mjot1
05.07.07, 18:39
Nadszedł właśnie czas gdy (jak co roku) wypełznąwszy na drogi publiczne
zaczynają snuć się po nich pielgrzymki...
A cóż cię to może u licha obchodzić? Koś się żachnie...
Racja. Boć przecie każdy może czas swój wolny spędzać jak mu się żywnie
podoba.
A jednak.
Otóż bawiąc w „pewnym” towarzystwie nieopatrznie (z głupia frant) zauważyłem,
że owi wędrowni pątnicy na sumieniu mieć muszą pokaźny bagaż grzeszków. No,
bo skoro normalna spowiedź tu już nie wystarcza a tylko odpust i to w aż tak
odległym miejscu skutecznym być może to waga przewin musi być przecie
niebagatelną.
I tu mnie ciemnemu objaśniono, że pątnicy w rzeczy samej są czyści jak łza a
trudy i znoje wędrówki są swoistą formą umartwiania się w intencji.
Owe udręki i cierpienia niosą więc wędrowcy do Panienki w intencji naprawy
świata tego, by zło znikło, by grzesznicy się nawrócili i takie tam różne...
Dowiedziałem się, że cierpią też w intencji mej skromnej osoby bym łaski
dostąpił i się odmienił.
„Spojrzałem” przenikliwie na siebie, na żywot swój marny i nic złego nie
dostrzegłem...
Nawet przyłożyłem szablon „dekalogiem” zwany i... i nic! Pasował.
Bąkałem coś, że nie trzeba, żem nie godzien, że nie prosiłem by mnie
uszczęśliwiano, że nie ma sensu skromną mą osobą ołtarz ofiarny zaśmiecać,
że...
Ale jak grochem o ścianę. Oni przecie wiedzą lepiej.
Hm... Mam się odmienić...
Więc co? Mam zacząć kłamać, kraść, cudzołożyć, zabijać itd. I wówczas cel
będzie osiągniętym?
Więc takie są tych „czystych” intencje?
Ale zostawmy ten znikomy procent takich jak ja bezpowrotnie dla „sprawy”
straconych.
Skupmy uwagę na dziewięćdziesięciu kilku procentach „Prawdziwych Polaków”
(prawdziwych, bo katolików).
Rozejrzyjmy się wokół i dostrzeżmy efekta owych usilnych i wieloletnich już
starań.
No faktycznie! Wokół jak okiem sięgnąć jeno dobro i miłość bliźniego się
panoszą.
Są tzw. „klasztory próżniacze”, klasztory których członkowie nie skalają się
żadnym działaniem pożytecznym czas i życie swe mitrężąc na bezsensowne i
bezowocne trwanie w odrętwieniu.
Przecie: „Po owocach ich poznacie”
Ta... Owoce jak arbuzy!
Spoglądając z boku na pielgrzymki, podziwiając
cele „wzniosłe”, „innowacyjność” metod, i osiągane efekty to nasuwa się samo,
że:
Są to po prostu „marsze próżniacze”.
Najniższe ukłony! M.J.