Język nurzany w błocie :-(

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.07.03, 20:44
Skończyłam już 30 lat, ale studiuję zaocznie, z "młodymi" ludźmi. Właśnie
wróciłam z całodziennych egzaminów, i po raz kolejny dochodzę do smutnego
wniosku, że już nie moge wytrzymać w środowisku "młodzieży" :-( Powód?
Oczywiście już się domyślacie - niegdyś tzw. przerywniki myślowe :-(
Dziś już tego tak nie można nazwać.
Oto całkiem sympatyczny, inteligentny (dobre wyniki na egzaminach, grzeczność
wobec koleżanek) młodzieniec. Opowiada dwóm innym kolesiom o sesji: "Bo jutro
mam k*rwa najpierw finanse, potem k*rwa muszę czekać dwie godziny na wpis
k*rwa z marketingu, ja pier*olę, potem znowu k*rwa egzamin z makry, a na
makrę k*rwa nie zdążę się nauczyć, i ch*j, wyje**ło mnie na wrzesień". No ja
bardzo przepraszam. Czy tylko ja to słyszę?!
Ten kolega był jeszcze kulturalny, bo rozprawiał tak w otoczeniu męskim
wyłącznie.
Ostatnio miałam w ręku pisemko dla nastolatek, w którym przeprowadzono
ankietę na temat: "Chłopak nie ma u ciebie szans, gdy..." Wyniki? Chłopak,
który nie ma kasy, nie ma też szans u 42% ankietowanych. Chłopak, który
przeklina - nie ma szans u.. 7% ankietowanych!!!!!!!!!!!!!!
Najwyraźniej "ta k*rwa mnie wyje**bała, ch*j" już chyba nie są uważane za
przekleństwa, czy co?!
Płakać mi się chce....

    • white.falcon Re: Język nurzany w błocie :-( 05.07.03, 21:03
      No cóż, przykre i razi. Czasem trudno się pogodzić, ale kultury języka nie
      można nikomu narzucić, najwyżej samemu używając języka w poprawny sposób, można
      zasugerować, w jakiej "formacji" językowej oczekujemy odpowiedzi. Nie oznacza
      to, że sama czasem nie przeklnę, ale muszą być ku temu poważne powody i nie
      czynię tego nagminnie. Możliwe, że zetknęłaś się z ludźmi nie na Twoim poziomie
      (zdolności umysłowe nie zawsze idą w parze z pojęciem ogólnej kultury
      osobistej) porozumiewawczym. Nie przejmuj się, zdarzają się na tym świecie
      gorsze rzeczy, niż słowa-śmieci.
      Pozdrv.:)
      • Gość: Dzidka Re: Język nurzany w błocie :-( IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.07.03, 21:56
        White Falcon, zgadzam się z Tobą w stu procentach. O to mi wlasnie chodziło.
        Dzięki. Tylko że nadal ręce opadają - prawda?
        • white.falcon Re: Język nurzany w błocie :-( 05.07.03, 22:17
          Gość portalu: Dzidka napisał(a):

          > White Falcon, zgadzam się z Tobą w stu procentach. O to mi wlasnie chodziło.
          > Dzięki. Tylko że nadal ręce opadają - prawda?

          Nie ma sposobu na zmianę sposobu bycia innych. Można tylko wyraźnie sugerować,
          czego oczekujemy w sposobie porozumiewawczym wobec siebie. Nic innego...
          Pozdrv.:)
    • Gość: Mosul Re: Język nurzany w błocie :-( IP: *.smlw.pl / 10.0.2.* 05.07.03, 21:12
      Dzidka,zastanawiałaś sie kiedys nad tym,co to jest przekleństwo i skąd sie
      wzięło? Kiedy ludzie sie umówili,że jakieś słowo to be a inne cacy?
      • Gość: Dzidka Re: Język nurzany w błocie :-( IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.07.03, 21:52
        Gość portalu: Mosul napisał(a):

        > Dzidka,zastanawiałaś sie kiedys nad tym,co to jest przekleństwo i skąd sie
        > wzięło?

        Tak. Swojego czasu nawet sie tym interesowałam. Np. kiedyś słowo "cholera" było
        wulgarne (w sensie przekleństwa rzecz jasna). A wcześniej nie tylko ono. Czyli
        słowa ordynarne ewoluuja tak samo jak inne, tak? Staja sie częścią języka?
        I to ma znaczyć, że mam sie pogodzić z tym, że wokół mnie wszyscy "ku*wują"?
        Ooooo, nie!! Sama używam tego słowa. Ale tylko, jeśli się zdrowo wścieknę. I
        tak samo było, mam wrazenie, 20 lat temu z "cholerą". Używano tego w stanie
        wzburzenia, a nie jako bezmyślny "przerywnik"!
        Poza tym, zwróć uwagę na to, co napisałam: dla nastoletnich dziewcząt rzucanie
        takim gnojem nie stanowi problemu. Ba, nie tylko akceptują, ale same go
        używają. Wspaniale.. :-(
        • Gość: Dzidka Jeszcze, do Mosula IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.07.03, 21:54
          "Przekleństwo" nie ma nic współnego z tym, co słyszymy na co dzień w pracy, w
          szkole, na ulicy. Przypomnij sobie etymologię tego słowa. Przekleństwo.
          Przeklinać. KOGO i ZA CO.
          • Gość: Mosul Re: Jeszcze, do Mosula IP: *.smlw.pl / 10.0.2.* 06.07.03, 21:56
            Gość portalu: Dzidka napisał(a):

            > "Przekleństwo" nie ma nic współnego z tym, co słyszymy na co dzień w pracy,
            w
            > szkole, na ulicy. Przypomnij sobie etymologię tego słowa. Przekleństwo.
            > Przeklinać. KOGO i ZA CO.

            Ludzie w swoim koślawieniu rzeczywistości,umówili sie,że pewne słowa zaczną
            uważać za wulgarne.I tak to sie zaczęło.Inni zgodzili się z tym narzucownym
            rozumieniem rzeczywistości i jesli słyszą słowa uznane przez
            jakieś "podejrzane autorytety"za wulgarne,dostają wysypki.Nie wiem
            dlaczego,kilka słów uznaje się za wulgarne a inne nie.
            Oczywiście,że definicja przekleństwa,to jak piszesz wyżej.Ja użyłem w
            rozumieniu potocznym.Przeklinać,czyli chu....o sie wyrażać.
    • Gość: Maracumba Re: Język nurzany w błocie :-( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 22:30
      Ach, straszne...

      Ja jestem w podobnym wieku co ty i studiuję z młodymi ludźmi. Jednak nigdy nie
      zdarzyło mi się usłyszeć na uczelni przekleństw.
      Być może kultura studentów zależy od uczelni.

      Jestem na międzynarodowej akademii, poziom jest niezwykle wysoki - zarówno
      poziom nauczania jak i wychowania, obycia. Na początku roku zdarzają
      się "niewypały" np. chłopak w czerwonym sweterku lub brudne, niewypastowane
      obuwie, nieadekwatny ubiór, niemiły zapach, widoczne tłuste nieumute włosy.
      Natychmiast w odpowiedni sposób jest zwracana uwaga takiej osobie lub taka
      osoba nie wytrzyma próby czasu i odchodzi.

      Napisałaś: "Chłopak, który nie ma kasy, nie ma też szans u 42% ankietowanych.
      Chłopak, który
      przeklina - nie ma szans u.. 7% ankietowanych" - smutne, ale realne.
      Chyba dziewczyny uważają, że nawyk przeklinania minie, dlatego nie jest to
      wysoko cenione.

      I taki koleś, który ma ograniczoną elokwencję i sprowadza się do nadużywania
      wulgaryzmów nie jest wcale inteligentny, jak piszesz. To prostak.

      Po 30-tce patrzymy już inaczej na otaczający nas świat. Być może w swojej
      szkole nie spotkasz wiele koleżanek. Nie zrozumieją cię dlaczego nie
      chichoczesz słysząc np. poperdol*ło tę starą ku*wę...
      Nie przejmuj się. Nie masz czego żałować. Nie zwracaj uwagi, jak rozmawiają
      gdzieś na korytarzu. Ale gdy w twojej obecności z użyciem obraźliwych słów,
      potocznie uznanych za wulgarne, to przeciwstawiaj się. Przy dziewczynach zwróć
      uwagę takiemu delikwentowi. Zaczerwieni się. Przemyśli napewno.

      PS. Co to za szkoła, gdzie są po dwa egzaminy jednego dnia???? całodzienne
      egzaminy??? Przecież to sprzeczne z naszym ustawodawstwem... Jakiś horror

      Pozdrówka
      • kamfora Re: Język nurzany w błocie :-( 06.07.03, 13:53
        Gość portalu: Maracumba napisał(a):

        > Przy dziewczynach zwróć
        > uwagę takiemu delikwentowi. Zaczerwieni się. Przemyśli napewno.

        Właśnie, właśnie, o to chodzi.
        Sama zwracam uwagę młodym ludziom w tramwajach czy autobusach,
        jesli język jest szczególnie wulgarny.
        Najczęściej milkną, zaskoczeni ZAINTERESOWANIEM.
        Czasem powiedzą nawet : Przepraszamy.
        Oni naprawdę najbardziej boją się obojętności i wszystko robią,
        żeby zwrócić na siebie uwagę. Życzliwą uwagę, nie od razu potępienie
        człowieka.
        A zresztą - czy tylko młodzi?
    • Gość: Daniel Re: Język nurzany w błocie :-( IP: 80.51.247.* 15.07.03, 00:49
      To faktycznie przykre i nieprzyjemne. Szczególnie jeśli poza tym miła i
      sympatyczna dziewczyna używa "przecinków" ponad miarę. Bo rozumiem, człowiek
      zdenerwowany ("wk**wiony") musi odreagować. Ale mówienie co i rusz "k**wa" jest
      bez sensu. Zresztą czego oczekiwać od mlodzieży, skoro "elity władzy" dają taki
      przykład jak posłanka Beger ze swymi "k**wikami".
      Nie uważam wulgaryzmów za jakieś tabu. Ale te słowa mają swoją określoną
      funkcję. Przypomina mi się dyskusja na ten temat w powiesci Nienackiego "Raz w
      roku w Skiroławkach" - mówili tam, że te słowa właśnie są po to, żeby wyrazić
      pewne stany emocjonalne. Co zrobi człowiek faktycznie doprowadzony do silnych
      emocji, który na co dzień w zwykłych rozmowach szafuje "k**wami" i "ch*jami"?
      Nie będzie miał narzędzi do wyładowania swego wzburzenia, zaplącze się w ślepą
      uliczkę, nie będzie w stanie odreagować i jego frustracja jeszcze się pogłębi,
      ewentualnie znajdzie upust w bezpośredniej agresji.
    • Gość: tomek Re: Język nurzany w błocie :-( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.03, 20:51
      sie przyzwyczaj lepiej. i tyla ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja