjach", tylko o takiej, gdy maleńkie dziecko
                (dwuletnie) pozostaje bez opieki tam, gdzie jest ruch samochodowy.

                Zapewniam cię, że da się tego nie robić.
              • woda.woda Jeszcze jedno 10.02.07, 19:55
                Gość portalu: Majka napisał(a):

                > Chyba mało
                > dzieci w życiu widziałas :)

                Wychowałam troje dzieci. Nie przypominam sobie, aby któreś wyrywało mi się na
                ulicy lub histeryzowało.
                • Gość: Majka Re: Jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 01:47
                  No to miałaś grzeczne dzieci. Dzieci są różne tak jak rózni sa ludzie. Ja
                  widziałąm wiele ciekawych scen, na codzień je widac prawie :)) Myśle że już
                  zapomniałaś albo udajesz że dzieci ci nie sprawiały nigdy problemów. To są po
                  prostu bajki :)
                  • woda.woda A co? 11.02.07, 11:57
                    Myśle że już
                    > zapomniałaś albo udajesz że dzieci ci nie sprawiały nigdy problemów

                    To, co piszę nie pasuje ci do koncepcji?

                    Dzieci mma normalne - może zwyczajnie nie histeryzowały, bo nie miały do tego
                    powodu? Bo nie dostawały klapsów?

                    Tez widziałam wiele "ciekawych" scen - gdy matki biją na ulicy dzieci, bo te
                    krzyczą i wyrywają się, a owe matki są po prostu bezradne. I z tej bezradności
                    biją.
                    • sir.vimes Re: A co? 11.02.07, 12:00
                      Biją z bezradności, czasem ze wstydu, że nie potrafią "zapanować" nad dzieckiem.
                      Trochę dziwne, że dla wielu osób większym wstydem jest rozkrzyczane dziecko niż
                      rozkrzyczany i bijący rodzic.
                      • woda.woda Pięknie to napisałas :) 11.02.07, 15:09
                      • Gość: pomyśl Re: A co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:18
                        smarkacz rzucający się na podłoge przy kasie hipermarketu, bo mama nie kupiła 10
                        czekolady czy 50 zabawki?
                        najlepiej wyjśc ze sklepu i nie przyznawac sie do bachora
                    • Gość: Majka Re: A co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 16:31
                      A ja widziałąm dzieci kłądące się na chodniku i walące nogami w ziemię z wielkim
                      wrzaskiem, oraz dzieci które potrafią uderzyć dorosłego pięścią i powiedziec
                      wulgarne słowo. Nie mów tylko że to rodzice je uczą bo doskonale potrafią się
                      wyedukowac w przedszkolu. Widziałam też dziecko które kopnie psa z całej siły. I
                      bezradnych rodziców którzy nic nie robili bo nie wiedzieli co zrobić. A trzeba
                      było krzyknąć, dac klapa, wziąśc za rękę i zrobić pogadankę.
                      • woda.woda Re: A co? 11.02.07, 16:41

                        Równiez widziałam - dzieci te są ofiarami zupełnego braku jakichkolwiek
                        umiejętności wychowawczych swoich rodziców.

                        A trzeba
                        > było krzyknąć, dac klapa, wziąśc za rękę i zrobić pogadankę.

                        Nie zgodzę się - trzeba było PRZEDTEM dzieci wychowywać, nie POTEM je bić
                        • Gość: Majka Re: A co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 16:43
                          A jak się nie dało wychować wcześniej to co teraz? Mają pogarszac ten stan i
                          wychowywac małych przestępców i ludzi bez zasad? Tak, przeważnie takie dzieci to
                          efekt zbytniej pobłażliwości rodziców, sa ludzie którzy nie potrafią wyrobić
                          sobie żadnego autorytetu w oczach własnych dzieci.
                          • woda.woda Re: A co? 11.02.07, 17:03
                            Gość portalu: Majka napisał(a):

                            > A jak się nie dało wychować wcześniej to co teraz?

                            Nie rozumiem, co masz na myśli pisząc "nie dało się".
                          • mama303 Re: A co? 11.02.07, 18:46
                            Gość portalu: Majka napisał(a):

                            > sa ludzie którzy nie potrafią wyrobić
                            > sobie żadnego autorytetu w oczach własnych dzieci.

                            Biciem to sie wyrabia starch, napewno nie autorytet.
                            • Gość: Majka Re: A co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 22:48
                              Wystarczy byc konsekwentnym i kiedy trzeba umiec podnieść głos i odpowiednio
                              reagować, wymagać, nagradzac i karac oraz byc dla dziecka przykładem.
                              • Gość: matka 11 - latki Re: A co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 23:03
                                Gość portalu: Majka napisał(a):

                                > Wystarczy byc konsekwentnym i kiedy trzeba umiec podnieść głos i odpowiednio
                                > reagować, wymagać, nagradzac i karac oraz byc dla dziecka przykładem.

                                No i o to chodzi. Być przykładem. Ładny dajesz przykład. Nie możesz
                                wytłumaczyć, to dawaj baty...
                                1. Bycie konsekwentnym. Rozumiem, że jeżeli Twoje dziecko uderzy kolegę, to w
                                ramach konsekwencji ty, chcąc swoje dziecko nauczyć, że jest to
                                niedopuszczalne, uderzysz go. W ten sposób mu pokażesz, że bicie innych jest
                                naganne. Cóż za logika...
                                2. Odpowiednia reakcja polega na dostosowaniu wymagań do wieku dziecka. Jeżeli
                                od dwulatka wymagasz odpowiedzialności takiej jak od 15 - latka, to w takim
                                razie nie dziw się, ze nie potrafi temu sprostać.
                                3. Nagradzać. O nagrodzie tutaj nie dyskutujemy, więc może kiedyś, w innym
                                wątku.
                                4. Karać. Karać dziecko można na różne sposoby, bicie to najgorsza z nich.
                                Zresztą sama wcześniej powiedziałać, że klaps nie jest karą, ale "wzmocnieniem".
                                5. Być dla dziecka przykładem. Patrz punkt pierwszy.
                                • Gość: Majka Re: A co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 23:43
                                  Ja nie daję żadnych batów! Wiesz jaki z tobą i tobie podobnymi jest problem? Nie
                                  rozumiecie tego co czytacie.
                                  Jeśli moje dziecko uderzy kolegę przytrzymam go za rękę i stanowczym głosem
                                  powiem że to naganne. I wytłumaczę dlaczego.
                                  Odpowiedzialności wymagam od siebie a nie od 2 latka. 2 latek ma się słuchać.
                                  Ale dopuszczam możliwość, że będzie sytuacja gdy będzie musiało dostać klapsa.
                                  Nic nie zakładam ale nie będe się bać dac mu tego klapa, jeśli innego wyjścia
                                  nie znajdę.
                      • kinga.77 Re: A co? 11.02.07, 21:52
                        A wiesz skąd małe dzieci znają wulgaryzmy i przemoc? Od swoich rodziców. Obejrzyj sobie Supernianię na tvn.
                        • Gość: Majka Re: A co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 22:55
                          Własnie widziałam ciekawe obrazki w Superniani - horrory :) Nie od swoich
                          rodziców - z podwórka, z przedszkola - dzieci bardzo szybko podchwytują i
                          powtarzają coś, czego nigdy mogły nie usłyszeć w domu.
                        • Gość: zły Re: A co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:40
                          z przedszkola też
            • mama303 Re: Hmmm 10.02.07, 21:08
              podpisuję się wszystkimi rękami i nogami. Argument za klapsem często pada wśród
              ich zwolenników a jest to moim zdaniem argument bezsensowny - na ulicy małe
              dziecko nalezy pilnować i tu żadne klapsy nie pomogą.

              Należę do przeciwników tzw metody "klapsa" zreszta to nie jest metoda, to
              porażka wychowawcza bo oznacza bezradność dorosłego. Zreszta od klapsa do bicia
              bardzo niedaleko a i taki rozzłoszczony rodzic, który nie potrafi na tyle nad
              soba zapanować żeby sobie nie ulżyć to i często nie panuje nad siłą i ilościa
              tych "niewinnych" klapsów. A potem może pozostac juz tylko żal .... do siebie
              samego.
              • Gość: Majka Nieprawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 01:50
                Można poprzestac na kilku klapsach i to u dzieci małych - póki nie sa partnerami
                do rozmowy. Wiem to na 100%. A poza tym irytuje mnie robienie z rodziców robotów
                do wychowywania dzieci - nie denerwuj się, panuj nad sobą, nie unoś się, nie
                okazuj gniewu - toż to po prostu niemożliwe :))))) I to jeszcze w tak
                znerwicowanym społeczeństwie jakie my mamy, hehe.
                • Gość: matka 11 - latki Re: Nieprawda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 17:41
                  Gość portalu: Majka napisał(a):

                  > Można poprzestac na kilku klapsach i to u dzieci małych - póki nie sa
                  partnerami do rozmowy. Wiem to na 100%.

                  Według takiej filozofii to Twoje dziecko nie będzie partnerem do rozmowy
                  zarówno w wieku lat 3, jak i w wieku lat 30. Prezentujesz postawę: ja, rodzic -
                  to bóg (celowo z małej litery) ty - córka lub syn to gó..arz, który ma
                  słuchać. Taka postawa się nie zmienia i wiek dziecka nie ma nic do rzeczy.
                  Chyba, że dziecko kiedyś wystąpi z pozycji siły, przygrzmoci Ci i dopiero wtedy
                  uznasz je za partnera do rozmowy.

                  "A poza tym irytuje mnie robienie z rodziców robotów do wychowywania dzieci -
                  nie denerwuj się, panuj nad sobą, nie unoś się, nie okazuj gniewu - toż to po
                  prostu niemożliwe"

                  Aha, a więc przyznajesz rodzicowi prawo do zdenerwowania (dorosłemu, dojrzałemu
                  człowiekowi) a dziecku tego prawa odmawiasz (mimo, że nie jest dojrzałe i
                  dopiero poznaje zasady zachowania w społeczeństwie).

                  Swoje frustracje wylej na kimś o zbliżonej kubaturze, a nie na bezbronym 2- 3 -
                  latku. Ale do tego trzeba odwagi. Żeby bić dziecko, można być tchórzem.

                  • Gość: Majka Re: Nieprawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 22:35
                    Nie, prezentuję postawe normalną - ja jestem rodzic a to jest dziecko. Rodzice
                    sa od tego aby pokazywac dziecku świat, aby uczyć go życia, aby go chronić przed
                    niebezpieczeństwem ale też pozwolić dorosnąć. Uważam że moi rodzice byli i są
                    bardzo dobrymi rodzicami, każdy z nas dostał w życiu kilka klapsów, dosłownie
                    kilka na kilkanaście lat dzieciństwa. Poza tym z nami rozmawiano, zwłaszcza
                    mama, zresztą uważam że jest wspaniałą kobietą i wiele swoich pzoytywnych cech
                    przekazała dzieciom. Ani ja ani moje rodzeństwo nie cpaliśmy, nie piliśmy, nie
                    było z nami żadnych większych problemów, nie zeszliśmy na złą drogę, rodzicami
                    się opiekujemy, wszyscy mamy wyższe wykształcenie i żyjemy po prostu normalnie.
                    Czego nie mozna powiedzieć o dzieciach, które są wychowywane bezstresowo lub w
                    ogóle nie są wychowywane. Zamierzam swoje dzieci wychować tak, jak nas wychowano
                    albo jak sie uda to jeszcze lepiej.
                    • Gość: pelissa Re: Nieprawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 02:00
                      Majka, to dokladnie jak ja, bardzo madrze piszesz - z przyjemnoscia sie czyta.
                      Delikatnie, proporcjonalnie, wywazenie. Widac ze rodzicie kieruja sie miloscia
                      i juz. Sercem i ludzkimi emocjami (miloscia, wzburzeniem, zdenerowaniem,
                      szczesciem itd). Czyli sa ludzmi i zrobili z ciebie empatycznego (i
                      sympatycznego:) czlowieka. A zobacz kto najbardziej krzyczy - ci co nie doznali
                      klapsa, ale i chyba milosci :( Chyba bym sie nie zamienila
                  • Gość: misscraft Re: Nieprawda IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.02.07, 12:48
                    jak wy lubicie wszytsko wyolbrzymiać, od razu robicie z nas katów, którzy
                    wyżywają się na dziecku bo im coś nie wychodzi. Klapsy się daje, żeby dziecko
                    ochronić w danym momencie od czegoś gorszego.
              • Gość: misscraft Re: Hmmm IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.02.07, 12:46
                Nie oszukujmy sie rodzic czasem jest bezradny, nie każdy jest psychologiem, żeby
                zawsze wiedzieć co zrobić w każdej sytuacji.
        • nessie-jp Re: Takie małe pytanie: 10.02.07, 20:29
          > Pytanie moje brzmi:
          > Jakim cudem tak małe dziecko może wpaść pod samochód? Takie małe dzieci powinny
          >
          > na ulicy byc pod opieką rodziców.

          Do końca życia?

          Chyba nie zrozumiałyśmy się. Ja piszę tutaj o metodach wychowywania albo
          kształtowania zachowań dziecka w taki sposób, aby uchronić je przed
          niebezpieczeństwem. Także wtedy, gdy rodzic z jakiegoś powodu zawiedzie, nie
          zdąży, nie będzie go.

          Zastanów się, co jest skuteczniejsze - nauczyć dziecko pływać, czy nie pozwalać
          mu nigdy zbliżać się do wody bez opieki rodzica? Nauczyć dziecko przepisów ruchu
          dorogowego, czy nie pozwalać mu nigdy przechodzić przez jezdnię? Nauczyć
          dziecko, że NIE WOLNO wspinać się na parapet, czy zamurować okna w mieszkaniu?

          Odpowiedzialny rodzic powinien zadbać o to, by dziecko było bezpieczne także pod
          tego rodzica nieobecność. W przypadku bardzo małych dzieci dobrą metodą jest
          właśnie wyrobienie odruchów warunkowych. Klaps nie jest jedynym wzmocnieniem
          negatywnym. Może być głośny krzyk. Pod warunkiem, że nie krzyczysz na dziecko na
          codzień.
          • mama303 Re: Takie małe pytanie: 10.02.07, 21:21
            nessie-jp napisała:

            > Odpowiedzialny rodzic powinien zadbać o to, by dziecko było bezpieczne także
            po
            > d
            > tego rodzica nieobecność. W przypadku bardzo małych dzieci dobrą metodą jest
            > właśnie wyrobienie odruchów warunkowych. Klaps nie jest jedynym wzmocnieniem
            > negatywnym. Może być głośny krzyk. Pod warunkiem, że nie krzyczysz na dziecko
            n
            > a
            > codzień.
            >
            Pozwole sie nie zgodzić. Wszystkiego można nauczyc dziecko, bez klapsa.
            Przykład z parapetem w/g mnie nietrafiony. Twoje dziecko może i po klapsie nie
            wejdzie na parapet ze strachu ale jedynie w Twojej obecności, jak będzie bez
            opieki to i tak jak bedzie chciało to wejdzie. Potrzeba poznawania u małego
            dziecka jest zbyt silna, nie wyelinminujesz jej klapsami. Dlatego małe dziecko
            nalezy poprsotu non-stop pilnować a klapsy sobie darować.
            • nessie-jp Re: Takie małe pytanie: 11.02.07, 00:22
              > Pozwole sie nie zgodzić.

              Ja również pozwolę sobie się nie zgodzić. Owszem, można stosować inne środki
              wzmocnienia negatywnego. Ale klaps jest jednym z najłagodniejszych. Nie
              wyobrażam sobie na przykład darcia się na dziecko
              • Gość: Majka Re: Takie małe pytanie: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 01:56
                Tak, albo mu tłumaczyć: nie rusz garnka bo się oparzysz - a dziecko jak to
                dziecko sprawdzić chce i nieszczęście gotowe. Oto efekty tzw. rozmów i tłumaczeń.
                Lepiej na dziecko podnieść głos, krzyknąć, stanowczo powiedzieć, nawet dać klapa
                gdy nie słucha niż leczyć go potem z ciężkich poparzeń.
                No ale niektórzy tego nie pojmują, to dla nich za trudne.
                A twierdzenie że dziecko trzeba cały czas pilnowac jest po prostu groteskowe -
                jest to niewykonalne. Taka kobieta chodziłaby za nim krok w krok jak cień i nie
                mogłaby totalnie nic zrobić, a po 3 dniach pewnie by ją odwieźli do czubków :)
                • Gość: matka 11 - latki Re: Takie małe pytanie: IP: 80.51.233.* 11.02.07, 17:53
                  Kobieto, matka dziecka 2- 3 - letniego jest od tego, żeby dziecko non stop
                  pilnować. Jeżeli nie ona, to ojciec. Jeżeli nie ojciec, to ktoś z rodziny albo
                  niańka. Później w miarę dojrzewania, kiedy dziecko rozumie coraz wiecej, daje
                  się dziecku coraz więcej swobody, ale cały czas jej zakres musi być adekwatny
                  do wieku i dojrzałości dziecka. Wymaganie od tak małego dziecka dorosłości i
                  tego, że samo zadba o swoje bezpieczeństwo, jest jakimś kuriozalnym pomysłem.
                  Co to znaczy, że taka kobieta nie mogłaby totalnie nic zrobić? Zajęcia
                  organizuje się w ten sposób, że to ty wybierasz miejsce, gdzie dziecko
                  przebywa - gotujesz obiad - organizujesz mu zabawę w kuchni (ale na miłość
                  boską nie nożami i widelcami i z dala od pieca). Pierzesz w łazience -
                  podobnie. Potrzebujesz skorzystać z toalety - zostawiasz dziecko bezpieczne w
                  łóżeczku lub kojcu, aby nie wypadło. To naprawdę nie jest trudne. Wychodzisz na
                  plac zabaw, jesteś cały czas w pobliżu i masz dziecko "na oku".
                  W czym trudność? Gdzie tu miejsce na klapsy?

                  • Gość: Majka Re: Takie małe pytanie: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 22:39
                    Dlatego też kobieto nikt nie wymaga dorosłości od dziecka, i nikt normalny z
                    dzieckiem nie dyskutuje i nie debatuje jak z dorosłym. Dziecku się każe,
                    tłumaczy i wymaga. Ma się po prostu słuchać, do pewnego wieku bezwarunkowo.
                    Trzeba dziecka pilnować, ale niewykonalne jest aby ani na moment nie spuścić go
                    z oka, po prostu jest to niemożliwe.
                    • pelissa81 Re: Takie małe pytanie: 01.03.07, 02:05
                      boze, a jak nie daj boze ZASNIESZ!!! Bedziedz wyrodna matka:(
                      ;)
        • arek103 Ona uwaza, ze bite dziecko nie wpada pod samochod 11.02.07, 00:09
          woda.woda napisała:

          > Piszesz:
          > > Uważam, że klaps, krzyk, głośne klaśnięcie w ręce czy inna, podobna metod
          > a
          > > przemocy mają zastosowanie w wychowywaniu dzieci zbyt małych, by zrozumia
          > ły
          > > argumenty logiczne.
          >
          > I dalej:
          > > Niestety, kto raz wpadnie pod samochód... ma małe szanse wyjść z tego z
          > życiem.
          >
          > Pytanie moje brzmi:
          > Jakim cudem tak małe dziecko może wpaść pod samochód? Takie małe dzieci powinny
          >
          > na ulicy byc pod opieką rodziców.

          Tak, ona uwaza, ze jak sie bije dzieci, to nie wpadna pod samochod. Cudowne
          rozumowanie. Jesli dziecko nagle wybiega na ulice, to nalezy je powstrzymac, a
          nie bic. Uzywanie koniecznej przemocy fizycznej nie oznacza bicia.
          • Gość: Majka Re: Ona uwaza, ze bite dziecko nie wpada pod samo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 01:57
            Ty to już nic nie pisz bo totalnie nie rozumiesz tego co czytasz.
        • Gość: zły Re: Takie małe pytanie: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:16
          już pisałem o smarkaczu wyrywającym sie z krzykiem na ulicy...
          bo np tatuś nie kupił 10 porcji lodów :/
        • misscraft Re: Takie małe pytanie: 16.02.07, 12:39
          No ja była zdolna i umiałam się wyrwać matce i wybiec na ulicę.
          Kiedy idziesz z niby spokojnym dzieckiem na rękę, to ciężko przewidzieć, że
          dzicko coś sieknie i może nie ządrzyć zacisnąć uścicku.
          • misscraft Re: Takie małe pytanie: 16.02.07, 12:41
            Ale przecież nie można ścisnąć dziecka za rękę, bo to przemoc jest przecież. A
            niech leci jak je samochód walnie to będzie miało nauczku, o to Ci chodziło, arku?
            • pelissa81 Re: Takie małe pytanie: 01.03.07, 02:06
              smycz, trzeba kupic mala smycz - aczkolwiek mi pies pare razy sie wysunal z
              obrozy:((( Za slabo scisnelam
              • onlyoner Re: Takie małe pytanie: 01.03.07, 02:32
                pelissa81 napisała:
                > smycz, trzeba kupic mala smycz - aczkolwiek mi pies pare razy sie wysunal z
                > obrozy:((( Za slabo scisnelam

                Wiesz co, jak lubisz chodzić na spacery wzdłuż ruchliwej jezdni przy której nie
                ustawiono słupków z łańcuchami to powinnaś taką smycz kupić. Bo kiedy twoje
                dziecko wybiegnie po raz pierwszy na taka jezdnię to już możesz nie mieć więcej
                okazji na danie mu pierwszego klapsa. Acha, nie musisz tej smyczy zakładać mu na
                szyję, wystarczy przypiąć ją do paska u spodni.
          • sir.vimes Re: Takie małe pytanie: 16.02.07, 12:43
            Ale w czym pomoże bicie dziecka które juz się wyrwało?

            Nie pytam "ideologicznie", chcę po prostu zrozumieć sens takiej wizji.
            Przecież jeżeli już biegnie po jezdni - to..hm.. trudno dać klapsa, chyba lepiej
            ratować.
            Jeżeli zaś zdążyło się je złapać - to właściwie za co klaps, za głupotę czy za
            złość?

            • misscraft Re: Takie małe pytanie: 17.02.07, 17:05
              Za głupote, za nie pilnowanie się. Jasne, że najpierw trzeba ratować. Jeśli
              dziecko sie wyrwie, ale jak zatrzyma się, gdy rodzic krzyknie: Stój! to
              wystarczy wytłumaczyć, ale jak nie słucha trzeba je siłą zatrzymać to uważam, że
              już klaps się należy.
              • mama303 Re: Takie małe pytanie: 17.02.07, 20:19
                A jak po klapsie dalej leci na ulicę to co?
                • misscraft Re: Takie małe pytanie: 18.02.07, 13:15
                  To na ręcę i do domu. Szlaban na słodycze i telewizje.
                  • mama303 Re: Takie małe pytanie: 18.02.07, 20:25
                    To nie lepiej odrazu na ręce i do dom, /ten szlaban bym sobie darowała - jestem
                    zwolenniczką minimum kar/?
                    • misscraft Re: Takie małe pytanie: 19.02.07, 20:54
                      Jeśli mam ma akurat coś do załatwienia na mieście to wrócenie do domu byłoby
                      ostatecznością.
      • arek103 Traktujecie dziecko gorzej niz psa 11.02.07, 00:30
        nessie-jp napisała:

        > Jestem zwolenniczką klapsów, więc proszę, żebyś uważnie przeczytał mój argument
        > ,
        > nie zaperzając się.

        Jak mozna sie nie zaperzac, jak ktos oswiadcza, ze jest zwolennikiem bicia dzieci?

        > Uważam, że klaps, krzyk, głośne klaśnięcie w ręce czy inna, podobna metoda
        > przemocy mają zastosowanie w wychowywaniu dzieci zbyt małych, by zrozumiały
        > argumenty logiczne. Pełnią rolę wzmocnienia negatywnego, zastępując realne
        > doświadczenie (np. poparzenie, wpadnięcie pod samochód, porażenie prądem), któr
        > e
        > nastąpiłoby, gdyby dziecko nie zostało powstrzymane przez dorosłego.
        > Jednocześnie dostrzegam wartość owego naturalnego mechanizmu uczenia się młodyc
        > h
        > osobników, jakim jest wzmocnienie negatywne. Kto się raz oparzy, wie, że
        > gorących rzeczy trzeba unikać.
        > Niestety, kto raz wpadnie pod samochód... ma małe szanse wyjść z tego z życiem.
        > Ergo, klapsy - czyli, bądźmy precyzyjni, lekkie pacnięcie dziecka w tyłek
        > połączone z krzykiem "Nie wolno!" - są środkiem nie tyle wychowawczym, co
        > pozwalającym wyrobić odruch warunkowy. Odruch 'nie wbiegaj na ulicę'. Odruch
        > 'nie wkładaj palca do kontaktu'. Odruch 'nie biegaj z nożyczkami'.

        To wszystko co napisalas to bzdury. Oczywiscie sa sytuacje, kiedy nalezy uzyc
        przemocy wobec dziecka (kiedy chce ono zrobic cos niebezpiecznego), ale NIE
        NALEZY GO BIC! Powstrzymanie dziecka nie oznacza automatycznie dawania mu
        klapsow. Male dziecko, jakiego przyklad podajesz, nie zrozumie tego wzmocnienia
        negatywnego. Poczuje tylko bol. Wiekszemu mozesz wytlumaczyc, a i mniejszemu tez
        juz da sie co nieco wytlumaczyc. A przede wszystkim - kontakty nalezy
        zabezpieczyc, nozyczki chowac, a dziecka pilnowac, zeby nie wpadlo pod samochod.
        Bicie jest tu najglupszym rozwiazaniem.

        > Etapem następnym powinno być wytłumaczenie dziecku, *dlaczego* ten odruch
        > warunkowy staramy się w nim wyrobić. Wykształcanie w nim wyobraźni, uczenie
        > prostego przewidywania konsekwencji własnych działań.
        > Oczywiście wobec dzieci starszych, choćby 5-6 letnich, odruch warunkowy
        > przestaje być podstawowym modyfikatorem zachowania. Wówczas klapsy czy krzyki
        > nie mają już żadnego sensu, a mogą tylko wzbudzić w dziecku złość czy agresję.
        > Dlatego w przypadku starszych dzieci lepiej sprawdza się metoda polegająca na
        > pozbawieniu korzyści (oglądania telewizora, pójścia na lodowisko, itepe).

        Klapsy nigdy nie maja sensu.
        • Gość: Majka Chyba ci gorzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 02:03
          Nie da się zabezpieczyć wszystkiego, trzeba by dziecko wsadzić w szklany klosz.
          Bicie to bicie a klaps to klaps. Dla ciebie świat jest czarno-biały, innych
          kolorów nie widzisz?
          Klapsy mają sens, jeśli sa umiejętnie stosowane i tylko u dzieci mniejszych.
          Jakoś tak dziwnie się złożyło, że bezstersowe wychowywanie to wynalazek
          ostatnich lat i dręczenie w szkołach, molestowanie koleżanek, nastoletni
          przestępcy, wsadzanie nauczycielom kosza na głowe to też wynalazek ostatnich
          lat. Kiedyś ludzie byli surowiej wychowywani, mieli jasno postawione granice i
          wyraźnie to procentowało.
          • mama303 Re: Chyba ci gorzej 11.02.07, 18:50
            Gość portalu: Majka napisał(a):

            > > Klapsy mają sens, jeśli sa umiejętnie stosowane i tylko u dzieci mniejszych.

            Czyli niby jak?

            > Jakoś tak dziwnie się złożyło, że bezstersowe wychowywanie to wynalazek
            > ostatnich lat i dręczenie w szkołach, molestowanie koleżanek, nastoletni
            > przestępcy, wsadzanie nauczycielom kosza na głowe to też wynalazek ostatnich
            > lat.

            A skad wiesz jakiego wychowania efektem jest agrsja w szkołach, może efektem-
            bicia przez rodzicow w domu rodzinnym.
        • Gość: pomyśl tak samo jak psa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:40
          bo kilkulatek ma rozumek na tym poziomie...
          i "klaps" zwiniętą gazetą - ten sposób wobec psów/kotów jest nawet zalecany
          przez hodowców jako forma karcenia...
          • pelissa81 Re: tak samo jak psa 01.03.07, 02:09
            dooookladnie tak. Bardziej sie liczy dzwiek niz bol. Zwinieta gazeta wydaje
            taki furkoczacy dzwiek. Zreszta - bicie, klepanie, prztyczek, kopniak, trącenie
            = katowanie - wszystko to sadyzm. Nikt nam nie wmowi ze czarne to czarne a
            biale to biale;) Na szczescie chociaz psa mi sie nikt nie czepia:-)
      • Gość: matka 11 - latki Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 12:47
        nessie-jp napisała:
        Jestem zwolenniczką klapsów, więc proszę, żebyś uważnie przeczytał mój argument,
        > nie zaperzając się. Uważam, że klaps, krzyk, głośne klaśnięcie w ręce czy
        inna, podobna metoda przemocy mają zastosowanie w wychowywaniu dzieci zbyt
        małych, by zrozumiały argumenty logiczne. Pełnią rolę wzmocnienia negatywnego,
        zastępując realne doświadczenie (np. poparzenie, wpadnięcie pod samochód,
        porażenie prądem), które nastąpiłoby, gdyby dziecko nie zostało powstrzymane
        przez dorosłego.

        Najlepiej zapobiegnie się poparzeniu małego dziecka, jeżeli będzie się je
        pilnować a nie zostawiać z pobliżu garnka z wrzątkiem. Na zagrożenie
        wpadnięciem pod samochód polecam mocne trzymanie dziecka za rączkę. Nieraz
        widziałam paradującą przodem "elegancką" mamusię, a za nią drepczące dwu- albo
        trzylenie dziecko. Na porażenia prądem polecam metodę niedopuszczania dziecka w
        pobliże kontaktów. Małe dziecko MUSI być pilnowane. Jeżeli natomiast ktoś
        uważa, że można zostawić dziecko samo bo mama akurat chce obejrzeć ulubiony
        serial w telewizji, to lepiej nie brać się za jego urodzenie.

        "Jednocześnie dostrzegam wartość owego naturalnego mechanizmu uczenia się
        młodych osobników, jakim jest wzmocnienie negatywne. Kto się raz oparzy, wie, że
        gorących rzeczy trzeba unikać."

        Tak, najlepiej wrzuć od razu dziecko do wanny z ukropem, zapamięta na całe
        życie. Zrób to możliwie wcześnie, może w dniu, w którym się urodzi.

        "Niestety, kto raz wpadnie pod samochód... ma małe szanse wyjść z tego z
        życiem."

        Kto pozwala dziecku na znalezienie się w sytuacji, w której może wpaść pod
        samochód? Dziecko może znaleźć się samo na ulicy dopiero wtedy, gdy ma już
        opanowane zasady poruszania się na ulicy, to znaczy nie wcześniej niż w
        pierwszej klasie podstawówki.

        "Ergo, klapsy - czyli, bądźmy precyzyjni, lekkie pacnięcie dziecka w tyłek
        > połączone z krzykiem "Nie wolno!" - są środkiem nie tyle wychowawczym, co
        > pozwalającym wyrobić odruch warunkowy.
        Odruch 'nie wbiegaj na ulicę'. Odruch
        > 'nie wkładaj palca do kontaktu'. Odruch 'nie biegaj z nożyczkami'."
        Kobieto, nie stwarzaj dziecku sytuacji, w której będzie zagrożone, bo jeżeli
        się coś stanie to winna bedziesz ty i biciem lub "klapsami" nie zapobiegniesz
        niczemu!
        Kto daje małemu dziecku do ręki nożyczki? Pozwala bawić się w miejscach, z
        których może uciec na ulicę? Albo zostawia w pobliżu nie zabezpieczonych
        kontaktów?
        Jestem przerażona. Nic dziwnego, że tyle wypadków... Przy rodzicach bez
        wyobraźni. Dziecku się tłumaczy, tłumaczy, tłumaczy... Do upadłego. Od tego
        jest sie rodzicem. I zawsze jest się krok przed dzieckiem, na wypadek gdyby nie
        zrozumiało... Ale na to potrzeba cierpliwości i duuużo wysiłku.

        "Etapem następnym powinno być wytłumaczenie dziecku, *dlaczego* ten odruch
        > warunkowy staramy się w nim wyrobić. Wykształcanie w nim wyobraźni, uczenie
        > prostego przewidywania konsekwencji własnych działań."

        Od tego trzeba zacząć, a nie na tym kończyć.

        "Oczywiście wobec dzieci starszych, choćby 5-6 letnich, odruch warunkowy
        przestaje być podstawowym modyfikatorem zachowania. Wówczas klapsy czy krzyki
        > nie mają już żadnego sensu, a mogą tylko wzbudzić w dziecku złość czy agresję.
        > Dlatego w przypadku starszych dzieci lepiej sprawdza się metoda polegająca na
        > pozbawieniu korzyści (oglądania telewizora, pójścia na lodowisko, itepe)."

        Aha, czyli dziecko 5 - 6 letnie, które wie już, czego chce, nie pozwoli się
        tresować i można spodziewać się protestów, ale młodsze to proszę bardzo... lać,
        ile się da. Kobieto współczuję Twoim dzieciom...

        • silic Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 13.02.07, 01:42
          > Kto daje małemu dziecku do ręki nożyczki? Pozwala bawić się w miejscach, z
          > których może uciec na ulicę? Albo zostawia w pobliżu nie zabezpieczonych
          > kontaktów?
          > Jestem przerażona. Nic dziwnego, że tyle wypadków... Przy rodzicach bez
          > wyobraźni. Dziecku się tłumaczy, tłumaczy, tłumaczy... Do upadłego. Od tego
          > jest sie rodzicem. I zawsze jest się krok przed dzieckiem, na wypadek gdyby nie
          > zrozumiało...

          Jak to mówili starożytni rzymianie: bullshit.
          Zostawiasz 11 letnie dziecko samo w domu ? W czasach gdy zabezpieczenia
          kontaktów nie śniły się jeszcze nikomu ( zresztą obszedłbym to w 5 minut )
          postanowiłem sprawdzić co się stanie jak się włoży 2 przewody do gniazdka i
          połączy... Nie miałem 5 lat, sam wracałem do domu ze szkoły, nikt nie mógł stać
          nade mną. Rodzice nie mieli sposobu by mnie uchronić przed tym. Nic mi się nie
          stało, ale było blisko. Sam bym sobie sprał tyłek, gdybym był na miejscu
          rodziców. Więcej już nie próbowałem tego zrobić.
          • pelissa81 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 01.03.07, 02:17
            heh, mam taka kolezanke co rodzice cackali sie z nia do ok 13 roku zycia jak z
            jajkiem. My na rowerach a ona co 15 min. musiala sie meldowac domofonem. Nie
            bylo komorek wiec dzwonila z dolu by mama(!!!) zjechala po nia i razem jechala
            winda. Nie pamietam ile miala lat, ale napewno okolo 11 i nie mogla sama
            jezdzic winda na 6 pietro. Strasznie sie z niej smialismy. Szybko poczula
            pierwsza wolnosc, wpadka z chlopakiem z wiezienia i dzis samotna mamuska...
            Mowie to ja, dziecko patologiczne z kluczami na szyi, ale szczesliwe:P.

            Klapa dostalam a jak ale miliard razy wiecej milosci niz ci purysci i roboty
            nie rodzice (:* rodzice)
    • Gość: ant Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.adsl.inetia.pl 10.02.07, 20:16
      > Pytanie pierwsze:
      > Jakbyscie sie czuli, jakby ktos do was podszedl w towarzystwie i dal wam
      > klapsa, bo np. rozlaliscie herbate? A dziecko to myslicie, ze jak sie czuje?
      > Jeszcze gorzej, bo jest bezbronne!

      jak rozleje herbatę i dostanę klapsa - to oddam (w towarzystwie),
      ale jak bede robił chamskie numery - to powinni mi ryj obic - raczej sie wycofam
      :))

      > Pytanie drugie:
      > Dlaczego doroslym nie dajecie klapsow, jak zrobia cos co wam sie nie podoba?
      > Czy aby nie dlatego, ze boicie sie, ze by wam odwineli w leb, albo podali was
      > do sadu? Natomiast dziecko tego nie zrobi, bo jest slabsze i bezbronne,
      > dlatego mozna je bezkarnie bic i ponizac.

      a kto powiedział ze nie dajemy ??
      ty ??
      :))
      poniżać nie można nikogo dziecka czy dorosłego, słabszego czy silniejszego, ale
      wychowanie to nie jest wiedza książkowa, każde dziecko i rodzic jest inny i jak
      marzy ci się orwellowski świat (wszyscy są jednakowi i wszystkim po równo -
      choc niektórym równiej)
      to wypadaj do innej bajki, ta do ciebie nie pasuje.
      co innego jest dać klapsa a co innego bicie.


      a jakbym był wychowany bezstresowo to bym ci powiedział " spadaj debilu"
      (przeciez nie dasz mi klapsa)
      ale nie jestem więc nie powiem :)

      to jest oczywiście prowokacja jakby inni nie zauważyli
      :))
      • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 10.02.07, 23:58
        Gość portalu: ant napisał(a):
        > a jakbym był wychowany bezstresowo to bym ci powiedział " spadaj debilu"
        > (przeciez nie dasz mi klapsa)
        > ale nie jestem więc nie powiem :)

        Co do tego ma wychowanie bezstresowe? Ja mowie o biciu i niebiciu dzieci
        (dawanie klapsa to jest bicie), a nie o wychowaniu bezstresowym, ktore nie
        wiadomo na czym ma polegac. Stresu nie da sie uniknac i jest on pozytywny do
        pewnego stopnia, ale bicie nie jest nigdy pozytywne.
        Dawanie dzieciom klapsa = bicie
        • 666kgb Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 11.02.07, 17:31
          arek103 napisał:


          > pewnego stopnia, ale bicie nie jest nigdy pozytywne.
          nie, to wpadnij do mnie i nazwj mnie nie tak, to zobaczysz pozytywne skutki
          lania, recze ci ze zapamietasz do konca zycia jak sie zachowywac, i
          przestaniesz bredic
          > Dawanie dzieciom klapsa = bicie
          nie mow ze jestes
          idiota.

          • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 15.02.07, 19:11
            666kgb napisała:

            > > pewnego stopnia, ale bicie nie jest nigdy pozytywne.
            > nie, to wpadnij do mnie i nazwj mnie nie tak, to zobaczysz pozytywne skutki
            > lania, recze ci ze zapamietasz do konca zycia jak sie zachowywac, i
            > przestaniesz bredic

            Tak? A nie boisz sie, ze raczke mogloby ci urwac przy samej d...? Ja bym sie na
            twoim miejscu grubo zastanowil. Nie jestem na szczescie twoim dzieckiem (musi to
            byc dla tych dzieci prawdziwy koszmar) i odwinalbym ci tak, ze zapamietasz do
            konca zycia jak sie zachowywac, i przestaniesz bredzic.

            > > Dawanie dzieciom klapsa = bicie
            > nie mow ze jestes
            > idiota.
            Dawanie dzieciom klapsa to co jak nie bicie?
    • Gość: Lena Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: 83.136.224.* 10.02.07, 20:59
      Jednego nie rozumiem - czy reagujesz na awanturę u siąsiada bo może on bije
      żonę czy też uważasz,że to jego sprawa? Czy tyl;ko boli cie bicie dzieci w
      rodzinie czy dorosłych też?
      Bo przecież nikt nie bije cudzych dzieci, bije "swoje". Niby ktokolwiek miałby
      podejść do cudzego dziecka i uderzyć je? To dlaczego dorosłu miałby bić obcego
      dorosłego. Jak dorosły szarpie innego dorosłego na ulicy o jakoś nik sie nie
      kwapi do interwencji... ty zareagowałbyś?
      • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 11.02.07, 00:05
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > dorosłego. Jak dorosły szarpie innego dorosłego na ulicy o jakoś nik sie nie
        > kwapi do interwencji... ty zareagowałbyś?

        Zareagowalbym, chyba ze bym ocenil, ze to jest niebezpieczne dla mojego zycia.
        • Gość: jaija Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.02.07, 01:59
          Śmieszne, że niektóre osoby utożsamiają wychowanie bez klapsa z tzw.
          bezstresowym wychowaniem, czyli pozbawionym zasad. Otóż można i bez klapsa, ale
          z zasadami. Ciekawe, czemy Wy się tak upieracie przy tych klapsach? Naprawdę
          nie widzicie dla nich alternatywy? Są różne metody - ignorowanie,
          przytrzymanie, nawet w ostateczności krzyk - ale nie cały czas, tylko właśnie w
          tym konkretnym momencie, żeby dziecko wiedziało, że coś jest nie tak, skoro
          mama czy tata głos podnieśli. Ale nie, trzeba mnożyć hipotetyczne sytuacje, w
          których klapsy są jedynym i niezbędnym środkiem. To przykre. Może lepiej nie
          miejcie dzieci.
          • Gość: Lena Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.jachpol.net 11.02.07, 09:45
            Ja akurat wychowana zostałam bez klapsów i moje dziecka też. Moja Mama nie
            potrafi nawet podnieść głosu a co dopiero krzyczeć. Można, da się tylko samemu
            trzeba mieć jakieś zasady, wychowywać (a nie chować) dzieci, uczyć je własnym
            przykładem, rozmowami i kontaktem. Dla mnie to normalne. Tak samo normalne
            to,ze z mężem rozmawiamy a nie wrzeszczymy, wyzywamy się lub okładamy się.
            Dlatego głupie wydaje mi się postawienie sprawy - dlaczego bijesz dziceko o nie
            bijesz dorosłego. Niestety dorośli biją i dorosłych 9i to w najbliższej
            rodzinie)tylko często w czterech ścianach domu. Maltretują się psychicznie.
            Na pewno powinno się zakazać bicia dzieci bo agresja rodzi agresję. Gorzej
            pewnie niż jest nie mogłoby być.
          • Gość: Majka Trzeba przede wszystkim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 10:58
            zachowac rozsądek. Jak się da bez klapsa to bez klapsa. Ale nie zawsze się da i
            nie każde dziecko. To że jedno dziecko da się wychowac słowami nie znaczy że
            inne sie da bo dzieci są różne. Dla mnie śmieszne jest to ferwowanie "ah klaps
            taka zbrodnia". Jest to zupełnie bezpodstawne. Co innego danie klapsa czy nawet
            lania dziecku, jeśli dzieje sie coś powaznego i dziecko mimo rozmów i tłumaczeń
            nie słucha, a co innego bicie codzienne, maltretowanie, upokarzanie - można
            doskonale upokarzać dziecko i maltretowac bez jednego klapsa!
            Może lepiej niech nie maja dzieci, ci którzy nie poświęcają mu czasu, na
            wszystko pozwalają i boja sie uzasadnionego klapsa bo dość już mamy małoletnich
            przestępców i dzieci, które nie szanują swoich rodziców czy dziadków. Wszyscy
            widzą co sie dzieje i jest to przeciwny efekt od zamierzonego, mimo że tak modne
            stało sie w myśl fałszywie pojmowanego humanitaryzmu ostrożne wychowywanie
            dzieci - klapsa nie, na wszystko pozwalać, uważać aby nie przytulić bo to
            molestowanie. To są skutki paranoi.
            • Gość: Lena Re: Trzeba przede wszystkim IP: *.jachpol.net 11.02.07, 16:31
              klapsa nie, na wszystko pozwalać, uważać aby nie przytulić bo to
              > molestowanie. To są skutki paranoi.

              Obawiam się,że nieprztulanie własnych dzieci z obawy przed "molestaowanie" to
              nie jest zdecydowanie polski problem.
              • Gość: Majka Re: Trzeba przede wszystkim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 16:34
                Amerykański ale i do nas już dochodzi podobno. Wychowawcy w przedszkolach i
                nauczyciele w młodszych klasach boją się dotykac dzieci.
                • Gość: Lena Re: Trzeba przede wszystkim IP: *.jachpol.net 11.02.07, 17:29
                  Bo prawda jest taka,że dziecka nie powinni przytulać wszyscy obcy któym się to
                  podoba. Znam wiele osób pracujących z dziećmi i nie boją się dotykać, nie boją
                  się przytulić choć są już ostrożni. Mój kolega z pracy już któryś rok z rzędu
                  bierze urlop i sędza go jako pomoc w klasie kolejnego syna (ma ich 3) przy
                  wyjeździe na tzw. zieloną szkołę. Ktoś musi pomóc ubrać się lub wykapać
                  chłopców a 8-9 -latek wsydzi się pań -co zrozumiałe. Mój kolega na pewno nie
                  jest zboczkiem.
    • wielki_czarownik Bicie? Czemu nie 11.02.07, 12:21
      Wszelkie próby zaszufladkowania, że bicie jest takie czy inne są złe. Musimy pamiętać, że ludzie są różni. Niektórym wystarczy słowo a do innych niestety tylko przemoc dociera. Czasami więc uderzenie takiego człowieka jest jedynym sposobem na przymuszenie go do przestrzegania pewnych norm społecznych.
      Przykład z życia wzięty. W bloku gdzie kiedyś mieszkałem był mały gnojek, z którym rodzice sobie nie radzili. Tenże maluch (ok 5-6 lat) uwielbiał demolować wszystko co mu wpadło w ręce. Kopał w drzwi, pisał po ścianach, brudził, śmiecił, niszczył windę etc. Rozmowy z rodzicami i z samym zainteresowanym nie przynosiły żadnego skutku. I to trwało miesiącami. Aż w końcu jeden z sąsiadów się zdenerwował, sprał małemu tyłek i kopniakiem spuścił ze schodów. I co? Jak ręką odjął! Koniec z demolowaniem, koniec z na pisami "hui" na ścianach, koniec z zapałkami w zamkach.
      Czasami po prostu porządny kop w dupę to jedyny sposób.
      • arek103 Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc skutecz 11.02.07, 19:18
        wielki_czarownik napisał:

        > Wszelkie próby zaszufladkowania, że bicie jest takie czy inne są złe. Musimy pa
        > miętać, że ludzie są różni. Niektórym wystarczy słowo a do innych niestety tylk
        > o przemoc dociera. Czasami więc uderzenie takiego człowieka jest jedynym sposob
        > em na przymuszenie go do przestrzegania pewnych norm społecznych.
        > Przykład z życia wzięty. W bloku gdzie kiedyś mieszkałem był mały gnojek, z któ
        > rym rodzice sobie nie radzili. Tenże maluch (ok 5-6 lat) uwielbiał demolować ws
        > zystko co mu wpadło w ręce. Kopał w drzwi, pisał po ścianach, brudził, śmiecił,
        > niszczył windę etc. Rozmowy z rodzicami i z samym zainteresowanym nie przynosi
        > ły żadnego skutku. I to trwało miesiącami. Aż w końcu jeden z sąsiadów się zden
        > erwował, sprał małemu tyłek i kopniakiem spuścił ze schodów. I co? Jak ręką odj
        > ął! Koniec z demolowaniem, koniec z na pisami "hui" na ścianach, koniec z zapał
        > kami w zamkach.
        > Czasami po prostu porządny kop w dupę to jedyny sposób.

        Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc skuteczne w takiej sytuacji? A moze
        sasiad najpierw powinien byl ostrzec porzadnie dzieciaka? A moze rodzice powinni
        byli pojsc z dzieciakiem do psychologa? I tak naprawde to nie wiadomo, co
        osiagnieto. Owszem, winda nie jest teraz brudzona, ale nie zdziwilbym sie, jak
        kiedys odegra on sie wam w sposob najmniej spodziewany.
        • wielki_czarownik Re: Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc sk 11.02.07, 22:38
          arek103 napisał:


          >
          > Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc skuteczne w takiej sytuacji?

          Nie wiem, czy tylko, ale to było NAJLEPSZE wyjście. Szybkie i skuteczne.

          A moze
          > sasiad najpierw powinien byl ostrzec porzadnie dzieciaka?

          Ile razy był ostrzegany! To trwało miesiącami!

          A moze rodzice powinn
          > i
          > byli pojsc z dzieciakiem do psychologa?

          Byli ludzie z opieki społecznej i dzielnicowy...

          I tak naprawde to nie wiadomo, co
          > osiagnieto. Owszem, winda nie jest teraz brudzona, ale nie zdziwilbym sie, jak
          > kiedys odegra on sie wam w sposob najmniej spodziewany.

          Mi to zwisa, bo się wyprowadziłem. Ale z tego co wiem, to teraz (chłoptaś ma około 15 lat) nie sprawia większych problemów.
          • wielki_czarownik Arku! Czekam na Twoją odpowiedź. /nt 14.02.07, 12:17

          • arek103 Re: Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc sk 15.02.07, 19:27
            wielki_czarownik napisał:

            > Nie wiem, czy tylko, ale to było NAJLEPSZE wyjście. Szybkie i skuteczne.

            Bardzo w to watpie, ze najlepsze. Moze szybkie, ale nie wszystko co szybkie jest
            najlepsze. Nie wiadomo, czy skuteczne.

            > A moze rodzice powinn
            > > i
            > > byli pojsc z dzieciakiem do psychologa?
            >
            > Byli ludzie z opieki społecznej i dzielnicowy...

            No wlasnie, opieka spoleczna i dzielnicowy, ale nie byli u psychologa!

            > Mi to zwisa, bo się wyprowadziłem. Ale z tego co wiem, to teraz (chłoptaś ma ok
            > oło 15 lat) nie sprawia większych problemów.

            To sie jeszcze okaze. Tylko bite dzieci zostaja przestepcami. Winda jest teraz
            czysta, ale w jakiej formie w przyszlosci ujawni sie jego agresja, to lepiej
            nawet nie myslec.
            • wielki_czarownik Re: Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc sk 17.02.07, 18:57
              arek103 napisał:


              > Bardzo w to watpie, ze najlepsze. Moze szybkie, ale nie wszystko co szybkie jes
              > t
              > najlepsze. Nie wiadomo, czy skuteczne.

              Od 10 lat skuteczne bo gnojek się nauczył i nie demoluje otoczenia. Zaproponuj coś lepszego skoro krytykujesz.


              >
              > No wlasnie, opieka spoleczna i dzielnicowy, ale nie byli u psychologa!

              To zaciągnij ich tam. Następnie czekaj 5 lat aż terapia zacznie przynosić efekty a w tym czasie remontuj na własny koszt klatkę co 2 miesiące.


              >
              > To sie jeszcze okaze. Tylko bite dzieci zostaja przestepcami.

              Sam to wymyśliłeś?? Przeczytaj może coś z kryminologii zanim zaczniesz się ośmieszać.

              Winda jest teraz
              > czysta, ale w jakiej formie w przyszlosci ujawni sie jego agresja, to lepiej
              > nawet nie myslec.

              Od 10 lat się nie ujawnia.
              • onlyoner Re: Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc sk 17.02.07, 19:51
                wielki_czarownik napisał:
                > Od 10 lat się nie ujawnia.

                Jestem pełen podziwu dla twego poświęcenia, nie każdy człowiek zdolny jest do
                tego by przez 10 lat otaczać nieustanną troską każdą chwilę życia takiego chuligana.
                • wielki_czarownik Re: Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc sk 17.02.07, 20:52
                  Powiem Ci, że nie pilnuję gnojka. Po prostu od 10 lat żadna z osób tam mieszkających nie miała z nim żadnego problemu. I o to chodzi.
                  • onlyoner Re: Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc sk 17.02.07, 21:22
                    wielki_czarownik napisał:
                    > Po prostu od 10 lat żadna z osób tam mieszkających nie miała z nim żadnego
                    > problemu. I o to chodzi.

                    Otóż właśnie. Czego oko nie widzi tego sercu nie żal. Nawet nie wiesz jak bardzo
                    ci zazdroszczę.
                    • wielki_czarownik Re: Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc sk 17.02.07, 23:53
                      Ja nie jestem od zbawiania świata. Mnie interesuje bezpieczeństwo moich bliskich i mojej okolicy. Reszta mnie wali. Gość dostał łomot i zostawił to co dla mnie ważne w spokoju. Czy rozrabia gdzieś indziej? Nie wiem, ale wątpliwe, bo od tamtego czasu policji u niego w domu nie było. A niemożliwe, żeby przez 10 lat ani razu nie wpadł, gdyby nadal rozrabiał.
                      • onlyoner Re: Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc sk 18.02.07, 17:11
                        wielki_czarownik napisał:
                        > Czy rozrabia gdzieś indziej? Nie wiem, ale wątpliwe, bo od tamtego czasu
                        > policji u niego w domu nie było. A niemożliwe, żeby przez 10 lat ani razu nie
                        > wpadł, gdyby nadal rozrabiał.

                        Nie podzielam twego zwątpienia bo policja nie interesowała się nim również do
                        czasu gdy dostał łomot od sąsiada, co nauczyło go tylko i wyłącznie
                        przezorności. Może i nikogo do dziś nie zamordował, może nawet i nie obrabował
                        ale chyba zgodzisz się ze mną że spuszczanie łomotu na schodach nie jest
                        najlepszą metodą na zapobieżenie cięciu siedzeń w autobusach, niszczeniu
                        rozkładów jazdy na przystankach, wyrzucaniu śmieci na pobocze itp. Tutaj
                        niestety nie można liczyć na dobrego sąsiada który spuści łomot. A policjanci i
                        tak mają sporo do roboty.
                        • wielki_czarownik Re: Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc sk 18.02.07, 20:20
                          onlyoner napisał:


                          > Nie podzielam twego zwątpienia bo policja nie interesowała się nim również do
                          > czasu gdy dostał łomot od sąsiada, co nauczyło go tylko i wyłącznie
                          > przezorności.

                          Czytaj co napisałem ze zrozumieniem. Wyraźnie pisałem, że interweniował dzielnicowy i opieka społeczna! I to nie raz.

                          Może i nikogo do dziś nie zamordował, może nawet i nie obrabował
                          > ale chyba zgodzisz się ze mną że spuszczanie łomotu na schodach nie jest
                          > najlepszą metodą na zapobieżenie cięciu siedzeń w autobusach, niszczeniu
                          > rozkładów jazdy na przystankach, wyrzucaniu śmieci na pobocze itp. Tutaj
                          > niestety nie można liczyć na dobrego sąsiada który spuści łomot.

                          Gdyby spuszczenie łomotu wandalowi albo wyrzucenie go z jadącego autobusu przez okno było legalne to nie widzę tu problemu. Kijem w łeb, nożem w brzuch i wyrzucić śmiecia.

                          A policjanci i
                          > tak mają sporo do roboty.
                          >
                          • onlyoner Re: Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc sk 19.02.07, 02:12
                            wielki_czarownik napisał:
                            > Wyraźnie pisałem, że interweniował dzielnicowy i opieka społeczna! I to nie
                            > raz.

                            Faktycznie, teraz widzę. Tylko szkoda że nie zamieściłeś tak istotnego faktu od
                            razu w pierwszym poście.

                            > Gdyby spuszczenie łomotu wandalowi albo wyrzucenie go z jadącego autobusu
                            > przez okno było legalne to nie widzę tu problemu.

                            Tak ? To napisz ile razy widziałeś na gorącym uczynku chociaż jednego wandala.
                            • wielki_czarownik Re: Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc sk 19.02.07, 21:47
                              onlyoner napisał:


                              > Tak ? To napisz ile razy widziałeś na gorącym uczynku chociaż jednego wandala.
                              >

                              Raz kiedyś.
        • Gość: ant Re: Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc sk IP: *.adsl.inetia.pl 12.02.07, 20:11
          > Ciekawy post. Ale czy tylko bicie moze byc skuteczne w takiej sytuacji? A moze
          > sasiad najpierw powinien byl ostrzec porzadnie dzieciaka? A moze rodzice
          powinn
          > i
          > byli pojsc z dzieciakiem do psychologa?

          a moze potem taki psychol nauczy sie że mo ze nawet zabic, zgwalcic czy ograbic
          druga osobe, bo i tak "pójdzie tylko do psychologa" dostanie karteczke,
          zostanie uniewinniony i wypnie na swoje ofiary du...ę, w majestacie
          oszołomskiego "amożebytakpowinnosie"
          ładny szajz propagujesz, nie ma co.
          a co osiągnięto??
          na pewno to że gnojek będzie na przyszłość słuchał co inni do niego mówią.
          jednak lepiej słuchać niż dostawać baty :)
    • Gość: omnipotentny Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.cn.com.pl 11.02.07, 12:33
      > Sorry, ale dla mnie ludzie, ktorzy uwazaja dawanie dzieciom klapsa za
      > normalne, maja cos nie w porzadku z glowa. Idzie sie najpierw leczyc, a
      > dopiero potem decydujcie sie na dzieci.



      1. danie klapsa to nie ''bicie''
      2. ludzie którzy dają klapsa nie muszą mieć ''czegoś z głową''
      3. o wiele bardziej efektywne jest wychowywanie SŁOWEM, a nie siłą. można
      powtórzyć za Ossowskim: przemoc to nie władza. rodzic powinien wychować
      przykładem i słowem. z tą częścią argumentacji przeciwników bicia jak
      najbardziej się zgadzam.
      natomiast musimy sobie uświadomić, że zdarzają się sytuacje, w których można by
      rzec wpływ na dziecko sytuacji kontrsocjalizujących przeważa nad
      socjalizującymi. nie rozstrzygam czy rodzic doprowadza do takiej sytuacji
      umyslnie czy nieumyślnie - mamy zatem sytuację, w której człowiek - jeszcze
      niedorosły, za którego jeszcze odpowiadaja rodzice - nie przyjmuje już do
      siebie żadnych argumentów. Jest np. małoletnim przestępcą. I czasami po prostu
      jest tak, że jedyną reakcją rodziców może być ten przysłowiowy ''klaps''.
      To, że na pewnym etapie życia dziecka rodzic ZANIEDBAŁ wychowywanie go nie
      oznacza, że teraz rodzic ma być już bezradny, bierny i ma z założonymi rękoma
      patrzeć na rozwój kariery dewiacyjnej i arogancji swojego dziecka. ''danie
      klapsa'' nie zawsze jest gorsze od braku jakiejkolwiek reakcji.
      • woda.woda Nie? A co w takim razie? 11.02.07, 15:12

        > 1. danie klapsa to nie ''bicie''
        >

        Pieszczota?
        • Gość: Majka Re: Nie? A co w takim razie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 16:36
          Wzmocnienie argumentu słownego.
          • woda.woda Nie zgadzam się 11.02.07, 16:42
            należy szukać takiego argumentu słownego, aby nie trzeba było go "wzmacniać"
            poprzez bicie
            • Gość: Majka Re: Nie zgadzam się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 16:47
              To jest demagogia :) Nie chodzi o siłe argumentu bo to można stosowac w dyskusji
              z dorosłym a nie dzieckiem. Dziecko sie wychowuje systemem nagradzania i
              karania, klaps jest karą i natychmiastową reakcją na sytuację jej wymagającą.
              Jestem np absolutnie przeciw przygotowywaniu lania - czyli "a teraz idziemy do
              domu i dostaniesz lanie". Nie, to ma być reakcja od razu.
              • woda.woda Re: Nie zgadzam się 11.02.07, 17:02
                Nie zgadzam się. Jest całe mnóstwo sposobów, aby dziecko wiedziało, co wolno a
                czego nie wolno. Bicie nie mieści się wśród nich - moim zdaniem. Bicie
                słabszych jest ZAWSZE dowodem bezradności i bezsiły tych, którzy biją.

                Dziecko sie wychowuje systemem nagradzania i
                > karania, klaps jest karą i natychmiastową reakcją na sytuację jej wymagającą.

                Hmm ... w ten sposób w moim domu wychowuje się małe psy, nie małe dzieci.
                • Gość: MATKA 11 - LATKI Re: Nie zgadzam się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 18:14
                  woda.woda napisała:

                  > Nie zgadzam się. Jest całe mnóstwo sposobów, aby dziecko wiedziało, co wolno
                  a
                  > czego nie wolno. Bicie nie mieści się wśród nich - moim zdaniem. Bicie
                  > słabszych jest ZAWSZE dowodem bezradności i bezsiły tych, którzy biją.
                  >
                  > Dziecko sie wychowuje systemem nagradzania i
                  > > karania, klaps jest karą i natychmiastową reakcją na sytuację jej wymagaj
                  > ącą.
                  >
                  > Hmm ... w ten sposób w moim domu wychowuje się małe psy, nie małe dzieci.

                  Dokładnie.
                • Gość: omnipotentny Re: Nie zgadzam się IP: *.cn.com.pl 11.02.07, 20:46
                  > Nie zgadzam się. Jest całe mnóstwo sposobów, aby dziecko wiedziało, co wolno
                  a
                  > czego nie wolno. Bicie nie mieści się wśród nich - moim zdaniem. Bicie
                  > słabszych jest ZAWSZE dowodem bezradności i bezsiły tych, którzy biją.



                  Może i jest dowodem bezradności, ale, o czym napisałem wcześniej, czasami nie
                  ma innego wyjścia.


                  > Hmm ... w ten sposób w moim domu wychowuje się małe psy, nie małe dzieci.


                  Na wczesnym etapie socjalizacji przyswajanie przez dziecko norm odbywa się
                  właśnie na tej drodze - poprzez nagrody i kary. Dziecko wie, czego nie wolno
                  robić, bo w odpowiedni sposób zareagowano na jego zachowanie. Dziecko należy
                  wychowywać siłą słowa i autorytetu, ale gdy zaniedba się swój rodzicielski
                  obowiązek, i nasz 9-letni synek kradnie z kolegami chipsy z supermarketu -
                  czasami ''klaps'' jest jedynym rozwiązaniem.

                  Jeśli zaś chodzi o ''bicie'', to danie klapsa nie jest biciem, bo bicie:
                  1. wiąże się z co najmniej kilkakrotnym wymierzaniem ciosów; 2. bicie może być
                  celem samym w sobie (żeby zadać ból), 3. może się wiązać ze złymi intencjami
                  bijącego
                  to odróżnia bicie od ''dania klapsa'' - bo to jest akt jednorazowy, nie jest
                  celem samym w sobie, ale służy jakiemuś celowi oraz nie wiąże się ze złymi
                  intencjami bijącego
                  • Gość: jaija Re: Nie zgadzam się IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.02.07, 23:38
                    Dziecko należy
                    > wychowywać siłą słowa i autorytetu, ale gdy zaniedba się swój rodzicielski
                    > obowiązek, i nasz 9-letni synek kradnie z kolegami chipsy z supermarketu -
                    > czasami ''klaps'' jest jedynym rozwiązaniem.

                    Wiesz, moja mama, choć czasem też mi dawała lanie, co do dziś pamiętam i o co
                    mam żal, oduczyła mnie takich ciągot we właściwy, myślę, sposób. Ponoć będąc w
                    przedszkolu, skradłam niepostrzeżenie klocki do kieszeni. Klocki wykryła moja
                    rodzicielka ;) nie zbiła mnie, a jedynie kazała następnego dnia odnieść i
                    przeprosić. Pewnie wstyd był, i dobrze, więcej już tak nie zrobiłam :D
                    A NIE OD RAZU BIĆ!
                • Gość: Majka Re: Nie zgadzam się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 22:50
                  Może małe psy mają cos z małych dzieci albo odwrotnie :))
                  Chodziło mi o to że klaps nie może byc zemstą, ma być reakcją na sytuację.
          • mama303 Re: Nie? A co w takim razie? 11.02.07, 19:01
            Gość portalu: Majka napisał(a):

            > Wzmocnienie argumentu słownego.

            Nie ma co - jeszcze takiego pięknego określenia zwykłej przemocy nie spotkałam.
            • Gość: Majka Re: Nie? A co w takim razie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 22:53
              A ja jeszcze nie spotkałam takie tępioty umysłowej i niemozności odróznienia
              przemocy i codziennego bicia w rodzinach patologicznych od zwykłego klapsa. A
              jakbyś nie wiedziała to przemoc jest wpisana w naturę ludzką. Dzieci potrafią
              doskonale stosować przemoc i być bardzo okrutne - same z siebie.
              • mama303 Re: Nie? A co w takim razie? 18.02.07, 20:39
                Gość portalu: Majka napisał(a):

                > A ja jeszcze nie spotkałam takie tępioty umysłowej i niemozności odróznienia
                > przemocy i codziennego bicia w rodzinach patologicznych od zwykłego klapsa.
                Nie musi być codzienne, może byc co drugi dzien albo co tydzień, co miesiąc -
                do wyboru - Nie możesz zrozumieć jednego: od jednego klapsa /jak to nazywasz-
                zwykłego/ jest bardzo cienka linia do klapsa bardzo mocnego,
                czyli "niezwykłego" albo do kilku klapsów /bardzo mocnych/ a jak sie stawia to
                do jeszcze większej ilości klapsów jeszcze mocniejszych i głównie z tego powodu
                rodzice powinni sobie stawiać granice - zero bicia

                > jakbyś nie wiedziała to przemoc jest wpisana w naturę ludzką.

                A skąd takie teorie?

                Dzieci potrafią doskonale stosować przemoc i być bardzo okrutne - same z siebie.

                Bzdura, dziecko samo z siebie jest dobre i chce byc dobre tylko nie zawsze mu
                wychodzi a poza tym patrzy na dorosłych, którzy nie zawsze daja dobry przykład,
                np stosujac klapsy.
                • erba Re: Nie? A co w takim razie? 18.02.07, 23:35
                  > Bzdura, dziecko samo z siebie jest dobre i chce byc dobre tylko nie zawsze mu
                  > wychodzi a poza tym patrzy na dorosłych, którzy nie zawsze daja dobry
                  przykład,
                  >
                  To pomyśl, czy jeśli kilkoro dzieci pozostawić w lesie od urodzenia (taki
                  eksperyment myślowy) to byłyby wobec siebie pełne kurtuazji, współczucia,
                  uprzejmości itp itd czy też raczej uciekałyby się do przemocy. Bzdurą jest
                  twierdzenie, że to dorośli ludzie uczą dzieci przemocy. Ja mam raczej odwrotne
                  przekonanie, że to dorośli uczą dzieci z lepszym lub gorszym skutkiem
                  zachowywania się w miarę humanitarnego ;-))
                  • mama303 Re: Nie? A co w takim razie? 20.02.07, 17:19
                    To pomyśl, czy jeśli kilkoro dzieci pozostawić w lesie od urodzenia

                    Zły przykład - nie przeżyłyby. My dorośli jesteśmy im 'niestety' niezbędni do
                    życia i często "psujemy" je dajac zły przykład.
      • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 11.02.07, 19:12
        Gość portalu: omnipotentny napisał(a):

        > 1. danie klapsa to nie ''bicie''

        Danie klapsa to bicie z definicji. Sprawa nie polega na tym, czy jest to bicie
        czy nie, tylko na tym, dlaczego akceptujecie to bicie.

        > 2. ludzie którzy dają klapsa nie muszą mieć ''czegoś z głową''

        Maja. Uwazaja bicie za cos dobrego.

        > 3. o wiele bardziej efektywne jest wychowywanie SŁOWEM, a nie siłą. można

        No wlasnie.
        • Gość: omnipotentny Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.cn.com.pl 11.02.07, 21:15
          > > 1. danie klapsa to nie ''bicie''
          >
          > Danie klapsa to bicie z definicji. Sprawa nie polega na tym, czy jest to bicie
          > czy nie, tylko na tym, dlaczego akceptujecie to bicie.


          Nie zgadzam się, że danie klapsa to bicie - bo obstawanie przy takiej tezie
          prowadzi do zrównania sytuacji, w której ojciec w celu wyładowania swojej
          frustracji codziennie ''leje'' pasem syna, który niczego nie zrobił, z
          sytuacją, w której matka ''daje klapsa'' dziecku, które mimo próśb i upominania
          wlazło na segment i potłukło zabytkową wazę za 10.000 zł. Nie dostrzegasz
          esencjalnej różnicy między bezcelowym zadawaniem bólu dla samego zadawania
          bólu, długotrwale i z uszczerbkiem na zdrowiu (bicie) a jednokrotnym
          wymierzeniem kary za niezgodne z jasno określoną zasadą zachowanie (danie
          klapsa).
          Są sytuacje, o czym już pisałem, a co ty zdajesz się ignorować, w których nie
          ma lepszego wyjścia niż ''danie klapsa''. Świat zmierzał w jasno określonym
          kierunku - prawo karne odchodziło z biegiem lat od kar cielesnych na rzecz kar
          oddziałujących na psychikę. Odstąpiono od dręczenia ciała na rzecz dręczenia
          duszy. Nie zgadzam się z tezą, że adekwatna do jakiegoś niezgodnego z normą
          zachowania dziecka ''kara'' w postaci 2-tygodniowego szlabanu na wychodzenie z
          domu jest lepsza i bardziej skuteczna od reakcji natychmiastowej, jednoznacznej
          i zapadającej w pamięć - dania klapsa. W rzeczywistości rodzic, który
          konsekwentnie trzyma się wymierzonej dziecku kary zakazu wychodzenia z
          kolegami z domu (a konsekwencja w wychowaniu jest kwestią podstawową)
          przybiera postać jakiegoś okrutnego kata, który męczy to dziecko psychicznie.
          Nie uważam, żeby swoiste tortury psychiki dziecka były zawsze lepsze od ''dania
          klapsa''.

          Ktoś tam pisał, że dzieci się nie wychowuje poprzez nagrody i kary, że tak
          nawet się psa nie traktuje. Przecież to jakiś absurd - a co
          robiła ''Superniańka'', która zamykała dzieci w pokoju ''dając im czas na
          przemyslenie tego, co zrobily'' albo ''sadzajac je na zielonej poduszce na 5
          minut''? To tylko dwa przykłady, jak WYCHOWYWAĆ POPRZEZ NAGRODY I KARY.
          • Gość: matka 11 - latki Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 21:31
            Nie zgadzam się, że danie klapsa to bicie - bo obstawanie przy takiej tezie
            > prowadzi do zrównania sytuacji, w której ojciec w celu wyładowania swojej
            > frustracji codziennie ''leje'' pasem syna, który niczego nie zrobił, z
            > sytuacją, w której matka ''daje klapsa'' dziecku, które mimo próśb i
            upominania
            >
            > wlazło na segment i potłukło zabytkową wazę za 10.000 zł. Nie dostrzegasz
            > esencjalnej różnicy między bezcelowym zadawaniem bólu dla samego zadawania
            > bólu, długotrwale i z uszczerbkiem na zdrowiu (bicie) a jednokrotnym
            > wymierzeniem kary za niezgodne z jasno określoną zasadą zachowanie (danie
            > klapsa).


            Zabytkową wazę za 10 tys złotych trzyma się z dala od dziecka, jeżeli jest ono
            w wieku, w którym nie rozumie pojęcia wartość. Przy małym dziecku nie polecam
            trzymania żadnych!!! szklanych, porcelanowych itp. przedmiotów w zasięgu
            dziecka, niezależnie od wartości tychże przedmiotów. To lepsze rozwiazanie od
            bicia dziecka. Zrozumcie ludzie, że dzieci się wychowuje, a nie tresuje.
            Tłumaczy, ale nie oczekuje, że po jednym zdaniu dziecko zakonotuje sobie raz na
            zawsze mądre rady rodziców. Jak wytłumaczysz małemu dziecku, że rzeczonej wazy
            nie należy zrzucać? Jeżeli dziecko jest za małe, żeby zrozumieć, zamiast
            dziecko bić, lepiej odsunąć potencjalne zagrożenie (w tym takze dla dziecka) od
            jego zasięgu. To naprawdę jest bardzo proste. Nie wymagajmy od dzieci więcej,
            niż są w stanie udźwignąć. I nie karzmy ich biciem za nasze zbyt wysokie
            wymagania.
            Dziecko starsze natomiast (dla mnie starsze do takie w wieku lat 6 i wyżej)
            jest już na tyle dojrzałe, że specjalnie ci tej wazy nie zrzuci. A jeżeli już
            wychowałeś sobie taką złośliwą bestię, to są inne sposoby karania niż bicie.
            Bardziej skuteczne.
            • sir.vimes Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 11.02.07, 21:36
              "Tłumaczy, ale nie oczekuje, że po jednym zdaniu dziecko zakonotuje sobie raz na
              zawsze mądre rady rodziców. "

              Bardzo słuszne!!! A poza tym stłuczenie wazy , jeżeli nie wynika z czystej
              złośliwości, jest dla dziecka karą samą w sobie. Zazwyczaj dziecko bardzo cierpi
              widząc, że zrobiło przykrość/szkodę rodzicom i innym osobom. Bicie dziecka w
              takiej sytuacji czy wrzeszczenie na dziecko to jakaś pomyłka - a waza się od
              tego nie sklei.
              • sir.vimes Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 11.02.07, 21:40
                Właściwie zbicie czy nawrzeszczenie na dziecko w takiej sytuacji może odnieść
                dokładnie odwrotny od planowanego skutek - dziecku nie będzie już specjalnie
                przykro, samo poczuje się skrzywdzone. Nie będzie czuć potrzeby przeproszenie
                rodziców (szczerego przeproszenie - nie wymuszonego wrzaskami czy klapsami).

            • Gość: omnipotentny Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.cn.com.pl 11.02.07, 22:18
              > Dziecko starsze natomiast (dla mnie starsze do takie w wieku lat 6 i wyżej)
              > jest już na tyle dojrzałe, że specjalnie ci tej wazy nie zrzuci. A jeżeli już
              > wychowałeś sobie taką złośliwą bestię, to są inne sposoby karania niż bicie.
              > Bardziej skuteczne.



              np. jak ukarać synka - młodocianego przestępcę - który wlasnie wrocil do domu
              odprowadzony przez policję, i opluł ojca, który próbowal z nim porozmawiać?
              • Gość: matka 11 - latki Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 22:44
                np. jak ukarać synka - młodocianego przestępcę - który wlasnie wrocil do domu
                odprowadzony przez policję, i opluł ojca, który próbowal z nim porozmawiać?



                Cóż, jeżeli dopuściłeś do tego, żeby syn wyrósł na młodocianego przestępcę, to
                jest już za późno na samodzielne działania rodziców. Trzeba było działać 10 lat
                wcześniej. Wychowanie zaczyna się od urodzenia dziecka, a nie od chwili, kiedy
                wchodzi ono w konflikt z prawem.
                Czy kiedykolwiek interesowałeś się tym co robi Twój syn? A może w chwili, kiedy
                on oznajmiał Ci "tato wychodzę", zajmowałeś się oglądaniem telewizji i fakt, że
                dzieciak nie zawraca Ci głowy był Ci tylko na rękę?
                Teraz to potrzebujesz pomocy specjalistów.
                • Gość: omnipotentny Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.cn.com.pl 11.02.07, 22:58
                  > Teraz to potrzebujesz pomocy specjalistów.


                  Właśnie ten moment argumentacji świadczy o poglądzie na rodzinę i wychowanie.
                  Ty twierdzisz, że ''jest już za późno'':


                  > Cóż, jeżeli dopuściłeś do tego, żeby syn wyrósł na młodocianego przestępcę,
                  to
                  > jest już za późno na samodzielne działania rodziców. Trzeba było działać 10
                  lat
                  >
                  > wcześniej. Wychowanie zaczyna się od urodzenia dziecka, a nie od chwili,
                  kiedy
                  > wchodzi ono w konflikt z prawem.
                  > Czy kiedykolwiek interesowałeś się tym co robi Twój syn? A może w chwili,
                  kiedy
                  >
                  > on oznajmiał Ci "tato wychodzę", zajmowałeś się oglądaniem telewizji i fakt,
                  że
                  >
                  > dzieciak nie zawraca Ci głowy był Ci tylko na rękę?


                  Ty twierdzisz, że teraz moim dzieckiem na zająć się ''SPECJALISTA'' (najlepiej
                  w domu poprawczym, do którego gdybym trafił, nic bym chyba nie robił oprócz
                  masturbowania sie). Uznajesz, że w takim momencie rodzic, który dopuścił się
                  zaniedbania, jest bezradny. Ja twierdzę, że do 18 roku życia za to dziecko ma
                  odpowiadać rodzic i nic nie jest w stanie rodziny zastąpić. Jeżeli jest
                  jeszcze szansa, a rodzic nie jest zdegradowanym ćpunem czy alkoholikiem, to
                  rodzic ma nie być bierny i bezradny. I nie widzę powodu, dla którego
                  abstrakcyjny twór, jakim jest PANSTWO może karać swoich obywateli, podczas gdy
                  rodzic nie może ukarać swojego dziecka. Wiem, że argument SIŁY nie jest
                  rozwiazaniem dobrym, ale, co powtarzam po stokroć, czasami nie ma lepszego
                  wyjścia.
          • arek103 Omnipotentny, klapsy naleza sie tobie!!! 11.02.07, 22:00
            Gość portalu: omnipotentny napisał(a):

            > Nie zgadzam się, że danie klapsa to bicie - bo obstawanie przy takiej tezie
            > prowadzi do zrównania sytuacji, w której ojciec w celu wyładowania swojej
            > frustracji codziennie ''leje'' pasem syna, który niczego nie zrobił, z
            > sytuacją, w której matka ''daje klapsa'' dziecku, które mimo próśb i upominania
            > wlazło na segment i potłukło zabytkową wazę za 10.000 zł. Nie dostrzegasz
            > esencjalnej różnicy między bezcelowym zadawaniem bólu dla samego zadawania
            > bólu, długotrwale i z uszczerbkiem na zdrowiu (bicie) a jednokrotnym
            > wymierzeniem kary za niezgodne z jasno określoną zasadą zachowanie (danie
            > klapsa).

            Jedno i drugie to bicie z definicji. Przy czym nie kazde bicie jest
            maltretowaniem dziecka, ale kazde bicie to bicie, KLAPSY TEZ! Klapsy zreszta
            naleza sie tutaj tobie, jesli ustawiles waze tak, ze male dziecko moze wejsc na
            segment i ja stluc - przeciez ta waza moze to dziecko OKALECZYC! Ty nie
            powinienes miec w ogole dzieci przy takim podejsciu! Nie dosyc, ze doprowadzasz
            do zagrozenia zdrowia dziecka, to jeszcze chcesz je za to bic! Niestety, w
            Polsce jest to podejscie powszechne! TO JEST TRAGICZNE!

            > Są sytuacje, o czym już pisałem, a co ty zdajesz się ignorować, w których nie
            > ma lepszego wyjścia niż ''danie klapsa''. Świat zmierzał w jasno określonym
            > kierunku - prawo karne odchodziło z biegiem lat od kar cielesnych na rzecz kar
            > oddziałujących na psychikę. Odstąpiono od dręczenia ciała na rzecz dręczenia
            > duszy. Nie zgadzam się z tezą, że adekwatna do jakiegoś niezgodnego z normą
            > zachowania dziecka ''kara'' w postaci 2-tygodniowego szlabanu na wychodzenie z
            > domu jest lepsza i bardziej skuteczna od reakcji natychmiastowej, jednoznacznej
            > i zapadającej w pamięć - dania klapsa. W rzeczywistości rodzic, który
            > konsekwentnie trzyma się wymierzonej dziecku kary zakazu wychodzenia z
            > kolegami z domu (a konsekwencja w wychowaniu jest kwestią podstawową)
            > przybiera postać jakiegoś okrutnego kata, który męczy to dziecko psychicznie.
            > Nie uważam, żeby swoiste tortury psychiki dziecka były zawsze lepsze od ''dania
            > klapsa''.

            Wychowanie nie polega na zadawaniu bolu - ani fiycznego ani psychicznego. Ty
            naprawde nie powinienes miec dzieci, jesli wychowanie kojarzy ci sie przede
            wszystkim z zadawaniem bolu.

            > Ktoś tam pisał, że dzieci się nie wychowuje poprzez nagrody i kary, że tak
            > nawet się psa nie traktuje. Przecież to jakiś absurd - a co
            > robiła ''Superniańka'', która zamykała dzieci w pokoju ''dając im czas na
            > przemyslenie tego, co zrobily'' albo ''sadzajac je na zielonej poduszce na 5
            > minut''? To tylko dwa przykłady, jak WYCHOWYWAĆ POPRZEZ NAGRODY I KARY.

            Tak, wychowywanie dzieci rzeczywiscie nie polega na stosowaniu nagrod i kar. To
            bledne, falszywe i niedobre podejscie.
            • Gość: omnipotentny od ciebie arku z przyjemnością IP: *.cn.com.pl 11.02.07, 22:30
              > Jedno i drugie to bicie z definicji. Przy czym nie kazde bicie jest
              > maltretowaniem dziecka, ale kazde bicie to bicie, KLAPSY TEZ!


              nie rozumiem nadal, na jakiej podstawie twierdzisz, że danie klapsa to tak jak
              pobicie dziecka bicie z definicji.


              > Klapsy zreszta
              > naleza sie tutaj tobie, jesli ustawiles waze tak, ze male dziecko moze wejsc
              na
              > segment i ja stluc - przeciez ta waza moze to dziecko OKALECZYC! Ty nie
              > powinienes miec w ogole dzieci przy takim podejsciu!


              Wydaje mi się, że gdyby zastosować twój wzorzec postępowania, to życie
              społeczne zamiera całkowicie. Przecież z dzieckiem nie można wyjść na spacer -
              prawdopodobieństwo, że stanie się ofiarą potrącenia przez pijanego kierowcę
              jest porównywalne z prawdopodobienstwem okaleczenia się wazą, którą potłuc
              można wchodząc na segment. To jest wizja utopijna - czy tobie się wydaje, że
              dziecko poprawnie się zsocjalizuje w sterylnym pomieszczeniu (żeby przypadkiem
              nie zarazić się tężcem) wyłożonym gąbką (żeby się nie potknąć), bez mebli i
              najlepiej z drzwiami bez klamek?



              > Nie dosyc, ze doprowadzasz
              > do zagrozenia zdrowia dziecka, to jeszcze chcesz je za to bic! Niestety, w
              > Polsce jest to podejscie powszechne! TO JEST TRAGICZNE!


              A w nie-Polsce jakie jest powszechne podejście?


              > Wychowanie nie polega na zadawaniu bolu - ani fiycznego ani psychicznego. Ty
              > naprawde nie powinienes miec dzieci, jesli wychowanie kojarzy ci sie przede
              > wszystkim z zadawaniem bolu.


              Wychowanie nie kojarzy mi się z zadawaniem bólu - wychowanie to jest operowanie
              karami i nagrodami. Ty ten fakt negujesz


              > Tak, wychowywanie dzieci rzeczywiscie nie polega na stosowaniu nagrod i kar.
              To
              > bledne, falszywe i niedobre podejscie.


              Jak wg ciebie dziecko uczy się, co wolno robić, a czego robić nie wolno?
              • arek103 Naleza ci sie baty a nie klapsy! 13.02.07, 01:31
                Gość portalu: omnipotentny napisał(a):
                > nie rozumiem nadal, na jakiej podstawie twierdzisz, że danie klapsa to tak jak
                > pobicie dziecka bicie z definicji.

                Pobicie dziecka to maltretowanie dziecka. Klapsy to bicie dziecka. Klapsy to NIE
                JEST pieszczota, dotkniecie, glaskanie, to jest BICIE! Jest sprawa absolutnie
                tragiczna, ze w Polsce klapsow dawanych dzieciom, od ktorych maja potem przez
                tydzien posiniaczone tylki, nie uwaza sie za bicie! Dlatego przy takim podejsciu
                do dzieci, nie dziwcie sie potem, ze sie dzieci znajduje w beczce po kapuscie.

                > Wydaje mi się, że gdyby zastosować twój wzorzec postępowania, to życie
                > społeczne zamiera całkowicie. Przecież z dzieckiem nie można wyjść na spacer -
                > prawdopodobieństwo, że stanie się ofiarą potrącenia przez pijanego kierowcę
                > jest porównywalne z prawdopodobienstwem okaleczenia się wazą, którą potłuc
                > można wchodząc na segment. To jest wizja utopijna - czy tobie się wydaje, że
                > dziecko poprawnie się zsocjalizuje w sterylnym pomieszczeniu (żeby przypadkiem
                > nie zarazić się tężcem) wyłożonym gąbką (żeby się nie potknąć), bez mebli i
                > najlepiej z drzwiami bez klamek?

                Psim obowiazkiem rodzica jest zapewnienie bezpiecznego otoczenia dziecku,
                niestawianie waz na segmencie, zabezpieczenie gniazdek elektrycznych,
                pilnowanie, zeby nie wylalo na siebie goracej zupy, pilnowanie, zeby nie wbieglo
                na ulice pod samochod w czasie spaceru. To nie jest zadna utopia! Nie ma
                usprawiedliwienia dla lekkomyslnosci i lenistwa rodzicow. Bicie dziecka nic tu
                nie pomoze.

                > A w nie-Polsce jakie jest powszechne podejście?

                Np. w Stanach, Kandzie i Skandynawii moglys za to nawet siedziec.

                > Wychowanie nie kojarzy mi się z zadawaniem bólu - wychowanie to jest operowanie
                > karami i nagrodami. Ty ten fakt negujesz

                Operowanie karami i nagrodami to jest tresura a nie wychowanie! W dodatku kara
                nigdy nie moze byc bicie!

                > Jak wg ciebie dziecko uczy się, co wolno robić, a czego robić nie wolno?

                Na pewno nie za pomoca bicia.
                • Gość: kmiotek-nagniotek Re: Naleza ci sie baty a nie klapsy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 14:37
                  klaps = dzieci w kapuście?

                  widać, żeś zboczony, bo tylko tyle potrafisz wymyśleć...

                  > Np. w Stanach, Kandzie i Skandynawii moglys za to nawet siedziec.
                  W tych twoich Stanach to dziecię może poskarzyć sie na matke, że je bije,
                  podczas gdy wcale nie zostało zbite, a mama nie dała tylko kasy na lody :P

                  > Psim obowiazkiem rodzica jest zapewnienie bezpiecznego otoczenia dziecku,
                  > niestawianie waz na segmencie, zabezpieczenie gniazdek elektrycznych,
                  dziecko wydziera gniazdko ze ściany RAZEM Z ZABEZPIECZENIEM mądralo!
                  korzystając, że tata poszedł do kibla...
                  po 3 wydartym gniazdku i nieskuteczności wszelakich tłumaczeń, przez dwa dni
                  siedział na poduszcze z gąbki, bo tyłek bolał...
                  poskutkowało, gniazdka omija...
                  • arek103 Re: Naleza ci sie baty a nie klapsy! 13.02.07, 23:25
                    Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):

                    > klaps = dzieci w kapuście?

                    Poniekad. Jakby nie powszechna tolerancja dla bicia dzieci to na pewno by
                    wczesniej wyszlo na jaw, ze cos w tej rodzinie bylo nie tak. Ludzie na bicie
                    dzieci nie zwracaja uwagi...

                    > widać, żeś zboczony, bo tylko tyle potrafisz wymyśleć...
                    >
                    > > Np. w Stanach, Kandzie i Skandynawii moglys za to nawet siedziec.
                    > W tych twoich Stanach to dziecię może poskarzyć sie na matke, że je bije,
                    > podczas gdy wcale nie zostało zbite, a mama nie dała tylko kasy na lody :P

                    Lepsza przesada w te strone niz w druga, jaka ma miejse w Polsce. Matka jest
                    dorosla, obroni sie. Dziecko sie nie obroni.

                    > > Psim obowiazkiem rodzica jest zapewnienie bezpiecznego otoczenia dziecku,
                    > > niestawianie waz na segmencie, zabezpieczenie gniazdek elektrycznych,
                    > dziecko wydziera gniazdko ze ściany RAZEM Z ZABEZPIECZENIEM mądralo!
                    > korzystając, że tata poszedł do kibla...
                    > po 3 wydartym gniazdku i nieskuteczności wszelakich tłumaczeń, przez dwa dni
                    > siedział na poduszcze z gąbki, bo tyłek bolał...
                    > poskutkowało, gniazdka omija...

                    Taki jestes tata i taki facet, ze nie potrafisz porzadnie zabezpieczyc gniazdek,
                    tylko wolisz bic dziecko i jeszcze chwalisz sie, ze przez dwa dni nie moglo
                    siedziec z bolu. Dzieciecy sadysta. Dla mnie jestes zwykla szmata, a nie
                    czlowiekiem.
                    • Gość: kmiotek-nagniotek Re: Naleza ci sie baty a nie klapsy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.07, 07:41
                      > Taki jestes tata i taki facet, ze nie potrafisz porzadnie zabezpieczyc gniazdek
                      > tylko wolisz bic dziecko i jeszcze chwalisz sie, ze przez dwa dni nie moglo
                      > siedziec z bolu. Dzieciecy sadysta. Dla mnie jestes zwykla szmata, a nie
                      > czlowiekiem.
                      Co z zabezpieczeniami, jak dziecko wydziera gniazdko razem z zabezpieczeniem -
                      ile razy ci mam to powtarzać???
                      Sorry, ale nie mam w zwyczaju rozmawiać z młotkiem, który nie rozumie tego, co
                      czyta! Wróć sie dziecko do szkoły!!! Tego uczą w podstawówce (przynajmniej tak
                      kiedyś było!!).
                      • arek103 Re: Naleza ci sie baty a nie klapsy! 15.02.07, 19:15
                        Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):

                        > > Taki jestes tata i taki facet, ze nie potrafisz porzadnie zabezpieczyc gn
                        > iazdek
                        > > tylko wolisz bic dziecko i jeszcze chwalisz sie, ze przez dwa dni nie mog
                        > lo
                        > > siedziec z bolu. Dzieciecy sadysta. Dla mnie jestes zwykla szmata, a nie
                        > > czlowiekiem.
                        > Co z zabezpieczeniami, jak dziecko wydziera gniazdko razem z zabezpieczeniem -
                        > ile razy ci mam to powtarzać???
                        > Sorry, ale nie mam w zwyczaju rozmawiać z młotkiem, który nie rozumie tego, co
                        > czyta! Wróć sie dziecko do szkoły!!! Tego uczą w podstawówce (przynajmniej tak
                        > kiedyś było!!).

                        To, ze narazasz dziecko na porazenie pradem elektrycznym, bo nie potrafisz
                        zabezpieczyc kontaktow, dyskwalifikuje cie jako czlowieka.
                        • Gość: kmiotek-nagniotek udajesz idiotę, czy nim jesteś??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.07, 13:26
                          > To, ze narazasz dziecko na porazenie pradem elektrycznym, bo nie potrafisz
                          > zabezpieczyc kontaktow, dyskwalifikuje cie jako czlowieka.
                          Mam wrażenie, że gadam z debilem :/
                          Ile razy mam ci powtarzać, że smark wydzierał gniazdka RAZEM Z ZABEZPIECZAJĄCYMI
                          KLAPKAMI!!!
                          Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem dyskwalifikuje cię jako partnera w
                          dyskusji - eot .
                          • arek103 Raczej martw sie o siebie 16.02.07, 23:19
                            Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):

                            > > To, ze narazasz dziecko na porazenie pradem elektrycznym, bo nie potrafis
                            > z
                            > > zabezpieczyc kontaktow, dyskwalifikuje cie jako czlowieka.
                            > Mam wrażenie, że gadam z debilem :/
                            > Ile razy mam ci powtarzać, że smark wydzierał gniazdka RAZEM Z ZABEZPIECZAJĄCYM
                            > I
                            > KLAPKAMI!!!
                            > Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem dyskwalifikuje cię jako partnera w
                            > dyskusji - eot .

                            To nie byly klapki zabezpieczajace skoro sie je udaje dziecku wyrwac. Trzeba
                            bylo zabezpieczyc porzadnie, a nie byle jak i bic dziecko.
                            • truten.zenobi :) 16.02.07, 23:32
                              > Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):
                              > > Ile razy mam ci powtarzać, że smark wydzierał gniazdka RAZEM Z ZABEZPIECZ
                              > AJĄCYM
                              > > I
                              > > KLAPKAMI!!!

                              arek103 napisał:
                              > To nie byly klapki zabezpieczajace skoro sie je udaje dziecku wyrwac.

                              i ty mnie nazywasz idiotą?
                              :D
                              • arek103 Re: :) 17.02.07, 17:53
                                truten.zenobi napisał:

                                > > Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):
                                > > > Ile razy mam ci powtarzać, że smark wydzierał gniazdka RAZEM Z ZABE
                                > ZPIECZ
                                > > AJĄCYM
                                > > > I
                                > > > KLAPKAMI!!!
                                >
                                > arek103 napisał:
                                > > To nie byly klapki zabezpieczajace skoro sie je udaje dziecku wyrwac.
                                >
                                > i ty mnie nazywasz idiotą?
                                > :D

                                Nie ma potrzeby cie tak nazywac, to widac samo przez sie.
                                • truten.zenobi Re: :) 18.02.07, 21:33
                                  wiesz bardzo przejmuję się opinią osoby która nie potrafi przeczytać jednego
                                  prostego zdania ze zrozumieniem... :D

                                  zanim zaczniesz dyskusję na poważniejsze tematy skończ może podstawówkę
                                  • arek103 Re: :) 28.02.07, 23:27
                                    truten.zenobi napisał:

                                    > wiesz bardzo przejmuję się opinią osoby która nie potrafi przeczytać jednego
                                    > prostego zdania ze zrozumieniem... :D
                                    >
                                    > zanim zaczniesz dyskusję na poważniejsze tematy skończ może podstawówkę

                                    Powtarzam ci, jesli nie potrafisz zabezpieczyc kontaktow i zapewnic malemu
                                    dziecku bezpiecznego srodowiska, to po prostu nie decyduj sie na dziecko. Tym
                                    bardziej nie powinienes miec dzieci, ze uwazasz za dozwolone bicie malych dzieci.
                                    • truten.zenobi Re: :) 01.03.07, 09:06
                                      a ja ci powtarzam nie potrafisz jednego prostego zdania przeczytać ze
                                      zrozumieniem to nie wdawaj sie w powazniejsze dyskusje.

                                      nie będę oczywiście się ciebie pytał jak powinny byc wg ciebie zabezpieczone
                                      kontakty bo juz udowodniłes mi że jesteś totalnym lajkonikiem.
                                      tak więc jak można poważnie dyskutować z kimś kto stawia abstrakcyjne
                                      wymagania, zachowuje się agresywnie i wyzywa swoich dyskutantów?
                • Gość: omnipotentny Re: Naleza ci sie baty a nie klapsy! IP: *.cn.com.pl 14.02.07, 11:10
                  > Psim obowiazkiem rodzica jest zapewnienie bezpiecznego otoczenia dziecku,
                  > niestawianie waz na segmencie, zabezpieczenie gniazdek elektrycznych,
                  > pilnowanie, zeby nie wylalo na siebie goracej zupy, pilnowanie, zeby nie
                  wbiegl
                  > o
                  > na ulice pod samochod w czasie spaceru.


                  czy potrafisz wytyczyć granicę, w obrębie której rodzic jest gwarantem
                  bezpieczeństwa dziecka, a poza którą są sytuacje, których nikt nie może
                  przewidzieć? Dla mnie taką granicą jest: nikłe prawdopodobieństwo. Jeżeli mam
                  żyrandol pod sufitem, to prawdopodobienstwo, że żyrandol spadnie, jest bardzo
                  nikłe. Nie mam jako rodzic obowiązku rzucać się w stronę dziecka, które
                  przechodzi pod żyrandolem, i odciągać go na bok, aby przypadkiem nie zostało
                  zranione gdy ten spadnie.


                  > Np. w Stanach, Kandzie i Skandynawii moglbys za to nawet siedziec.


                  W stanach można iść siedzieć za uprawianie seksu z osobą tej samej płci.


                  > Operowanie karami i nagrodami to jest tresura a nie wychowanie! W dodatku kara
                  > nigdy nie moze byc bicie!
                  >
                  > > Jak wg ciebie dziecko uczy się, co wolno robić, a czego robić nie wolno?
                  >
                  > Na pewno nie za pomoca bicia.


                  Nie, nie za pomocą bicia, a za pomocą psychologicznego mechanizmu jakim są kary
                  i nagrody.
                  • arek103 Re: Naleza ci sie baty a nie klapsy! 28.02.07, 23:30
                    Gość portalu: omnipotentny napisał(a):

                    > czy potrafisz wytyczyć granicę, w obrębie której rodzic jest gwarantem
                    > bezpieczeństwa dziecka, a poza którą są sytuacje, których nikt nie może
                    > przewidzieć? Dla mnie taką granicą jest: nikłe prawdopodobieństwo. Jeżeli mam
                    > żyrandol pod sufitem, to prawdopodobienstwo, że żyrandol spadnie, jest bardzo
                    > nikłe. Nie mam jako rodzic obowiązku rzucać się w stronę dziecka, które
                    > przechodzi pod żyrandolem, i odciągać go na bok, aby przypadkiem nie zostało
                    > zranione gdy ten spadnie.

                    Oczywiscie, zgadzam sie.

                    > > > Jak wg ciebie dziecko uczy się, co wolno robić, a czego robić nie w
                    > olno?
                    > >
                    > > Na pewno nie za pomoca bicia.
                    >
                    > Nie, nie za pomocą bicia, a za pomocą psychologicznego mechanizmu jakim są kary
                    >
                    > i nagrody.

                    Ta kara NIGDY nie moze byc bicie.
            • Gość: buehehe mój kot ma więcej rozumu od ciebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:24
              jak nie ma ochoty na zabawe, a sie go "zaczepia" to "bije" łapą :P
    • arek103 Apel do zwolennikow klapsow 11.02.07, 19:51
      Starajcie sie przynajmniej bic te swoje biedne dzieci jak najmniej! I pilnujcie
      je lepiej!
      • Gość: Lena Re: Apel do zwolennikow klapsow IP: *.jachpol.net 11.02.07, 20:25
        I rozmawiajcie z nimi. I miejcie świadomość,że do pewnego wieku jesteście dla
        nich Bogiem, potem wzorem a potem .... macie to na co zapracowaliście będąc tym
        Bogiem i tym wzorem :)))
        • Gość: matka 11 - latki Re: Apel do zwolennikow klapsow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 21:33
          Gość portalu: Lena napisał(a):

          > I rozmawiajcie z nimi. I miejcie świadomość,że do pewnego wieku jesteście dla
          > nich Bogiem, potem wzorem a potem .... macie to na co zapracowaliście będąc
          tym
          >
          > Bogiem i tym wzorem :)))

          Święte słowa. Amen.
      • Gość: Majka Zwróć się ze swoim apelem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 23:16
        do osób kóre naprawdę biją dzieci, do rodzin patologicznych, pijackich, z
        marginesu, o niskich horyzontach i wykształceniu. I do fanatycznych katolików :)
        • arek103 Re: Zwróć się ze swoim apelem 28.02.07, 23:31
          Gość portalu: Majka napisał(a):

          > do osób kóre naprawdę biją dzieci, do rodzin patologicznych, pijackich, z
          > marginesu, o niskich horyzontach i wykształceniu. I do fanatycznych katolików :
          > )

          Zwracam sie do wszystkich, ktorzy bija dzieci, i do tcyh z nizszym i do tych z
          wyzszym wyksztalceniem.
    • truten.zenobi Proste pytanie 11.02.07, 22:19
      dziecko uwielbia wybiegac na ulicę
      oczywiście można mu to tłumaczyć że nie wolno ale minie trocvhe czasu zanim sie
      nauczy.

      można tez użyć klapsa ( być może skojażenie z tresura jest jak najbardziej na
      miejscu)

      wariant 1 narazi dziecko na niebezpieczeństwo potrącenia przez samochód wariant
      2 jest niepoprawny politycznie

      co wybierasz?
      • Gość: matka 11 - latki Re: Proste pytanie IP: 80.51.254.* 11.02.07, 22:26
        Wybieram wariant 3 - którego nie ująłeś. Nie dopuszczam możliwości, aby dziecko
        wybiegło na ulice. Bo jeżeli idziemy ulicą lub chodnikiem - trzymam je za rękę.
        Wybieram place zabaw ogrodzone lub z dala od ruchliwych ulic i pilnuję dziecka
        na nich. Jeżeli własne podwórko, to pilnuję dziecka, ewentualnie w przypadku
        nieco starszego dziecka na prywatnej posesji zamykam bramę i furtkę.
        • truten.zenobi Re: Proste pytanie 11.02.07, 22:42
          jest jeszcze parę innych wariantów, zycie na samotnej wyspie, w amaazonce , nie
          wypuszcznie dziecka z domu, ....

          ale wiesz dobrze że nie o to chodziło! mogę wymyślić jeszcze parę innych
          niebezpiecznych sytuacji (prąd, poparzenia, mieszkanie na 10 p. itd..)
          i nie wmówisz mi że jesteś w stanie 24/7/265 pilnować dziecka z nalezytą uwagą.
          • Gość: matka 11 - latki Re: Proste pytanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 22:49
            truten.zenobi napisał:

            > jest jeszcze parę innych wariantów, zycie na samotnej wyspie, w amaazonce ,
            nie
            >
            > wypuszcznie dziecka z domu, ....
            >
            > ale wiesz dobrze że nie o to chodziło! mogę wymyślić jeszcze parę innych
            > niebezpiecznych sytuacji (prąd, poparzenia, mieszkanie na 10 p. itd..)
            > i nie wmówisz mi że jesteś w stanie 24/7/265 pilnować dziecka z nalezytą
            uwagą.
            >
            Małe dziecko wymaga pilnowania w trybie 24/7/365.
            Nota bene, co robisz przez pozosałe 100 dni. Nie mów mi, że zostawiasz małe
            dziecko samo w domu na ponad trzy miesiace?!!!
            • truten.zenobi Re: Proste pytanie 11.02.07, 22:57
              > Nota bene, co robisz przez pozosałe 100 dni.
              ????

              może nie wiesz co oznacza 24/7/365
              24 godziny
              7 dni w tygodniu
              365 dni w roku

              czyli cały czas!

              a tak na marginesie patrząc na Twój nick to tak się zastanawiam czy z 11 letnim
              dzieckiem cały czas chodzisz za rękę? bo ja już 4 latka zaczynałem uczyć
              samodzielnego przechodzenia przez ulicę i zachowania się w miejsczach gdzie
              jest ruch kołowy (samochody rowery)
              • Gość: Majka Truteń ona jest zabawna.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 23:02
                z tym pilnowaniem 24/dobę prawda ?:)) Jakby nigdy żadnego dziecka na oczy nie
                widziała. Nie wiem, może swoje dzieci poiła walerianą żeby sie za bardzo nie
                ruszały albo je przywiązywała do nogi od stołu ;)
                • sir.vimes To ty jesteś dość zabawna 11.02.07, 23:08
                  Twierdząc, że nie da się normalnie opiekować małym dzieckiem, czyli 24 godziny
                  na dobę. Nikt nie pisze, że musi to robić jedynie matka i w efekcie , co
                  sugerowałaś , zwariować.

                  Poza tym osoba przeciwna naruszaniu nietykalności cielesnej dziecka raczej nie
                  przywiąże dziecka do stołowej nogi - osoba przyrównująca małe dzieci do małych
                  psów chyba dużo prędzej.
                  • Gość: Majka Re: To ty jesteś dość zabawna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 23:19
                    O wiele gorsza jest osoba bez poczucia humoru, wiele można wybaczyć ale chodząca
                    sieriozność to straszna wada :) A może po prostu braki w inteligencji.
                    Nie ma czegoś takiego jak nietykalność cielesna w rodzinie. Alez bzdury
                    niektórzy wymyślają, nie uzywaj języka prawniczego jak go nie rozumiesz.
                    • sir.vimes Nie ma nietykalności cielesnej w rodzinie? 11.02.07, 23:25
                      Więc przemoc w rodzinie jest jak najbardziej w porządku? Właściwie jak komuś się
                      nie podoba to znaczy , że nie ma poczucia humoru?

                      Ciekawe po co istnieje Niebieska Linia, po co istnieją policyjne telefony
                      zaufania dla osób bitych w rodzinie.
                      Pewnie dla żartu.
                      • Gość: Majka Re: Nie ma nietykalności cielesnej w rodzinie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 23:37
                        Nietykalnośc cielesna to termin prawniczy najczęściej używany w przypadkach
                        molestowania - naruszenie czyjejś nietykalności.
                        Hehe o poczuciu humoru pisałam odnosnie psa, przeciez to był żart :) Jednak masz
                        coś nie tak z tym kojarzeniem i łapaniem puenty.
                        • Gość: macho! Re: Nie ma nietykalności cielesnej w rodzinie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:23
                          to u tego babona normalne
                          klaps od razu sie tej zboczonej babie kojarzy z katowaniem, że dziecko w
                          szpitalu ląduje
                          ale tak to jest jak babeton nie ma chłopa z prawdziwego zdarzenia!
                      • Gość: buehehe Re: Nie ma nietykalności cielesnej w rodzinie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:22
                        Jeden klaps to od razu Niebieska Linia??

                        Za chwile dojdziemy do amerykańskiego wariactwa - mama obcieła kieszonkowe, to
                        donosimy na policję na starych :/
                        • sir.vimes Jeden klaps to nie Niebieska Linia 12.02.07, 10:41
                          i nikt tego nie sugerował. Warto pomyśleć, zanim odniesie się do jednego słowa
                          czy zdania wyrwanego z kontekstu.

                          Zapewne każdy rodzic dał lub da dziecko tego osławionego jednego, nieszkodliwego
                          klapsa. Może się zdarzyć, że zły dzień, różne problemy , złe samopoczucie
                          zbiegną się z jakimś niegrzecznym zachowaniem dziecka - i nie starczy cierpliwości.

                          Nie jest zbrodnia, nie potrzeba Niebieskiej Linii. Moim zdaniem - należy jednak
                          dziecko przeprosić, tak samo jak przeprosiłoby się osobę dorosłą. I wyciągnąć
                          wnioski z zachowania swojego i dziecka. Może dziecko jest niegrzeczne, gdy mamy
                          zły dzień, bo czuje nasze zdenerwowanie i "udziela mu się"? Po co od razu
                          przypisywać dzieciom złe intencje (jak czyni masa osób w tym wątku)?

                          Szkoda , że tak wiele osób "tresuje" dzieci, zamiast wychowywać.
                          • Gość: hi dziecko to nie tabula rasa kobieto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:45
                            przypisywanie dzieciom złych intencji?
                            a to dziecko jest "świynte" od urodzenia i to tabula rasa, że nawyków uczy się
                            od nas?
                            sorry, ale tak nie jest, dziecko od razu rodzi sie z określonym charakterem
                            (czasem charakterkiem), nad którym czasem trzeba zapanowac, a nie dac sobie
                            wyleźć na głowę. i nie do każdego dociera spokojne tłumaczenie...
                            jeśli twierdzisz, że jest inaczej, to albo masz spokojne aniołki, albo... w
                            ogóle nei masz dizeci, tylko tak sobie filozofujesz...
                            a wtedy - jakoś nie mam ochoty gadac z rodzicem-teoretykiem
                            • sir.vimes Dzieci nie rodzą się złe. 12.02.07, 10:59
                              Owszem, czasami mają bardziej "temperamentny" charakterek - i nie ma w tym nic
                              złego.
                              Wychowanie nie polega na tym , by człowieka złamać, uczynić bezmyślnie
                              posłusznym niewolnikiem - lecz pokierować go w odpowiednim kierunku, zadbać , by
                              rozumiał pewne idee i zjawiska, a nie tylko wykonywał polecenia. Rodzina to nie
                              łagier.
                              Oczywiście, ledwie chodzące niemowlę czy maleńkie dziecko po prostu pilnujemy -
                              i tłumaczymy, nie licząc na natychmiastowe efekty.

                              Poza tym , oczywiście, dziecko nawyków uczy się od rodziców i otoczenia. Nikt
                              nie rodzi się z "nawykami".
                              A co do "spokojnych aniołków" - czy "niespokojne" dziecko jest automatycznie
                              niegrzeczne? No, przecież nie. Dzieci muszą biegać, krzyczeć - w odpowiednich
                              miejscach, odpowiednio pilnowane. Dziecko siedzące dzień cały jak kukła to
                              dziecko chore. Dążenie do sytuacji , w której dzieci jedynie siedzą cicho i
                              wykonują polecenia jest dziwaczne i niezdrowe.

                              Oczywiście, nie należy dziecku "dać sobie wejść na głowę", ale do tego
                              niepotrzebne krzyki i klapsy. Wystarczy konsekwencja i pewność siebie rodzica.
                              Oczywiście, trudno być cały czas równie cierpliwym i spokojnym, tłumaczyć wiele
                              razy to , co nam wydaje się oczywiste.
                              Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo!!!
                              Jeżeli rodzice się wspierają , oboje poświęcają dziecku czas , mają też chwile
                              tylko dla siebie - powinno się udać zminimalizować ryzyko nieproduktywnych
                              zachowań typu klapsy, szarpanina , krzyki.



                              • Gość: hi niemowlęciu chcesz tłumaczyć???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 12:33
                                dobrze ktoś poniżej napisał - albo nie masz dzieci, albo ci brak piątek klepki...

                                > tylko dla siebie - powinno się udać zminimalizować ryzyko nieproduktywnych
                                > zachowań typu klapsy, szarpanina , krzyki.
                                trele morele, pogadamy, jak będziesz mieć dzieci...
                                • sir.vimes Niemowlę chcesz bić?????????? 12.02.07, 13:18
                                  Od niemowlęcia nie sposób wymagać - ale normalni rodzice starają się już za
                                  niemowlęctwa tłumaczyć. Choćby po to by się przyzwyczaić.

                                  • Gość: hi klaps czy bicie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 14:41
                                    klaps czy "klepnięcie" złożoną gazetą, co zalecają nawet hodowcy w przypadku
                                    karcenia psa/kota...
                                    razem ze słowami "nie wolno"...

                                    to cię chyba przekracza...
                                    do 1,5 rocznego dziecka będzie tłumaczyć jak dorosłemu - idiotka :/
                                    • arek103 Klaps = bicie - oto dowod: 15.02.07, 19:22
                                      Jesli byscie widzieli, ze ktos obcy waszemu dziecku daje klapsy, bo go wkurzylo,
                                      dziecko oczywiscie odczuwa bol i wrzeszczy, wy chcecie, zeby przestal dawac te
                                      klapsy dziecku, to co krzykniecie do tego kogos:
                                      1. przestan go bic!
                                      2. przestan go glaskac
                                      3. przestan go wychowywac
                                      4. przestan w nim wyrabiac odruch poprzez wzmocnienie negatywne
                                      • Gość: kmiotek-nagniotek Re: Klaps = bicie - oto dowod: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.07, 13:27
                                        dam gnojkowi kopa w...
                                        psychologu od siedmiu boleści :/
                                        • arek103 Re: Klaps = bicie - oto dowod: 16.02.07, 23:22
                                          Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):

                                          > dam gnojkowi kopa w...
                                          > psychologu od siedmiu boleści :/

                                          No wlasnie! Ale wlasciwie dlaczego chcesz dac mu kopa? Przeciez on tylko daje
                                          twojemu dziecku klapsy, a to przeciez wg was nie jest bicie tylko normalne
                                          wychowanie. Powinienes mu wiec dziekowac, ze daje klapsy twojemy dziecku,
                                          przeciez pomaga ci je wychowywac!
                                          Widzisz wiec sam jak durne jest wasze rozumowanie - zwolennikow dawania klapsow
                                          dzieciom.
                                          • Gość: kmiotek-nagniotek udajesz czy jestes kretynem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.07, 15:00
                                            swoje dziecko wychowuję i biję ja, a nie obcy!!
                                            co krok dajesz dowody, że ci mózg wyssało...

                                            Pewnie jakbyś siedział w knajpie, i przyszedł kolo i wypił twoje piwo, to pewnie
                                            postawiłbyś mu następne (o ile masz 18 lat, w co wątpię synku).
                                            • mama303 Re: udajesz czy jestes kretynem? 20.02.07, 17:22
                                              Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):

                                              > swoje dziecko wychowuję i biję ja, a nie obcy!!
                                              nie widzisz paradoksu w tym co piszesz. Jak obcy - to źle, jak ja - to dobrze.
                                              To jest traktowanie dziecka jak swoją własność.
                                              • Gość: kmiotek-nagniotek Re: udajesz czy jestes kretynem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.07, 07:31
                                                czy obcy bije moje dziecko, czy tylko poucza jak mam je wychowywać...
                                                Sorry ale to jest MOJE dziecko a nie twoje...

                                                Jakbyś się czuła, gdyby na ulicy ktoś ci powiedział, że źle ubrałaś swoje dziecko?
                                                Podziękowałabyś mu za radę? Czy może powiedziała - odczep się!
                                                • arek103 Bicie to nie jest wychowywanie. 28.02.07, 23:35
                                                  Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):

                                                  > czy obcy bije moje dziecko, czy tylko poucza jak mam je wychowywać...

                                                  Bicie to nie jest wychowywanie. To jest zwykly sadyzm, za ktory powinno sie
                                                  odbierac prawa rodzicielskie.
                                                  • pelissa81 Re: Bicie to nie jest wychowywanie. 01.03.07, 02:20
                                                    o tak, zabrac i dac dziecka do kochanego bidula, ale bedzie szczesliwe:) ojej
                                                  • Gość: kmiotek Re: Bicie to nie jest wychowywanie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.07, 10:10
                                                    taaa, w bidulu nikt mu nie da klapsa, będzie miało raj na ziemi...
                                                    jednak udowadniasz, że myślenie wysłałeś na wakacje
                                                  • misscraft Re: Bicie to nie jest wychowywanie. 01.03.07, 12:43
                                                    wiesz co z takimi to naprawdę nie ma co dykutować, skoro nie potrafisz odróżnić
                                                    patolgii od ukarania klapsem niegrzecznego dzieciaka, to nie sprawia rodzicowi
                                                    satysfakcji, wręcz zwykle potem tego żałuje, ale poprostu nie da sie czasem
                                                    inaczej. Pogadamy kiedy Ty będziesz miał dzieci.
                                            • arek103 Re: udajesz czy jestes kretynem? 28.02.07, 23:34
                                              Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):

                                              > swoje dziecko wychowuję i biję ja, a nie obcy!!

                                              Bicie boli tak samo, czy daje je ktos obcy czy bliski. A nawet boli bardziej od
                                              bliskich. Jestes zwyklym sadysta, ktoremu powinno sie odebrac prawa rodzicielskie.
                                              • Gość: kmiotek Re: udajesz czy jestes kretynem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.07, 10:16
                                                Taaa, dziecko w bidulu będzie miało raj na ziemi
                                                sorry, z deb.ilem nie mam zamiaru dyskutowac
                                              • Gość: misscraft Re: udajesz czy jestes kretynem? IP: *.lodz.dialog.net.pl 01.03.07, 12:44
                                                a Ty g...o wiesz o życiu!
                          • Gość: buehehe bredzisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:48
                            > Nie jest zbrodnia, nie potrzeba Niebieskiej Linii. Moim zdaniem - należy jednak
                            > dziecko przeprosić, tak samo jak przeprosiłoby się osobę dorosłą. I wyciągnąć
                            > wnioski z zachowania swojego i dziecka.
                            Przepraszać dziecko za to że nabroiło???
                            Jakie z tego wyciągnie wnioski?
                            Że zostało niesłusznie ukarane, bo postąpiło dobrze?

                            Ukradł cos, zbił kolege, ty go zlejesz, a potem będziesz przepraszać, za to że
                            go zbiłaś?
                            Sorry babo, ale masz nie po kolei w głowie...
                            • sir.vimes No cóż, moje dziecko nie jest złodziejem 12.02.07, 11:06
                              więc nie kradnie.
                              Nie bije się z kolegami, bo jest konsekwentnie uczone, że przemoc nie jest
                              dobrym rozwiązaniem. Ani dobra zabawą.

                              Takie problemy są mi po prostu obce.

                              Klaps, moim zdaniem, wynika jedynie z nerwów rodziców, nie jest ŻADNąĄ metodą
                              wychowawczą ani sensowną karą. Za klaps dany w gniewie - należy6 przeprosić.
                              Jeżeli dziecko kradnie, maluje po murach czy robi inne rzeczy , przywołane w tym
                              wątku - należy je SENSOWNIE I ADEKWATNIE ukarać.
                              Jeżeli ukradło coś ze sklepu - należy po rozmowie z dzieckiem ustalić z
                              właścicielami/ kierownikiem placówki w jaki sposób dziecko może głupie
                              zachowanie odpracować. Bo to, że mama/tata oddadzą ukradziony produkt/ pieniądze
                              do sklepu a w ramach kary dadzą klapsa - dokumentnie niczego dziecka nie nauczy.
                              Sprzątanie dzień czy dwa sklepowych podłóg sprawi, że dziecko więcej po nie
                              swoje nie sięgnie.
                              • Gość: buehehe ty masz w łepetynie nie po kolei IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 12:38
                                Jeśli tamten go uderzył, ten oddał, to co???

                                > Jeżeli ukradło coś ze sklepu - należy po rozmowie z dzieckiem ustalić z
                                > właścicielami/ kierownikiem placówki w jaki sposób dziecko może głupie
                                > zachowanie odpracować. (...)
                                > Sprzątanie dzień czy dwa sklepowych podłóg sprawi, że dziecko więcej po nie
                                > swoje nie sięgnie.
                                Zakładasz, że właściciel sklepu ma "naryte" pod dekiel?? Jak mu smarkacz coś
                                ukradł, to mu pozwoli sprzątać w sklepie bez obaw, że znów mu coś ukradnie???
                                Masz ludzi za idiotów????
                                • sir.vimes Widać jakie sa twoje możliwości konwersacyjne 12.02.07, 13:23
                                  Nie dziwię się , że rozmowa z dzieckiem cię przekracza.

                                  A co do opisanej kradzieży w sklepie - dokładnie to spotkało moich znajomych.
                                  Dzieciak w ich sklepie ukradł jakieś słodycze. Z rodzicami dziecka ustalili, że
                                  oprócz zwrotu słodyczy - musi odpracować "straty moralne". Nikt nie traktował
                                  chłopca z góry jak recydywistę czy rogatą bestię.

                                  • Gość: kmiotek-nagniotek przeczytaj to, co napisała "erba" :P IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 14:32
                                    bo myślisz kategoriami dziecka...

                                    albo masz jeszcze niemowlęta, a tym sie nie daje klapsów, bo za głupie, by
                                    cokolwiek zrozumieć
                                    albo w ogóle nie masz dzieci...

                                    zresztą, moja kotka jest mądrzejsza od ciebie, jak nie ma ochoty na zabawę, a
                                    się ją zaczepia, to bije :P
                          • Gość: Majka Nieprawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 13:42
                            Nie wolno dziecka przepraszac - jest to niekonsekwencja. Dziecko uczy się że
                            może się nie stosować do naszych poleceń bo zmieniamy zdanie, nie ma wyraźnie
                            postawionych granic - przestajemy być dla niego autorytetem.
                            • Gość: nie lewus Re: Nieprawda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 14:43
                              ale tłumacz to tak głupiej krowie jak sir.vimes...
                              ona nie rozróżnia pojęć...

                              za pare latek będzie wzywać super nianie, jak bachor narobi jej na głowe...
                              a ona go jeszcze przeprosi

                              czy przepraszanie lewusom weszło w krew???
                • truten.zenobi Re: Truteń ona jest zabawna.. 11.02.07, 23:15
                  moje 3 prawdy:
                  1. kary (cielesne ) nie są niezbędne w wychowaniu ( a w zasadzie są oznaką
                  poniesionej kleski - cos się nie udało a w określonych sytuacjach reagować
                  trzeba)
                  2. dziecko wymaga nauki samodzielności co oznacza także konieczność popełniania
                  błedów - nie można cały czas je kontrolować!
                  3. szantarz psychiczny może być o wiele bardziej szkodliwy niż klaps.

                  fakt że klaps nie powinien byc ideałem wychowawczym ale też jak czytam niektóre
                  wypowiedzi to dochodzę ndo wniosku że piszą je ludzie albo trzymający dzieci w
                  złotych klatkach, albo pozwalający na wszystko (nie mylić z wychowaniem
                  bezstresowym), albo wręcz nie posiadający dzieci

                  > z tym pilnowaniem 24/dobę prawda ?:))
                  :)
                  • Gość: buehehe Ot co IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:25
                    > wypowiedzi to dochodzę ndo wniosku że piszą je ludzie albo trzymający dzieci w
                    > złotych klatkach, albo pozwalający na wszystko (nie mylić z wychowaniem
                    > bezstresowym), albo wręcz nie posiadający dzieci
                    obstawiam tę ostatną wersje - ci obrońcy rozwydrzonych bachorów dzieci widzieli
                    jedynie na obrazku
                  • mama303 Re: Truteń ona jest zabawna.. 18.02.07, 21:04


                    fakt że klaps nie powinien byc ideałem wychowawczym ale też jak czytam niektóre
                    >
                    > wypowiedzi to dochodzę ndo wniosku że piszą je ludzie albo trzymający dzieci
                    w
                    >
                    > złotych klatkach, albo pozwalający na wszystko (nie mylić z wychowaniem
                    > bezstresowym), albo wręcz nie posiadający dzieci
                    >
                    Ja mam dziecko, 4 letnie, czasem diabełek /ale pomału wyrasta przy pomocy
                    spokojnych metod konsekwencji i małej ilości kar i awantur/ czasem aniołek /jak
                    to dziecko/ i go nie biję!
                    Zapewniam że sie da tylko trzeba do tego trochę inteligencji, sprytu i kultury
                    osobistej
                    • truten.zenobi Re: Truteń ona jest zabawna.. 20.02.07, 21:27
                      > Zapewniam że sie da tylko trzeba do tego trochę inteligencji, sprytu i
                      kultury
                      > osobistej

                      .. i czasu.

                      gdybym chciał być złośliwy to spytał bym się a jak karzesz swoje dziecko.

                      nie twierdzę że sie nie da, ale też mysle że też nie można przesadzać w druga
                      stronę. w mojej opinii normalny rodzic sięga po taką karę w obliczu jakiejś
                      bezradności/bezsilności wobec jakiegoś "wyczynu" dziecka.
                      oczywiście chylę czoła przed tymi co zwsze wiedza jak postąpić "inaczej" ale
                      nie przed tymi którzy albo nic nie robią albo pastwią się psychicznie
                      (naprzykład straszą, poniżają przy innych, itp.).

                      a na takiego właśnie wyglada mi autor wątku gdyż od razu startuje do oponentów
                      z wyswiskami i dosć agresywnie się zachowuje. (moze jakaś trauma z dzieciństwa,
                      może tylko w necie może pogrozić???)

                      powiem jeszcze tak pewnie dużo zależy od tego czy jestes ekstrawertykiem czy
                      introwertykiem. pewnie introwertyk może sie pochwalić tym że nigdy nikogo nie
                      udezył, nakrzyczał, napyskował, ale czy zawsze ucieczka przed konfliktem jest
                      najlepszym rozwiązaniem, czy udawanie że nic się nie stało rozwiązuje problem?
                      dodajmy do tego że wszyscy jestesmy ludźmi, mamy gorszy dzień, nie zawsze wiemy
                      jak zareagować, coś nas przerasta, itp.
                      mozna powiedzieć to po co decydował się na dziecko - tyle że gdyby tylko ci
                      którzy wiedzą jak je wychować się na nie decydowali to ludzkość wymarła by w
                      ciągu jednego pokolenia. nikt normalny nie chce źle dla swojego dziecka...
              • Gość: matka 11 - latki Re: Proste pytanie IP: 80.51.30.* 11.02.07, 23:19
                Truteń, przeczytaj swój pierwszy post. Napisałeś wyraźnie: 24/7/ 265!!!
                Więc na przyszłość sprawdzaj posty przed wysłaniem!!!

                Po drugie, nie chodzę z 11 - letnim dzieckiem za rękę, bo dawno!!! czyli mniej
                więcej, kiedy było ono w wieku lat 4, nauczyłam ją (bez jednego klapsa), zasad
                poruszania się po drodze. Najpierw wyjaśniajac zasady, kiedy szłyśmy razem, a
                potem pytając ją, czy można przejść (cały czas trzymajac za rękę). Dzieciak
                poszedł do szkoły (od pierwszej klasy sam). Do tej pory żyje, dawno był na
                zielonej szkole (trzy tygodnie) oraz na wielu wycieczkach. A nie zebrała ani
                jednego "klapsa". I nauczyła się, nie tylko zasad poruszania się po drodze, ale
                także tzw. współżycia z ludźmi.
                I tyle, mądralo. Jeżeli dla Ciebie i innych uczenie dziecka samodzielności to
                zostawienie go od najmłodszych lat samemu sobie, a w razie błędu karanie
                biciem, to wybacz, ale się nie zgadzamy. Dziecko się rozwija. Dwulatka nie
                spuszczę z oka, 6 - latka zostawię na imprezie u koleżanki, 10 - latek pojedzie
                na trzy tygodnie z klasą nad morze.
                Odnoszę wrażenie, że wielu tutaj obecnych nie traktuje dziecka
                jako "substancję" do ukształtowania, ale jako od razu gotowy twór, który ma
                wiedzieć, jak się zachować, a w razie problemu - od razu w d...ę.
                To tyle, zwolenniku bicia.
                • Gość: Majka Re: Proste pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 23:33
                  Nie mądralo, nie zostawianie samodzielne ale będąc z dzieckiem w domu wystarczy
                  się odwrócić na chwilę, pójśc do drugiego pokoju, mieszac zupe w garnku,
                  wstawiać pranie, otworzyć drzwi bo przyszedł listonosz, cokolwiek i dziecko jest
                  już spuszczone z oka. Opowiadasz straszne bzdury. Czepnęłąś się tej jezdni jak
                  rzep a nie o to przecież chodzi.
                  Owszem, własnie wiele osób traktuje dziecko jak małego człowieka, który niewiele
                  wie o świecie a nie jakąś "substancję". Trzeba mu ten świat pokazać, nauczyć,
                  wychować, chronić przez zagrożeniami ale też uczyć samodzielności i wyrabiac
                  pewne nawyki póki nie rozumie bo jest za małe - i ma się bezwarunkowo wtedy
                  słuchac rodziców. Aa nie trzymac pod kloszem i za rączkę - najlepsza droga do
                  wychowania nieudacznika i maminsynka.
                  I nadal nie rozumiesz że klaps jest zupełnie w wyjątkowych sutuacjach, nie wiem,
                  moze trzeba mieć odp. IQ żeby to pojąć :)
                  • Gość: matka 11 - latki Re: Proste pytanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 23:50
                    Uhu... odwołujemy się do IQ. Grubsza sprawa...
                    Cały czas przecież mówię i tłumaczę jak.... (nie powiem co bo mnie wykasują),
                    że dziecku trzeba świat pokazywać i tłumaczyć, ale to ty sama porównałaś
                    malucha do szczeniaka, któremu trzeba pewne rzeczy "wyjaśniać" w postaci
                    klapsów, bo inaczej nie zrozumie. Więc nie czepiaj się "substancji". Bo jednak
                    moje określenie jest bardziej subtelne niż Twoje.
                    Czepiam się jezdni, bo Ty sama (i inni także) do takiego przykładu się
                    odwołałaś. Rozumiem, że nie tłuczesz swojego dziecka na okrągło (nikt Cię o
                    taką podłość nie podejrzewa), ale jednak podziałało na mnie jak płachta na byka
                    stwierdzenie, że klaps służy wzmocnieniu słów rodzica, niewątpliwie słusznych i
                    zbawiennych. Uwierz mi, można się bez takiego "wzmocnienia" obejść, nawet w
                    wyjątkowych sytuacjach. I nie wychowasz w ten sposób maminsynka, tylko osobę,
                    która wie, że jest szanowana i potrafi szanować innych.
                    Więc daj spokój, Majka, z aluzjami do mojego, jak i pozostałych tu
                    występujących, IQ, bo to poniżej Twojego poziomu.
                    Pozdrowienia.
                    Dobranoc.
                    • Gość: Majka Re: Proste pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 23:58
                      Oj widzę że mam rację, poważne problemy z rozumieniem :)
                      Z psem to był żart.
                      Ale fakt, wszystkie małe mają ze sobą coś wspólnego - żywiołowość, ciekawość
                      świata i chęć jego odkrywania.
                      To może weź sobie cos na uspokojenie.
                      Ja w ogóle nigdy żadnego dziecka nie uderzyłam :) Ale nie wykluczam takiej
                      sytuacji, mam prawo mieć wybór metod postępowania. To ja jestem rodzicem. Nikogo
                      też nie potępiam za to że dał dziecku kilka klapsów w życiu a nawet lanie. Póki
                      dziecku nie dzieje się krzywda to jego sprawa jak je wychowuje. O wiele bardziej
                      można skrzywdzić dziecko brakiem miłości, brakiem zainteresowania i brakiem dla
                      niego czasu.

                • truten.zenobi Re: Proste pytanie 11.02.07, 23:38
                  > Napisałeś wyraźnie: 24/7/ 265!!!

                  fakt :) czyli poprostu czepiłaś sie literówki...
                  nie zwróciłem na to uwagę....

                  > Po drugie, nie chodzę z 11 - letnim dzieckiem za rękę, bo dawno!!!
                  no to super!

                  > nauczyłam ją (bez jednego klapsa)
                  nie twierdze że się nie da ale skoro tak uważnie czytasz to co napisałem to
                  może zauważyłaś że nie twierdzięłm że się nie da! a problem dotyczył bardziej
                  sytuacji gdy "cos się nie udało" czyli "dziecko uwielbia wybiegac na ulicę"
                  (tak chyba dokładnie to napisałem - czy może mozna to inaczej zrozumieć? amoże
                  wolałaś się skupić na literówce?)

                  co do reszty Twojego samouwielbienia to czy dalsza dyskusja ma sens jeśli wiesz
                  wszystko lepiej?


                  • Gość: jaija Re: Proste pytanie IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.02.07, 23:47
                    Trutniu, czy nie widzisz, że kobiecie się naprawdę udało wychować bez klapsów?
                    A skoro jej się udało, dlaczego ma się nie udać i innym? To nie tak, że dzieci
                    są z natury krnąbrne, czy złe. Dzieci robią to, na ile im rodzic pozwoli swoim
                    postępowaniem wobec nich. Jak nauczy, że niczego nie wskórają złośliwością,
                    szantażem emocjonalnym, histerią, a dodatkowo nie dostaną za to w tyłek, to nie
                    będą robiły scen, czy wybiegały na jezdnię. Zakładasz, jakoby klaps był
                    istotnym elementem wychowania?
                    • Gość: Majka Re: Proste pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 23:52
                      Wiesz, jaka jest prawda to tylko ona wie :) Ona może sobie tu opowiadać co chce,
                      wierzę jej że nie dawałą klapsów dzieciom ale może ma rozwydrzone bachory, które
                      mogłyby wystąpić w Superniani, kto ją tam wie :)
                      Dzieci są różne, jedne sa grzeczne a inne nie, jedne sa bardziej energiczne i
                      rozbiegane a inne spokojne, jedne ciekawskie a inne mniej, i jeszcze są dzieci a
                      adhd. Klaps moze być pomocny, gdy dziecko jest małe i pewnych rzeczy nie rozumie
                      a przy tym wszystkim się po prostu nie słucha.
                      • truten.zenobi Re: Proste pytanie 12.02.07, 00:40
                        Klaps moze być pomocny, gdy dziecko jest małe i pewnych rzeczy nie rozumi
                        > e

                        z tym to akurat bym polemizował.
                        w zasadzie od kiedy moje dziecko zaczęło chodzić nauczyliśmy je że jak się mówi
                        że idzie się z gorącym to albo staje z boku albo podchdzi do innej osoby
                        dorosłej - bez bicia czy innego karania, troche cierpliwości i "podejścia"

                        > a przy tym wszystkim się po prostu nie słucha.
                        moim zdaniem tu wła śnie jest jedyne dopuszczalne zastosowanie klapsa
                        dziecko wieze nie można i/lub jest o niebezpieczne dla niego lub kogos innego


                        pozatym jest to troche śmieszne w kraju gdzie policja nie ściga bandytów, ba
                        nawet nie reaguje na wezwania, gdzie odpowiednie służby wiedząc nawet że
                        dochodzi do ciężkiego znęcania się nad rodziną, nie podejmują jakichkolwiek
                        działań ba nawet osoby z wyrokiem za takieczyny mają prawo w dalszym ciągu
                        zamieszkiwać z swoimi ofiarami....
                        sa ludzie którzy postrzegają rodzica który niewiedząc co robic sięga po klaspsa
                        jako zwyrodnialca i zbrodniarza.
                        • Gość: Majka Re: Proste pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 13:47
                          sa ludzie którzy postrzegają rodzica który niewiedząc co robic sięga po klaspsa
                          >
                          > jako zwyrodnialca i zbrodniarza."

                          To są tzw. fanatycy a każdy fanatyzm jest grożny i prowadzi do wypaczeń - za
                          chwilę dzieci będa dzwonić na policję że mama na nie krzyknęła.
                    • truten.zenobi Re: Proste pytanie 12.02.07, 00:23
                      > Trutniu, czy nie widzisz, że kobiecie się naprawdę udało wychować bez
                      klapsów?

                      to ona tak pisze! a jak jest naprawdę? - ja tam jeszcze nie widziałem
                      takiego idealnego dziecka!

                      mnie też się udało wiele rzeczy nauczyć dziecko bez klapsów i innych kar ale
                      też zdaję sobie sprawę z tego iż nie zawsze i nie wszędzie się udaje

                      są oczywiście sytuacje gdy można sobie pozwolić na poszukanie innego podejścia
                      ale są sytuacje ot tak na predce wymyśleiłem ta ulicę, gdzie musisz jakoś
                      zareagować (kryknąc, dac klapsa, szlaban na słodycze ;) ) tak by dzieko
                      skutecznie zapamiętało jak ma się zachować!

                      jest sprawą oczywistą że wychowanie to wskazywanie włąściwych norm postępowania
                      a nie karanie, że tlko "psychiczni" opierają wychowanie na systemie kar i
                      zakazów.

                      nagroda jest dużo bardziej skuteczna niż kara!
                      To wszystko racja! ale też nie popadajmy w przesadną polityczną poprawność!

                      może klaps nie jest idealnym rozwiązaniem ale bywa że jest lepszym niż cos
                      innego a napewno lepszym niż całkowity brak reakcji.
                      jestem daleki od pochwały takiego rozwiązania ale też zamiast w ten sposób
                      potepiać może lepiej wskazywać skuteczne rozwiązania?

                      zresztą zawuważ ze rodzice zwykle sa zostawiani sami sobie z problemami więc
                      radzą sobie jak potrafią


                      • Gość: Majka Re: Proste pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 13:52
                        Poza tym rodzice są ludźmi, mogą stracić cierpliwość, mogą się zdenerwować, mogą
                        nie widzieć innego wyjścia. Ci fanatyczni przeciwnicy klapsów sa zupełnie
                        nieobiektywni, roztaczają przed ludźmi taką wizję jak z bajki grzeczniutkich
                        dzieci aniołków co się tak słuchają i za rączkę prowadzają - nie sposób w to
                        uwierzyć. Każdego rodzica kiedyś poniosło - dziecku się nic nie stanie, trochę
                        pupa popiecze ale zapamięta. Pod warunkiem że te klapy zdażą się naprawdę
                        sporadycznie i w wyjątkowych sytuacjach i nie są wynikiem zemsty rodzica tylko
                        reakcją na jakieś zachowanie.
                        • truten.zenobi Re: Proste pytanie 12.02.07, 15:43
                          można się zastanawiac gdzie jest granica, można wskazywać/poszukiwac lepszych
                          metod ale takie stawianie sprawy jak przez autora watku jest conajmniej
                          śmieszne w naszym kraju.

                          i słusznie zauważyłaś że ludzie są ludźmi, moze zamiast potępiac zastanowić się
                          co zrobic by rodzice mogli np. poswięcić więcej czasu dziecku. by byli lepiej
                          przygotowani by lepiej działał system edukacji
                          ale tez by lepiej działał system prewencji i by zachowania patologiczne (także
                          w stosunku do swoich dzieci były lepiej ścigane)
              • arek103 Re: Proste pytanie 15.02.07, 00:27
                truten.zenobi napisał:

                > dzieckiem cały czas chodzisz za rękę? bo ja już 4 latka zaczynałem uczyć
                > samodzielnego przechodzenia przez ulicę i zachowania się w miejsczach gdzie
                > jest ruch kołowy (samochody rowery)

                I co? Zaczynales go uczyc za pomoca bicia?
    • hymen Jeśli tylko potrafisz, nie bij! 12.02.07, 11:43
      arek103 napisał:

      > Dwa pytania do was, ktorzy uwazacie, ze danie dziecku klapsa to zwykla i jak
      > najbardziej dopuszczalna metoda wychowawcza, dobra dla dziecka.

      Jest to tylko jedna z metod i jak dotychczas nie wymyślono nic lepszego.

      >
      > Pytanie pierwsze:
      > Jakbyscie sie czuli, jakby ktos do was podszedl w towarzystwie i dal wam
      > klapsa, bo np. rozlaliscie herbate? A dziecko to myslicie, ze jak sie czuje?
      > Jeszcze gorzej, bo jest bezbronne!

      Pytanie bez związku. Dziecko dostaje klapsa w zupełnie innych sytuacjach. A ty
      jak zareagujesz, jak ktoś podejdzie do stolika, przy którym siedzisz w
      towarzystwie i wyleje ci herbatę bna spodnie?

      >
      > Pytanie drugie:
      > Dlaczego doroslym nie dajecie klapsow, jak zrobia cos co wam sie nie podoba?
      > Czy aby nie dlatego, ze boicie sie, ze by wam odwineli w leb, albo podali was
      > do sadu? Natomiast dziecko tego nie zrobi, bo jest slabsze i bezbronne,
      > dlatego mozna je bezkarnie bic i ponizac.

      A jaki jest cel klapsa? Pytam bo rozmijasz się z prawdą. Policja na próżno nie
      nosi pałek i używa ich i innych form przemocy, np gdy ma do czynienia z
      rozwydrzonymi kibicami demolującymi stadion czy pociąg.

      > Sorry, ale dla mnie ludzie, ktorzy uwazaja dawanie dzieciom klapsa za
      > normalne, maja cos nie w porzadku z glowa. Idzie sie najpierw leczyc, a
      > dopiero potem decydujcie sie na dzieci.

      A znasz lepsze metody?
      • arek103 Jak nie potrafisz, tez nie bij! 28.02.07, 23:37
        Po prostu naucz sie tego jesli jeszcze nie potrafisz. Naucz sie NIE BIC.
    • Gość: kmiotek_nagniotek widać żeś smark IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 12:54
      > Jakbyscie sie czuli, jakby ktos do was podszedl w towarzystwie i dal wam
      > klapsa, bo np. rozlaliscie herbate? A dziecko to myslicie, ze jak sie czuje?
      > Jeszcze gorzej, bo jest bezbronne!
      Dzieci dostają klapsa nie za rozlanie herbaty, tylko za umyślne rozlanie
      herbaty, najczęściej komuś (mamie/ tacie) na ubranie).
      Jak nie czaisz różnicy to sie zamknij...
      Jak byś się czuł, gdyby ktoś podszedł i ci nagle wylał herbate na spodnie?
      Pogłaskał po głowie, czy obsobaczył? Albo i dał w pysk?

      > Dlaczego doroslym nie dajecie klapsow, jak zrobia cos co wam sie nie podoba?
      > Czy aby nie dlatego, ze boicie sie, ze by wam odwineli w leb, albo podali was
      > do sadu?
      A na co policja nosi pałki? Tak dla jaj?
      Czy może chłopaki w mundurach noszą pałki, bo sie chcą dowartościować?
      Nie.. Pałki są potrzebne do "uspokajania" chuligaństwa - takich synków jak ty,
      co im sie wydaje, że na ulicy wszystko im wolno!
    • Gość: Majka A jak chcecie sobie poczytać horrorek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 14:00
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=851&w=56186078
      To jest dopiero porażka. Kobieta sobie wyraźnie nie radzi z własnym dzieckiem,
      to już nie są klapy ale regularne bicie z bezradności. A najwięszy horror wg
      mnie to owo zamykanie dziecka a łazience w ciemnościach! Chyba taka namiastka
      wspólczesnego lochu. (czy kiedyś niegrzeczne dzieci zamykano w komórce lub w
      piwnicy??) Normalnie włos się jezy, owe klapy sa przy tym niczym.
    • qarolinqa Bicie dzieci to koszmar!!!! 13.02.07, 01:07
      Zgadzam sie ze wszystkimi, ktorzy uwazaja, ze bicie dzieci (w tym klapsy) jest zle.
      • arek103 Re: Bicie dzieci to koszmar!!!! 28.02.07, 23:38
        qarolinqa napisała:

        > Zgadzam sie ze wszystkimi, ktorzy uwazaja, ze bicie dzieci (w tym klapsy) jest
        > zle.

        Oczywiscie!
    • erba Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 13.02.07, 10:53
      Traktujesz sprawe bardzo wybiórczo, przede wszystkim nie uwzględniasz
      wszystkich metod, które stosowane są wobec dzieci, a wobec dorosłych już nie i
      na odwrót.

      > Pytanie pierwsze:
      > Jakbyscie sie czuli, jakby ktos do was podszedl w towarzystwie i dal wam
      > klapsa, bo np. rozlaliscie herbate? A dziecko to myslicie, ze jak sie czuje?
      > Jeszcze gorzej, bo jest bezbronne!
      >
      > Pytanie drugie:
      > Dlaczego doroslym nie dajecie klapsow, jak zrobia cos co wam sie nie podoba?
      > Czy aby nie dlatego, ze boicie sie, ze by wam odwineli w leb, albo podali was
      > do sadu? Natomiast dziecko tego nie zrobi, bo jest slabsze i bezbronne,
      > dlatego mozna je bezkarnie bic i ponizac.


      Po pierwsze: czy swoją żonę/dziewczynę jak strzeli focha, albo powie ci
      nieprzyjemną rzecz bierzesz siłą na ręce i odnosisz na "jeżyka" (weźmy
      supernianiową metodę) na tyle minut ile ma lat? Albo kiedy nie chce gdzieś
      pójść bierzesz ją na ręce i wbrew jej woli niesiesz? Albo kiedy naparza się
      szklankami z koleżanką na ławce pod blokiem, po kolejnym twoim ostrzeżeniu
      bierzesz ją za rękę albo pod pachę i wbrew jej woli wracasz do domu? Albo kiedy
      nie chce się ubrać w kurtkę, a MUSICIE wyjść i nie macie czasu a na dworzu
      jest -20C to bierzesz ją siłą na kolana i mimo jej ryków wpychasz jej ręce w
      rękawy? itp itd... I teraz proszę przeczytać ze zrozumieniem: Nie chodzi mi o
      to, żeby w opisanych przykładach stosować klapsy, tylko żeby pokazać, że klaps
      nie jest jedyną przemocą, którą rodzice posługują się wobec dziecka. Chcę tu
      pokazać, że postępowanie wobec dzieci różni się od postępowania wobec
      dorosłych, chyba nie muszę pisać dlaczego.

      Z drugiej strony, wyobraź sobie, że ktoś z dorosłych mimo próśb, nalegań,
      tłumaczeń wkłada nieustannie druty do kontaktu, albo idąc chodnikiem nagle
      wbiega na jezdnię, NOTORYCZNIE.... czy zapakowanie takiej osoby w kaftan
      bezpieczeństwa to jest pozytywny bodziec? Albo kiedy jakiś pan okłada kolege
      kijem bejsbolowym to przyjeżdża policja i mówi: proszę się tak nie zachowywać,
      nikogo nie wolno bić!

      Przepraszam za ten absurd, no ale nie mogłam się powstrzymać. NIe można
      przenosić sytuacji i zachowań ze świata dzieci na świat dorosłych.

      No i jeszcze jedna rzecz, zwolennik klapsów drugiemu zwolennikowi nierówny, ja
      np. uważam, że 4latek jest już za duzy na klapsy, bo jak ktos już wcześniej
      napisał, klapsy mają służyć tylko warunkowaniu, i nie są regularną metodą
      wychowawczą. A co tu dużo ukrywać, wychowywanie dziecka do pewnego wieku to
      prawie wyłącznie warunkowanie.
      • qarolinqa Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 13.02.07, 19:18
        erba napisała:

        > Z drugiej strony, wyobraź sobie, że ktoś z dorosłych mimo próśb, nalegań,
        > tłumaczeń wkłada nieustannie druty do kontaktu, albo idąc chodnikiem nagle

        Kontakty trzeba zabezpieczyc. Zgadzam sie tu z przedmowcami, ze jak sie nie
        potrafi zapewnic dziecku bezpiecznego srodowiska to nie powinno sie w ogole miec
        dzieci. Obowiazkiem rodzicow jest zabezpieczenie kontaktow, przeciez mozna kupic
        takie plastikowe zaslepki w sklepach, one kosztuja grosze. Zgadzam sie tez, ze
        jezeli nie zabezpieczysz kontaktow to narazasz dziecko na utrate zdrowia
        niezaleznie od tego ile klapsow mu dasz.
        • Gość: erba Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 20:54
          Jak sie ma zdolne dzieci to zaślepki nie pomogą ;-)))
          • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 13.02.07, 23:27
            Gość portalu: erba napisał(a):

            > Jak sie ma zdolne dzieci to zaślepki nie pomogą ;-)))

            Trzeba je porzadnie zalozyc, a nie byle jak.
            • Gość: kmiotek-nagniotek Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.07, 07:43
              Dziecko potrafi wydrzeć gniazdko ze ściany razem z zaślepką!
              Widać, żes sam dziecko, bo nie rozumiesz, co czytasz :/
              • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 16.02.07, 01:10
                Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):

                > Dziecko potrafi wydrzeć gniazdko ze ściany razem z zaślepką!
                > Widać, żes sam dziecko, bo nie rozumiesz, co czytasz :/

                Dziecko potrafi zrobic jeszcze bardziej niebezpieczne rzeczy, np. wypasc przez
                okno. Dziecko trzeba po prostu PILNOWAC, a nie je bic!
                • Gość: kmiotek-nagniotek Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.07, 13:50
                  mam dziecko brać na łańcuszek idąc do kibla?
                  czy sam mam ubrac pampersa, by pilnowac dzieciaka 24 h na dobe???

                  czy ty naprawde masz tak narąbane pod dekiel?
                  • arek103 Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 16.02.07, 23:16
                    Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):

                    > mam dziecko brać na łańcuszek idąc do kibla?
                    > czy sam mam ubrac pampersa, by pilnowac dzieciaka 24 h na dobe???
                    >
                    > czy ty naprawde masz tak narąbane pod dekiel?

                    To z tego powodu, ze idziesz do kibla bijesz swoje dziecko? Czy ty naprawde masz
                    tak narąbane pod dekiel?
                    • Gość: kmiotek-nagniotek udajesz debila czy nim jesteś? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.07, 14:56
                      napisałem, że go zlałem, bo wydarł ze ściany gniazdko elektryczne, w czasie, jak
                      siedziałem w kiblu!!
                      DOTARŁO????????????????????
                      • onlyoner Re: udajesz debila czy nim jesteś? 19.02.07, 15:21
                        Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):
                        > napisałem, że go zlałem, bo wydarł ze ściany gniazdko elektryczne

                        tym samym zmarnowałeś okazję do tego by nauczyć go jak montuje się w ścianie
                        uszkodzone gniazdka (no chyba że do takich rzeczy wzywasz pogotowie energetyczne)
                        • Gość: kmiotek-nagniotek Re: udajesz debila czy nim jesteś? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.07, 07:40
                          "pokaz" montowania był przy 2 gniazdku, to było chyba 4 z kolei...

                          pierwsze dziecko - anioł, drugi- tylko prać i patrzeć czy równo puchnie... :/
                          • onlyoner Re: udajesz debila czy nim jesteś? 21.02.07, 16:23
                            Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):
                            > "pokaz" montowania był przy 2 gniazdku, to było chyba 4 z kolei...

                            Od patrzenia to tylko oczy go rozbolą, lepiej niech sam spróbuje montażu. A
                            swoją drogą, kto te gniazdka tak zamontował ze dziecko zdołało je wyrwać ? Ja
                            właśnie spróbowałem się przekonać czy się da i muszę powiedzieć że gołymi rękami
                            się nie da. Trzeba użyć narzędzi. Jednak nie wykluczam że te gniazdka mogły same
                            wypadać na skutek nikłej "kultury technicznej" domowników starających się
                            trzymać jak najdalej od Złego Mzimu siedzącego w środku (bo tacy uważaja że
                            wyrywanie wtyczki za kabel jest bezpieczniejsze od wyciągnięcia jej za korpus z
                            jednoczesnym dociskaniem gniazdka do ściany - bo jeszcze Złe Mzimu pokopie)

                            Co ciekawe, to Złe Mzimu wcale twojego dzieciaka nie kopło ! Bo nie wystarczy
                            włożyć gwóźdź do jednej dziurki (przed czym zapewne był ciagle przestrzegany)
                            trzeba włożyc też drugi do dziurki obok i złapać za obydwa. Niestety pewnie nikt
                            mu tego nie powiedział więc nie dziwię się jego frustracji kiedy w końcu odkrył
                            że po włozeniu gwoździa do gniazdka nic się nie dzieje. A przeciez wszyscy tak
                            go ostrzegali...
                          • arek103 Sprawa nadaje sie do prokuratury. 24.02.07, 21:49
                            Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):

                            > pierwsze dziecko - anioł,

                            ok

                            > drugi- tylko prać i patrzeć czy równo puchnie... :/

                            Sprawa nadaje sie do prokuratury.
                            • Gość: kmiotek Re: Sprawa nadaje sie do prokuratury. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.07, 10:17
                              czy ty umiesz czytać ze zrozumieniem i czaisz w ogóle co to ironia mat.ole?
                              skończ podstawówkę, to porozmawiamy!
        • Gość: kmiotek-nagniotek Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.07, 07:42
          dziecko wydziera gniazdko razem z zabezpieczeniem - więc swoją teorię sobie daruj :/
    • arek103 Macie tu efekty swoich klapsow 13.02.07, 23:05
      Opole: Aresztowany za znęcanie się nad 10-latkiem:

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3916150.html
      • Gość: Majka O rany, znowu jakiś konkubent, weź przestań n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.07, 01:19
      • truten.zenobi nie odpowiedziałeś na moje pytanie... 14.02.07, 11:03
        czyżby za trudne? a może jeśli coś nie pasuje do Twojej wizji to dla Ciebie
        mnie istnieje?
        • Gość: zły Re: nie odpowiedziałeś na moje pytanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.07, 11:07
          to kolejny zwolennik bezstresowego wychowania, polegającego na pozwalaniu
          dziecku na wszystko :))
          a ci mają klapy na oczach...

          jak coś nie pasuje do ich teorii, to tego nie ma :))
          • truten.zenobi w kwesti formalnej... 14.02.07, 22:16
            jest pewna różnica pomiędzy bezstresowym wychowaniem a pozwalaniem dziecku na
            wszystko

            problem w tym iż "nowocześni" rodzice nie odróżniają jednego od drugiego ;)
            • Gość: kmiotek-nagniotek Re: w kwesti formalnej... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 07:42
              dla "nowoczesnych" rodziców "bezstresowe wychowanie" to pozwalanie, by dziecko
              narobiło nam na głowę :)
              A potem mamy akcje typu "Superniania", bo rozwydrzony bachor terroryzuje dom (w
              najlepszym wypadku).
        • arek103 Jakie pytanie??? 15.02.07, 00:23
          truten.zenobi napisał:

          > czyżby za trudne? a może jeśli coś nie pasuje do Twojej wizji to dla Ciebie
          > mnie istnieje?

          Jakie pytanie??? O co ci chodzi?
          • truten.zenobi Re: Jakie pytanie??? 15.02.07, 21:21
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=57073690&a=57160839
            • arek103 Re: Jakie pytanie??? 16.02.07, 01:20
              truten.zenobi napisał:

              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=57073690&a=57160839

              Na twoje pytanie:

              dziecko uwielbia wybiegac na ulicę
              oczywiście można mu to tłumaczyć że nie wolno ale minie trocvhe czasu zanim sie
              nauczy.
              można tez użyć klapsa ( być może skojażenie z tresura jest jak najbardziej na
              miejscu)
              wariant 1 narazi dziecko na niebezpieczeństwo potrącenia przez samochód wariant
              2 jest niepoprawny politycznie
              co wybierasz?

              pieknie odpowiedziala ci matka 11-latki:

              Wybieram wariant 3 - którego nie ująłeś. Nie dopuszczam możliwości, aby dziecko
              wybiegło na ulice. Bo jeżeli idziemy ulicą lub chodnikiem - trzymam je za rękę.
              Wybieram place zabaw ogrodzone lub z dala od ruchliwych ulic i pilnuję dziecka
              na nich. Jeżeli własne podwórko, to pilnuję dziecka, ewentualnie w przypadku
              nieco starszego dziecka na prywatnej posesji zamykam bramę i furtkę.

              Nic dodac nic ujac. Nie wiem po co zgrywasz idiote (a moze nie zgrywasz?...)
              Powodzenia w dalszym biciu swoich dzieci!

              • truten.zenobi Gratuluję poziomu! co za kultura!!!! 16.02.07, 13:23
                > Nie wiem po co zgrywasz idiote (a moze nie zgrywasz?...

                rozumiem że po prostu nie wiesz co odpowiedzieć, i myślisz że tylko obrażając
                swojego interlokutora możesz zademonstrować swoją wyższość?

                wyglądasz mi na hipokrytę i osobę bardzo obłudną tak więc wolę nie myśleć jak
                będziesz
                (jeśli w ogóle) „wychowywał” swoje dzieci...
                • arek103 Pogratuluj sobie, damski (dzieciecy) bokserze! 16.02.07, 23:11
                  truten.zenobi napisał:

                  > > Nie wiem po co zgrywasz idiote (a moze nie zgrywasz?...
                  >
                  > rozumiem że po prostu nie wiesz co odpowiedzieć, i myślisz że tylko obrażając
                  > swojego interlokutora możesz zademonstrować swoją wyższość?
                  >
                  > wyglądasz mi na hipokrytę i osobę bardzo obłudną tak więc wolę nie myśleć jak
                  > będziesz
                  > (jeśli w ogóle) „wychowywał” swoje dzieci...

                  Moje dzieci maja juz po kilkanascie lat. Nigdy nie zostaly i nie zostana
                  uderzone przez rodzicow.
                  • truten.zenobi i znowu wyzwiska.... 16.02.07, 23:53
                    czy faktycznie nigdy nie zostały uderzone tego nie wiemy - to ty tak twierdzisz.
                    nawet załużmy że to prawda :D to czy ktoś oprócz ciebie ocenia je jako osoby
                    dobrze wychowane?

                    i następna rzecz czy są to osoby normalne, bo oceniając twoje zachowanie to
                    obawiam się że mogą być bardzo stłamszone i skryte.

                    nie wiem czy wiesz ale znęcanie sie psychiczne nad dziećmi jest o wiele
                    bardziej szkodliwe od bicia ...

                    ale co ci będę gienek tłumaczył pewnie to wszystko wiesz lepiej.
                    • arek103 To nie sa wyzwiska 17.02.07, 17:51
                      truten.zenobi napisał:

                      > czy faktycznie nigdy nie zostały uderzone tego nie wiemy - to ty tak twierdzisz
                      > .
                      > nawet załużmy że to prawda :D to czy ktoś oprócz ciebie ocenia je jako osoby
                      > dobrze wychowane?

                      Ja wiem za to na 100%, ze nigdy nie uderzylem zadnego ze swoich dzieci, ani nie
                      uderze. Sam nigdy nie bylem przez rodzicow w dziecinstwie uderzony. Moja zona
                      tez nie bije naszych dzieci. Mamy to przedyskutowane i zdecydowane. Z problemami
                      radzimy sobie zawsze bez bicia. Znamy tez wiecej takich rodzin. To tylko kwestia
                      WYBORU. Nie ma zadnej sytuacji, w ktorej trzeba by bylo bic dziecko. Owszem,
                      trzeba czasem uzyc przemocy, np. sciagnac dzieciaka z taboretu jak sie na niego
                      wspina, ale nie ma to nic wspolnego z biciem. Biecie dzieci jest kompletnie
                      NIEPOTRZEBNE i zawsze szkodliwe.

                      > i następna rzecz czy są to osoby normalne, bo oceniając twoje zachowanie to
                      > obawiam się że mogą być bardzo stłamszone i skryte.
                      > nie wiem czy wiesz ale znęcanie sie psychiczne nad dziećmi jest o wiele
                      > bardziej szkodliwe od bicia ...
                      > ale co ci będę gienek tłumaczył pewnie to wszystko wiesz lepiej.

                      Dobrze, ze przynajmniej z tego sobie zdajesz sprawe.
                      • misscraft Re: To nie sa wyzwiska 18.02.07, 13:22
                        jasna, że niepotrzebne, niech dziecko robi co mu się podoba, jak się mówi nie
                        słuch to niech włącza sobie gaz, niech się poparzy, jak sam na własnej skórze
                        poczuje może zbyt dotkliwie czego nie wolno robić to nie będzie tego więcej
                        robić, ale co jak będzie za późno.
                      • truten.zenobi Re: To nie sa wyzwiska 18.02.07, 21:27
                        > > i następna rzecz czy są to osoby normalne, bo oceniając twoje zachowanie
                        > to
                        > > obawiam się że mogą być bardzo stłamszone i skryte.
                        [..]
                        > Dobrze, ze przynajmniej z tego sobie zdajesz sprawe.

                        tak z tego zdaję sobie sprawę :))

                        • arek103 Re: To nie sa wyzwiska 24.02.07, 21:47
                          truten.zenobi napisał:

                          > > > i następna rzecz czy są to osoby normalne, bo oceniając twoje zacho
                          > wanie
                          > > to
                          > > > obawiam się że mogą być bardzo stłamszone i skryte.
                          > [..]
                          > > Dobrze, ze przynajmniej z tego sobie zdajesz sprawe.
                          >
                          > tak z tego zdaję sobie sprawę :))

                          To ani nie znecaj sie na dziecmi psychicznie, ani ich nie bij!
    • Gość: Pawel Zadnych klapsow, ani innego bicia dzieci IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.02.07, 21:33
      • arek103 A tych, ktorzy bija najlepiej przymusowo kastrowac 16.02.07, 01:21
        • Gość: kmiotek-nagniotek Re: A tych, ktorzy bija najlepiej przymusowo kast IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.07, 13:28
          tobie powinni zrobić lobotomię...
          a może już zrobili?
          • arek103 Re: A tych, ktorzy bija najlepiej przymusowo kast 16.02.07, 23:14
            Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):

            > tobie powinni zrobić lobotomię...
            > a może już zrobili?

            To nie jest wazne. Najwazniejsze, zeby takich jak ty dzieciecych bokserow kastrowac.
            • Gość: kmiotek-nagniotek Re: A tych, ktorzy bija najlepiej przymusowo kast IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.07, 14:55
              w relacjach "między dorosłymi" też nie zawsze się rozmawia...
              wyobraź sobie dzieciuchu, że siedzisz z kobietą w knajpie...
              wchodzi jakiś kolo i twoją kobiete zaczyna obmacywać...
              ty pewnie byś mu ją chętnie odstąpił, bo ja bym mu przyłożył tak na "dzien dobry"...
              • onlyoner Re: A tych, ktorzy bija najlepiej przymusowo kast 19.02.07, 17:26
                Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):
                > wyobraź sobie dzieciuchu, że siedzisz z kobietą w knajpie...
                > wchodzi jakiś kolo i twoją kobiete zaczyna obmacywać...
                > ty pewnie byś mu ją chętnie odstąpił, bo ja bym mu przyłożył

                A ja bym spokojnie sobie siedział sącząc piwko i przyglądał się kolorowym
                wykwitom na licu tego kola któremu ona najpierw odwinęła w pysk i poprawiła z
                kolanka poniżej pasa. Ale mogę zrozumieć facetów którzy muszą bronić swej czci i
                honoru skoro ich własne kobiety dają się obmacywać obcym, nauczone że na
                mężczyznę lepiej ręki nie podnosić.
                • Gość: kmiotek-nagniotek Re: A tych, ktorzy bija najlepiej przymusowo kast IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.07, 07:41
                  a jeśli kobieta ma poglądy takie jak arek? że "zero przemocy" nie wolno nikogo
                  uderzyć?
                  • onlyoner Re: A tych, ktorzy bija najlepiej przymusowo kast 21.02.07, 16:23
                    Gość portalu: kmiotek-nagniotek napisał(a):
                    > a jeśli kobieta ma poglądy takie jak arek? że "zero przemocy" nie wolno nikogo
                    > uderzyć?

                    No to wtedy trzeba przylać. Tylko nie wiem czy jeden klaps wystarczy na dużego
                    faceta... I jak tu ściągnąć takiemu spodnie ?
                    • Gość: kmiotek-nagniotek Re: A tych, ktorzy bija najlepiej przymusowo kast IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.07, 07:28
                      wiesz, klaps to dla kilkulatka, dla dorosłego raczej sie bije "w dziób" :)
        • silic A kobietom wycinać jajniki czy macice ? 17.02.07, 17:17
          • arek103 Nie na tym to polega. 17.02.07, 17:45
            Poszukaj sobie informacji w internecie, na czym polega sterylizacja ludzi.
            • silic Re: Nie na tym to polega. 18.02.07, 11:51
              Ja poszukałem
              www.slownik-online.pl/kopalinski/155F17C37C1EA9F2C12565E7004A8B88.php
              A ty ?
              Kastracja to kastracja. Kobietom usuwa się jajniki a mężczyznom jądra. Czemu
              chcesz trwale okaleczać innych ludzi ?
              • arek103 Re: Nie na tym to polega. 24.02.07, 21:44
                silic napisał:

                > Ja poszukałem
                > <a
                href="www.slownik-online.pl/kopalinski/155F17C37C1EA9F2C12565E7004A8B88.php"
                target="_blank">www.slownik-online.pl/kopalinski/155F17C37C1EA9F2C12565E7004A8B88.php</a>
                > A ty ?
                > Kastracja to kastracja. Kobietom usuwa się jajniki a mężczyznom jądra. Czemu
                > chcesz trwale okaleczać innych ludzi ?

                No dobrze, chodzilo mi o sterylizacje.
    • misscraft Re: 'To tylko klaps' - w sprawie bicia dzieci cd. 16.02.07, 13:05
      Jeszcze jak miałam 6 lat byłam świadkiem jak młodszy chłopiec szarpał moje psa
      za sierść, jego ojciec jak to zauważył odciągnął go i pociągnął za włosy.
      Chłopiec wydał dźwięk: Au! a Ojciec na to : Widzisz pieska to też boli!
      I więcej tego nie zrobił.
      Uważam, że była to doskonała metoda uświdamiania dziecku: nie rób drugiemu co
      tobie nie miłe.
      • arek103 Dobry pomysl 16.02.07, 23:13
        misscraft napisała:

        > Jeszcze jak miałam 6 lat byłam świadkiem jak młodszy chłopiec szarpał moje psa
        > za sierść, jego ojciec jak to zauważył odciągnął go i pociągnął za włosy.
        > Chłopiec wydał dźwięk: Au! a Ojciec na to : Widzisz pieska to też boli!
        > I więcej tego nie zrobił.
        > Uważam, że była to doskonała metoda uświdamiania dziecku: nie rób drugiemu co
        > tobie nie miłe.

        Dobry pomysl - jak sie widzi, ze ktos daje klapsy dziecku, trzeba podejsc,
        chwycic go za kark i dac mu pare klapsow na d... To by na pewno poskutkowalo,
        jak w twoim przykladzie z pieskiem :-)
        • misscraft Re: Dobry pomysl 17.02.07, 17:09
          małe dziecko jak nie poczuje samo, na własnej skórze że robi coś złego, że
          sprawia komuś ból to będzie dalej to robił.
          Dostawałeś klapsy czy pasy na 18?
          Ja dostałam z plaskacza ok 30 razy i tyłek mi nie odpadł, ale koledzy sobie nie
          żałowali. Dziecku od jednego (nie tak ciętego klapsa jakie ja dostałam) też nic
          nie będzie.
          • arek103 Re: Dobry pomysl 17.02.07, 17:44
            misscraft napisała:

            > małe dziecko jak nie poczuje samo, na własnej skórze że robi coś złego, że
            > sprawia komuś ból to będzie dalej to robił.

            Tak samo jest z doroslymi! Moze jakby taka bijaca matka sama dostala klapsy na
            d... to by zrozumiala, ze dziecko to tez boli?

            > Dostawałeś klapsy czy pasy na 18?
            > Ja dostałam z plaskacza ok 30 razy i tyłek mi nie odpadł, ale koledzy sobie nie
            > żałowali. Dziecku od jednego (nie tak ciętego klapsa jakie ja dostałam) też nic
            > nie będzie.

            Nigdy nie dostalem jako dziecko zadnego klapsa, nie mowiac juz o biciu pasem.
            Mialem szczescie byc wychowywanym w normalnej rodzinie. Rodzina, w ktorej bije
            sie dzieci nie jest normalna.
            • erba Re: Dobry pomysl 18.02.07, 09:56
              o tym, że z dorosłymi to w ogóle nie tak samo jak z dziećmi i na odwrót pisałam
              wcześniej, ale chyba nie zostało to przeczytane :((

              Tak sobie myślę, że dorosły w wielu sytuacjach wolałby dostać klapsa niż np
              mandat :D albo nagane od szefa, np. policjant: proszę wyjść z samochodu dam
              panu klapsa, heh i nie ma mandatu, kasa w portfelu niewydana, punkty karne
              zachowane :D

              Mnie się wydaje, że ten wątek karmi trolla... zobacz alex jak sam odnosisz się
              do ludzi, tak jak ty piszesz do nich, to ja nawet rzadko myślę w ten sposób, a
              nigdy nie mówię ani nie piszę. Co z tego, że wobec nikogo nie użyjes siły
              fizycznej, jak obrazisz słownie?
            • misscraft Re: Dobry pomysl 18.02.07, 13:18
              własnie staram się wytłumaczyć, że to nie boli! Na skali bólu jest poniżej
              uszczypnięcia, bólu zęba, chyba najniżej.
              • Gość: Majka Re: Dobry pomysl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 00:56
                Ja nie jestem pewna czy owo szarpinięcie za włosy tak pochwalone przez Areczka
                nie boli bardziej niż klaps w pupę :) On ma po prostu klapki na oczach, to coś w
                rodzaju fanatyzmu.
                • Gość: kmiotek-nagniotek Re: Dobry pomysl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.07, 14:58
                  areczek sam ma 13 lat :/
                  i w życiu na tyłek nie dostał...
                • arek103 Re: Dobry pomysl 24.02.07, 21:33
                  Gość portalu: Majka napisał(a):

                  > Ja nie jestem pewna czy owo szarpinięcie za włosy tak pochwalone przez Areczka
                  > nie boli bardziej niż klaps w pupę :) On ma po prostu klapki na oczach, to coś
                  > w
                  > rodzaju fanatyzmu.

                  Jakie szarpniecie za wlosy chwalone przeze mnie? Cos ci sie chyba przestawilo w
                  szarych komorkach?
              • arek103 Bicie nie powoduje bolu? 24.02.07, 21:31
                misscraft napisała:

                > własnie staram się wytłumaczyć, że to nie boli! Na skali bólu jest poniżej
                > uszczypnięcia, bólu zęba, chyba najniżej.

                Tak? To dlaczego dzieci placza i maja potem czerwone tylki? Oczywiscie wyrywaja
                sie przy tym, matka albo ojciec chwyta je mocno za reke i szarpie - nierzadko sa
                dodatkowo urazy przy tym barku czy glowy (czym oczywiscie rodzice sie nie
                przejmuja - 'dobrze ci tak, mogles sie nie szarpac'). Jesli ty masz takie
                podejscie, to uwazam, ze powinno sie namierzyc twoj IP i zglosic od razu na
                policje, bo jest prawdopodobne, ze maltretujesz swoje dzieci, skoro uwazasz, ze
                bicie ich nie powoduje bolu.
                • misscraft Re: Bicie nie powoduje bolu? 28.02.07, 22:13
                  Jasne oczywiście rodzic to zaraz zatłucze i potrubuje dziecko, w ten sposób
                  tylko umiesz myśleć, najlepiej ślepo bronić swoich argumentów podając skrajne
                  przypadki.
                  Mówimy o klapsie, a nie o tłuczeniu. Jezu, a ty od razu o wyrywaniu barków. A co
                  jeśli dziecko się wyrywa i szarpie na ulicy to mam je może puścić?! To wtedy też
                  by mnie zaskarżyli za zaniedbanie, a jak nie puszcze o znęcanie się. Nie
                  dogodzisz. A dzieci często płaczą z byle powodu często dla zasady, dla szantażu
                  żeby dostać to czego chcą. A od zaczerwienienia jeszcze nikt nie odniósł
                  trwałego uszczerbku na zdrowiu. Będzie chwile i mije. Jak będziesz mówił dziecku
                  od małego to co tutaj wypisujesz, to kiedyś Cię walnie, napluje Ci w twarz i
                  powie: Nic mi nie możesz zrobić, bo dzieci się nie bije, zaskarżę Cię!
                  Jasne, że może są takie grzeczne i kochane dzieci, które nie rozrabiają nie
                  narażają siebie i innych, ale są takie " diabły wcielone" przy których samo
                  mówienie naprawdę guzik da.
                  • arek103 Re: Bicie nie powoduje bolu? 28.02.07, 23:44
                    misscraft napisała:

                    > Jasne oczywiście rodzic to zaraz zatłucze i potrubuje dziecko, w ten sposób
                    > tylko umiesz myśleć, najlepiej ślepo bronić swoich argumentów podając skrajne
                    > przypadki.
                    > Mówimy o klapsie, a nie o tłuczeniu. Jezu, a ty od razu o wyrywaniu barków. A c
                    > o
                    > jeśli dziecko się wyrywa i szarpie na ulicy to mam je może puścić?! To wtedy te
                    > ż
                    > by mnie zaskarżyli za zaniedbanie, a jak nie puszcze o znęcanie się. Nie
                    > dogodzisz. A dzieci często płaczą z byle powodu często dla zasady, dla szantażu
                    > żeby dostać to czego chcą. A od zaczerwienienia jeszcze nikt nie odniósł
                    > trwałego uszczerbku na zdrowiu. Będzie chwile i mije. Jak będziesz mówił dzieck
                    > u
                    > od małego to co tutaj wypisujesz, to kiedyś Cię walnie, napluje Ci w twarz i
                    > powie: Nic mi nie możesz zrobić, bo dzieci się nie bije, zaskarżę Cię!
                    > Jasne, że może są takie grzeczne i kochane dzieci, które nie rozrabiają nie
                    > narażają siebie i innych, ale są takie " diabły wcielone" przy których samo
                    > mówienie naprawdę guzik da.

                    Jesli nie potraficie nie bic to nie decydujcie sie na dziecko. Dziecko to nie
                    jest worek bokserski. A jesli juz macie dziecko, bo tak wam sie przytrafilo, to
                    oddajcie je lepiej do adopcji. Lepiej mu bedzie np. w rodzinie kanadyjskiej.
                    • misscraft Re: Bicie nie powoduje bolu? 01.03.07, 12:41
                      a Ty naprawdę wierzysz, że Ci wszyscy ludzie " dobrzy rodzice" którzy twierdza
                      że w życiu by dziecka nie udeżyli naprawdę nie dali mu nawet raz klapsa,
                      baaardzo wątpliwe. Myślisz, że się ktoś przyzna takiemu jak Ty. Nie przebywasz z
                      ludźmi którzy mają dzieci 24 h na dobę i nie możesz mieć pewności co się
                      naprawdę dzieje.
                      To, że rodzic klepnie dziecko czy krzyknie na nie nie znaczy że go nie kocha, a
                      to jeest najważniejsze, często dzieciak oberwie dla swojego dobra, zanim wyleje
                      na siebie wrzątek czy podpali dom.
            • Gość: Majka Re: Dobry pomysl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 00:54
              To po tobie widać, chyba powinieneć dostac kilka :) Może nabrałnbyś trochę
              rozsądku i dystansu do świata.
              • arek103 Tylko kto mialby mi je dac? - do Majki 24.02.07, 21:36
                Gość portalu: Majka napisał(a):

                > To po tobie widać, chyba powinieneć dostac kilka :) Może nabrałnbyś trochę
                > rozsądku i dystansu do świata.

                Jakbys sprobowala mi dac klapsa to raczke urwaloby ci prawdopodobnie przy samej
                d... Inaczej z twoimi dziecmi - je bijesz do woli, bo jestes bezkarna.
                • misscraft Re: Tylko kto mialby mi je dac? - do Majki 28.02.07, 22:15
                  nie bije się dlatego że sie jest bezkarnym, bije się kiedy trzeba!
                  nie myl tego z wyżywaniem sie pijanych ojców na dzieciach.
                  • arek103 Re: Tylko kto mialby mi je dac? - do Majki 28.02.07, 23:45
                    misscraft napisała:

                    > nie bije się dlatego że sie jest bezkarnym, bije się kiedy trzeba!

                    Nigdy nie trzeba bic. Zawsze trzeba unikac bicia.

                    > nie myl tego z wyżywaniem sie pijanych ojców na dzieciach.

                    Czego? Wyzywania sie trzezwych matek?
                    • misscraft Re: Tylko kto mialby mi je dac? - do Majki 01.03.07, 12:38
                      Jasne- trzeba unikać, ale czasem się nie da. Nawet w zachowaniu rodzica nie ma
                      czasem miejsca na racjonalność, to tylko człowiek- w danej chwili może zadziałać
                      odruch i to nie jest nic złego, jesli skutecznie uspokaja.
            • pelissa81 Re: Dobry pomysl 01.03.07, 02:22
              cholercia, to w ilu rodzinach byles wychowawny zeby stawiac takie smiale tezy:/
    • arek103 A wy wolicie bic dzieci zamiast z nimi rozmawiac.. 18.02.07, 22:28
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=57567250&a=57567250
      • misscraft Re: A wy wolicie bic dzieci zamiast z nimi rozmaw 19.02.07, 00:25
        to spróbuj pogadać z trzylatkiem
        • arek103 Re: A wy wolicie bic dzieci zamiast z nimi rozmaw 24.02.07, 21:43
          misscraft napisała:

          > to spróbuj pogadać z trzylatkiem

          Wolisz go bic? Do trzylatka trzeba mowic.
          • misscraft Re: nie ważne co sie woli, ważna jest skuteczność 28.02.07, 22:04
            tak... jak do ściany...
            • arek103 Re: nie ważne co sie woli, ważna jest skuteczność 28.02.07, 23:47
              misscraft napisała:

              > tak... jak do ściany...

              Tak, jak do sciany. Dlatego uwazam, ze z rodzicami bijacymi dzieci nie ma co
              dyskutowac, tylko lepiej im odebrac prawa rodzicielskie, a dziecko oddac do
              adopcji za granice.
              • misscraft Re: nie ważne co sie woli, ważna jest skuteczność 01.03.07, 12:35
                nie mam dzieci i w najbliższym czasie mieć nie będzie, ale jak będę miała
                napewno nie pozwole, żeby smarkacz mi wchodził na głowę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka