Dodaj do ulubionych

Stołówkowe menu

06.07.07, 04:21
Na przykład, jajka ze szpinakiem i ziemniakami w bezmięsne poniedziałki.
Rzewnie wspominam.
Obserwuj wątek
    • maglara Re: Stołówkowe menu 06.07.07, 09:23
      Ryz ze smietana i z cukrem, specjalnosc barow mlecznych, puree z sosem grzybowym
    • horpyna4 Re: Stołówkowe menu 06.07.07, 12:18
      Nie jadałam w stołówkach, więc znam problem tylko z relacji innych. Kiedyś były
      bezmięsne poniedziałki, potem, jak mięsa zaczęło brakować, to i inne dni też się
      robiły bezmięsne. Mięso starano się podawać przede wszystkim w piątki, była to
      wpisana w system złośliwość wobec osób nie jadających w piątki mięsa z przyczyn
      religijnych. No i gdzieś na przełomie lat 70-tych i 80-tych w stołówce pewnego
      instytutu podawano w piątek danie mięsne, a w pozostałe dni makaron z cukrem.
      Tyle, że ochłap był tak obrzydliwy, że w najbliższe dni makaron z cukrem całkiem
      nieźle smakował.
    • tamsin Re: Stołówkowe menu 06.07.07, 16:18
      makaron z truskawkami jako danie glowne. Kaszanka smazona (taka rozbabrana na
      talerzu), czasami z ziemniakami, a czasami z pajda chleba. W dnie bezmiesne
      czesto bylo podawane do ziemniakow jajko sadzone. Moja stolowka w podstawowce
      byla chyba najgorsza w jakiej sie stolowalam, kurczak skladal sie wylacznie z
      kosci i skory, zreszta jednym kurczakiem mogli wykarmic cala szkole, byl
      pokrojony na takie male skrawki. Skladniki mielonego to byla 98% bulki tartej,
      plus cos tam jeszcze aby ta bulka sie kupy trzymala.
    • mister1 Re: Stołówkowe menu 06.07.07, 16:33
      moja ex-narzeczona wychowala sie na jedzeniu w stolowkach. Pojscie z nia na
      jakas sympatyczna kolacje nie mialo sensu, po prostu jedzenie bylo dla niej
      czyms nieistotnym, najesc sie byle czym, zeby nie czuc glodu i tyle.
      Wielu Polakom to niestety pozostalo - restauracja tym lepsza, im wieksze
      porcje.Nawet, jesli to jakies swinstwo podgrzane w mikrofali.
    • cereusfoto Re: Stołówkowe menu 07.07.07, 18:47
      1. jajko sadzone ze szpinakiem i ziemniakami + strasznie słodki komopot.
      2. mięso gotowane zmielone( kojarzę jakieś takie zimne )- pewnikiem to co
      zostało z poprzedniego dnia + surówka z marchewki surowej ( sama ) + ziemniaki
      + w.w. kompocik.
      Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
    • luccio1 Re: Stołówkowe menu 07.07.07, 22:50
      Mam za sobą ponad 20 lat stołówek - 5 dni w tygodniu (oprócz przerwy
      wakacyjnej). Wystarczyło, aby żołądek w końcu zastrajkował. Z dnia na dzień
      musiałem przejść na pierogi leniwe, ziemniaki delikatnie maszczone, ryż, kaszę
      hreczaną - popijane kefirem.
      Zapach z kuchni stołówkowej, a nawet restauracyjnej wywołuje do dziś odruch
      wymiotny.
    • nie-zalogowana Re: Stołówkowe menu 02.08.07, 15:46
      - kompot truskawkowy - ach, te rozmoknięte truskawki, wyprane ze smaku - zamiast
      truskawek - rabarbar w sezonie

      - zupa burakowa: centralnie na talerzu góra tłuczonych kartofli, taka wyspa się
      z nich robiła, a wokół - morze czerwonej zupy... mniam, zjadłabym!

      - zupa owocowa, często wiśniowa, z makaronem oczywiście

      - kapuśniaki wszelakie

      itp. itd.
    • luccio1 Re: Stołówkowe menu 02.08.07, 22:27
      Naleśniki z serem na słodko - a do tego sałatka na słono z marchwii i kapusty
      białej, polana jakimś olejem!
      • luccio1 Re: Stołówkowe menu 03.08.07, 22:18
        I taka sama sałatka do pierogów tzw. "ruskich" (zamiast kefiru - jak być
        powinno).
    • luccio1 Re: Dżin "Zwycięstwo" 03.08.07, 22:20
      Tak - za Orwellem - moja Mama nazywała stołówkowy kompot, podawany w
      wyszczerbionych kubkach fajansowych.
      • tamsin Re: Dżin "Zwycięstwo" 04.08.07, 01:22
        a ten kompot z rozgotowanego rabarbaru byl z "wlosami" albo jak moj brat
        nazywal "gilwonami".
    • asiorek801 Re: Stołówkowe menu 12.08.07, 00:22
      Ja pamietam danie z przedszkola:ziemniaki+jajka w sosie musztardowym
      (te jajka były chyba gotowane dzień wczesniej bo żółtko było koloru
      sinego)BLEEE okropne zwszemnie zbierało na wymioty.A co gorsza to te
      jajka są serwowane po dziś dzien w jednym z przedszkoli w moim
      mieście. Inny rarytas to gruby plaster jakiejś kiełbasy chyba
      mortadeli który,obsmażony w panierce,robił za schabowego.
      • vase Re: Stołówkowe menu 26.09.07, 17:38
        A!! Uwielbialam te jajka w sosie musztardowym! Panierowana mortadele
        zreszta tez, Mmm..!! A tak to rowniez
        ~ziemniaczki z j. sadzonym + szpinak
        ~racuchy
        ~wszelakie (marne) zupy, nalewane chochla z metalowego wiadra
        ~mielone nie uformowane w nic tylko tak, polozone lyzka na talerzu +
        ziemnm. + surowka z kap. kisz + marchewka
        ..ja tam lubilam obiady szkolne :-)

        Obiady (i kolacje) na wczasach nie byly zle, oprocz tej wstretnej
        zupy mlecznej.
        • nataszsza Re: Stołówkowe menu 02.10.07, 10:04
          Stołówkowe menu jadłam tylko na studiach, nie było takie złe. Nie lubiłam tylko
          śledzia smażonego, cały śledź usmażony bez głowy, za to surówka było do tego
          pyszna jabłko i surowa cebulka w śmietanie. Obiady studenckie jadłyśmy na pól z
          koleżanką, zupy brałyśmy dwie, a drugim daniem dzieliłyśmy się na pół. ja
          najpierw jadłam połówkę drugiego dania , a potem zjadałam swoja zupę. Do tej
          pory jak robie obiad domowy to najpierw jem drugie danie, a jak mam chęć to
          potem zupkę.

          studiowałam w czasach gdy były kartki na cukier, od tamtej pory nie słodzę
          herbaty, ani kawy
          • ewa9717 Re: Stołówkowe menu 18.11.07, 13:01
            O, Nataszsza, to tak jak ja-i z okresem stołówkowym i z herbatą czy
            kawą przez kartki właśnie.
            Może dlatego, że to było już dawno temu, dość sympatycznie wspomina
            mi się stołówkowe jedzenie - zwykle wolałam pieniądze wydać na coś
            innego, więc do stołówki chodziło się tylko "na wiosła" - czy ktoś
            jeszcze pamięta, co to znaczyło? Mistrzem wioseł był ówczesny
            blondyn mojego życia, potrafił umożliwić posiłek nawet kilkunastu
            osobom. Sposobu nie zdradzę, bo wtedy wydawał się nam dowcipny, ale
            dziś osądzam go jako ździebko nieuczciwy.
            Z tego okresu pamiętam też bary mleczne, do których chodziłam na
            cynaderki (!). Gdzie dziś można zjeść cynaderki...
            • brillen Re: Stołówkowe menu 18.11.07, 16:57
              W stołówce studenckiej wydawano obiady na kartki. Repetę ale bez mięsa można
              było dostać na talerzu "wybrudzonym". Brało się talerz kumpla (bleee!) i
              podchodziło się do okienka i tam kartofle z sosem nakładano. Podobnie było z
              zupą. Pod koniec obiadu to gar z chochlą juz stał na stołowce i można było zupę
              sobie samemu nalać. Żdziebko to nieuczciwe było, ale tak było.
      • aiczka Re: Stołówkowe menu 05.03.08, 18:25
        > Ja pamietam danie z przedszkola:ziemniaki+jajka w sosie musztardowym
        U nas był pomidorowy!

        A poza tym niezapomniany makaron z jajkiem (nie wiedziałam, że to jajko, dopóki
        mama nie przeczytała w jadłospisie). W charakterze kompotu bardzo rozcieńczony
        dowolny proszek - kisiel albo galaretka.
    • mister1 Chatka Zaka w Lublinie 02.10.07, 12:49
      przez pare tygodni jadlem (a raczej usilowalem jesc) w stolowce UMCSu
      - wyjatkowa, obrzydliwa ohyda.Usilowalem dozywiac sie w restauracji
      hotelu "Unia", ale tam czesto nie mozna bylo sie dostac (rok 1980),
      plaga byly sowieckie wycieczki okupujaca cala restauracje.
    • eeeewa Re: Stołówkowe menu 27.11.07, 18:19
      Ze szkolnej stołówki najgorzej wspominam zestaw: zupa owocowa i bigos
      Moje dzieci chodząc do innej szkoLy wiele lat później też dostawały taki obiad. Ohyda!
      I druga rzecz. Okropny "zapach" zupy ogórkowej. Nie mam pojęcia czemu? Dzisiaj uwielbiam zupę ogórkową. Ale ona ładnie pachnie.
    • soova Re: Stołówkowe menu 28.11.07, 09:30
      A pamiętacie rybę stołowkową? To znaczy taki suchy filet w grubej panierce z
      ziemniakami i jakąś surówką? Po takim traumatycznym doświadczeniu z podstawówki
      ryby zaczęłam jeść praktycznie dopiero w wieku dojrzałym, po pobytach w krajach
      śródziemnomorskich - oczywiście tylko grillowane lub pieczone, nigdy nie smażę.
      Z inych quasi-stołowkowych doświadczeń przypominam soie, jak to w latach 70-tych
      mały zakłąd pracy mojego taty nieposiadający stołówki miał możliwość wykupienia
      obiadów w restauracji. Uwielbiałam brizol, tym razem oczywiście za tę część
      "jajeczną".
    • czekolada72 Re: Stołówkowe menu 05.03.08, 08:35
      Wspomnienia stolowkowe zaczynaja sie od straszliwego smrodu
      przypalonego goracego mleka, z korzuchem, w ramach "szklanki mleka" -
      zapedzani bylismy na dlugiejprzerwie, skutecznie na lata
      zniechecilo mnie to do picia mleka, dopiero po dluuuugim czasie
      moglam pic mleko, ale zimne ; jedynymsposobem niepicia tego
      paskudztwa bylo demonstracyjne spozycie jabluszka na
      oczachwychowawczymni ;)

      Potem pozazdroscilamtak przebywania w swietlicy jak i spozywania
      stolowkowych obiadkow, ale trwalo to krotko i wspominam bardzo mile.
      Ze stolowkami kolonijno-wczasowymi kojarza mi sie niejadalne zupy
      mliczne w wazach orazwlasnie kompot z rozgotowanego rabarbaru
      Ale... to se nevrati :)
    • luccio1 "Sznycel górski" 05.04.08, 23:12
      Czyli mielony posypany drobno posiekanymi ogórkami kiszonymi.
      • tamsin Re: "Sznycel górski" 06.04.08, 03:34
        nie wiem ile nazw mial mielony, ale jak poszlo sie do restauracji w
        PRL-u to z menu mozna bylo wybierac sznycle wiedenskie i inne nazwy
        a na talerzu i tak zjawial sie ten sam mielony.
    • luccio1 Re: Stołówkowe menu 06.04.08, 17:45
      Eskalopki wieprzowe - smażone na zjełczałym oleju. Do tego ziemniaki i jakieś
      zielone pomidory konserwowe ze słoika.
      • ewa9717 Re: Stołówkowe menu 06.04.08, 18:13
        No ale smazenie na zjełczałym oleju nie było obowiązkowe, nie?
    • luccio1 Re: Stołówkowe menu 06.04.08, 18:16
      Nie było. Ale w ten sposób uzyskiwano oszczędności w zużyciu surowców.
      • ewa9717 Re: Stołówkowe menu 06.04.08, 18:33
        I sądzisz, ze zmiana ustroju sprawiła, ze wszyscy własciciele
        najrózniejszych punktów zywieniowych uzywają tylko najprzedniejszych
        i swiezutkich produktów?
        • luccio1 Re: Stołówkowe menu 06.04.08, 19:55
          ewa9717 napisała:

          > I sądzisz, ze zmiana ustroju sprawiła, ze wszyscy własciciele
          > najrózniejszych punktów zywieniowych uzywają tylko najprzedniejszych
          > i swiezutkich produktów?

          Ze stołówki zrezygnowałem ponad 10 lat po zmianie - po tym, jak przez kilka dni
          z rzędu nie udało mi się dobiec na czas do domu.
    • luccio1 Re: Stołówkowe menu 06.04.08, 18:22
      Stołówka pracownicza UJ za komuny pracowała nawet w Wigilię Bożego Narodzenia.
      Dawali śledzia.
      • woman-in-love ważny był też "entourage" 06.04.08, 18:53
        xczyli sposób podawania , czekanie w kolejce do okienka, uwagi dyzurnej
        nauczycielki ( zapchajcie buzię jedzeniem i będżcie cicho) koledzy obrzydzający
        jedzenie, zapokywanie twardej jak podeszwa pieczeni pod kartofle, zmuszanie
        "niejadków" do zjedzenia "przynajmniej mięsa" hałas potworny, niechlujstwo
        obsługi i zadziwiającą schludność w dni nalotów sanepidu. Zgroza.
    • trajlajlaj Re: Stołówkowe menu 06.04.08, 19:28
      Mnie śmieszyło jak w latach 70-tych pytałam mojego 7-8 letniego syna jaka zupa
      była w szkole na obiad (chciałam go sprawdzić czy je szkolne obiady).Za każdym
      razem długo myślał po czym mówił:obiadowa.Przypuszczam,że za każdym razem było
      to ohydne zupsko o smaku wygotowanej ściery.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka