Dodaj do ulubionych

Owoc miłości..

26.03.07, 13:22
Tak zazwyczaj mówimy o dziecku.. zrodzonym z miłości kobiety i mężczyzny..
krew z krwi etc.. Skoro natura (pomimo famy , ze to naturalne) nie dala
mozliwosci gejom i lesbijkom do posiadania dzieci.. dlaczego mamy im oddawac
dzieci? Nie chcodzi mi tu o zasadnosc oddawania tylko po co im one? Owocem
milosci dwoch pedalow nie moze byc dziecko.. wiec po co im to dziecko? Kobiety
potrafilbym tu jeszcze zrozumiec.. ale czy zaburzenia hormonalne powodujace
zmiane orientacji nie wplywaja jednoczesnie na przyhamowanie istynktu
macierzynskiego? (gdyby tak bylo - mialoby to jakas logike)..
Obserwuj wątek
    • aniani7 Re: Owoc miłości.. 26.03.07, 13:31
      Gdybyś mieszkał w domu dziecka, to zrozumiałbyś. Czy jesteś gotów przygarnąć
      wszystkie biedne maleństwa z takich miejsc do swojej heteroseksualnej rodziny?
      • troche_inny Re: Owoc miłości.. 26.03.07, 13:32
        O ile dobrze wiem starczy tych heteroseksualnych rodzin do adopcji tych dzieci..
        ale ja nie o to pytalem..
        • aniani7 Re: Owoc miłości.. 26.03.07, 13:35
          Taaak, chcesz na siłę wpychać rodzinom dzieci, bo domy dziecka wciąż są
          przepełnione? Ten "owoc miłości" to przecież taki kolowializm, często zrobienie
          dziecka ma niewiele wspólnego z miłością, a sporo z pie***
          • makrama1 Re: Owoc miłości.. 23.04.07, 20:10
            aniani7 napisała:

            > Taaak, chcesz na siłę wpychać rodzinom dzieci, bo domy dziecka wciąż są
            > przepełnione?

            Domy dziecka są przepełnione głównie dziećmi, których nie można adoptować bo
            ich rodzice nie są pozbawieni praw rodzicielskich.
    • kot_behemot8 Re: Owoc miłości.. 26.03.07, 13:34
      Na początek powiem, ze jestem przeciwna by w Polsce geje i lesbijki mogli
      adoptowac dzieci.
      Natomiast co do twojej logiki, to jest ona mocno dziurawa. Ludzie bezpłodni też
      często pragną mieć dziecko mimo że nie mogą go mieć, podobnie jak geje. Czasami
      ludzie adoptują dziecko mimo że mają własne - takie dziecko tez nie jest
      żadnym "owocem miłości", raczej wynika z chęci pomagania, współczucia dla
      dziecka z bidula. Kwestionując sens "przyznawania" dzieci adopcyjnym gejom na
      takiej wydumanej podstawie kwestionujesz sens adopcji w ogóle, bo po co
      komukolwiek dziecko nie będące "owocem miłości".
      • troche_inny Prawie.. 26.03.07, 13:39
        trafilas w to o co mi chodzi.. Czy mozemy stawiac na rowni rodzine
        heteroseksualna i zwiazek partnerski przy ubieganiu sie o adopcje? Jak znam UE
        nie bedzie trzeba dlugo czekac na walke z niedoreprezentowaniem "kochajacych
        inaczej" w tej kwestii walnie sie jakas procentowa ustawe i voila..
        • tomekjot Re: Prawie.. 23.04.07, 17:17


          tO NIE JEST TAK, ŻE GEJ Z LESBIJKĄ NIE MOŻE MIEĆ DZIECKA. nA TYM FORUM JUZ
          KILKA RAZY MI UDOWADNIANO ŻE NIOE STOI TO W SPRZECZNOSCI Z NATURĄ.

          TYLKO NASUWA MI SIE PYTANIE CZY JAK GEJ POJDZIE DO ŁÓZKA Z LESBIJKA TO CZY NIE
          STAJA SIE WTEDY HETERO?

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=61207509&a=61232013


          troche_inny napisał:

          > trafilas w to o co mi chodzi.. Czy mozemy stawiac na rowni rodzine
          > heteroseksualna i zwiazek partnerski przy ubieganiu sie o adopcje? Jak znam UE
          > nie bedzie trzeba dlugo czekac na walke z niedoreprezentowaniem "kochajacych
          > inaczej" w tej kwestii walnie sie jakas procentowa ustawe i voila..
          • autenty Nie hetero tylko bi 23.04.07, 19:58
            tomekjot napisał:

            > tO NIE JEST TAK, ŻE GEJ Z LESBIJKĄ NIE MOŻE MIEĆ DZIECKA. nA TYM FORUM JUZ
            > KILKA RAZY MI UDOWADNIANO ŻE NIOE STOI TO W SPRZECZNOSCI Z NATURĄ.
            > TYLKO NASUWA MI SIE PYTANIE CZY JAK GEJ POJDZIE DO ŁÓZKA Z LESBIJKA TO CZY NIE
            > STAJA SIE WTEDY HETERO?

            Nie, staje sie wtedy bi a nie hetero. Byc hetero a byc bi to OGROMNA roznica.
            A po drugie do zaplodnienia nie jest potrzebne pojscie do lozka ani zaden
            stosunek. Przeciez zaplodnienie polega na polaczeniu komorek rozrodczych a nie
            na chodzeniu do lozka! Mozna to zrobic nawet za pomoca pipetki (a nawet bez
            pipetki).

    • nancyboy Re: Owoc miłości.. 23.04.07, 17:25
      > Kobiety potrafilbym tu jeszcze zrozumiec
      Możesz rozwinąć?
    • asidoo Re: Owoc miłości.. 23.04.07, 19:38
      Tylko niektóre dzieci są owocami miłości. Reszta to owoce bezmyślności.
    • nessie-jp Re: Owoc miłości.. 23.04.07, 19:45
      Może i mówimy tak o dziecku zrodzonym z miłości w trwałym związku kobiety i
      mężczyzny.

      Ale jak mówimy o dziecku zrodzonym z gwałtu małżeńskiego, głupoty, seksu dwójki
      alkoholików?

      Ile dzieci oddawanych do adopcji ma (miało) dwoje kochających rodziców? Ile
      porzuconych i niechcianych dzieci ma w nosie prawa natury i chce mieć po prostu
      mamę, albo chociaż dwie ciocie, które je wychowają?

      Poza tym, bądź świadom, że określenie 'owoc miłości' jest raczej pogardliwe -
      tak się mówiło o bękartach, dzieciach niechcianych, a zrobionych w wyniku
      chwilowej pasji. Której owocem było właśnie dziecko. Mające w życiu mocno
      przechlapane.

      Nie wiem jak ty, ale ja bardziej cenię dwie lesbijki pragnące adoptować dziecko,
      niż parę moczymordów i narkomanów, którzy dzieci głodzą i katują do tego
      stopnia, że trzeba je im odebrać.
    • autenty A owoc gwaltu lub wpadki? 23.04.07, 20:04
      troche_inny napisał:

      > Tak zazwyczaj mówimy o dziecku.. zrodzonym z miłości kobiety i mężczyzny..
      > krew z krwi etc..

      A co z owocami gwaltu lub wpadki? Podobno owocow wpadki jest w Polsce wiecej niz
      owocow milosci...

      > Skoro natura (pomimo famy , ze to naturalne) nie dala
      > mozliwosci gejom i lesbijkom do posiadania dzieci..

      Mnostwo gejow i lesbijek ma dzieci. Homoseksualizm nie oznacza bezplodnosci.

      > dlaczego mamy im oddawac
      > dzieci?

      A kto chce dzieci? Przeciez wychowywanie dzieci to odpowiedzialnosc i koszty.

      > Nie chcodzi mi tu o zasadnosc oddawania tylko po co im one? Owocem
      > milosci dwoch pedalow nie moze byc dziecko..

      Ale owocem milosci dwoch facetow heteroseksualnych tez nie moze byc dziecko!! Ty
      potrafisz zrobic dziecko z drugim facetem heteroseksualnym? Cudotworca...

      > wiec po co im to dziecko?

      Tak naprawde prawie nikt nie chce. Jesli jakas para gejowska chce adoptowac
      dziecko to ja uwazam, ze nalezy im sie medal!

      > Kobiety
      > potrafilbym tu jeszcze zrozumiec.. ale czy zaburzenia hormonalne powodujace
      > zmiane orientacji nie wplywaja jednoczesnie na przyhamowanie istynktu
      > macierzynskiego? (gdyby tak bylo - mialoby to jakas logike)..

      A moze przeciwnie?
    • xtrin Re: Owoc miłości.. 23.04.07, 20:17
      troche_inny napisał:
      > Skoro natura (pomimo famy , ze to naturalne) nie dala
      > mozliwosci gejom i lesbijkom do posiadania dzieci..

      Jak to nie dała?

      > Owocem milosci dwoch pedalow nie moze byc dziecko.. wiec po co im to dziecko?
      > Kobiety potrafilbym tu jeszcze zrozumiec..

      Gdzie w tym logika? Owocem miłości dwóch "lesb" też dziecko nie będzie. Owocem
      miłości dwójki bezpłodnych (a nawet płodnego i bezpłodnego) też nie. Dlaczego
      więc akurat do gejów stosujesz inne rozumowanie?

      > zmiane orientacji nie wplywaja jednoczesnie na przyhamowanie istynktu
      > macierzynskiego? (gdyby tak bylo - mialoby to jakas logike)..

      Gdyby tak było to nie byłoby problemu adopcji przez pary homoseksualne.
    • heretic_969 Nie o to chodzi. 23.04.07, 20:22
      Chodzi tu o to, by nie zmuszać dzieci do dorastania z "innością", skoro nie
      wiadomo, czy tego by sobie życzyły.
      • nessie-jp Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 20:30
        heretic_969 napisał:

        > Chodzi tu o to, by nie zmuszać dzieci do dorastania z "innością", skoro nie
        > wiadomo, czy tego by sobie życzyły.

        Tzn. jesteś przeciwnikiem umieszczania dzieci w domach dziecka?
        • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 20:39
          > Tzn. jesteś przeciwnikiem umieszczania dzieci w domach dziecka?

          A kto jest zwolennikiem domów dziecka?
          • nessie-jp Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 21:22
            > A kto jest zwolennikiem domów dziecka?

            A bo ja wiem? Chyba trochę_inny. Tak w każdym razie wynika z jego wypowiedzi.
            • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 23:17
              > A bo ja wiem? Chyba trochę_inny. Tak w każdym razie wynika z jego wypowiedzi.

              Jeśli ktoś nie popiera homo-adopcji, to nie znaczy, że jest zwolennikiem domów
              dziecka. Może chociażby popierać rozwiązania, które spowodują, że do sierocińców
              będzie trafiać znacznie mniej dzieci.
              • nessie-jp Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 23:51
                > > A bo ja wiem? Chyba trochę_inny. Tak w każdym razie wynika z jego wypowie
                > dzi.
                >
                > Jeśli ktoś nie popiera homo-adopcji, to nie znaczy, że jest zwolennikiem domów
                > dziecka. Może chociażby popierać rozwiązania, które spowodują, że do sierocińcó
                > w
                > będzie trafiać znacznie mniej dzieci.

                Rozmawialiśmy o tym, że nie można dzieci skazywać na inność, której być może
                sobie nie życzą. Taką innością jest BEZ WATPIENIA dom dziecka, z przeogromną
                liczbą patologii (włącznie z gwałtami hetero- i homoseksualnymi ze strony innych
                dzieci bądź opiekunów). Czy ktoś pytał te dzieci, czy im się taka inność podoba?

                Zmniejszanie liczby dzieci w domach dziecka to świetny pomysł, jestem za. Jak to
                zrobimy?
                • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 23:54
                  Czy ktoś pytał te dzieci, czy im się taka inność podoba
                  > ?

                  Lepsze to niż śmierć na ulicy, a tylko taka jest alternatywa. Sierociniec
                  przynajmniej zapewnia dzieciom biologiczne przetrwanie.

                  > Zmniejszanie liczby dzieci w domach dziecka to świetny pomysł, jestem za. Jak t
                  > o
                  > zrobimy?

                  Edukacja seksualna przede wszystkim. Do tego refundacja środków
                  antykoncepcyjnych oraz legalizacja aborcji. Pomoże.
                  • xtrin Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 00:16
                    heretic_969 napisał:
                    > Edukacja seksualna przede wszystkim. Do tego refundacja środków
                    > antykoncepcyjnych oraz legalizacja aborcji. Pomoże.

                    Zdecydowanie też pomoże propaganda homoseksualna! :)
                    • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 00:17
                      > Zdecydowanie też pomoże propaganda homoseksualna! :)

                      Lesbijska:)
                      • xtrin Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 00:23
                        heretic_969 napisał:
                        > Lesbijska:)

                        Dowolna.
                        • xtrin Wróc! 24.04.07, 00:23
                          Po chwili namysłu... jednak zdecydowanie gejowska jest lepsza!
                  • nessie-jp Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 00:57
                    > Lepsze to niż śmierć na ulicy, a tylko taka jest alternatywa. Sierociniec
                    > przynajmniej zapewnia dzieciom biologiczne przetrwanie.

                    Tak samo, jak opiekunowie tej samej płci. Dlaczego więc sierociniec miałby być w
                    czymkolwiek "lepszy" od takiej rodziny, w której jest dwóch wujków czy dwie
                    ciocie? Niech będzie, że taki układ jest gorszy od rodziny, w której jest
                    kochająca mama i tatuś. Ale czy istnieje jakiekolwiek miejsce gorsze dla
                    dziecka, niż bidul?
                    • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 01:02
                      Ale czy istnieje jakiekolwiek miejsce gorsze dla
                      > dziecka, niż bidul?

                      A skąd w ogóle to przekonanie, że trzeba sięgać po tych "wujków"? Jeśli
                      ograniczy się liczbę dzieci w sierocińcach, to na pozostałe znajdą się chętne
                      tradycyjne rodziny.
                      • nessie-jp Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 01:34
                        > A skąd w ogóle to przekonanie, że trzeba sięgać po tych "wujków"? Jeśli
                        > ograniczy się liczbę dzieci w sierocińcach, to na pozostałe znajdą się chętne
                        > tradycyjne rodziny.

                        Wiesz co, wbrew pozorom nawet w bardzo rozwiniętych krajach sierocińce nadal
                        istnieją i nie wszystkie dzieci znalazły tradycyjne rodziny. Umówmy się więc, że
                        dopóki nie znajdziemy chętnych par mama+tata, które wezmą wszystkie dzieci do
                        siebie, to zgodzimy się oddać te niechciane przez nikogo dzieci pod opiekę np.
                        samotnym kobietom, parom kobiet, parom mężczyzn...

                        Idealne rozwiązanie jest oczywiście takie, że każde dziecko wychowuje się w
                        zwyczajnej, typowej rodzinie. Ale ideałów nie ma. Są niechciane, porzucone
                        dzieci i nikt się nie śpieszy, żeby je adoptować.
      • xtrin Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 20:53
        heretic_969 napisał:
        > Chodzi tu o to, by nie zmuszać dzieci do dorastania z "innością",
        > skoro nie wiadomo, czy tego by sobie życzyły.

        A dlaczego właśnie ta "inność" ma być w tym stopniu wyróżniona?
        • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 23:20
          > A dlaczego właśnie ta "inność" ma być w tym stopniu wyróżniona?

          A jakie inne "inności" masz na myśli?
          Każde dziecko ma prawo do ojca i matki. Obowiązkiem państwa jest mu znaleźć
          zastępstwo dokładnie w tym samym układzie.
          • xtrin Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 23:27
            heretic_969 napisał:
            > Każde dziecko ma prawo do ojca i matki. Obowiązkiem państwa jest mu znaleźć
            > zastępstwo dokładnie w tym samym układzie.

            Czyli jeżeli biologiczni rodzice mieli niebieskie oczy, to państwo ma obowiązek
            znaleźć niebieskookich rodziców adopcyjnych? Jeżeli byli cyklistami - to cyklistów?
            A no i oczywiście - niewątpliwie byli płodni, więc bezpłodni rodzice adopcyjni
            odpadają.
            • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 23:30
              Miałem na myśli to, że biologicznego ojca zastępuje ojciec zastępczy a
              biologiczną matkę matka zastępcza. Choć dwie matki też ujdą.
              • xtrin Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 23:47
                heretic_969 napisał:
                > Miałem na myśli to, że biologicznego ojca zastępuje ojciec zastępczy a
                > biologiczną matkę matka zastępcza. Choć dwie matki też ujdą.

                I to ukazuje całą miałkość waszej argumentacji.
                Tu nie chodzi o żaden model rodziny, o żadne biologiczne zastępstwo, o role płci
                czy nawet o dobro dziecka.
                Jak zawsze chodzi o odbyt :).
                • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 23:51
                  > I to ukazuje całą miałkość waszej argumentacji.

                  Ostatnie zdanie to nic innego jak mój subiektywizm, do którego mam prawo:)
                  A zresztą - już kilka razy Ci pisałem, dlaczego dwie matki są lepsze od dwóch ojców.
                  • xtrin Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 23:53
                    heretic_969 napisał:
                    > Ostatnie zdanie to nic innego jak mój subiektywizm, do którego mam prawo:)
                    > A zresztą - już kilka razy Ci pisałem, dlaczego dwie matki są lepsze
                    > od dwóch ojców.

                    I nigdy ta argumentacja nie wychodziła poza Twój subiektywizm. Subiektywizm,
                    który nie jest żadnym argumentem w spawie, pokazuje tylko jak mało w
                    rzeczywistości ważne są te "argumenty" jakie niby wysuwasz w kwestii
                    homoseksualnej adopcji.
                    • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 23.04.07, 23:58
                      > I nigdy ta argumentacja nie wychodziła poza Twój subiektywizm.

                      Doprawdy? A choćby to, że dzieci wychowywane przez dwie lesbijki będą mniej
                      prześladowane to nie jest poważny argument?
                      • xtrin Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 00:22
                        heretic_969 napisał:
                        > Doprawdy? A choćby to, że dzieci wychowywane przez dwie lesbijki
                        > będą mniej prześladowane to nie jest poważny argument?

                        Nie, to nie jest poważny argument. Z kilku przyczyn.
                        1. Ponownie opiera się na subiektywnej ocenie "lesba jest lepsza", wynikającej
                        zarówno z erotycznych fantazji jak i obawy o własny odbyt. Jedno i drugie bez
                        znaczenia.
                        2. Prześladowanie nie jest dobrym argumentem przeciwko homoseksualnej adopcji,
                        bo problem tkwi nie w homoseksualnych rodzicach, a w homofobicznym otoczeniu i
                        należy likwidować to drugie, a nie pierwsze.
                        3. Chcesz tego czy nie istnieją dzieci homoseksualistów i nawet w tym chorym
                        kraju nie proponuje się (póki co) odbierania dzieci biologicznym ojcom-gejom. I
                        dla tych dzieci niewątpliwie lepszym będzie, jeżeli więcej dzieci będzie się w
                        takich rodzinach wychowywać. Dzieci bywają okrutne, ale mają też świetne
                        zdolności przystosowawcze. Jeżeli w szkole będzie jedno dziecko z dwoma ojcami
                        to będą nim pomiatać (ale i to nie będzie ich winą, a winą dorosłych). Jeżeli
                        będzie takich dzieci kilkoro - szybko przywykną.
                        • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 00:30
                          1. Ponownie opiera się na subiektywnej ocenie "lesba jest lepsza", wynikającej
                          > zarówno z erotycznych fantazji jak i obawy o własny odbyt. Jedno i drugie bez
                          > znaczenia.

                          Znowu mnie obraziłaś, ale ja nie dam się sprowokować. Tylko mała prośba: znajdź
                          jakikolwiek mój post, w którym używam określenia "lesba", OK?

                          > 2. Prześladowanie nie jest dobrym argumentem przeciwko homoseksualnej adopcji,
                          > bo problem tkwi nie w homoseksualnych rodzicach, a w homofobicznym otoczeniu i
                          > należy likwidować to drugie, a nie pierwsze.

                          Super! Zakazać ludziom subiektywizmu! Niech każdy, kto nie uśmiechnie się na
                          widok dwóch tatusiów z synkiem będzie skazany na dożywocie!
                          A tak serio - czym jest dla Ciebie homofobia? Bo wygląda na to, że nielubienie
                          homoseksualistów pod nią podpada, a to przecież bzdura.

                          > 3. Chcesz tego czy nie istnieją dzieci homoseksualistów i nawet w tym chorym
                          > kraju nie proponuje się (póki co) odbierania dzieci biologicznym ojcom-gejom.

                          Może dlatego jest chory?

                          I
                          > dla tych dzieci niewątpliwie lepszym będzie, jeżeli więcej dzieci będzie się w
                          > takich rodzinach wychowywać.

                          Jasne. Dla biedaka lepsze jest więcej biedy.

                          Dzieci bywają okrutne, ale mają też świetne
                          > zdolności przystosowawcze. Jeżeli w szkole będzie jedno dziecko z dwoma ojcami
                          > to będą nim pomiatać (ale i to nie będzie ich winą, a winą dorosłych). Jeżeli
                          > będzie takich dzieci kilkoro - szybko przywykną.

                          Do patologii, owszem, można przywyknąć, tak jak do narkotyków. Czy to dobre, nie
                          powiedziałbym.
                          • xtrin Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 00:35
                            heretic_969 napisał:
                            > Znowu mnie obraziłaś, ale ja nie dam się sprowokować.

                            Nie obraziłam ani nie starałam się tego robić. Przedstawiłam diagnozę.

                            > Tylko mała prośba: znajdź jakikolwiek mój post,
                            > w którym używam określenia "lesba", OK?

                            Wpierw znajdź jakikolwiek mój, gdzie twierdzę, że takiego używasz.

                            > Super! Zakazać ludziom subiektywizmu! Niech każdy, kto nie uśmiechnie
                            > się na widok dwóch tatusiów z synkiem będzie skazany na dożywocie!

                            A ktoś każe Ci się uśmiechać? Starczy, że się nie skrzywisz.

                            > A tak serio - czym jest dla Ciebie homofobia?

                            Uprzedzeniem.

                            > Może dlatego jest chory?

                            To ma być kpina?!

                            > Jasne. Dla biedaka lepsze jest więcej biedy.

                            Byłbyś łaskaw nie uciekać się do takich tanich sztuczek?

                            > Do patologii, owszem, można przywyknąć, tak jak do narkotyków.

                            I wracamy do punktu wyjścia. Rodzice-geje to patologia. A dlaczego? Bo to patologia!
                            • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 00:41
                              > Nie obraziłam ani nie starałam się tego robić. Przedstawiłam diagnozę.

                              A diagnoza brzmi: głupi facet hetero podnieca się "lesbami" i dlatego popiera
                              adopcje przez nie. Tak to odebrałem.

                              > A ktoś każe Ci się uśmiechać? Starczy, że się nie skrzywisz.

                              A jak się skrzywię to co?

                              > > A tak serio - czym jest dla Ciebie homofobia?
                              >
                              > Uprzedzeniem.

                              A uprzedzenie z czego wynika?

                              > I wracamy do punktu wyjścia. Rodzice-geje to patologia. A dlaczego? Bo to patol
                              > ogia!

                              Nie. Jest to patologia dla dużej części osób, i to należy uszanować. Jak ktoś
                              chce, niech sobie zamieszka z parą kochających tatusiów. Droga wolna.
                              • xtrin Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 00:45
                                heretic_969 napisał:
                                > A diagnoza brzmi: głupi facet hetero podnieca się "lesbami"
                                > i dlatego popiera adopcje przez nie. Tak to odebrałem.

                                Póki co nie przedstawiasz żadnych argumentów poza własnym subiektywizmem (i
                                ewentualnym subiektywizmem otoczenia), jak więc mam to obierać?

                                > A jak się skrzywię to co?

                                A na widok czarnego też się skrzywisz? Leworęcznego? Cyklisty?


                                > A uprzedzenie z czego wynika?

                                Różnie.
                                Z ukrytego homoseksualizmu. Z obawy o własną męskość. Ze stereotypów. Z potrzeby
                                wywyższenia się kosztem innych. Z niewiedzy. Z głupoty. Ze złych doświadczeń.
                                Każdy ma jakieś tam swoje powody.

                                > Nie. Jest to patologia dla dużej części osób, i to należy uszanować.

                                Jakie jeszcze uprzedzenia należy uszanować? Rasizm? Antysemityzm? Szowinizm?
                                • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 00:53
                                  > A na widok czarnego też się skrzywisz? Leworęcznego? Cyklisty?

                                  A jeśli tak, to co? Nie odpowiedziałaś mi na pytanie, co wtedy będzie, bo
                                  najwyraźniej proponujesz wtedy zamordyzm.

                                  > Różnie.
                                  > Z ukrytego homoseksualizmu. Z obawy o własną męskość. Ze stereotypów. Z potrzeb
                                  > y
                                  > wywyższenia się kosztem innych. Z niewiedzy. Z głupoty. Ze złych doświadczeń.
                                  > Każdy ma jakieś tam swoje powody.

                                  Hmmm... A uprzedzenie nie może wynikać ze zwyczajnej niechęci?

                                  > Jakie jeszcze uprzedzenia należy uszanować? Rasizm? Antysemityzm? Szowinizm?

                                  Chyba zdajesz sobie sprawę, że mogłaś się urodzić jako Murzynka czy Żydówka? ięc
                                  po co zadajesz takie pytania, skoro wiesz, że nigdy byś się nie zrodziła w
                                  gejowskim związku?
                                  • Gość: alwa123 Re: Nie o to chodzi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.07, 09:09
                                    > Hmmm... A uprzedzenie nie może wynikać ze zwyczajnej niechęci?

                                    Nie ma czegoś takiego jak niechęć zwyczajna i "nadzwyczajna". Niechęć tak samo
                                    jak uprzedzenie zawsze jest czyms spowodowana - raczej nie odczuwamy niechęci
                                    do ludzi o określonym kolorze oczu ale już z kolorem włosów róznie bywa... Rude
                                    kobiety kiedyś uznawano za czarownice, jakaś część tej niechęci pozostała do
                                    dziś (mowa o naturalnym rudym, nie o farbie)
                                  • xtrin Re: Nie o to chodzi. 24.04.07, 20:39
                                    heretic_969 napisał:
                                    > A jeśli tak, to co? Nie odpowiedziałaś mi na pytanie, co wtedy będzie,
                                    > bo najwyraźniej proponujesz wtedy zamordyzm.

                                    Jedna sprawa to Twoje osobiste podejście, zupełnie inna afiszowanie się z nim.
                                    Tak jak w sąsiednim wątku autorka pisze, że czuje odrazę do osób otyłych. Jej
                                    prawo. Ale jeżeli ową odrazę okazuje to już sprawa staje się nieco inna. Jeżeli
                                    ową odrazę okazuje w sposób nachalny to staje się osobą chamską. A jeżeliby na
                                    podstawie owej swojej niechęci postulowała np. zakaz adopcji dla takich osób,
                                    zwalnianie ich ze szkół czy szłaby obrzucać jajkami pochody otyłych - wtedy
                                    staje się osobą nietolerancyjną.

                                    > Hmmm... A uprzedzenie nie może wynikać ze zwyczajnej niechęci?

                                    J.w.

                                    > Chyba zdajesz sobie sprawę, że mogłaś się urodzić jako Murzynka czy Żydówka?
                                    > Więc po co zadajesz takie pytania, skoro wiesz,
                                    > że nigdy byś się nie zrodziła w gejowskim związku?

                                    A co to ma do rzeczy? Lesbijką zrodzić się mogłam.
                                    • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 25.04.07, 00:29
                                      > Jedna sprawa to Twoje osobiste podejście, zupełnie inna afiszowanie się z nim.
                                      > Tak jak w sąsiednim wątku autorka pisze, że czuje odrazę do osób otyłych. Jej
                                      > prawo. Ale jeżeli ową odrazę okazuje to już sprawa staje się nieco inna.

                                      Czyli karać za okazywanie niechęci? Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, do
                                      jakich absurdów by to doprowadziło, nie mówiąc o tym, że jest to koszmarny atak
                                      na wolność ludzi.

                                      Jeżeli
                                      > ową odrazę okazuje w sposób nachalny to staje się osobą chamską.

                                      Chamstwo nie jest przestępstwem, bądź co bądź. Poza tym jest pojęciem nieostrym,
                                      dany czyn może być różnie oceniany.

                                      A jeżeliby na
                                      > podstawie owej swojej niechęci postulowała np. zakaz adopcji dla takich osób,
                                      > zwalnianie ich ze szkół czy szłaby obrzucać jajkami pochody otyłych - wtedy
                                      > staje się osobą nietolerancyjną.

                                      W pierwszym przypadku chodzi o obronę interesu adoptowanego. Tak więc żadna
                                      nietolerancja nie ma tu nic do rzeczy.

                                      > A co to ma do rzeczy? Lesbijką zrodzić się mogłam.

                                      Każda kobieta jest choć trochę lesbijką:)

                                      A tak serio - nie o to mi chodzi. Chodziło mi o to, że "rodziny" gejowskie są
                                      tworem sztucznym - para gejów ze sobą dziecka nie spłodzi, potrzebna im jest
                                      albo pomoc państwa (prawo do adopcji), albo pomoc fikcyjnych związków z
                                      kobietami. Zatem porównywanie ich do narodowości czy rasy jest absurdem, bo te
                                      są naturalne.


                                      • xtrin Re: Nie o to chodzi. 25.04.07, 00:55
                                        heretic_969 napisał:
                                        > Czyli karać za okazywanie niechęci? Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę,
                                        > do jakich absurdów by to doprowadziło, nie mówiąc o tym, że jest to koszmarny
                                        > atak na wolność ludzi.

                                        Napisałam wyraźnie - w pewnych granicach podpada to wyłącznie pod kwestię
                                        kultury osobistej.
                                        W innych - jak najbardziej winno być karane, jeżeli prowadzi do aktów agresji
                                        czy do dyskryminacji.

                                        > Chamstwo nie jest przestępstwem, bądź co bądź. Poza tym jest pojęciem
                                        > nieostrym, dany czyn może być różnie oceniany.

                                        J.w.

                                        > W pierwszym przypadku chodzi o obronę interesu adoptowanego.
                                        > Tak więc żadna nietolerancja nie ma tu nic do rzeczy.

                                        Ma tak długo, jak długo owa "obrona interesu adoptowanego" nie jest w żaden
                                        rozsądny sposób umotywowana. A nie jest. Nie ma żadnych racjonalnych przesłanek
                                        by uznać, że dziecko w rodzinie homoseksualnej będzie mieć gorzej niż w
                                        heteroseksualnej. Co więcej praktyka to potwierdza - badania wskazują, że dzieci
                                        wychowywane w rodzinach homo nie różnią się pod względem zadowolenia z życia,
                                        rozwoju emocjonalnego czy intelektualnego od swoich rówieśników z rodzin hetero.

                                        A w drugim przypadku?

                                        > Każda kobieta jest choć trochę lesbijką:)

                                        Przestań. Ani to zabawne, ani ciekawe. Po prostu żenujące.

                                        > A tak serio - nie o to mi chodzi. Chodziło mi o to, że "rodziny" gejowskie
                                        > są tworem sztucznym - para gejów ze sobą dziecka nie spłodzi, potrzebna im
                                        > jest albo pomoc państwa (prawo do adopcji), albo pomoc fikcyjnych związków
                                        > z kobietami. Zatem porównywanie ich do narodowości czy rasy jest absurdem,
                                        > bo te są naturalne.

                                        Mieszasz.
                                        Chodziło o dyskryminację osób homoseksualnych. Tutaj porównanie do osób innej
                                        narodowości czy rasy jest jak najbardziej zasadne.
                                        Co więcej w przypadku adopcji także można to porównywać, bo nie ma żadnych
                                        powodów, by uznać, że orientacja wpływa bardziej na dziecko niż rasa rodziców.
                                        Przy okazji warto zauważyć, że rasa rodziców jak najbardziej może wpływać na to,
                                        co jest najwyraźniej największym dla Ciebie problemem w tej sprawie -
                                        prześladowania przez rówieśników. W naszym kraju dziecko czarnego rodzica ma
                                        takie same, a nawet większe szanse na bycie prześladowanym niż dziecko dwojga
                                        ojców. Czy w takim razie postulujesz, aby czarnoskórym zakazać w Polsce adopcji?
                                        • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 25.04.07, 02:17
                                          > Napisałam wyraźnie - w pewnych granicach podpada to wyłącznie pod kwestię
                                          > kultury osobistej.

                                          Gdybyś jeszcze umiała wyznaczyć granicę...

                                          > W innych - jak najbardziej winno być karane, jeżeli prowadzi do aktów agresji
                                          > czy do dyskryminacji.

                                          Poproszę o konkrety. A poza tym - co to jest agresja i dyskryminacja? Czy np.
                                          grupa chłopców, która ucieka z szatni, gdy wchodzi kolega-gej, dokonuje
                                          dyskryminacji?

                                          > Ma tak długo, jak długo owa "obrona interesu adoptowanego" nie jest w żaden
                                          > rozsądny sposób umotywowana. A nie jest. Nie ma żadnych racjonalnych przesłanek
                                          > by uznać, że dziecko w rodzinie homoseksualnej będzie mieć gorzej niż w
                                          > heteroseksualnej.

                                          Pisząc o obronie interesu adoptowanego miałem na myśli też to, by dzieciak nie
                                          trafił - bez własnej zgody - pod opiekę odmieńców seksualnych, którzy przez
                                          wielu uznawani są za dewiantów, chorych, niemoralnych.
                                          I mam prośbę: nie pisz "heteroseksualna rodzina", bo rodzina jest z definicji
                                          heteroseksualna.

                                          Co więcej praktyka to potwierdza - badania wskazują, że dziec
                                          > i
                                          > wychowywane w rodzinach homo nie różnią się pod względem zadowolenia z życia,
                                          > rozwoju emocjonalnego czy intelektualnego od swoich rówieśników z rodzin hetero
                                          > .

                                          A kto przeprowadza badania? Maszyny? Czy też ludzie, którzy ulegają naciskom
                                          politycznej poprawności oraz kierują się swoimi poglądami? Chyba wiesz, że każde
                                          badanie daje się skonstruować tak, by wyniki zadowoliły prowadzącego?

                                          > Przestań. Ani to zabawne, ani ciekawe. Po prostu żenujące.

                                          Sad but true:)

                                          > Chodziło o dyskryminację osób homoseksualnych. Tutaj porównanie do osób innej
                                          > narodowości czy rasy jest jak najbardziej zasadne.

                                          Dyskryminacja prawna homoseksualistów nie istnieje. Lesbijka czy gej ma
                                          DOKŁADNIE te same prawa co heteryk.

                                          > Co więcej w przypadku adopcji także można to porównywać, bo nie ma żadnych
                                          > powodów, by uznać, że orientacja wpływa bardziej na dziecko niż rasa rodziców.

                                          Nonsens. Nikt nie udowodnił, że orientacja rodziców nie może wpłynąć na
                                          zachowania (zwłaszcza seksualne) dzieci. W przypadku rasy można to w 100%
                                          wykluczyć - pod wpływem opieki pary Chińczyków żadne białe dziecko nie stanie
                                          się żółte.

                                          Czy w takim razie postulujesz, aby czarnoskórym zakazać w Polsce adopcji
                                          > ?

                                          Powiem to w ten sposób: lepiej, by białe dzieci miały białych rodziców, a czarne
                                          dzieci - czarnych rodziców. Nie ma w tym niczego rasistowskiego - taka sytuacja
                                          jest najbardziej optymalna w sytuacji nietolerancji rasowej, która niestety
                                          prawie wszędzie występuje.
                                          • xtrin Re: Nie o to chodzi. 25.04.07, 21:05
                                            heretic_969 napisał:
                                            > Gdybyś jeszcze umiała wyznaczyć granicę...

                                            Wyznacza ją prawo. Raz lepiej, raz gorzej.

                                            > Poproszę o konkrety. A poza tym - co to jest agresja i dyskryminacja?
                                            > Czy np. grupa chłopców, która ucieka z szatni, gdy wchodzi kolega-gej,
                                            > dokonuje dyskryminacji?

                                            A jeżeli wchodzi kolega-Murzyn?

                                            > Pisząc o obronie interesu adoptowanego miałem na myśli też to, by dzieciak
                                            > nie trafił - bez własnej zgody - pod opiekę odmieńców seksualnych, którzy
                                            > przez wielu uznawani są za dewiantów, chorych, niemoralnych.

                                            Zdajesz sobie sprawę z tego, że to jest zupełnie absurdalny argument, prawda?
                                            Bo podążając takim tokiem rozumowania należałoby zakazać adopcji każdemu, bo
                                            każdy w ten czy inny sposób należy do mniejszości, której ktoś inny nie akceptuje.

                                            > I mam prośbę: nie pisz "heteroseksualna rodzina",
                                            > bo rodzina jest z definicji heteroseksualna.

                                            Tak? To bardzo ciekawa definicja. Jak rozumiem w takim razie babcia, mama i
                                            córka nie są rodziną? Ani tata i dwójka dzieci?

                                            > A kto przeprowadza badania? Maszyny? Czy też ludzie, którzy ulegają
                                            > naciskom politycznej poprawności oraz kierują się swoimi poglądami?

                                            Uwielbiam, po prostu to uwielbiam... Jeżeli fakty są przeciwko nam to tym gorzej
                                            dla faktów, co?

                                            > Dyskryminacja prawna homoseksualistów nie istnieje.
                                            > Lesbijka czy gej ma DOKŁADNIE te same prawa co heteryk.

                                            To już zależy od tego jak będziemy rozumieć to "dokładnie".

                                            > Nonsens. Nikt nie udowodnił, że orientacja rodziców nie może wpłynąć na
                                            > zachowania (zwłaszcza seksualne) dzieci.

                                            Nonsens. Nikt nie udowodnił, że może wpływać. Ba, wszelakie znaki na niebie i
                                            ziemi wskazują, że nie wpływa... a tak, zapomniałam... to znaki skażone
                                            polityczną poprawnością, nie mają żadnych szans w starciu z Twoim "a ja wiem
                                            lepiej".

                                            > Powiem to w ten sposób: lepiej, by białe dzieci miały białych rodziców,
                                            > a czarne dzieci - czarnych rodziców.

                                            Nie pytałam o "lepiej" i doskonale o tym wiesz.
                                            Pytałam o ZAKAZ.
                                            • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 26.04.07, 17:43
                                              > > Gdybyś jeszcze umiała wyznaczyć granicę...
                                              >
                                              > Wyznacza ją prawo. Raz lepiej, raz gorzej.

                                              Ręce opadają. Ja się pytam, gdzie powinna leżeć granica okazywania
                                              subiektywizmu, a ta mi pisze, że wyznacza je prawo (a prawo to skąd się
                                              wzięło?). Rozumiem, że gdybyś żyła w III Rzeszy tak samo byś odpowiedziała?

                                              > A jeżeli wchodzi kolega-Murzyn?

                                              Zadanie pytania to nie jest odpowiedź na pytanie wcześniejsze. Mimo wszystko
                                              odpowiem na nie: uważam, że nic złego się nie stało. Z pewnością znajdą się
                                              takie białe dzieci, którym kolor skóry nie będzie przeszkadzać, i z nimi Murzyn
                                              się zaprzyjaźni. I ta grupa będzie uważać tą pierwszą za bandę kretynów. Prawda,
                                              że subiektywizm jest piękny?

                                              > Zdajesz sobie sprawę z tego, że to jest zupełnie absurdalny argument, prawda?
                                              > Bo podążając takim tokiem rozumowania należałoby zakazać adopcji każdemu, bo
                                              > każdy w ten czy inny sposób należy do mniejszości, której ktoś inny nie akceptu
                                              > je.

                                              Ty ciągle nie rozumiesz jednego: tu nie chodzi o zakazywanie niczego
                                              mniejszościom. Tu chodzi o to, by zablokować sztuczne twory jakimi są właśnie
                                              "rodziny gejowskie", które bez interwencji państwa i społeczeństwa nigdy by nie
                                              zaistniały.Pary gejowskie nie są naturalnym modelem rodziny, w przeciwieństwie
                                              do pary Murzynów czy pary noszącej okulary.

                                              > Tak? To bardzo ciekawa definicja. Jak rozumiem w takim razie babcia, mama i
                                              > córka nie są rodziną? Ani tata i dwójka dzieci?

                                              A z czego wynika pokrewieństwo babci, mamy i córki? Taty i dwójki dzieci? Może
                                              tatuś sam sobie tę dwójkę urodził? Ja jednak stawiam, że są one efektem
                                              heteroseksualnego związku.

                                              > Uwielbiam, po prostu to uwielbiam... Jeżeli fakty są przeciwko nam to tym gorze
                                              > j
                                              > dla faktów, co?

                                              Jeśli chcesz, mogę Ci zalinkować dziesiątki stron organizacji - głównie
                                              katolickich czy konserwatywnych - na których możesz sobie poczytać o negatywnym
                                              wpływie homoseksualizmu "rodziców" na dzieci. Z pewnością odrzucisz te "fakty",
                                              bo to oczywiste, że badający kierowali się ideologią i nie byli obiektywni. I
                                              oczywiście to prawda. Ale dlaczego zakładasz, że druga strona jest obiektywna?
                                              Bo badający osiągają wyniki, które Ciebie zadowalają? Kiepski argument.

                                              > To już zależy od tego jak będziemy rozumieć to "dokładnie".

                                              Wskaż prawo, które ma heteryk a nie ma gej.

                                              > Nonsens. Nikt nie udowodnił, że może wpływać.

                                              Znowu nie rozumiesz. Jeśli nie można czegoś jednoznacznie wykluczyć, to znaczy,
                                              że to coś jak najbardziej może występować, choć nie musi. A ponieważ to homofile
                                              chcą eksperymentować na dzieciach, ciężar dowodu spoczywa na was.

                                              Ba, wszelakie znaki na niebie i
                                              > ziemi wskazują, że nie wpływa...

                                              Nie wiem. Nie znam się na rozczytywaniu "znaków na niebie i ziemi".

                                              a tak, zapomniałam... to znaki skażone
                                              > polityczną poprawnością, nie mają żadnych szans w starciu z Twoim "a ja wiem
                                              > lepiej".

                                              Kurcze, to już poprawność polityczna dotarła do nieba...

                                              > Nie pytałam o "lepiej" i doskonale o tym wiesz.
                                              > Pytałam o ZAKAZ.

                                              Wyraźnie zasugerowałem, że taki zakaz może być konieczny, jeśli ma zapobiegać
                                              większym patologiom.
                                              • xtrin Re: Nie o to chodzi. 26.04.07, 18:51
                                                heretic_969 napisał:
                                                > Ręce opadają.

                                                Masz rację, ręce opadają. Kręcisz się w kółko, sam zapominasz o czym dyskutujesz
                                                i domagasz się opisywania oczywistości.

                                                > Zadanie pytania to nie jest odpowiedź na pytanie wcześniejsze. Mimo
                                                > wszystko odpowiem na nie: uważam, że nic złego się nie stało.
                                                > Z pewnością znajdą się takie białe dzieci, którym kolor skóry nie będzie
                                                > przeszkadzać, i z nimi Murzyn się zaprzyjaźni. I ta grupa będzie uważać
                                                > tą pierwszą za bandę kretynów.

                                                No i masz odpowiedź. Dokładnie tak samo będzie z dzieckiem z homoseksualnej rodziny.

                                                > Ty ciągle nie rozumiesz jednego: tu nie chodzi o zakazywanie niczego
                                                > mniejszościom. Tu chodzi o to, by zablokować sztuczne twory jakimi są
                                                > właśnie "rodziny gejowskie", które bez interwencji państwa i społeczeństwa
                                                > nigdy by nie zaistniały.Pary gejowskie nie są naturalnym modelem rodziny,
                                                > w przeciwieństwie do pary Murzynów czy pary noszącej okulary.

                                                A osoby bezpłodne? One także bez pomocy innych nie stworzą rodziny. Takich
                                                "sztucznych tworów" też chcesz zakazywać?

                                                Chcesz tego czy nie rodziny homoseksualne istnieją. Mają dzieci z poprzednich
                                                związków i nikt im łaski robić nie musi.

                                                > A z czego wynika pokrewieństwo babci, mamy i córki? Taty i dwójki dzieci?
                                                > Może tatuś sam sobie tę dwójkę urodził? Ja jednak stawiam, że są one
                                                > efektem heteroseksualnego związku.

                                                No i dzieci w rodzinie homoseksualnej także są efektem heteroseksualnego związku :).

                                                > Jeśli chcesz, mogę Ci zalinkować dziesiątki stron organizacji - głównie
                                                > katolickich czy konserwatywnych - na których możesz sobie poczytać o
                                                > negatywnym wpływie homoseksualizmu "rodziców" na dzieci. Z pewnością
                                                > odrzucisz te "fakty", bo to oczywiste, że badający kierowali się ideologią
                                                > i nie byli obiektywni. I oczywiście to prawda. Ale dlaczego zakładasz,
                                                > że druga strona jest obiektywna?
                                                > Bo badający osiągają wyniki, które Ciebie zadowalają? Kiepski argument.

                                                Jeżeli tylko mam takową możliwość wskazuję błędy metodologiczne w takich
                                                badaniach. Tak było np. przy badaniach wskazujących związek między
                                                homoseksualizmem a pedofilią.
                                                Niestety możliwe jest to stosunkowo rzadko, bo takie organizacje rzadko bliżej
                                                swoje rewelacje prezentują, zwykle ograniczają się do stwierdzenia "złe, bo złe".

                                                > Wskaż prawo, które ma heteryk a nie ma gej.

                                                Prawo poślubienia ukochanej osoby. Prawo do pełnego po niej dziedziczenia. Prawo
                                                do wspólnego z nią adoptowania dzieci.

                                                > Znowu nie rozumiesz. Jeśli nie można czegoś jednoznacznie wykluczyć,
                                                > to znaczy, że to coś jak najbardziej może występować, choć nie musi.

                                                Słyszałeś kiedyś o czymś takim, jak domniemanie niewinności?

                                                > A ponieważ to homofile chcą eksperymentować na dzieciach,
                                                > ciężar dowodu spoczywa na was.

                                                Bardzo wygodne stanowisko. Wy macie udowadniać, że nie jesteście wielbłądami, a
                                                ja każdy dowód odrzucę, bo jest skażony ideologicznie.

                                                > Wyraźnie zasugerowałem, że taki zakaz może być konieczny,
                                                > jeśli ma zapobiegać większym patologiom.

                                                I wciąż nie potrafisz wskazać o jakie to potworne patologie ma chodzić,
                                                ograniczasz się do wyśmiewania przez rówieśników (które w przypadku rasy już Ci
                                                jakoś nie przeszkadza) i do ogólnikowych banałów o sztucznych tworach.
                                                Co ciekawe, wszystkie te banały w takim samym stopniu odnoszą się do pary
                                                lesbijek, ale jakoś w tym przypadku Ci to nie przeszkadza.
                                                • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 27.04.07, 17:51
                                                  > Masz rację, ręce opadają. Kręcisz się w kółko, sam zapominasz o czym dyskutujes
                                                  > z
                                                  > i domagasz się opisywania oczywistości.

                                                  Czyli nie odpowiesz mi, gdzie ma leżeć granica okazywania subiektywizmu?

                                                  > No i masz odpowiedź. Dokładnie tak samo będzie z dzieckiem z homoseksualnej rod
                                                  > ziny.

                                                  O ile wcześniej nie popełni samobójstwa, a z pewnością wiele razy wróci
                                                  zapłakany... Szczęście gejów nie jest tego warte.

                                                  > A osoby bezpłodne? One także bez pomocy innych nie stworzą rodziny. Takich
                                                  > "sztucznych tworów" też chcesz zakazywać?

                                                  Nie widzę przeszkód, bo na samym początku pisałem, że celem adopcji jest
                                                  zapewnienie dziecku zastępczej matki i zastępczego ojca. Bezpłodna kobieta nadal
                                                  jest kobietą.

                                                  > No i dzieci w rodzinie homoseksualnej także są efektem heteroseksualnego związk
                                                  > u :).

                                                  Ale wtedy to już nie jest rodzina homoseksualna:)

                                                  > Prawo poślubienia ukochanej osoby. Prawo do pełnego po niej dziedziczenia. Praw
                                                  > o
                                                  > do wspólnego z nią adoptowania dzieci.

                                                  W prawie nie ma czegoś takiego jak "ukochana osoba".

                                                  > Słyszałeś kiedyś o czymś takim, jak domniemanie niewinności?

                                                  Słyszałem. Bardzo niebezpieczna rzecz. W każdym razie - ja wolę prewencję:)

                                                  > Co ciekawe, wszystkie te banały w takim samym stopniu odnoszą się do pary
                                                  > lesbijek, ale jakoś w tym przypadku Ci to nie przeszkadza.

                                                  Już pisałem wielokrotnie, że pod kilkoma względami para lesbijska jest lepsza
                                                  nie tylko od pary gejowskiej, ale nawet i hetero - choćby z tego względu, że
                                                  kobiety mają zdecydowanie mniejsze skłonności do pedofilii czy też stosowania
                                                  przemocy w stosunku do dzieci. Innym argumentem jest to, że związki les są
                                                  najbardziej stabilne, a to przecież bardzo ważne dla dobra dziecka.
                                                  Druga kwestia - lesbijki, jeśli chcą mieć dzieci, mogą je mieć bez problemów,
                                                  choćby korzystając ze sztucznego zapłodnienia. Przyznanie praw takim parom to
                                                  przejaw pragmatyzmu.
                                                  I trzecia kwestia - moim zdaniem kobieta poświęca tak wiele dla urodzenia
                                                  dziecka, że powinna mieć przywileje. Jednym z takich przywilejów powinna być
                                                  możliwość wychowywania swojego dziecka z dowolnym partnerem, więc także z
                                                  kobietą, jeśli chce.
                                                  • xtrin Re: Nie o to chodzi. 27.04.07, 21:05
                                                    heretic_969 napisał:
                                                    > Czyli nie odpowiesz mi, gdzie ma leżeć granica okazywania subiektywizmu?

                                                    A Ty potrafisz na takie pytanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi?

                                                    > O ile wcześniej nie popełni samobójstwa, a z pewnością wiele razy
                                                    > wróci zapłakany... Szczęście gejów nie jest tego warte.

                                                    Po pierwsze - a czy szczęście czarnych jest tego warte?
                                                    Po drugie - dlaczego chcesz zbijać termometr zamiast walczyć z chorobą?

                                                    > Nie widzę przeszkód, bo na samym początku pisałem, że celem adopcji
                                                    > jest zapewnienie dziecku zastępczej matki i zastępczego ojca.

                                                    Celem adopcji jest zapewnienie dziecku zastępczych rodziców i odpowiednich
                                                    warunków do wychowania. Płeć rodziców jest jednym z elementów dodatkowych, które
                                                    mogą być atutem, ale pełnią rolę drugorzędną.

                                                    > Ale wtedy to już nie jest rodzina homoseksualna:)

                                                    No jak to nie?

                                                    > W prawie nie ma czegoś takiego jak "ukochana osoba".

                                                    No i co z tego?

                                                    > Słyszałem. Bardzo niebezpieczna rzecz. W każdym razie - ja wolę prewencję:)

                                                    Zdajesz sobie sprawę co to oznacza?

                                                    > Już pisałem wielokrotnie, że pod kilkoma względami para lesbijska jest lepsza
                                                    > nie tylko od pary gejowskiej, ale nawet i hetero - choćby z tego względu, że
                                                    > kobiety mają zdecydowanie mniejsze skłonności do pedofilii czy też stosowania
                                                    > przemocy w stosunku do dzieci. Innym argumentem jest to, że związki les są
                                                    > najbardziej stabilne, a to przecież bardzo ważne dla dobra dziecka.

                                                    To wszystko jest bez znaczenia, jeżeli mowa o adopcji - potencjalni rodzice
                                                    adopcyjni powinni być gruntownie sprawdzeni.

                                                    > I trzecia kwestia - moim zdaniem kobieta poświęca tak wiele dla urodzenia
                                                    > dziecka, że powinna mieć przywileje. Jednym z takich przywilejów powinna
                                                    > być możliwość wychowywania swojego dziecka z dowolnym partnerem,
                                                    > więc także z kobietą, jeśli chce.

                                                    Bredzisz. Biologiczny ojciec także ma prawo do wychowania swojego dziecka z
                                                    dowolnym partnerem, także homoseksualnym. Nie rozmawiamy o dzieciach
                                                    biologicznych. A w przypadku adopcji dziecka cudzego to co napisałeś przestaje
                                                    mieć znaczenie, bo wtedy lesbijka poświęca dla dziecka tyle samo co gej.
                                                  • heretic_969 Re: Nie o to chodzi. 29.04.07, 05:30
                                                    Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale mam straszliwe problemy z nowym modemem.

                                                    > A Ty potrafisz na takie pytanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi?

                                                    Tak. Powiedzmy, że dopóki nie ma fizycznej przemocy, wszystko powinno być
                                                    dozwolone.
                                                    Choć jestem w stanie zrozumieć, że ktoś może się kierować wzniosłymi uczuciami
                                                    i zechce wtedy chronić tych słabszych. Nawet do tego stopnia, że to chronienie
                                                    zamieni się w afirmację. Druga sprawa - niewątpliwie łagodzenie konfliktów
                                                    społecznych jest korzystne dla państwa.

                                                    > Po pierwsze - a czy szczęście czarnych jest tego warte?

                                                    Nie rozumiem kontekstu. Mowa jest o dziecku zmuszonym do dorastania z dwoma gejami.

                                                    > Po drugie - dlaczego chcesz zbijać termometr zamiast walczyć z chorobą?

                                                    Ludzki subiektywizm to nie choroba.

                                                    > Celem adopcji jest zapewnienie dziecku zastępczych rodziców i odpowiednich
                                                    > warunków do wychowania.

                                                    No właśnie, zastępczych rodziców. Czyli zastępczej matki i ojca.

                                                    > > W prawie nie ma czegoś takiego jak "ukochana osoba".
                                                    >
                                                    > No i co z tego?

                                                    Punkt dla mnie:) Miałaś udowodnić, że homoseksualiści są dyskryminowani przez prawo.

                                                    > To wszystko jest bez znaczenia, jeżeli mowa o adopcji - potencjalni rodzice
                                                    > adopcyjni powinni być gruntownie sprawdzeni.

                                                    Jak najbardziej ma znaczenie, bo gruntowne sprawdzenie dotyczy danego
                                                    konkretnego momentu, za dwa lata sytuacja może się diametralnie zmienić. I
                                                    dlatego korzyści przemawiające za parami les powinny być bardzo poważnie brane
                                                    pod uwagę.

                                                    > Bredzisz. Biologiczny ojciec także ma prawo do wychowania swojego dziecka z
                                                    > dowolnym partnerem, także homoseksualnym.

                                                    Nie ma takiego prawa - to też wiąże się z prawem adopcji, bez niego partner geja
                                                    jest zupełnym zerem dla dziecka (i dobrze). Partnerki matek-lesbijek też nie
                                                    mają żadnych praw względem dzieci, ale powinny je mieć. Bo, jak już napisałem,
                                                    kobieta powinna mieć z racji macierzyństwa jak najwięcej przywilejów. Jest to
                                                    nie tylko sprawiedliwe, ale także korzystne dla państwa - rodzenie dzieci przez
                                                    lesbijki poprawia demografię.
                                                  • kot_behemot8 Re: Nie o to chodzi. 29.04.07, 09:09
                                                    heretic_969 napisał:

                                                    > jest zupełnym zerem dla dziecka (i dobrze). Partnerki matek-lesbijek też nie
                                                    > mają żadnych praw względem dzieci, ale powinny je mieć. Bo, jak już napisałem,
                                                    > kobieta powinna mieć z racji macierzyństwa jak najwięcej przywilejów. Jest to
                                                    > nie tylko sprawiedliwe, ale także korzystne dla państwa - rodzenie dzieci
                                                    przez
                                                    > lesbijki poprawia demografię.


                                                    Nie ma żadnej różnicy w wychowywaniu dziecka przez dwie lesbijki i przez dwóch
                                                    gejów. Jedno i drugie jest - w zależności od poglądów - jednakowo złe albo
                                                    jednakowo dobre. "Przywileje macierzyństwa" nie mają tu nic do rzeczy, bo
                                                    przeciez rodzi tylko matka a nie jej homoseksualna partnerka.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
    • pyorunochron Bywa czesto, ze to owoc grzechu 23.04.07, 23:28
      Zapytaj w swojej parafii jak nie wierzysz.
    • Gość: kix Kolejny błazen pojawił się na forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.07, 23:43
      Zaloguj się przyjacielu nickiem spod którego zazwyczaj wypisujesz te mądrości, bo przez swoje barchanowe majtki czuję, że jesteś tu stałym bywalcem pod którymś z kolei wcieleniem.

      Aborcja, homoseksualizm, geje, adopcje przez gejów - masz jeszcze jakieś inne zainteresowania? Skrzywdził cię ktoś w dzieciństwie że jesteś taki monotematyczny i wciąż zakładasz wątki o seksualnych mniejszościach?
    • murek2000 kolejny idiota.... 24.04.07, 22:47
      a juz myslalem, ze ich liczba jest ograniczina...
    • nangaparbat3 Re: Owoc miłości.. 24.04.07, 22:55
      Dziecko bywa tez owocem gwałtu. Albo nieuwagi. I to jest zgodne z naturą.
      I nic z tego nie wynika.
    • Gość: DOKTóR PAWIAN Błazen to ty koleżko jesteś razem ze swoim IP: *.chello.pl 25.04.07, 18:57
      alter-ego antykixem.
    • Gość: cristie Re: Owoc miłości.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.07, 00:10
      Dziecko owocem miłości to sytuacja idealna.Oczywiście światu daleko do ideału,
      ale należy do niego dążyć. A dążenie tym jest odpowiednia edukacja ludzi w
      sferze moralności , obyczajowości, prawa naturalnego, wiary w
      Boga,miłości,odpowiedzialności,wartości nieprzemijających, wyjaśnianie
      prawdziwego sensu życia.W dzisiejszym lewackim świecie jest to bardzo trudne.Ale
      nie tylko ja popieram ludzi , którzy coś robią w tym kierunku, pod prąd nic nie
      wartej nowoczesności/ nie mówię o nauce i technice/.Marzę o społeczeństwie , dla
      którego największą wartością byłaby prawdziwa miłość do Boga i ludzi, wtedy nie
      byłoby niechcianych dzieci,cywilizacji śmierci,nieszczęścia, głodu,rozpusty itd.
      Pomarzyć dobra rzecz....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka