Marsze próżniacze

05.07.07, 18:39
Nadszedł właśnie czas gdy (jak co roku) wypełznąwszy na drogi publiczne
zaczynają snuć się po nich pielgrzymki...
A cóż cię to może u licha obchodzić? Koś się żachnie...
Racja. Boć przecie każdy może czas swój wolny spędzać jak mu się żywnie
podoba.
A jednak.
Otóż bawiąc w „pewnym” towarzystwie nieopatrznie (z głupia frant) zauważyłem,
że owi wędrowni pątnicy na sumieniu mieć muszą pokaźny bagaż grzeszków. No,
bo skoro normalna spowiedź tu już nie wystarcza a tylko odpust i to w aż tak
odległym miejscu skutecznym być może to waga przewin musi być przecie
niebagatelną.
I tu mnie ciemnemu objaśniono, że pątnicy w rzeczy samej są czyści jak łza a
trudy i znoje wędrówki są swoistą formą umartwiania się w intencji.
Owe udręki i cierpienia niosą więc wędrowcy do Panienki w intencji naprawy
świata tego, by zło znikło, by grzesznicy się nawrócili i takie tam różne...
Dowiedziałem się, że cierpią też w intencji mej skromnej osoby bym łaski
dostąpił i się odmienił.
„Spojrzałem” przenikliwie na siebie, na żywot swój marny i nic złego nie
dostrzegłem...
Nawet przyłożyłem szablon „dekalogiem” zwany i... i nic! Pasował.
Bąkałem coś, że nie trzeba, żem nie godzien, że nie prosiłem by mnie
uszczęśliwiano, że nie ma sensu skromną mą osobą ołtarz ofiarny zaśmiecać,
że...
Ale jak grochem o ścianę. Oni przecie wiedzą lepiej.
Hm... Mam się odmienić...
Więc co? Mam zacząć kłamać, kraść, cudzołożyć, zabijać itd. I wówczas cel
będzie osiągniętym?
Więc takie są tych „czystych” intencje?
Ale zostawmy ten znikomy procent takich jak ja bezpowrotnie dla „sprawy”
straconych.
Skupmy uwagę na dziewięćdziesięciu kilku procentach „Prawdziwych Polaków”
(prawdziwych, bo katolików).
Rozejrzyjmy się wokół i dostrzeżmy efekta owych usilnych i wieloletnich już
starań.
No faktycznie! Wokół jak okiem sięgnąć jeno dobro i miłość bliźniego się
panoszą.

Są tzw. „klasztory próżniacze”, klasztory których członkowie nie skalają się
żadnym działaniem pożytecznym czas i życie swe mitrężąc na bezsensowne i
bezowocne trwanie w odrętwieniu.
Przecie: „Po owocach ich poznacie”
Ta... Owoce jak arbuzy!
Spoglądając z boku na pielgrzymki, podziwiając
cele „wzniosłe”, „innowacyjność” metod, i osiągane efekty to nasuwa się samo,
że:
Są to po prostu „marsze próżniacze”.

Najniższe ukłony! M.J.
    • Gość: left Re: Marsze próżniacze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.07, 13:59
      mjot1 napisał:


      Spojrzałem” przenikliwie na siebie, na żywot swój marny i nic złego nie
      dostrzegłem...

      Zazdroszczę...
      • kochanica-francuza Zespół sumienia czystego, bo nie używanego nt 06.07.07, 15:17
        Gość portalu: left napisał(a):

        > mjot1 napisał:
        >
        >
        > Spojrzałem” przenikliwie na siebie, na żywot swój marny i nic złego nie
        > dostrzegłem...
        >
        > Zazdroszczę...
        • mjot1 Re: Zespół sumienia czystego, bo nie używanego nt 07.07.07, 19:21
          U Was inaczej?
          Może to Opatrzność w nieogarnionej swej mądrości raczyła obdarzyć Was wzrokiem
          przenikliwszym, jasnym i bez skazy?
          A może ...

          Z ukłonem i...
          z troską M.J.
          • kochanica-francuza u jakich was? a zwłaszcza Was? 07.07.07, 19:24
            Nie wiem, do jakiej grupy się odnosisz, mogę ci odpowiedzieć tylko za siebie.

            Ja, kochanica Francuza, widzę w swym żywocie marnym mnóstwo złych postępków,
            niezależnie czy przyłożę doń Dekalog czy inny jakiś system moralnej oceny.

          • kochanica-francuza Dlaczego bez skazy? 07.07.07, 19:25
            I czego się zaraz wyzłośliwiasz?
          • kochanica-francuza Re: Zespół sumienia czystego, bo nie używanego nt 07.07.07, 19:26

            A może co? Za ukłon dziękuję, troskę zachowaj dla porzuconych psów. Nie będzie
            wówczas tak obłudna jak ta, którą kierujesz do mnie.
            • 33qq Re: Zespół sumienia czystego, bo nie używanego nt 07.07.07, 22:47
              A może nie masz prawa osądzać mjota nie znając go?
    • hypatia69 Re: Marsze próżniacze 06.07.07, 14:21
      Ja tu jedno tylko mogę powiedzieć: myśl rozsądna w doskonałą formę słowną
      ujęta. Dziękuję za możliość przeczytania:)))
      • pocoo Re: Marsze próżniacze 06.07.07, 14:32
        E tam , próżniacze. Czy wiesz ile zużytych prezerwatyw wala się po każdym
        noclegu na trasie kazdej pielgrzymki?
        • p.s.j Jakby się niezużyte walały... poza tym to logiczne 06.07.07, 14:58
          prezerwatywa jest narzędziem grzechu.

          prezerwatywa, z założenia, jest jednorazowa.

          Pątnicy muszą więc zużyć wszystkie prezerwatywy w okolicy, by nie-pątnicy nie
          mogli użyciem prezerwatywy zgrzeszyć. W ten sposób pątnicy strzegą od grzechu
          nie-pątników.

          A oni sami i tak na końcu dostaną odpust.
          • Gość: gtw autror wątku godnie kontynuuje IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 07.07.07, 19:41
            genialne myśli tow. Gomółki i Cyrankiewicza - "niebieskie ptaki", "studenci do
            nauki" itp....

            brawo towarzyszu...
            • mjot1 Re: autror wątku godnie kontynuuje 07.07.07, 20:25
              Przyjemnie jest pośród młódzi jedynie słusznej spotkać na forum kogoś, kto
              pamięta czasy owe mroczne, więc (choćby jeno przez wzgląd na skroń swą
              srebrzystą) statecznego. kogoś kto dostrzega nie tylko jaskrowość bieli i
              czerni, lecz i subtelne szarości...
              Dzięki Ci gtw za rozwagę i wnikliwość.

              Najniższe ukłony!
              Z szacunkiem nieszczerym M.J.
              • Gość: gtw Re: autror wątku godnie kontynuuje IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 07.07.07, 22:44
                w przedszkolu byłem wtedy towarzyszu, ale i babcia mi o tym opowiadała, wy
                ednaj z gracją przeskoczyliście otchłań czasu i nieśmiertelne idee wciąż
                wcielacie w życie....

                nie wkładajcie swojego długiego nosa towarzyszu pomiędzy jak to mówią wódkę i
                zakąskę, bo wam go ktoś w końcy przytnie, zajmijcie się praniem swoich brudnych
                gaci zamiast niuchać kto i dlaczgo spaceruje sobie po świecie...
              • 33qq Re: autror wątku godnie kontynuuje 07.07.07, 22:51
                Ano widzisz, ani on stateczny ani dostrzec umiejący, a tym bardziej nie mądry.
                • mjot1 Re: 07.07.07, 23:25
                  Ano widzę :-)
                  Babcia mu – powiada- opowiadała...
                  I wie! I wiedzy tej jest pewny.

                  Muszę wyznać, że zapałałem do gtw uczuciem prastarym, prymitywnym płynącym
                  wprost z głębi mych trzewi, więc prawdziwym i szczerym, uczuciem
                  nieskazitelnym, czystym czystością niemalże nie spotykaną w warunkach
                  naturalnych.
                  A uczuciem tym jest zazdrość!
                  Zazdroszczę mu owej bezgranicznej wiedzy i pewności wiedzy owej.

                  Najniższe ukłony!
                  Zżeran zazdrością i wątpliwościami „mjotan” M.J.
                  • 33qq Re: 08.07.07, 18:22
                    Też zazdrość mnie zżera, choć gdy zacząłeś o trzewiach pisać w pierwszej chwili
                    pomyślałem raczej o mdłościach. A zazdrość mnie zżera tym bardziej, że jej
                    posiadacz refleksji żadnej już nie potrzebuje, bo niby w jakim celu.
        • Gość: left Re: Marsze próżniacze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.07, 11:50
          pocoo napisała:

          > E tam , próżniacze. Czy wiesz ile zużytych prezerwatyw wala się po każdym
          > noclegu na trasie kazdej pielgrzymki?
          Ja nie wiem, nigdy nie byłem na pielgrzymce. Ile?
          • echtom Re: Marsze próżniacze 11.07.07, 09:08
            Ja byłam i nie widziałam ani jednej. Ale to było dawno - widać za komuny ludzie
            mniej grzeszyli:).
    • edico Re: Marsze próżniacze 08.07.07, 17:33
      mjot1 napisał:

      > ... "Nawet przyłożyłem szablon "dekalogiem" zwany i..." ...

      Nawet ten dekalog jest "swoiście" zinterpretowany przez tych, co wiedzą lepiej i
      znacznie odbiega od tych treści dekalogu, które Bóg przekazał Mojżeszowi.
    • tymon99 Re: Marsze próżniacze 08.07.07, 18:10
      mjot1 napisał:

      > Są to po prostu „marsze próżniacze”.

      z punktu widzenia niewierzącego - oczywiście tak.. zaś indywidualne motywacje
      pielgrzymów mogą być zróżnicowane ;)
      • edico Re: Marsze próżniacze 08.07.07, 18:41
        Te motywacje są jednoznacznie zmotywowane i dla osiągnięcia bogobojnego celu
        znacznie szlachetniej było by wędrować dolinami i wzgórzami a nie blokować
        trasy. Wszyscy odnieśli by z tego korzyść nie mówiąc już o bardziej rozległej
        satysfakcji nie tylko tej przyziemnej ;)
        • tymon99 Re: Marsze próżniacze 08.07.07, 19:46
          edico napisał:

          > Te motywacje są jednoznacznie zmotywowane

          trudno mi się jakoś do tego sądu odnieść

          > szlachetniej było by wędrować dolinami i wzgórzami a nie blokować
          > trasy

          z tym się zgadzam, jak najbardziej.. niestety masowość niektórych pielgrzymek
          sprawia, że choćby ze względów ekologicznych lepiej jest, gdy poruszają się po
          drogach publicznych.
    • mjot1 Gdzie jest Polska? 08.07.07, 21:53
      „Tożsamość katolicka i narodowa jest niszczona systematycznie nie tylko z
      zewnątrz, ale wewnątrz Polski przez antykatolickie i antypolskie poczynania, w
      tym programy w mediach laickich, w wielu szkołach i wyższych uczelniach” rzekł
      ojciec duchowy na Jasnej Górze.

      „Dziś Polska jest tutaj. Mogę to powiedzieć z pełnym przekonaniem, z pełną
      wiarą. I dzięki takim jak wy Polska trwa i będzie trwała, wbrew wszystkiemu,
      wbrew wszystkim trudnościom, wbrew tym, którzy jeszcze nie uwierzyli, wbrew
      tym, którzy często uwierzyć nie chcą” - odrzekł efendi.
      Rzekł to nie jako prezes raczył wyartykułować to jako premier.

      Najniższe ukłony!
      Będący dziś (któryż to już raz?) znów poza Polską M.J.
      • tymon99 Re: Gdzie jest Polska? 09.07.07, 09:24
        mjot1 napisał:

        > Najniższe ukłony!
        > Będący dziś (któryż to już raz?) znów poza Polską M.J.

        ukłony wzajemne.. a w polsce i tak zawsze czułem się jak cudzoziemiec, więc nie
        ma czego żałować :)
    • chwila.pl Próżniaczy wątek 09.07.07, 11:45
      mjot1 napisał:

      > „Spojrzałem” przenikliwie na siebie, na żywot swój marny i nic złego
      > nie dostrzegłem...

      Widocznie nie spojrzałeś obiektywnie...
      Bo gdybyś zrobił to uważnie, dostrzegłbyś brak tolerancji dla innych.
      Jedni odczuwają potrzebę zamanifestowania swojej wiary, uczestnictwa w
      pielgrzymkach, potrzebę zbiorowej modlitwy. Każdy z nich ma inną motywację, inną
      indywidualną intencję.
      Inni, jak Ty, zademonstrowania swej pogardy dla nich. I niezaleznie od przyjetej
      formy tejze demonstracji, nawet Twojej, quasi-inteligentnej, to zawsze będzie to
      podyktowane niskimi pobudkami.

      > Hm... Mam się odmienić...
      > Więc co? Mam zacząć kłamać, kraść, cudzołożyć, zabijać itd. I wówczas cel
      > będzie osiągniętym?

      Tu tkwi kwintesencja Twego zakłamania.
      Demagogia przeznaczona dla maluczkich, którą być może kupią ćwierćinteligenci.
      To do nich adresujesz swój post i na ich poklask liczysz?
      Ode mnie nie dostaniesz braw.
      Tak długo, aż nie zaczniesz szanować uczuc innych ludzi.
      • mjot1 Racja! 09.07.07, 20:06
        Chwilo niechybnie masz rację!
        Racja (jak podpowiada rozsądek) może być jedna.
        A dla racji najlepiej, jeśli będzie ona racją jedynie słuszną.

        Dzięki Ci o Chwilo, że czujności nie tracąc wytykasz: „na (...) poklask
        liczysz”, i werdyktem tyle surowym, co sprawiedliwym na ziemię z obłoków
        sprowadzasz: „Ode mnie nie dostaniesz braw”.

        Tak na marginesie...
        Napisałem, com napisał, bo...
        Bo tak to poczułem.
        Bo pewnie chciałem to tak napisać.
        Bo w końcu mam prawo napisać to, co myślę!
        No chyba, że... już jest inaczej?

        Piszę jak czuję może i niewłaściwych słów dobierając.
        Lecz w „wyskoku” tym szło mi jedynie o to, że w całym tym „teatrum” COŚ chyba
        pominięto, zgubiono...
        A tu mi o potrzebie zamanifestowania, o zbiorowości o indywidualności...
        A mnie nie wolno „mieć potrzeb”, bo moja „potrzeba” to „brak tolerancji”?
        A może Opatrzność dla mnie jest nieskończenie ważniejszą niźli te turystyczne
        regionalizmy?
        Mam pisać delikatniej, subtelniej może lepiej w ogóle nie pisać, bo rażę
        uczucia?
        Do licha to, co? Mam pisać nieszczerze? Wówczas będzie honorowo?

        Oświadczam: nie jestem „cyklistą” czy innym sekciarzem! Jestem „wolnym
        strzelcem”, choć wiem, że takich jak ja jest więcej. Bo nie wyobrażam sobie bym
        samotnym był w katedrze drzew...
        Staram się być sobą w każdej sytuacji. I nie jest to łatwe.
        Stawiam na szczerość nie na uczucia czy konwenanse i proszę sobie wyobrazić, że
        można z tak straszliwą przywarą żyć.
        Mieszkając sobie z dala od ludzi, Boga odnajduję w jego dziele; w drzewach w
        zwierzętach...
        Staram się zrozumieć dzieło Jego. Staram się szanować wszystko, co On stworzył
        stawiając w dalszej kolejności twory ludzkie (różnicę widzi przecie każdy).
        Próbuję przeżyć ten żywot jak najmniej zauważalnie (w sensie jak najmniej
        zepsuć)!
        By ten swój cel realizować próbuję korzystać z tych kilku szarych komór,
        którymi On mnie obdarzył. I staram się ich używać w każdej dziedzinie swego
        życia a już w
        wierze swej w szczególności.
        Bezmyślność traktuję jak grzech najcięższy!
        Bo czymże jest u licha wzgarda Jego darem? Wszak On dając nam ten dar nie
        zażyczył sobie byśmy
        zwrócili go nieużywany.

        W kwestii „świętych obrazków” kieruję się prostą logiką:
        To Bóg stworzył człowieka na podobieństwo swoje i wara człowiekowi by świętość
        należną Bogu odzwierciedlać swym wizerunkiem. Bo to grzecznie mówiąc pycha!
        Poza tym godzi to w moje uczucia religijne.
        Boć nie uczestnicząc w jarmarcznym teatrum zwanym mszą, odtwarzanym tyleż
        chronicznie, co bezmyślnie... jakieś do licha uczucia przecie mam!
        Jak się ma oddawanie czci już nawet nie wizerunkowi a falsyfikatowi tegoż
        wizerunku do słów „Pisma”?
        Jak to się ma do głoszonej powszechnie wiary w Boga Jedynego?
        Czyż te portrety i ich falsyfikaty mają być uosobieniem Boga właśnie?
        Jak można przybić gwoździem jakiś totem do drzewa kalecząc je? Przecież
        drzewo jest Jego dziełem właśnie!

        Czyż faktycznie Bóg jest zamknięty w jakiejś pozłacanej czy wręcz szczerozłotej
        skrzynce?
        Czy do Boga naprawdę bliżej jest poprzez przecudnej urody kopuły świątyń?
        Czyż nie bliżej jest do Niego wśród gór czy w katedrze drzew pod kopułą gwiazd?
        Przecież to jest właśnie Jego świątynia!
        Tamto zaś to tylko przejaw próżności i pychy ludzkiej! Powiem szczerze:
        głupoty!
        Nie wierzę, że te złocenia, te spędy, te teatralne gesty, to recytowanie
        formułek Bogu jest potrzebne!
        Czyż nie milszym i szczerszym jest, gdy komuś powiemy coś może i słowem
        prostym, ale swoim niż gdybyśmy recytowali najwspanialszych nawet mistrzów
        słowa? Śmiem twierdzić, że milsze Mu jest wręcz nasze milczenie niż ten
        jarmarczny hałas i zawodzenia.
        Wiara nie jest na pokaz. To nie rewia!

        Istotę Najwyższą darząc szacunkiem szczerym i wielkim nie rozumiem jak można
        z pełną na twarzy powagą wyskakiwać z jakimiś paciorkami, perkalem i
        wstążeczkami do Niego?
        Toż to bezczeszczenie świętości!!!

        Przecież nie wolno Boga traktować jak prymitywnego krajowca!
        Po cóż Mu te kolorowe szmatki?
        Czy to jest wyrazem wiary, głupoty czy już wręcz drwiny?
        Ja to naprawdę odbieram (w najlepszym wypadku) jak brak szacunku!
        A tak nie wolno!

        Pewniem znów obraził, co zacniejszych obywateli... Trudno!

        Najniższe ukłony!
        wątpiący M.J.
        • chwila.pl Re: Racja! 09.07.07, 21:23
          Prawdę mówiąc, Twój poprzedni post, na który zareagowałam, tak jak zareagowałam,
          wywołał u mnie konsternację. Znam Twoje wypowiedzi z forum Ogrody, znam
          zamiłowanie do przyrody, przyjazny i życzliwy stosunek do ludzi i zwierząt. A
          tu, na forum Społeczeństwo wysmażyłeś taki pasztet. Zakłóciło mi to Twój
          wizerunek, który sobie wyimaginowałam, jako człowieka dobrego, mądrego,
          spokojnego i wyważonego. Ja też kocham przyrodę, ale też, a może przede
          wszystkim kocham ludzi. I jeśli czyjeś działanie nie koliduje z prawem i nie
          krzywdzi nikogo, jestem w stanie to zaakceptować. Nie widzę nic niestosownego w
          modlitwie do drzewa, ale też nie dziwi mnie modlitwa do obrazka, rzeźby czy
          jakiejkolwiek innej wizualizacji Boga. Nie forma tej modlitwy jest ważna, tylko
          jej treść.
          Kolejna kwestią, którą omawiasz są oczekiwania Boga, zastanawiasz się, czy
          przepych w kościołach nie wywołuje weń gniewu.
          To są bardzo trudne pytania, i nikt z nas tak naprawdę nie zna na nie
          odpowiedzi. Wiem, wiem, przytoczysz mi odpowiednie strofy Biblii na
          potwierdzenie swojej racji. Tylko, że ja im dłużej czytam Biblię, tym mam coraz
          większe wątpliwości, czy taka interpretacja jest słuszna.
          Tak czy inaczej lubię luksus i chciałabym, by w kościele taki luksus, a nawet
          przepych był. Sama wyłożyłam duże pieniądze na zakup pięknego marmuru dla mojego
          kościoła parafialnego. Nie wiem czy byłeś w kaplicy mieszczącej sie przy pałacu
          w Kozłówce? Czy w Katedrze Notre Dame? Czy w Katedrze Św. Stefana?
          Czy te perły architektury są świadectwem braku poszanowania Boga, czy też
          wyrazem uwielbienia dla Niego?
          Mając fundamentalne prawo do własnej opinii, proszę tylko o szacunek do ludzi o
          odmiennych przekonaniach, o zróżnicowanych rytuałach religijnych.
          • mjot1 Re: Racja! 10.07.07, 13:23
            „Nie wiem czy byłeś w kaplicy...”
            Hm... Kiedyś widziałem kapliczkę... hen tam na dróg rozstaju:

            Zwróciłem ostatnio uwagę na przydrożne kapliczki. I...
            Nie będę tu wypowiadał się na temat obecnie budowanych na co drugim podwórku
            obiektów kultu.
            Bom może już zdziczał w tych krzakach i nie pojmując obowiązujących
            współcześnie trendów czepiałbym się niesłusznie nazywając kiczem obiekty
            niezwykłej wręcz piękności.
            Jednak czepię się podejścia ludności tubylczej do kapliczek istniejących od lat
            wrośniętych już w krajobraz.
            Jak można kapliczkę starusieńką, często cudowną swą prostotą pomalować jakąś
            emulsją czy olejną? A już na pewno obowiązkowo ozdobić
            girlandami „przepięknych” sztucznych kwiatów? Często tak kunsztownie, że oprócz
            tego „piękna” nic już innego nie widać!
            Często mam wrażenie, że bolesny wyraz twarzy świątka wynikiem jest skazania go
            przez jakiegoś złośliwego „estetę-sadystę” na ten „prześliczny” plastikowy róż!
            Spróbujmy dostrzec piękno! Uszanujmy czyjeś dzieło! Bo to jego wyobrażenie i
            wara nam z tymi naszymi innowacjami! Zrzućmy do licha te plastiki i „złotka”!
            Czyż naszą kulturą narodową jest jedynie kultura Szeli? W dodatku skundlona
            zupełnie zanikiem różnic regionalnych!
            Dlaczego tak się jakoś dzieje, że im społeczność bardziej wykształcona tym
            bardziej maleje poczucie piękna? (Jeśli jeszcze jakoweś jest...)
            Coś chyba szwankuje? Kształcenie czy... kształceni?

            Najniższe ukłony!
            powtarzając za poetą: „Chwilo trwaj...” nie samą jeno „świętość ludową” w
            starych kapliczkach widzący... M.J.
            • chwila.pl Re: Racja! 10.07.07, 23:43
              Widać, że obcowanie z przyrodą dobrze ci słuźy i masz energię konika polnego,
              skaczącego z lekkością z tematu na temat, nie zaprzątając swojej uwagi na
              odpowiedź na poprzedni temat. Skoro przyjmujesz taką konwencję rozmowy, spróbuję
              dotrzymać Ci kroku...:)
              Wspominałam o kaplicy w Kozłówce, bo urzekło mnie jej niepowtarzalne piękno.
              Zwiedziłam prawie wszystkie obiekty zabytkowe w Polsce, w tym, rzec jasna i
              sakralne, ale podobnego kunsztu artystycznego nie spotkałam nigdzie. Wnetrze
              kaplicy wykonane jest z białego marmuru i alabastru. Ołtarze, podłoga, ławki,
              płaskorzeźby, kinkiety, dosłownie wszystko. (Z wyjatkiem żarówek, obrusów, i
              innych detali...:)
              Trzeba zobaczyć, jak zostało to wszystko skomponowane. Dla mnie jest to jedno,
              wielkie dzieło sztuki.

              Piszesz:

              > Nie będę tu wypowiadał się na temat obecnie budowanych na co drugim podwórku
              > obiektów kultu.

              W jakim regionie Polski mieszkasz? Chętnie bym to zobaczyła. Co najczęściej jest
              budowane? Kapliczki?

              • mjot1 ;-) 14.07.07, 13:17
                „Zwiedziłam prawie wszystkie obiekty zabytkowe w Polsce...”
                Chwilo no i gdzież mnie maluczkiemu równać się z Tobą!? ;-)
                Onegdaj i owszem pałętałem się tu i tam... Przez chwilkę nawet pomyślałem, że
                (kto wie?) może staliśmy gdzieś ramię w ramię wpatrzeni z zachwytem w jakiegoś
                maszkarona...
                Lecz to chyba nie mogło się zdarzyć...
                Ty Chwilo luksus preferujesz przepych nawet, piszesz, że nie skąpisz na piękne
                marmury...
                A ja potrafię stać i jak durny wpatrywać się w spróchniały omszony kroksztyn.

                Dociekasz jak mniemam czy w drzewo wyniosłe wgapiając się z zachwytem wrogiem
                jestem dzieł ludzką ręką tworzonych?
                Szczerze rzec muszę, że i tak i nie.
                Z przyjemnością zanurzam się w wnętrza obiektów sakralnych szczególnie w
                te „surowe”, ascetyczne, wyciszone, pogrążone w swoistym półmroku... Mają one
                swoistą, niepowtarzalną aurę... Tam naprawdę można się wyciszyć i zamknąwszy
                powieki „spojrzeć” na wszystko z zupełnie innej perspektywy, dostrzec wiele
                szczegółów przeoczanych dotychczas. W wnętrzu takim zadziwiająco potrafią
                współgrać ze sobą sprzeczności. Tam jakoś nie razi, gdy raptem ciszę rozerwie
                potęga organowych piszczałek układająca się w fantazyjną wariację wygrywaną
                przez jakiegoś wirtuoza.
                Oczywiście nie jest to możliwe podczas nabożeństw, gdy tłum wypełnia wnętrza i
                gdy wszystko odbywa się podług szczegółowego scenopisu.

                Omijam budowle lśniące jaskrawym przepychem. Rażą mnie...
                A już szczególnie współczesne obiekty i jarmarczność kultu odbieram jako
                potworki kaleczące nie tylko przestrzeń, ale i moje (niechybnie prymitywne)
                poczucie estetyki.
                Boć przecie prymityw jeno potrafi godzinami wgapiać się w Szyszkina nie
                doznając żadnych uniesień na widok jakichś „picassów”.
                Kłują mnie w oczy współczesne piramidy.
                Kłuje mnie w oczy przecudna uroda ołtarzy z okazji „Bożego Ciała” i jednoczesne
                niedostrzeganie piękna brzóz bezmyślnie przy okazji niszczonych.
                Drażni mnie niezliczona ilość ślicznych Matek Boskich i innych Papieży
                powlepianych w okna.
                Drażni mnie olejna czy emulsyjna „chromia” na starusieńkich kapliczkach nie
                wspominając już że te powłoki przyczyniają się do dalszej ich degradacji.
                Nie potrafię dostrzec piękna w plastiku zdobiącym przydrożną kapliczkę a widzę
                je w uschniętym bukieciku polnych kwiatów.

                „Mając fundamentalne prawo do własnej opinii, proszę tylko o szacunek do ludzi
                o odmiennych przekonaniach, o zróżnicowanych rytuałach religijnych”
                Staram się najlepiej jak potrafię.
                Nie besztam starowinki, która zdobi te kapliczki owymi „ślicznościami”
                kupionymi za ostatni grosz. Podziwiam i rozumiem, że to właśnie dzięki tym
                starowinkom kapliczki te jeszcze stoją.
                Nie przepuszczę jednak żadnej okazji by czepić się „dobrodzieja”. Bo to kler i
                światli wierni ponoszą odpowiedzialność za tę jarmarczność. Ale grochem o
                ścianę... Z kapliczki przecie szmalu nie ma.

                „W jakim regionie Polski mieszkasz? Chętnie bym to zobaczyła. Co najczęściej
                jest budowane? Kapliczki?”
                Tu gdzie rzucił mnie los (południowy wschód) modne są kapliczki grodowe i takie
                wymurowane w szczytach domostw. Doprawdy prześliczne, często podświetlane. Mnie
                złośliwcowi kojarzą się z krasnalami.
                Początkowo sądziłem, że są to współczesne „kapliczki pokutne”, lecz w tym
                rejonie pojęcie to nie jest znane.

                PS. Czekam cierpliwie na zbawienne skutki trudów ponoszonych przez pątników.
                Kto wie... A nuż w innej tonacji lada chwila nucił będę...

                Najniższe ukłony!
                Bywa, że więcej piękna dopatrujący się w desce niźli w barwnej plamie nań
                nałożonej... M.J.
    • Gość: znowu ja Re: Marsze próżniacze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 21:13
      Idż na marsz pedalstwa, on nie jest prózniaczy, zadowoli twoje niedowidzące oczy
      i niedosłyszące uszy.Zal mi cię.Mimo to masz szansę coś kiedyś zrozumieć. Ale
      nie na tym forum.Tylu tu zatwardziałych przygłupów,że aż boli....
      • hypatia69 Re: Marsze próżniacze 14.07.07, 13:31
        A gdzie miłość chrześcijańska? Miłosierdzie i zrozumienie dla ułomności
        ludzkiej, które okazywał Chrystus? W Biblii jest napisane, że wyrzucił kupców
        ze świątyni, nie homoseksualistów.
    • Gość: w Re: Marsze próżniacze IP: *.chello.pl 13.07.07, 22:38
      najbardziej boję się ludzi świeżo wyspowiadanych i tuż po tzw pielgrzymce ,brrrr...





      --
      "Ramzes, Profesor, Apollo, Wacław, Pisarz, Franciszek, Stolnik, Bolesław, Bernat,
      Pasterz, Władysław oraz Tadeusz - to kryptonimy biskupów, którzy donosili SB.
      Bezpieka posługiwała się tymi 12 hierarchami dla rozgrywek personalnych na
      szczytach kościelnej władzy" - "Dziennik" z 9 I 2007 r.
    • mjot1 No i powrócili... 22.07.07, 10:53
      Przeciwności pokonując i udręki niewyobrażalne znosząc cierpliwie, dzielni
      pątnicy szczęśliwie cel swój osiągnęli i powrócili tydzień temu.

      Śledzę uważnie otaczający mnie świat ten bliski i dalszy i wyczulone me zmysły
      jakoś nijak nie potrafią wyłowić nie tylko spektakularnych, lecz żadnych zmian
      na lepsze.
      Jak dotąd żadnej cudownej przemiany dopatrzyć się nie mogę.
      Fakt da się dostrzec, że powoli, lecz konsekwentnie w ostatnich latach narasta
      w społeczeństwie coś, co określam „miłością bliźniego swego”.
      „Miłość” ową szczególną nietrudno dostrzec podczas „masówek” organizowanych
      przez toruńskiego tranzystorystę jak również wśród młódzi, tzw. „pokolenia
      JPII”. Symbolami owego zjawiska są szaliki splątane w nierozwiązywalny supeł
      i „pałający miłością” wzrok Wielkiego Likwidatora.
      Nie sądzę jednak by owo „dobro” nawiedzało nas za sprawą dzielnych pątników.
      Uważnej obserwacji poddałem też swoją grzeszną osobę...
      Żadnych zmian. Nadal antyklerykał ze mnie grzeszny.
      „Po owocach ich poznacie”
      Spoglądając na efekta muszę potwierdzić: To marsze próżniacze.
      Hm... Możem zaślepiony? Lub złym okiem spoglądając nie potrafię dostrzec cudów
      oczywistych?
      Proszę więc wszystkich oświeconych by podzielili się radosną nowiną by mnie
      grzesznikowi pomogli przejrzeć.

      A swoją drogą czy doprawdy antyklerykał to jednocześnie zło wcielone?
      Dlaczego antyklerykał postrzegany jest natychmiast jako lewicowiec, lewak nawet?
      Czy ktoś, kto komunę od zawsze traktuje (delikatnie ujmując) z niechęcią nie ma
      prawa być antyklerykałem?

      Najniższe ukłony!
      Zaślepiony M.J.
      • Gość: pol_pol Re: No i powrócili... IP: *.chello.pl 22.07.07, 12:58
        mjot1 napisał:

        > Śledzę uważnie otaczający mnie świat ten bliski i dalszy i wyczulone me zmysły
        > jakoś nijak nie potrafią wyłowić nie tylko spektakularnych, lecz żadnych zmian
        > na lepsze.

        > Zaślepiony M.J.

        Jak możesz cokolwiek dostrzec, skoro jesteś zaślepiony?
        Poczuć też nie możesz, boś stary pryk,
        więc zamiast pisać pierdoły, idź do kliniki odnowy biologicznej, podobno czynią
        cuda...
        A jak nie masz też kasy na zabiegi, to chociaż łykaj geriavit! Może trochę
        zmądrzejesz.
        Tak czy inaczej, współczuje ci, biedny, stary, głupi człowieczku.
    • Gość: imho to jest propaganda i zarobek dla organizarora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 13:16
      dokładnie tak samo jak marsze gejów organizowane przez "zawodowych
      homoseksualistów" - społeczeństwo zobaczy grupę w TV, grupa poczuje się
      zjednoczona swoim hapenigiem, ksiądz/gej-organizator zgarnie za swoją pracę
      forsę...
Pełna wersja